Adam Smith. Ojciec współczesnej ekonomii / piąta audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

Adam Smith, XVIII-wieczny autor „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”, dzieła nazywanego biblią kapitalizmu, którego data wydania uznawana jest za datę narodzin współczesnej ekonomii.

Ten osiemnastowieczny szkocki ekonomista i filozof w „Badaniu nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” opisał pierwszy system ekonomii politycznej.

Dokładna data urodzin Adama Smitha nie jest znana, ale zarejestrowana została data jego chrztu, który odbył się 5 czerwca 1723 roku w miejscowości Kirkcaldy w Szkocji. Adam Smith uczęszczał do szkoły Burgh School, gdzie uczył się łaciny, matematyki, historii i sztuki pisania. Studia na Uniwersytecie w Glasgow rozpoczął w wieku 14 lat, a w 1740 roku przeniósł się do Oxfordu.

W roku 1748 rozpoczął serię otwartych wykładów na Uniwersytecie w Edynburgu. Dzięki tym wykładom w 1750 roku poznał Davida Hume’a, szkockiego filozofa i ekonomistę, co zapoczątkowało ich dozgonną przyjaźń. Owocem ich znajomości było przyjęcie Adama Smitha do kadry Uniwersytetu w Glasgow w 1751 roku.

Osiem lat później Smith opublikował „Teorię uczuć moralnych”, książkę, w której twierdził, że moralność jest zależna od sympatii pomiędzy osobą a innymi członkami społeczeństwa. Niedługo po ukazaniu się tej pozycji został nauczycielem przyszłego księcia Buccleuch (1763-1766). Udał się z nim do Francji, gdzie spotkał innych wybitnych myślicieli swoich czasów, takich jak Benjamin Franklin i francuski ekonomista Turgot.

„Bogactwo narodów”

Adam Smith pracował przez dziewięć lat nad swoją następną książką i w 1776 roku opublikował „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” (zwykle nazywaną w skrócie „Bogactwo narodów”). „Bogactwo narodów” jest uznawane za pierwszą pracę poświęconą analizie ekonomii politycznej.

Ekonomia tamtych czasów była zdominowana przez koncepcję, zgodnie z którą najlepszą miarą bogactwa kraju były jego zapasów złota i srebra. Smith zaproponował, że bogactwo kraju powinno być oceniane za pomocą innej miary – całkowitej wartości produkcji i handlu; miary dzisiaj
nazywanej Produktem Krajowym Brutto, czyli PKB. Smith w swojej pracy zgłębił teorię podziału pracy oraz koncepcję, wywodzącą się jeszcze od Platona, która twierdzi, że wyspecjalizowanie prowadzi do wzrostu wydajności. Krytykował taki podział pracy twierdząc, że może powodować u pracowników „psychiczne okaleczenie”, czyniąc ich wyizolowanymi ignorantami ze względu na pracę ograniczającą się do wykonywania jednej powtarzalnej czynności.

W swoich pracach Adam Smith zastanawia się nad ekonomią w kontekście początków rewolucji przemysłowej i stwierdza, że gospodarki wolnorynkowe, czyli kapitalistyczne, są najbardziej wydajne i korzystne dla społeczeństw. Smith argumentuje za systemem ekonomicznym opartym na indywidualnym własnym interesie i prowadzonym przez „niewidoczną rękę”. Uważa, że w takim systemie wszyscy zdobędą największe dobro.

„Bogactwo narodów” zapewniło Smithowi dalekosiężną sławę, a samo dzieło, uznawane za fundamentalne dzieło klasycznej ekonomii, jest jedną z najbardziej wpływowych książek po dziś dzień. Adam Smith został rektorem Uniwersytetu w Glasgow w roku 1787, a trzy lata później zmarł w wieku 67 lat.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

14.09/ W 80 dni dookoła Polski/ Dzień 79. z 80/ Zapraszamy na Poranek WNET z Chełmna

W przedostatnim punkcie naszej osiemdziesięciodniowej trasy trafiliśmy do miasta, którego nazwa pochodzi od słowa „chełm”, co dosłownie oznacza – osada na wzgórzu.

Goście Poranka Wnet:

Tomasz Rzymkowski – poseł Kukiz’15;

Mariusz Kędzierski – burmistrz Chełmna;

Anna Grzeszna-Kozikowska – historyk, przewodnik turystyczny;

Anna Soborska-Zielińska – pracownik Muzeum Ziemi Chełmińskiej;

Władysław Flieger – przewodnik po Chełmnie;

Paweł Bobołowicz – korespondent Radia Wnet z Ukrainy;

Jan Bogatko – korespondent Radia Wnet z Niemiec;

Ks. Adam Ceynowa – proboszcz parafii w Chełmnie;

Dorota Zawacka-Wakarecy – prezes Fundacji Elżbiety Zawadzkiej.

 


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca: Małgorzata Wieczorek

Wydawca techniczny: Jan Brewczyński


Część pierwsza:

Dorota Zawacka-Wakarecy opowiedziała o swoim rodzinnym Chełmnie.

Ks. Adam Ceynowa opowiedział o pięciu gotyckich kościołach, które są pod jego opieką, szczególnie o najstarszym kościele w Chełmnie, czyli kościele farnym. Jak mówi, plany architektoniczne tego kościoła nigdy nie zostały całkowicie zrealizowane.

 

Część druga:

Paweł Bobołowicz o powrocie Micheila Saakaszwilego na Ukrainę, przekroczeniu granicy przy użyciu siły oraz prawnych konsekwencjach tego wydarzenia. Byłemu prezydentowi Gruzji zarzuca się również działanie, które może wykorzystać Rosja.

Cykl audycji ekonomicznych Radia Wnet. Dzisiaj prezentujemy postać Adama Smitha.

 

Część trzecia:

Jan Bogatko relacjonował wciąż trwającą w Niemczech dyskusję, czy są winne Polsce odszkodowań za II Wojnę Światową. Komentując zbliżające się wybory w Niemczech, stwierdził, że Angela Merkel wygra niezależnie od ich wyniku. Mimo wszystko nastrój w tym kraju się zmienia.

Krzysztof Romaniuk o zbliżającej się Wielkiej Warszawskiej.

 

Część czwarta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa i słup ogłoszeniowy Radia Wnet.

 

Część piąta:

Tomasz Rzymkowski o spotkaniu przedstawicieli klubu Kukiz’15 z prezydentem Andrzejem Dudą, dotyczącym ustawy mającej reformować sądownictwo. Relacjonował i komentował wczorajsze przesłuchanie przed komisją śledczą ds. Amber Gold prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza oraz Emila Marata – byłego doradcy zarządu Amber Gold.

Mariusz Kędzierski o charakterystyce miasta, problemach oraz plusach tej miejscowości. Chełmno nie zostało zniszczone podczas wojny, prawdopodobnie dzięki złamaniu rozkazu Hitlera. Heinz Guderian nie dopuścił do poprowadzenia frontu przez swoją rodzinną miejscowość. Chełmianie starają się pozyskać jak najwięcej turystów, a problemem jest emigracja młodych ludzi.

 

Część szósta:

Anna Grzeszna-Kozikowska opowiedziała o gotycko renesansowych klimacie panującym w muzeum miasta oraz relikwiach św. Walentego.

Anna Soborska-Zielińska przybliżyła postać i osiągnięcia Ludwika Rydygiera,  jednego z najwybitniejszych ówczesnych polskich, a także światowych chirurgów.

Władysław Flieger opowiedział o działalności sióstr Szarytek w Chełmnie.

 

Cała audycja:

Ponad dwa miliony Polaków nie spłaca długów w terminie / trzecia audycja z cyklu pt. „Czy fortuna kołem się toczy?”

Ponad 14% wszystkich klientów banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych współpracujących z BIK nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Średnia kwota zaległego zobowiązania na osobę wynosi 20 790 zł.

Zgodnie z badaniami Biura Informacji Kredytowej w Polsce z września 2016 r. ze spłatą swoich długów w terminie nie radzi sobie już ponad dwa miliony osób. Średnia wartość ich zaległego zobowiązania wynosi ponad 20 tys. złotych. Prawie połowa ma zaległości przekraczające 5 tys. złotych. Rekordziści są zadłużeni na nawet ponad 100 mln złotych!

Choć zadłużenie prywatne w Polsce jest znacznie niższe niż w krajach rozwiniętych, to udział kredytów zagrożonych jest względnie wysoki. Po części wynika to z bardziej restrykcyjnych regulacji, a po części jednak z naszej własnej niefrasobliwości.

Łączna kwota zaległych płatności klientów czasowo niewywiązujących się ze zobowiązań wynosiła w czerwcu 2016 r. 44,6 mld zł i od 2008 r. wzrosła prawie 5,5-krotnie. W czerwcu 2016 r. problem dotyczył ok. 2,15 mln osób, czyli nieco ponad 14% wszystkich klientów banków, SKOK-ów i firm pożyczkowych współpracujących z BIK.

Raport InfoDług definiuje również profil osoby, która przestała spłacać długi w terminie. Aktualnie jest to mężczyzna w wieku od 35 do 44 lat, mieszkaniec Śląska. Właśnie z tego regionu Polski pochodzi najwięcej, bo ponad 14%, osób nieterminowo regulujących zobowiązania. Średnie zaległe zobowiązanie statystycznego Polaka wynosi 26 367 złotych. Osoba ta częściej ma problem ze spłatą rachunków i alimentów niż kredytów. Kredyty znajdują się na dalszym planie. W zaległościach kredytowych osobom w wieku 35-44 lat dorównują Polacy, którzy ukończyli 65. rok życia.

Średnia kwota zaległego zobowiązania przypadająca na osobę nieregulującą terminowo zobowiązań wyniosła 20 790 złotych. 51,1% z tych osób miało zaległości nieprzekraczające 5 tys. złotych. W przypadku 34,7% zaległości przekraczają 10 tys. złotych.

Prawie 215 tys. zł to średnia wartość zaległego kredytu mieszkaniowego. Właśnie te zobowiązania wraz z zaległymi alimentami są odpowiedzialne za wysokie zaległe płatności Polaków.

Powyższe dane uzupełnia raport nt. finansów gospodarstw domowych publikowany cyklicznie przez Instytut Ekonomiczny Narodowego Banku Polskiego. Raport potwierdza, że zobowiązania Polaków ciągle rosną. Natomiast dane od 2010 r. pokazują stabilizację transakcji w formie kredytów mieszkaniowych i wskazują na trend wzrostowy transakcji w formie kredytów konsumpcyjnych.

Większość ekspertów doradzających w zakresie finansów osobistych i rodzinnych zgadza się, że zadłużenie budżetu domowego nie jest dobrą sytuacją. Marcin Iwuć, który po 11 latach w branży finansowej zostawił korporację, aby zająć się popularyzowaniem wiedzy o zarządzaniu finansami, w swojej książce określa dług jako ryzyko i przeciwieństwo oszczędności. Uważa, że ci, którzy chcą być zamożni, powinni uwolnić się od wszelkich długów.

Ekspert w kroku czwartym proponowanego programu zarządzania finansami zachęca do uregulowania zobowiązań, których możemy się pozbyć w planowy sposób. Ważna jest kolejność. Po pierwsze, zaległe opłaty związane z mieszkaniem. Potem „chwilówki” i pożyczki z różnego rodzaju parabanków, bo tutaj odsetki rosną w zastraszającym tempie. W następnej kolejności kredyty konsumpcyjne. Rozważając zmniejszenie obciążeń wynikających z kredytu hipotecznego, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że – w przeciwieństwie do powyższych rodzajów kredytów – ma on zabezpieczenie i jest względnie nisko oprocentowany. Ponadto wcześniejsza spłata kredytu hipotecznego nierzadko wiąże się z dodatkowymi opłatami.

Długi wpisujemy na listę w kolejności od najniższej do najwyższej kwoty pozostałej do zapłaty. Jest to kolejność, w jakiej powinniśmy rozprawiać się z tymi długami. Na liście zamieszczamy informacje o wysokości raty lub miesięcznej kwoty spłaty, oprocentowaniu i kwocie pozostałej do spłaty. Gdy spłacimy najniższe zadłużenie, nasza lista stanie się krótsza, a my zyskamy dodatkową motywację do dalszej walki z długami, a właśnie stopniowy spadek motywacji oraz zniechęcenie, które dopada nas, gdy nie widzimy rezultatów, jest główną przyczyną niepowodzenia w procesie oddłużania.


Projekt „Pieniądz – historia i teraźniejszość. Zarządzanie finansami – zagrożenia i szanse” – realizowany jest z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

 

 

Obraz naszej kultury i historii, ten, który funkcjonuje w świadomości zbiorowej, jest wciąż wypaczony i popsuty

Nasi najeźdźcy ze wschodu i zachodu (…), aby sprowadzić naród do poziomu niewolników i analfabetów razem z ludźmi niszczyli dorobek intelektualny i naukowy.

Obraz naszej kultury i historii, ten, który funkcjonuje w świadomości zbiorowej, jest wciąż wypaczony i popsuty. Czyż celem naszych najeźdźców ze wschodu i zachodu nie była elita narodu intelektualna i patriotyczna: uczeni, lekarze, prawnicy, inżynierowie. Trzeba było życia dwóch pokoleń, aby odbudować jako tako tylko straty biologiczne. Aby sprowadzić naród do poziomu niewolników i analfabetów, razem z ludźmi niszczyli dorobek intelektualny i naukowy zawarty w książkach i dokumentach.

Jedno z pierwszych zarządzeń niemieckich w okupowanej Warszawie dotyczyło wydawnictw. Kiedy władze okupacyjne już uporały się z przejmowaniem banków, zakładów przemysłowych i firm handlowych, nakazały zwieźć na plac Piłsudskiego całą literaturę antyfaszystowską celem jej spalenia. Wystarczyło jedno zdanie nieprzychylne dla Niemiec, aby książka poszła na stos.

Następnie przyszła kolej na książki związane z historią Polski. (…) Jak podkreśla Piotr Witt, zakazano druku nowych pozycji zarówno po polsku, jak i w innych językach, co więcej, zakazano sprzedaży nawet istniejącego zasobu.

Dzieła zniszczenia dziedzictwa narodowego dokończył nowy okupant, który zlikwidował prywatne wypożyczalnie i biblioteki, których przed wojną było ponad osiem tysięcy.(…) Podszedł do tego w sposób radykalny, biblioteki zlikwidowano, a książki poszły na przemiał.

Wycofane zostały z bibliotek wszelkie pozycje antykomunistyczne, antyrosyjskie, liberalne i książki dotyczące „gniazda przesądu”, czyli literatura religijna, wszelka literatura tzw. reakcyjna i dekadencka. Administracja komunistyczna nie oszczędziła nawet książek dla dzieci. Kornel Makuszyński był zakazany jako groźny antysemita, podobnie zresztą jak Adam Nowaczyński i Zygmunt Nowakowski.

Aleksander Kamiński zakazany był jako szkodliwy reakcjonista i prześladowany. Jego epopeja o Armii Krajowej „Kamienie na szaniec” została skazana na zapomnienie. W tym samym czasie wydawano w nakładzie 300 tys. egzemplarzy „Obywateli” Kazimierza Brandysa, podręcznik donosu dla młodzieży gimnazjalnej, i „Między wojnami” – pięć wydań przedstawiających zafałszowany obraz Polski przedwojennej. (…)

Obraz polskiego dorobku intelektualnego uległ radykalnemu zafałszowaniu.

W felietonie Piotra Witta także o bestsellerze światowego formatu, jakim była powieść Zofii Kossak-Szczuckiej o Franciszku z Asyżu „Bez oręża”, oraz o wykreślonych przez komunistów pisarzach emigracyjnych, a także o konieczności zaangażowania się polskiego rządu we wskrzeszenie polskiej kultury.

MoRo

Karol Wojtasik, radny miasta Torunia: Port przeładunkowy na Wiśle dla Torunia to szansa dla tego miasta na rozwój

Dzień 78. z 80/Toruń/Za nami 839 km Wisły- Nie ma bardziej proekologicznego środka transportu żeglugi śródlądowej – tak do idei budowy portu przeładunkowego w Toruniu dla trasy E-40 przekonywał radny.

– Toruń to miasto nad Wisłą, przez którą prowadzi międzynarodowa droga wodna E-40; wiedzie ona przez Mińsk, Kijów, Dniepropawłowsk z Gdańska nad Bałtykiem do Chersonia nad Morzem Czarnym – powiedział radny. Przypomniał, że od średniowiecza Wisła w tym miejscu stanowiła element wielkiego szlaku handlowego od Waregów do Greków.

– Trzy tygodnie temu na festiwalu inaugurującym rok rzeki Wisły klub radnych PiS wyszedł z inicjatywą zapisania w wieloletniej strategii dla miasta Torunia budowy rzecznego portu przeładunkowego na Wiśle.

Zwrócił uwagę na fakt wieloletnich zaniedbań na odcinku polskim tej trasy, to jest fragmencie rzeki Bug, gdzie urządzenia hydrotechniczne są przestarzałe i uniemożliwiają spływ dużych barek. W 2013 roku przebadano możliwości ponownego uruchomienia szlaku i okazało się, że z ponad 3600 km tej trasy czwartą lub piątą klasę żeglowności ma jedynie odcinek 215 kilometrów.

Mimo to radni PiS z Torunia chcą powstania portu przeładunkowego, który umożliwi transport do Europy Wschodniej towarów z polskich portów w Gdyni, Gdańsku, a jak powstanie przekop przez Mierzeję Wiślaną, również z Elbląga. Projekt ten zdaniem radnych PiS z Torunia kwalifikuje się do tego, aby dostać dofinansowanie unijne.

– Nie ma bardziej proekologicznego środka transportu od żeglugi śródlądowej – przekonywał Karol Wojtasik, cytując dane dotyczące spalania ropy naftowej przez barki i TIR-y: żeby przetransportować ten sam ładunek, TIR-y zużyją siedmiokrotnie więcej paliwa niż barki rzeczne.

Szacuje się, że na jednym litrze paliwa na odległości jednego kilometra można przetransportować barką aż 127 ton ładunku, koleją 97 ton, samochodem 50 ton.

Wywiad z Karolem Wojtasikiem, radnym miasta Torunia, w części pierwszej Poranka WNET

Cały poranek WNET

MoRo

Znaleźli sobie chłopca do bicia. Przez ostatnie kilka lat wyżywali się na Węgrach, teraz przerzucili się na Polskę

Dzień 78. z 80/Toruń/Za nami 839 km Wisły – W rozmowie z prof. Wojciechem Polakiem o tym, jak powinniśmy reagować na działania UE wobec Polski, o projekcie Trójmorza oraz o reparacjach wojennych.

W Poranku WNET nadawanym z Torunia Krzysztof Skowroński rozmawiał z historykiem, profesorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, od 2016 r. członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej Wojciechem Polakiem. Zasadniczym tematem rozmowy były stosunki Polski z Unią Europejską i z Niemcami.

Gość Poranka powiedział, że jest zaniepokojony działaniami Komisji Europejskiej wobec Polski. Podpowiadał, jak Polska powinna na nie reagować.

– Czy nie należałoby w końcu powiedzieć, kochani panowie, jeśli tak bardzo nas nie lubicie, tak bardzo chcecie nam szkodzić, nakładać kary, organizować jakieś sabaty czarownic nad nami, to może my wam podziękujemy podobnie jak Anglicy? To są mocne słowa, ale w końcu tego argumentu też trzeba będzie użyć. Może to by tych panów z gorącymi głowami trochę ostudziło. Wszystkie zarzuty wobec Polski są kompletnie absurdalne, wynikają z nieznajomości naszego kraju, z czystej złośliwości albo z różnych politycznych powodów. Znaleźli sobie chłopca do bicia. Przez ostatnie kilka lat wyżywali się na Węgrach, teraz przerzucili się na Polskę.

Czy to nie jest wspólna strategia Komisji Europejskiej i polskiej opozycji, i czy nie jest to zamysł wypychania takich krajów jak Polska z Unii Europejskiej? Zdaniem profesora Polaka elity zachodnioeuropejskie nie chcą nas wyrzucić z Unii, gdyż wiązałoby się to ze zbyt dużymi perturbacjami (co prawda mniejszymi niż w przypadku wyjścia z Unii Wielkiej Brytanii). Elity unijne chcą z Polski zrobić państwo wasalne, podporządkowane, niestawiające się. W odpowiedzi na to „trzeba kategorycznie powiedzieć NIE”.

Gość Poranka uważa, że skoro Francja i Niemcy chcą tworzyć „Unię dwóch prędkości”, czy też tworzyć w niej tzw. twarde jądro składające się z Niemiec, Francji, Włoch i państw Beneluksu („Może jeszcze kogoś by tam dorzucili łaskawie”), to pozostałe państwa UE powinny organizować się w opozycję przeciwko takiemu rozwiązaniu i ewentualnie grozić wyjściem z UE. „Nadszedł czas na język bardziej zdecydowany”.

W tym kontekście ważny staje się projekt Trójmorza. Jest on krytykowany między innymi ze strony tzw. realistów.

– Ci, którzy za dużo mówią o realizmie politycznym, zbyt wiele nie osiągają. W polityce trzeba mieć wyobraźnię. Gdyby Piłsudski w 1914 roku mówił o realizmie, to pewnie niepodległej Polski by nie było – tak prof. Polak odpowiada na ich zarzuty.

Zwraca jednak uwagę, że projekt Trójmorza nie jest koncepcją, którą dałoby się zrealizować w ciągu kilku lat. Trzeba do niej dochodzić latami, opleść kraje siecią porozumień, wzajemnie korzystnych umów, stworzyć ciała koordynujące politykę, gospodarkę, kulturę. „To musi potrwać, ale to trzeba robić, dobrze, że zrobiono pierwszy krok”. Ważne według profesora jest to, że Polska nie próbuje dominować nad pozostałymi krajami Trójmorza.

Jeśli chodzi o głośny obecnie temat żądania przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec, profesor zwraca uwagę, że sprawa ta ma kilka aspektów – moralny, gospodarczy i prawny. Uważa, że reparacje nam się należą.

„Pod względem prawnym każdy rozsądny człowiek powie, że nie ma żadnych przeszkód”. Pod względem moralnym, to nawet Niemcy z tym się zgadzają. Z reparacjami jest jednak podobnie jak z Trójmorzem – to nie jest sprawa na parę tygodni czy miesięcy. Nad tym trzeba pracować, stawiać sprawę na forum międzynarodowym, w różnych gremiach, szukać sojuszników.

Profesor Polak krytykuje przy tym to, że Polska odcina się od Grecji, która już kilka lat temu domagała się reparacji od Niemiec. Z Niemcami trzeba rozmawiać w sposób ostry, ale w granicach dyplomacji.

[related id=38076]Ważny jest też aspekt psychologiczny reparacji wojennych w sytuacji, gdy Niemcy prowadzą nagonkę przeciwko Polsce. Przypomnienie im o ogromie zbrodni popełnionych przeciwko Polsce, o niezapłaconych rachunkach, może na nich podziałać moderująco, jak to ujął Wojciech Polak.

Biuro Analiz Sejmowych sporządziło ekspertyzę, według której Polska skutecznie nie zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec. Profesor Polak uważa, że najpierw należy dokładnie policzyć straty Polski i podsumować roszczenia Polski – państwa i osób indywidualnych, czego efektem byłaby konkretna kwota liczona w dolarach lub w euro.

Niemcy w odpowiedzi na to nie będą mogły wystawić rachunku za zachodnie ziemie obecnej Polski, gdyż Polska ich nie zajęła. Otrzymała je na mocy traktatu poczdamskiego jako rekompensatę za kresy wschodnie. Jeżeli Niemcy mieliby za to komuś wystawiać rachunek, to Amerykanom i Anglikom, ewentualnie Rosjanom.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części szóstej Poranka WNET z Torunia, a w niej także o tym co profesor Polak sądzi o „dobrej zmianie”.

JS

 

„Dobra zmiana” według Jacka Żurawskiego: Zadowoleni ludzie, mniej biedy, Solidarność pewniejsza, praca stabilniejsza

Dzień 78. z 80/ Toruń/ Za nami 839 km Wisły/ Jacek Żurawski, szef regionalnej Solidarności, ocenił w Poranku WNET „dobrą zmianę”, która sprawiła, że aby uzyskać swoje, „nie musimy biegać po ulicach”.

Gość Poranka WNET bardzo pozytywnie ocenia „dobrą zmianę” w Polsce. Ludzie są zadowoleni, jest mniej biedy, pewniejsza Solidarność, stabilniejsza praca. Takie nastroje są wyraźnie odczuwalne w zakładach pracy. Wiele spraw trzeba jeszcze poprawić, ale ludzie zdają sobie sprawę, że to wymaga czasu.

Tej oceny Jacka Żurawskiego nie zmieniają protesty opozycji przeciwko łamaniu zasad demokracji. O tym, że demokracja w Polsce ma się dobrze, najlepiej świadczy właśnie to, że te protesty mają miejsce.

Jacek Żurawski uważa, że sądy w Polsce powinny być zreformowane.

„Wystarczy otworzyć jakąś gazetę, wystarczy popatrzyć w jakąś telewizję i widzimy, ile jest bezprawia w instytucji prawa”.

[related id=38076]Czy Solidarność ma jakieś oczekiwania wobec „dobrej zmiany”? Gość Poranka powiedział, że oczekuje „jeszcze większego szacunku dla pracowników” i dobrego wynagradzania oraz wpisania „na trwałe” do polskiego prawa wieku emerytalnego dla mężczyzn (65 lat) i dla kobiet (60 lat). Liczy także na prawdziwy dialog między pracodawcami i pracownikami. „Nie chcemy i nie musimy biegać po ulicach, żeby artykułować swoje żądania, ale zapewniam, kiedy nasze oczekiwania nie będą spełniane, będziemy prawa związkowe wykorzystywać”.

Zdaniem Jacka Żurawskiego specjalna strefa ekonomiczna pod Toruniem ma obecnie szansę znacząco wpłynąć na rozwój gospodarczy. Dotychczas tej roli nie spełniała.

Japońska fabryka, która miała przynieść zaawansowane technologie i kulturę, okazała się być montownią z gotowych części sprowadzanych z zagranicy, a płace w niej na najniższym dopuszczalnym polskim prawem poziomie. Teraz w tej strefie pojawiają się polskie firmy, np. Apator. W tych firmach jest NSZZ „Solidarność” i jest przestrzegane polskie prawo.

Całej rozmowy można posłuchać w trzeciej i czwartej części dzisiejszego Poranka WNET.

JS

Krzysztof Czabański o reformie sądownictwa, abonamencie i dekoncentracji mediów: „Diabeł tkwi w szczegółach”

Dzień 78. z 80/ Toruń – Widać w telewizji i słychać w radiu wiele amatorszczyzny niestety. Profesjonalizacja mediów publicznych to proces ciągłej pracy  i mam nadzieję, że się będą do tego przykładać.

[related id=38036]- Można się spodziewać bardzo gorącej atmosfery, ponieważ wcześniejsze wydarzenia to już pokazały – przewiduje Krzysztof Czabański, dziennikarz i publicysta, pytany o rozpoczęty właśnie sezon parlamentarny. Jego zdaniem konieczna i wprowadzana właśnie reforma wymiaru sprawiedliwości nadal będzie pretekstem do wystąpień ze strony opozycji totalnej, która ma na celu negowanie wszystkiego, co obóz rządzący zaproponuje.

– Opozycja ta zawsze będzie zainteresowana w maksymalnym podgrzewaniu atmosfery politycznej, nie patrząc na polską rację stanu – ocenił Czabański. Jak uważa, opozycyjni politycy są zainteresowani jedynie „zbijaniem własnego kapitału politycznego”. Przyznał, że wysokie i stabilne sondaże dla PiS to wynik uprawianej przez to ugrupowanie polityki. PiS po wygranych wyborach „nie odłożyło do szuflady swojego programu, ale go konsekwentnie, punkt po punkcie, realizuje”. Cieszy go, że ta „determinacja w przeprowadzaniu reform ma duże poparcie społeczne”.

– Wyniki sondaży to efekt prowadzonej przez PiS polityki  – powiedział Czabański, który przyznał, że reformowanie państwa nie przebiega ani tak sprawnie, ani tak bezbłędnie, jakby tego sobie życzył. Wyraził nadzieję, że pęknięcie w obozie władzy, które unaoczniły weta prezydenta Andrzeja Dudy, mimo wszystko nie pogłębi się i „rany się zabliźnią”. Ale co będzie, „zobaczymy”.

[related id=38123]- Czekamy na projekty pana prezydenta, bo, jak wiadomo, rozpoczął on proces konsultacji ustaw o SN i KRS z klubami parlamentarnymi – powiedział Czabański. Jego zdaniem „diabeł tkwi w szczegółach” i na temat prezydenckich ustaw będzie można cokolwiek powiedzieć dopiero po wpłynięciu ich do Sejmu. Cieszy go deklarowana przez prezydenta chęć gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości.

– Większość spraw w Strasburgu wygrywanych przez obywateli przeciwko państwu polskiemu dotyczy opieszałości sądów – podkreślił Czabański – czyli nikt nie rozpatruje merytorycznie wyroku, czy był on słuszny, czy nie, tylko że był po prostu spóźniony i to nieraz o wiele lat, co w wielu sytuacjach życiowych powoduje niesłychane komplikacje. Konieczność przeprowadzenia reformy jest poza dyskusją.

– Ustawa abonamentowa będzie szybciej niż ta o repolonizacji mediów, a uściślając, o dekoncentracji mediów – powiedział Krzysztof Czabański. Zwrócił uwagę, że nazywanie ustawy „repolonizacyjną” nie jest trafne, ponieważ chodzi o dekoncentrację, co nie oznacza, że na miejsce kapitału obcego napłynie polski. Zaznaczył, że w UE jest swobodny przepływ kapitału i że na miejsce – przykładowo –
kapitału niemieckiego może równie dobrze wejść chociażby francuski.

– Ustawa abonamentowa będzie, jak to zapowiada Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na PiT-cie dla większości obywateli; jeśli chodzi o rolników – na KRUS-ie, a dla firm na CIT-cie – powiedział przewodniczący Rady Mediów Narodowych. Jego zdaniem taka baza danych potencjalnych płatników abonamentu radiowo-telewizyjnego przyczyni się do upowszechnienia uiszczania tejże opłaty. – Nienormalna jest sytuacja, w której za media publiczne płaci około 10 procent gospodarstw domowych, a media te służą wszystkim obywatelom.

Niższa opłata niż w tej chwili, a także zminimalizowanie opłaty abonamentowej dla emerytów do symbolicznej złotówki, to ważne zmiany forsowane przez posłów PiS.

– Trzeba nagrodzić tych, którzy przez lata uczciwie płacili abonament – powiedział Czabański, który uważa, że mogłoby temu posłużyć rozpisanie loterii abonamentowej z cennymi nagrodami finansowymi i rzeczowymi. Jako trzeci filar zmian mających nastąpić w ustawie abonamentowej wymienił abolicję dla niepłacących do tej pory.

– O daty proszę pytać wicepremiera Glińskiego, którego ministerstwo przygotowuje obydwa projekty – powiedział, pytany o to, kiedy możemy spodziewać się projektów tych dwu ustaw. – Oficjalne zapowiedzi mówią o wrześniu – październiku. Aby ustawa abonamentowa weszła w życie od 1 stycznia 2018 roku, musi zostać uchwalona nie później niż w listopadzie.

Zmiany w mediach publicznych po 2015 roku ocenił jako bardzo korzystne i mające znaczący wpływ na rozwijanie pluralizmu światopoglądowego.

– Wprowadziły one nową narrację w dyskursie publicznym – ocenił przewodniczący Rady Mediów Narodowych. Zwrócił uwagę, że do okresu przemian w mediach publicznych mieliśmy do czynienia w Polsce z szokującą sytuacją. Wszyscy trzej główni nadawcy mówili jednym głosem, wykluczając z dialogu społecznego mniej więcej trzecią część opinii publicznej.  Podkreślił, że pluralizm debaty publicznej przekłada się również na różnorodność informacyjną.

[related id=38076]- W takiej sytuacji bardzo trudno jest ukrywać cokolwiek przed obywatelami i dlatego generalnie jestem bardzo zadowolony z tego, co się dzieje na rynku mediów – stwierdził Krzysztof Czabański – chociaż jeszcze wiele pracy przed ludźmi mediów publicznych, bo „widać w telewizji i słychać w radio wiele amatorszczyzny, niestety. Profesjonalizacja mediów publicznych to proces ciągłej pracy i mam nadzieję, że się będą do tego przykładać”.

MoRo

Krzysztof Czabański (ur. 4 października 1948 w Warszawie) – polski dziennikarz i publicysta, w 1992 prezes Polskiej Agencji Prasowej, w latach 1999–2000 prezes Polskiej Agencji Informacyjnej, w latach 2006–2009 prezes zarządu Polskiego Radia, poseł na Sejm VIII kadencji, w latach 2015–2016 sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, od 2016 przewodniczący Rady Mediów Narodowych.

Tutaj możesz wysłuchać całego Poranka WNET z Torunia 

Wywiad z przedodniczącym Rady Mediów Narodowych Krzysztofem Czabański w części siódmej Poranka WNET

Miejsce z potencjałem nad Wisłą. Nieodkryta perła Mazowsza zapomniana przez marszałka mazowieckiego Adama Struzika

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Za nami 685 km Wisły / – Praca marszałka Mazowsza Struzika w dużej mierze to promocja własnej osoby  i uprawianie polityki krajowej – ocenił radny powiatu płońskiego.

 Czerwińsk to zapomniana perła Mazowsza, która ma w sobie wielki potencjał – powiedział miejscowy nauczyciel Jarosław Dąbrowa. – Wśród czerwińszczan krążą opowieści o tym, jak kiedyś na zjeździe burmistrzów w Czerwińsku miejscowy burmistrz życzył burmistrzowi Warszawy, aby ta tak pięknie się rozwijała, jak Czerwińsk.

Aktualnie miejscowość ta ze względu na różne perypetie historyczne została zdegradowana do roli wsi, bowiem swoje prawa miejskie Czerwińsk utracił ukazem carskim po powstaniu styczniowym. Gmina ta dzisiaj jest zasadniczo częścią zagłębia malinowo-truskawkowego, a więc rejonem czysto rolniczym.

– Czerwińsk czeka na odkrycie. Posiada niesamowite skarby – powiedział Artur Czapliński, radny powiatu płońskiego, w którym znajduje się odwiedzana dziś przez Poranek WNET miejscowość.  Historia tego miasta sięga późnego średniowiecza. Jest tu kościół romański z drugiej połowy XII wieku, a także bazylika i klasztor poaugustiański, który aktualnie w swojej pieczy mają salezjanie. Do budowy tego klasztoru przyczynił się król Polski Bolesław Śmiały. Gościł tutaj Kazimierz Wielki, a Władysław Jagiełło w tym miejscu przeprawiał się ze swoimi wojskami przed słynną bitwą pod Grunwaldem. W miasteczku pod klasztorem „zatrzymał się czas”, a podwórka kilku siedzib rybackich wychodzą wprost na Wisłę, tak jak na przełomie XIX i XX wieku.

– Miejsce zapiera dech w piersiach – ocenia radny, któremu przytakuje redaktor Krzysztof Skowroński. Swój potencjał wykorzystują jedynie bracia salezjanie, którzy organizują dla wiernych grupy modlitewne, rekolekcyjne, dni skupienia, a także warsztaty, podczas których pisane są ikony.

Niestety miejscowość ta, mimo iż ma potencjał podobny do Kazimierza na Wisłą, nie doczekała się jeszcze inwestora strategicznego i wciąż czeka…

– Praca marszałka Mazowsza Struzika w dużej mierze to promocja własnej osoby  i uprawianie polityki krajowej  – ocenił radny Płońska, który uważa, że Czerwińsk powinien być objęty programem mazowieckim, „jako taka perła w koronie” – wspaniałe miejsce na mapie Mazowsza. – Jego polityka nie polega na dbaniu o Mazowsze .

[related id=37889]Zdaniem radnego Płońska, przywrócić rangę Czerwińskowi mogą jedynie władze całego Mazowsza, bowiem budżet gminny, jak i powiatowy, nie dadzą sobie z tym rady. Marzy mu się, aby miejscowość zaczęła podobnie prosperować, jak Kazimierz nad Wisłą.

O cudach obrazu Matki Bożej  Łaskawej w Czerwińsku, a także o jego bogatej historii w części pierwszej Poranka WNET.

Tutaj można posłuchać całego Poranka WNET z Czerwińska

MoRo

Poseł Waldemar Olejniczak: Moim marzeniem jest polski samochód. Być może to będzie samochód elektryczny

Dzień 77. z 80 / Czerwińsk / Poranek WNET – W drodze na pierwsze po wakacjach posiedzenie Sejmu poseł PiS opowiedział w Radiu WNET o tym, co należy zmieniać w polskiej gospodarce.

Krzysztof Skowroński rozmawiał dziś w Poranku WNET z Waldemarem Olejniczakiem, posłem PiS z Sierpca, jadącym przez Czerwińsk do Warszawy na powakacyjne posiedzenie Sejmu inaugurujące jesienną sesję polskiego parlamentu. Poseł, poza zasiadaniem w parlamencie, od dwudziestu lat prowadzi ze wspólnikami firmę z branży metalowej.

Gość Poranka opowiedział, jak z perspektywy jego pracy zawodowej, którą rozpoczął w latach osiemdziesiątych, oraz prowadzonej przez niego firmy, wyglądały przemiany gospodarcze, które się dokonały w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Twierdzi, że „była to rzeź polskiej gospodarki”.  Dzisiaj „musimy to wszystko prostować i odbudowywać”.

Zdaniem posła jest bardzo dużo spraw do naprawienia w polskim prawie podatkowym i gospodarczym. Najważniejsza jest – uważa – sprawa mentalności urzędników i systemu prawnego. Oświadczył, że mozolnie i ciężką pracą „my to robimy”.

Dlaczego to jest takie mozolne, dlaczego nie można stworzyć prostych przepisów i doprowadzić do tego, że człowiek będzie czuć się pewnie, prowadząc interesy w Polsce? Waldemar Olejniczak mówi, że nie da się na to odpowiedzieć w dwóch słowach.

Gdy zaczynał własną działalność gospodarczą, po tym, jak zbankrutowało przedsiębiorstwo, w którym pracował, najbardziej przerażała go mentalność ludzi. Mówili oni: „Olejniczak poszedł do biznesu? Przecież on nie kradnie”. Teraz jest już inaczej, ale nadal jest co zmieniać.

Poseł stwierdził, że przepisy można interpretować na wiele sposobów. Bardzo dużo zależy przy tym od ludzi. Na uwagę Krzysztofa Skowrońskiego, że bardzo istotną rolę odgrywają tu posłowie, którzy powinni przepisy formułować jak najprościej, żeby urzędnik nie miał pola manewru, Waldemar Olejniczak odparł, że „nie zawsze tak to się da”. Zwrócił uwagę na to, że jedna ustawa dotyczy wielu spraw, wielu gałęzi gospodarki, wielu produktów. Oprócz ustaw są też interpretacje, dyrektywy, zarządzenia – „tu jest bardzo wiele pracy”.

Poseł pochwalił forsowany przez ministra Mateusza Morawieckiego pomysł na reindustrializację polskiej gospodarki. Uważa, że należy „postawić na nogi” przemysł samochodowy. Jako wzór stawia Stany Zjednoczone, których gospodarka, jak twierdzi, oparta jest na budownictwie i motoryzacji.

– Moim marzeniem jest polski samochód. Być może to będzie samochód elektryczny. Już produkujemy przecież autobusy elektryczne, które sprawdzają się, zbyt jest.

Rozmowa z posłem Waldemarem Olejniczakiem dostępna jest w drugiej części Poranka WNET z Czerwińska. Zapraszamy do słuchania.

JS