Czas pożegnać króla, czyli słów kilka o karierze Artura Boruca

fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet

Dziś o 18 na stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego odbędzie się mecz pożegnalny Artura Boruca. W tym tekście podsumowujemy barwną karierę polskiego bramkarza.

Artur Boruc pierwsze kroki w futbolu stawiał w rodzinnym mieście. Mając 9 lat udał się na trening Pogoni Siedlce. Na początku jego piłkarskiej drogi niewiele wskazywało, że zrobi aż tak dużą karierę.

Przez pierwsze lata nic nie wskazywało na to, że przejdzie do historii reprezentacji. Jest duża rotacja zawodników. Dużo dzieci przychodzi, ale też dużo się wykrusza, a on był chłopakiem na tyle luźnym, że jak nie wychodziło, to nie wychodziło, ale przychodził, żeby sobie pokopać

Wspomina na łamach Radia dla Ciebie ówczesny trener Pogoni Lech Poduch. Boruc robił jednak stałe postępy i w sezonie 1996/19997 zadebiutował w pierwszej drużynie zespołu z Siedlec. Miał wtedy 16 lat. Młody bramkarz radził sobie coraz lepiej. W 1998 udał się na testy do Legii Warszawa i zagrał sparing z drugą drużyną. Jego postawa spodobała się na tyle działaczom wojskowych, że zaproponowali mu udział w obozie przygotowawczym. Po nim podpisał kontrakt ze stołeczną drużyną.

Pierwszy pobyt w Legii

Boruc początkowo musiał przecierać się w drugiej drużynie Wojskowych. Powoli adoptował się do życia w stolicy. Nie dał się ponieść jednak zbyt imprezowemu stylowi życia, na co wpływ miała jego choroba.

Leczyłem toksoplazmozę. To choroba występująca u zwierząt, którą każdy z nas ma, ale nie u każdego się uaktywnia. Bakteria występuje najczęściej w odchodach psa czy kota. Być może coś dotknąłem, przetarłem oko i stało się – była to właśnie dolegliwość oka. Przez jakiś okres nikt ze specjalistów nie wiedział, na co mnie leczy (…). Dotknęło mnie to podwójnie, bo jedna z lekarek stwierdziła, że mogę zapomnieć nie tylko o wyczynowym uprawianiu sportu, ale w ogóle o większym ruchu. Poryczałem się.

Wspomina w wywiadzie udzielonym Mateuszowi Skwierawskiemu  bohater naszej opowieści. W szpitalach spędził około trzech miesięcy, lecz w końcu udało mu się pokonać chorobę. Teraz pozostało już tylko skupić się na sporcie i czekać na debiut w pierwszej drużynie. Sytuacja ku temu nadarzyła się 8 marca 2002 roku. Boruc zmienił wtedy Radostina Stanewa. W sezonie 2002/2003 był już podstawowym bramkarzem Legii. Z jego pobytu w Legii kibicom z pewnością w pamięć zapadł strzelony przez niego rzut karny. Miało to miejsce 8 czerwca 2004 roku, w meczu w którym Wojskowi wygrali aż 6:0. Tak samo wydarzenie we wspomnianym już wywiadzie wspomina sam Boruc.

Kibice zaczęli skandować moje nazwisko, Marek Saganowski odwrócił się i krzyknął do mnie: „No to dawaj”. Czasem ćwiczyłem karne w treningach, ale byłem spięty. Nerwy poniosły, wybrałem wariant łatwiejszy do wykonania, dlatego też uderzyłem „pasówką”. Piłka wpadła do bramki, a ja spontanicznie zacząłem wymachiwać chorągiewką.

Boruc stał się ulubieńcem trybun, ale Warszawa stawała się dla niego za ciasna. Przyszedł czas, by spróbować sił za granicą.

Bohater Celticu

Latem 2005 roku po Artura Boruca zgłosił się Celtic Glasgow. Bramkarz na początku miał udać się na wypożyczenie. Do transferu jednak mogło w ogóle nie dojść. Po lądowaniu w Glasgow okazało się, że piłkarz będzie zarabiał mniejszą pensję, niż tę na jaką zgodził się we wstępnych rozmowach z klubem. Boruc postanowił jednak zacisnąć zęby i udowodnić swoją wartość. Udało mu się. Już trzy miesiące poźniej podpisał nową umowę z The Bhoys, choć w między czasie namówić na grą u siebie polskiego bramkarza próbował Arsenal. Dlaczego Boruc odmówił Arsene Wengerowi?

Staram się być osobą lojalną. Staram się… Wydaje mi się, że jestem. Więc, jeśli komuś zaufałem i mieliśmy dobre relacje, to po prostu czasem wolałem stracić, niż zrezygnować z tego, co zbudowałem i w co wierzyłem. Wenger namiawał: – Słuchaj skończy się wypożyczenie z Legii do Celticu i przyjdziesz do nas. – Bardzo Pana przepraszam, ale jeśli dostanę ofertę kontraktu z Celticu, to zostanę. Zaraz mam mistrzostwa świata w Niemczech. Muszę grać, żeby powalczyć o numer jeden w kadrze.

Wspomina Boruc na łamach Przeglądu Sportowego. Król Artur (jak zaczęto go później nazywać) bardzo szybko zdobył serca kibiców nowego klubu. Po kilku tygodniach był już pierwszym bramkarzem. Walnie przyczynił się do wielkich sukcesów święconych przez The Bhoyz. Fani z pewnością długo będą pamiętać wieczór 21 listopada 2006 roku. Ich ukochana drużyna mierzyła się z Manchesterem United i potrzebowała trzech punktów, by zakwalifikować się do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Od 80 minuty Celtic prowadził 1:0. W ostatniej akcji meczy sędzia podyktował jednak rzut karny dla Czerwonych Diabłów. Do piłki podszedł Luis Sacha. Boruc obronił jednak jego strzał i po raz pierwszy wprowadził zespół z Glasgow do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

To wszystko działo się podczas jego drugiego sezonu w Glasgow i myśleliśmy wtedy, że mamy najlepszego bramkarza na świecie! Nigdy nie widziałem tak dobrego bramkarza Celtów, a moja pamięć sięga lat 70-tych.

mówi dla portalu Legia.Net Paul Brennan, dziennikarz sportowy, znawcy historii Celtiku.

Kadra zawodzi, Król Artur daje radę

O tym, że Artur Boruc jest wielkim bramkarzem przekonali się Niemcy na Mundialu w 2006 roku. Był to drugi mecz fazy grupowej. Polacy przegrali kilka dni wcześniej z Ekwadorem. Zwycięstwo zachodnich sąsiadów, oznaczało dla nas koniec gry na mistrzostwach świata. Boruc długo utrzymywał nas w grze, broniąc fenomenalnie strzały Miroslava Klose czy Lucasa Podolskiego. W końcu jednak i on skapitulował. W doliczonym czasie gry drugiej połowy naszego bramkarza pokonał Oliver Neuville i wysłał naszą drużynę do domu.

Kolejnym międzynarodowym turniejem Boruca było Euro 2008. Po raz kolejny nasza kadra nie zaczęła go najlepiej. Porażka na starcie z Niemcami mocno skomplikowała naszą sytuację. Kolejnym przeciwnikiem był współgospodarz turnieju Austria. Długo wydawało się, że tym razem szczęście się do nas uśmiechnie. W 30 minucie bramkę zdobył Roger Guerreiro, a cudów w bramce dokonywał nasz bramkarz. Niestety z pomocą Austriakom przyszedł Howard Webb dyktując w 93 minucie rzut karny. Boruc nie zdołał obronić strzału Ivicy Vasticia i tak oto musieliśmy zadowolić się podziałem punktów…

Włoska przygoda i angielskie wojaże

Rok 2008 to szczyt popularności Artura Boruca. Dobre występy zawodnika w klubie i w kadrze sprawiły, że jego życiem zaczęły coraz bardziej interesować się media. Dla bohatera naszej opowieści nastały ciężkie czasy. Popularność i związany z nią brak życia prywatnego zaczęły go męczyć. Jak sam wspomina na łamach Przeglądu Sportowego:

Byłem zmęczony sobą i tym, kim tam jestem. Siedziałem na strychu, oglądałem filmy i popijałem whisky. Z jednej strony fajne, bo to luźne i sympatyczne chwile, ale chciałem jeszcze pograć w piłkę na dobrym poziomie zrobić coś fajnego.

Piłkarz postanowił zmienić otoczenie. Choć spekulowało się o Milanie, to ostatecznie trafił w 2010 roku do Fiorentiny. Spędził tam dwa sezony, po których postanowił wrócić na Wyspy. Tak oto podpisał kontrakt z Southampton prowadzonym przez Mauricio Pochettino. Początkowo pełnił rolę pierwszego bramkarza. Z czasem jednak w klubie zmienił się trener i Boruc poszedł w odstawkę. W 2014 roku postanowił udać się na wypożyczenie do Bournemouth, grającego wtedy na zapleczu Premier League. Wielu zaczęło mówić wtedy o końcu Boruca. On jednak znów pokazał klasę. Awansował ze swoją drużyną do angielskiej elity. W najwyższej angielskiej lidze pograł jeszcze kilka sezonów. W końcu trzeba było jednak pomyśleć o końcu kariery, a w takim przypadku kierunek mógł być tylko jeden.

Czas wracać do domu

1 sierpnia 2020 roku. Kibice Legi nie mogą uwierzyć w to co widzą. Król Artur wraca do Warszawy. Starsi fani uderzają w sentymentalne tony, młodsi powątpiewają w formę sportową nowego/starego bramkarza. Pojawiają się głosy, że jest za gruby, że nie ma już szybkości ani skoczności. Boruc ma w Legii do spełnienia jedną misję, pomóc wywarzyć bramy europejskich pucharów, zamknięte przed stołecznym klubem od 2017 roku. Pierwsza próba awansu do Ligi Europy okazuje się nieskuteczna. Legia przegrywa w słabym stylu z Karabachem Agdam. Boruc zachowuje się jak prawdziwy lider. Postanawia zostać na kolejny rok w klubie. Jest to dobra decyzja. Legia pod wodzą Czesława Michniewicza dociera do IV rundy eliminacji LE. Na jej drodze staje Slavia Praga, klub bogatszy i posiadający lepszą kadrę. W Pradze obie drużyny strzelają dwie bramki. wszystko ma więc rozstrzygnąć się w Warszawie. Niestety Legia jako pierwsza traci bramkę i sytuacja staje się dla niej bardzo trudna. Wtedy znów swoją klasę pokazuje Boruc. W 53 minucie oko w oko staje z nim napastnik Slavii Stanislav Tecl. Nasz bramkarz wygrywa ten pojedynek i daje tlen kolegom z drużyny. Podbudowana Legia rusza do ataku. Emreli zdobywa dwie bramki i wprowadza klub do upragnionej Ligi Europy.

Dobre zakończenie?

Mógłbym w tym tekście pisać też o ciemnych kartach kariery Boruca. Część osób będzie uważać, że prowadził zbyt imprezowy styl życia, inni wypomną mu aferę alkoholową z 2010 roku po której na półtora roku został usunięty z kadry narodowej. Fani Legii będą pewnie winić swojego bramkarza za to, jak wyglądały jego ostatnie miesiące w klubie. Artur Boruc zrobił jednak dla polskiej na tyle dobrych rzeczy, że w dniu jego święta warto skupić się na pozytywach jego kariery i zgotować mu godne pożegnanie, na które z pewnością zasłużył.

K.B.

Źródło: Przegląd Sportowy, Wirtualna Polska, Legia. Net

Polityka międzynarodowa. Dr Jasina: ryzyko wojny jest cały czas bardzo duże. Trzeba wiedzieć, że ono istnieje

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych omawia bieżący stan stosunków polsko-amerykańskich, polsko-niemieckich, a także kondycję polskiej dyplomacji oraz poziom bezpieczeństwa na świecie.

Dr Łukasz Jasina omawia bieżący stan stosunków polsko-amerykańskich. Jak zapewnia, codziennej współpracy obu państw nie zakłócają takie sprawy jak ostatecznie zawetowana nowelizacja polskiej ustawy medialnej.

 W tej sprawie bez względu na ważne fakty medialne współpraca jest codzienna.

Gość „Popołudnia Wnet” komentuje również stosunek amerykańskiej administracji do kontrowersyjnych wydarzeń na wschodzie Europy – podkreśla, że jest ona świadoma powagi sytuacji.

Amerykańska administracja wie co się dzieje, dostrzega wydarzenia na wschodniej flance NATO.

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych dokonuje podsumowania roku 2021 w polskiej polityce zagranicznej, wskazując również największy sukces.

Naszym największym sukcesem było międzynarodowe wsparcie w kryzysie migracyjnym, które w listopadzie owocowało całkowicie namacalnymi efektami.

Odnosząc się do niełatwych relacji z Niemcami, rozmówca Łukasza Jankowskiego podkreśla, że nawet duże różnice zdań nie wykluczają efektywnej współpracy.

Polska i Niemcy są państwami skazanymi na dobre stosunki – nasze relacje gospodarcze i międzyludzkie są dobre, mimo iż mamy jeszcze wiele do osiągnięcia. (…) Jestem w tej kwestii dużym optymistą.

Rzecznik MSZ mówi, że ryzyko wojny za wschodnią granicą Polski jest duże. Występuje ono stale m.in. ze względu na obecność rosyjskich wojsk w obwodzie kaliningradzkim.

Ryzyko wojny jest cały czas bardzo duże. Trzeba wiedzieć, że ono istnieje – nie wszystko zależy jednak od nas.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Cezary Gmyz: wątpliwe jest czy Niemcy odejdą od węgla, ale będą próbowały do tego zmusić inne kraje, w tym Polskę

Cezary Gmyz – korespondent polskich mediów w Niemczech o polityce realizowanej przez Niemcy, zmianach w prawie dotyczącym przyznawania obywatelstwa oraz charakterystyce nowego kanclerza.


Cezary Gmyz  mówił na antenie Radia Wnet o kierunku niemieckiej polityki realizowanej przez  nowy rząd. Dziennikarz podkreślił, że zapędy zmierzające ku federalizacji Unii Europejskiej budzą niepokój, podobnie jak skrócenie o połowę czasu potrzebnego by uzyskać obywatelstwo.

Niemcy zmierzają w kierunku, który musi wzbudzać niepokój, zwłaszcza w kontekście tego, co zostało zawarte w umowie koalicyjnej – zaznaczył.

Choć Niemcy zadeklarowały, że do 2038 roku całkowicie zrezygnują z wykorzystania węgla, to funkcjonowanie tamtejszych elektrowni zasilanych tym surowcem wymaga dalszej rozbudowy kopalń odkrywkowych. Te zaś rozrastają się kosztem okolicznych miejscowości i ekologii.

 

Korespondent pytany o nowego niemieckiego kanclerza, wskazał natomiast że jego postać to jeszcze duża niewiadoma. Z pewnością jednak jest to polityk pragmatyczny i potrafiący realizować założone cele.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Gmyz: było jasno powiedziane, że jeśli Łukaszenka liczy, że wraz ze zmianą rządu zmieni się kurs, to się przeliczy

Gościem „Popołudnia Wnet” jest Cezary Gmyz – korespondent TVP w Niemczech, który mówi o przebiegu konferencji na której ogłoszono koniec negocjacji koalicyjnych w Niemczech.

Cezary Gmyz komentuje przebieg konferencji na której ogłoszono koniec negocjacji koalicyjnych w Niemczech.

Najczęściej była omawiana kwestia polityki zwalczania pandemii. Na konferencji nie padło nazwisko nowego ministra zdrowia.

W umowie dwa razy napisano o Polsce; wymieniono ją jako głównego, obok Francji, partnera RFN.

Polska jest wymieniana zaraz po Francji jako główny partner gospodarczy.

W Partii Zielonych słychać głosy o tym, że SPD przyjęła zbyt mało jej postulatów. Trzeci koalicjant, FDP stoi z kolei na stanowisku, że nowy rząd będzie najbardziej proekologicznym w historii. W porozumieniu trzech partii zadeklarowano twardy kurs wobec reżimu białoruskiego. Zabrakło jednak jasnej deklaracji odnośnie Nord Stream 2.

Było jasno powiedziane, że jeśli Łukaszenka liczy, że wraz ze zmiana rządu zmieni się kurs, to się przeliczy. Będą się opowiadali za dodatkowymi sankcjami. Jest to  ważna z naszego punktu widzenia deklaracja.

Korespondent dodaje, że to właśnie kwestia kryzysu migracyjnego będzie głównym tematem najbliższych rozmów między Rzeczpospolitą a Niemcami.

Temat Białorusi będzie głównym wątkiem dialogu z Niemcami. Morawiecki będzie chciał się dowiedzieć, czy nowy rząd utrzyma narrację Angeli Merkel.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Sadowski: może dojść do sytuacji, w której niemieckie firmy będą szukać konkurencyjnych zastępstw po stronie polskiej

Gościem „Kuriera w samo południe” jest Andrzej Sadowski – prezydent centrum im. Adama Smitha, który mówi o sytuacji gospodarczej w Niemczech i jej potencjalnych konsekwencjach w Polsce.

Andrzej Sadowski uważa, że silne wyhamowanie ożywienia gospodarczego za naszą zachodnią granicą, wywołane m.in. przez inflację i zaburzenia łańcuchów dostaw, może być zjawiskiem w pewien sposób dla Rzeczpospolitej sprzyjającym.

Takie wyhamowanie może być dla nas niezwykle korzystne. (…) Może dojść do sytuacji, w której niemieckie firmy będą poszukiwały konkurencyjnych zastępstw po stronie polskiej.

Gość „Kuriera w samo południe” zaznacza również, że znamienne dla bieżącej sytuacji gospodarczej są postępujące trudności ze znalezieniem rąk do pracy – jest to skutkiem niżu demograficznego.

Coraz mniej osób jest chętnych do pracy – mamy do czynienia z kryzysem demograficznym.

Głównym problemem wydaje się być jednak postępująca inflacja. Andrzej Sadowski zaznacza, że stanowi ona coś na kształt niewidzialnego podatku.

Ekspert poruszył również problem wzrastającej akcyzy na alkohol – może dojść do sytuacji, że Polacy będą udawać się za zachodnią granicę w celu jego zakupu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

 

Prof. Żaryn: należy przypominać, że Związek Sowiecki był współodpowiedzialny za przebieg II wojny światowej

Profesor historii, dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego o rocznicy wybuchu II Wojny Światowej oraz istocie uzyskania od Niemiec reparacji wojennych.

Prof. Jan Żaryn wypowiada się na temat rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Ukazuje bezwzględność armii niemieckiej, która niszczyła wszystko co mogła. Posługuje się tutaj przykładem Wielunia.

Mam nawet przed sobą taki opis lekarza, Mieczysława Kowalskiego […]: „Potem w toku wojny widziałem wielu poparzonych, spalonych, rannych, z oderwanymi kończynami […] ale wówczas w pierwszych godzinach wojny obraz ten osiągał , zamierzone przez Niemców skutek – przygnębiał, siał panikę, gasił odwagę i entuzjazm, załamywał odporność psychiczną i wolę.” – cytuje gość Radia Wnet.

Profesor Żaryn odnosi się także do kwestii polityki historycznej w odnośnie szkód odniesionych w trakcie wojny. Przykładem jest dyskusja na lini Polska-Niemcy. Historyk podkreśla, że nasz kraj nie doczekał się zadośćuczynienia.

Istnieje ta logika „Krzywdy i Zadośćuczynienia” […] jesteśmy w tym konkretnym dzisiaj miejscu, to znaczy już krzywdy od dawna istniejącej i cały czas braku zadośćuczynienia.

Profesor Żaryn zwraca uwagę również na konieczność przypominania wszystkim kto wspomagał Niemcy w ich działaniach.

Mamy powód także, żeby Niemcom przypominać, że jedyny ich silny współpracownik, który może stanowić dla nich współodpowiedzialnego za przebieg II Wojny Światowej, to Związek Sowiecki […] To jest podstawowy, narracyjny przekaz, który powinnismy we wrześniu przypominać.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy.

K.J.

Dr Konopka: Trwa walka z ASF. Rynek trzody chlewnej wart jest ponad 20 mld zł. Powstaje specustawa do walki z chorobą

Pojawiają się kolejne przypadki ASF w odległości, która świadczy o działaniu człowieka. Na ogrodzonym terenie znaleziono 97 padłych dzików. Konieczne jest biologiczne zabezpieczenie gospodarstw.


Dr Bogdan Konopka, główny lekarz weterynarii mówi o rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń (ASF) oraz walce ministerstwa środowiska z tą chorobą:

Ta walka jest szczególnie trudna i spędza nam sen z powiek, jest to uderzenie w gospodarkę […] Rynek trzody chlewnej szacowany jest na ponad 20 mld złotych. Ostatni przypadek u dzików pojawił się w województwie lubuskim, czyli 300 km od najbliższego ogniska świń na Mazowszu i 360 km od przypadku u dzika w warmińsko-mazurskim.

Niemożliwe, aby dzik przemieścił się na taką odległość bez pomocy człowieka. Nikt nie został złapany, jednak trwa dochodzenie. Ministerstwo oczekuje na wyniki badań, które pomogą ustalić, czy jest to szczep ukraiński, czy białoruski:

Rozpoczęliśmy działania zgodę z europejską strategią zwalczania ASF-u […] Jak jest tzw. hotspot, teren skażony gdzie znaleziono takiego dzika należy ogrodzić […] na ogrodzonym terenie 80 km2 w wyniku przeczesania terenu przy użyciu wojska, myśliwych i leśników znaleziono 97 padłych dzików […] U 53 potwierdzono wyniki dodatnie.

Trwa odstrzał dzików, który zarówno w Polsce, jak i Niemczech jest działaniem docelowym w przypadku wykrycia ASF:

Dzików mamy dużo, doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że mamy chów i hodowlę dzików w lasach i to zagraża naszej gospodarce, przede wszystkim świniom. Jeżeli jest duża presja wirusa w środowisku, to on wcześniej czy później przeniknie do chlewni.

Ministerstwo środowiska jest w trakcie przygotowywania specustawy, w ramach której, wojewoda będzie mógł wydać uprawnienia wojsku, policji, przymuszając myśliwych do odstrzału na swoim terenie:

Dostrzegliśmy niedoskonałości utrudniające walkę z tą chorobą […] Jeżeli żądamy mat dezynfekcyjnych, lub niecek dezynfekcyjnych z płynem ciągle gotowym do odkażania – na to jest wymagane pozwolenie na budowę. Dlatego potrzebna była zmiana w prawie budowlanym. […] W sytuacjach trudnych muszą powstać zespoły, które ułatwią odstrzał dzików. Z tego co wiem, zaostrzono również kary dla osób które utrudniają polowanie.

Uwolnienie się od afrykańskiego pomoru świń jest realne, jednak jak zaznacza główny lekarz weterynarii, aby tak się stało, całe społeczeństwo musi uwierzyć w bioasekurację:

Biologiczne i mechaniczne zabezpieczenie swoich gospodarstw. Po drugie – świadomość, że jeżeli byłem w lesie, czy na terenie, gdzie występuje choroba, nie mogę pojawić się w chlewni. muszę zachować pewne zasady, muszę się przebrać. To są podstawy. Hiszpanie walczyli 35 lat z tą chorobą. […] Świat ściga się w rpodukcji szczepionki, ale gdyby to była prosta sprawa, to już by ją wyprodukowano […] uczeni nie mogą uzyskać przeciwciał.

Dr Bogdan Konopka mówi także o tym, jak przed świętami należy obchodzić się z karpiem oraz jakie warunki mu zapewnić, aby zwierze się nie męczyło.

A.M.K.

Mularczyk: Niemcy dzisiaj opowiadają bajki. W sprawach reparacji wojennych przechodzimy do realnych działań

Grecja oficjalnie występuje do Niemiec o odszkodowania wojenne, a reparacje dla Polski są sprawą otwartą — mówi Arkadiusz Mularczyk.

Arkadiusz Mularczyk mówi o zwróceniu się Greków do Niemiec w sprawie rozpoczęcia rozmów dotyczących reparacji za zniszczenia podczas pierwszej i drugiej wojny światowej. Podkreśla, że jest to historyczne wydarzenie.

Wkraczamy w całkiem nową sytuację polityczną jeśli chodzi o kwestię reparacji wojennych. Myślę, że to tworzy całkiem nowy klimat wobec reparacji wojennych. Kończymy kwestie dyskutowania o reparacjach 80 lat po wojnie, a przechodzimy do sfery realnych działań.

Polska debata publiczna w stosunku do greckiej pozostaje z tyłu w kwestii reparacji wojennych, o których mówi się więcej dopiero od ostatnich dwóch lat. Na pytania o raport dotyczący polskich strat wojennych. Deputowany oznajmia, że prace nad nim jeszcze trwają. Dodaje, iż członkowie jego zespołu cyzelują swoją pracę, gdyż sprawa jest najwyższej wagi. W związku z tym możliwy błąd nie może mieć miejsca.

Do społeczności międzynarodowej przebija się polskie stanowisko. (…) Pierwsze efekty naszych prac są pozytywne.

Jaki mówi Mularczyk, dzięki pracom zespołu parlamentarnego za granicą rośnie znajomość wcześniej mało znanych faktów z polskiej historii najnowszej. Służy to odbudowie wizerunku Polski i przekazywaniu prawdziwego obrazu II wojny światowej.

Niemcy wykorzystywali każdą możliwość żeby nie płacić reparacji wojennych.

Zdaniem gościa WNET Niemcy twierdząc, że sprawa odszkodowań została załatwiona „zaklinają rzeczywistość”, a prawdziwym powodem, dla którego nie chcą płacić odszkodowań, jest troska o własne finanse, a nie kwestie prawne. Zauważa przy tym, że nie tylko Polska jako państwo nic od Niemiec nie otrzymała, ale świadczenia wypłacane przez RFN obywatelom Polski stanowią jedynie ok. 2% wszystkich reparacji wypłacanych obywatelom innych krajów.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Olga Doleśniak-Harczuk: Niemcy muszą poradzić sobie z tym, że polskie elity nie będą już im uległe [VIDEO]

Olga Doleśniak-Harczuk opowiedziała o realiach niemieckiej polityki, oraz o kontaktach na linii Polska-Niemcy.

Olga Doleśniak-Harczuk opowiedziała o wczorajszym spotkaniu Prezydenta Andrzeja Dudy z niemiecką głową państwa Frankiem Walterem Steinmeierem na Zamku Królewskim w Warszawie z okazji konferencji „Polska i Niemcy w Europie”, zorganizowanej w ramach obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Przemówienia były wypełnione przyjaznymi gestami. Z ust prezydenta Niemiec padło wiele ciepłych słów w naszą stronę. Trzeba pamiętać, że etykieta dyplomatyczna rządzi się swoimi prawami, więc owe symboliczne gesty nikogo nie mogą dziwić.

„Przed wizytą Steinmeiera w Polsce mówiono o ociepleniu i nowym kursie w relacjach z Niemcami. Ja tego nie dostrzegam. Te stosunki nie są moim zdaniem na tyle złe, żeby mówić o ich polepszeniu. Raczej skłaniałabym się do tego, że one stają się coraz bardziej pragmatyczne. Obie strony dostrzegają swoje interesy. Dobrze, że Polska potrafi je artykułować. Stąd być może pochodzi wrażenie, że te stosunki się ochłodziły”.

Sam prezydent Niemiec mówił w swoim wtorkowym przemówieniu o praworządności i pewnych liberlano-demokratycznych standardach, którymi powinny cechować się nowoczesne państwa. Można tę wypowiedź traktować jako nawiązanie do rzekomego niewypełniania przez Polskę zobowiązań zgodnych z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, co można rozumieć jako swoisty przytyk w naszą stronę.

„PiS to nie jest rząd tymczasowy, tylko coś trwałego; coś co przerosło Niemcy.  Teraz nasi sąsiedzi muszą sobie jakoś z tym poradzić i zacząć zdobywać kontakty z polską prawicą. W Niemczech przyzwyczajono się do pewnego scenariusza, wedle którego elity w Warszawie będą uległe wobec polityki Berlina, co przez długie lata się sprawdzało”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

Bogatko: Niemiecka prasa krytykuje wolność mediów w Polsce

Jan Bogatko opowiedział o obrazie polskich dziennikarzy w niemieckiej prasie. Zdaniem wielu niemieckich gazet oraz portali, wolność mediów jest w Polsce łamana.

 

W gazecie „Deutschland” można przeczytać artykuł Pauliny Tillman, którego tytuł brzmi „Nie róbcie z czytelników idiotów”. Artykuł traktuje o tym, że w Polsce nie ma wolnych mediów. Zdaniem dziennikarki po dojściu do władzy prawicowo-konserwatywnych populistów w Polsce, krytyczne artykuły oraz artykuły śledcze praktycznie przestały istnieć.

Dalej dziennikarka pisze o tym, że w Polsce powstało sporo dziennikarskich instytucji medialnych, które zyskują wielkie poparcie ze strony społeczeństwa, m.in. wymienia tutaj portal OKO.PRESS

Podobne, nieprawdziwe informacje w mediach niemieckich, dotyczyły rzekomego zjazdu neonazistów w Ostrowie:

„Na tym spotkaniu było około 500 nazistów oraz około 1500 neo-stalinowców z Antify i ludzi z podobnych stowarzyszeń- o czym nikt wspomniał”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

jn