Węgry: Najwyższe od 80 lat podwyżki w służbie zdrowia. Keresztes: Rząd chce pokazać, że dba o swoich lekarzy

Gaspar Keresztes o epidemii COVID-19 na Węgrzech, rządowej akcji promującej szczepienia na grypę i walce z korupcją w służbie zdrowia.

 

Gaspar Keresztes mówi o sytuacji epidemicznej na Węgrzech. Od początku pandemii SARS-Cov-2 zarejestrowano ponad 50 tysięcy zachorowań:

Nie mamy gwałtownych skoków, liczba zakażeń rośnie stopniowo i odpowiada statystykom polskim, proporcjonalnie do liczby ludności.

W kraju nie wprowadzono daleko idących obostrzeń. Gość „Kuriera w samo południe” wyraża nadzieję, że jesienna przerwa dla uczniów zahamuje rozwój epidemii.

Rząd ostatnio usilnie zachęca do szczepień przeciwko grypie. By dać dobry przykład, zaszczepił się premier wraz z jednym z ministrów ze swojej kancelarii.

Zapowiadane są duże podwyżki dla służby zdrowia walczącej z koronawirusem. Jak komentuje przedstawiciel Instytutu Współpracy Polsko Węgierskiej im. Wacława Felczaka:

Takich podwyżek nie było od 80 lat. Rząd chce pokazać, że dba o swoich lekarzy.  Próbuje również zapobiec ich odejściu do sektora prywatnego, a także ograniczyć korupcję w służbie zdrowia.

Omówiony zostaje temat kontrowersyjnej książki, poruszającej zagadnienia LGBT. Wydawca reklamuje, że to pierwsza taka pozycja na rynku węgierskim. Zawiera adaptacje klasycznych bajek, w które wplecono wątki homoseksualne:

Premier Orban zapewnił, że osoby LGBT mają zagwarantowanych wiele praw, istnieje jednak czerwona linia, której nie można przekroczyć.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Nowy szef MEN Dariusz Piontkowski: Środowiska LGBT próbują rozpętać wojnę kulturową w Polsce

Zdaniem nowego ministra edukacji pomysły takie jak seksedukacja na modłę zapisów z Deklaracji LGBT Rafała Trzaskowskiego nie mają prawa bytu w polskiej szkole.


Dariusz Piontkowski opowiada o przyszłych działaniach objętego przez niego Ministerstwa Edukacji Narodowej, w tym o wdrażaniu porozumień zawartych przez rząd z nauczycielską Solidarnością.

Jeszcze nie było takiego roku w historii III Rzeczypospolitej, aby nauczyciele dostali tak dużą podwyżkę w skali jednego roku.

Nauczyciele dostali 5 % podwyżki w styczniu, a od września dostaną kolejne 10 %, łącznie 15. Dodatkowo zaczynający pracę nauczyciele dostaną 1000 zł podwyżki. Zmienić ma się także sposób oceniania nauczycieli, a droga awansu zawodowego ma być skrócona.

Realizowane są także założenia wcześniejszej reformy edukacji. Gimnazja są wygaszane, a szkoły wyższe przegotowują się do przyjęcia większej liczby pierwszoklasistów. Jak podkreśla minister, wbrew zapowiedziom tzw. totalnej opozycji w szkołach nie zapanował w związku z tym „totalny chaos”. Zmiany czeka szkolnictwo zawodowe, które ma być nastawione bardziej na kształcenie praktyczne i ściślejszą współpracę z przedsiębiorcami, którzy mają mieć wpływ na placówki.

W najbliższych kilku miesiącach na pewno żadnej rewolucji nie będziemy przeprowadzali, aczkolwiek jakieś korekty niewielkie da się jeszcze zrobić.

Piontkowski przyznaje, że nie chce dokonywać rewolucji, a pragnie kontynuować politykę Anny Zaleskiej, która w ostatnich wyborach uzyskała mandat europoselski. Gość WNET mówi, że wie z własnego doświadczenia i z rozmów z nauczycielami jak szkoły nie lubią, kiedy przeprowadza się w edukacji gwałtowne zmiany, dlatego, że minister się zmienił.

Piontkowski chce rozmawiać o edukacji ze wszystkimi środowiskami w nią zaangażowanymi, podkreślając, że rodzice powinni współdecydować o tym, czego uczą się ich dzieci. Potępia w tym kontekście wprowadzaniu wbrew podstawie programowej lekcji edukacji seksualnej do szkół, prowadzonych zgodnie ze standardami WHO. Zapowiada, że ministerstwo będzie interweniować jeśli któreś z samorządów będą coś podobnego wprowadzać. Minister stwierdza, że „środowiska LGBT próbują rozpętać wojnę kulturową w Polsce” nie zważając na wolę rodziców dzieci.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!
K.T./A.P.

Gryglas: Polska potrzebuje dalszej reformy systemu oświaty

Zbigniew Gryglas odnosi się krytycznie do strajku nauczycieli i przedstawia przy tym szereg reform, które poprawiły byt materialny pracowników oświaty.

Jako kandydat na posła do Parlamentu Europejskiego, gość Poranka WNET ustosunkowuje się do zaganiania unijnej wspólnej polityki rolnej, a także podziale funduszy UE. Ponadto deputowany Prawa i Sprawiedliwości mówi o aktywności Polski na forum międzynarodowym:„Jesteśmy krajem, który broni swoich interesów”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Paweł Lisicki: Strajk nauczycieli jest skandaliczny [VIDEO]

„Życzę wszystkim, aby zarabiali jak najwięcej (…) Natomiast nie może to się odbywać kosztem dzieci i w sposób tak radykalny”.

Paweł Lisicki sądzi, że strajk nauczycieli – który jego zdaniem jest skandaliczny – jest formą postawienia rządu Prawa i Sprawiedliwości pod ścianę, aby wywalczyć jak najwyższą podwyżkę. Ponadto stwierdza, że Związek Nauczycielstwa Polskiego stał się instrumentem walki politycznej między obozem Dobrej Zmiany a tzw. totalną opozycją. Redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” podkreśla, że rząd Mateusza Morawieckiego sam jest sobie winien tego strajku, ponieważ „piątka Kaczyńskiego”, czyli postulaty wyborcze PiS, prowokuje wiele grup społecznych do tego, aby żądać od państwa środków socjalnych: „Takie rozdawnictwo, takie poczucie, że państwo jest w stanie dawać pieniądze […] wytwarza roszczeniową mentalność” – mówi i krytykuje politykę socjalną rządu. Lisicki odnosi się również do tematu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej oraz fałszywej narracji Koalicji Europejskiej dotyczącej możliwego polexitu w czasie rządu PiS. W kontekście owych zagadnień oznajmia, iż nie możemy wykluczać z debaty publicznej tematu wyjścia Polski z UE.

Anna Zalewska: Egzaminy odbędą się w terminie a nauczyciele będą przy nich obecni [VIDEO]

Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, o zapowiadanych strajkach nauczycieli. Pedagodzy domagają się od Ministerstwa Edukacji Narodowej podwyżki o 1000 złotych.

Zdaniem Anny Zalewskiej oburzenie pracowników oświaty wynika z długoletnich zaniedbań ich sektora oraz tego, że nauczyciele zauważyli duży wzrost gospodarczy kraju.

Nauczyciele słusznie odnotowali duży wzrost gospodarczy, oraz duże możliwości budżetu i uznali, że chcą w większym stopniu partycypować w sukcesie ekonomicznego państwa polskiego.

Jak mówi Anna Zalewska, kiedy obejmowała ona urząd ministra zastała bardzo trudną sytuację nauczycieli i zaczęła wprowadzać duże zmiany w swoim resorcie. – Kiedy zostałam ministrem edukacji zastałam stan niskich plac, podwyżki zaczęliśmy od kwietnia 2018 roku, w 17 miesięcy osiągnęliśmy 16,1 proc. podwyżki dla nauczycieli – opowiada.

Minster Zalewska odnosi się także do planowanego strajku nauczycieli, który zapowiedział ZNP, jej zdaniem ministerstwo jest przygotowane do egzaminów, a przede wszystkim przygotowana jest Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Egzaminy są zewnętrzne, nie ma możliwości przesuwania jakiegokolwiek terminu… Proszę być przekonanym,  że nauczyciele będą przy egzaminach i przy komisjach egzaminacyjnych. Podpisywane są umowy z CKE na sprawdzanie prac. Wraz z reforma podnosimy również pieniądze za sprawdzanie prac, kiedyś za jeden arkusz płaciło się nauczycielom kilka złotych, obecnie jest to około 20 zł.

Jak dodaje minister edukacji, rząd cały czas rozmawia z nauczycielami i szuka kompromisów. – Zaproponowaliśmy nauczycielom przyspieszenie trzeciej transzy podwyżki, która nastąpi we wrześniu. Minimalne wynagrodzenie to 60 proc. pensji nauczyciela, ponieważ na tą pensję składają się różne dodatki – deklaruje.

Minister Anna Zalewska zaznacza jednak, że jako były pracownik oświaty rozumie rozgoryczenie i pretensje nauczycieli.

– Nie jestem rozczarowana takimi sformułowaniami. Jestem ministrem, który pracował jako nauczyciel. Rozumiem te emocje. Myślę, że nauczyciele słusznie zauważyli duży wzrost gospodarczy i chcą brać w nim udział – mówi.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

 

 

Marek Suski: W piątek będą szczegóły rozwiązania dotyczącego cen prądu w Polsce. Przedstawi je minister Tchórzewski

Koszty utrzymania cen energii dla konsumentów na niezmienionym poziomie, poniosą spółki energetyczne, które ograniczą swoje zyski – mówi w rozmowie z Radiem WNET szef Gabinetu Premiera,

 

Rząd pracuje nad rozwiązaniem kwestii cen energii elektrycznej w Polsce, której wytwarzanie w wyniku gwałtownego wzrostu cen pozwoleń na emisję dwutlenku węgla zdecydowanie wzrosło. Premier i czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości zdecydowanie zapewniali, że ceny dla odbiorców pozostaną bez zmian. Nad szczegółowymi rozwiązaniami ma pracować kilka resortów.

Z informacji, przekazanych na antenie Radia WNET przez Suskiego, wynika że konkretne rozwiązanie już jest przygotowane. Opiera się ono na na porozumieniu z Komisją Europejską, które w środę miał uzyskać minister Tchórzewski.

W Brukseli trwa się spotkanie ministrów energii, gdzie jest minister Tchórzewski i pewien dobry pakiet rozwiązań dla Polski jest tam negocjowany. W tej chwili mam od niego informację sms-em, że udało mu się osiągnąć sukces. Te szczegóły oczywiście będzie przedstawiał minister Tchórzewski, który wie jak, to będzie wyglądało w praktyce i szczegółach – mówi.

Oczywiste, że ktoś będzie musiał te koszty podnieść. To po prostu będzie mniejszy dochód spółek, które trudnią się obrotem i wytwarzaniem energii elektrycznej – odpowiada minister pytany o pokrycie strat, jakie poniosą producenci energii w przypadku niepodniesienia cen dla odbiorców.

Marek Suski zaznacza, że szczegóły rozwiązania poznamy w piątek na posiedzeniu Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Szef gabinetu przyznaje również, że system bonifikat przy przekształcaniu prawa do użytkowania wieczystego w prawo własności na gruntach skarbu państwa – przy założeniu 60 proc. upustu przy jednorazowym wykupie – nie jest sprawiedliwy wobec osób mniej zamożnych. Minister Suski potwierdza, że rządzie trwają analizy i prace koncepcyjne nad zmianą bonifikat na gruntach skarbu państwa.

ŁAJ

Niemal połowa firm w Polsce zapowiada podwyżki wynagrodzeń w przyszłym roku, wynika z raportu agencji Randstad

W przeciągu najbliższego półrocza podwyżki wynagrodzeń zapowiada 44% firm, jest to wzrost o 17 pkt. proc. w stosunku do ostatnich ankiet przeprowadzonych pół roku temu – informuje Randstad

Podwyżki wynagrodzeń w przeciągu najbliższego półrocza zapowiada 44 proc. firm, i jest to wzrost o 17 pkt. proc. w stosunku do ostatnich ankiet przeprowadzonych pół roku temu – wynika z przeprowadzonego wśród polskich firm badania i opublikowanego przez agencję zatrudnieia Ranstad raportu. Podwyżki będą, choć nie porażająco wysokie – w większości mówi się o wzroście na poziomie 2 proc. obecnego wynagrodzenia.

„Z reguły to właśnie koniec roku jest momentem, gdy pracodawcy przeglądają swoją politykę wynagrodzeń i analizują sytuację na rynku. Dlatego w porównaniu z czerwcem tego roku wzrost udziału firm planujących podwyżki sięga aż 17 pkt. proc., ale rok do roku to już tylko 1 pkt. proc.” komentują autorzy raportu. Dodają też, że „44 proc. pracodawców zapowiadających podwyżki to rekordowy wynik w skali całej historii badania”.

Najwięcej podwyżek można się spodziewać w przedsiębiorstwach operujących w przemyśle (50 proc.), handlu (49 proc.), budownictwie (43 proc.) oraz sektorze finansowym (43 proc.). „Podwyżki na poziomie od 2 proc. do 4 proc. zapowiada 24 proc. przedsiębiorców (pół roku temu 26 proc.), podobnie jest w przypadku podwyżek od 4 proc. do 7 proc. (26 proc. w połowie 2018 r.) – napisano w oficjalnym komunikacie prasowym. W stosunku do poprzedniego półrocza wzrósł też procent pracodawców którzy planują podniesienie wynagrodzeń o nie więcej niż 2 proc. obecnej wypłaty (14 proc. przedsiębiorców, gdy poprzednio było ich tylko 11 proc.).

„W kwestii wzrostu zatrudnienia obserwujemy wyraźną cykliczność w badaniu – pod koniec roku zawsze pracodawcy są bardziej powściągliwi w deklaracjach o zwiększeniu liczebności załóg. W połowie roku deklarowało tak 39 proc. respondentów, teraz zaledwie 33 proc. Jednak w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku notujemy wzrost o 2 pkt. proc.” – napisano w komentarzu. W 2019 odsetek firm planujących zwiększenie zatrudnienia ma wrócić do poziomu z końca 2017 r.

Badanie przeprowadzono między 8 października a 8 listopada bieżącego roku, na grupie ankietowanych w liczbie około tysiąca managerów, odpowiadających w poszczególnych firmach za rekrutację i zarządzanie kadrami.