Czarnecki: Polska pokazała, że w Unii nie można budować kariery na antypolonizmie

Kim jest nowa kandydatka na przewodniczącą KE i o czym świadczy wybór Francuzki na szefową EBC? Odpowiada eurodeputowany Ryszard Czarnecki.

Ryszard Czarnecki w połączeniu telefonicznym prosto z Brukseli podsumowuje wczorajsze głosowanie w Parlamencie Europejskim w sprawie ustalenia nowych władz Komisji Europejskiej.

Nie zgodzimy się na to, aby wysokie funkcje w UE pełniła osoba, która bezpardonowo atakuje nasz kraj.

Jak podkreśla eurodeputowany, Polsce udało się zablokować kandydaturę socjalisty Fransa Timmermansa, znanego z niepochlebnych wypowiedzi na temat naszego kraju. Jest to świadectwo, że Polska nie pozwoli by politycy budujący swoją karierę na antypolonizmie, pełnili ważne stanowiska w Unii. Pod tym względem możemy brać przykład z Żydów, którzy protestują, kiedy jakieś stanowisko ma objąć antysemita.

Jest osobą, która od lat pełni funkcji ministra obrony w rządzie CDU. Bardzo silna postać CDU. Była rozważana jako następczyni kanclerz Merkel.

Jako nową kandydatkę na przewodniczącą KE zaproponowano Ursulę von der Leyen, wieloletnią minister w rządzie niemieckim. Jak zauważa Czarnecki w przeciwieństwie, do Timmermansa van der Leyen jest zwolenniczką współpracy transatlantyckiej i „gwarantuje, że Ameryka dla Europy nie będzie wrogiem”. Prywatnie jest matką siódemki dzieci, w tym pary bliźniąt i żoną arystokraty Heiko von der Leyena oraz córką Ernsta Albrechta, byłego premiera Dolnej Saksonii. Jak mówi europoseł, jej kandydatura nie jest jednak pewna, gdyż socjaliści i zieloni zapowiedzieli, że jej nie poprą. Jeśli spełniliby swoją zapowiedź, to głosy innych frakcji nie starczyłyby na jej wybór. Odnosząc się do wyboru na szefową Europejskiego Banku Centralnego Christine Legard, nasz rozmówca stwierdza, że wybór Francuzki sygnalizuje kontynuację dotychczasowej polityki Banku, spolegliwej wobec krajów Południa. Niemcy mają powody, by być z tego powodu niezadowoleni.

Nasz region europy i tzw. nowa unia nie będzie miała przedstawiciela w najważniejszej czwórce stanowisk unijnych.

Komentując wybór Włocha na szefa Parlamentu Europejskiego, stwierdza, że socjaliści, głosując na Sassoliego,  postąpili wbrew zdaniu swych liderów. Jeszcze wczoraj w ustaleniach proponowano na to stanowisko byłego premiera Bułgarii, Sergeja Staniszewa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Prezes Fundacji Rok Rzeki Wisły: Zrównoważony rozwój, turystyka i ekologia to przyszłość królowej polskich rzek

Dzień 80. z 80/Sobieszewo/Ujście Wisły – Nie idźmy w ślepą uliczkę i nie myślmy o Wiśle jako szlaku transportowym (…) Nie róbmy tego błędu – apeluje w Poranku WNET Robert Jankowski, prezes fundacji.

– W roku rzeki Wisły wiele się działo, samych wydarzeń z tym związanych było kilkaset i to są różne oddolne inicjatywy, ludzie, instytucje, organizacje, które zgłaszają do nas, co takiego fajnego robią z okazji roku Wisły – powiedział Robert Jankowski, prezes Fundacji Rok Rzeki Wisły, który poinformował, że o tym wszystkim można dowiedzieć się ze strony internetowej www.rokwisły.pl 

Wśród wydarzeń związanych z Rokiem Rzeki Wisły wyróżnił spływający Wisłą teatr z Płocka, który daje szereg przedstawień w miejscowościach położonych nad Wisłą, nawiązując do tradycji.

Przypomnijmy – 22 czerwca 2016 roku na wniosek oddolnej inicjatywy społecznej Sejm RP ogłosił rok 2017 Rokiem Rzeki Wisły. Na stronie możemy przeczytać: „Celem Roku Rzeki Wisły jest uruchomienie energii i działań na wielu poziomach, ale również tworzenie trwałych efektów: projektów, cyklicznych działań i produktów turystycznych, kulturalnych i społecznych o charakterze lokalnym, jak również w skali ogólnokrajowej.”

– Wisła jest rzeką oczyszczającą się – powiedział Robert Jankowski, który na podstawie badań wody zapewnił, że dla ludzi jest ona już całkiem „przyjaznym środowiskiem”, a na potwierdzenie swych słów dodał, że po kąpieli w jej nurtach „jeszcze mu błony między palcami ani pryszcze na ciele nie wyrosły”, a kąpieli zażywa „powyżej ostatniego mostu w Warszawie”. Zastrzegł jednak, że Wisła to niestrzeżony akwen wodny i kąpać można się tam, gdzie nie ma zakazów. – Do Wisły jednak zawsze podchodzimy z respektem, bo to jest wielka rzeka i są miejsca, które są niebezpieczne.

– Słynne wiry wiślanie nie są tak bardzo niebezpieczne dla doświadczonych, ale dla tych, którzy w tego typu akwenach nie pływali, mogą się okazać bardzo niebezpieczne i lepiej się trzymać blisko brzegu, i to tego piaszczystego, a nie urwistego – powiedział Jankowski, który podkreśla, że aby pływać w królowej polskich rzek, należy znać jej hydrodynamikę.

– To jest wielka rzeka, wokół niej rozwijało się nasze państwo, więc generalnie zawsze myślimy o Wiśle jako o źródle dochodu – powiedział Jankowski pytany o pomysły przywrócenia żeglowności rzece i wyprowadzenia na jej wody żeglugi śródlądowej. Jego zdaniem aktualnie próba wykorzystania Wisły w celach przemysłowych nie jest realna, bowiem mamy za sobą dziesiątki lat gigantycznych zaniedbań na rzece. -Zmienił się też świat i teraz rzeki nie pełnią głównej funkcji transportowej.

Plany wielomiliardowych inwestycji po to, aby doprowadzić do żeglowności Wisły, uważa za nietrafione. Zwrócił uwagę również na kwestię zachowania środowiska tej rzeki, bo Wisła to największa w tej chwili rzeka Europy o tak wspaniale zachowanej naturze.

[related id=38383]- To jest absolutny skarb, który kiedyś taką wartością nie był, a teraz jest wartością bezwzględną i o tej wartości również musimy pamiętać – powiedział Jankowski. – Upatruję szansy na rozwój tej rzeki w turystyce, co zachowuje walory rzeki, przystosowując łodzie do rzeki, a nie odwrotnie, jak to ma miejsce w transporcie śródlądowym.

– Myślmy o przyszłości, o zrównoważonym rozwoju rzeki biorącym pod uwagę ekologię, rozwój społeczności nadwiślańskich i przemysł, ale nie idźmy w tę ślepą uliczkę, w którą poszli ludzie w czasach komunizmu, którzy myśleli tylko o przemyśle i szlaku transportowym. Nie róbmy tego błędu! -zaapelował Jankowski.

Cała rozmowa w części pierwszej Poranka WNET

 

MoRo

W 80 dni dookoła Polski z redakcją Radia WNET.FM. Powrót do źródeł

Dzień 80. z 80/ Sobieszów/ 1046 km Wisły – ujście do Morza Bałtyckiego/ To ostatni, osiemdziesiąty dzień, naszej podróży po Polsce. Nasz letni projekt kończymy w deszczowym i wietrznym Sobieszewie.

Naszą tegoroczną trasę pod hasłem „W 80 dni dookoła Polski” rozpoczęliśmy w czerwcu. Kilka ekip naszych dziennikarzy przemierzało kraj we wszystkich kierunkach, tak aby odwiedzić jak najwięcej miejscowości i ich mieszkańców, rozmawiając o tym, z czego są dumni, ale również o tym, co stanowi dla nich problem, a z perspektywy Warszawy czego nie widać, albo widać, ale w wypaczającej rzeczywistość perspektywie.

Tomasz Wybranowski

 

Tomasz Wybranowski

Tegoroczna wędrówka, nazywana powrotem do źródeł, była dla Tomasza Wybranowskiego, mieszkającego od wielu lat w Dublinie, rzeczywistym powrotem do jego matecznika – Zamojszczyzny. To, co go zaskoczyło podczas wędrówki od Zamościa po Białowieżę, to fakt, że wschodnia ściana Polski powoli wydobywa się z marazmu i przestaje być „ścianą płaczu”, bo dzieją się tam rzeczy „piękne, niezwykłe, wspaniałe”.

Podczas prowadzonych przez Wybranowskiego Poranków przewinęło się ponad 100 gości. Do niezwykłych odkryć tego rejonu Polski dziennikarz zaliczył lotnisko Wyższej Zawodowej Szkoły Lotniczej w Chełmnie, położone w oddalonych od Chełmna o siedem kilometrów Deputyczach Królewskich, gdzie gościliśmy u senatora Józefa Zająca.

Poszukiwanie prawdy przyświecało dziennikarzom Radia WNET w trakcie ich podróży. Szczególnie cenna w tym względzie była wizyta w Białowieży i przyjrzenie się z bliska temu, czego dotyczy głośny konflikt między Polską a Komisją Europejską – i na co w
jakiejś mierze uzyskaliśmy odpowiedź.

Lubelszczyzna i Zamojszczyzna to regiony, w których w połowie lat 90. działało wiele małych, rodzinnych browarów. Lucjan Jagiełło, prezes browaru pod Chełmem, zwrócił uwagę słuchaczy Radia WNET, że fiskalne zrównanie ich przez rząd SLD – PSL z wielkimi koncernami doprowadziło do tego, że zostały one zmiecione z powierzchni ziemi. Browarom Lucjana Jagiełły udało się jednak przetrwać i aktualnie to bardzo prężnie działająca firma, której piwo sprzedawane jest nawet za Oceanem, a ostatnio wysyłane aż do Singapuru.

Radio WNET podążało w swej wędrówce także szlakiem wspaniałych świątyń, a przede wszystkim księży i zakonników, którzy okazali się nie mniej wspaniali niż obiekty, nad którymi sprawują pieczę.

– Opowiadali swoją historię, dawali swoje świadectwo wiary w zetknięciu z Polakami i Polkami pod kątem tworzenia tego, co nazywa się wspólnym bytem, ale przede wszystkim poznawaniem nie tylko mistycyzmu Bożego, a siebie w chwilach próby – powiedział Tomasz Wybranowski. Szczególne wrażenie wywarły na nim opowieści ojca Wojciecha Gwiazdy, kapucyna i proboszcza miejscowej parafii, o cudach w Orchówku.

„Powrót do źródeł na obecnych naszych wschodnich kresach, to było niezwykłe, cudne i wspaniałe, cóż, Radio WNET, do usłyszenia wkrótce!”

Wojciech Jankowski

Wojciech Jankowski pod kolumną Zygmunta Augusta w Augustowie

Augustów, Sejny, Suwałki. Co jest wspólną klamrą tych Poranków WNET? Chyba to, że od historii nie da się uciec, nawet gdyby się chciało. Trauma Obławy Augustowskiej w tych miejscowościach jest silna do dziś. O Obławie Augustowskiej mieszkańcy centralnej Polski z czasów komuny nie wiedzieli. O Katyniu ludzie słyszeli, o tym nie. W czasie Poranków ten temat sam wypływał, nawet jeśli o niego nie pytaliśmy.

Wrażenie zrobił na Wojciechu Jankowski burmistrz Sejn, miejscowości znajdującej się na tzw. przesmyku suwalskim. Dziennikarz stwierdził, że sytuacja międzynarodowa zmusza Polskę i Litwę do tego, żeby stosunki między nimi były poprawne, a może nawet dobre. Porównał to do sytuacji z 1938 roku, kiedy rosnąca potęga Niemiec i zagrożenie niemieckie spowodowały, że Polska i Litwa nawiązały stosunki dyplomatyczne.

Z wizyty w Augustowie Wojciech Jankowski zapamiętał stocznię Ślepsk produkującą na cały świat motorowe jachty. Z kolei w Suwałkach dowiedział się o tym, że odkąd na Litwie wprowadzono euro, to jedną trzecią klientów w sklepach stanowią Litwini.

 

Łukasz Jankowski

Łukasz Jankowski

W dwa tygodnie przejechał tysiąc kilometrów z ekipą prowadzącą Poranki. Niesamowitym odkryciem dla niego było to, jak wiele ciekawych miejsc, pod względem turystycznym i historycznym, można zobaczyć, podróżując po Polsce, a przede wszystkim jak wielu ciekawych ludzi można spotkać.

Druga ważna dla Łukasza Jankowskiego rzecz, to odczucie, że sprawy polskie idą obecnie w dobrymi kierunku. Wszędzie tam, gdzie Radio WNET odwiedzało miejsca, w których znajduje się duży przemysł (np. w Sanoku i w Puławach), widać było „dobrą zmianę”, optymizm i wiarę, że Polska będzie coraz lepiej zarządzana i będzie się coraz szybciej rozwijać.

Kolejne, tym razem pesymistyczne, wspomnienie z podróży z Radiem WNET, to wspomnienie z miejsc takich jak Nowy Korczyn – dużego niegdyś, prosperującego miasta leżącego na szlaku handlowym, dziś wyludniającej się osady miejskiej na uboczu, nieodwiedzanej przez turystów, której wielki rynek, przypominający dawną świetność, nie koresponduje z niską okoliczną zabudową. Polska pełna jest takich nieodkrytych, ale mających potencjał miejsc.

Aleksander Wierzejski

 

Redaktor Aleksander Wierzejski

Aleksander Wierzejski, kontynuując opowieść o podróży Radia Wnet „80 dni dookoła Polski”, wspomina wizytę, która była dla niego przeżyciem, 15 sierpnia w Gietrzwałdzie. Tegoroczna podróż przez Kaszuby była szczególna ze względu na katastrofę, jaka w trakcie naszej wędrówki dotknęła to miejsce. Wichury tego lata pozrywały na Kaszubach dachy, powaliły wiele budynków i drzew.

– Tam, w nadleśnictwie Ligusz, aż 70 procent powierzchni ogromnych lasów zostało zrównane z ziemią, a właściwie na wysokości dwóch-trzech metrów zostały one połamane przez wiatr, co samo w sobie stanowiło przeżycie – powiedział Wierzejski. Bardzo poruszyły go rozmowy z ludźmi, którzy stracili w jedna noc dorobek wielu pokoleń. Oglądając sytuację z bliska, podziwiał solidarność, jaka jest między Kaszubami, którzy po nawałnicy szybko wzięli się do pracy, uprzątali lasy, obejścia.

Dla dziennikarza szczególnym spotkaniem było to z Wojciechem Pilchem, który „powinien być bohaterem naszej bajki” i który gospodaruje na Pomorzu Zachodnim. To z jednej strony teren olbrzymiej popegeerowskiej biedy, a z drugiej – teren posiadaczy olbrzymich kilkusethektarowych gospodarstw kupionych przez Niemców, Holendrów i Duńczyków metodą „na słupa” w okresie, gdy system prawny w Polsce pozwalał na tego typu machinacje.

 

Antoni Opaliński

 

Redaktor Antoni Opaliński

Dwa miejsca szczególnie utkwiły w pamięci Antoniemu Opalińskiemu w podróży po Polsce. Pierwsze to Brzeg, gdzie stoi renesansowy zamek śląskich Piastów. W tym zamku pod koniec XVIII wieku umarł ostatni przedstawiciel naszej pierwszej królewskiej dynastii. Tuż obok stoi budynek gimnazjum, szkoły, która była najdalej na zachód wysuniętą placówką edukacyjną, w której uczono w języku polskim. Budynek ten jest swego rodzaju symbolem dziejów Polski w XX wieku.

– PRL zrobił tam to, w czym był najlepszy, czyli zbudował tam milicyjne koszary. III RP tez zachowała się w swoim stylu, ponieważ w budynku przez lata nie było nic, ponoć ma tam powstać muzeum. Na to, żeby w budynku szkolnym powstała szkoła, nie wpadł nikt, a na taką Polskę właśnie czekamy – powiedział Antoni Opaliński, snując dywagacje na temat tego, jaka byłaby Polska, gdyby po koronę ponownie sięgnęli Piastowie.

Drugie miejsce szczególne na mapie podróży redaktora Opalińskiego to zamek w Tykocinie. Inny zamek – inna zupełnie historia, koniec innej dynastii. Zamek w Tykocinie zawieruch dziejowych nie przetrwał, ale siłami miejscowego przedsiębiorcy jest odbudowywany. Nieopodal zamku, w knyszyńskim dworze, umierał król Zygmunt August, ostatni z Jagiellonów, który na zamku w Tykocinie trzymał swoje armaty i bibliotekę. Zygmunt August to symbol potęgi Rzeczpospolitej Obojga Narodów, twórca Unii.

– Ten wielki król wieku Machiavellego dobrze wiedział, ze prawdziwa władza wymaga samotności, i to do dziś jest aktualne, jak obserwujemy politykę – podzielił się swoją konstatacją ze słuchaczami redaktor Radia WNET.

Witold Gadowski

Redaktor Witold Gadowski na Rynku w Nowym Targu podczas Poranka Wnet.

Witold Gadowski był gospodarzem Poranków WNET z Podhala i Nowosądecczyzny – jak nikt z nas rozumie tamtych ludzi, bowiem sam pochodzi z Zakopanego, które znalazło się na szlaku jego podróży. Rozmawiał m.in. ze swoimi przyjaciółmi ze szkoły. Okazało się, że starosta zakopiański Piotr Bąk był jego drużynowym w latach szkolnych, kiedy to młody Witold Gadowski należał do harcerstwa i walczył z komuną. Tak mu zostało, dziś jako dziennikarz walczy z różnego typu patologiami.


Krzysztof Skowroński podczas nadawania z Jasnej Góry pod Bogatynią

Przypomnijmy pierwszy „Poranek WNET”, który nadawaliśmy z Poznania (28). Następnie były Szamotuły i Katowice.

Lipiec rozpoczęliśmy od Głubczyc. Byliśmy również w Przemyślu, Świnoujściu, Warszawie, Szczecinie, Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze, Łęknicy, Zgorzelcu, Bogatyni, Nowogrodźcu, Zamościu, Brzegu, Chełmie, Opolu, Orchówku koło Włodawy, Wodzisławiu Śląskim, Terespolu, Cieszynie, Białowieży i Supraślu.

W 73. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego nadaliśmy Poranek WNET z Warszawy. Audycje sierpniowe kontynuowane były w Augustowie, Sejnach, Suwałkach, Żywcu, Wadowicach, Nowym Targu, Nowym Sączu, Zakopanem, Janowie Podlaskim,Gietrzwałdzie, Olsztynie, Przekopie, Malborku, Gdyni, Tarnowie, Słupsku, Rzeszowie, Gryficach,Sanoku, Szczecinie, Przemyślu i Warszawie.

1 września byliśmy w Wieluniu, gdzie w tym roku odbyły się centralne uroczystości związane z upamiętnieniem wybuchu II wojny światowej. W pierwszym tygodniu września ekipa startowała od źródeł Wisły, królowej polskich rzek, i pierwszy Poranek nadała z Wisły, następnie posuwając się dalej z biegiem rzeki i odwiedzając: Harmęż, Tyńiec, Nowy Korczyn, Puławy, Warszawę, Czerwińsk, Toruń, Chełm. 15 września nasza ekipa zakończyła letnią trasę w Sobieszewie u ujścia Wisły.

MoRo, JS

Ryszard Czarnecki: Jean-Claude Juncker pokazał Donaldowi Tuskowi czerwoną kartkę przed całym Parlamentem Europejskim

Dzień 80. z 80/ Sobieszewo/ Poranek WNET- O tym, co oznacza propozycja zlikwidowania stanowiska przewodniczącego RE, w rozmowie z europosłem PiS, wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

[related id=38206]Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki w dzisiejszym Poranku WNET zdał Krzysztofowi Skowrońskiemu relację z ostatnich wydarzeń w Unii Europejskiej. Najistotniejszym było wygłoszenie przez Jeana-Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej, orędzia do Parlamentu Europejskiego.

Po tej wypowiedzi zapachniało sensacją. Przewodniczący KE ogłosił bowiem, że stanowisko szefa Rady Europejskiej jest zupełnie niepotrzebne, że trzeba je zlikwidować, tzn. – jak podkreślił Ryszard Czarnecki – pozbawić Donalda Tuska pracy. Juncker mówił to do pełnej sali Parlamentu Europejskiego i to nie przy błahej okazji, ale w dorocznym orędziu o stanie Unii Europejskiej. Warto przy tym zwrócić uwagę, że Juncker jest z tej samej, co „jeszcze pan przewodniczący” Rady Europejskiej Donald Tusk, Europejskiej Partii Ludowej. „To jest jakaś rewolucja, czerwona kartka, pokazanie, że jego pracy się nie ceni”, ocenił Ryszard Czarnecki.

Poprzednikiem Tuska był Herman van Rompuy, też przez dwie kadencje. Były wtedy różne spory i konflikty kompetencyjne między nim a ówczesnym szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso. Nie było jednak mowy o tym, żeby szef KE żądał pozbawienia stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. [related id=38383]

Ta wypowiedź szefa Komisji Europejskiej była w Brukseli newsem numer jeden. Juncker nie powiedział nic na temat Polski. Zatem – stwierdził Ryszard Czarnecki – w prawdziwych relacjach Unia – Polska nie jest tak dramatycznie (poza obsesjami pana Timmermansa). Natomiast „zanegowanie pracy, a raczej braku pracy” Donalda Tuska jest spektakularne. Jest to pewna rewolucja.

Van Rompuy, poprzednik Donalda Tuska, „był taką mróweczką”, pracował od rana do wieczora, miał masę konferencji, przedstawiał różne wizje przyszłości Unii Europejskiej. Tusk „ma puste szuflady”, nie przedstawił żadnej wizji. Jedyny projekt polityczny, który firmował własną twarzą, to były negocjacje z Wielka Brytanią na temat jej pozostania w Unii. Zakończyły się one katastrofą.

Według Ryszarda Czarneckiego w sporze o reformę sądownictwa w Polsce wcale nie chodzi o sądy. Są one tylko pretekstem. W Niemczech, w Austrii, Hiszpanii sędziowie nie mają immunitetów. Chodzi o to, że Unia chce Polsce „wcisnąć na siłę” imigrantów. Kwestia mediów czy sądownictwa to są tylko preteksty, żeby przymusić Polskę do ich przyjęcia. Nie sierot z Aleppo, matek i dzieci z Syrii, ale dwudziestoparo-, trzydziestoparoletnich samotnych mężczyzn przebywających obecnie w obozach we Włoszech i w Grecji. My ich nie chcemy przyjąć, ponieważ troszczymy się o bezpieczeństwo nie tylko dzisiaj i jutro, ale i za 30 lat. Zamachy w Europie Zachodniej były przecież dziełem dzieci i wnuków imigrantów.

Całej wypowiedzi Ryszarda Czarneckiego można posłuchać w części trzeciej Poranka WNET.

JS

 

Krzysztof Szczerski z Malty: To, co robi się w Polsce, jest właśnie szansą dla Europy, a nie jej problemem

Dzień 80 z 80. – Szczerski dla Poranka Wnet z Valletty o dyskusjach na szczycie Grupy Arraiolos, rozmowach bilateralnych o reparacjach wojennych, a także konsultacjach prezydenckich ustaw o KRS i SN.

Prezydent Andrzej Duda przebywa na Malcie w Valletcie na spotkaniu przywódców 12 państw europejskich współpracujących w ramach Grupy Arraiolos. Biorą w nim udział również prezydenci Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Estonii, Grecji, Łotwy, Niemiec, Portugalii, Słowenii, Węgier, Włoch oraz przywódca państwa gospodarza spotkania.

– Temperatura rozmów na Malcie jest wysoka, bo emocji dzisiaj w Europie jest bardzo dużo, i to nie są emocje wokół demokracji w Polsce, tylko wokół stanu społeczeństw europejskich, ich niepokojów, poczucia zagrożenia kryzysem imigracyjnym, problemami gospodarczymi, i to widać, że są ulokowane zupełnie gdzie indziej niż to próbuje nam wmówić opozycja przez media – powiedział Krzysztof Szczerski, szef Kancelarii Prezydenta RP. – Atmosfera spotkań na Malcie w Valletcie jest nieformalna, chociaż są to bardzo ważne spotkania, i sprzyja ona poruszaniu bardzo istotnych kwestii zwłaszcza w rozmowach bilateralnych.

[related id=38338]- Kwestie polskie wcale nie są tu rozpatrywane, a nawet więcej, właśnie Polska jest podawana jako przykład kraju, który podjął olbrzymi wysiłek, aby omawiane wczoraj problemy z rozwarstwieniem społecznym zniwelować – zrelacjonował minister Szczerski. – Wczoraj mieliśmy tu bardzo emocjonalną dyskusję o potrzebach wyrównywania szans w społeczeństwach europejskich, bowiem zjawisko rozwarstwienia społecznego przebiega w sposób coraz bardziej gwałtowny. (…) Redystrybucja majątku narodowego w Polsce przez projekt 500+ całkowicie zmieniła sposób cyrkulacji dochodu narodowego.

– Dzisiaj rozpocznie się druga runda rozmów, których tematem będzie m.in. polityka bezpieczeństwa w regionie Morza Śródziemnego w kontekście kryzysu migracyjnego – powiedział. Zwrócił też uwagę na to, że w swym przemówieniu o stanie UE przewodniczący KE Jean-Claude Juncker w kwestiach dotyczących emigracji powtarzał te same słowa, które prezydent i premier Polski powtarzali już od dwóch lat .

– Problem kryzysu imigracyjnego to przede wszystkim problem, który należy rozwiązywać przez współpracę z krajami trzecimi, u źródeł tejże imigracji, i lepszą ochronę granic Unii – stwierdził Krzysztof Szczerski. Jego zdaniem dzisiaj Polska znowu będzie pokazywana jako przykład w kwestii rozwiązywania kryzysu emigracyjnego.

– Będzie również dyskusja, w jaki sposób pobudzić rozwój gospodarczy w państwach UE  – powiedział minister Szczerski. – We wszystkich tych trzech elementach dyskusji: w kwestii wyrównywania szans życiowych, rozwoju gospodarczego i w kwestii walki z imigracją, na tle innych państw polskie zdanie i polska praktyka, polskie doświadczenie jest przykładowe. To, co robi się w Polsce, jest właśnie szansą dla Europy, a nie jej problemem.

[related id=38296]- Kwestia reparacji czy odszkodowań za straty polskie z powodu zbrodni wojennych dokonanych przez Niemców moralnie, historycznie, w sensie aksjologicznym, są niepodważalne – powiedział Szczerski, pytany o rozmowy nieformalne, jakie w tym względzie odbył podczas swego ostatniego pobytu w Niemczech. – Niemcy dzisiaj nie mogą nie przyznawać się do własnych zbrodni i próbować je w jakiś sposób relatywizować, bo one się po prostu wydarzyły.

– Jest tutaj bardzo poważny wymiar straty i ekspertyza sejmowa pokazuje, w jaki sposób, bardzo różnie, tę sprawę po drugiej wojnie światowej Niemcy rozwiązywały – powiedział Szczerski, który nazwał ewenementem na gruncie prawa międzynarodowego podpisanie przez Niemcy z Izraelem, a więc państwem, które nie istniało jeszcze podczas II wojny światowej, umowy, na mocy której zostały temu państwu wypłacone odszkodowania. W tej sprawie uczyniono wyjątek. – Dlatego sprawa odszkodowań jest poważną dyskusją prawną, która oczywiście ma również swój wymiar polityczny.

– Wokół tego problemu potrzebna jest spokojna dyskusja i od niego uciekać nie należy – powiedział Szczerski, cytując, jak zaznaczył, słowa obydwu prezydentów Polski i Niemiec, jakie wygłosili po wczorajszym spotkaniu w tej sprawie. Przypomnijmy, że wczoraj odbyło się dwustronne spotkanie prezydenta Dudy z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem, podczas którego poruszona była kwestia reparacji wojennych.

– Jesteśmy nadal w tej sprawie na etapie dyskusji. Rząd jeszcze nie przyjął w tej sprawie oficjalnego stanowiska, a więc nie ma jeszcze żadnego formalnego wniosku ani żadnych formalnych negocjacji – oświadczył minister. – Rząd na razie nad tym pracuje i jest to praca, która nie ma jeszcze wyznaczonego terminu zakończenia (…), zwłaszcza że mówimy tutaj o zbrodniach, które nigdy się nie przedawnią, bo to są zbrodnie przeciwko ludzkości.

– Z rozmów, które odbył prezydent z klubami partyjnymi w Sejmie, widać, że są różne strategie – powiedział Krzysztof Szczerski, zapytany o konsultacje polityczne w sprawie ustaw reformujących polskie sądownictwo. – Jedne podchodziły do sprawy bardzo merytorycznie i chciały zaprezentować prezydentowi swoje propozycje. Część wygłaszała jedynie deklaracje polityczne na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim.

Dlatego prezydent spodziewa się, że podczas debaty nad tymi ustawami część polityków będzie podchodziła do tego merytorycznie, a część zadowoli się tylko oracjami o charakterze czysto politycznym, pełnym agresji i niechęci.

– Prezydent nie oczekuje od Sejmu bycia notariuszem prezydenta, czyli tego, że Sejm jednym głosowaniem zaakceptuje jego projekty ustaw – powiedział minister Szczerski. – Pan prezydent oczekuje normalnego procesu legislacyjnego nad jego propozycjami, aby każda partia miała możliwość złożenia własnych poprawek do projektów i dyskusji nad nimi.

[related id=38383]

Podkreślił, że spotkania w Pałacu, jakie miały miejsce w mijającym tygodniu, były jedynie dyskusją przedwstępną, poprzedzającą dyskusję merytoryczną w parlamencie.

– Niewykluczone, że część propozycji, które padły podczas spotkań, będą już uwzględnione w projekcie prezydenckim – powiedział.

MoRo

Wywiad z profesorem Krzysztofem Szczerskim, szefem gabinetu Prezydenta RP Andrzeja Dudy w części szóstej Poranka WNET.

 

15.09/ W 80 dni dookoła Polski/ Dzień 80. z 80/ Zapraszamy na Poranek WNET z Sobieszewa

To ostatni, osiemdziesiąty dzień, naszej podróży po Polsce. Nasz letni projekt kończymy w deszczowym i wietrznym, lecz nadal pięknym Sobieszewie. Dzisiejsza audycja jest podsumowaniem całej trasy.


Goście Poranka Wnet:

 

Ryszard Czarnecki – wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego;

Robert Jankowski – Fundacja „Roku rzeki Wisły”;

Krzysztof Szczerski – sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP;

Jagoda Klim – Muzeum Wisły w Tczewie,

 

a także redaktorzy Radia Wnet:

 

Tomasz Wybranowski;

Łukasz Jankowski;

Wojciech Jankowski;

Antoni Opaliński;

Aleksander Wierzejski;

Witold Gadowski.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Małgorzata Wieczorek

Wydawca techniczny: Luiza Komorowska



Część pierwsza:

Robert Jankowski o tym, jak i gdzie można bezpiecznie i przyjemnie kąpać się w Wiśle oraz wykorzystać rzekę sportowo i rekreacyjnie. Próba wykorzystania Wisły w celach przemysłowych nie jest w tej chwili realna.

Tomasz Wybranowski podsumowuje swój etap trasy „80 dni dookoła Polski”. Szczególnie wspomina Poranek z Białowieży, gdzie, jak twierdzi, udało się zdiagnozować problem Puszczy Białowieskiej; potem Chełm i podróż szlakiem polskich sanktuariów.

 

Cześć druga:

Cykl audycji ekonomicznych w Radiu Wnet.

 

Część trzecia:

Ryszard Czarnecki komentuje wypowiedzi europejskich liderów na tematy polskie. „Zapachniało sensacją” – przewodniczący KE Jean-Claude Juncker ogłasza, że stanowisko Donalda Tuska nie jest potrzebne i należy je zlikwidować.

 

Część czwarta:

Wojciech Jankowski wspomina Poranki, które prowadził podczas letniej trasy Radia Wnet „80 dni dokoła Polski”. Gdy szuka wspólnej klamry dla audycji, nasuwa mu się myśl o Augustowie, Sejnach i Suwałkach, gdzie wśród tamtejszych społeczności wciąż daje się odczuć trauma po Obławie Augustowskiej.

Łukasz Jankowski opowiada o swoich wrażeniach po podróży dookoła Polski. Według naszego redaktora kraj idzie w dobrą stronę, a dla osoby, która większość czasu spędza w Warszawie, uderzające jest bogactwo Polski.

 

Część piąta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa i słup ogłoszeniowy Radia Wnet.

 

Część szósta:

Krzysztof Szczerski z Malty mówi o spotkaniu przywódców 12 państw europejskich współpracujących w ramach Grupy Arraiolos, o sprawach krajowych, zwłaszcza o propozycjach prezydenta dotyczących reformy sądownictwa.

 

Część siódma:

Aleksander Wierzejski kontynuuje opowieść o podróży Radia Wnet „80 dni dookoła Polski”. Dla redaktora przeżyciem była wizyta 15 sierpnia w Gietrzwałdzie, a potem dotarcie na Kaszuby, gdzie wichury tego lata wyrządziły największe szkody.

Antoni Opaliński z podróży w „80 dni dookoła Polski” wspomina przede wszystkim Brzeg, głównie ze względu na dawniejszą obecność Piastów Śląskich w tym mieście. Drugim miejscem, które utkwiło w pamięci redaktora, jest zamek w Tykocinie. Została również przywołana rozmowa z profesorem Franciszkiem Markiem o tym, że gwary śląskie są częścią polszczyzny, a nie odrębnym językiem. Profesora odwiedziliśmy, podążając na Poranek Wnet do Opola.

 

Część ósma:

Rozmowa Witolda Gadowskiego z Piotrem Bąkiem, starostą zakopiańskim.

Fragment audycji Piotra Dmitrowicza z 1 pierwszego sierpnia 2017.

Jagoda Klim o działaniach i wydarzeniach Muzeum Wisły w Tczewie.

 


Posłuchaj całego Poranka Wnet:


Parafia pw. Wniebowzięcia NMP w Chełmnie – jedyna parafia w Polsce, która posiada pięć gotyckich kościołów

Dzień 79. z 80/ Chełmno – Proboszcz tej nietypowej parafii, ksiądz Adam Ceynowa, opowiedział w Poranku WNET o gotyckim dziedzictwie Chełmna, o jego zabytkach, historii i życiu duchowym.

Radio WNET dotarło dzisiaj do Chełmna, pięknego, pełnego zabytków miasta. W Chełmnie znajduje się jedyna w Polsce parafia, na terenie której znajduje się pięć gotyckich kościołów. Z jej proboszczem księdzem Adamem Ceynową rozmawiał w Poranku WNET Krzysztof Skowroński.

Chełmno lata największej świetności przeżywało w XIII-XIV wieku, kiedy to powstawały stojące do dzisiaj gotyckie świątynie. Miasto było wtedy prężnie rozwijającym się ośrodkiem religijnym. Miało być wsparciem dla biskupa, którego siedzibą według zamierzeń miało być Chełmno. Biskupstwo powstało jednak nie tutaj, a w Chełmży. Zabytki wszelako pozostały.

Gotyckie świątynie Chełmna to: kościół farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, pofranciszkański kościół św. Mikołaja i św. Jakuba, podominikański kościół św. Piotra i Pawła, kościół Świętego Ducha (dawny kościół szpitalny), niewielki kościół św. Marcina oraz kaplica „Na Bramce” Matki Bożej Bolesnej (znajdująca się w Bramie Grudządzkiej).

Jak mówi ks. Ceynowa, kościoły te świadczą nie tylko o tym, co było, ale też o tym, co jest. Otoczone są opieką i przywracane do życia religijnego i kulturalnego.

Budowę kościoła farnego rozpoczęto w połowie XIII wieku, a ukończono w 1320 roku. Niedługo obchodzone będzie więc jego 700-lecie. Budowy tak naprawdę jednak nigdy nie ukończono, gdyż w zamyśle, oprócz wieży północnej, miała być też masywna wieża południowa.

We wnętrzu jest mnóstwo ołtarzy, głównie z XVII i XVIII wieku. Jest też wiele różnych elementów wyposażenia kultycznego. W kryptach pochowane są znaczące dla Chełmna osobistości. [related id=38213]

Jak już było wspomniane, największa świetność Chełmna przypadła na panowanie krzyżackie w XIII i XIV wieku. Jednak w Chełmnie dobrze się działo też później, o czym świadczy choćby – wybudowany już za czasów polskiego panowania – renesansowy ratusz.

W czasach średniowiecznych Chełmno było potężnym centrum religijnym. Oblicza się, że miało około 1500 mieszkańców, sześć wielkich na ówczesne czasy kościołów i trzy klasztory – franciszkanów, dominikanów i cysterek (potem benedyktynek).

W czasach I Rzeczypospolitej Chełmno było miastem starościńskim. Jako położone nad Wisłą, miało znaczenie gospodarcze, ale nie tak duże jak Toruń czy Grudziądz. Było za to istotnym ośrodkiem naukowym. Podjęto próbę założenia uniwersytetu. Nie udało się to, ale działająca tu Akademia Chełmińska miała dużą renomę, o czym świadczy osoba jej najsłynniejszego absolwenta – Mikołaja Kopernika.

Szczególnie cenne w Chełmnie jest to, że udało mu się uniknąć zniszczeń w czasie II wojny światowej. Zabytki nie są rekonstrukcjami, a stoją tak, jak zostały postawione. W całości ocalały między innymi mury miejskie. Jest to jeden z nielicznych tego rodzaju przypadków w Polsce.

Nie znaczy to, że II wojna światowa nie dotknęła ziemi chełmińskiej. W październiku 1939 roku w położonej niedaleko od Chełmna miejscowości Klamry Niemcy zamordowali prawie 2500 osób, najbardziej znaczących, członków miejscowych elit i inteligencji.

Po II wojnie światowej Chełmno przyjęło wiele osób przybyłych z Kresów Wschodnich. Znaczącą częścią mieszkańców są też rodziny żołnierzy, którzy tu stacjonowali ze swoją jednostką wojskową.

Parafialny kościół księdza Ceynowy, kościół farny, jest sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, związanym z cudem uzdrowienia ze ślepoty. Dlatego Członkowie Polskiego Związku Niewidomych i Niedowidzących chętnie doń pielgrzymują. Parafia jest też sanktuarium świętego Walentego, którego relikwie znajdują się w Chełmnie od średniowiecza. Co roku wraz z władzami miasta organizuje walentynki. Mają one dwa oblicza – ludyczne i religijne. Uczestniczą w nich małżonkowie, narzeczeni, w parafii odbywają się rekolekcje – jest to charakterystyczny element życia Chełmna.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w Poranku WNET w części pierwszej.

JS

Dzięki podniesieniu tematu reparacji, o zbrodniach, których Niemcy dopuszczali się w Polsce, dowiedział się cały świat

Rozpoczyna się bardzo ciekawy konflikt prawny, który przysłonić może „historie, na których wyżywały się niemieckie media”. Stosunki polsko-niemieckie wreszcie dotyczą spraw realnych.

[related id=38338]W cotygodniowej korespondencji o tym, co niemieckie media piszą na temat reparacji wojennych i jakie to może mieć skutki dla świadomości Niemców.

„Der Spiegel” zaniepokojony pyta – czy Niemcy muszą teraz wypłacić Polsce miliardy reparacji wojennych? Odpowiada, że oczywiście nie. Jan Bogatko widzi jednak w niemieckich mediach wielkie zaniepokojenie wywołane rozpoczęciem dyskusji na temat odszkodowań wojennych dla Polski.

Korespondent Radia WNET zwraca uwagę na jeden ważny skutek pojawienia się tematu reparacji, niezależny od samej zasadności roszczeń, która według niemieckich ekspertów jest wątpliwa. Otóż teraz o zbrodniach, których dopuszczali się Niemcy w Polsce, dowiedział się cały świat.

Do tej pory w niemieckich mediach o tym nie pisano nic – wydawało się, że w Polsce były tylko polskie obozy koncentracyjne, a Polacy pomagali mordować Żydów. Okazuje się jednak, że na terenie Polski w czasie wojny działo się coś innego. Niemcy dopuszczali się w Polsce takich rzeczy, jak prawie nigdzie poza nią. Z 39 milionów Polaków 5,5 mln nie przeżyło wojny, a do tego Niemcy niszczyli wsie, miasta, zabytki kultury, a Warszawę wysadzili dom po domu po powstaniu warszawskim, o którym też nikt wcześniej w Niemczech nie wiedział. Przysłaniało je inne powstanie – powstanie w getcie. Zginęło w nim około kilka tys. osób. Jest to olbrzymia tragedia, ale „zamordowanie całego miasta nie mieściło się nikomu w głowie”.

Mnóstwo ekspertów zabrało w Niemczech głos. Jeden powiedział, że Niemcy straciły jedną piątą terytorium, a Polska uzyskała olbrzymi majątek. Jan Bogatko odpowiada na to w oczywisty sposób – prawda, że Niemcy utraciły jedną piątą terytorium, ale Polska ponad połowę, i to nie Polska napadła na Niemcy, ale odwrotnie.

Jan Bogatko uważa, że Niemcy wiedzą o tym, że żądania reparacji są uzasadnione, że „coś w nich jest”. Oczywiście wszystkie inne media w Niemczech powołują się na to, że Polska w 1953 roku miała zrzec się prawa do odszkodowań wojennych. Przecież w 1953 roku nie było Polski! To tak samo, jakby zjednoczone Niemcy zaczęły uznawać zobowiązania powzięte przez NRD, czyli sowiecką kolonię na terenie Niemiec.

To wszystko przypomina sprawę odszkodowań dla przymusowych robotników w Niemczech. Początkowo mówiło się tylko o robotnikach żydowskich. O polskich przymusowych robotnikach w czasie II wojny światowej nikt w Niemczech nie wiedział poza tymi, którzy sami korzystali z ich pracy. Okazało się jednakowoż, że tacy robotnicy byli i doszło do wypłaty odszkodowań.

Rozpoczyna się więc bardzo ciekawy konflikt prawny, który przysłonić może „historie, na których wyżywały się niemieckie media” dotychczas, czyli zagrożenia dla konstytucji, demokracji itd. Stosunki polsko-niemieckie wreszcie, jak mówi Jan Bogatko, zaczynają dotyczyć spraw realnych.

[related id=38213]Drugim tematem felietonu były wybory parlamentarne w Niemczech, które odbędą się już za 10 dni. Jan Bogatko uważa, że Angela Merkel je wygra, „bo nie ma innego wyjścia”, a „nawet jeśli przegra, to wygra”. Pozostaje tylko pytanie o to, jaka będzie koalicja po wyborach, czy dojdzie do „remake’u” wielkiej koalicji.

Wiadomo jedno – po wyborach pejzaż polityczny będzie inny. Partia AfD zdobywa popularność, szczególnie w landach wschodnich. Jan Bogatko stawia tezę, że AfD po wyborach będzie trzecią siłą w parlamencie. To zmusi Niemcy do innego spojrzenia na Europę, na Polskę, na świat, a może nawet i na samych siebie.

Felietonu można wysłuchać w części trzeciej Poranka WNET.

JS

Rzymkowski: b. szef MSW Jacek Cichocki przewija się w sprawie Amber Gold. Owocne konsultacje u prezydenta Dudy

Jedynym doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Adamowicza w latach 2011-2016 był zastępca szefa Delegatury Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Gdańsku pułkownik Krzysztof Bolin (…) a on nic nie wiedział?

[related id=38053]Poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski, przedstawiciel Sejmu w KRS i zastępca szefa komisji śledczej ds. Amber Gold uważa, że ostatnie zeznania świadków wniosły „bardzo dużo ciekawych elementów” do sprawy. Ocenił, że bardzo interesujące były poniedziałkowe zeznania świadka Ireneusza Dylczyka, „które przeczą jego zeznaniom pod przysięgą w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Lublinie”, w dodatku, jak się wyraził poseł, „w stopniu bardzo szerokim” – Dylczyk, zeznając przed komisją, złożył zeznania zaprzeczające wcześniejszym w ABW.

– Co ciekawe, w ABW Dylczyk podczas zeznań ujawniał wiele szczegółów, chociażby taki, że podczas słynnej rozmowy biznesmena gdańskiego Mariusa Olecha padło nazwisko Marcina P., a w zeznaniach przed komisją zaprzeczał, jakoby to nazwisko padło i dowiedział się wówczas o panu Marcinie P. i firmie Amber Gold – powiedział Rzymkowski. Jego zdaniem, zeznający we wtorek prezydent Adamowicz również był bardzo ciekawy, „powiedziałbym – ekspresyjno-agresywny w stosunku do członków komisji”.

– Ośmieszał się przez niektóre swoje wystąpienia. Przykładowo, kiedy zadałem mu pytanie, czy zna Michał Tuska, twierdził, że nie wie, co znaczy słowo „znać” – powiedział Rzymkowski, dla którego najistotniejszymi twierdzeniami prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza były te, w których zaprzeczał, jakoby miał kontakt ze służbami specjalnymi,

bo nie miał takich możliwości, jakie mają członkowie rządu i jest tylko samorządowcem, nie zna przedsiębiorców, nie wiedział, czym jest Amber Gold, spółka, którą prosił o finansowanie filmu o Lechu Wałęsie – „generalnie było to dosyć dziwne”.

– Jedynym doradcą do spraw bezpieczeństwa prezydenta Adamowicza od 2011 do ubiegłego roku był zastępca szefa delegatury bezpieczeństwa wewnętrznego w Gdańsku, pułkownik Krzysztof Bolin – powiedział Rzymkowski, który podczas przesłuchań pytał się Adamowicza o jego doradcę do spraw bezpieczeństwa, ale prezydent Gdańska wydawał się o nim nie pamiętać.

[related id=38232]Przypomniał, że jest to osoba bardzo barwna, od lat 80. znajomy prezydenta Adamowicza, z którym razem działali w Ruchu Młodej Polski. Bolin po 90. roku był dość ważnym funkcjonariuszem UOP-u, który w 1992 roku wysłał słynną notatkę do ówczesnego szefa UOP Piotra Naimskiego z informacją o tym, że znalazł w delegaturze gdańskiej UOP znikomą część teczki tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”. W 2010 roku Bolin zakończył oficjalnie swoją służbę w ABW w stopniu pułkownika, pełniąc funkcję zastępcy szefa delegatury.

– Nie wierzę, żeby tak wysoki funkcjonariusz ABW nie miał świadomości, czym jest firma Amber Gold, i że jest to podmiot będący w polu zainteresowania służb, jak i też – kim jest pan Marcin P. To jest po prostu niemożliwe, żeby osoba zajmująca się bezpieczeństwem i doradzaniem prezydentowi Adamowiczowi nie wiedział nic o firmie Amber Gold – powiedział Rzymkowski.

Wczorajsze posiedzenie komisji ds. Amber Gold jednak najbardziej go zaskoczyło, bowiem w toku prac okazało się, że funkcjonariusze ABW dopuścili się fałszowania stenogramów z podsłuchów, w tym m.in. rozmów wczoraj zeznającego Emila Marata z Marcinem P.

– Mieliśmy tak drastyczne rozbieżności w tych stenogramach, a do tego dochodzi jeszcze kwestia nadawania wysokich klauzul tym podsłuchom – powiedział Rzymkowski, według którego owe podsłuchy to standardowe procedury operacyjne w tego typu sprawach – nadanie dwóch różnych klauzul stenogramom z tej samej rozmowy i do tego drastyczna rozbieżność nie tylko w przypisywaniu słów poszczególnym osobom, ale nawet w nomenklaturze zwrotów grzecznościowych. W jednym jest „witam” w drugim „dzień dobry”. No… jest dosyć duża rozbieżność i mam wrażenie, że doszło tutaj do fałszerstwa i celowego zaciemniania sprawy.

– W rozmowach tych panowie powoływali się między innymi na znajomość  z ówczesnym ministrem spraw wewnętrznych Jackiem Cichockim  – ujawnił Rzymkowski.

Rzymkowski o konsultacjach w sprawie sądownictwa u prezydenta Andrzeja Dudy

[related id=38307]- Założenia prezydenta są bardzo ciekawe. Zauważyłem elementy rzeczywiście reformujące wymiar sprawiedliwości, to jest novum w stosunku do tego, było poprzednio przedłożone przez Ministerstwo Sprawiedliwości – powiedział Tomasz Rzymkowski, pytany o wczorajsze konsultacje u prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie ustaw reformujących polski wymiar sprawiedliwości. Jego zdaniem realne problemy polskiego sądownictwa, wskazywane już wcześniej przez Kukiz’15, prezydent i jego współpracownicy „już zauważyli i ta ponadgodzinna rozmowa z przedstawicielami klubu Kukiz’15 była bardzo merytoryczna, o konkretnych problemach i konkretnych rozwiązaniach”.

– Bardzo nas ucieszyła zmiana dotycząca wyboru sędziów KRS na kwalifikowaną większością 3/5 głosów przez Sejm, ale równie udział czynnika społecznego  w postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów – to były nasze dwa kluczowe postulaty – powiedział Rzymkowski, który uważa, że właśnie te dwa rozwiązania prawne przyczyniają się do wdrożenia realnej reformy w sądownictwie. – Przy czym główną bolączką w polskim sądownictwie jest przerośnięta kognicja (pogląd ten podziela również prezydent), to jest zbyt szeroka właściwość sądów do orzekania różnych spraw.

Rzymkowski stwierdził, że prezydent bardzo przychylnie spogląda na postulat wprowadzenia do polskiego systemu prawnego sędziów pokoju, nad którym pracuje Kukiz’15. Zdradził nam, że niebawem jego klub parlamentarny złoży w tej sprawie projekt ustawy. – Aby te najdrobniejsze sprawy nie zalewały polskich sądów, tylko były rozstrzygane przez sędziów pokoju wybieranych w wyborach bezpośrednich na kadencję cztero- czy pięcioletnią – powiedział Rzymkowski.

Poseł uważa, że zreformowanie polskiego sądownictwa to tylko kwestia czasu, bowiem wola obywateli jest oczywista, bo ponad 80 procent polskiego społeczeństwa chce wprowadzenia zmian w wymiarze sprawiedliwości.

– Znacząca cześć środowiska sędziowskiego również dostrzega potrzebę reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości – powiedział. Jego zdaniem jedyne rozterki, jakie temu towarzyszą, to to, jakie zmiany wprowadzić i w jaki sposób. Skrytykował ustawy zawetowane przez prezydenta, a za największe kuriozum „niespotykane na świecie” uważa pomysł ustanowienia prokuratora generalnego zwierzchnikiem sądów w Polsce. Wskazał, że niedopuszczalne w tamtej koncepcji było to, że uczestnik postępowania przed sądem – jakim nawet prokurator generalny – był zwierzchnikiem sędziego. Przypomniał, że sędzia orzekając winien cieszyć się niezawisłością, a jednostka organizacyjna, jaką jest sąd, niezależnością.


W dniu wczorajszym media obiegła wiadomość, że lider Kukiz’15 Paweł Kukiz trafił do szpitala. Rzymkowski zapewnił, że ma stały kontakt z Pawłem Kukizem, a ten ma się coraz lepiej.

Zresztą już wczoraj wieczorem Paweł Kukiz napisał na Facebooku :

Wszystkich tych, którzy w komentarzach pod artykułami z informacją o moim pobycie w szpitalu życzą mi jak najgorzej, spodziewają się rychłego zgonu, dignozują ćpanie, przepicie itp. sprawy, muszę zmartwić…. Będę żył, czuję się coraz lepiej, bronchoskopia nie wykazała nowotworu, a Pani Doktor pochwaliła, że przeszedłem te badania bardzo dzielnie  🙂
Ponieważ Obywatel powinien znać stan zdrowia posła, to informuję o zmianach miażdżycowych i zaburzenia czynności wentylacyjnej. Ale to już rezultat PESEL, papierochów i „energetyków”. I do wyleczenia.
Aby dać pożywkę trollom, informuję również, że przebywam w szpitalu MSWiA. Można więc rozwijać wątki „Służb”, WSI i powiązań z obcym wywiadem, który spreparował moją chorobę, by „pod przykryciem” wrzucić mnie do resortowego szpitala, abym wydobył od lekarzy tajemnice o stanie zdrowia najwyższych urzędników państwowych i przekazał je Moskwie w zamian za koryto w następnej kadencji 🙂

 

MoRo

 

 

 

 

 

 

 

 

Nowa koalicja na Ukrainie Tymoszenko i Sadowy wspierają Saakaszwilego przeciw Poroszence w cieniu Zapad 2017

Krytycy Saakaszwilego zarzucają mu, że do powrotu na Ukrainę wybrał bardzo zły czas, wpisując się w rosyjski scenariusz prowokacji wobec Ukrainy. Dzisiaj bowiem rozpoczynają się manewry Zapad 2017.

[related id=38268]27 lipca tego roku prezydent Petro Poroszneko odebrał ukraińskie obywatelstwo Saakaszwilemu, które ten otrzymał w 2015 roku – zresztą z inicjatywy samego Petra Poroszenki. Saakaszwili wtedy został zaproszony przez ukraińskiego prezydenta o objęcie funkcji odeskiego gubernatora. W listopadzie 2016 roku Saakaszwili z funkcji gubernatora zrezygnował i zaczął krytykować Poroszenkę, stworzył również ugrupowanie Ruch Nowych Sił, które jednoznacznie stało się ugrupowaniem opozycyjnym.

Krytyka prezydenta, a według Saakaszwilego też tajne porozumienie Poroszenki z obecnymi władzami Gruzji, miało być przyczyną odebrania gruzińsko-urkaińskiemu politykowi ukraińskiego obywatelstwa. Odbyło się to w czasie, gdy Saakaszwili przebywał w USA i tym samym został pozbawiony formalnej możliwości powrotu na Ukrainę.

W ostatnią niedzielę, 10 września, jednak powrót na Ukrainę mu się udał. Chociaż polityk powrócił w atmosferze skandalu – praktycznie siłą przekraczając ukraińską granicę. Saakaszwili wjeżdżał na Ukrainę z terytorium Rzeczypospolitej, z której został zresztą wypuszczony bez problemów.

Na Ukrainę jednak dostał się otoczony przez swoich zwolenników, deputowanych, przedzierając się siłą przez kordon ukraińskich pograniczników, w takiej sytuacji oczywiście już bez odprawy paszportowej. Zresztą według Saakaszwilego jego paszport podczas tej akcji miał mu przepaść czy wręcz zostać wykradziony przez ukraińskie służby, a Saakaszwili twierdzi, że dokument leży teraz w gabinecie Poroszenki.

Ostatecznie straż graniczna przedstawiła Saakaszwilemu protokół (już w czasie jego pobytu we lwowskim hotelu) dotyczący przekroczenia granicy z naruszeniem procedur administracyjnych. W tej sprawie 18 września ma się odbyć posiedzenie sądu w Mościskach.

Saakaszwilemu towarzyszyli i wsparli go w akcji politycy, którzy do niedawna byli jego konkurentami czy nawet przeciwnikami politycznymi – na granicę przyjechała Julia Tymoszenko, a Saakaszwili zatrzymał się we Lwowie – do którego „na kawę” zaprosił go mer tego miasta i lider opozycyjnej w stosunku do obecnych władz partii Samopomoc Andrij Sadowy.

Saakaszwili od razu faktycznie rozpoczął silną kampanię polityczną. Wczoraj spotkał się z mieszkańcami Czerniowiec i występuje w ukraińskich mediach przede wszystkim krytykując prezydenta Poroszenkę.

Najbardziej jednak może zaskakiwać fakt, że cała akcja zjednoczyła w poparciu byłego prezydenta Gruzji dawnych wrogów, a co najmniej konkurentów politycznych: Julię Tymoszenko i Andrija Sadowego.

[related id=38286]Tymoszenko od dawna ostro i jednoznacznie krytykuje prezydenta Poroszenkę, oskarżając go o sprzeniewierzenie się ideałom Majdanu i o dyktatorskie zapędy. Była premier faktycznie jest liderem sondaży w wyścigu o fotel prezydencki – wybory mają się odbyć w 2019 roku. Niektórzy z ukraińskich komentatorów zarzucają jej jednak, że popieranie Saakaszwilego jest z jej strony hipokryzją, skoro nie wspierała go w czasie wojny z Rosją w 2008 roku, ale o byłej premier teraz ciepło wyraża się i sam Saakaszwili, podobnie jak i o Andriju Sadowym, który pozostaje w otwartym konflikcie z obecnymi władzami Ukrainy, czego przejawem była blokada śmieciowa.

Lwów przez miesiące tonął w śmieciach, bo nie miał gdzie ich wywozić ze względu na zapełnienie dotychczasowego wysypiska śmieci. Władze w Kijowie zarzucały Sadowemu nieudolność, a ten Kijowowi – celowe blokowanie Lwowa i chęć usunięcia go ze stanowiska mera tego miasta. Nie ulega wątpliwości, ze Sadowy chciał, podobnie jak i Julia Tymoszenko, kandydować na prezydenta Ukrainy. Czy teraz wspólne wystąpienie konkurentów politycznych w sprawie Saakaszwilego oznacza również trwały sojusz przeciwko Poroszence, na pewno jeszcze nie można jednoznacznie stwierdzić.

W swojej wojnie o ukraińskie obywatelstwo Saakaszwili uzyskał silne wsparcie ze strony ważnego partnera Ukrainy jakim są USA. Kurt Wolker – specjalny przedstawiciel USA ds. Ukrainy – stwierdził, że jeśli Ukraina chce budować państwo prawa, to „Saakaszwilemu trzeba dać prawo obrony swojego obywatelstwa w sądzie”. Poroszenko zaś powinien „mniej dramatycznie podchodzić do Saakaszwilego i zająć się sprawą usprawnienia zarządzania krajem i walką z korupcją”.

Na marginesie może warto wspomnieć, iż pomimo że Saakaszwili twierdzi, że miał tylko ukraiński paszport, to często mówiono, że ma również obywatelstwo amerykańskie, do czego on sam się nie przyznaje. Bez wątpienia jednak ma szereg dobrych kontaktów w USA, gdzie też ma otrzymywać wysokie honoraria za wykłady. USA nie zapomną mu, że był niewątpliwie najbardziej proamerykańskim prezydentem Gruzji, a same przecież wspomagały go podczas wojny z Rosją w 2008 roku, wspomagały nie tylko politycznie.

Krytycy Saakaszwilego zarzucają mu, że do powrotu na Ukrainę wybrał bardzo zły czas, wpisując się w rosyjski scenariusz prowokacji wobec Ukrainy. Dzisiaj bowiem rozpoczynają się potężne manewry rosyjsko-białoruskie Zapad 2017, których władze w Kijowie się obawiają i głośno te obawy wyrażają.

Paweł Bobołowicz z Ukrainy