Amarendra Roy: Biznes stoczniowy to sinusoida. Rynek jest obecnie bardzo dobry

Wiceprezes stoczni remontowej Gryfia o tym, jak przybył do Europy oraz o produkcji nowych statków i sytuacji na rynku.

Człowiek jest w domu tam, gdzie czuje się najlepiej.

Amarendra Roy wspomina, że wyjechał na studia do Niemiec korzystając z indyjskiego stypendium. Do naszego kraju przybył w 1985 r. Zauważa, że zarówno w Polsce, jak i w jego ojczyźnie jest wielu indywidualistów, co utrudnia rządzenie tymi krajami.

Sentyment do Polski też mam, bo moja druga połowa jest z Polski.

W Polsce się odnalazł, ponieważ spotkał tu towarzyszkę życia. Od 2020 r. jest wiceprezesem stoczni remontowej Gryfia. Odpowiadając na pytanie o sytuację finansową stoczni stwierdza, że

Biznes stoczniowy to jest sinusoida.

Nasz gość wskazuje, że rynek jest obecnie bardzo dobry. Zdradza, że Gryfia pracuje obecnie nad napędem hybrydowym. Roy mówi, że stocznia spłaca swoje kredyty. Obecnie Gryfia pracuje nad remontem czterech statków. Jest do przodu jeśli chodzi o realizację planu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zaprzysiężenie Prezydenta RP. Andrzej Duda: Jestem otwarty na współpracę. Wszyscy obywatele są sobie równi

Prezydent Andrzej Duda złożył przysięgę prezydencką na II kadencję. W swym przemówieniu przypomina on swój program prezydencki.

Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu.

Od tych słów pochodzących z rozdziału V Konstytucji 3 Maja rozpoczyna swoje przemówienie nowozaprzysiężony na drugą kadencję prezydent Andrzej Duda. Podkreśla on, że mimo epidemii, zmiany kandydata wybory prezydenckie odbyły się w sposób sprawny i demokratyczny. Zwróca uwagę na wysoką frekwencję w tegorocznym wyborach:

5 lat temu zagłosowało o ponad 4 mln Polaków mniej. Naszym celem za 5 lat jest mieć frekwencję ponad 70-procentową.

Prezydent widzi w zwiększającej się frekwencji przykład demokratyzacji polskiej wspólnoty politycznej. Przypomina, że po wygranej wyciągnął rękę do swego kontrkandydata:

Jestem otwarty na współpracę.

Przypomina wspólne obchody setnej rocznicy niepodległości i powołania Rządu Obrony Narodowej Wincentego Witosa. Andrzej Duda mówi, że współpracy politycznej między różnymi środowiskami nauczył go jego poprzednik na urzędzie:

Tak rozumował mój mistrz Lech Kaczyński, szukał w polityce wspólnych mianowników, wspólnych spraw.

Prezydent przypomina swój program wyborczy, zapowiadając, na czym chce skupić się przez najbliższe pięć lat:

 Św. Jan Paweł II apelował wielokrotnie byśmy otoczyli rodzinę szczególną ochroną.

Pierwszą kwestią, na której chciałby się skupić jest rodzina. Prezydent RP przywołuje podpisaną przez siebie Kartę Rodziny. Kolejną istotną kwestią jest działania na rzecz wszystkich Polaków, niezależnie od ich miejsca zamieszkania:

Polska wieś potrzebuje szczególnej opieki ze strony państwa.

W trakcie drugiej kadencji Andrzeja Dudy będzie miała miejsce prezydencja Polski w OBWE. Jest to okazja, która powinna być wykorzystana, by zasadą w stosunkach międzynarodowych była „siła prawa, a nie prawo siły”. W tym kontekście istotne jest dążenie do „pełnej integralności terytorialnej dla Ukrainy”.

Głowa polskiego państwa wskazuje na wagę inwestycji infrastrukturalnych, takich jak przekop Mierzei Wiślanej, budowa CPK, ale też jak inwestycje lokalne. Swoje przemówienie prezydent kończy deklaracją wiary:

Wierzę w Boga, ale nie każdy musi w Niego wierzyć, by uznawać uniwersalne wartości, na których jest oparta Polska.

Przypomina, że Polska wraz z chrztem wpisała się w cywilizację europejską.

Boże błogosław Polskę!

A.P.

Zaremba: Koalicja PO-PSL zniszczyła na niemieckie zamówienie polityczne polski przemysł stoczniowy

Prezes Morskiej Stoczni Remontowej GRYFIA, Krzysztof Zaremba opowiada o niszczeniu polskich stoczni przez rządy Platformy Obywatelskiej i PSL, obecnej kondycji stoczni i łańcuchu budowy lodołamaczy.


Krzysztof Zaremba, prezes Morskiej Stoczni Remontowej GRYFIA tłumaczy, że w kontraktach stoczniowych i prawie międzynarodowym „budowniczy statków”, nie musi posiadać stoczni, ale może ją wynająć, aby zbudowała dla niego statek. Są do tego potrzebne odpowiednie uprawnienia. Zdaniem Prezesa Stoczni Remontowej GRYFIA, Platforma Obywatelska i PSL „zniszczyły na niemieckie zamówienie polityczne polski przemysł stoczniowy”.

Koncepcja rządów PO była taka, że „stocznia była wypożyczalnią doków i dźwigów (…) Najgorsza robota, ta od linii wodnych w dół na statku, najdroższa i najbardziej pracochłonna, była wykonywana w GRYFII. Reszta, creme de la creme, czyli maszynownie, instalacje, elektronikę-najbardziej dochodowe, były wykonywane przed wykonawców zewnętrznych. To była prosta droga do upadku”.

Prezes Zaremba ujawnia, że stocznia zatrudnia obecnie 750 osób, a jednym z produkowanych statków są lodołamacze. Silniki do tego typu statków, sprowadzone są m.in. z Japonii, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Szwajcarii. Gość Poranka Wnet podkreśla, że dużo elementów produkowanych jest także w Polsce.

Wiele podzespołów np. do silników jak tłoki, pierścienie, korbowody-wykonywane są w Polsce.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

 

Gróbarczyk: Europejski przemysł stoczniowy stosuje dumping. Statki na Zachodzie, nigdy nie były tańsze od polskich

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, Marek Gróbarczyk o likwidacji polskich stoczni, odbudowie zdolności produkcyjnych, dumpingu cenowym i przekopie Mierzei Wiślanej.


Minister Marek Gróbarczyk podkreśla, że sektor polskiej gospodarki morskiej został znacząco poszkodowany w czasie transformacji związanej z procesem integracji europejskiej, ale najgorszym okresem dla polskiej żeglugi i przemysłu stoczniowego był okres od 2008 roku:

Najgorszy był ten okres ostatnich transformacji, czyli 2008 rok. Ten przysłowiowy upadek przemysłu stoczniowego w Polsce, poprzez decyzje Donalda Tuska, które spowodowały likwidacji branży wytwórczej.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej wskazuje, że powrót do produkcji statków przez polskie stocznie to podstawowe założenie rządu PiS, ale jest to trudny proces, związany z odbudowaniem ciągów produkcyjnych. W tym celu należy stworzyć odpowiedni „obszar prawno-organizacyjno-finansowy”.

Gość Poranka Wnet zaznacza, że „francuska stocznia składa zlecenie na budowę polskiej jednostki dla straży granicznej, której wartość jest o kilkadziesiąt milionów tańsza od polskiej oferty (…) statki na Zachodzie nigdy nie były tańsze od tych budowanych w Polsce, a więc mamy do czynienia z dumpingiem”.

Minister Gróbarczyk odnosi się również do przekopu Mierzei Wiślanej i dodaje, że jest on prowadzony z zachowaniem wszelkich norm środowiskowych:

Twierdzenie, że przekop przez Mierzeję jest nieekologiczny jest niesłychaną fanaberią, która została celowo wymyślona przez stronę rosyjską, do której używani są również polscy ekolodzy (…) Nie ma tam żadnego zagrożenia. Mało tego, uważamy, że ten przekop w wyniku mieszania się wody morskiej, polepszy ekosystem Zalewu Wiślanego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Minister Gróbarczyk o suszy w Polsce: Odwrócenie obecnej sytuacji to praca na lata, a może i pokolenia [VIDEO]

– Rząd ma przygotowany plan działań w związku z niedoborami wody – zapewnia szef resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

 


Marek Gróbarczyk odnosi się do problemu suszy, z którym Polska zmaga się przez ostatnie kilka lat. Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej podkreśla, że nikt nie spodziewał się takiej sytuacji:

Tegoroczny styczeń był najbardziej suchym w historii pomiarów na terenie Polski.

Z trudną sytuacją hydrologiczną wiąże się konieczność modernizacji państwowego systemu gospodarki wodnej. Jak zwraca uwagę minister Gróbarczyk, przez ostatni czas budowano wały antypowodziowe, dziś zaś bardziej potrzeba systemów nawadniających. Należy je zbudować w trybie przyspieszonym, ekstraordynaryjnym. Cały system melioracyjny zostanie w związku z tym przekształcony na irygacyjny. Sektorem gospodarki najbardziej narażonym na straty w związku z niedoborem wody jest rolnictwo. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o planie rządowych działań mających zminimalizować negatywne skutki kolejnych nadchodzących suszy:

Przede wszystkim już jest wprowadzony program budowy zbiorników mikroretencyjnych […] Drugi program polega na budowie studni głębinowych. Jednak odwrócenie obecnej sytuacji to praca na lata, a może i pokolenia. […] Sytuacja w obszarze rolniczym jest dramatyczna. Dostawy wody do mieszkań nie są jednak zagrożone.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi, że państwo musi mieć opracowany system przeciwdziałania zarówno suszom, jak i powodziom:

Najpoważniejszym wyzwaniem jest identyfikacja zagrożeń.

W dalszej części rozmowy, Marek Gróbarczyk  opowiada o Polskiej Żegludze Morskiej:

  Przedsiębiorstwo jest obecnie w dobrej kondycji finansowej: Sytuacja jest bardzo stabilna. W związku z tym podjąłem decyzję o powołaniu nowego dyrektora. Dotychczasowy wypełnił swoje zadanie, naprawiając sytuację finansową spółki.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej przestrzega jednak przed zagrożeniami dla żeglugi związanymi z epidemią koronawirusa.

Ponadto nasz gość mówi o próbie odbudowy przemysłu stoczniowego w Polsce oraz kwestii przekopu Mierzei Wiślanej. W przemyśle stoczniowym państwo dopuściło do drastycznego odpływu kadr.  W związku z przekopem Mierzei minister relacjonuje:

Infrastruktura nie jest jeszcze do końca gotowa. Harmonogram inwestycji jest jednak, jak do tej pory, utrzymany. […] Wykonawca działa zgodnie z planem.

Minister mówi również o sprawie niefunkcjonującego portu na Odrze w Kędzierzynie-Koźlu. Problemem jest niecałkowite przygotowanie torowiska mającego dotrzeć do portu. Brakuje 500 m torów. Marek Gróbarczyk zapewnia, że będzie naciskał, by prace zostały dokończone. Deklaruje, że polski rząd będzie ubiegał się o kolejne unijne środki w celu dalszego udrożnienia Odry.

Gość „Poranka WNET” wyraża nadzieję, że Komisja Europejska nie będzie ingerować w przebieg prac na Mierzei. Istnieje takie zagrożenie, ponieważ jest to obszar zainteresowania byłego wiceprzewodniczącego KE, Fransa Timmermansa:

Jestem spokojny o naszą inwestycję. Została ona przygotowana zgodnie ze wszelkimi procedurami. Jednak, niestety, Komisja Europejska może wszystko.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Po transformacji zostaliśmy gospodarką podwykonawczą. Upadek przemysłu postępował szybciej od zmian światopoglądowych

Na całym naszym środkowym Wybrzeżu brakuje portu przynajmniej z jednym nabrzeżem głębokowodnym, chociażby dla rozładowania się amerykańskiej armii. Gdzież podziewa się nasze planowanie strategiczne?

Tomasz Hutyra

Jan Lechoń mógł pisać swoje pozytywne wiersze o Polsce prawie sto lat temu bez przeszkód. Widzieć ją prosto – jako swoją ojczyznę. Tymczasem politykom przełomu Okrągłego Stołu nasz kraj przedstawia się już zgoła inaczej…

Wszyscy pamiętamy słowa Donalda Tuska, że polskość to nienormalność! A któż z Szanownych Czytelników może wiedzieć, że na przykład taki zasłużony działacz Solidarności, jak obecny szef Stowarzyszenia Godność, będąc radnym miasta Gdańska śmiał twierdzić, że Niemcy budują lepsze statki, a zatem po co nam ta cała Stocznia Gdańska? A inni działacze związkowi? Gdzie byli, gdy rozkładano Polskie Linie Oceaniczne, likwidowano zakłady kooperujące, szeroko orano przemysł średni i ciężki?! (…)

Jeżeli nie poznamy mechanizmów wrogiego przejęcia tych zakładów, nie poznamy zewnętrznych działań na arenie międzynarodowej osób lobbujących za likwidacją naszego przemysłu, to nigdy niczego wielkiego nie zbudujemy. Damy radę z drogami, ze stadionami, damy radę nawet z mostami. Bo posiadamy bardzo mądrych inżynierów, zawsze ich mieliśmy – ale nie mamy niestety wizjonerów, na przykład takich, jakim był Eugeniusz Kwiatkowski. (…)

Chcemy budować morski port centralny. I dobrze! Tylko kim chcemy go zbudować, skoro około 15 lat temu zamknęliśmy na gdańskiej politechnice katedrę budownictwa morskiego? Tak po prostu wyzbyliśmy się kształcenia w tej dziedzinie. Niedobór kadr może być poważną przeszkodą.

Na całym naszym środkowym Wybrzeżu brakuje portu przynajmniej z jednym nabrzeżem głębokowodnym, chociażby dla rozładowania się amerykańskiej armii. Gdzież podziewa się nasze planowanie strategiczne w tym przypadku? (…)

Gospodarka morska musi być kluczem do wszystkich naszych strategicznych układanek. Rok temu wystarczyło, aby jeden ze światowych armatorów zbankrutował i już w eksporcie nie można było znaleźć pustych kontenerów, a jak tylko się pojawiły, stawki poszły o 300% w górę.

Eugeniusz Kwiatkowski doskonale rozumiał geogospodarcze położenie Polski. Wiedział, że Niemcy będą w Gdańsku blokować nam inicjatywę i utrudniać działania na każdym polu, dlatego zdecydował się na budowę portu w Gdyni. Zaplanowano również miejsce dla stoczni. Gdy popadła ona w kłopoty, ówczesny zarządca komisaryczny Gdyni Franciszek Sokół zorganizował pieniądze na ratowanie zakładu. Wiedział, że bez tego przemysłu Polsce będzie bardzo trudno się rozwijać.

Obecny prezydent tego miasta nie wykazał w tej materii refleksu. Największym pracodawcą w Gdyni dzisiaj jest Urząd Miejski! Kto by się tam chciał jakimiś stoczniami przejmować! Teren odda się deweloperom i po kłopocie.

Cały artykuł Tomasza Hutyry pt. „Gospodarki morskiej przypadki” znajduje się na s. 18 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Tomasza Hutyry pt. „Gospodarki morskiej przypadki” na s. 18 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

Dzień 8. z 80 / Bartłomiej Szmyt z Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia: Dobra zmiana dotarła do nas w ostatnim momencie

ŚWINOUJŚCIE / 05.07 – Za poprzedniej ekipy wyganiano ludzi za chlebem z Polski. Teraz chcą wrócić i pytają o możliwość pracy tu, gdzie żyją ich rodziny – powiedział szef stoczniowej Solidarności.

 

– Dobra zmiana dotarła w odpowiednim momencie do Stoczni Gryfia, bo udało się nam obronić nasz zakład pracy – powiedział Bartłomiej Szmyt, szef stoczniowej Solidarności. Jego zdaniem przez poprzednią ekipę, rządzącą przez 8 lat, doszło do wyprzedaży sporej części majątku Gryfii.

– Na szczęście udało nam się obronić i uratowaliśmy sporą część terenów i maszyny istotne dla produkcji – powiedział Szmyt. Uważa on, że gdy PiS doszedł do władzy, zmienił zarząd na o wiele lepszy niż poprzednie, które „sobie nie radziły z prowadzeniem firmy i tylko działały na jej szkodę”.[related id=”23718″]

– Wówczas była odgórnie narzucona wizja likwidacji morskiej stoczni remontowej Gryfia w Szczecinie i Świnoujściu – powiedział szef NSZZ Solidarność Gryfii. Jego zdaniem nowy zarząd z Markiem Różalskim na czele ” z wielkimi sukcesami zaczęli odbudowywać Gryfię „.

– Odbudowujemy wiarygodność u swych klientów – poinformował Szmyt. Za poprzednich rządów klienci nie chcieli niczego zlecać firmie, bo „widzieli, co się dzieje”; „zakład był zwijany”. Poprzednia władza, jego zdaniem, nie tylko nie chciała z nimi rozmawiać, ale wręcz „spychała na na bok” i zainteresowana była tylko swoimi sprawami, a jeśli już były jakieś rozmowy, to „bez udziału związków zawodowych”.

– Przede wszystkim jest z kim rozmawiać na szczeblu rządowym – powiedział szef Solidarności.

– Zamówienie, jakie dostała Gryfia na prom, będzie realizowane przez Stocznię Gryfia na terenie Szczecińskiego Parku Przemysłowego – uściślił Szmyt, pytany o budowę promu. Jak zaznaczył, realizacja projektu będzie przebiegała we współpracy Gryfii z Parkiem Przemysłowym, gdzie pracuje około 1600 osób w różnego rodzaju spółkach.

– To jest dla nas bardzo fajna sytuacja, bo poza tym promem ma ich być jeszcze pięć – cieszył się związkowiec. Poinformował, że zamówienie jest realizowane na zlecenie: dwa promy dla Polskiej Żeglugi Śródlądowej i cztery dla Polskiej Żeglugi Morskiej.

– To jest trudne zadanie, bo trzeba przygotować infrastrukturę – powiedział Szmyt, który uważa, że od czasów likwidacji w 2008 roku Stoczni Szczecińskiej, wszystko popadało w coraz większą ruinę.

– Stępka już jest położona, pierwszy etap pracy mamy już za sobą. Są projekty, ludzie do pracy, damy radę jako załoga. Zrobimy to w dobrym stylu – deklarował związkowiec. Dodał, że wielu byłych pracowników zarówno Stoczni Szczecińskiej, jak i Gryfii, których państwo polskie w ubiegłych latach  „wypychało  z Polski”, pyta o możliwość powrotu.

– Za poprzedniej ekipy wyganiano ludzi za chlebem z Polski. Teraz chcą wrócić i pytają o możliwość pracy tu, gdzie żyją ich rodziny – powiedział gość Poranka Wnet.

Przyznał, że aktualnie w Szczecinie i okolicach główną stocznią po likwidacji Szczecińskiej została Stocznia Gryfia i to właśnie ona pełni swego rodzaju rolę przywódczą w koordynowaniu całego projektu budowy promu. Również w przyszłości będzie miała kluczowe znaczenie przy składaniu ofert.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, KLIKNIJ TUTAJ

Kulisy finansowe Planu Morawieckiego. Czyli wykup Szczecińskiego Parku Stoczniowego z pieniędzmi polskich emerytów w tle

Fundusz inwestycyjny, który kupił szczecińską stocznię, ma zamiar również zadbać o nasze emerytury. To pokazuje gdzie rząd chce znaleźć pieniądze na innowacyjny rozwój i inwestycje w polski przemysł.

W Polsce powstała największa grupa stoczniowa w całym rejonie morza Bałtyckiego. We wtorek 23 stycznia podpisana została umowa o kupnie  przez Fundusz Inwestycji Zamkniętych „Mars” Szczecińskiego Parku Przemysłowego, pozostałościami po stoczni szczecińskiej, do tej pory pozostającego we własności Funduszu Inwestycyjnego „Silesia”.

Ten sam Fundusz Inwestycji „Mars”, do tej pory posiadał udziały w 15 spółkach niepublicznych. Wśród nich znajdują się podmioty z sektora remontu i budowy statków oraz budowy konstrukcji stalowych offshore, w tym Stocznia Remontowa „Nauta” S.A. w Gdyni oraz Morska Stocznia Remontowa „Gryfia” S.A. działająca w Szczecinie i Świnoujściu, oraz spółki nieruchomościowe. Przejęcie Szczecińskiego Parku Przemysłowego stworzy jeden silny podmiot, kontrolowany przez skarb państwa, zajmujący się odbudową przemysłu stoczniowego.

Struktura kapitałowa Funduszu Inwestycji Zamkniętych „Mars” jest skomplikowana, a kontrola skarbu państwa realizowana przez szereg powiązań właścicielskich. Sam fundusz „Mars” jest zarządzany przez MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA, w całości należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która to z kolei, należy w części bezpośrednio do Skarb Państwa w wymiarze 37,13 proc. udziałów. Reszta akcji kontrolowana jest przez podmioty również należące do państwa. 33,5 proc. – Polski Holding Obronny Sp. z o.o, a 29.36 proc. akcji posiada Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. Ostatni podmiot z kolei jest częścią Polskiego Funduszu Rozwojowych, powołanego do życia na bazie Polskich Inwestycji Rozwojowych, utworzonych za rządów Donalda Tuska.

Obecnie Polski Fundusz Rozwoju ma odgrywać kluczową rolę w finansowaniu projektów rozwojowych w ramach procesu reindustrializacji zawartego w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. To właśnie ze środków grupy PFR pochodzi 101,5 mln złotych przeznaczone na zakup pozostałości stoczni szczecińskiej przez „Mars”FIZ.

W ostatnim czasie zarówno w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, jak i w samym MS Towarzystwie Funduszu Inwestycyjnych, właściciela „Marsa”, doszło do przetasowań kadrowych. Na początku grudnia na prezesa zarządu Towarzystwa został powołany Konrad Konefał. Nowy prezes wcześniej pracował w Brad Management Consulting, gdzie pełnił sankcję wiceprezesa oraz doradzał firmom z obszaru energetyki, oraz górnictwa. Analizował również procesy produkcyjne w Szczecińskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”.
Wcześniej w styczniu 2016 roku na wiceprezesa zarządu powołany został Leszek Milczarek, który podpowiada za nowy projekt finansowy wprowadzany przez MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. Projekt nie mający pozornie nic wspólnego z konsolidacją oraz wzmacnianiem przemysłu stoczniowego. Do tej pory kontrolowane przez państwo MS TFI zarządzało wyłącznie funduszami inwestującymi w stocznie, nieruchomości i inne projekty inwestycyjne. Jednak 19 grudnia został powołany do życia Parasolowy Fundusz Inwestycyjny Otwarty, posiadający pod swoją „parasolką” pięć sub-funduszy.

Utworzony fundusz jest skierowany do każdego zatrudnionego pracownika, który chciałby zacząć oszczędzać na swoją emeryturę. Projekt wpisuje się z założenia planu Morawickiego, dotyczące zwiększenia oszczędności Polaków. Dodajmy oszczędności, które następnie mają posłużyć do inwestowania w rozwój gospodarczy.

Fundusz proponowany przez MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych ma być nastawiony na pasywne zarządzanie zebranymi aktywami, które w większości mają być lokowane w krajowych obligacjach skarbowych oraz korporacyjnych, przekonywał wiceprezes MS Towarzystwa Funduszu Inwestycyjnych Leszek Milczarek.

Jednak z dostępnych prospektów dla inwestorów, można się dowiedzieć, że fundusz będzie inwestował tylko 60 procent kapitału w podmioty, które posiadają siedzibę na terenie Polski. Pozostały kapitał może być lokowanych w sposób dowolnych, również poza granicami kraju. Przy czym należy pamiętać, że nie każdy podmiot posiadający siedzibę w Polsce, jest przedstawicielem rodzimego przemysłu, czy kapitału.

Program oszczędnościowy zaprezentowany przez MS FIZ należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nie zamierza jednak konkurować na otwartym rynku finansowym. Propozycja została skierowana dla przedsiębiorców, którzy już od początku 2018 roku będą zobowiązani do wdrożenia dla swoich pracowników programów emerytalnych. Takie propozycje znalazły się w planie Morawieckiego.
Program emerytalno-oszczędnościowy, który mam zastąpić dotychczasowych drugi filar, czyli Otwarte Fundusze Oszczędnościowe, w założeniach ma posłużyć nie tylko do zapewnienia wypłat przyszłych emerytur ale również sfinansować rządowe projekty.
Na razie nie znamy szczegółów programu Pracowniczych Planów Kapitałowych. W najnowszej wersji Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju znaleźć można informację, że przez pierwsze 2 lata program będzie obsługiwany przez Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Polskich Inwestycji Rozwojowych. Dopiero to tym terminie byłaby możliwa zmiana funduszu na inny, chociaż żadne szczegóły jak takie przeniesienie środków miałoby wyglądać nie są znane.

Ogólnikowe założenia Pracowniczych Planów Kapitałowych przedstawił wicepremier Mateusz Morawicki na konferencji prasowej 6 lipca 2016 roku. Według wicepremiera od każdej pensji wypłacanej w sektorze przedsiębiorstw brutto będzie obowiązkowo odliczane dwa procent, które trafią do PPK. Ta kwota może zostać dobrowolnie podwyższona przez pracownika o kolejne dwa procent. Do tego swoje również dwa procent będzie musiał dołożyć pracodawca, w ramach tzw. klina podatkowego.

Zgromadzone fundusze miałyby charakter prywatny, a każdy oszczędzający posiałby indywidualny rachunek, ale środki będą wypłacane dopiero po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego. Z wyliczeń Ministerstwa Rozwoju wynika, że przy oszczędzaniu przez 40 lat otrzymywana emerytura może być wyższa o 2400 złotych.

Otwarte pozostaje pytanie, czy planowana reaktywacja przemysły stoczniowego w Szczecinie będzie finansowana ze składek pracowników odprowadzanych do MS Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, będącego jednocześnie właścicielem polskiego przemysłu stoczniowego? Czy nowa forma oszczędności emerytalnych, która zastąpić Otwarte Fundusze Emerytalne, będzie służyć przyszłym emerytom i polskiemu przemysłowi, czy w znacznej części zostanie przetransferowana do zagranicznych spółek, lub utopiona w nietrafione rządowe inwestycje?

ŁAJ