Prof. Mirosław Piotrowski: Europa zmierza w kierunku komunizmu

W „Popołudniu Wnet” prof. Piotrowski dzieli się swoimi obserwacjami na temat bieżącej kondycji Unii Europejskiej, skupiając się m.in. na aspektach ekonomicznych, ideologicznych oraz pandemicznych.

Na temat problematycznego charakteru tendencji, jakie wykazują bieżące inicjatywy i działania Unii Europejskiej wypowiedział się w „Popołudniu Wnet’ prof. Piotrowski. Zdaniem polityka ewolucja tej organizacji sugeruje skręt w kierunku ideologii komunistycznej.

Europa i Unia Europejska ewoluują w stronę komunizmu oraz w kierunku centralistycznym.

Przewodniczący Ruchu Prawdziwa Europa wspomina również o „Grupie Spinellego” – organizacji zainspirowanej postacią włoskiego działacza komunistycznego, której przewodnia idea zdaje się być realizowana – zdaniem gościa – na naszych oczach.

Otrzymałem kiedyś ulotkę z programem grupy i tam jest jasno napisane, że przedkłada ona interes ogólnounijny ponad interes narodowy.

Istotna okazała się być także kwestia pożyczek unijnych, które zdaniem prof. Piotrowskiego zaczyna być filarem organizacji, co nie zwiastuje niczego dobrego, chociażby dla korzystającej z nich Polski.

Pozwoliliśmy na to, aby nie tylko się zapożyczyć, ale tę drugą część będziemy spłacać przez nakładane na nas podatki.

Gość „Popołudnia Wnet” został również spytany o opinię na temat całokształtu sytuacji pandemicznej –  w swojej odpowiedzi nawiązał m.in. do nakazu noszenia maseczek, powołując się na wypowiedź swojego współpracownika z grupy C19, który określił „wymiary” wirusa w nanometrach: na 1/000000 milimetra.

 Odległość między szwami w masce jest dziesięć razy większa. Rząd nam nakłada maski – to tak jakby łowić siecią na wieloryby szprotki.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

 

PK

Złotowski: Pakiet mobilności dzieli Europę na Wschód i Zachód, mimo deklaracji polityków o jednym rynku

Głosowanie nad pakietem odbędzie się w europarlamencie najprawdopodobniej pod koniec stycznia, w lutym, bądź… wcale – mówi w Poranku WNET Kosma Złotowski, deputowany do Europarlamentu.

Eurodeputowany Kosma Złotowski komentuje zmiany w prawie europejskim odnoszącym się do rynku transportu w Unii Europejskiej. Na czwartkowym głosowaniu w sprawie zaostrzenia przepisów o transporcie międzynarodowym KE odrzuciła dwa spośród trzech sprawozdań. Zapisy o delegowaniu pracowników oraz zmianie warunków pracy zostały odrzucone, przeszedł zaś projekt ustawy o zakazie kabotażu czyli wykonywania przewozu w innym kraju niż ten, w którym mieści się siedziba firmy.

Głosowanie nad pakietem odbędzie się w europarlamencie najprawdopodobniej „pod koniec stycznia, w lutym, bądź wcale” mówi Złotowski. Dodaje zrezygnowany „ten cały pakiet mobilności pod płaszczykiem polepszenia warunków pracy dzieli Europę na wschód i zachód, kiedy oficjalnie mówią o jednym rynku”, i jego jedynym zadaniem jest chronić interesów zachodnich firm. Eurodeputowany zarzuca zwolennikom pakietu krótkowzroczność, myślenie w perspektywie nie kadencji nawet, a  ledwiekilku miesięcy.

 

mf

Otwarcie niemieckiego rynku pracy łagodniejsze niż oczekiwano. Czy przekona pracujących w Polsce Ukraińców do wyjazdu?

Niemiecki rząd podjął decyzję o obniżeniu barier dla imigracji wykwalifikowanych pracowników spoza Unii Europejskiej do Niemiec. Wciąż jednak będą podlegać obostrzeniom. Bez dyplomu będzie trudno.

Zmiany w niemieckim prawie są łagodniejsze niż oczekuje tego gospodarka naszych zachodnich sąsiadów – oceniają eksperci Personnel Service. To dobra wiadomość dla polskiego rynku pracy i polskiego PKB.

Zgodnie z przyjętym projektem ustawy, bariery dla imigrantów zarobkowych z krajów spoza UE, w tym Ukraińców, zostaną zmniejszone, ale wciąż będą oni podlegać wielu obostrzeniom. Łatwiej w Niemczech pracę znajdą przede wszystkim osoby z dyplomem uczelni wyższej, posiadające konkretne kwalifikacje zawodowe. Wybrane założenia to m.in. ujednolicenie definicji pracownika wykwalifikowanego, obejmującej absolwentów wyższych uczelni oraz pracowników posiadających kwalifikacje zawodowe, ułatwienia dla osób wykwalifikowanych, znających język i zapewniających sobie utrzymanie podczas poszukiwania pracy, oraz uproszczenie procedur w organach imigracyjnych.

Niemiecki rząd federalny zamierza także usprawniać procedury administracyjne. Chodzi m.in. o procedury wizowe, działania reklamowe, przyspieszenie uznawania zagranicznych kwalifikacji edukacyjnych oraz wsparcie językowe.

Zgodnie z niedawnym badaniem przeprowadzonym przez niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową, znacznie ponad połowa niemieckich firm jest otwarta na rekrutację specjalistów z krajów spoza UE . Dlatego zaakceptowane dziś zmiany w niemieckim prawie nie odpowiadają w pełni potrzebom rynku pracy naszych zachodnich sąsiadów, który zmaga się obecnie z drugim najniższym w Europie poziomem bezrobocia – 3,3 proc. (Eurostat X.2018).

– Łagodniejsze niż przewidywano zmiany na niemieckim rynku pracy to dobra wiadomość dla polskiego rynku i naszego PKB. Dla większości obywateli Ukrainy podjęcie legalnego zatrudnienia u naszych zachodnich sąsiadów nadal będzie trudne – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, ekspert rynku pracy. – Mimo to przewidujemy, że z Polski może wyjechać od 200 do 250 tys. pracowników z Ukrainy. Oczywiście najłatwiej o pracę będzie odpowiednio wykwalifikowanym pracownikom spoza UE, ale dzisiejszy krok niemieckiego rządu może skłonić do wyjazdu z Polski także osoby mniej wykwalifikowane, szczególnie pracujące w szarej strefie w takich branżach jak budownictwo, rolnictwo i ogrodnictwo.

Musimy także pamiętać, że o pracowników z Ukrainy nie przestają zabiegać Czesi, Węgrzy i Słowacy. Dlatego powinniśmy jak najszybciej podjąć kolejne działania, które zachęcą Ukraińców do przyjazdu i pozostania w Polsce na dłużej – dodaje.

Dwie trzecie polskich pracodawców chciałoby, żeby Ukraińcy mogli zostawać w Polsce legalnie dłużej niż 6 miesięcy – nawet do 18 miesięcy. Chce tego też 3 na 4 Ukraińców.

Bunt francuskiego społeczeństwa rozlewa się na kolejne kraje Zachodniej Europy. Przykład Francji staje się zaraźliwy

Prezydent Francji Emmanuel Macron ugiął się pod ogromną presją manifestujących od miesiąca rodaków i przemówił pojednawczo do swojego narodu. Jednak odbiór społeczny jego wolty jest negatywny.

W powszechnym odczuciu społecznym było to wystąpienie mocno spóźnione i wymuszone gwałtownością protestów ulicznych, a więc niewiarygodne. Prezydent stracił zaufanie swojego społeczeństwa i będzie mu niezwykle trudno sprawować dalej swój urząd. Ludzie nie mają przekonania, że reprezentuje on ich interesy, a deklarowane wobec narodu ustępstwa odbierają jako chęć przypodobania się i utrzymania za wszelką cenę władzy.

Francuzi nie wybaczą swojemu prezydentowi, że ich słuszne protesty spotkały się z niebywałą wręcz brutalnością policji i deklaracją Macrona, że jeśli ta nie poradzi sobie z manifestantami, to „porządek” w państwie zaprowadzi wojsko; armia miała rozprawić się z „chuliganami” naruszającymi porządek publiczny. Buńczuczne zapowiedzi prezydenta tylko dolały oliwy do ognia i rozsierdziły protestujących ludzi walczących o godne warunki życia i poszanowanie ich jako obywateli.

Macron zupełnie nie przewidział w swoich posunięciach, że wezwane do pacyfikacji społeczeństwa wojsko wyrazi ustami przedstawicieli generalicji sprzeciw wobec polityki władz państwa, które – jak określiło to w liście otwartym kilku generałów – prowadzi nieodpowiedzialną politykę migracyjną prowadząc do podważenia podstaw bezpieczeństwa państwa. Publiczne wystąpienie najwyższych rangą wojskowych odbiło się szerokim echem społecznym, gdyż armia niezwykle rzadko występuje w podobnej roli. Widać społeczne napięcia mają także swój wydźwięk we francuskich siłach zbrojnych, a absurdalność sytuacji, kiedy wojsko zamiast strzec bezpieczeństwa państwa i obywateli stawia się na szali rozgrywki prezydenta z własnym narodem musiała przynieść podobne skutki.

List generałów zbiegł się w czasie z zamachem terrorystycznym w Strasburgu, w którym zginęło pięć niewinnych osób, a kilkanaście zostało rannych. Atak ten przypomniał Europie Zachodniej, że poprzez błędną politykę migracyjną „siedzi dzisiaj na beczce prochu”. Poszczególne państwa UE, które borykają się z problemem niekontrolowanej migracji, zbyt późno zdały sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie masowy napływ przybyszów obcych kulturowo naszemu kontynentowi.

Koniec końców społeczeństwa Zachodniej Europy zaczynają się buntować; mają dość liberalnych establishmentów, które zamiast reprezentować interesy swoich społeczeństw, gardzą własnymi obywatelami – bunt  francuskich „żółtych kamizelek” staje się zaraźliwy. Znalazł już swoich naśladowców w Belgii, Holandii i Włoszech. Z drugiej zaś strony społeczeństwa mają dość błędnej polityki migracyjnej, która doprowadziła do sytuacji, że nie mogą czuć się bezpiecznie na własnej ziemi, a zagrożenie terrorystyczne wydaje się być niemożliwe do opanowania dla wyspecjalizowanych służb.

Te dwa zasadnicze elementy będą zarzewiem kolejnych niepokojów społecznych, które mogą wstrząsnąć Zachodnią Europą i doprowadzić do spektakularnych przemian polityczno-społeczno-gospodarczych.

 

Anna Tokarska

 

Kuźmiuk: Bogate kraje UE dążą do naruszenia podstawowych swobód Wspólnoty. Nasz region musi wspólnie temu przeciwdziałać

Komisja Europejska na wniosek Niemiec, Francji, Włoch forsuje zmiany statusu pracowników delegowanych zagranicę. Wiele wskazuje na to, że niestety wejdą one w życie – Radiu Wnet mówił europoseł PiS.

Gość Popołudniowej Audycji Wnet odniósł się do kwestii tzw. „dumpingu socjalnego”, która stanowiła jeden z wątków zakończonej w miniony weekend kampanii prezydenckiej we Francji. „Dumping socjalny” odnosi się do stawek, jakie pracodawcy z krajów Europy Środkowo-Wschodniej płacą swoim pracownikom wykonującym zadania w Europie Zachodniej. Taką działalność przedstawia się na zachodzie jako przejaw nieuczciwej konkurencji.

– Ludzie w tym samym państwie muszą otrzymać to samo wynagrodzenie za tę samą pracę. Nie możemy dłużej mieć systemu, w którym pracownik francuski dostaje wynagrodzenie 100, podczas gdy pracownik przyjeżdżający z Polski 40 – w trakcie kampanii wyborczej mówił Emmanuel Macron.

Zdaniem Zbigniewa Kuźmiuka regulacje zmierzające do ukrócenia „dumpingu socjalnego” godzą w swobody fundamentalne dla Unii Europejskiej. Dlatego konieczna jest reakcja krajów, które będą przez nie poszkodowane. – Na jesieni, po wyborach w Niemczech trzeba będzie usiąść do negocjacji dotyczących przyszłości Unii.

Nasz rozmówca przypominał, że kraje starej Unii wyciągały, i wciąż wyciągają, bardzo wymierne korzyści z otwarcia rynków krajów środkowoeuropejskich na ich firmy oraz towary.

 

aa

 

Trzy warunki udanego Brexitu. Główny negocjator UE mówił w Warszawie o wyzwaniach związanych z secesją Brytyjczyków

Zachowanie jedności państw UE, eliminacja obszarów niepewności i uporządkowanie chronologiczne Brexitu – to priorytetowe kwestie wymienione przez Michela Barniera na czwartkowym spotkaniu w Sejmie.

 

Michel Barnier, były francuski minister spraw zagranicznych, a także rolnictwa, do 2014 r. komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług, obecnie pełni funkcję głównego negocjatora Komisji Europejskiej ds. Brexitu. Podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej mówił o trudnościach związanych z bezprecedensowym opuszczaniem Unii przez jeden z krajów członkowskich.

– Spotykając się z premierami i prezydentami 27 krajów UE, staram się zachować jedność wspólnoty wobec Brexitu. Utrzymanie jedności leży w interesie zarówno Unii, jak i Wielkiej Brytanii. Brak jedności przełoży się na twardy Brexit – przekonywał Michel Barnier.

– Warunek ograniczenia niepewności dotyczy poczucia bezpieczeństwa. Chodzi o zabezpieczenie praw nabytych przez obywateli Unii mieszkających w Wielkiej Brytanii i odwrotnie. Musimy wprowadzić zakaz dyskryminacji. Sprawa jest o tyle trudna, że w tych dwóch grupach znajdują się ludzie o zróżnicowanej pozycji społecznej – zauważył negocjator.

– Ważne jest także, żeby proces negocjacji przebiegał płynnie i zakończył się w październiku 2018 r. Musi to być proces uporządkowany, a obejmuje on wielką liczbę czynników – przypomniał Barnier.

– Kwestią o podstawowym znaczeniu są ustalenia dotyczące przyszłych relacji gospodarczych między UE i Wielką Brytanią. Po Brexicie powstanie nowe partnerstwo, oparte na nowych umowach handlowych. Ich uzgodnienie będzie o tyle trudne, że po raz pierwszy w naszej historii rozpoczniemy pertraktacje z pozycji wyraźnej różnicy zdań – powiedział Michel Barnier.

łaj/aa

Tekst deklaracji rzymskiej o przyszłości Unii Europejskiej w najbliższym dziesięcioleciu – bez ostrych sformułowań

– Deklaracja nie jest kontrowersyjna, a były głosy, że takie wątki mogą się pojawić. Znalazło się w niej to, o co jako Polska zabiegaliśmy – ocenił w Radiu Wnet dr Zbigniew Kuźmiuk, europoseł.

– Jest bardzo silne podkreślenie jedności; pojawia się dobre sformułowanie dotyczące pogłębiania funkcjonowania rynku wewnętrznego, czym byliśmy zainteresowani w kontekście branży usługowej – komentował deklarację rzymską Zbigniew Kuźmiuk.

Znalazło się w deklaracji odniesienie do NATO – że Unia Europejska będzie budowała swój segment obronny, wspólny dla krajów, które tego chcą. Potwierdzona została także większa niż do tej pory rola parlamentów krajowych – kontynuował rozmówca Radia Wnet.

Oto tekst deklaracji rzymskiej:

„My, przywódcy 27 państw członkowskich i instytucji UE, wyrażamy dumę z osiągnięć Unii Europejskiej: wypracowanie europejskiej jedności to odważne, dalekowzroczne przedsięwzięcie. Sześćdziesiąt lat temu, doświadczeni tragedią dwóch wojen światowych, postanowiliśmy stworzyć silną więź i odbudować kontynent z popiołów. Zbudowaliśmy wyjątkową Unię o wspólnych instytucjach i mocnych wartościach, wspólnotę pokoju, wolności, demokracji, praw człowieka i praworządności, jedną z największych gospodarczych potęg, zapewniającą niespotykany poziom ochrony socjalnej i dobrobytu.

Jedność europejska zaczęła się jako marzenie nielicznych, a stała się nadzieją wielu. Potem Europa znów stała się jednością. Dzisiaj jesteśmy zjednoczeni i silniejsi: setki milionów ludzi w całej Europie czerpie korzyści z życia w rozszerzonej Unii, która przezwyciężyła dawne podziały.

Przed Unią Europejską stoją bezprecedensowe wyzwania, zarówno globalne, jak i wewnętrzne: konflikty regionalne, terroryzm, rosnąca presja migracyjna, protekcjonizm oraz nierówności społeczno-ekonomiczne. Wspólnie jesteśmy zdecydowani stawić czoła wyzwaniom szybko zmieniającego się świata i zapewnić naszym obywatelom zarówno bezpieczeństwo, jak i nowe możliwości.

Uczynimy Unię Europejską silniejszą i odporniejszą dzięki jeszcze większej jedności i solidarności między nami oraz poszanowaniu wspólnych zasad. Jedność jest zarówno koniecznością, jak i naszym wolnym wyborem. Pojedynczo zostalibyśmy zmarginalizowani przez globalną dynamikę. Razem mamy największą szansę wpływać na nią oraz bronić naszych wspólnych interesów i wartości.

Będziemy działać wspólnie – w zależności od potrzeb w różnym tempie i z różnym nasileniem – podążając jednocześnie w tym samym kierunku, tak jak czyniliśmy to w przeszłości, zgodnie z traktatami, nie odmawiając tym, którzy zechcą przyłączyć się później. Nasza Unia jest niepodzielona i niepodzielna.

W ciągu najbliższych dziesięciu lat chcemy, by Unia stała się bezpieczna i pewna, dostatnia, konkurencyjna, by rozwijała się w sposób zrównoważony i by była społecznie odpowiedzialna, chcemy, by miała wolę i potencjał, aby odgrywać kluczową rolę w świecie i nadawać kształt globalizacji. Chcemy Unii, w której obywatele mają nowe możliwości rozwoju kulturalnego i społecznego oraz wzrostu gospodarczego. Chcemy Unii, która pozostaje otwarta dla tych krajów Europy, które szanują nasze wartości i zobowiązują się je wspierać.

W obecnych czasach zmian, świadomi obaw wyrażanych przez naszych obywateli, zobowiązujemy się podjąć program rzymski i pracować nad urzeczywistnieniem następujących celów:

1. Bezpieczna i pewna Europa: Unia, w której wszyscy obywatele czują się bezpiecznie i mogą się swobodnie przemieszczać, w której nasze granice zewnętrzne są chronione i która prowadzi efektywną, odpowiedzialną i zrównoważoną politykę migracyjną, z poszanowaniem norm międzynarodowych; Europa zdecydowana zwalczać terroryzm i przestępczość zorganizowaną.

2. Dostatnia i rozwijająca się w sposób zrównoważony Europa: Unia, która tworzy wzrost i miejsca pracy; Unia, w której mocny, połączony i rozwijający się jednolity rynek, otwarty na transformację technologiczną, oraz stabilna i jeszcze mocniejsza jednolita waluta stwarzają możliwości wzrostu, spójności, konkurencyjności, innowacji i wymiany, zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw; Unia propagująca trwały i zrównoważony wzrost poprzez inwestycje, reformy strukturalne i prace na rzecz dokończenia budowy unii gospodarczej i walutowej; Unia, w której poziom gospodarek wyrównuje się; Unia, w której energia jest bezpieczna i dostępna po przystępnej cenie, a środowisko – czyste i bezpieczne.

3. Europa o charakterze socjalnym: Unia, która – w oparciu o trwały wzrost gospodarczy – wspiera postęp gospodarczy i społeczny, a także spójność i konwergencję, a jednocześnie podtrzymuje integralność rynku wewnętrznego; Unia uwzględniająca różnorodność systemów krajowych i kluczową rolę partnerów społecznych; Unia, która promuje równość kobiet i mężczyzn, a także prawa i równe możliwości dla wszystkich; Unia, która zwalcza bezrobocie, dyskryminację, wykluczenie społeczne i ubóstwo; Unia, w której młodzi ludzie mają dostęp do kształcenia i szkolenia najwyższej jakości i mogą uczyć się i znajdować zatrudnienie na całym kontynencie; Unia, która chroni nasze dziedzictwo kulturowe i promuje różnorodność kulturową.

4. Europa o silniejszej pozycji na arenie światowej: Unia nadal rozwijająca istniejące partnerstwa, budująca nowe oraz promująca stabilność i dobrobyt w swoim najbliższym wschodnim i południowym sąsiedztwie, ale także na Bliskim Wschodzie, w całej Afryce i w wymiarze globalnym; Unia gotowa wziąć na siebie więcej obowiązków i wspierać tworzenie bardziej konkurencyjnego i zintegrowanego przemysłu obronnego; Unia zdecydowana zwiększać swoje wspólne bezpieczeństwo i wzmacniać obronność, również we współpracy i na zasadzie komplementarności z Organizacją Traktatu Północnoatlantyckiego, z uwzględnieniem uwarunkowań krajowych i zobowiązań prawnych; Unia aktywnie działająca w Organizacji Narodów Zjednoczonych i opowiadająca się za systemem wielostronnym opartym na zasadach, dumna ze swoich wartości i troszcząca się o swoich obywateli, propagująca wolny i sprawiedliwy handel oraz pozytywną globalną politykę w dziedzinie klimatu.

Będziemy realizować te cele w niezłomnym przekonaniu, że przyszłość Europy spoczywa w naszych rękach oraz że Unia Europejska jest najlepszym narzędziem służącym osiągnięciu tych celów. Zobowiązujemy się wsłuchiwać w obawy wyrażane przez naszych obywateli i reagować na nie; będziemy także współpracować z naszymi parlamentami narodowymi. Będziemy działać razem na poziomie, na którym działania rzeczywiście odniosą skutek, bez względu na to, czy miałby to być poziom Unii Europejskiej, poziom krajowy, regionalny czy lokalny, oraz w duchu zaufania i lojalnej współpracy, zarówno pomiędzy samymi państwami członkowskimi, jak i między nimi a instytucjami UE, zgodnie z zasadą pomocniczości. Pozostawimy niezbędne pole do manewru na poszczególnych poziomach, aby wzmocnić innowacyjność i potencjał wzrostu Europy. Chcemy, by Unia była wielka w ważnych kwestiach, a w mniej istotnych działała z umiarem. Będziemy propagować demokratyczny, skuteczny i przejrzysty proces decyzyjny oraz lepszą realizację.

My, jako przywódcy – we współpracy w ramach Rady Europejskiej i pomiędzy naszymi instytucjami – zapewnimy wdrożenie naszego dzisiejszego programu, tak by jutro stał się on rzeczywistością. Zjednoczyliśmy się w imię zmiany na lepsze. Europa to nasza wspólna przyszłość”.

AA/PAP

Ryszard Legutko: List Marka Dekana pokazuje, że mierzymy się nie z pojedynczym przeciwnikiem, lecz ze stugłowym smokiem

– To nie jest tylko jakiś przywódca czy premier, który się z nami nie zgadza, to nie jest jakiś Timmermans. To jest wielka, absolutnie bezwzględnie działająca maszyna – ocenił w Poranku Wnet filozof.

Daje to pogląd na przyczyny tego stanu rzeczy, że w Niemczech wszyscy mówią jednym głosem; trochę jak za PRL, gdy Kisiel mawiał, że w kraju pracuje tylko jeden dziennikarz, który podpisuje się różnymi nazwiskami. Mamy do czynienia z całym siecią, nie tylko dziennikarzy i polityków, ale też publicystów, wykładowców akademickich, pisarzy – kontynuował rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

[related id=”7598″]

25 marca w Rzymie nastąpi jubileuszowy szczyt Unii Europejskiej, podczas którego będzie omawiana przyszłość tej wspólnoty, m.in. w kontekście zbliżającego się Brexitu, czyli wyjścia z UE Wielkiej Brytanii.

O możliwych wnioskach ze szczytu, które zostaną zawarte w tzw. deklaracji rzymskiej, mówił europoseł prof. Ryszard Legutko: – Mniej więcej wiemy, czego mamy się spodziewać, żadnych rewolucji nie będzie, natomiast dwa sygnały są wysyłane i prawdopodobnie zostaną włączone do deklaracji, a są to sygnały sprzeczne: z jednej strony mówi się o jedności, którą trzeba zachować i rozwijać, a z drugiej – forsuje się koncepcję Europy dwóch prędkości.

– Różne prędkości integracji w UE nie oznaczają, że lepiej zintegrowani znajdą się w korzystniejszej sytuacji. Widać jasno, gdy porówna się dynamikę gospodarczą państw strefy euro i tych z walutami krajowymi, że prędkość integracji nie przekłada się na tempo rozwoju – w Poranku Wnet mówił prof. Ryszard Legutko.

Zdaniem naszego rozmówcy, unijne elity nie wyciągnęły wniosków z przebiegu i rezultatu brytyjskiego referendum:

Wciąż panuje taka retoryka, że kiedy coś idzie nie po ich myśli, to znaczy, że ludzie zostali wprowadzeni w błąd albo są starzy, albo nie wiedzą, co się dzieje, albo są źle wykształceni, albo są po prostu źli – populiści, nacjonaliści i inne szwarccharaktery.

AA

Doradczyni prezydenta RP: Na Białorusi nie ma rewolucji. Panują tam niepokoje, ale społeczeństwo pozostaje pasywne

To, że ludzie w kilku miastach protestują przeciwko pewnemu dekretowi, to jeszcze nie znaczy, że będą się domagać zasadniczej zmiany politycznej w państwie – w Poranku Wnet mówiła Urszula Doroszewska.

Jak podkreślała rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego, niepokoje na Białorusi wynikają z przyczyn socjalnych. – Spadł PKB, produkcja przemysłowa maleje, dochody ludności uległy uszczupleniu mniej więcej o jedną trzecią. Wzrosło zadłużenie zagraniczne – wyliczała Urszula Doroszewska.

Gospodarka Białorusi jest bardzo archaiczna. Bez reform zagranica nie sfinansuje niezbędnego dla rozwoju kredytu, a zarazem istnieje obawa przed reformami, które mogą zaburzyć działanie państwa opiekuńczego – dodała doradczyni prezydenta Andrzeja Dudy. [related id=”7317″]

Jak oceniała nasza rozmówczyni, w społeczeństwie białoruskim istnieją obawy przed zmianami. – Na Białorusi po wydarzeniach ukraińskich zapanował strach. Majdan i jego konsekwencje interpretowano jako amerykańska próbę podważenia rosyjskiej władzy, w odpowiedzi na co Rosjanie weszli na teren Ukrainy.

– Duże znaczenie mają przewidziane na wrzesień wielkie manewry wojsk rosyjskich w pobliżu białoruskiej granicy. Nie wydaje mi się, żeby przedtem miało dojść do poważniejszych zmian politycznych na Białorusi – uzupełniła rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego.