Przemyt o wartości 3 mld zł. Premier: Polskie służby wykazały się większą czujnością niż niemieckie i holenderskie

Na konferencji premier Mateusz Morawiecki i szef MSWiA Marek Kamiński pochwalili się sukcesem polskich służb ze stycznia i zapowiedzieli nowe dodatki dla funkcjonariuszy.

 

Na konferencji Prezes Rady Ministrów dziękował polskim służbom za udaną akcję przeciw przemytnikom narkotyków. Dzięki współpracy CBA, Polskiej Policji i Straży Granicznej udało się zatrzymać transport trzech ton czystej kokainy, które do naszego kraju przybyły z Ameryki przez Holandię i Niemcy. Dalej miały trafić do do Skandynawii. Jednak, jak podkreślił premier:

Polskie służby wykazały się większą czujnością niż niemieckie i holenderskie.

[related id=94755 side=right] Jarosław Szymczyk dodał, że narkotyki transportowane były w opakowaniach z pulpą ananasową. Zastosowana przez przemytników „wyjątkowo wyrafinowana technologia”, jak zaznacza Komendant Główny Policji, nie zmyliła jednak polskich służb.  Podkreślił, że od początku roku polskie służby zatrzymały już 6 ton narkotyków. Zauważa, iż wspomniany przez szefa rządu transport został oszacowany na 334 miliony, „ale to jest wartość w cenie w cenach hurtowych”, zaś w sprzedaży detalicznej wartość tego towaru wynosi dziesięciokrotnie więcej.

Skonfiskowane narkotyki, jak zauważył wcześniej premier, podzielić by można na milion próbek, z których każda jest narażeniem zdrowia i życia człowieka. Premier polemizuje ze stwierdzeniem, że „państwo powinno być słabe, powinno być nocnym stróżem”. Jak mówił:

Uważam, że państwo powinno stać na straży prawa i praw obywateli, na straży bezpieczeństwa. Poprzez ten udaremniony przemyt widać, jak dbamy o bezpieczeństwo nie tylko Polski, ale i bezpieczeństwo pozostałych krajów, gdzie mogła dotrzeć ta dostawa.

Na konferencji głos zabrał także minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński. Zapowiedział on nowe dodatki dla polskich służb. Po 25 latach służby dostawać mają oni dodatkowo dostawać 1500 zł , a po 28,5 roku dodatek 2500 zł. W ten sposób ministerstwo chce zatrzymać na służbie doświadczonych funkcjonariuszy. Szef MSWiA podkreślił, że dzięki akcji polskich służ:

Miliardy złotych nie trafią do zorganizowanych przestępców.

Tomasz Praga przypominał, że funkcjonariusze nie tylko muszą ustalić, kto popełnił przestępstwo, ale też zebrać dowody, które pozwolą na skazanie przestępców. Komendant Główny Straży Granicznej podkreśla, że wykryte narkotyki pozwolą uratować zdrowie i życie wielu iluś ludzi.

A.P.

Polska na pierwszym miejscu… w nielegalnym przerzucie lekarstw. W Czechach robi się z nich metamfetaminę

Czeska metamfetamina robiona jest ze sprowadzanej z Polski pseudoefedryny, dostępnej m.in. w lekach na kaszel. Dane ECMNiN i Europolu pokazują, ze sytuacja w ciągu ostatnich dwóch lat się pogorszyła.

Metamfetamina jest przeważnie produkowana na terenie Czech w niewielkich laboratoriach. W 2015 r. wykryto 253 takie laboratoria i przejęto z nich 106,9 kg metamfetaminy o czystości wynoszącej średnio 70,4 proc. Substancja do ich produkcji pochodzi przeważnie z dostępnych bez recepty leków z Polski. Ten kraj pozostaje wciąż głównym prekursorem produkcji metamfetaminy.

Tak pisały w 2017 r. czeskie władze do Europolu. Polskie służby obiecywały wówczas zajęcie się tą sprawą.  Jak wynika z najnowszych ustaleń Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii, nie udało im się zmniejszyć skali tego zjawiska. Co więcej, jak wykazano w raporcie, w Polsce zorganizowane grupy przestępcze coraz częściej nie tylko skupują i przewożą półprodukt, lecz także zajmują się produkcją gotowego do zażycia narkotyku. Laboratoria w których przestępcy produkują narkotyki stają się coraz bardziej zaawansowane. Wiązać się z tym może fakt, że większą aktywnością wykazują się nie tylko polskie i czeskie grupy przestępcze, ale też te złożone z obywateli Wietnamu. Jak stwierdza prof. Zbigniew Fijałek z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, cytowany przez „Dziennik Gazetę Prawną”:

Nowy raport pokazuje dobitnie, że dotychczas podejmowane działania są nieskuteczne. Bo to, że w Polsce produkuje się amfetaminę, metamfetaminę i wywozi leki z pseudoefedryną – to od dawna nie jest tajemnica.

Dyrektor Narodowego Instytutu Leków w latach 2005–2015  przypomina, że formalnie podjęto w Polsce próbę ograniczenia sprzedaży leków z pseudoefedryną (ograniczenie w jednorazowej sprzedaży w aptece), ale jest ono iluzoryczne:

Nie ma bowiem odpowiedniego systemu monitorowania sprzedaży leków z pseudoefedryną. Przez to jedna osoba może iść do dziesięciu aptek i kupić dziesięć opakowań leku. Nikt nie zapyta, po co jej aż tyle.

Potwierdza to Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Leki z z pseudoefedryną można bez problemu kupić na kilkanaście różnych paragonów, gdyż przejście się po kilkunastu aptekach albo po prostu nabycie kilku tysięcy opakowań prosto z hurtowni leków nie stanowi żadnego kłopotu. Jak mówi:

Dzięki dobrej jakości pseudoefedrynie w lekach bez recepty bez problemu – nawet w domowych warunkach – można uzyskać niezłej jakości narkotyk.

Do wystawiania paragonów przestępcy stworzyli nawet specjalny program komputerowy, dzięki któremu można kupić 3,6 tys. opakowań w ciągu godziny. Wystarczy tylko chętna do współpracy apteka, a tych nie brakuje. W jednym z punktów aptecznych, jak odkrył lubuski inspektorat farmaceutyczny, w którym w ciągu niespełna dwóch miesięcy sprzedano 45 682 opakowania leku na przeziębienie Cirrus oraz 15 922 opakowania Sudafedu, które zawierają pseudoefedrynę. Sprzedana liczba opakowań leku Cirrus – w ciągu dwóch miesięcy – przez tenże punkt apteczny statystycznie powinna by wystarczyć 174 aptekom mieszczącym się w województwie lubuskim na 76,3 lata.

Profesor Zbigniew Fijałek podkreśla, że główną przyczyną dla której Polska stanowi metamfetaminowe zagłębie,jest brak realnego nadzoru organów państwa nad obrotem hurtowym leków bez recepty. Tymczasem przestępcy coraz bardziej idą w hurt, a mniej w detal. Co więcej zgodnie z prawem zakup hurtowej ilości leków z z pseudoefedryną nie jest karalny. Ich wywóz z kraju owszem, ale same kupno i posiadanie już nie.

A.P.

 

Dzień 16. z 80/ Poranek WNET / Zgorzelec: Narkotykowa mafia pozostała, „coś się zmieniło, mordów już nie ma”

ZGORZELEC. Zastraszanie przez urzędy skarbowe, policję… ludzie znają te metody i boją się, że to ich dotknie, dlatego nie chcą uczestniczyć w odkrywaniu pewnych układów – powiedział Waldemar Gruna.

Poranku WNET w Zgorzelcu Krzysztof Skowroński rozmawiał z Janem Bogatką, Waldemarem Gruną oraz Włodzimierzem Krygierem. Tematem rozmowy były lokalne sprawy Zgorzelca i pogranicza polsko-niemiecko-czeskiego.

Przypadek profesora Stoecker’a z „uchodźcami”

Kilka lat temu profesor Winfried Stoecker – lekarz i założyciel oraz prezes Zarządu EUROIMMUN AG, międzynarodowy przedsiębiorca branży medycznej – kupił Kaufhaus Goerlitz, w odbudowie którego miały go wspomagać miejscowe instytucje.

– Wszystko szło dobrze dopóki profesor w wywiadzie, dla ważnej gazety regionalnej Sächsische Zeitung, nie opowiedział o swoich poglądach względem imigrantów. Zrobiła się wieka afera! – opowiedział Waldemar Gruna, przedsiębiorca ze Zgorzelca. Niemal natychmiast burmistrz Goerlitz stwierdził -„Nie chcemy takich inwestorów”.

– Profesora oskarżono o islamofobię, niemalże faszyzm. Miał wiele kłopotów również w Lubece, z której pochodzi – dodał Waldemar Gruna. Profesor Stoecker na forum publicznym przepraszał wielokrotnie za słowa, które padły w wywiadzie i tłumaczył, że został źle zrozumiany.

– To nic nie pomogło. Inwestycja została zatrzymana, ale… i to jest bardzo ciekawe , po trzech latach sytuacja się zmieniła, miasto pogodziło się z profesorem – powiedział Gruna. Profesor w tym czasie sprzedał swoją firmę w Lubece za 1 mld 200 mln euro farmaceutycznemu koncernowi amerykańskiemu i nadal  inwestował w Goerlitz.

– Dla profesora Kaufhaus Goerlitz to właściwie hobby – ocenił Jan Bogatko, który brał udział w wieczorze przedstawiającym projekt. Tam dowiedział się, że konserwator zabytków ma wielkie zastrzeżenia co do działalności profesora. – Rozumiem, że gdyby tym budynkiem zajmowały się gołębie i byłby odpowiednio udekorowany i upstrzony to odpowiadałoby to wizji konserwatora zabytków – ironizował Bogatko.

– Nie rozumiem dlaczego postępowe władze niemieckiego Zgorzelca nie otworzyły tam międzynarodowego bazaru, przecież tam można było budynek podzielić na piętra – zastanawiał się Bogatko. Jego zdaniem miasto wówczas „byłoby szczęśliwe i multikulturalne”.

– Profesor chciał, aby część pomieszczeń była udostępniona do wynajęcia Polakom – powiedział Waldemar Gruna, który stwierdził też, że profesor Stoecker liczył na klientów z Polski, bo Kaufhaus Goerlitz miał być wizytówką miasta.

Waldemar Gruna odniósł się także do problemu tzw. uchodźców. – Problem z imigrantami istniał i istnieje, chociaż już w mniejszym stopniu jest widoczny – stwierdził. Kwestie związane z uchodźcami stanowią „pewne tabu”, mimo że organizuje się spotkania i dyskusje na ten temat „to są to panele zamknięte”, w których uczestniczy niewiele osób. Problem imigrantów istnieje w społeczeństwie niemieckim i  prawdopodobnie podskórnie narasta. Wyraził obawę, że może to w przyszłości zaszkodzić dobrym relacjom polsko-niemieckim.

– Zmniejsza się liczba uchodźców, jak się tu określa imigrantów, w niemieckim powiecie zgorzeleckim ponieważ coraz więcej osób otrzymuje odmowę uzyskania azylu politycznego i musi opuścić kraj – poinformował Jan Bogatko.

Zgorzelec, Bogatynia, Zawidów kluczowy trójkąt dla przestępczości zorganizowanej

Tematem rozmowy w Poranku była też kwestia przestępczości na terenach przygranicznych.

– Narkotyki produkowane w Polsce i Czechach stanowią już od sześciu lat problem dla miasta Goerlitz – powiedział Waldemar Gruna. Starostwo w Goerlitz zrobiło nawet dwa, trzy lata temu akcję plakatową. Metaamfetamina, znana w Niemczech jako „Cristal” jest aktualnie produkowana na terenie Bogatyni i  Zgorzelca i stanowi poważny problem, ponieważ jest to środek silnie uzależniający, który powoduje duże spustoszenia w funkcjonowaniu mózgu.

Od około czterech lat istnieje polsko-niemiecka grupa policyjna, która zajmuje się ściganiem różnych przestępstw w tym związanych z produkcją narkotyków. Do tej pory udało jej się zlikwidować kilka „fabryk” metaamfetaminy w rejonie Bogatyni, na przykład w Zawidowie. „Zgorzelec, Bogatynia i Zawidów to taki łącznik między Polską i Czechami i Niemcami”, jeśli chodzi o zorganizowaną przestępczość. Ten „trójkąt” przewijał się również w głośnej sprawie Magdaleny Żuk – Polki, którą zamordowano lub popełniła samobójstwo w Egipcie.

– Ten temat lokalnie znany był już wcześniej – zastrzegł Gruna, który uważa że jest to bardzo trudna sprawa i „wiąże się z historią Zgorzelca w latach 80-tych i 90-tych”. Miasto Zgorzelec-Goerlitz w zasadzie „wyrosło na przemycie alkoholu”. Uważa, że już w latach siedemdziesiątych Zgorzelec znany był jako jedno z miejsc, w których produkuje się narkotyki.

– Statystycznie, średnio w tamtym okresie na jednego mieszkańca w Zgorzelcu przypadała większa liczba narkomanów niż w Nowym Jorku czy Warszawie – powiedział Gruna.

Pajęczyna władzy

Od kwestii przestępczości goście w studiu przeszli w rozmowie do zagadnień związanych z lokalną władzą w regionie Zgorzelca.

– Struktury tego miasta, które pochodzą z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, zachowały się i ciążą nad nim – ocenił Jan Bogatko, który elity rządzące w Zgorzelcu i okolicach uważa za „bardzo postępowe”.

Potwierdził to Waldemar Gruna: – To zagrożenie istniejące na obrzeżach Polski nie zostało do końca zlikwidowane. Jego zdaniem w tym układzie są zarówno politycy, samorządowcy, jak i biznesmeni. Obawia się on, że układ ten jest na tyle ustawiony i silny, że praktycznie jest nie do ruszenia. Kto jest kim w tym układzie to tajemnica poliszynela. Jednak nikt tego nie mówi głośno, bo ludzie się boją.

Dramatyzm sytuacji powiększa to, że środowiska, które stanowią „pajęczynę władzy” i „siatkę uaktywniającą się przy okazji różnych propagandowych posunięć” jest taki, że ci ludzie – jak twierdzi Jan Bogatko – trafiają na kluczowe stanowiska.

Waldemar Gruna uważa, że za naszą zachodnią granicą można spotkać patologie podobne do tych, które znamy z Polski: – Juergen Roth znany dziennikarz niemiecki sześć lat temu wydał książkę „W pajęczynie władzy”, opisując pewne metody działania, które również w Polsce były stosowane. Czyli zastraszanie przez urzędy skarbowe, policję… ludzie znają te metody i boją się, że to ich dotknie, dlatego nie chcą uczestniczyć w odkrywaniu pewnych układów – wyjaśnił Gruna.  [related id=28850]

– Burmistrzem Zgorzelca jest już drugą kadencję Rafał Gronicz z Platformy Obywatelskiej – powiedział Gruna, zapytany o to kto aktualnie sprawuje władzę w mieście.

– Przygraniczne historie zawsze są kryminogenne i obojętne jest w jakim miejscu świata się to dzieje – dodał przysłuchujący się rozmowie, Włodzimierz Krygier, mieszkaniec Zgorzelca. Uważa on jednak, że nie należy demonizować sytuacji.

Waldemar Gruna przypomniał historię porachunków mafijnych z lat 1995-2005. Były one bardzo krwawe. Bywało, że mordowano sześć osób w ciągu jednego dnia. Jest to co prawda historia, ale ma ona wpływ na to, jak postrzegają rzeczywistość ludzie tu mieszkający. Ta się zmieniła przynajmniej w tym sensie, że mordów już nie ma.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Waldemarem Gruną, Janem Bogatką i Włodzimierzem Krygierem w czwartej części Poranka Wnet.

MoRo

Ziobro: zespół śledczy ma wyjaśnić, czy nie doszło do handlu żywym towarem i działań zorganizowanej przestępczości

Specjalny zespół śledczy ma wyjaśnić okoliczności śmierci Magdaleny Ż. w Egipcie, jak i ewentualnych podobnych przestępstw wobec innych osób – podał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

„W tej sprawie prokuratura rozpoczęła, zaraz po uzyskaniu informacji o tej tragicznej śmierci, intensywne czynności. Do Egiptu w dniu wczorajszym pojechał prokurator prowadzący śledztwo i biegły z zakresu medycyny sądowej; brali udział w sekcji zwłok i mamy informację, że została ona zakończona. Zostaliśmy poinformowani o wstępnych ustaleniach. Nie jest naszym zadaniem jednak, by na tym etapie przekazywać ustalenia, które będą przedmiotem dalszych weryfikacji” – powiedział w środę minister Ziobro. Podkreślił, że jako prokurator generalny wydał prokuratorom zalecenie, „aby w sposób szczególny traktować sprawy związane z handlem ludźmi, przemytem ludzi, wykorzystywaniem przemocy, stosowaniem podstępu w stosunku do kobiet, jeśli jest to związane z czerpaniem korzyści finansowych bądź też innych korzyści, w związku z popełnianiem przestępstw o charakterze seksualnym”.

Zbigniew Ziobro oświadczył, że wyjaśnienie sprawy jest też istotne ze względu na osoby, które będą w najbliższym czasie jechać na urlopy. „Ta sprawa ma ścisły związek z wyjaśnieniem pewnych standardów związanych z bezpieczeństwem polskich turystów, którzy będą wyjeżdżać na urlopy i oczekują informacji, czy tego rodzaju wyjazdy są związane z takim dodatkowym ryzykiem” – zaznaczył.

Dodał, że śledczy biorą pod uwagę kilka wersji wydarzenia. Śledztwo ws. śmierci kobiety – wstępnie w kierunku zabójstwa – prowadzi Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze.

Według wstępnych ustaleń 27-letnia Magdalena Ż. dnia 25 kwietnia wyleciała z wycieczką do kurortu Marsa-Alam. Po dwóch dniach partner kobiety, który miał z nią kontakt telefoniczny, zaniepokojony jej zachowaniem, postanowił polecieć do Egiptu i przywieźć Magdalenę Ż. wcześniej do kraju. Tymczasem ze względu na pogarszający się stan zdrowia  trafiła ona do szpitala. Gdy znajomy Polki przybył na miejsce, dowiedział się, że kobieta nie żyje – zmarła w wyniku obrażeń po upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala. Rodzina Magdaleny Ż. złożyła do Prokuratury Krajowej wniosek z prośbą o objęcie nadzorem śledztwa w tej sprawie.

Minister Ziobro podkreślił, że zgodnie z jedną z wersji rozpatrywanych przez śledczych, może chodzić o „szerszy proceder związany z handlem ludźmi i czerpaniem korzyści z działalności związanej ze zorganizowaną przestępczością”. „Taka działalność mogła dotyczyć nie tylko pani Magdaleny. […] Wyjaśniane będą też inne wątki, które przy tej sprawie się pojawiły, związane z podejrzeniami o handel kobietami, czerpanie korzyści z wykorzystywania kobiet dla celów seksualnych z użyciem przemocy, podstępu czy też środków chemicznych” – powiedział. Dodał, że takie informacje pojawiają się w mediach społecznościowych i będą one weryfikowane.

Podkreślił, że władze Egiptu w drodze „zupełnego wyjątku” zgodziły się na udział polskiego prokuratora w sekcji zwłok kobiety. Zapowiedział, że jeszcze w środę będzie rozmawiał z prokuratorem generalnym Egiptu w sprawie wymiany informacji i dalszej współpracy. Dodał, że minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski zaangażował się w pomoc dyplomatyczną, „aby umożliwić skuteczniejsze zrealizowanie zadań śledczych, które chcą przeprowadzić prokuratorzy na terenie Egiptu”.

Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski poinformował, że czynności śledcze w sprawie śmierci Polki podjęła Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze. Zapewnił, że „żaden z minionych dni nie został zmarnowany”.

„Na polecenie Prokuratora Generalnego dzisiaj powołałem zespół śledczy złożony z prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, funkcjonariuszy służb specjalnych, funkcjonariuszy policji, po to, żeby zajęli się kompleksowym, dogłębnym, szczegółowym rozwiązaniem tej sprawy, wyjaśnieniem wszystkich okoliczności związanych z wyjazdem pani Magdaleny do Egiptu, jej pobytem w Egipcie i śmiercią” – powiedział prokurator Święczkowski.

Dodał, że prokuratura podjęła czynności, by w razie konieczności powołać wspólny polsko-egipski zespół śledczy do wyjaśnienia sprawy Magdaleny Ż. Poinformował także, że rozmawiał z ambasadorem Polski w Egipcie, który miał zapewnić o pomocy w kontaktach z prokuraturą egipską.

PAP/Moro