Naśladowca św. Wojciecha. Kim był Brunon z Kwerfurtu?

Św. Brunon z Kwerfurtu/Domena publiczna

Dziś Kościół Katolicki w Polsce wspomina postać św. Brunona z Kwerfurtu. Kim był i jakie zasługi dla Polski miał ten benedyktyński mnich?

Brunon przyszedł na świat w arystokratycznej rodzinie grafów niemieckich w Kwerfurcie w 974 roku. 12 lat później rozpoczął naukę w szkole katedralnej w położonym niedaleko Magdeburgu. Po jej ukończeniu przyjął święcenia kapłańskie, a w 995 roku został kanonikiem katedralnym w Magdeburgu. Niedługo potem mianowano go kapelanem na dworze cesarza Ottona III. Młody duchowny szybko zaprzyjaźnił się z władcą.

Życie zakonne

W 997 roku wyruszył z cesarzem do Rzymu. Tam postanowił porzucić dworską karierę i wstąpić do zakonu Benedyktynów. Jego nowym domem stało się opactwo na Awentynie. Brunon przybrał imię Bonifacy. W 999 roku złożył śluby zakonne.

Działalność misyjna

Brunon w krótkim czasie zaprzyjaźnił się z Romualdem (późniejszym świętym). Razem z nim udał się do pustelni w Pereum niedaleko Rawenny, gdzie tworzyły się podwaliny pod przyszły zakon kamedułów. W 1001 roku Otton III i Bolesław Chrobry zwrócili się do Romualda z prośbą o wysłanie mnichów, w celu ewangelizacji Słowian Nadodrzańskich. Zostało tam posłanych 5 mnichów (wszyscy zginęli śmiercią męczeńską). Dołączyć chciał do nich Brunon. Romuald wysłał go jednak najpierw do Rzymu, aby uzyskał dla misji odpowiednie przywileje papieskie. Papież Sylwester II przekazał Brunonowi paliusz, czyli ustanowił go biskupem misyjnym. Młody zakonnik otrzymał prawo do mianowania biskupów na obszarze prowadzenia misji. W 1002 roku Brunon udaje się do Niemiec i wiąże się z dworem następcy Ottona III Henrykiem II. W 1004 roku przyjmuje święcenia biskupie w Magdeburgu. Prowadzi rozległą działalność misyjną. Udaje się na Węgry, do Kijowa, a nawet do plemienia Pieczyngów żyjących nad Morzem Czarnym. Działania ewangelizacyjne Brunona były sponsorowane przez Bolesława Chrobrego.

Śmierć

Brunon w 1009 roku przybył do Polski i zdecydował się na rozpoczęcie misji wśród plemienia Jaćwingów. Nad Bugiem udało mu się ochrzcić jednego z tamtejszych książąt Nothimera. Niedługo potem przybył w rejon Pojezierza Suwalskiego. Tam został zamordowany przez Jaćwingów wraz z 18 swoimi towarzyszami. Miało to miejsce 9 marca 1009 roku. Bolesław Chrobry wykupił ciało zamordowanego biskupa, nie wiemy jednak gdzie zostało pochowane. Między 1019 a 1025 Brunon został kanonizowany.

Przywiązanie do Polski

Brunon nie urodził się co prawda w naszym kraju, mocno go jednak pokochał. Szczególnie przywiązany był do Bolesława Chrobrego. Dał temu wyraz w 1007 roku. Henryk II sprzymierzył się z pogańskim plemieniem Luciców w celu najechania naszego kraju. Gdy Brunon się o tym dowiedział postanowił odwieść niemieckiego władcę od tego pomysłu. Napisał do niego list, w którym zganił go za przymierze z poganami. Uważał, że jest ono niegodne chrześcijańskiego władcy. Pytał Henryka II:czy nie uważasz tego za grzech, gdy chrześcijanina zabija się na ofiarę pod chorągwią demonów?
Młody biskup zachwalał też w liście politykę prowadzoną przez Bolesława Chrobrego. O przyszłym królu pisał, że kocha go jak duszę swoją i więcej niż swoje życie. Ostateczne list Brunona nie przyniósł zamierzonych efektów, gdyż Henryk II i tak najechał Polskę. Warto jednak docenić starania przyszłego świętego.

K.B.

Źródło: PolskieRadio24.pl, Opoka, Deon

PKWP: Misjonarze mówią o problemach ze zdobyciem żywności

Dzieci w ugandyjskim Bidibibi / Fot. ks. Paweł Antosiak

„Misjonarze widzą, jak wzrasta cena żywności. Dostrzegają, że coraz trudniej jest tę żywność organizować. Z dnia na dzień bardziej realna staje się wizja głodu” – mówi ks. Paweł Antosiak,

Przedstawiciele polskiej sekcji PKWP w czerwcu i lipcu byli w Ugandzie i Republice Środkowoafrykańskiej. Brali udział w uroczystej inauguracji centrum edukacyjnego dla uchodźców z Bidibidi [WIĘCEJ: https://pkwp.org/newsy/centrum_dla_najmlodszych_uchodzcow_w_afryce_oficjalnie_otwarte] oraz we wręczeniu wyprawek dla dziewcząt, często już młodych mam, uczących się w szkole „Wstań i stój” w Bouar, gdzie ordynariuszem diecezji jest ks. bp Mirosław Gucwa [WIĘCEJ: https://pkwp.org/newsy/maszyny_do_szycia_w_rekach_mlodych_mam].

Ks. Paweł Antosiak, który wrócił w ostatnich dniach z Afryki, podkreśla, że „Pomoc Kościołowi w Potrzebie odwiedzało jedne z najbiedniejszych miejsc na kontynencie”. W RŚA część terytorium ciągle zajmują rebelianci, z kolei w Ugandzie znajduje się największy obóz dla uchodźców na świecie, w którym na co dzień żyje 300 tys. osób, głównie dzieci i młodzież.

Ks. Antosiak tłumaczy, że na miejscu już teraz odczuwalna jest wojna na Ukrainie i zablokowany eksport zboża. „Może ci ludzie nie do końca jeszcze mają świadomość tego, co się zaczyna, ale olbrzymią świadomość mają misjonarze, którzy pracują z tymi ludźmi. Oni widzą dzisiaj, jak bardzo wzrasta cena żywności. Dostrzegają, że coraz trudniej jest tę żywność organizować. Wizja głodu z dnia na dzień staje się coraz bardziej realna” – mówi.

W Bidibidi, czego PKWP dowiedziała się od misjonarzy pracujących w Afryce, już w trakcie 2-letniej izolacji spowodowanej przez covid, racje żywnościowe spadły niemal o połowę. „Wojna na Ukrainie może oznaczać, że spadną one jeszcze bardziej, a to wiązałoby się z racjami głodowymi” – wyjaśnia duchowny. Dodaje, że na miejscu działają co prawda organizacje międzynarodowe, ale często oferują pomoc oderwaną od rzeczywistości.

PKWP – za każdym razem, gdy wspiera mieszkańców Afryki – robi to za pośrednictwem misjonarzy, zwłaszcza z Polski. „Misjonarze czynią niezwykłe rzeczy. Widzą, czego najbardziej potrzeba, bo są na miejscu” – podkreśla ks. Antosiak. Zaznacza, że właśnie w taki sposób zrodziła się inicjatywa budowy centrów edukacyjnych dla dzieci i młodzieży w Bidibidi. W Ugandzie są szkoły, jednak często w jednej klasie potrafi być ponad 300 dzieci. Centrum edukacyjne jest szansą dla najmłodszych, by nadrobić zaległości, odrabiać zadania domowe, rozwijać się m.in. poprzez przygotowanie przedstawień.

Na razie powstał pierwszy taki budynek w jednej z pięciu stref obozu. Plan jest taki, by w ciągu najbliższego roku, dwóch wybudować centra w kolejnych częściach. Chcemy dać szansę na takie miejsce wszystkim dzieciom. To miejsca ratunkowe dla nich” – zaznacza ks. Antosiak. Według tego, co przekazał PKWP o. Andrzej Dzida, który pracuje w Bidibidi, zapotrzebowanie najmłodszych wypełniłoby dopiero 100 takich centrów.

Pomoc dla najmłodszych zamieszkujących największy obóz dla uchodźców na świecie można przekazać poprzez przelew na konto: 87 1020 1068 0000 1402 0096 8990 z dopiskiem: Bidibidi.

Źródło: Biuro Prasowe PKWP Polska

Czytaj też:

Racje żywnościowe dla uchodźców w Bidibidi mogą znów się zmniejszyć. Może zacząć szerzyć się głód – mówi ks. Antosiak

Ks. Jerzy Limanówka: Nasza parafia na obrzeżach Lwowa jest pewnym hubem medycznym. Jako pallotyni włączamy się w pomoc

Mogiła ofiar masakry na Gikondo (misja pallotyńska) w kwietniu 1994 r./Foto. Pejotka/ CC BY-SA 3.0

Prezes fundacji Salvatti.pl o pomocy dla Ukrainy, półwieczu działania sekretariatu misyjnego pallotynów i o prowadzonych przez zakon misjach.

Ks. Jerzy Limanówka komentuje sytuację na Ukrainie. Parafia pallotynów na lwowszczyźnie stanowi hub pomocy medycznej dla Ukrainy.

W tym roku mija 50 lat od utworzenia sekretariatu misyjnego przez pallotynów. Prezes fundacji Salvatti.pl przypomina, że w warunkach PRL i zimnej wojny trudno było o prowadzenie misji.

To z jednej strony było zaleceniem naszego zarządu generalnego, czyli tzw. kapituły generalnej, […] żeby w każdej prowincji tworzyć taki sekretariat misyjny.

Tak się szczęśliwie złożyło, że w 1972 r. do Polski przybył biskup z Rwandy szukający misjonarzy do swego kraju.

Ks. Limanówka mówi o wyzwaniach z jakimi się mierzą.

Jednocześnie jednak pojawia się zainteresowanie świeckich udziałem w misjach. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wskazuje, że istnieje wiele zadań związanych z misjami, które mogą yć realizowane przez osoby świeckie.

Nasz gość zaprasza na konferencję, która odbędzie się 10 czerwca.

10 czerwca organizujemy w Pałacu Arcybiskupów Warszawskich na Miodowej 17/19. […] Od godziny dziewiątej się rozpoczyna i tę konferencję zatytułowaliśmy od beneficjenta do partnera. 

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Ks. Janusz Machota SMA: Albinosi żyli w ciągłym niebezpieczeństwie utraty zdrowia i życia

O działalności Kościoła w Tanzanii, domu dla dzieci i problemach osób z albinizmem.

Gościem Popołudnia WNET był ks. Janusz Machota SMA, misjonarz Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, który opowiadał o misji w Tanzanii w której mieszka od 16 lat. Obecnie, wraz z siostrami Loretankami mieszka w domu dla dzieci albinosów, nad Jeziorem Wiktorii.

Poczucie bycia na odpowiednim miejscu i robienie czegoś co naprawdę ma sens, co zmienia ten świat na lepsze (…) my próbujemy tę cegiełkę dodać do tego co się nazywa Królestwem Bożym i stad płynie ta radość – powiedział ks. Janusz.

Swoje pierwsze dni w Tanzanii wspomina bardzo dobrze. Tanzania jest krajem bardzo biednym. Jest też podzielony na bardzo bogatych, którzy stanowią niewielki procent i bardzo biednych. Większość ludzi żyje bardzo podobnie.

Jest grupka bardzo bogatych (…) ale po prostu nie ma tej klasy średniej albo jest bardzo mała. Większość żyje bardzo ubogo albo ubogo albo mniej ubogo – poinformował ks. Janusz.

Mieszkańcy Tanzanii są bardzo pozytywnie nastawieni do życia. Zawsze są zadowoleni. Pod względem religii jest tam bardzo duża różnorodność ale nie ma wrogości między wyznawcami.

Chrześcijan mniej więcej jest pół na pół z muzułmanami. Jest trochę sekt i ciągle pewien procent wyznawców religii tradycyjnych (…) natomiast też jest rozrzucona np. muzułmanów dużo jest na wybrzeżu i w dużych miastach (…) katolicy są rozsiani po całej Tanzanii – powiedział ks. Janusz.

Ks. Machota zaznaczył, że w Tanzanii około 120 grup etnicznych, połączonych językiem suahili, czuje się jednością i możliwa jest współpraca między wyznawcami różnych religii. W Jeziorze Wiktorii można się kąpać ale są szkodliwe drobnoustroje. Dostarczana z jeziora woda musi być filtrowana. Na co dzień ks.Janusz zajmuje się koordynacją pracy misjonarzy między wioskami i od roku koncentruje się na pomocy osobom z albinizmem. Osoby z albinizmem są prześladowani i często padają ofiarą wyznawców przesądów.

Ciągle byli prześladowani. Żyli w ciągłym niebezpieczeństwie utraty zdrowia i życia ponieważ ciągle w swojej ideologii tutaj gdzieś zakorzenionej, część albinosa użyta do jakiś rytuałów szamańskich, może przynieść komuś jakąś korzyść. Fortunę czy ktoś zostaje wybrany do parlamentu i byli zagrożeni – powiedział ks. Janusz.

Problemem jest również zapewnienie bezpieczeństwa osobom dorosłym. W Tanzanii jest bardzo duży procent osób z albinizmem. Na świecie jest to 1 na 20 tys osób, w Tanzanii statystyki pokazują, że jest to 1 na 1,5 tys osób.

J.L.[related id=117398 side=right]

Ks. Andrzej Paś o akcji „Wielki Post dla Afryki”: 8,5 tys. dzieci umiera dziennie w Afryce. To wielka tragedia

Ks. Andrzej Paś opowiadał m.in o akcji „Wielki Post dla Afryki” organizowanej przez fundację Pomoc Kościołowi w Potrzebie, a także o wrocławskim sklepie misyjnym Stacja Dialog.

 

Ks. Andrzej Paś opowiada m.in. o wydawanym co dwa lata raporcie „Wolność Religijna na Świecie”, wydawanym przez fundację Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Ostatni taki raport wydany był w 2019, a już w kwietniu b.r. ukaże się kolejny:

To jest przedsięwzięcie bardzo duże, międzynarodowe dlatego, że  w samym raporcie będzie 196 krajów, w których monitorowane jest respektowanie prawa do wolności religijnej. Nie wiemy jeszcze jakie to są kraje, bo na razie jest embargo, czekamy cierpliwie. Wiemy już o tym raporcie z konferencji prasowej, która miała miejsce w Watykanie tydzień temu, przed rozpoczęciem Wielkiego Postu.

Następnie rozmówca Adriana Kowarzyka mówi o charytatywnej akcji wielkopostnej, również organizowanej przez fundację Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W ramach „Wielkiego Postu dla Afryki” odbywa się w Polsce m.in kampania modlitewna:

My jako stowarzyszenie papieskie podjęliśmy akcję „Wielki Post dla Afryki”. Dlatego promujemy taką kampanię (…); kampanię modlitewną, wsparcia – poprzez jakąś ofiarę, którą możemy złożyć w tych filarach, które są w bardzo dramatycznym stanie. Mówię tutaj o głodujących dzieciach; 8,5 tys. dzieci umiera dziennie w Afryce, więc proszę wyobrazić sobie jaki jest to zasięg, jak wielka tragedia tych ludzi.

Na koniec duchowny porusza temat powstania nowego biura Pomocy Kościołowi w Potrzebie we Wrocławiu. Relacjonuje też działania, funkcjonującego przy biurze fundacji „Stacji Dialog” – sklepu misyjnego, połączonego z przestrzenią dialogu, który mieści się przy Dworcu Głównym we Wrocławiu.

To ma być i kawiarnia i miejsce spotkań. Mamy też sklep z rzeczami z Ziemi Świętej; to jest nasza kampania „SOS dla Ziemi Świętej”, gdzie sprzedajemy dewocjonalia z drzewa oliwnego wykonane przez Chrześcijan ręcznie, które sprowadzamy żeby tutaj sprzeda i oddać im pieniądze – po to żeby mogli bezpiecznie żyć; więc ten sklep jest m.in. po to.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

N.N.

 

Tym razem Riksza Miłosierdzia jedzie na Czarny Ląd

Ks. Artur Bartol misjonarz w Kamerunie – chwilowo uwięziony w Polsce za sprawą wirusa COVID-19 wcześniej pracował w Czadzie i Republice Środkowoafrykańskiej.

W Afryce wybudował 40 studni, a obecnie posługuje między innymi jako kapelan więzienny – posłuchajmy jego historii.

 

Premiera filmu o pracy księdza Artura na Katoflix. Zapraszamy do oglądania i wspierania salezjańskiej produkcji filmowej.

Posłuchaj również poprzednich audycji

Św. Jan Paweł II na Filipinach i w Afryce – Urodziłem się w roku 1920 – 02.05.2020 r.

Św. Jan Paweł II mówił młodym Filipińczykom, by byli apostołami dla całej Azji. Najważniejszym papieskim przesłaniem było wezwanie do solidarności, otwartości na bliźnich i obrony godności człowieka. 

Filipiny / Fot. Wikipedia

Ojciec Mariusz Janiszewski mówi o tym, jak św. Jan Paweł II został zapamiętany na Filipinach. Opowiada, że 20 km od centrum Manili, dla upamiętnienia Ojca Świętego, w miejscowym Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, stworzono „Małą Polskę”.  Papież-Polak jet na wyspie nazywany „Papieżem Miłosierdzia” i „Papieżem młodzieży”. Wśród Filipińczyków wciąż żywe jest wspomnienie Światowych Dni Młodzieży, które 25 lat temu odbyły się w Manili:

Św. Jan Paweł II mówił młodym Filipińczykom, by byli apostołami dla całej Azji.

Jak mówi gość audycji „Urodziłem się w roku 1920”, ta prośba papieża została spełniona, kraj jest obecnie „misyjną trampoliną”. Ojciec Janiszewski podsumowuje, że najważniejszym papieskim przesłaniem dla mieszkańców Filipin było wezwanie do solidarności, otwartości na bliźnich i obrony godności człowieka.

 

Fot. Piotr Drabik (CC BY 2.0), Flikr

Ojciec  Krzysztof Pazio wspomina dwie pielgrzymki św. Jana Pawła II do Kamerunu. Miały one miejsce w 1980 i 1985 r.  Mówi, że najważniejszym przesłaniem tej drugiej wizyty były słowa „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”.  Dzisiaj papież-Polak jest upamiętniony w wielu miejscach w Kamerunie. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wspomina niezwykłe przeżycie, jakim było dla niego uczestnictwo w kanonizacji św. Jana Pawła II w Rzymie. Opowiada o tworzeniu nowej placówki misyjnej w Kamerunie, która będzie szczególnie poświęcona św. Janowi Pawłowi II.

Ojciec Pazio mówi również o sytuacji epidemicznej w Kamerunie. Ocenia, że dzięki dyscyplinie społecznej zagrożenie koronawirusem jest w tym kraju umiarkowane.

 

Mogiła ofiar masakry na Gikondo (misja pallotyńska) w kwietniu 1994 r./Foto. Pejotka/ CC BY-SA 3.0

Ojciec Leszek Czeluśniak mówi, że w społeczeństwie Rwandy dość powszechna jest modlitwa za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. W pobliżu domu rekolekcyjnego księży marianów znajduje się wielka statua papieża-Polaka, zrobiona z brązu przez Władysława Dudka. O. Czeluśniak mówi, że Rwanda obecnie podnosi się po wyniszczającej wojnie domowej , i jest na ścieżce bardzo szybkiego rozwoju.

Gość audycji „Urodziłem się w roku 1920 wspomina, że zamach na św. Jana Pawła II był dla niego bardzo trudnym momentem.  9 lat później, o. Czeluśniak otrzymał specjalne papieskie błogosławieństwo przed wyjazdem na misję do Rwandy, a już na miejscu otrzymywał z Watykanu wsparcie materialne tego przedsięwzięcia.

 

Jan Sienicki mówi o wspólnocie św. Jana Pawła II, do której należy,  oraz o działalności innych kościelnych grup zrzeszających mężczyzn. Opowiada o inicjatywie postu w I soboty miesiąca, dla wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi.  Jak dodaje gość audycji, czuje się szczególnie związany z papieżem-Polakiem, ze względu na swój rok urodzenia – 1978. Jan Sienicki mówi, że w latach 90. był daleko od wiary, dlatego też nie uczestniczył w ówczesnych papieskich pielgrzymkach do Ojczyzny.

 

Kapsztad / Fot. falco, Pixabay

Barbara Kukulska wspomina pielgrzymkę papieża Jana Pawła II do RPA, która odbyła się w roku 1990, po zmianie systemu politycznego. Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego mówi, że miejscowi Polacy przyjęli Ojca Świętego „eksplozją radości”. Św. Jan Paweł II odwzajemnił entuzjazm rodaków., witając się z nimi i błogosławiąc.


Posłuchaj całej audycji „Urodziłem się w roku 1920” już teraz!


Indie planują zmiany w polityce imigracyjnej. Północ kraju protestuje

Władze w Delhi chcą sprowadzić do kraju nowych imigrantów z ościennych państw. Plany rządu wywołały niepokoje społeczne.

 

 

Prezes fundacji Salvatii.pl, ks. Jerzy Limanówka SAC opowiada o swoim niedawno zakończonym pobycie w Indiach. W północnej części kraju odbywają się protesty przeciwko nowemu prawu imigracyjnemu. Władze zamierzają otworzyć kraj na imigrantów z Pakistanu, Bhutanu i Bangladeszu. Celem nowej polityki jest zhinduizowanie tej części państwa. Mieszkańcy obawiają się pogorszenia sytuacji na rynku pracy w związku z przyszłym napływem ludności.  Dochodzi do starć z policją.

Gość „Poranka WNET” opisuje krajobraz najbiedniejszych części Indii. Mówi o krętych i wyboistych drogach. Ich stan powoduje, że nawet pokonanie dystansów poniżej 500 km zajmuje cały dzień. Ks. Limanówka ubolewa nad fatalnym stanem indyjskiej edukacji. Misjonarze pallotyńscy poświecają dużo energii na poprawę tego aspektu życia mieszkańców Indii.

Ks. Limanówka opowiada o kawie sprowadzanej przez fundację salvatti.pl z Rwandy oraz o innych produktach . Mówi o konieczności wypracowania nowego modelu relacji gospodarczych z Afryką:

Czas nie tylko wysyłać Afryce pieniądze, ale prowadzić z nimi partnerstwo.

K.T. / A.W.K.

Z czego słynie Paragwaj? / De que Paraguay es famoso?

Paragwaj nie należy do najpopularniejszych krajów Ameryki Łacińskiej. Ba, mało kto wie o tym kraju cokolwiek. Pora to zmienić. Zapraszamy na pierwsze w historii wydanie República Latina o Paragwaju!

Gdyby zapytać przeciętnego Polaka o Paragwaj, w najlepszym przypadku powiedziałby on, że jest to małe państwo na terenie Ameryki Południowej.  Gdyby jednak zapytać go o to, z czego słynie Paragwaj, prawdopodobnie odpowiedź nie byłaby zbyt urozmaicona

Paragwaj nie słynie z pięknych plaż – nie ma bowiem dostępu do morza. Paragwaj nie słynie z wysokich szczytów i zapierających dech w piersiach lodowców, bowiem najwyższe wzniesienia nie przekraczają 1000 m.n.p.m.. Również i miłośnicy kultur prekolumbijskich raczej się zawiodą: nie znajdziemy to bowiem żadnych starożytnych piramid, czy świątyń indiańskich.

A jednak Paragwaj bynajmniej nie jest ubogim krewnym swoich większych sąsiadów. I odpowiedź na pytanie z czego słynie Paragwaj z pewnością nie będzie prosta. Paragwaj jest bowiem bardzo ciekawym krajem o bardzo ciekawej kulturze i historii. Tu w czasach kolonialnych zakładane były słynne jezuickie misje, których zadaniem była obrona miejscowej ludności przed zakusami europejskich kolonizatorów. I choć ambitne dzieło duchownych upadło, pozostały po nim imponujące ruiny, a przede wszystkim bogata kultura Indian Guaraní. Kultura, która z pewnością jest fenomenem. Bo chociaż Indianie Guaraní stanowią zaledwie niewielki ułamek ogółu ludności Paragwaju, to do bycia częścią tejże kultury przyznaje się niemalże każdy Paragwajczyk, nawet z czysto europejskimi korzeniami. Język Guaraní jest obok hiszpańskiego drugim oficjalnym językiem Paragwaju. Dodać tu trzeba, że Paragwaj jest chyba jedynym krajem obydwu Ameryk, gdzie język indiański używany jest przez prawie wszystkich mieszkańców kraju. Co więcej, duma z bycia częścią kultury Guaraní rozpiera niemalże każdego Paragwajczyka.

Odpowiadając na pytanie z czego słynie Paragwaj, musimy wziąć pod uwagę i inne elementy. Paragwaj słynie z bogatej przyrody. Znajdziemy tu zarówno gęste lasy, jak i połacie sawanny a także liczne gatunki dzikich zwierząt. Paragwaj jest również krajem rolniczym, co przekłada się na znakomitą kuchnię bazującą na świeżych składnikach. Odpowiedź na pytanie z czego słynie Paragwaj nie byłaby jednak pełna bez głównego produktu tego kraju, jakim jest herbata paragwajska, czyli słynna yerba mate. Bazujący na liściach ostrokrzewu paragwajskiego napój zaadoptowało wielu sąsiadów Paragwaju, przede wszystkim Argentyńczyków.

Czy zatem jest to już wszystko z czego słynie Paragwaj? Z pewnością nie. O tym, co jeszcze może zaproponować Paragwaj chętnym go zwiedzić opowie nasz dzisiejszy gość – pochodząca z Paragwaju Noelia Bogado. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość opowie jacy są Paragwajczycy, czy są oni przyjaźnie nastawieni do gości zza granicy, czy Paragwaj jest krajem bezpiecznym i co koniecznie trzeba zobaczyć w tym niezwykłym kraju. Opowiemy sobie także jakie powiązania istnieją między Paragwajem a Polską.

Na paragwajskie rozmowy zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 18-go lutego, jak zwykle o 20H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!

¡República Latina – w najdalszych zakątkach Ameryki Łacińskiej!

Resumen en castellano:

Paraguay seguramente no pertenece a los países más conocidos de América Latina. Y si le preguntaríamos a un Polaco promedio sobre Paraguay, a lo más probable no podríamos escuchar mucho como una respuesta. Teoricamente Paraguay no tiene mucho para ofrecer. No tiene playas, no tiene montañas altas con glaciales, no tiene monumentos de la cultura precolombina…

Sin embargo hay que mencionar de su historia y su cultura. De los tiempos de las misiones de los Jesuítas que guardaron la cultura del pueblo Guaraní. Y de la cultura Guaraní misma: la cultura a cuyos raíces tienen orgullo casi todos los Paraguayos independientemente de su orígen étnico. Hay que mencionar del idioma Guaraní: uno de los dos idiomas oficiales del país. El idioma, que usan casi todos los Paraguayos aun si sus venas no contienen ni una gota de la sangre indígena.

Hay que mencionar también de los paísajes paraguayos: de las selvas y las sábanas. Vale la pena decir también sobre la ganadería y la cocina paraguaya basada en los productos frescos. Y el producto número uno de Paraguay, o sea la yerba mate, conocida también como el té paraguayo.

De que más es famoso Paraguay? De este tema vamos a hablar con nuestra invitada – Noelia Bogado. Con ella vamos a hablar sobre los Paraguayos y su naturaleza. Vamos a hablar sobre la seguridad en Parguay. También vamos a hablar sobre las relaciones entre Paraguay y Polonia.

Les invitamos a escucharnos el lunes 18 de febrero, como siempre a las 20H00 UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano!

Jezusa można w Mozambiku spotkaĉ wszędzie. Również na wysypisku ŝmieci, między dzieĉmi i bezdomnymi

Minionego lata większość ludzi odpoczywała. Nie odpoczywały Asia i Ola ze wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, które pojechały na misję do Mozambiku. Co robiły?

Ola i Asia spotkały Jezusa w ubogich. Kiedy pojechały do Mozambiku zajęły się tym, od czego zwykle uciekają przyjzdni w tym afrykańskim kraju. Bawiły się z dziećmi, rozmawiały z ubogimi.  Rozmawiały z nimi również na wielkim wysypisku śmieci w stolicy kraju.

– Pamiętam moment, kiedy poszłyśmy na to wysypisko ŝmieci i bawiłyśmy się z dziećmi – wspominają. – To była właśnie ta okrutna, wymykająca się opisowi bieda. Ci ludzie naprawdę nie mieli nic. Oni tak żyli na co dzień, a mimo wszystko mieli w sobie tyle wolności i tyle w sobie takiej niesamowitej prawdy. Zobaczyłyŝmy, że można nie posiadać nic, a być naprawdę szczęśliwym. Szczęŝliwym na ile tylko może byĉ człowiek. Ci ludzie są bardzo relacyjni, są otwarci na drugą osobę. I to nas też tego nauczyło, że to nie jest tak, że musimy zrobić dużo rzeczy, bo ważniejsi są ludzie. Ci, których masz przed sobą tu i teraz.

Po powrocie ich patrzenie na życie się przewartościowało, patrzą na nie z innej perspektywy. Mówią, że lepiej jest dawać niż brać.