Rząd wprowadza ułatwienia dla pracowników zza wschodniej granicy

Od początku roku zostały wprowadzone nowe warunki na wydawanie zezwoleń dla osób z republik byłej ZSRR. Ułatwienia mają pomoc pracodawcom w znalezieniu nowych pracowników.

Od pierwszego stycznia rząd, w ramach implementacji europejskiej dyrektywy o pracy sezonowej, wprowadził szereg ułatwień dla przyjmowania pracowników spoza UE, . Wprowadzony zostanie nowy typ zezwolenia na pracę sezonował, który będzie wydawany przez starostę i Powiatowe Urzędy Pracy, a nie przez wojewodów. Nowe zezwolenie będą wydawane na okres 9 miesięcy, zamiast na pół roku, jak to miało miejsce do tej pory. Jednocześnie za legalną będzie uznawana praca wykonywana przez pracownika w okresie oczekiwania na przedłużanie decyzji o zezwolenie o pracę. To są preferencje dla obywateli sześciu krajów: Ukrainy, Białorusi, Armenii, Mołdawii, Gruzji, Rosji.

Jak podkreśla resort rodziny, rząd chce posiadać kontrolę nad pracownikami, którzy przyjeżdżają do Polski zza wschodniej granicy. Pracodawcy zapraszający pracownika z wyżej wymienionych sześciu krajów, będą musieli potwierdzić obecność tego pracownika na polskim rynku pracy. Do tej pory rząd nie miał wiadomości co dzieje się z osobami, które wjeżdżały do Polski. Raporty NIK z Podkarpacia wskazują, że pracownicy nie podejmowali zajęcia wskazanego w oświadczeniu, tylko podejmowali prace na czarno w innym regionie kraju.

W środę minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prezentując system ułatwień dla pracowników za wschodniej granicy, wskazała na doskonałą sytuacje na polskim rynku pracy i dynamiczny wzrost zatrudnienia cudzoziemców w Polsce w ostatnich latach – W związku z tym, że mamy tak niskie bezrobocie, wzrasta też imigracja zarobkowa do Polski. Od trzech lat rośnie zatrudnienie cudzoziemców, na koniec 2017 roku pracodawcom zostało wydanych około 250 tysięcy nowych zezwoleń na prace dla cudzoziemców, ze wszystkich państwa trzecich, czyli tych niebędących członkami UE. W 2017 Powiatowe Urzędy Pracy zarejestrowany około 1 800 tysięcy oświadczeń o zamiarze wykonywania pracy w Polsce – podkreśliła minister Elżbieta Rafalska.

Jak wynika z danych przekazanych przez ministerstwo rodziny – 85 procent zezwoleń na prace i 95 oświadczeń od pracodawców są wystawione dla obywateli Ukrainy, na drugim miejscy są pracownicy z Białorusi. Udział pracowników z zagranicy waha się między 2,5 % do 5 % wszystkich zatrudnionych. Maleje procent obcokrajowców pracujących w rolnictwie, obecnie w rolnictwie pracuje ok 17 procent imigrantów, podczas gdy jeszcze w roku 2010 odsetek zatrudnionych w tym segmencie gospodarki wynosił ponad 60 procent. Coraz więcej osób zza wschodniej granicy pracuje w budownictwie, transporcie i pomocy domowej – zaznaczyła minister rodziny.

Z informacji zebranych przez ZUS, a podanych przez ministerstwo rodziny znacząco wzrasta liczba cudzoziemców zgorszonych do ubezpieczenia społecznego. W 2008 było 65 tysięcy ubezpieczonych, a na koniec 3 kwartału 2017 roku składki płaciło 423 tysiące obcokrajowców z poza UE. To znacząco wpływa na dobrą kondycję Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Wśród innych ułatwień wprowadzonych od początku roku można ministerstwo podkreśliło, że jeśli obcokrajowiec zostanie zatrudniony na umowę o prace, będzie miał ułatwienia przy uzyskania zezwolenia na pracę. Istotną zmianą jest wprowadzenia minimalnych warunków płacowych, co jest ważne dla naszego rynku pracy, który mógł być psuty przez pracowników zza wschodniej granicy.

 

ŁAJ

 

Minister rodziny Elżbieta Rafalska: Zakaz handlu w niedziele powinien wchodzić w życie stopniowo, już od przyszłego roku

Zdaniem minister Rodzinny, Pracy i Polityki Społecznej bezrobocie na koniec 2017 r. może spaść poniżej 7 procent, a w Polsce jest już odczuwany brak rąk do pracy, co może odbić się tempie inwestycji.

Według danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny stopa bezrobocia rejestrowanego w maju br. wyniosła 7,4 proc. wobec 7,7 proc. w kwietniu tego roku. Dane opublikowane przez GUS były pozytywnym zaskoczeniem dla analityków rynku pracy oraz dla Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Kilka miesięcy temu na konferencji prasowej Stanisław Szwed, wiceminister odpowiedzialny za urzędy i rynek pracy, prognozował, że bezrobocie na koniec roku może spaść do 7 procent.

[related id=26079]

Zdaniem minister Rafalskiej wyniki mogą być jeszcze lepsze. – Wskaźnik bezrobocia rejestrowanego na koniec roku 2017 będzie niższy niż zapowiadany wskaźnik 7 procent, to może być nawet 6,8 procent. Ale pamiętajmy, że w końcówce roku bezrobocie może trochę wzrosnąć po zakończeniu prac sezonowych, więc musimy jeszcze trochę poczekać. Obecnie zaczynamy mieć problem ze znalezieniem rąk do pracy. Nasz rynek pracy musi posiłkować się pracownikami zza wschodniej granicy – powiedziała minister rodziny.

Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w maju br. 1 mln 202,1 tys. wobec 1 mln 252,7 tys. osób w poprzednim miesiącu. Spośród zarejestrowanych bezrobotnych w maju 649,4 tys. stanowiły kobiety.

[related id=23482 side=left]

W Sejmie trwają prace nad  społecznym projektem ustawy, zgłoszonym przez NSZZ „Solidarność”, wprowadzającym ograniczenia w prowadzeniu handlu w niedziele. Projekt zakłada wprowadzenie zakazu handlu w niedziele, z wyłączeniem stacji benzynowych, kawiarni czy innych punktów gastronomicznych i usługowych. Zakaz ma nie obowiązywać w siedem tzw. niedziel pracujących.

Zdaniem Alfreda Bujary, przewodniczącego sekcji pracowników handlu „S”, projekt utknął w sejmowej komisji ds. polityki społecznej, a prace są celowo przedłużane przez koalicję rządową, która boi się lobby handlowego. Rząd proponuje częściowe wprowadzenie ustawy z wyłączeniem tylko połowy niedziel z handlu, o czym poinformowała wcześniej premier Beata Szydło.

– Praca nad projektem ustawy o wolnych niedzielach musi być bardzo uważna. Cały czas pamiętam, co się wydarzyło na Węgrzech, gdzie wprowadzono całkowity zakaz handlu w niedzielę, po czym, po roku rząd musiał się całkowicie i ostatecznie wycofać się z tego rozwiązania. Uważam za rozsądną propozycję, aby etapowo wprowadzać zakaz handlu, zaczynając do dwóch niedziel w miesiącu. Liczę, że ustawa zostanie uchwalona do końca października i wejdzie w życie od 1 stycznia 2018 roku – powiedziała Elżbieta Rafalska.

[related id=25157]

Minister Rodziny odniosła się również do ostatnich danych GUS, które wskazały na zmniejszenie się dynamiki wzrostu urodzeń. Warto przypomnieć, że jednym z trzech założonych celów wprowadzenia programu Rodzina 500 plus było działanie pronatalistyczne, a minister Rafalska zapowiedziała, że w 2017 w Polsce urodzi się ponad 400 tysięcy dzieci.

Minister rodziny jednoznacznie stwierdziła, że dane GUS nie wpłyną na modyfikację rządowego programu: – Niewielki spadek urodzeń, o 600 dzieci, nie upoważnia nas do daleko idącego wnioskowania. Podkreślam, że wszystkie dane GUS są korygowane, więc poczekajmy, czy są to już stałe dane, na pewno nie możemy na tej podstawie mówić o jakiejkolwiek reformie programu Rodzina 500 plus. To jest kompletnie nieuzasadnione.

Minister Rodziny odpowiedziała również na pytania o przedłużające się prace nad reformą Otwartych Funduszy Emerytalnych: – Trwają niezwykle intensywne prace miedzy ministerstwami rodziny, finansów i rozwoju. Ustawa znajduje się na etapie bardzo intensywnego dopracowywania projektu tej reformy. Mamy jeszcze pół roku i przy bardzo intensywnych pracach będziemy w stanie uchwalić zarówno ustawę o OFE, jak i o Pracowniczych Planach Kapitałowych do końca obecnego roku.

Projekt zmian w OFE i wprowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych został zaprezentowany przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego 6 lipca 2016 roku. Do tego wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński na konferencji Polska Wielki Projekt zapowiedział, że reforma powinna wejść w życie od 1 stycznia 2018 roku, aby środki emerytalne mogły wzmocnić impuls inwestycyjny, co zakłada Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

O planach emerytalnych rządu można więcej przeczytać tutaj.

ŁAJ

W miejsce dotacji pomoc zwrotna. Rząd chce zracjonalizować politykę wspierania osób podnoszących swoje kwalifikacje

Ministerstwo Rozwoju proponuje nową bezpośrednią formę wsparcia osób chcących podnieść swoje kompetencje. Od czerwca rusza pilotażowy program pomocy zwrotnej „Pożyczka na kształcenie”.

Ministerstwo Rozwoju uruchamia nowy mechanizm wsparcia osób zamierzających uzyskać za pomocą funduszy unijnych nowe umiejętności w ramach studiów podyplomowych lub innych kursów edukacyjnych. Rząd chce przeznaczyć 50 milionów złotych na przeprowadzenie w Starachowicach oraz w Sosnowcu pilotażowego programu pomocy zwrotnej dla osób szukających szansy na zdobycie wiedzy.

– Mamy dzisiaj szczególną uroczystość uruchomienia funduszy zwrotnych umożliwiających dalsze kształcenie – podkreślił wiceminister rozwoju Paweł Chorąży na specjalnej konferencji. Powiedział, że jest to kontynuacja działań Ministerstwa Rozwoju, które dąży do wprowadzenia zmian w zasadach wydawania unijnych pieniędzy. Do tej pory wsparcie miało głównie postać usług oferowanych przez firmy szkoleniowe lub wyższe uczelnie.

Prezentowany program pilotażowy ma zmienić funkcjonowanie systemu wsparcia finansowego. Teraz to osoba zainteresowana dalszymi studiami czy szkoleniami sama będzie występować o pożyczkę, wypełniając wniosek online. Będzie można otrzymać od 600 złotych do nawet 100 tysięcy złotych pożyczki. Ustawodawca założył możliwość częściowego umorzenia przyznanej kwoty. Każdy z uczestników programu, który z sukcesem ukończy szkolenie sfinansowane w ramach pilotażu, uzyska od razu 20-procentowe umorzenie. Kolejne 5 procent umorzenia będą mogły uzyskać osoby, które znajdą zatrudnienie po ukończeniu szkolenia lub będą zarabiały mniej niż średnią krajową.

Program „Pożyczki na kształcenie” będzie realizowany przez Agencję Rozwoju Regionalnego w Starachowicach i rozpocznie się w czerwcu. Środki będą pochodzić z unijnego programu „Wiedza, Edukacja, Rozwój” realizowanego przez Ministerstwo Rozwoju. Jak podkreślają przedstawiciele rządu, program jest otwarty na każdy rodzaj szkoleń, niezależnie od ich tematyki, rodzaju czy trybu. Wyłączone są tylko dotacje na studia licencjackie, magisterskie oraz doktoranckie.

Wiceminister rozwoju zwrócił uwagę na zmianę zasad przyznawania wsparcia w ramach programu pilotażowego. – Zależy nam, aby jak najwięcej osób było wspieranych środkami publicznymi w sposób bezpośredni. Ten program to przekazanie środków w ręce zainteresowanych osób, które same zdecydują, na co wydadzą przyznane pieniądze, jakie kwalifikacje będą chciały zdobyć.

Proces weryfikacji wniosków będzie prowadzony przez internet, a ostateczne, bezpośrednie sprawdzenie danych świadczeniobiorcy nastąpi na wyznaczonej uczelni. Wcześniej Agencja dokona weryfikacji zdolności kredytowej osoby, która będzie się ubiegać o wsparcie, oraz jednostki edukacyjnej wskazanej przez wnioskodawcę.

Wiceminister rozwoju wskazał na pilotażowy charakter zaproponowanych rozwiązań: – Rozwiązania mają na celu zbadanie, jak w polskich warunkach taki fundusz zwrotny mógłby funkcjonować. Zamierzamy sprawdzić sposób dotarcia do osób, które chciałyby podnieść swoje kwalifikacje, a jednocześnie skorelować nasze działania z propozycjami rynku edukacyjnego.

– Istotne jest to, że mówimy o formie zwrotnej, czyli nie dotujemy, tylko po zakończeniu programu oczekujemy ewentualnego zwrotu środków. To ma zapewnić rozważny wybór dalszych celów edukacyjnych przez uczestników. Ale mamy też możliwość częściowego umorzenia udzielonej pożyczki – jako swego rodzaju nagrody za sukces – podkreślił w czasie prezentacji projektu wiceminister rozwoju Paweł Chorąży.

ŁAJ

 

Janusz Śniadek, poseł PiS: Ustawa o wolnych niedzielach w handlu z całą pewnością wejdzie w życie przed końcem tego roku

Zdaniem byłego przewodniczącego „Solidarności” nie jest jasne, ile niedziel będzie ostatecznie wolnych od handlu. Strona społeczna domaga się 8 niedziel pracujących, premier Szydło mówiła o połowie.

Z Januszem Śniadkiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz byłym przewodniczącym „Solidarności” rozmawialiśmy po posiedzeniu Rady Ochrony Pracy, gdzie po raz pierwszy prezentowane było sprawozdanie Państwowej Inspekcji Pracy o stanie rynku pracy za rok 2016.

Zdaniem Janusza Śniadka przedstawione sprawozdanie pokazuje, że cały czas pozostaje dużo do zrobienia w ramach ochrony prawa pracy. – Zjawisk negatywnych na rynku pracy niestety ciągle jest bardzo wiele i trzeba reagować na bieżąco na pojawiające się zagrożenia i dostosowywać prawo.

Poseł PiS uważa, że ciągle palący problem tzw. umów śmieciowych mógłby rozwiązać tzw. jednolity podatek, który miał złączyć w jedną daninę wszystkie obecne podatki nakładane na pracę (składki na ZUS i NFZ oraz PIT).

Jednak prace nad rozwiązaniem tego problemu zostały zarzucone przez rząd na początku bieżącego roku. – Przez pewien czas oczekiwaliśmy na rozwiązanie, które radykalnie sprzyjałoby likwidacji patologii, jaka są umowy śmieciowe, polegające na jednolitym opodatkowaniu pracy niezależnie od formy zatrudnienia. Niestety to rozwiązanie zostało zawieszone i nie wiemy, czy do niego ostatecznie dojdzie. Teraz musimy powrócić do rozwiązań bardziej cząstkowych w tej materii.

Obecnie coraz bardziej mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Malejące bezrobocie powoduje, że przedsiębiorcy poszukują bardziej wykwalifikowanych pracowników, co w coraz większym stopniu skłania ich do zapewnienia minimum warunków pracownikowi, aby go zatrzymać, niezależnie od działań rządu – podkreślił Janusz Śniadek.

Poseł PiS podsumował skutki wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej na polskim rynku pracy, co nastąpiło 1 stycznia 2017 roku – Na obiektywne podsumowanie mechanizmu minimalnej płacy w wysokości 13 złotych będzie potrzebny dłuższy okres, ale mamy już pozytywne sygnały, czemu nie można się dziwić. (…) Z całą pewnością nigdy przeciwko tego typu regulacjom nie występują dobrzy, uczciwi przedsiębiorcy, budujący swoją przyszłość na współpracy z pracownikami.

Co do ustawy o wolnych niedzielach, Janusz Śniadek przyznał, że praca nad nią idzie powolnie, ale zapewnił, że jest wola polityczna w partii rządzącej, aby w części przychylić się do postulatów „Solidarności”. – Ustawa o wolnych niedzielach jest procedowana. To prawda, że nie dość szybko, ale ustawa zostanie przyjęta. Pozostaje kwestią do rozstrzygnięcia, jak duża będzie skala tych wyjątków, czyli tzw. niedziel pracujących. Premier Beata Szydło mówiła o połowie niedziel wolnych od pracy, w tej chwili w projekcie społecznym mowa jest o ośmiu niedzielach, w które będzie można prowadzić handel. Z całą pewnością ustawa wejdzie w życie przed końcem tego roku.

ŁAJ

Minister Rafalska odpowiada na zarzuty Nowoczesnej: Rodzina 500 Plus nie wpływa na dezaktywizację zawodową kobiet

Minister rodziny przekonywała, że nie ma danych potwierdzających bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy świadczeniem z programu 500 Plus a poziomem bezrobocia i bierności zawodowej kobiet.

– Sytuacja na rynku pracy jest bardzo korzystna. Zmienia się dynamicznie, systematycznie rośnie zatrudnienie i spada bezrobocie. Dzięki temu też na arenie międzynarodowej zyskujemy. Poprawia się nasz wizerunek, a dystans do średniej w Unii Europejskiej w zakresie głównych wskaźników opisujących sytuację na rynku pracy jest coraz mniejszy – powiedziała Rafalska na specjalnej konferencji prasowej.

Jak podała szefowa resortu rodziny, współczynnik aktywności zawodowej ludności w wieku produkcyjnym, czyli między 15 a 64 rokiem życia, wyniósł w 2016 r. 68,8 proc. i w porównaniu do 2015 r. wzrósł o 0,7 pkt. proc. Natomiast wskaźnik zatrudnienia wyniósł w 2016 r. 64,5 proc. i wzrósł o 1,6 pkt. proc. w porównaniu z danymi za 2015 r.

Zdaniem Elżbiety Rafalskiej odnotowany wzrost liczby kobiet nieaktywnych zawodowo to efekt tendencji trwającej od dłuższego czasu. Zwróciła uwagę na to, że w liczbie osób biernych zawodowo istnieje kategoria kobiet uprzednio pracujących, które jako przyczynę zaprzestania pracy wskazały względy rodzinne i osobiste. Osoby te jako powód nieposzukiwania pracy wskazały obowiązki rodzinne i związane z prowadzeniem domu.

– Liczba takich kobiet faktycznie zwiększa się, ale proces ten obserwowany jest od 2014 r., a więc na długo przed wdrożeniem programu 500 Plus – podkreśliła minister Rafalska.

Dane przytaczane przez minister pracy i polityki socjalnej miały wskazać na nieprawdziwość tezy stawianej przez przedstawicieli Nowoczesnej, którzy przy okazji prezentacji programu Aktywna Rodzina wskazywali, że obecny program Rodzina 500 Plus sprzyja dezaktywizacji zawodowej kobiet.

– Uważamy, że rodzinom wielodzietnym, w których rodzice nie pracują, pomoc należy się z pomocy społecznej, a nie z programu, jakim jest Aktywna Rodzina”. Nasz projekt ma wspomagać rodziny, w którym przynajmniej jeden z rodziców pracuje. Jego zadaniem jest bowiem aktywizowanie społeczeństwa, również zachęcanie kobiet do podejmowania pracy. Za zaoszczędzone pieniądze można zaś otworzyć dodatkowe żłobki i przedszkola, bo ważne jest, by każda kobieta, która tego chce, mogła pracować. Tym bardziej teraz, gdy bezrobocie jest tak niskie – wyjaśniła na specjalnej konferencji prasowej 29 maja Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca klubu parlamentarnego Nowoczesnej.

– Wkrótce problemem społecznym może być bowiem duża liczba kobiet, które będą miały zbyt krótki staż pracy, by otrzymać emeryturę, w związku z czym będą one musiały korzystać z pomocy społecznej – dodała poseł Nowoczesnej.

Według założeń programu Aktywna Rodzina, pomoc finansowa trafiałaby do rodzin, które mieszczą się w pierwszym progu podatkowym, co oznacza, że roczne dochody na podatnika nie przekraczają 85 528 zł. Ulgę otrzymywaliby pracujący rodzice, niezależnie od formy rozliczenia dochodów, także rolnicy.

ŁAJ

Minister Rafalska: Widać pozytywne efekty programu 500+. W 2016 r. urodziło się o 16 tys. więcej dzieci niż w poprzednim

– Wysokość świadczenia z tytułu 500 plus nie ulegnie zmianie, Nie będzie zmian również w kryterium dochodowym na pierwsze dziecko – podkreśliła w Poranku Wnet Elżbieta Rafalska minister rodziny.

 

Minister podkreślała, że widoczne są już pierwsze pronatalistyczne efekty programu 500 plus – W roku 2016 urodziło się o 16 tysięcy dzieci więcej niż w roku 2015. Myślę, że efekt 500 plus jest widziany w dwóch ostatnich miesiącach 2016 roku. Wzrost urodzeń w listopadzie i grudniu jest zjawiskiem od dawna niespotykanym. Z niecierpliwością czekamy na dane ze stycznia, ale mamy nadzieję, że efekt programu 500 plus będzie liczony w latach, a nie w miesiącach.

[related id=3616]

Jak podkreśliła minister rodziny, jej resort nie przewiduje żadnych większych zmian w programie 500 plus – Nie będzie zamiany kryterium dochodowego co do pierwszego dziecka. W drugim półroczu tego roku ponownie trzeba będzie składać wniosek o świadczenie 500 plus. My musimy bardzo uważnie kontrolować realizację tego programu, dlatego składanie wniosków będzie się odbywać każdego roku. (…) W styczniu wpłynęło ponad 51 tysięcy nowy wniosków o przyznanie świadczeń z tytułu 500 plus.

Elżbieta Rafalska wskazała, że poprawa na rynku pracy już korzystnie wpływa na system ubezpieczeń społecznych i jego finansową stabilność – Zmienia się w Polsce struktura zatrudnieni. Zwiększa się ilości umów na czas nieokreślony. (…) Kiedy od pierwszego stycznia obowiązuje minimalna stawka godzinowa w odniesieniu do umów zleceń, to może się okazać, że umowy na czas nieokreślony będą korzystniejsze również dla pracodawców, chcących zatrzymać w swojej firmie pracowników.

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna w 2016 roku na polskim rynku pracy padł szereg rekordów. Tak dobrej sytuacji nie było od lat, często od początku prowadzenia badań. W IV kwartale zeszłego roku wśród osób pracujących w Polsce blisko 13 mln było zatrudnionych na umowy o pracę. To najwięcej w tym okresie od co najmniej 2000 r. od kiedy prowadzane są takie badania podał GUS.

W porównaniu z rokiem poprzednim liczba zatrudnionych wzrosła o 109 tys. Głównie dlatego, że gospodarka rozwija się w dość szybkim tempie, co zwiększa popyt na pracę – zauważa dziennik. Przy rosnącym zatrudnieniu spadło również bezrobocie. Uwzględniając szafą strefę gospodarki, liczba osób bez zajęcia skurczyła się w ciągu roku o 253 tys., do rekordowo niskiego poziomu zaledwie 957 tys. Także stopa bezrobocia spadła do nienotowanego wcześniej poziomu, do 5,5 proc.

Z Elżbietą Rafalską rozmawialiśmy o planowanych reformach systemu emerytalnego – Nie mówimy o zmianach rewolucyjnych w emeryturach. To co się dzieje na rynku pracy, czyli ozusowanie umów-zleceń, czy zwiększenie ilości umów na czas nieokreślony oraz kurczenie się szarej strefy, to wszystko nie tylko poprawia sytuację Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale daje również lepsze zabezpieczenia emerytalne.

Możemy mówić o podziale pieniędzy z OFE w warunkach 25 procent do Funduszu Rezerwy Demograficznej a reszta na indywidualne konta emerytalne. Jeżeli taki scenariusz będzie realizowany to nie wcześniej niż 1 stycznia 2018. Czekamy na projekty ustaw, nad którymi pracuje Ministerstwo Finansów – podkreślił gość Poranka Wnet.

Minister Elżbieta Rafalska przyznała, że system emerytalny będzie musiał być stale dofinansowywany z budżetu państwa, aby utrzymać płynność –Sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest trudna, ale sytuacja się nie pogorszyła od czasu objęcia rządu przez Prawo i Sprawiedliwość, a dobra sytuacja na rynku pracy powoduje, że mamy większe wpływy do FUZ. Niemniej potrzebna jest dotacja państwowa.

 

ŁAJ/PAP