Średnio 20 mln Polaków wypija codziennie przynajmniej jedno piwo

fot.pixabay.com publicdomain

Według badań przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej alkohol spożywa 84% dorosłych Polaków. Tylko 1% z nich uważa, że pije go za dużo.

Badania pokazują, że 820 tys. osób spożywa alkohol pięć razy w tygodniu, a 4,7 mln, cztery razy. Problem picia dotyczy również młodzieży. Po różnego rodzaju trunki sięga 46,7% młodych w przedziale wiekowym 15 -16 lat i aż 76,1 w wieku 17 – 18 lat. Najczęściej wybieranym przez Polaków napojem alkoholowym jest piwo. Dostarcza ono do organizmu przeciętnego człowieka w skali roku  5,34 litra czystego alkoholu.

K.B.

Źródło: Wprost

Krzysztof Kouyoumdijan: po podwyżce akcyzy produkcja lewej wódki przez przestępców stanie się niesamowicie opłacalna

Rzecznik CEDC o stopniowym wzroście akcyzy od 2022 r. i jego negatywnych konsekwencjach dla polskich przedsiębiorców i konsumentów.

Nowelizacja ustawy przewiduje przede wszystkim podniesienie akcyzy na używki (alkohole i papierosy) o 10 proc. i zaproponowanie Mapy Akcyzowej, czyli postulowanego przez rynek harmonogramu zmian stawek podatku na kolejne lata – po 5 proc. r/r w latach 2023-2027 (w przypadku alkoholu) oraz po 10 proc. w latach 2023-2027 (w przypadku papierosów, tytoniu do palenia i wyrobów nowatorskich). Jak zaznacza Krzysztof Kouyoumdijan,

Dla rynku spirytusowego nie oznacza to nic dobrego. Dla konsumentów także.

Może się okazać, że butelka wódki, która dotąd kosztowała ok. 22 zł będzie kosztować 50 zł. Zdaniem naszego gościa celem rządu jest wyłącznie odniesienie większych wpływów do Skarbu Państwa.

Tak drastyczna podwyżka nie jest uzasadniona.

Wskazuje na problem nielegalnego rynku alkoholowego dla którego wzrost akcyzy oznacza wzrost dochodów. Obecnie nawet kilkanaście procent rynku alkoholu to czarna strefa. Po podwyżkach akcyzy

Produkcja lewej wódki przez przestępców stanie się niesamowicie opłacalna.

Grupy przestępcze używają spirytusu skażanego, który jest odkażany. Picie takiego alkoholu stwarza zagrożenie dla zdrowia.

Gość Poranka Wnet zauważa, że po przejęciu CEDC przez Grupę Maspex ponad 50 proc. udziałów w polskim rynku spirytusowym będzie w rękach przedsiębiorców krajowych. Utrudnienie sytuacji producentów na rynku wewnętrznym odbija się niekorzystnie na możliwości ich działanie także za granicą.

Wódka  jest tylko pretekstem.  […] Jakość produkcji rolnej mamy doskonałą.

Kudżymindżian zgadza się, że należy walczyć z alkoholizmem. Jednak rozwiązaniem nie jest uderzanie po kieszeni wszystkich spożywających alkohol.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Nie żyje Kamil Durczok. Dziennikarz miał 53 lata

Nad ranem w szpitalu w Katowicach zmarł, po próbie reanimacji, znany prezenter telewizyjny Kamil Durczok.

Informację o śmierci dziennikarza potwierdziła jego była żona, Marianna Dufek

Zmarł w szpitalu, po długiej chorobie. Był reanimowany.

Kamil Durczok pracował w latach 1993–2006 w Telewizji Polskiej, a następnie w telewizji TVN do 2015 r. Prowadził w obu stacjach  programy informacyjne i publicystyczne. Przed laty dziennikarz zmagał się z chorobą nowotworową. W ostatnich latach miał problemy wizerunkowe- w 2015 r. zakończył pracę w TVN po tym, jak wewnętrzna komisja uznała, że dopuścił się mobbingu wobec podwładnych. 26 lipca 2019 r. Durczok spowodował kolizję drogową prowadząc pod wpływem alkoholu. Został za to skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa.

A.P.

Źródło: Pudelek, TVP Info

Olga Zubrzycka: Pierwsze beczki irlandzkiej whiskey zostały odkryte około XI wieku

Polska browarmistrzyni i dyplomowana bimbrowniczka, Olga Zubrzycka, mówiła o słynnej irlandzkiej whiskey, której przepis zgodnie z legendą św. Patryk przemycił do Irlandii już w V wieku.

W rozmowie z Tomaszem Wybranowskim Olga Zubrzycka mówiła o początkach produkcji whiskey w Irlandii. Datuje się ją u początków epoki średniowiecza:

To w sumie jemu zawdzięczamy, że whiskey zawędrowała do Irlandii, bo to on najprawdopodobniej w V lub VI wieku przemycił przepis jej powstawania – mówi browarmistrzyni.

Olga Zubrzycka. Fot. zbiory własne.

Mimo legendy, jak zaznacza Olga Zubrzycka, pierwsze odkryte beczki po whiskey pochodzą z XI wieku. Pojawia się zatem wątpliwość o prawdziwość przekazów wiążących początki whiskey z postacią irlandzkiego patrona:

Pierwsze beczki irlandzkiej whiskey zostały odkryte około XI wieku. Więc co ten św. Patryk robił przez te wszystkie lata kiedy oni odkrywali ten proces destylacji w czystej tajemnicy, żeby skopiować, stworzyć coś podobnego na swojej ziemi? – zastanawia się Olga Zubrzycka.

Ponadto, rozmówczyni Tomasza Wybranowskiego opowiada o procesie powstawania whiskey, jej krajobrazie smakowym oraz o związanym z nią aspekcie ekonomicznym. Jak wskazuje, Olga Zubrzycka, trunek destylowano z nadwyżek ziarna, które kwaśniały leżąc odłogiem w beczkach:

To, co jest ciekawe to to jak whiskey była podstawą ekonomiczną dla każdego farmera, nie tylko w Irlandii, ale również w Szkocji. (…) Rolnicy, którzy zbierali jęczmień i inne zboża w czasach dużego urodzaju nie byli w stanie przetworzyć tego ziarna. (…) Nadwyżki zboża kwaśniały. (…) Wtedy ta definicja whiskey to był ten alkohol, który nie był świeżo destylowany i podawany, tylko zdobywał tę ogładę właśnie w tych beczkach dębowych – przytacza Olga Zubrzycka.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy tutaj!

N.N.

Jonathan Britmann: Skutki psychiczne pandemii będziemy obserwować latami

Kierownik Psychiatrycznego Zespołu Leczenia Środowiskowego w Tworkach o stanie psychicznym dzieci w czasie pandemii koronawirusa.

Jonathan Britmann stwierdza, że psychiczne skutki izolacji będziemy obserwować będziemy latami. Dotyczy to nie tylko dorosłych, ale przede wszystkim dzieci.

Na pewno będą w kategoriach zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania spowodowane właśnie długim okresem pandemicznym.

Wskazuje, że ludzie przyzwyczajeni są do wychodzenia z domu. Tego, że nie stykami się z najbliższymi cały czas. W czasie lockdownu ludzie są zamknięci w domach. Pozostają w zbyt intensywnych kontaktach ze sobą. W rezultacie sięgają po alkohol. Wzrosło też zapotrzebowanie na antydepresanty.

O wypadkach samochodowych wiemy wszyscy. Było trzy i pół tysiąca w zeszłym roku albo cztery. Natomiast o podobnej ilości samobójstw jakoś mało się mówi.

Jak mówi Britmann, depresja nie jest tak powszechnie zauważana. Wskazuje, że na wsi dziwne zachowania pojedynczych ludzi nikogo nie dziwią.

Do tej pory jeszcze gdzieś na wsiach jeżeli jest dziwny, nazwijmy go pan Zenek, od czasu do czasu dziwnie się zachowuje […] porąbie siekierą własną budę to nikogo z miejscowych to nie dziwi, bo po prostu pan Zenek jest dziwny.

Duża liczba ludzi nie rozumie, że jak ktoś nie może wstać, to nie znaczy, że jest leniem.

Nowoczesna psychiatria w Polsce jest niestety trochę do tyłu.

Kierownik Psychiatrycznego Zespołu Leczenia Środowiskowego w Tworkach wyjaśnia, że w naszym kraju są „szpitale-wyspy, które straszą kratami” zamiast psychiatrii środowiskowej, wychodzącej do ludzi.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr hab. Andrzej Zybertowicz: Strajk Kobiet to doświadczenie antypokoleniowe, pielęgnacja hiperindywidualizmu

Dr hab. Andrzej Zybertowicz o skutkach protestów Strajku Kobiet, identyfikacji płciowej, braku odpowiedzialności młodego pokolenia i antypisizmie.


Dr hab. Andrzej Zybertowicz rozważa, czy uczestnictwo w protestach Strajku Kobiet można analizować jako doświadczenie pokoleniowe dla młodzieży. Zauważa, że

To jest doświadczenie antypokoleniowe, pielęgnacja hiperindywidualizmu.

Hasła „moja macica, moja sprawa” są radykalnie antywspólnotowe. Socjolog zauważa, że sama formuła „Strajk Kobiet” jest oparta na „wyraźnej silnej tradycyjnej identyfikacji płciowej”, podczas gdy

Wśród ideologów, apologetów tego Strajku jest wizja przyszłości trans-binarnej, która przezwycięża identyfikacje płciowe.

Zastanawia się, jak to przeżywają uczestnicy protestów. Czy protesty zjednoczą jego uczestników w kształtowaniu się tożsamości pokoleniowej, czy pogłębią indywidualistyczne zagubienia?

Dynamika protestów bierze się stąd, że pielęgnowano antypisizm.

Prof. Zybertowicz wyjaśnia, że antypisizm spełnił swoją funkcję w systemie jako narracja utrzymująca w całości opozycję, po tym, jak okazało się, że nie wystarczy on do odsunięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy. Zastanawia się, czy mogą być wyrazem chęci zachowania nieodpowiedzialnego stylu życia seksualnego przez młodych ludzi.

Tu ewidentnie chodzi o jakąś swobodę ekspresji seksualnej. […] Nie wiem, czy ta agresywność w obronie prawa do aborcji nie jest jakąś próbą obrony polisy ubezpieczeniowej przed niechcianą ciążą, w sytuacji pokolenia, które nie nauczyło się odpowiedzialności.

Kwestią do zbadania, jak zauważa, jest to, ile stosunków seksualnych odbywa się obecnie pod wpływem alkoholu i narkotyków, kiedy to nie myśli się o żadnej antykoncepcji.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Zamach w Trewirze. Dr Ozdyk: Wygląda na to, iż władze miasta troszeczkę darowały sobie wielkie zabezpieczenia

Pięć osób nie żyje, a 15 jest rannych. Dr Sławomir Ozdyk o zamachu, który miał miejsce we wtorek po południu na miejskim deptaku w Trewirze, o braku zabezpieczeń i o tym, kim jest sprawca.

Pięćdziesięciojednoletni Niemiec Bernd W. wjechał samochodem marki Range Rover na deptak w centrum miasta. Przejechał przez ten deptak zygzakiem-slalomem i specjalnie celował w ludzi, którzy na tym deptaku się znajdowali.

Dr Sławomir Ozdyk informuje, że wśród ofiar jest dziewięciomiesięczne dziecko, trzy kobiety: 25-latka, 52-latka i 72-latka, a także 45-letni mężczyzna. Rannych zostało 15 osób. Sprawca był pod wpływem alkoholu. Miał we krwi 1,4 promila.

Jak donoszą media, krótko przed tym zamachem upił się w budce z kebabem i po kłótni z innymi osobami, z którymi spożywał alkohol, wyruszył na deptak w Trewirze,  gdzie dokonał tego strasznego czynu.

Zabójca był najprawdopodobniej chory psychicznie i dlatego dokonał ataku. W związku z tym prawdopodobnie nie zostanie aresztowany, tylko umieszczony w szpitalu psychiatrycznym.

Specjalista ds. terroryzmu wskazuje, że prawa strona sceny politycznej wkrótce po zamachu sugerowała, że dokonał go zapewne muzułmanin. Metoda jest bowiem typowa dla zamachów islamistycznych. Opis podobnej metody walki w świętej wojnie przytaczało już kilka lat temu czasopismo on-line, który radziło dżihadystom, by do SUV-a przyczepić z tyłu i przodu noże rzeźnickie. Zachęcano, aby

przez otwarte okno strzelać jeszcze dodatkowo do rozjeżdżanych ludzi, pamiętając o tym, aby ostatnią kulę zostawić dla siebie, gdyż śmierć podczas dżihadu jest tym, do czego powinien dążyć każdy muzułmanin.

Tymczasem lewica dopatruje się możliwych powiązań między obecnych zamachem a strzelcem z Haunau, który przez jakiś czas mieszkał w Trewirze. Dr Ozdyk zauważa, że dla lewicy i prawicy istotne jest, czy zamachowiec miał niemieckie imię i nazwisko:

Wielka dyskusja pomiędzy tymi dwoma obozami politycznymi  zapewne będzie się zaostrzać, gdyż oczywiście każda ze stron przy tego typu zamachach wykorzystuje dane osobowe zamachowca do przedstawienia swoich teorii.

Dr Ozdyk zastanawia się, jakim cudem 51-latek mógł wjechać samochodem na deptak po zamachach dokonywanych za pomocą pojazdów. Do podobnych ataków dochodziło już na moście londyńskim, w Nicei, a także w samych Niemczech: w Berlinie, Bottrop, Volkmarsen i Münster. Po tych wydarzeniach w Niemczech

Władze miasta starają się zabezpieczyć deptaki, główne miejsca spotkań, czy też ryneczki.

Miejsce w niemieckiej stolicy, w którym w 2016 r.  dokonano zamachu, otoczone jest „ordynarnymi zabezpieczeniami”, tak że „wygląda jak Fort Knox”.

Wygląda też na to, iż troszeczkę sobie władze miasta darowały te wielkie zabezpieczenia.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Sudan liberalizuje przepisy. Jastrzębski: Odpowiednie inwestycje mogą przekonać rządzących, że to się opłaca

Czemu Sudan rezygnuje z części dawnych zakazów i zabrania okaleczania kobiet? Maciej Maria Jastrzębski o politycznych i gospodarczych przesłankach do zmian w tym muzułmańskim kraju.

Maciej Maria Jastrzębski komentuje zmiany prawne w Sudanie zgodnie z którymi niemuzułmanie zostaną wyłączeni z zakazu spożywania alkoholu w przestrzeni domowej (muzułmanom dalej będzie grozić za to chłosta), apostazja z islamu nie będzie karana, a tzw. obrzezanie kobiet zostanie zakazane. O tym ostatnim mówi, że

Jest to jakiś przeżytek, który służył by kobiety zniewolić i sprowadzić do roli podrzędnych istot.

Stwierdza, że depenalizacja spożywania alkoholu to element otwierania się kraju na turystów. Wskazuje, że wiele krajów muzułmańskich stara się rozwijać turystykę, w tym Arabia Saudyjska, której gospodarka obecnie opiera się na surowcach. Dziennikarz wskazuje, że Sudańczycy nie chcą by spożycie alkoholu było promowane w ich własnym społeczeństwie, dlatego dla muzułmańskiej większości nic się pod tym względem nie zmieni. Tłumaczy, iż chłosta za picie alkoholu wywodzone jest z hadisów ze zbioru muzułmańskiego uczonego al-Buchariego.

To przeżytek zakorzeniony w postępowaniu pierwszych muzułmanów, Muhammada i jego Towarzyszy.

Chodzi o historie na temat Proroka i pierwszych muzułmanów, które miały być przekazywane drogą ustną, aż zostały spisane by obok Koranu stać się podstawą szariatu. Czy po obecnej fali liberalizacji nastąpi powrót do tegoż? Jastrzębski przyznaje, że nie można mieć pewności, że rządzący nie wycofają się ze swych obecnych decyzji za kilka lat. Wskazuje przy tym, że argumentem za ich utrzymaniem może być dobrobyt:

Jeżeli odpowiednie akty inwestycyjne zostaną podjęte w tym kraju, to struktury rządzące zobaczą, że się to opłaca.

Dodaje, że obecny rząd tymczasowy Sudanu musi realizować oczekiwania Sudańczyków na demokratyzację po zeszłorocznym obaleniu w przewrocie wojskowym Umara al-Baszariego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zamieszki w Stuttgarcie. Stefanik: Powodem nie jest polityka. Młodzi mieli za dużo energii zmieszanej z używkami

Zbigniew Stefanik o zamieszkach w nocy z soboty na niedzielę w stolicy kraju związkowego Badenia-Wirtembergia, ich sprawcach, przebiegu i przyczynach.


Zbigniew Stefanik wyjaśnia, jak zaczęły się zamieszki, które w ostatni weekend przetoczyły się przez Stuttgart. Początkiem była „próba wylegitymowani nastolatka podejrzewanego o posiadanie narkotyków”  na festiwalu muzyki. Doszło wówczas do spontanicznego starcia jego rówieśników z policją.  Doszło do kolejnych starć w których „poszły w ruch płyty chodnikowe”.

Następnie, po regularnej bitwie z policją atakujący przenieśli się do części miasta bardziej handlowej.

Tam rozpoczęli niszczenie i rabunek sklepów. Zamieszki, jak informuje korespondent, trwały do ok. 4 rano, gdy zostały opanowane przez policję. Podkreśla, że uczestnicy zamieszek nie mieli żadnego motywu politycznego. Zauważa, że udało się zatrzymać jedynie tuzin chuliganów. Monitoring niewiele pomaga, gdyż w Stuttgarcie jest mało rozpowszechniony, a sprawcy mieli maseczki w związku z zarządzeniami antyepidemicznymi.

Stefanik zauważa, że święto muzyki było pierwszych wydarzeniem publicznym w stolicy Wirtembergii od czasu pandemii. Podczas, gdy „w innych landach niemieckich, m.in. w Westfalii mówi się o powrocie do kraju w związku z masowym zakażeniem” to w Badenii-Wirtembergii nie ma tego problemu. Komentatorzy przypuszczają, że źródłem zamieszek jest skumulowana w młodych w czasie lock-downu energia zmieszana z alkoholem i innymi używkami.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

– 25 kwietnia mija 22 lata, od czasu gdy jestem czysty, i jestem panem samego siebie – wyznaje Krzysztof Jaryczewski

Krzysztof Jaryczewski już ponad czterdzieści lat porywa Polki i Polaków (w kraju i zagranicą) do dobrej zabawy, prywatek (przecież wyśpiewał „Party” z debiutu grupy Oddział Zamknięty) i … refleksji.

Rozmowa z Krzysztofem Jaryczewskim do wysłuchania tutaj:

 

Jak sam przyznaje Krzysztof Jaryczewski bardziej niż bardzo się pogubił. Za sex, drug i rock’n’roll „polskiemu Stonesowi” życie wystawiło Jaremu bardzo wysoki rachunek.

To cud, że żyję – często przyznaje.

Krzysztof Jaryczewski, głos Oddziału Zamkniętego, idol milionów w latach 80. popadł w alkoholizm i narkomanię. Niewiele brakowało, aby historia Krzysztofa Jaryczewskiego zakończyła się na osi czasu rezultatem 27 lat? Kiedyś zapytałem go, czy miał świadomość, że śmierć puka do jego drzwi? Odpowiedział:

Miałem takie stany parokrotnie, ale rzeczywiście gdzieś tak około tej magicznej liczby było chyba najbliżej. Drugi raz otarłem się o to, kiedy miałem 39 lat.Ale i tym razem wywinąłem się kostusze… Reanimacja, detoks i leczenie w szpitalu psychiatrycznym. Wylądowałem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie przy ul. Sobieskiego. Byłem tam wtedy, mam nadzieję, po raz ostatni.

Krzysztof Jary Jaryczewski z czasów sesji nagraniowej albumu „Trudno powiedzieć”. Fot. arch. artysty.

25 kwietnia mija 22 lata, od czasu gdy jestem czysty, i jestem panem samego siebie – wyznał w rozmowie na antenie Radia WNET.

Pierwsza płyta Oddziału Zamkniętego wydana w 1983 roku była punktem zwrotnym w naszym muzycznym polskim światku lat 80. XX. wieku. Mówiliśmy o nich „nasi The Rolling Stones”. Z perspektywy prawie trzydziestu siedmiu  lat Krzysztof Jaryczewski ocenia ten album jako ważny:

To były ważne utwory. Wiem, że nie tylko dla mnie, chociaż zbyt dosłownie brane słowa mogły być przyczyną wielu kłopotów. To też wiedziałem, ale każdy jest kowalem własnego losu i ma prawo wyboru. Ma wolną wolę chyba, że … przesadzi z używkami. Ale to już inna historia. I dlatego też chciałem wrócić do tych nagrań raz jeszcze na płycie „Jary OZ” z 2016 roku.

Tutaj wysłuchasz rozmowy z Jarym z roku 2012:

Niektórzy złośliwie Oddziałowi Zamkniętemu przylepiali łatkę „pupilków władzy”. Sam spotkałem się ze stwierdzeniami osób z ówczesnych władz, że „takie zespoły jak Oddział Zamknięty odsuwają młodzież od politykowania i kontestacji”. Nieżyjący już dawny sekretarz KC PZPR Waldemar Świrgoń w blasku Kroniki Filmowej pojawiał się na ich koncertach/

Każdy wierzy w to co chce. Oni mieli różne wizje i pomysły. Jak wiadomo nie wyszło im to na dobre. Ja często ze sceny mówiłem co myślę o komunie, systemie i całym tym syfie. Aż przydzielono nam cenzora na trasę. Wypełniał swoje funkcje do czasu, kiedy się upił i wyrzucił przez okno w hotelu swój kajet z uwagami. Zrobił to ze łzami w oczach i z wielkim, bezkresnym poczuciem winy… Było wesoło. – puentuje z humorem te rewelacje Krzysztof Jaryczewski.

Krzysztof „Jary” Jaryczewski to legendarny lider i współzałożyciel zespołu Oddział Zamknięty, którego był również pierwszym wokalistą. Z Oddziałem Zamkniętym nagrał dwie ważne płyty: „Oddział Zamknięty” (album) i „Reda Nocą”. Oba wydawnictwa wyniosły zespół na szczyt polskich list przebojów w latach 80. ubiegłego wieku. Debiut płytowy OZ krytycy muzyczni określają po latach jako:

Najlepszą płytę rockową wydaną podczas pierwszej fali polskiego rocka.

Urszula i Krzysztof Jaryczewski podczas koncertu. Fot. Elzbieta Masek Połoczańska

Po zwyciężeniu nałogów i słabości był siłą napędową i sercem dwóch muzycznych projektów: bluesowego Exscesu (płyta „Ex” z 2009 r.) i rockowego Jary Band.

W 2012 roku wydał album „Trudno powiedzieć”. Płytę poprzedzał singel „Jesteś tu”, na którym gościnnie zaśpiewała Urszula (na zdjęciu obok z Jarym).

„Trudno powiedzieć” to solidna dawka rocka, z elementami bluesa. Dwa najmocniejsze utwory to „Jesteś tu” i „Zerostan”, przejmująca spowiedź muzyka zmagającego się ze słabościami i uzależnieniem. Dwanaście utworów, które powstały w latach 2000 – 2012, tworzą rockowy kobierzec utkany z wyznań człowieka, który doświadczył piekła na ziemi (na własne życzenie), odradził się i buduje swój życiowy trakt od nowa. Płyta brzmiała (i brzmi!) znajomo. Jest dobrym i wyczekiwanym powrotem do domu. Jednocześnie wzbogacono ją o nowe pierwiastki, bowiem znalazły się tu także rytmy funky i delikatne fussion. To bez wątpienia wpływ Macieja Gładysza i Wojciecha Łuczaja Pogorzelskiego (Oddział Zamknięty).

Rok później, w 2013 roku zawiązał Jary OZ zawiązał, jako kontynuacja grupy Jary Band. Obok Krzysztofa „Jareo” Jaryczewskiego występują w nim m.in. gitarzysta Krzysztof Zawadka (znany z drugiego składu Oddziału) i Zbyszek Bieniak, trzeci oddziałowy wokalista. W 2016 roku ukazało się dwupłytowe wydawnictwo „Jary OZ„, gdzie na jednym z krążków znalazły się nowe akustyczne aranżacje starych piosenek „oddziałowych”. W szlagierze balladowym „Obudź się” pojawiła się także Maja, córka artysty, która zagrała na fortepianie.

Teraz nadchodzi czas na wydanie nowej płyty. O czym w rozmowie ze mną powiedział Krzysztof „Jary” Jaryczewski.

Tomasz Wybranowski