W wieku 70 lat zmarł Emilian Kamiński

Emilian Kamiński / Fot. Ja Fryta, Wikimedia Commons

Smierć aktora i reżysera potwierdzono na stronie internetowej Teatru Kamienica. Kamiński był jego twórcą i dyrektorem.

Emilian Kamiński był aktywny jako aktor teatralny od 1975 r. Pierwszym filmem, w którym wystąpił była „Akcja pod Arsenałem” ( reż. Jan Łomnicki, 1977 ).  Występował w warszawskich teatrach: Narodowym, Ateneum ( tu również reżyserował), Rozmaitości, Powszechnym, Roma i Rampa. W 2009 r. założył własny Teatr Kamienica.

22 sierpnia 2005 za zasługi w pracy artystycznej został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2007 roku odebrał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

A.W.K.

 

Rosyjskie kanały telewizyjne nie będą już nadawać na Łotwie

Media/Źródło: geobrava.wordpress.com

Od 9 czerwca żaden rosyjski kanał nie będzie mógł nadawać na Łotwie. Jest to odpowiedź łotewskiego parlamentu na rosyjską agresją w kierunku Ukrainy.

Zakaz obejmie wszystkie kanały telewizyjne zarejestrowane w Federacji Rosyjskiej (jest ich aż 80). Będzie obowiązywał do momentu zaprzestania przez Rosję działań wojennych na Ukrainie.

K.B.

Źródło: Uniannet

Czytaj też:

Wołodymyr Zełenski: niektóre świątynie przetrwały II wojnę światową, ale nie oparły się rosyjskiej okupacji

Wolne (?) media w Ameryce Łacińskiej (cz. I)

Cama de periódico; Merche Lazaro/flickr.com/CC BY 2.0

W dzisiejszym wydaniu República Latina rozpoczynamy cykl poświęcony sytuacji na rynku medialnym Ameryki Łacińskiej i to zarówno w kontekście historycznym, jak i współczesnym.

Nie bez przyczyny wolne media nazywane są czwartą władzą w społeczeństwach demokratycznych świata. Również w Ameryce Łacińskiej. Czy aby jednak na pewno wolne media są wolnymi mediami, o które się walczy?

Media są obecne w Ameryce Łacińskiej niemal tak długo, jak ta część globu została odkryta dla nowożytnego świata. Już bowiem na przełomie XVI i XVII wieku pojawiły się pierwsze drukowane artykuły, będące prekursorem współczesnych gazet. Te z kolei pojawiły się w Ameryce Łacińskiej jeszcze w epoce kolonialnej, tzn. w pierwszej połowie XVIII wieku. W przypadku mediów elektronicznych: radia, telewizji, czy internetu historia istnienia tych mediów w Ameryce Łacińskiej niemalże pokrywa się z historią ogólnoświatową.

Czy jednak w przypadku Ameryki Łacińskiej możemy mówić o wolności mediów? Coroczne raporty pozarządowej organizacji Reporterzy Bez Granic pokazują, że niekoniecznie. Co więcej, poza nielicznymi wyjątkami, państwa latynoskie znajdują się raczej w dolnej części tych zestawień. I to nie tylko kraje, w których demokracja ewidentnie szwankuje, takie jak Kuba, Wenezuela, czy Nikaragua. Ponadto dodać należy, że Ameryka Łacińska jest być może najniebezpieczniejszym regionem świata dla pracy dziennikarza. Najlepszym przykładem są tu ostatnie przypadki morderstw popełnionych na dziennikarzach w Meksyku.

Jak obecnie wygląda sytuacja mediów w Ameryce Łacińskiej? Czy istnieją tu obiektywne i wolne media? Jak struktura właścicielska mediów wpływa na obiektywną pracę ich dziennikarzy? Kto jest właścicielem mediów w Ameryce Łacińskiej? Czy media mogą przynosić dochód ich właścicielom? Jak wyglądają powiązania mediów z władzą? Jakie ryzyko podejmują w swej pracy dziennikarze pracujący w latynoamerykańskich mediach? Czy media kreują rzeczywistość w Ameryce Łacińskiej? Jak wygląda rynek mediów internetowych? I wreszcie, czy w Ameryce łacińskiej istnieje cenzura w mediach?

Dzisiejszą audycją rozpoczynamy cykl poświęcony sytuacji na latynoskim rynku medialnym. W kolejnych audycjach opowiemy sobie o rynku mediów i pracy dziennikarzy w Ameryce Łacińskiej. Zarówno w kontekście historycznym, jak i współczesnym.

Zapraszamy już dziś o godz. 22H00!

 

Kasia Marona: W tej branży trzeba mieć sporo szczęścia, samozaparcia oraz silny kręgosłup moralny

Gościem Tomasza Wybranowskiego jest Katarzyna Marona – wokalistka, autorka tekstów, kompozytorka, która opowiada o realiach programów talent show oraz o wyzwaniach, które czekają na młodych artystów.

Kasia Marona jest wokalistką, której w stawianiu pierwszych kroków w branży muzycznej pomogły programy utrzymane w konwencji „Talent show”. Sukces po wyróżnieniu się w tego typu konkurencji nie jest jednak kwestią gwarantowaną – wiele utalentowanych wokalistów i wokalistek, w tym ci namaszczeni na przyszłe gwiazdy, znika z „radaru” bezpowrotnie. W rozmowie z Tomaszem Wybranowskim artystka dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat uczestnictwa w tego typu programach oraz podkreśla kilka istotnych faktów.

Programy typu „Mam talent!”, czy „The Voice od Poland” mają swoją formułę i niekiedy ciężko w nią trafić. Myślę, że osoby, które wygrywają te programy są tez związane umowami z wytwórniami. Często dochodzi do sytuacji, że nakazuje ona pewne rzeczy – to, jak mają wyglądać i jak mają śpiewać. Niekiedy dochodzi do sporów – wokalista ma swoje piosenki i chciałby pójść w inną stronę, niż nakazuje wytwórnia.

Zakres wymagań stawianych młodym artystom przez komercyjne programy bywa więc dość bezlitosny, a kwestie – nawet takie jak talent sam w sobie – schodzą momentami na dalszy plan. Kasia Marona nie jest pewna co do ostatecznej przyczyny spadku popularności finalistów i zwycięzców niektórych talent shows, wskazuje jednak pewien trop.

Być może część z nich uświadamia sobie, że taka rywalizacja na rynku muzycznym i ciągłe pisanie nowych utworów to nie jest wcale łatwa rzecz i to nie jest dla nich. W tej branży trzeba mieć też sporo szczęścia, samozaparcia oraz silny kręgosłup moralny – często na młodych artystów czekają nieprzyjemne sytuacje. Dużo zależy od charakteru danej osoby.

Wokalistka i autorka tekstów podkreśla, że i w tym wypadku życie nie jest czarno-białe. Ilość przypadków zniechęconych wymaganiami showbiznesu utalentowanych artystów bywa równoważona przykładami karier, które po owocnych rezultatach w tego typu konkurencjach nabrały rozpędu – przykładem jest ona sama. Kasia Marona zaznacza, że wiele – jeśli nie najwięcej – zależy od fortuny oraz wizji samego siebie i świadomości tego, co się chce artystycznie przekazać.

Nie chciałabym umniejszać tym programom – miałam możliwość pokazania się w „Mam talent!”, czy „Śpiewajmy razem” i zyskałam liczne grono fanów oraz wiele możliwości bardzo ciekawych współprac z muzykami. Trzeba przyznać, że telewizja otwiera różne furtki i daje możliwości. Wszystko zależy od szczęścia i tego, czy ma się jakiś background w postaci własnych utworów. Po programie zaczyna się walka, trzeba mieć w niej coś do powiedzenia.

Gość Tomasza Wybranowskiego dzieli się również swoimi przemyśleniami na temat specyfiki początkowych etapów kariery muzycznej i związanych z nimi wyzwań, jakie czekają na młodych artystów.

Bardzo wiele osób śpiewa, robiąc to bardzo dobrze, i próbuje zaistnieć na rynku muzycznym. Myślę, że nie powinno się zrażać drobnymi niepowodzeniami, warto natomiast pokazywać i rozsyłać swoją muzykę do telewizji, czy do rozgłośni – w ten sposób zwiększamy statystyczne możliwości trafienia do mediów.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Emil Menem: jeżeli chodzi o media w Libanie, to są po prostu słabe

Mnogość gazet, początki telewizji oraz irackie i libijskie wpływy. Libański dziennikarz o rynku medialnych w swym kraju.

Emil Menem wyjaśnia, że latach 60-70 w Libanie była pełna wolność mediów. Codziennie wychodziły setki różnych tytułów.

To był czas jeszcze kiedy telewizja nie była czymś najważniejszym w mediach.

W Libanie byli dziennikarze nie tylko arabsko-, ale także angielsko- i francuskojęzyczni. Wśród nich byli także rdzenni Libańczycy. Dziennikarze byli podzieleni na grupę związaną z partiami politycznymi i na tych, dla których Liban to było za mało.

Ten rynek był za mały stąd też ta otwartość mediów libańskich przede wszystkim na cały region arabski.

Niektórzy dziennikarze byli wynagradzani przez obce państwa: Irak i Libię. Nowy okres dla dziennikarstwa libańskiego rozpoczął się wraz z wojną domową. Wówczas wyrasta duża rola telewizji.

Jeżeli chodzi o media w Libanie, to są po prostu słabe.

Dziennikarz podkreśla, że Hezbollah nie jest partią libańską. Choć członkami Partii Boga są Libańczycy, to powstała ona w Iranie, przy wsparciu tamtejszych władz.

Jeżeli jest wpływ z zewnątrz, nie można mówić o żadnej wolności.

Krytycy Hezbollahu, szczególnie szyiccy, a więc z grupy, do której odwołuje się Partia Boga, są represjonowani. Z represjami spotykają się dziennikarze, którze chcieliby powiedzieć coś niewygodnego o ugrupowaniu Hasana Nasrallaha.

Dzikawicki: Władze Białorusi powoli zbliżają się do standardów Korei Północnej i nie są to słowa na wyrost

Gościem Kuriera w samo południe jest Aleksiej Dzikawicki – białoruski dziennikarz zastępca redaktora naczelnego telewizji Biełsat, której w ostatnim czasie przypięto łatkę medium ekstremistycznego.

Tematem przewodnim rozmowy w ramach „Kuriera w samo południe” było niedawne orzeczenie sądu w białoruskim Homlu, który uznał, że zarówno sam program Biełsat, jak i ich witryna internetowa, są mediami ekstremistycznymi. Wzbudziło to sprzeciw i oburzenie większości opinii publicznej oraz oczywiście samych zainteresowanych.

Nie jesteśmy pierwsi, już kilkadziesiąt kanałów youtube’owych, czy vlogerów było uważanych za ekstremistów w rozumieniu władz. Oznacza to, że wszystko, co jest nie po myśli rządu, wszystkie treści niezależne uznawane są za ekstremistyczne. Jest to oczywiście jedna wielka pomyłka.

W świetle bieżących nastrojów społeczno-politycznych na Białorusi orzeczenie to zdaje się wyrastać do rangi absurdu, co potwierdza białoruski dziennikarz.

Na Białorusi panuje totalne bezprawie, władza robi praktycznie wszystko, co chce. Trudno uznawać taki wyrok za legalny. Dodam na marginesie, że my nawet nie znamy do końca treści tego dokumentu.

Grupy opozycjonistów starają się jednak trzymać razem i nie uginać się pod presją narastających represji ze strony rządu, którego działania powoli zaczynają kojarzyć się z najbardziej skrajnymi reżimami totalitarnymi.

Władze Białorusi powoli zbliżają się do standardów Korei Północnej i nie są to słowa na wyrost. Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie – stronie walki o wolność słowa i demokrację. Wspieramy się, bo wolnych mediów dużo już nie zostało.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

4 po pierwszej – 07.06.2021 r. – Magdalena Uchaniuk

W poniedziałkowej audycji tematy związane ze sztuką i kulturą: wystawa Jacka Adamasa, sztuka serigrafii, działalność artystyczna w dobie pandemii oraz wspomnienie Jana Szczepanika i jego wynalazku

W programie gościli:

Marcel Skierski – kurator wystawy „…Idź” Jacka Adamasa oraz dyrektor ds. programu w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski – opowiadał o podjęciu współpracy z Jackiem Adamasem i relacji wystawy z twórczością Zbigniewa Herberta.

dr Piotr Szurkowski – specjalista od serigrafii, autor wystawy „Interpretacje dyscyplin olimpijskich”, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie – mówił o swoich inspiracjach, procesie twórczym i technice serigrafii.

Norbert „Smoła” Smoliński – lider zespołu „Contra Mundum” – mówił o inicjatywach charytatywnych, w których zespół bierze udział i pomocy najsłabszym oraz najbardziej potrzebującym.

Tadeusz Śmiarowski – reżyser, scenarzysta – wprowadził nas w temat serii „Geniusze i marzyciele” i przybliżył postać Jana Szczepanika, protoplasty dzisiejszej telewizji, który stworzył telektroskop – urządzenie służące do przesyłania na odległość ruchomego obrazu kolorowego wraz z dźwiękiem.

Grzywaczewski: Litwa była pierwszym krajem, który wyzwolił się z sowieckiego więzienia narodów

Gościem audycji jest dziennikarz i podróżnik, Tomasz Grzywaczewski, który mówi o swoim najnowszym dokumencie „Litwa. W cieniu wieży”. Premiera produkcji odbędzie się 21 maja o godz. 22.50 na TVP1.

W rozmowie z Jaśminą Nowak Tomasz Grzywaczewski dotyka m.in. tematu swojego nowego filmu dokumentalnego. Dziennikarz i autor przybliża wydarzenia historyczne, które stały się główną osią fabuły:

Ten dokument opowiada o wydarzeniach sprzed 30 lat, kiedy Litwa wybijała się na niepodległość. Była pierwszym krajem, który wyzwolił się z sowieckiego więzienia narodów – podkreśla Tomasz Grzywaczewski.

Dziennikarz przytacza historie związane z litewską walką o niepodległość. Jednym z nich były wydarzenia tragicznego stycznia 1991 i masakra pod wileńską wieżą telewizyjną, o której opowiada film „Litwa. W cieniu wieży”:

Za tę niepodległość zapłaciła okrutną cenę. W masakrze pod wieżą telewizyjną w styczniu 1991 r. śmierć poniosło 14 mieszkańców Wilna, którzy zgromadzili się wokół wieży pokojowo demonstrując, broniąc nowo odzyskanej niepodległości – komentuje Tomasz Grzywaczewski.

Dziennikarz przybliża też słuchaczom WNET ujęte w jego filmie sylwetki Litwinów zasłużonych w walce o niepodległość Litwy:

W moim filmie przedstawiamy ludzi, którzy byli zaangażowani w odzyskanie niepodległości. Zarówno polityków i mężów stanu – jak chociażby Vytautasa Landsbergisa, pierwszego przywódcy odrodzonego państwa litewskiego – ale też zwykłych mieszkańców Litwy.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

Rosyjskie MSZ pozbywa się korespondenta TVP z Moskwy. Do 1 września Tomasz Jędruchów musi opuścić Rosję

Korespondent Telewizji Polskiej, Tomasz Jędruchów, będzie musiał opuścić Rosję. Powodem jest brak zgody na przedłużenie akredytacji korespondenckiej po wygaśnięciu obecnej.

Oto ciąg dalszy dyplomatycznych porachunków. Jak podają media, korespondent TVP w Moskwie, Tomasz Jędruchów, znalazł się w trudnej sytuacji.

W ubiegłym tygodniu dziennikarz został wezwany do rosyjskiego MSZ, gdzie poinformowano go, że nie zostanie mu przedłużona akredytacja korespondencka i związana z nią wiza po wygaśnięciu obecnej.

O kłopotach dziennikarza TVP przekazał jako pierwszy portal Wirtualnemedia.pl. Zgodnie z relacją, Jędruchow będzie musiał opuścić Rosję do 1 września. Rosyjscy dyplomaci podkreślają, że decyzja stanowi odpowiedź za niedawne niewpuszczenie do Polski reportera rosyjskiej telewizji państwowej – Jewgienija Reszetniowa.

Jak przekazały władze RP, rosyjskiemu dziennikarzowi zarzuca się wcześniejsze gromadzenie informacji wykorzystywanych później do działań przeciwko Polsce, w tym do prowadzenia dezinformacji. Reszetniow został objęty zakazem wjazdu do Polski na wniosek Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Zakaz ma obejmować okres pięciu lat, dotyczy również zakazu wjazdu do strefy Schengen na trzy lata.

Na ograniczenia zastosowane wobec Jewgienija Reszetniowa rosyjskie MSZ zareagowało ostrym komentarzem, w którym działania polskiego rządu określiło jako „łamanie podstawowych zasad wolności słowa” i „represje wobec dziennikarzy”.

Wiadomo, że Tomasz Jędruchów spotkał się już w tej sprawie z ambasadorem RP w stolicy Rosji, Krzysztofem Krajewskim. Obecna wiza i akredytacja dziennikarza wygasną 1 września tego roku. Do tego czasu korespondent TVP będzie zobowiązany opuścić Federację Rosyjską.

Tomasz Jędruchów jest korespondentem Telewizji Polskiej w Rosji już od 2016 r. Po jego wyjeździe z Moskwy, w Federacji Rosyjskiej pozostaną jedynie korespondenci PAP i Polskiego Radia.

N.N.

Źródło: Onet.pl

Lichocka o podatku reklamowym: to niewielka składka wobec przychodów największych mediów

Joanna Lichocka o opodatkowaniu reklam i proteście mediów oraz o progach podatkowych, zaawansowaniu prac nad projektem i tym, co on zawiera.

Mamy do czynienia, jak stwierdza Joanna Lichocka, z kolejną odsłoną walki totalnej opozycji i przychylnych im mediów z Prawem i Sprawiedliwością. Dodaje, że

Projekt ustawy został zaatakowany na bardzo wczesnym etapie.

Konsultacje społeczne dopiero się toczą. Posłanka PiS stwierdza, że podatek medialny nie zagraża polskim mediom. Podkreśla, iż powinniśmy go traktować jako składkę solidarnościową.

Ten projekt nie będzie niszczył żadnych mediów. To jest tylko składka- niewielka w stosunku do przychodów największych mediów, która nie zachwieje w żaden sposób ich pozycją ekonomiczną.

Zaznacza, że podatek będzie dotyczył jedynie największych graczy na rynku. Media małe nie będą nim obciążone. W przypadku reklamy prasowej składka dotyczy przychodów nie mniejszych niż 15 mln rocznie. Powyżej tego progu będzie obowiązywał 2-5 procentowy podatek, który przy większych dochodach będzie dla części produktów wynosić 15 proc. Jednak próg dla radia i telewizji wynosi milion złotych.

Oznaczałoby to, że tą składką objęte zostałyby także lokalne media radiowe i telewizyjne. […] Uważam, że to za niski próg i powinien zostać podwyższony.

Joanna Lichocka podkreśla, że składka powinna dotyczyć największych firm. Dodaje, że przeciwnicy opodatkowania reklam nie mówią o tym, na co mają iść wpływy z niego, gdyż cele składki są jednoznacznie pozytywne.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.