Antoni Piechniczek w Radiu Wnet: aby odnosić sukces, trzeba nakreślić sobie prawie rygorystyczną klauzulę

Antoni Piechniczek, fot.: Sławomir Kaczorek, (CC BY-SA 3.0 PL)

Dokładnie czterdzieści lat po zdobyciu srebra na Mundialu w Hiszpanii, trener Antoni Piechniczek opowiada o najważniejszych momentach mistrzostw, dzieli się swoimi przemyśleniami.

Selekcjoner polskiej reprezentacji piłkarskiej z pamiętnego Mundialu 82, był gościem audycji „Porozmawiajmy o sporcie”. W niedzielę, 10 lipca, minęło 40 lat od zdobycia srebra przez drużynę prowadzoną przez Antoniego Piechniczka.

Trener opowiada o najważniejszych chwilach tamtych dni. Zwraca uwagę na nietypowy charakter naszej drużyny.

Strzeliliśmy 11 bramek, z czego Boniek strzelił cztery, a siedmiu piłkarzy po jednej.

To była na tyle uniwersalna drużyna, że miała w swoim składzie piłkarzy, którzy dobrze grali w defensywnie, ale również próbowali swojego szczęścia, swoich umiejętności w grze ofensywnej.

Czytaj także:

Raków zdobywcą Superpucharu. Jednak mecz nie był super…. – felieton Grzegorza Milko

Bez wątpienia jedną z kluczowych decyzji było przesunięcie Zbigniewa Bońka na pozycję napastnika. Zastąpił on kontuzjowanego Andrzeja Iwana.

Liczyłem na to, że Andrzej Iwan potrzyma swoją formę sprzed mundialu. Jednak przed kontuzją nie wykazywał się skutecznością.

Pozycję Zbigniewa Bońka, na środku pola, zajął, zmarły tydzień temu [4 lipca], śp. Janusz Kupcewicz.

Janusz Kupcewicz z tej roli wywiązał się doskonale.

Czytaj także:

Mija 40 lat od Mundialu w Hiszpanii. Polska została trzecią reprezentacją świata

Antoni Piechniczek  w maju skończył 80 lat. W rozmowie zdradza, że jego pierwsze 40 lat życia było ciekawsze, ta druga połowa minęła znacznie szybciej. Dzieli się z młodymi ludźmi swoją obserwacją.

Trzeba nakreślić sobie taką prawie rygorystyczną klauzurę, że aby odnosić sukces muszę popracować nad sobą, muszę się zastanowić nad sobą, muszę być ciepło nastawionym do wielu ludzi, muszę znaleźć swoją filozofię życiową, która jest bardzo istotna. I powiem panu, że większości tym piłkarzom to się udało.

Legendarny szkoleniowiec zauważa, jak wiele w swoich karierach osiągnęli jego podopieczni z hiszpańskiego mundialu. Wyraża radość z tego, że stanowi część ich sukcesu.

Ja mogę tylko się cieszyć, że razem żeśmy ten czas wykorzystali, ucząc się wzajemnie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Zobacz także:

Porozmawiajmy o sporcie – 10.07.2022 r.

Mija 40 lat od Mundialu w Hiszpanii. Polska została trzecią reprezentacją świata

Oficjalna piłka meczowa MŚ 1982 fot.: Warren Rohner, www.flickr.com, CC BY-SA 2.0

Mundial 82 – 8 lipca graliśmy w półfinale, dwa dni później Polacy zdobyli trzecie miejsce. Te wielkie dni polskiego sportu, na łamach Przeglądu Sportowego, wspomina Antoni Piechniczek. 

Cztery dekady temu reprezentacja Polski biła się o medale Mistrzostw Świata w Hiszpanii. Te wielkie dni polskiego sportu, na łamach „PS”, wspomina Antoni Piechniczek.

Stan wojenny

W dniu wprowadzenia stanu wojennego nasza kadra przebywała na Węgrzech w ramach wyjazdu zorganizowanego przez PZPN. Wówczas Polacy przebywający na Węgrzech mieli możliwość opuszczenia państw bloku wschodniego. Taką szansę dawała, granicząca z Węgrami, Austria. Żaden z reprezentantów Polski nie zdecydował się na taki ruch, dzięki czemu wspaniała kadra Antoniego Piechniczka w komplecie mogła kontynuować przygotowania do piłkarskiego święta, które rozpoczynało się pół roku później w Hiszpanii.

Stan wojenny nie ułatwiaj życia polskim piłkarzom. Kadra, zamiast grać z reprezentacjami innych krajów, musiała zadowolić się pojedynkami z drużynami klubowymi z Hiszpanii i Włoch. Jak się okazało, przeciwników mieliśmy wręcz idealnych. Prócz oswojenia się z klimatem iberyjskim, nasza reprezentacja solidnie zaznajomiła się z futbolem włoski, a na Mundialu z Azzurri zagraliśmy dwa razy.

Czytaj także:

Sławomir Peszko się wygadał. Do 15 lipca Lewy będzie zawodnikiem Barcelony! – mówi menedżer piłkarski Daniel Kaniewski

 

Niemrawy początek 

Mistrzostwa w Hiszpanii rozpoczęliśmy od dwóch bezbramkowych remisów. O ile ten pierwszy, z Włochami, jakoś się bronił, o tyle taki sam wynik w starciu z Kamerunem spowodował niemałe napięcie. Trener Piechniczek, w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” tak wspomina te chwile:

Jak dziś o tym myślę, to z perspektywy tych 40 lat wciąż przyjąłbym ten wynik z pocałowaniem ręki, bo przecież pozostawaliśmy w grze. A nas wtedy osądzano? od czci i wiary, że wstyd i tak dalej. A my wyszliśmy i to w pięknym stylu. Wygraliśmy 5:1 z Peru i oni się po tym nie odkręcili przez kolejne 30 lat.

Jednak ostatni mecz pierwszej fazy grupowej zaczął się tak jak poprzednie dwa. Na drugą połowę Antoni Piechniczek wpuścił na boisko, zmarłego w poniedziałek (4 lipca br.), Janusza Kupcewicz, który zaprezentował się na środku pomocy. Z kolei Zbigniew Boniek, od tego meczu, zamiast na pomocy, grał jako napastnik.

Solidarność na Camp Nou 

Pamiętną drugą fazę grupową reprezentacja Polski rozgrywała na słynnym stadionie FC Barcelony. Trafiliśmy na Belgię i Związek Radziecki. Do półfinału awansowała tylko najlepsza z trzech drużyn. W starciu z Belgami na piedestał wstąpił Zbigniew Boniek. Na jego hat trick Belgowie odpowiedzi nie znaleźli.

W odległej Katalonii, podczas stanu wojennego, przyszło nam stoczyć bój z reprezentacją ZSRR. Na stadionie kibice dopingowali Polaków, trzymając transparenty Solidarności. Polska telewizja starała się zamazywać te obrazki, ale piłkarze grający z orzełkiem na piersi widzieli je doskonale i zatrzymali Rosjan. Jednym z bohaterów tego wydarzenia jest Włodzimierz Smolarek, który przytrzymywał piłkę przy narożniku boiska, powstrzymując tym samym zapędy Rosjan. Trzeci rezultat 0:0 był najszczęśliwszym z polskich remisów, gdyż zapewnił nam drugi w historii awans do strefy medalowej.

Czytaj także:

Carlos Sainz wygrał swój pierwszy wyścig w F1. Czy możemy spodziewać się po nim czegoś więcej?

 

Prześcieradło czy balkon?

Pobyt naszej reprezentacji w Hiszpanii był źle zorganizowany. Boisko znajdujące się w pobliżu głównej bazy naszych piłkarzy nie było odpowiednio przygotowane. Jeden z hoteli odwiedzanych przez Polaków nie był wyposażony w klimę. Pomocnik, Włodzimierz Ciołek, przyznał, że niektórzy w nocy owijali się mokrymi prześcieradłami. Z kolei sam selekcjoner, nie mogąc zasnąć, o czwartej nad ranem poszedł położyć się na balkonie. Na sąsiednim zobaczył swoich podopiecznych.

Brąz też cenny

W półfinale ponownie zmierzyliśmy się z Azzurri. Do meczu nie mógł przystąpić Zbigniew Boniek, który pauzował za kartki. Przed Piechniczkiem stanęło kolejne wyzwanie.

Podchodziłem do sprawy analitycznie. Pomyślałem, że jak zamiast Bońka wystawię do ataku Grześka Latę, króla strzelców Mistrzostw Świata, to coś zrobimy.

Tym razem „Entliczek pentliczek, co zrobi Piechniczek?” nie zdało egzaminu. Przynajmniej nie na tyle, by powstrzymać przyszłych mistrzów globu.

Ten mecz był dla mnie najtrudniejszym. Na zawsze pozostaną pewne niedomówienia. Zdawałem sobie sprawę, że już nigdy nie dostanę szansy, żeby zagrać o finał mistrzostw świata – przyznaje trener.

Pozostał nam „mały finał”. Mecz o brąz z Francją, która była zniesmaczona wynikiem swojego półfinału, w którym przegrała z RFN-em. Motywacja w naszych szeregach także nie była sprawą oczywistą.

Marian Renke, przewodniczący Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu, wziął mnie na spacer. Powiedział wtedy: „Ja panu radzę, żeby pan maksymalnie zmobilizował chłopaków, by wygrać z Francuzami. Jak wygramy, to zostanie na zawsze i nikt tego Panu nie odbierze. Ale nikt nie będzie pamiętał, kto był ministrem sportu”. Zrozumiałem, że trzecie miejsce to będzie wielki sukces. Ale szkoda tego finału, tego chyba już nigdy nie osiągniemy. – pesymistycznie spuentował Piechniczek.

Polacy wygrali w Alicante 3:2. Ostatnią polską bramkę na Mundialu w Hiszpanii zdobył śp. Janusz Kupcewicz.

Czytaj także:

Nie tak prędko 

Na Okęciu niezliczone tłumy oczekiwały na trzecią najlepszą reprezentację globu. Jednak ich powrót znacznie się opóźnił. Po wylocie z Hiszpanii, załoga samolotu zakomunikowała, że system nie potwierdza zamknięcia podwozia – „Zawracamy!”. Przed lądowaniem pilot nie wypuścił paliwa, więc samolot lądował w asyście straży pożarnej. Nie zapowiadało się na szybki wylot. Zareagowały polskie władze. Marian Renke w trybie pilnym zorganizował inny samolot. Drużyna Antoniego Piechniczka wróciła do macierzy, a wyczekujący w Warszawie kibice zgotowali jej królewskie przywitanie.

Przed 1982 rokiem polska reprezentacja piłkarska po brązowy medal Mistrzostw Świata sięgnęła także na Mundialu w RFN. W 1974 roku drużyna Kazimierza Górskiego zajęła trzecie miejsce po wygraniu z reprezentacją Brazylii. Natomiast od czasu wydarzeń z Hiszpanii, Polacy w najważniejszych rozgrywkach brali udział cztery razy. Tylko w ’86 udało nam się wyjść z grupy. Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Katarze będą dziewiątymi z udziałem Biało-Czerwonych.

Kamil Kowalik

Zobacz także:

Porozmawiajmy o sporcie – 03.07.2022 r.

Nie żyje Janusz Kupcewicz. Były reprezentant Polski miał 66 lat

W polskiej kadrze rozegrał 20 spotkań, strzelając pięć bramek- najsłynniejszą na Mistrzostwach Świata w 1982 r. Janusz Kupcewicz uznawany był za jednego z najlepszych rozgrywających Biało-Czerwonych.

Informację na temat śmierci piłkarza zamieścił w mediach społecznościowych Zbigniew Boniek.

Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zauważył, że ledwie kilka dni wcześniej dzielili się wspomnieniami.

Janusz Kupcewicz grał w polskich i zagranicznych klubach, w Arce Gdynia, Lechu Poznań i Lechii Gdańsk, oraz we francuskim AS Saint-Etienne, greckiej Larisie i tureckim Adanasporze. W polskiej reprezentacji grał od 1976 r. W 1978 r. był rezerwowym na mundialu. Na Mistrzostwach Świata w 1982 r. strzelił bramkę, która przesądziła o zajęciu przez Polskę trzeciego miejsca.

A.P.

Źródło: Onet.pl

Przygotowania do meczu Legia-Napoli. Gość specjalny Grzegorza Milko: dziś kibicuję Legii

Przed zbliżającym się meczem Ligi Europy, w którym zmierzy się na wyjeździe z włoskim Napoli, Grzegorz Milko rozmawia z Emilio Rossim – właścicielem pizzerii, którego rodzice pochodzą z Neapolu.

Gość specjalny „Kuriera w samo południe” jest blisko związany z piłką nożną – mimo neapolitańskiego pochodzenia kibicuje jednak Juventusowi. W rozmowie z Grzegorzem Milko przyznaje, że na chwilę obecną jest to bardzo konkurencyjna drużyna, co może doprowadzić do sukcesów na arenie międzynarodowej.

W tym momencie Napoli jest bardzo dobrą drużyną. Mają bardzo dobrych zawodników, trenera i mogą w tym roku coś wygrać.

Włoch przyznaje również, że dostrzega dużą różnicę między poziomem piłkarskim prezentowanym przez pomocnika Piotra Zielińskiego w klubie a tym, co pokazuje w kadrze.

Nie pokazuje w reprezentacji tego, co w Neapolu.

Gość „Kuriera w samo południe” urodził się blisko Turynu – w dzieciństwie miał okazje oglądać mecze Juventusu, w którego barwach występował m.in. Zbigniew Boniek. Turyńskiemu zespołowi kibicuje do dziś, skutkiem czego w nadchodzącej konfrontacji kciuki trzymać będzie za Legię.

Dzisiaj kibicuję Legii.

Emilio Rossi uważa, że potencjalny zakaz wstępu dla kibiców Legii jest ogromnym osłabieniem.

Bez kibiców drużyna jest osłabiona.

Mimo iż nie kibicuje Napoli, Włoch uważa, że drużyna ta może pochwalić się bardzo zaangażowaną grupą fanów.

Kibice Napoli są bardzo ciepli, za drużynę oddaliby wszystko.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Adam Musiał nie żyje. Brązowy medalista piłkarskiego mundialu miał 71 lat

Smutną wiadomość podał na Twitterze prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek przekazał informację o śmierci Adama Musiała, 34-krotnego reprezentanta Polski, z którą w 1974 r. zdobył brązowy medal mistrzostw świata rozegranych w RFN.

Obrońca swoją karierę rozpoczął w Wiśle Kraków. Występował również w Arce Gdynia, z której odszedł do Anglii, by następnie przenieść się do Stanów Zjednoczonych. Karierę zawodniczą zakończył w Nowym Jorku.

Jako trener prowadził  Wisłę Kraków, Lechię Gdańsk, GKS Katowice i Stal Stalowa Wola.

CMWP SDP: Jeden miesiąc i kilka bardzo istotnych spraw z punktu widzenia przestrzegania zasady wolności słowa w Polsce

Jedna z tych spraw ma szansę trafić do podręczników PR pod tytułem „Jak przegrać w walce z mediami?”. To próba zablokowania przez Z. Bońka pisania na jego temat w mediach. Odniosła odwrotny skutek.

Jolanta Hajdasz

Zbigniewa Bońka pisania w tej akcji wsparł Sąd Okręgowy w Warszawie, wydając kuriozalny zakaz publikacji na temat związków obecnego Prezesa PZPN z aparatem komunistycznym i niejasności finansowych dotyczących sprawowania przez niego tej funkcji. Taki zakaz przed publikacją to po prostu cenzura prewencyjna, zabroniona przez Konstytucję RP, o czym sąd pewnie wiedział, ale nie przeszkodziło mu to wydać postanowienia sprzecznego z nadrzędnym aktem prawnym, co samo w sobie jest skandalem. Ale działanie sądu w obronie pana Bońka było całkowicie przeciwskuteczne.

O jego związkach z aparatem komunistycznym i zarzutach finansowych wobec niego pisała tylko „Gazeta Polska”; o tym, że sąd zakazał pisania na ten temat – napisały chyba wszystkie gazety, rozgłośnie, telewizje i internetowe portale. Taka darmowa, potężna reklama tematu, który miał zniknąć z przestrzeni publicznej.

Do błędu przyznał się pośrednio sam prezes PZPN, który osobiście na Twitterze obwieścił, iż wycofuje się z żądania tego zakazu publikacji… Kto mieczem wojuje, od miecza ginie; jak widać, warto o tym pamiętać. (…)

2 września

Mamy do czynienia z cenzurą prewencyjną. CMWP SDP o zakazie pisania o zarzutach wobec prezesa PZPN w Telewizji Republika

Jolanta Hajdasz była gościem specjalnego wydania programu „Wolne głosy” red. Marcina Bąka w Telewizji Republika. Program poświęcony był decyzji sądu zakazującej „Gazecie Polskiej” i red. Piotrowi Nisztorowi publikacji na temat Prezesa PZPN i nieprawidłowości finansowych w związku. – Nie mam wątpliwości, że należy protestować przeciwko temu wyrokowi, przeciw zakazaniu pisania o osobach publicznych, o zarzutach, które muszą być wyjaśnione – powiedziała wiceprezes SDP o wyroku sądu na temat zablokowania publikacji „Gazety Polskiej”. – Postanowienie sądu jest zdumiewające i budzi stanowczy sprzeciw dziennikarzy, to po prostu cenzura prewencyjna – podkreśliła J. Hajdasz. (…)

4 września

Publikacja opinii CMWP SDP przesłanej do obserwatorów zagranicznych OBWE na temat kampanii prezydenckiej w mediach

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przekazało swoje uwagi do „Stanowiska w sprawie wstępnych wniosków i ustaleń Misji Specjalnej Oceny Wyborów ODIHR, Rzeczpospolita Polska – Wybory prezydenckie, druga tura, 12 lipca 2020 r.” w zakresie dotyczącym roli mediów.

W swoim stanowisku CMWP SDP podkreśliło, iż w opublikowanych stanowiskach ODHIR przedstawiono zastrzeżenia jedynie w odniesieniu do nadawców publicznych, nie przedstawiając oceny działań prywatnych instytucji medialnych w Polsce, relacjonujących kampanię prezydencką.

Tymczasem jest to bardzo ważny aspekt oceny przebiegu kampanii prezydenckiej w mediach w naszym kraju, ponieważ na rynku mediów – we wszystkich ich sektorach w Polsce – dominują media prywatne, w tym media o zagranicznej rezydencji podatkowej, więc ich działania mają ogromny wpływ na decyzje wyborcze Polaków. Sprowadzając ocenę kampanii prezydenckiej w mediach jedynie do powierzchownej oceny działań jednego z nadawców publicznych, jakim jest publiczna telewizja TVP SA, wypacza się rzeczywisty przebieg kampanii prezydenckiej. CMWP SDP zwraca uwagę, iż prowadzić to może do nieobiektywnej i w konsekwencji błędnej oceny przebiegu wyborów w Polsce, także na arenie międzynarodowej. (…)

14 września

Wsparcie CMWP dla inicjatywy Reduty Dobrego Imienia nowelizacji Prawa prasowego

24 sierpnia br. fundacja RDI przedstawiła publicznie na swojej stronie internetowej (anti-defamation.org/; rdi.org.pl) obywatelski projekt nowelizacji ustawy Prawo prasowe.

Nowelizacja ta ma na celu powstrzymanie fali tzw. fake newsów oraz ma zapobiec nagonkom medialnym i niszczeniu wizerunku Polski za pomocą publikacji wypaczających prawdę o polskiej historii.

Projekt zakłada także wykreślenie z Kodeksu karnego art. 212, zgodnie z którym za zniesławienie grozi dziennikarzowi nawet rok bezwzględnego więzienia. CMWP SDP wspiera RDI w zakresie projektu nowelizacji Prawa prasowego ze względu na konieczność eliminacji z medialnej przestrzeni publicznej negatywnych zjawisk, które RDI wskazuje jako przyczynę zainicjowania społecznej akcji opracowania tego projektu. (…)

22 września

Ringier Axel Springer przeciwko red. Witoldowi Gadowskiemu. CMWP SDP wspiera dziennikarza w tym procesie

Pierwsza po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa rozprawa z powództwa wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. przeciwko red. Witoldowi Gadowskiemu. Na 21 października sąd zapowiedział ogłoszenie wyroku. CMWP SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy, i wspiera w tym procesie dziennikarza. Niemiecko-szwajcarski koncern medialny uznał, że dziennikarz naruszył jego dobra osobiste w felietonie, który we wrześniu 2017 r. ukazał się na portalu wPolityce.pl. Koncern domaga się przeprosin i 50 tysięcy zł grzywny. W felietonie dziennikarz podkreślił, że ważne jest, by na świecie więcej mówiło się o domaganiu się przez Polskę reparacji wojennych. Odniósł się również do niemieckich mediów.

„To Niemcy robili mydło z ludzkiego tłuszczu. To Niemcy robili abażury z ludzkiej skóry. To Niemcy robili maskotki z ludzkich kości. To Niemcy rozsiewali po polach popioły zwęglonych ludzi jako nawóz. To wszystko robili «kulturalni» Niemcy. Dziś, kiedy słyszę, że m.in. w ZDF, «Fakcie», Axel Springer zasiadali wermachtowcy, SS-mani – to rozumiem, skąd ta agresja na Polskę” – pisał m.in. Gadowski.

Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Wrzesień” znajduje się na s. 3 październikowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 76/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Wrzesień” na s. 3 październikowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 76/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dr Hajdasz: Sądy coraz częściej zamykają usta dziennikarzom. Wyroki są kuriozalne i wzajemnie sprzeczne

 Redaktor naczelna „Wielkopolskiego Kuriera WNET” mówi o zakazie pisania na temat prezesa PZPN, pozwach przeciwko Witoldowi Gadowskiemu i Samuelowi Pereirze i o potrzebie likwidacji artykułu 212 k.k.

 

Dr Jolanta Hajdasz mówi o stanie wolności słowa w Polsce, w związku z  sądowym zakazem pisania na temat Zbigniewa Bońka. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej oskarżył dziennikarza piotra Nisztora o naruszenie dóbr osobistych:

Wygląda na to, że sądy w Polsce nie muszą przestrzegać konstytucji.

Rozmówczyni Adriana Kowarzyka zwraca uwagę, że w tej sprawie wydano trzy sprzeczne orzeczenia:

Redaktor Sakiewicz nie umiał stwierdzić, do którego postanowienia ma się zastosować. Zakaz pisania o Zbigniewie Bońku był przeciwskuteczny, ponieważ o wyroku szeroko pisały prawie wszystkie media.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy odnosi się do pozwu koncernu Axel Ringier Springer przeciwko Witoldowi Gadowskiemu w związku z jednym z krytycznych wobec spółki felietonów.

Witold Gadowski zwrócił uwagę na to, że Polska nie otrzymała reparacji, a za zbrodnie II wojny światowej odpowiadają Niemcy, a nie naziści. To kolejna kuriozalna rozprawa przeciwko polskiemu dziennikarzowi. Będziemy wspierać redaktora Gadowskiego w tym procesie. Wydawnictwa muszą mieć grubszą skórę niż przeciętni obywatele, powinny polemizować z krytyką w sposób publicystyczny.

Jak mówi dr Hajdasz, pozew od niemieckiego koncernu medialnego otrzymał także dziennikarz TVP Info Samuel Pereira, domagając się od niego 100 tys. zł.

W ten sposób można łatwo zamykać usta dziennikarzom; wystarczy jeden taki wyrok by poszli z torbami.

Redaktor naczelna „Wielkopolskiego Kuriera WNET” odnotowuje coraz większą ilość spraw wytaczanych dziennikarzom o zniesławienie, na podstawie słynnego artykułu 212 kodeksu karnego:

Sądowe roztrząsanie spraw, które każdy może publicystycznie ocenić, nie ma najmniejszego sensu i budzi ogromne zdumienie.

Poruszony zostaje również temat innych artykułów najnowszego numeru „Wielkopolskiego Kuriera WNET”. Jan Martini napisał tekst poświęcony postaci zmarłego niedawno Jana Grabusa, ostatniego uczestnika walk zbrojnych podczas Poznańskiego Czerwca. Zamieszczono również artykuł na temat prób wyjaśnienia przyczyn śmierci dziennikarza Jarosława Ziętary. Z kolei Jolanta Sowińska-Gogacz przybliżyła czytelnikom sprawę niemieckiego obozu koncentracyjnego dla dzieci, który funkcjonował w Łodzi:

Do lat 70. nie powstawały naukowe opracowania na temat obozu. Do dzisiaj wiadomo o nim stosunkowo niewiele.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Sakiewicz: 30 lat od upadku komunizmu, ponownie zostaje przywrócona w Polsce cenzura. Nie uznaję postanowienia sądu

Tomasz Sakiewicz mówi o planowanej rekonstrukcji rządu, powrocie cenzury prewencyjnej w związku z nakazem sądu nałożonym na dziennikarza Piotra Nisztora i wzywa do solidarności dziennikarskiej.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, Tomasz Sakiewicz mówi o sądowym postanowieniu o zakazie pisania przez rok o prezesie PZPN Zbigniewie Bońku, który został nałożony na dziennikarza Piotra Nisztora.

Tu żadnej rozprawy nie było. Wpłynęło pismo do sądu i sędzia biegnąc do sekretariatu wydał natychmiast, przed powstaniem tekstu, zakaz jego publikacji […] Sąd nawet nie wiedział co będzie w tekście, ale już zakazał pisania go. Nie widział go też Zbigniew Boniek. Na szczęście zdążyliśmy opublikować gazetę, więc teraz Zbigniew Boniek zapowiedział, że zablokuje wydawanie Gazety Polskiej Codziennie i tygodnika […] Nie było takiej cenzury od czasów upadku komunizmu. Ja tego postanowienia nie uznaję.

Gość Poranka Wnet przypomina, że tekst dotyczy współpracownika Zbigniewa Bońka, kapitana SB Andrzeja Placzyńskiego, który jak się sam przechwalał, inwigilował Jana Pawła II. Wyrok w sprawie wydał sędzia Rafał Wagner z I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie. Redaktor Sakiewicz liczy na dziennikarską solidarność i wspólne wyrażenie sprzeciwu wobec cenzury prewencyjnej.

Mamy do czynienia z sytuacją niesamowitą, gdy 30 lat po upadku komunizmu jest przywrócona cenzura w Polsce.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosząc się do planowanej rekonstrukcji rządu wskazuje, że obecnie „wszystko opiera się na autorytecie Jarosława Kaczyńskiego”. Potrzebna jest zmiana kompetencji i ograniczenie liczby ministrów, co może uderzyć w koalicjantów.

Problem polega na tym, że mogą pojawić się odpryski. Ktoś się obrazi i nie będzie chciał w funkcjonować w życiu publicznym czy nie daj Bóg, wyjdzie z klubu i zostanie krucha większość. Tutaj trzeba uważać, by zachować tę większość. To jest główny problem, jak zreformować nie powodując strat i odprysków w obozie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Bielan: Kohabitacja w polskich warunkach się nie sprawdza. Formuła debaty, jaką proponuje TVP jest nowatorska w Polsce

Adam Bielan o potrzebie współpracy Prezydenta RP z rządem, wynikach Andrzeja Dudy, niespełnionych obietnicach i słabej pamięci Rafała Trzaskowskiego oraz o debacie prezydenckiej.

Adam Bielan tłumaczy, dlaczego rząd i prezydent z jednego obozu politycznego są najlepszym rozwiązaniem. Jeśli wygrałby w tych wyborach Rafał Trzaskowski, to wówczas Polska musiałaby borykać się z walką na płaszczyźnie koncepcji polityki zagranicznej, a także problemem dwóch wizji Polski.

Kohabitacja w polskich warunkach się nie sprawdza.

Masowe blokowanie przez prezydenta decyzji rządu byłoby szczególnie szkodliwe w sytuacji wychodzenia Polski z kryzysu. Nasz gość zauważa, że Andrzej Duda dziewięciokrotnie zawetował ustawy rządowe w ciągu swojej kadencji. Jednocześnie „potrafił podpisywać kolejne wersje tarczy antykryzysowej bardzo szybko”.  Rzecznik sztabu wyborczego prezydenta zauważa, że kandydat Zjednoczonej Prawicy otrzymał o 400 tys. głosów więcej głosów niż ona w ostatnich wyborach. Zaznacza, że

Nikt kto otrzymał tak duże poparcie w I turze, nie przegrał w II. Jest faworytem do zwycięstwa.

Podkreśla przy tym, iż wyborów nie można uznać już za wygranych, gdyż demobilizacja wyborców jest największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy. Ten ostatni „udowodnił, że potrafi dobrze pracować” w ciągu ostatnich pięciu lat. Adam Bielan oznajmia, że polityk KO jako prezydent Warszawy spełnił jedynie 5 z 77 obietnic. Obecnie zaś zapomina o tym, że cztery lata był posłem i że głosował przeciwko obniżeniu wielu emerytalnego. Tymczasem prezydent Polski nie może mieć problemów z pamięcią, ani w sytuacjach kryzysowych iść na L4 „z powodu przemęczenia”.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zachwala Andrzeja Dudę za jego prospołeczne działanie oraz jego wielkie zaangażowanie podczas spotkań z Polakami w kampanii wyborczej. Polityk krytykuje również Zbigniewa Bońka i warszawskie elity za pogardliwy stosunek do ludzi z mniejszych miejscowości i biedniejszych. Zauważa, że słowa byłego selekcjonera reprezentacji Polski są obraźliwego dla jego własnej rodziny, która do inteligenckich raczej nie należy.

Formuła, którą zaproponowała Telewizja Publiczna jest nowatorska w Polsce, ale znana w Stanach Zjednoczonych.

Europoseł odnosi się także do organizacji debaty wyborczej. Uważa, że debata organizowana przez TVN byłaby ustawką. Proponuje zamiast niej debatę organizowaną przez TVP.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Michał Karnowski: Rafał Trzaskowski pozostał kandydatem bogatej, zadowolonej z siebie turboliberalnej elity miejskiej

Czego KO oczekiwała od Szymona Hołowni? Co z debatą prezydencką? Michał Karnowski o wyborach prezydenckich przed II turą.


Michał Karnowski zwraca uwagę na słowa jednego z polityków KO, który przyznał, że mobilizacja wyborców kandydata Platformy odbywała się w „bańce”. Zdaniem publicysty Rafał Trzaskowski jest klasycznym kandydatem III RP, czyli odznacza się wielkomiejskością, progresywnym myśleniem o kwestiach światopoglądowych i twardą liberalnością.

Rafał Trzaskowski pozostał kandydatem bogatej, zadowolonej z siebie turboliberalnej elity miejskiej.

Tymczasem Andrzeja Dudę, jak mówi, popiera cała Polska. Dziennikarz zauważa, że Szymon Hołownia nie zaangażował się w kampanię kandydata KO, ograniczając się jedynie do deklaracji, że nie zagłosuje na jego kontrkandydata. Wskazuje, że ze strony Platformy

Oczekiwano od Szymona Hołowni dużo więcej.

Krytykuje Zbigniewa Bońka, szefa PZPN, za jego wypowiedź na Twitterze dotyczącą wyborców Andrzeja Dudy. Boniek wskazuje, że na obecnego prezydenta głosują tylko ludzie z niskim wykształceniem, mieszkańcy wsi oraz emeryci. Wypowiedź taka oznacza wciągnięcie do polityki piłki nożnej, która dotychczas była wolna od niej.

Nasz gość mówi także, że za Rafałem Trzaskowskim stoi Donald Tusk. Odnosi się także do kwestii organizacji debaty między kandydatami. Przypomina pomysł by współorganizowały ją niezależne media, do których zalicza Radio WNET.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.