Haaretz: Binjamin Netanjahu zlecił zniszczenie dokumentów przed oddaniem urzędu premiera

Jak podaje izraelski dziennik „Haaretz” Binjamin Netanjahu przed opuszczeniem urzędu premiera nakazał nielegalne zniszczenie znajdujących się w jego biurze dokumentów. Rzecznik Netanjahu zaprzecza.

Wiadomość o bezprawnym unicestwieniu znajdujących się w biurze byłego premiera dokumentów jako pierwszy przekazał w czwartek „Haaretz”. Gazeta w swoim komunikacie powołała się na anonimowych urzędników. Jak zaznacza jeden z najbardziej poczytnych izraelskich dzienników, nie wiadomo, ile dokładnie materiałów zostało zniszczonych ani jaka była ich treść. Rzecznik byłego premiera zapewnia, że nic takiego się nie wydarzyło. Zdaniem „Haaretz”:

Dokumenty, przechowywane w sejfach kancelarii premiera, zostały zniszczone w niedzielę, z naruszeniem prawa, na krótko przed objęciem urzędu przez premiera Naftalego Bennetta – czytamy w dzienniku.

Zdaniem gazety zniszczone dokumenty pochodziły z tzw. „akwarium”, czyli pokoju, w którym urzędują premierzy i ich najbardziej zaufani doradcy. Sejfy zawierały m.in. terminarze ważniejszych pracowników, dokumenty związane z ich bieżącą pracą oraz inne pisma. Jednak, jak zaznacza dziennik, nie jest jasne, które dokładnie dokumenty zostały zniszczone.

Ponadto, według „Haaretz”, zgodnie z izraelskimi przepisami o służbie cywilnej wspomniane działania są nielegalne. Dotyczy to także dokumentów osobistych urzędników, m.in. ich terminarzy.

O bezprawnych czynnościach poinformowali gazetę dawni pracownicy biura szefa rządu. Co więcej, zdaniem informatorów zniszczenie materiałów zlecił sam Binjamin Netanjahu. W odpowiedzi na oskarżenie poczytnego dziennika, kancelaria premiera odpowiada, że o sprawie nie wiedziała oraz obiecuje, że medialne doniesienia zostaną wkrótce sprawdzone.

W sprawie wypowiedział się także były premier, który zaprzeczył podejrzeniom, które nazwał „całkowitym kłamstwem”.

Źródło: Haaretz

N.N.

Paweł Rakowski: Netanjahu zostawił po sobie całkowicie spaloną ziemię

Co po Binjaminie Netanjahu? Dziennikarz Radia WNET o nowej spodziewanej koalicji rządzącej w Izraelu: jej składzie, problemach i polityce, jaką będzie prowadzić.

Paweł Rakowski stwierdza, że ostatnią deską ratunku Binjamina Netanjahu jest zbliżające się głosowanie w Knesecie.

Nie można go grzebać przedwcześnie. W niedzielę ma ostatnią szansę ratowania się przed politycznym niebytem, a może i więzieniem.

Brutusem, który wbił sztylet w plecy swego politycznego mentora jest Naftali Bennet. Jak zauważa Rakowski, Bennet dorobił się majątku w Stanach Zjednoczonych.

Zarobił ponad 250 mil dolarów.

Elektoratem Benneta są osadnicy na Zachodnim Brzegu. Pozuje na religijnego syjonistę, jednak nie widuje się go w synagodze, a ze swoją małżonką mieszkał razem jeszcze przed ślubem. Dziennikarz wyjaśnia, że Netanjahu musiał rozmawiać z Palestyńczykami. Rozwiązaniem promowanym przez obecnego premiera jest okrojenie Terytoriów Okupowanych przez Izrael i stworzenie z reszty Państwa Palestyńskiego. Tymczasem Bennet proponował rozbudowę osiedli żydowskich na Terytoriach Okupowanych, a jedyne co w zamian mieliby dostać Palestyńczycy to szerszy zakres autonomii.

Zdaniem obserwatorów Bennett będzie musiał teraz trwać w innym kierunku.

Głównym rywalem Benneta będzie już nie Netanjahu, a Jair Lapid. Rakowski wskazuje, że Lapid jest byłym prezenterem telewizyjnym, więc wie jak dobrze wyglądać. Gorzej, gdy musi coś powiedzieć, i to bez wcześniejszego przygotowania. Pozostaje on rzecznikiem tych aszkenazyjskich Żydów, którzy poglądowo sytuują się na centrolewicy. Komentatorzy wskazują, że najsłabszym ogniwem koalicji jest islamska partia Ra’am (Zjednoczona Lista Arabska) z Mansurem Abbasem na czele.

W stosunkach Państwa Izrael ze światem arabskim powróciła sprawa palestyńska. Do ostatniej eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego skończyły się mniej lub bardziej jawne rozmowy na temat odprężenia w stosunkach między krajami arabskimi a państwem żydowskim.

Zdaniem naszego korespondenta za nowego rządu relacja polsko-izraelskie mogą się zmienić. Zauważa, że Netanjahu stał plecami do Europy, traktując ją wrogo.

Izrael jest krajem bliskowschodnim i przez ten pryzmat patrzmy.

Tel-Awiw musi poprawić swoje relacje z państwami europejskimi. Daje to szansę na poprawę stosunków Tel-Awiwu z Warszawą.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rakowski: Benjamin Netanjahu planuje wprowadzenie lockdownu w środku lata. To bezlitosne rozwiązanie w tamtym klimacie

Dziennikarz Paweł Rakowski opowiada o incydencie z zabiciem wysokiego oficera Hezbollahu, który wykorzystuje zarówno sama szyicka organizacja, jak również przywódca Izraela.


Bliskowschodni korespondent Radia WNET  Paweł Rakowski wskazuje, że Hezbollah i Liban znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. Dodaje, że incydent, w wyniku którego dwa tygodnie temu zginał wysoki oficer Hezbollahu, został wykorzystany przez tą organizację do „przypomnienia o swojej potrzebie istnienia”.

Z drugiej strony jak wskazuje redaktor Rakowski, Benjamin Netanjahu również chce wykorzystać wzrastające napięcie na Bliskim Wschodzie i wymianę ognia z szyicką organizacją terrorystyczną, by wzmocnić swoją pozycję i wprowadzić lockdown w środku lata. Przywódca Izraela zmaga się bowiem nie tylko z koronawirusem, ale także protestami społecznymi.

Mówi się o tym, że chce on (Netanjahu-przyp. red.) wykorzystać strach przed Hezbollahem po to, żeby zrobić lockdown w środku lata. To jest bezlitosne, bo nie wszyscy w Izraelu mają klimatyzację w domach. To jest brutalne funkcjonowanie w tym klimacie w czasie lockdownu.

Rozmówca Jaśminy Nowak podkreśla, że Stany Zjednoczone nakładając sankcję na Syrię, uderzyły pośrednio w Liban i tamtejszą gospodarkę, ponieważ „cały kapitał syryjski znajduje się w Libanie”. Dodaje także, że Liban jest niewielkim krajem, który jest silnie uzależniony od rynków i sytuacji zewnętrznej, a brak turystów istotnie uderzy w porządek społeczny całego regionu.

Banki nie wypłacają gotówki. Waluta szaleje. Ludzie nie mają pracy i płacy. Szkoły w Libanie są płatne, a rodzice nie mają na czesne, więc nauczyciele są zwalniani (…) Ci, którzy protestują nie mają żadnej propozycji, poza filozofią „wszyscy won”, czyli usunięcia elity politycznej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Netanjahu: Iran zamierza dokończyć zaczętego w V w. przed Chr. dzieła za pomocą rakiet balistycznych i broni jądrowej

Putin zganił odwiedzającego w czwartek Moskwę Beniamina Netanjahu. Kremlowski władyka stwierdził, że izraelski premier ocenia Iran wg legend z V w. przed Chr. i szerzy szkodliwą propagandę.

Putin strofował izraelskiego lidera „Bibiego”, żeby skupił się na realnej, współczesnej ocenie spraw międzynarodowych. Netanjahu, nawiązując do święta Purim (które w tym roku przypada na najbliższą sobotę), zaznaczył, że już ponad 2500 lat temu „nikczemna” Persja szykowała zagładę Żydów.

Wedle księgi Estery, potomek Amaleka, wezyr na dworze perskim – Haman szykował „ostateczną likwidację kwestii żydowskiej”. Dzięki szybkiej i sprawnej politycznej intrydze Mordechaja i Estery knowania Hamana zostały udaremnione, a on sam został powieszony za uszy. Księga biblijna w swoistym aneksie dodaje, że Żydzi w triumfalnym pochodzie zgładzili kolejne tysiące Persów, rzekomych lub realnych zwolenników powieszonego wezyra.

Władimir Władimirowicz, jako obrońca „chrześcijańskiego miru”, nie dał się przekonać izraelskiemu politykowi. Być może został uświadomiony, że to Persja przez tysiąclecia stanowiła ostoję dla narodu żydowskiego.

To Cyrus Wielki zezwolił Żydom na odbudowę świątyni i restytucję zależnej państwowości w Judei. Stary Testament i tradycja żydowska nazywa Cyrusa nawet „Mesjaszem”, a więc królem wybranym przez Boga. Żydzi żyjący w świecie rzymskim byli uważani, słusznie lub nie, za agenturę perską. Po zajęciu Jerozolimy przez Sasandidów w VII wieku n.e. Żydzi po wyrżnięciu chrześcijan zaczęli odbudowywać nawet świątynię. W dzisiejszym Iranie mieszka ponad 25 tys. Żydów, którzy oficjalnie mogą emigrować do Izraela, chociaż tego nie robią.

Irański portal press.tv podaje, że „Bibi” przyleciał do Moskwy, aby przekonać Putina, żeby „terroryści irańscy” nie zastąpili salafitów wypieranych z Syrii. Wedle słów, które miał usłyszeć moskiewski przywódca, Iran zamierza dokończyć – zapoczątkowanego pierwotnie przez Hamana – dzieła za pomocą rakiet balistycznych i broni jądrowej. Rosyjski prezydent miał być wielce sceptyczny wobec tych opinii.

Źródło/press.tv

Czytaj więcej: Irańskie służby „Vevak” zlikwidowały komórkę ISIS szykującą zamach w Teheranie w trakcie obchodów 38 rocznicy rewolucji

Beniamin Netanjahu do Donalda Trumpa: niech Ameryka uzna Wzgórza Golan za część Izraela

Świat nigdy nie uznał izraelskiej aneksji Wzgórz Golan, dokonanej 14 grudnia 1981 roku. Na tym terenie mieszka około 120 tys. osadników żydowskich i 30 tys. Druzów będących lojalnym wobec Damaszku

Popatrz trailer do wspaniałego filmu o Druzach na Golanie pt. „Syrian Bride” – Syryjska Panna młoda. Film o autentycznych wydarzeniach, które mają miejsca w Majdal Shams:

Zdaniem wielu komentatorów data izraelskiej aneksji zajętego w 1967 roku terytorium nie była przypadkowa, albowiem w tym okresie świat żył wprowadzeniem Stanu Wojennego w PRL. Syria, uzależnia zwrot całego tego obszaru przed nawiązaniem stosunków dyplomatycznych i podpisaniem traktatu pokojowego z Izraelem.

Jerozolima, już w latach 90-tych XX wieku odmawiała zwrotu w 100% tego obszaru, przez co terytorium syryjskie dochodziło by do brzegów Jeziora Genezaret – największego słodkowodnego akwenu wodnego. Jest to niedopuszczalne dla Izraela, tak samo, jak relokacja syryjskiej armii na górującymi nad Galileą Wzgórzami Golan. Izrael traktuje Golan jako próżne strategiczną, wskazując na doświadczenia wojny z 1973 roku, kiedy to cały impet syryjskiej ofensywy i izraelskiej kontrofensywy rozgrywał się tam, a nie w gęsto zaludnionej Galilei.

Syryjski upór w sprawie zwrotu Golanu jest całkowicie zrozumiały. Izraelskie tanki znajdują się aktualnie około 30 km od syryjskiej stolicy. Dodatkowo po izraelskiej stronie na górze Hermon znajduję się tzw. „Góra Szpiega” – placówka wywiadu elektronicznego, rzekomo zdolnego do nasłuchu całego regionu. W Syrii nawet tej przedwojennej, powszechny był strach przed zdolnościami podsłuchowymi izraelskich służb.

W trakcie środowego spotkania pomiędzy izraelskim premierem Beniaminem Netanjahu i prezydentem amerykańskim Donaldem Trumpem temat Wzgórz Golan był poruszony:

– Jego reakcja nie wywołała trzęsienia ziemi ze złości – skomentował Netanjahu reakcję Trumpa na te słowa.

Politycy rozmawiali również o syryjskiej wojnie domowej. Izraelski premier potwierdził, że jego kraj chcę się trzymać „jak najdalej od wydarzeń w Syrii”.

Zdaniem portalu debka.com, Jerozolima jest coraz bardziej zaniepokojona sytuacją po drugiej stronie linii demarkacyjnej na Wzgórzach Golan. Przez prawie 40 lat ta granica była spokojna, albowiem konflikt izraelsko-syryjski rozgrywany był w Libanie. Po wybuchu wojny w 2011 roku Izrael dyskretnie wspierał operującą w tym obszarze frakcję Jabat Al-Nusra. Jednak w związku z sukcesami sił prorządowych istnieje możliwość ulokowania się na tych terenach irańskich formacji Al-Quds oraz szyickiego Hezbollahu.

źródło/jpost.com/debka.com/własne

Czytaj więcej: Baszir Al-Assad: odzyskamy każdy skrawek Syrii. To jest nasz obowiązek, żeby odzyskać kontrolę nad całym krajem.