Brytyjsko-rwandyjskie porozumienie ws. migrantów – Studio Dublin – 10.05.2024 r.

Londyn | fot.: alevision.co, Unsplash,

Piątkowy poranek w sieci Radia Wnet należy do Studia Dublin, w którym informacje, przegląd wydarzeń tygodnia i rozmowy. Nie brak dobrej muzyki i ciekawostek z Irlandii. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

W oczekiwaniu na Bogdana Feręca i Jakuba Grabiasza, Studio Dublin odchodzi od tematów irlandzkich. Wśród poruszanych zagadnień w tym wydaniu programu przede wszystkim kolejna umowa między Wielką Brytanią a Rwandą dotycząca zasad odsyłania nielegalnych migrantów przez rząd londyński:

Brytyjski minister spraw zagranicznych Andrew Mitchell powiedział nawet, że Kigali jest dziś bezpieczniejsze od Londynu.

Londyn | fot.: alevision.co, Unsplash,

Migrantów na Wyspach zgubiło się prawie 4 tysiące. Problemy Brytyjczyków przerażają trochę Dublin, ponieważ wzrost liczby osób przekraczających granicę lądową między Irlandią Północną a Republiką stanowi obecnie 80% całkowitej liczby osób ubiegających się o azyl w Republice Irlandii.

W audycji ponadto:

  • niezrozumiała niechęć Brukseli do wspomożenia Polski w kwestii pomocy uchodźcom z Ukrainy
  • wielki protest rolników w Warszawie
  • 64 urodziny Bono Voxa

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Wspieraj Autora na Patronite

Jacek Saryusz-Wolski: Konstrukcja UE przypomina II Rzeszę, czyli hegemona w postaci Prus i krajów mu podległych

Wielka Brytania rozpoczęła wysyłanie nielegalnych migrantów do Rwandy

Odwrócenie kierunku migracji to efekt podpisanej pomiędzy Wielką Brytanią i Rwandą umowy, w ramach Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego. Brytyjskie media już ogłosiły, że do afrykańskiego państwa zostanie skierowany pierwszy nielegalny imigrant, który nie uzyskał azylu w Zjednoczonym Królestwie.

Odwrócenie kierunku migracji to efekt podpisanej pomiędzy Wielką Brytanią i Rwandą umowy, w ramach Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego. Brytyjskie media już ogłosiły, że do afrykańskiego państwa zostanie skierowany pierwszy nielegalny imigrant, który nie uzyskał azylu w Zjednoczonym Królestwie. Fot. Nielegalni imigranci / Fot. Ggia / CC BY-SA 4.0

Rząd Wielkiej Brytanii zaczął realizację swojego planu wyhamowania nielegalnej migracji. Zamiast do Londynu przybysze zmierzający na wyspy mogą trafić do… Kigali.

Komu jeszcze opłaci się Pakt o Migracji i Rozwoju Gospodarczym?

Rząd Wielkiej Brytanii zaczął realizację swojego planu wyhamowania nielegalnej migracji. Zamiast do Londynu przybysze zmierzający na wyspy mogą trafić do… Kigali – stolicy Rwandy czyli w odwrotnym kierunku od zamierzonego.

Jak podał Independent (www.independent.co.uk/tv/news/rwanda-london-crime-andrew-mitchell) Brytyjski minister spraw zagranicznych Andrew Mitchell stwierdził niedawno, że stolica Rwandy jest bezpieczniejsza niż Londyn.

Odwrócenie kierunku migracji to efekt podpisanej pomiędzy Wielką Brytanią i Rwandą umowy, w ramach Partnerstwa dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego. Brytyjskie media już ogłosiły, że do afrykańskiego państwa zostanie skierowany pierwszy nielegalny imigrant, który nie uzyskał azylu w Zjednoczonym Królestwie.

Pomysł jest stary i oczywisty: kto próbuje w sposób nielegalny sforsować granicę z Wielką Brytanią, ten azylu nie powinien otrzymać.

Zwłaszcza, że migrant, nawet uciekając od realnego zagrożenia, wędrując z Afryki czy Bliskiego Wschodu ma po drodze co najmniej kilka państw bezpiecznych. Jednak co innego mocne deklaracje polityków, o twardej walce z nielegalną migracją, a co innego rzeczywiste działania. Teraz może się to zmienić i to nie tylko na Wyspach Brytyjskich.

Nie tylko problemy z nielegalnymi emigrantami w Wielkiej Brytanii… 

Czy koncepcja odsyłania migrantów do państw trzecich uzyska aprobatę innych krajów? Tego jeszcze nie wiemy. Zapowiedź odsyłania nielegalnych emigrantów z Wielkiej Brytanii do Rwandy wpędza w kłopoty Republikę Irlandii.  BBC News informowało (www.bbc.com/news/uk-politics), że władze w Dublinie odnotowały

„wzrost liczby osób przekraczających granicę lądową między Irlandią Północną a Republiką, co stanowi obecnie 80 proc. całkowitej liczby osób ubiegających się o azyl”.

Wzrost ten ma wynikać z obawy, że nielegalny pobyt w Wielkiej Brytanii zakończy się deportacją do Rwandy. Wiele wskazuje na to, że rząd Rishi’ego Sunaka uruchomił w ten sposób efekt domina. Migranci zagrożeni deportacją będą bowiem próbowali przenosić się do kolejnych europejskich krajów, tych, które umowy z Rwandą nie mają.

Dlatego o współpracy w ramach Paktu dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego myśli już Dania.

Pomysł wydaje się bliski rządzonym przez prawicę Włochom. W nieodległej przyszłości każdy kraj Unii Europejskiej powinien pomyśleć o podobnym układzie, o ile nie chce stać się głównym celem dla nielegalnych migrantów przemieszczający się nie tylko spoza Unii Europejskiej, ale także umykających od sąsiadów.

 

Źródłó: Peggy und Marco Lachmann-Anke / Pixabay.com

Rozmowy Londynu nie tylko z władzami Rwandy

Perspektywicznie myślący konserwatywny rząd Wielkiej Brytanii, z tego powodu, rozpoczął rozmowy nie tylko z Rwandą, ale i szeregiem innych państw, które mogłyby niedługo zacząć przyjmować wydalanych z Europy migrantów. Oczywiście nie za darmo. Brytyjczycy chcą, żeby współpraca z nimi się opłacała, więc w ślad za wydalonymi migrantami idą bardzo duże pieniądze. A właściwie przed nimi, bo

Rwanda otrzymała już pierwszy pakiet „pomocowy” w wysokości 220 milionów funtów, zanim pierwszy nielegalny migrant do niej zdążył przybyć. Kolejne pakiety po 120 milionów funtów mają zostać uruchomione po przybyciu migrantów odsyłanych z Wysp.

Czy Rwandzie taki układ się opłaca?

Pomińmy już fakt, że wielu komentatorów uważa, że pieniądze skierowane do Rwandy zostaną przez tamtejsze władze wydane w sposób „mało transparentny”. Oficjalne przychody tego kraju z turystyki w 2014 r. wynosiły 303 mld USD. Wygląda na to, że przyjmowanie nielegalnych migrantów z Wielkiej Brytanii może być dla Rwandy dużo bardziej intratne niż goszczenie rozkapryszonych turystów. Zwłaszcza, że jak policzyły media wydalenie jednego migranta do Afryki może kosztować brytyjskiego podatnika blisko 2 miliony funtów.

Pieniądze / Fot. geralt, CC0, Pixabay

Rozmowy o przyjmowaniu nielegalnych migrantów Wielka Brytania prowadzi także z innymi krajami.

Na liście znalazły się także Wybrzeże Kości Słoniowej, Kostaryka i Botswana oraz – co może stanowić zaskoczenie – Armenia i według doniesień części mediów – Mołdawia.

Niewykluczone, że te dwa ostatnie wschodnioeuropejskie kraje byłyby destynacją dla przybywających do Wielkiej Brytanii obywateli krajów azjatyckich. Jeśli rząd brytyjski stworzy koalicję państw deportujących migrantów (spekuluje się, że może zdecydować się na taki krok Republika Irlandii, choć premier ), to nie zabraknie ani osób do deportacji, ani środków na nią. Wówczas „krajów bezpiecznych” – jak się je nazywa – chętnych do zarabiania na relokacji z Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej nie zabraknie.

Z perspektywy krajów o niewielkiej gospodarce pieniądze oferowane dzisiaj przez Wielką Brytanię są przecież bardzo poważnymi kwotami. Jeśli zostaną pomnożone przez przyłączenie się do Paktu dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego kolejnych europejskich państw, staną się pokusą nie do odparcia. Choć dzisiaj Erywań oficjalnie deklaruje, że nie chce prowadzić rozmów z Londynem, to nie ma wątpliwości, że dochody rzędu kilkuset milionów funtów miałyby poważny wpływ na finanse państwa.

 

Mapa oficjalnych granic Armenii i Azerbejdżanu / Fot. Golden / CC BY-SA 4.0

Szachy Paszyniana

Cały szacowany budżet Armenii na rok 2024 ma przecież wynieść 6 mld 800 mln dolarów. Rząd Nikoli Paszyniana ogromną część środków publicznych przeznacza na armię i desperacko poszukuje zachodniego uzbrojenia. Gdyby w ramach Paktu dla Migracji i Rozwoju Gospodarczego mógł otrzymywać z Wielkiej Brytanii nowoczesną broń, być może przekonałby do przyjmowania migrantów swoich wyborców. W końcu na Kaukazie cały czas tli się zarzewie konfliktu zbrojnego nie tylko na osi Armenia-Azerbejdżan.

W równie skomplikowanej sytuacji jest Mołdawia, z separatystycznym Naddniestrzem i Gaugazją oraz aspiracjami dołączenia do Unii Europejskiej. Cały przychód z eksportu Mołdawii według Banku Światowego w roku 2022 r. wyniósł 5 mld 980 milionów USD. Z kolei ubiegłoroczny budżet mołdawskiej armii wyniósł (po znaczącym zwiększeniu wydatków) ponad 82 mln euro.

Zatem kilkaset milionów funtów z Wielkiej Brytanii mogłoby pomóc dozbroić armię i załatać dziurę budżetową (według danych z 2022 r., opublikowanych przez mołdawski portal yp.md, z powodu korupcji Mołdawia traci 2,77 mln euro dziennie, co stanowi od 8 do 10 proc. PKB kraju).

W przypadku, kiedy tak znaczące pieniądze czekają na transfer z Europy Zachodniej, potrzeba tylko odrobiny kreatywności lokalnych polityków jak przekazać swoim wyborcom pomysł, by szybko je przyjąć (wraz z migrantami), zanim inne kraje same zgłoszą się do Londynu a być może i innych stolic krajów, które zdecydują się na to.

opracował /wyt/

 

O. Jean-Pierre Nsabimana: Katolicy w Afryce powinni budować mosty ponad różnymi podziałami

Jean-Pierre Nsabimana / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

O działalności ojców pallotynów w Rwandzie i Demokratycznej Republice Konga opowiada o. Jean-Pierre Nsabimana, wice-prowincjał prowincji pallotynów pw. Świętej Rodziny.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Zobacz także:

Jan Bogatko: Wraz ze wzrostem popularności AfD mnożą się akty przemocy wobec tej polityków tej partii

Emmanuel Hakizimana: państwa zachodnie wspierają dyktaturę w Rwandzie, istnieje międzynarodowy spisek

Źródłó: Peggy und Marco Lachmann-Anke / Pixabay.com

„Rwanda demokratyczna w ogóle nie jest. Tam panuje dyktatura. Jest międzynarodowy spisek, w którym biorą udział nawet potężne kraje” – mówi w „Poranku Wnet” emigrant z Rwandy, Emmanuel Hakizimana.

Władzę w Rwandzie sprawuje plemię Tutsi. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o dyktaturze, jaką sprawują rządzący Rwandą i o prowadzonym przez nich konflikcie z Demokratyczną Republiką Konga.

Wojna jest bardziej ekonomiczna. Historia jest bardzo trudna. Od rok 1990 zaczęła się inwazja

Plemię Tutsi wygrało wojnę w Rwandzie w lipcu 1994 roku. Dwa lata po tym zaatakowali pierwszy raz Kongo.

Oni chcą utworzyć imperium i kontrolować rejony Afryki Centralnej.

Rwanda jest uznawana przez kraje zachodnie za kraj rozwijający się, w którym obowiązują pewne reguły demokratyczne.

Demokratyczny w ogóle nie jest. Tam panuje dyktatura. Jest międzynarodowy spisek, w którym biorą udział nawet potężne kraje – mówi Emmanuel Hakizimana.

USA dużo wspierali ekstremistów Tutsi, żeby przejąć Rwandę, a później Kongo. Bo Stany Zjednoczone chciały mieć kontrolę nad tymi wszystkimi surowcami.

I Francja, i Belgia, Anglia, Kanada – wszyscy finansują Rwandę. Dlatego jest rozwój. Widać, że kolonialiści nie puścili Afryki

Emmanuel Hakizimana w latach 90. stracił rodzeństwo i rodziców. Zamordowali ich członkowie Tutsimma.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Emmanuel Hakizimana i Krzysztof Skowroński | fot.: Radio Wnet

Zobacz także:

Paweł Jabłoński: Polska ma ogromny kapitał w relacjach z Afryką, ponieważ nie ma przeszłości kolonialnej

Paweł Jabłoński: Polska ma ogromny kapitał w relacjach z Afryką, ponieważ nie ma przeszłości kolonialnej

Featured Video Play Icon

Paweł Jabłoński | Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Mieszkańcom Afryki Związek Sowiecki kojarzył się z tym, że walczył z państwami kolonialnymi. Trzeba ich uświadamiać, że dzisiaj Rosja prowadzi politykę kolonialną – mówi w Poranku Wnet Paweł Jabłoński

Wysłuchaj całej rozmowy:

 

Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński wraz z członkami polskiej delegacji odwiedził RPA, Namibię i Rwandę. W tym ostatnim kraju została otwarta ambasada RP. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o atucie Polski w sferze budowania relacji z państwami afrykańskimi.

Polska ma ogromy kapitał, którego nie mają inne państwa europejskie, inne duże kraje europejskie, które miały po prostu przeszłość kolonialną.

My tej przeszłości kolonialnej nie mieliśmy, wręcz przeciwnie – to my byliśmy państwem kolonizowanym, najpierw przez zaborców, potem napadnięci przez nazistowskie Niemcy i sowiecką Rosję, potem byliśmy też pod dominacją sowiecką.

To tak naprawdę jest pewna wspólnota doświadczeń historycznych z mieszkańcami Afryki, doskonale rozumiana przez nich, przez tych ludzi, którzy o tym wiedzą. Wielu ludzi o tym wciąż nie wie, dlatego tak ważne jest to, żeby tam jeździć, żeby się spotykać, żeby rozmawiać, zacieśniać te relacje.

Gość „Poranka Wnet” mówi także o Rosji, która próbuje uzyskiwać poparcie rządów państw afrykańskich.

Afryka jest dziś bardzo istotna dla Rosji.

Mieszkańcom Afryki Związek Sowiecki kojarzył się z tym, że walczył z państwami kolonialnymi. Trzeba ich uświadamiać, że dzisiaj krajem, który taką politykę kolonialną prowadzi, jest Rosja.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Zobacz także:

Dr Zbigniew Kuźmiuk: Węgry łączą stanowisko ws. pomocy Ukrainie z mechanizmem warunkowości dotyczącym Funduszu Spójności

Ks. Jerzy Limanówka: Nasza parafia na obrzeżach Lwowa jest pewnym hubem medycznym. Jako pallotyni włączamy się w pomoc

Mogiła ofiar masakry na Gikondo (misja pallotyńska) w kwietniu 1994 r./Foto. Pejotka/ CC BY-SA 3.0

Prezes fundacji Salvatti.pl o pomocy dla Ukrainy, półwieczu działania sekretariatu misyjnego pallotynów i o prowadzonych przez zakon misjach.

Ks. Jerzy Limanówka komentuje sytuację na Ukrainie. Parafia pallotynów na lwowszczyźnie stanowi hub pomocy medycznej dla Ukrainy.

W tym roku mija 50 lat od utworzenia sekretariatu misyjnego przez pallotynów. Prezes fundacji Salvatti.pl przypomina, że w warunkach PRL i zimnej wojny trudno było o prowadzenie misji.

To z jednej strony było zaleceniem naszego zarządu generalnego, czyli tzw. kapituły generalnej, […] żeby w każdej prowincji tworzyć taki sekretariat misyjny.

Tak się szczęśliwie złożyło, że w 1972 r. do Polski przybył biskup z Rwandy szukający misjonarzy do swego kraju.

Ks. Limanówka mówi o wyzwaniach z jakimi się mierzą.

Jednocześnie jednak pojawia się zainteresowanie świeckich udziałem w misjach. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wskazuje, że istnieje wiele zadań związanych z misjami, które mogą yć realizowane przez osoby świeckie.

Nasz gość zaprasza na konferencję, która odbędzie się 10 czerwca.

10 czerwca organizujemy w Pałacu Arcybiskupów Warszawskich na Miodowej 17/19. […] Od godziny dziewiątej się rozpoczyna i tę konferencję zatytułowaliśmy od beneficjenta do partnera. 

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Piotr Witt: Kłamstwo „New Yorkera” to kłamstwo bezwstydne, na które nie ma usprawiedliwienia

Korespondent Radia WNET we Francji przybliża kulisy medialnej burzy po wypowiedzi francuskiego ekonomisty Jacques’a Attaliego, który publicznie oskarżył Polaków o udział w Zagładzie Żydów.


W dzisiejszym „Poranku Wnet” korespondent Radia WNET we Francji, Piotr Witt, mówi m.in. o kłamstwach dotyczących holocaustu oraz ludobójstwie w Rwandzie:

W ubiegłym tygodniu Jacques Attali przypomniał o polskich zbrodniach w czasie II Wojny Światowej, potwierdzając tezę z artykułu „New Yorkera”. Znany ekonomista stwierdził, że: „Wysocy funkcjonariusze polscy pomagali Niemcom w masakrowaniu milionów Żydów i innych” – wspomina wypowiedź francuskiego ekonomisty i wykładowcy akademickiego, Piotr Witt.

Korespondent zwraca uwagę na natychmiastową i silną reakcję krytyczną ze strony Polaków, która pojawiła się po wypowiedzi francuskiego eksperta. Zwraca też uwagę, że Attali w swojej wypowiedzi inspirował się wcześniejszym artykułem amerykańskiego dziennika, w którym wg niego zawarte były historyczne nieścisłości:

Wypowiedź byłego doradcy prezydenta Francji François Mitterranda ma duży ciężar gatunkowy. Polscy internauci oburzają się. (…) Kłamstwo „New Yorkera” to kłamstwo bezwstydne, kłamstwo plugawe. Nic nie usprawiedliwia tego kłamstwa, ani autora, który się pod nim podpisuje. Autor przed publikacją tekstu powinien najpierw krytycznie odnieść się do swoich źródeł – komentuje dziennikarz.

Piotr Witt odnosi się krytycznie do działalności Polskiej Akademii Nauk, a także pozytywnej reakcji polskiego środowiska literackiego i akademickiego na Nobel Olgi Tokarczuk, przyznany pisarce za całokształt twórczości (2018 r.). Korespondent nawiązuje m.in. do wydanego w 2014 r. prawie 1000-stronnicowego „opus magnum” pisarki, „Ksiąg Jakubowych”:

Czy przypominają sobie państwo to święto państwowe w Polsce, kiedy Olga Tokarczuk otrzymała Nobla za książkę, o rzekomych polskich zbrodniach dokonanych na Żydach w XVIII w.? Te gratulacje państwowe i dumę? We Francji jest 16 tys. bibliotek i w każdej z nich jest książka Tokarczuk po francusku, a przekład sfinansowany z funduszy rządowych. Także Jacques Attali i wszyscy jemu podobni mają się na co i na kogo powołać.

Dziennikarz wskazuje, że problem z narracją znanego francuskiego ekonomisty wynika z głębszego źródła, niż jedynie z braku rzetelnych źródeł:

Jest jeszcze jedna okoliczność usprawiedliwiająca wystąpienie Attaliego. Jest nią jego własny, dobrze pojęty interes – ponieważ on sam jest zamieszany w aferą ludobójstwa. Mówi, że Polacy uczestniczyli w działaniach ludobójczych, by odwrócić uwagę od siebie – podkreśla Piotr Witt.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Stefanik: We Francji pandemia powraca, bo ludzie nie stosują się do obostrzeń. Podpalaczowi z Nantes grozi do 10 lat

Publicysta Zbigniew Stefanik mówi o uchodźcy z Rwandy, który doprowadził do podpalenia katedry w Nantes, sporze o finansowanie obiektów religijnych i drugiej fali wirusa COVID-19 we Francji.


Dziennikarz Zbigniew Stefanik przytacza informacje francuskiej prasy dotyczące pożaru katedry w Nantes, której sprawcą okazał się pochodzący z Rwandy uchodźca. Motywy przestępstwa pozostają nadal nieznane.

Ma on 39 lat, pochodzi z Rwandy. Wiemy, iż żyje on od 5 lat na tej parafii, a od kilkunastu miesięcy pracuje przy utrzymaniu katedry (…) Jakiś czas temu odrzucone zostało jego podanie dotyczące karty pobytowej we Francji (…) Obecnie grozi mu do 10 lat więzienia i 150 tys. euro mandatu, przy tej kwalifikacji prawnej.

Na pytanie o komentarze i nastroje społeczne wśród Francuzów, publicysta podkreśla, że widać wyraźne oburzenie, ale debata skupia się także kwestiach finansowych. Mianowicie, kto ma zapłacić za odbudowę katedry.

Tu nad Sekwaną często dochodzi do uszkodzenia i pożarów obiektów religijnych z powodu braku utrzymania. A to wynika z debaty i konfliktu (o finansowanie-przyp. red.) pomiędzy państwem, samorządem i grupami, które wykorzystują te obiekty.

Gość Jaśminy Nowak podkreśla w kontekście pandemii, że Francja przygotowuje się na nową falę koronawirusa, choć mieszkańcy tego kraju, nie koniecznie stosują się do zaleceń epidemiologicznych.

Są zamykane plaże i inne miejsca publiczne, bo coraz więcej Francuzów ma problem z przestrzeganiem obostrzeń, również dystansowania społecznego (…) Te obostrzenia nie są traktowane z odpowiednią powagą i ostrożnością, co powoduje, że we Francji pandemia powraca. Obecnie zlokalizowano nad Sekwaną około 230 klasterów aktywnych.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

„Bankier ludobójstwa w Rwandzie” zatrzymany we Francji. Stefanik: Władze francuskie były oskarżane o krycie zbrodniarzy

Czemu Félicien Kabuga ukrywał się we Francji przez całe trzy lata? Jaką rolę odegrał w masakrze Tutsi? Co łączy Francję z rwandyjskimi zbrodniarzami? Komentuje Zbigniew Stefanik.

To on stworzył możliwości finansowe do zakupienia setek tysięcy ton maczek bojówkom Hutu, które dokonywały później masakry w Rwandzie.

We Francji zatrzymany został  Félicien Kabuga, zwany bankierem ludobójstwa. Zbigniew Stefanik informuje, że ten finansista i bankier zbudował zaplecze finansowe dla dokonanej w 1994 r. masakry Tutsi przez Hutu. Kierował on radiem wzywającym ludobójstwa, w którym zamordowano według szacunków ONZ ponad 800 tys. osób. Korespondent zwraca uwagę, że Paryż był oskarżany o utrzymywanie związków polityczno-gospodarczych za odpowiedzialnych za tą zbrodnię:

Już w latach dziewięćdziesiątych władze francuskie były oskarżane o to, iż przemilczały, niekiedy wręcz kryły tych zbrodniarzy.

Poszukiwany na całym świecie od ćwierćwiecza Kabuga przez trzy ostatnie lata mieszkał we Francji pod fałszywą tożsamością. Oskarżony o zbrodnie zostanie poddany ekstradycji do Hagi. Bez odpowiedzi pozostają pytania, dlaczego francuskie służby nie zareagowały szybciej.

Jego zatrzymanie jest z pewnością bardzo ważną informacją dla tych wszystkich, którzy walczą o sprawiedliwość dla ofiar ludobójstwa w Rwandzie.

Nie jest jasne, w jakich okolicznościach Kabuga został zatrzymany po tym, jak przez lata spokojnie mieszkał i leczył się we Francji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Św. Jan Paweł II na Filipinach i w Afryce – Urodziłem się w roku 1920 – 02.05.2020 r.

Św. Jan Paweł II mówił młodym Filipińczykom, by byli apostołami dla całej Azji. Najważniejszym papieskim przesłaniem było wezwanie do solidarności, otwartości na bliźnich i obrony godności człowieka. 

Filipiny / Fot. Wikipedia

Ojciec Mariusz Janiszewski mówi o tym, jak św. Jan Paweł II został zapamiętany na Filipinach. Opowiada, że 20 km od centrum Manili, dla upamiętnienia Ojca Świętego, w miejscowym Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, stworzono „Małą Polskę”.  Papież-Polak jet na wyspie nazywany „Papieżem Miłosierdzia” i „Papieżem młodzieży”. Wśród Filipińczyków wciąż żywe jest wspomnienie Światowych Dni Młodzieży, które 25 lat temu odbyły się w Manili:

Św. Jan Paweł II mówił młodym Filipińczykom, by byli apostołami dla całej Azji.

Jak mówi gość audycji „Urodziłem się w roku 1920”, ta prośba papieża została spełniona, kraj jest obecnie „misyjną trampoliną”. Ojciec Janiszewski podsumowuje, że najważniejszym papieskim przesłaniem dla mieszkańców Filipin było wezwanie do solidarności, otwartości na bliźnich i obrony godności człowieka.

 

Fot. Piotr Drabik (CC BY 2.0), Flikr

Ojciec  Krzysztof Pazio wspomina dwie pielgrzymki św. Jana Pawła II do Kamerunu. Miały one miejsce w 1980 i 1985 r.  Mówi, że najważniejszym przesłaniem tej drugiej wizyty były słowa „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”.  Dzisiaj papież-Polak jest upamiętniony w wielu miejscach w Kamerunie. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wspomina niezwykłe przeżycie, jakim było dla niego uczestnictwo w kanonizacji św. Jana Pawła II w Rzymie. Opowiada o tworzeniu nowej placówki misyjnej w Kamerunie, która będzie szczególnie poświęcona św. Janowi Pawłowi II.

Ojciec Pazio mówi również o sytuacji epidemicznej w Kamerunie. Ocenia, że dzięki dyscyplinie społecznej zagrożenie koronawirusem jest w tym kraju umiarkowane.

 

Mogiła ofiar masakry na Gikondo (misja pallotyńska) w kwietniu 1994 r./Foto. Pejotka/ CC BY-SA 3.0

Ojciec Leszek Czeluśniak mówi, że w społeczeństwie Rwandy dość powszechna jest modlitwa za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. W pobliżu domu rekolekcyjnego księży marianów znajduje się wielka statua papieża-Polaka, zrobiona z brązu przez Władysława Dudka. O. Czeluśniak mówi, że Rwanda obecnie podnosi się po wyniszczającej wojnie domowej , i jest na ścieżce bardzo szybkiego rozwoju.

Gość audycji „Urodziłem się w roku 1920 wspomina, że zamach na św. Jana Pawła II był dla niego bardzo trudnym momentem.  9 lat później, o. Czeluśniak otrzymał specjalne papieskie błogosławieństwo przed wyjazdem na misję do Rwandy, a już na miejscu otrzymywał z Watykanu wsparcie materialne tego przedsięwzięcia.

 

Jan Sienicki mówi o wspólnocie św. Jana Pawła II, do której należy,  oraz o działalności innych kościelnych grup zrzeszających mężczyzn. Opowiada o inicjatywie postu w I soboty miesiąca, dla wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi.  Jak dodaje gość audycji, czuje się szczególnie związany z papieżem-Polakiem, ze względu na swój rok urodzenia – 1978. Jan Sienicki mówi, że w latach 90. był daleko od wiary, dlatego też nie uczestniczył w ówczesnych papieskich pielgrzymkach do Ojczyzny.

 

Kapsztad / Fot. falco, Pixabay

Barbara Kukulska wspomina pielgrzymkę papieża Jana Pawła II do RPA, która odbyła się w roku 1990, po zmianie systemu politycznego. Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego mówi, że miejscowi Polacy przyjęli Ojca Świętego „eksplozją radości”. Św. Jan Paweł II odwzajemnił entuzjazm rodaków., witając się z nimi i błogosławiąc.


Posłuchaj całej audycji „Urodziłem się w roku 1920” już teraz!