Śledztwo w sprawie korupcji w ministerstwie kultury. Aresztowano brata polityka PiS Jarosława Sellina

Siedziba Prokuratury Krajowej/fot. Wnet

Na polecenie Prokuratury Krajowej funkcjonariusze CBA zatrzymali 7 osób podejrzanych w sprawie korupcji w ministerstwie kultury. Jedna osoba trafiła do aresztu. Jest to brat Jarosława Sellina (PiS).

O czynnościach podjętych w toku śledztwa Prokuratura Krajowa poinformowała w komunikacie prasowym.

Na polecenie prokuratora Zachodniopomorskiego pionu PZ Prokuratury Krajowej w Szczecinie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 7 osób w śledztwie dotyczącym powoływania się na wpływy w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Generalnego Konserwatora zabytków  oraz innych przestępstw o charakterze korupcyjnym – czytamy na stronie PK.

Jak poinformowała prokuratura, podejrzani usłyszeli zarzuty powoływania się na wpływy, płatnej protekcji czynnej i biernej, a także przyjęcia obietnicy korzyści majątkowej oraz przyjęcia korzyści majątkowej.

Prokurator skierował 4 wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania, jednak sąd uwzględnił tylko jeden z nich. Osobą, która trafi do zakładu karnego jest Ryszard S., brat byłego wiceministra kultury. Polska Agencja Prasowa błędnie poinformowała w swojej depeszy, że do aresztu trafiły wszystkie osoby objęte wnioskami prokuratora. W rzeczywistości po nieuwzględnieniu wniosków wobec trzech osób zostały one objęte przez prokuratora poręczeniem majątkowym.

Taki sam środek zapobiegawczy prokurator zostosował wobec ósmego podejrzanego, który w poniedziałek sam stawił się w prokuraturze.

Z ustaleń śledztwa wynika,  że Ryszard S. w zamian za otrzymywane obietnice korzyści majątkowych i uzyskane korzyści w postaci nieodpłatnych noclegów w hotelu, pośredniczył w bezprawnym  wywieraniu wpływu na decyzje i działania Sekretarza Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Generalnego Konserwatora Zabytków, których przedmiotem była planowana inwestycja w Międzyzdrojach.  Ponadto   działając wspólnie i w porozumieniu z Maciejem K. przyjął obietnicę korzyści majątkowej w zamian za pomoc w uzyskaniu z MKiDN dotacji celowej  w ramach Programu Ochrona Zabytków 2023 – pisze Prokuratura Krajowa

W postępowaniu zabezpieczono w siedzibie MKiDN dokumentację oraz dane elektroniczne.

Robert Hernand: Wątpliwe podstawy do wszczęcia śledztwa w sprawie działań funkcjonariuszy wobec szczecińskiej ginekolog

ZPG Robert Hernand/fot. WNET

Jest przepis o pomocnictwie w dokonaniu aborcji, prokurator musiał podjąć stosowne działania – mówi ZPG Robert Hernand o śledztwie w sprawie zajęcia dokumentacji gabinetu ginekologicznego.

Media informowały kilka dni temu, że Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy, którzy zabezpieczyli dokumentację medyczną gabinetu ginekologicznego dr Marii Kubisy. Zabezpieczenie to odbyło się w toku śledztwa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie prowadzonego w kierunku pomocnictwa w dokonaniu aborcji.

Funkcjonariusze CBA zabezpieczyli dokumentację medyczną gabinetu z okresu ponad 20 lat, tłumacząc to praktyczną niewykonalnością dokonania analizy i wyboru teczek medycznych na miejscu, w gabinecie. Przeciwko doktor skierowano akt oskarżenia. Drugi oskarżony przyznał się i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

O sprawie tej pisał inny Zastępca Prokuratora Generalnego, prokurator Michał Ostrowski.

Wątpliwe podstawy wszczęcia

O śledztwo to zapytaliśmy Zastępcę Prokuratora Generalnego Robert Hernanda.

Jeżeli przepis dotyczący pomocnictwa w wykonywaniu aborcji obowiązuje, to jest obowiązkiem prokuratora i funkcjonariusza CBA podjąć stosowne działania przewidziane rygorami prawnymi – mówi Robert Hernand, który uważa, że co do zasady zabezpieczenia dokumentacji dokonano zgodnie z art. 26 ust. 3 pkt 3 ustawy o prawach pacjenta.

Zdaniem Zastępcy Prokuratora Generalnego z faktu, że w toku postępowania sąd krytycznie ocenił zabezpieczenie przez prokuratora całości dokumentacji medycznej gabinetu nie wynika, że działanie to nosiło cechy przestępstwa.

Wszczęcie w tej sprawie śledztwa jest bardzo wątpliwe – ocenia prokuratora Hernand, który sugeruje, że jeżeli rozpatrywać działanie funkcjonariuszy przez pryzmat postanowienia sądu, to raczej w kierunku ewentualnego deliktu dyscyplinarnego. Zastrzega przy tym, że nie przesądza, czy delikt taki wystąpił, bo sprawę zna jedynie z przekazu medialnego.

Zagrożenia dla referendum

Zastępca Prokuratora Generalnego mówił również o zagrożeniach dla prawidłowego przeprowadzenia w przyszłości referendum. W przeszłości wygłaszał krytyczne uwagi co do referendum z jesienie 2023 r., kiedy występował przed Sądem Najwyższym, reprezentując Prokuratora Generalnego w procedurze zatwierdzania ważności wyborów przez SN.

Według niego wskazana byłaby zmiana w ustawie, która ukróciłaby sytuacje takie, jakie miały miejsce przy wydawaniu kart do ostatniego referendum. Członkowie komisji wyborczych zachowywali się wówczas w sposób rodzący szereg wątpliwości, który mógł być odebrany jako deprecjonowanie referendum, co zresztą skutkowało wydaniem komunikatu przez PKW w trakcie głosowania.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji na naszym kanale Spotify!

CBA: Zarzuty korupcyjne dla rektorów

CBA/fot.cba.gov.pl

CBA poinformowało we wtorek o zatrzymaniu 3 rektorów prywatnych uczelni. Usłyszeli oni zarzuty korupcyjne w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej.

Z komunikatu opublikowanego na stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego wynika, że zatrzymani do dwaj rektorzy uczelni prywatnych w Koninie i Szczecinie oraz były rektor częstochowskiej Akademii Polonijnej.
Afera dyplomowa
Do zatrzymań doszło w toku śledztwa Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, w którym badana jest afera Collegium Humanum. To wielowątkowe postępowanie „w sprawie m.in. działania zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie, w zamian za przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych, wystawiali dokumenty, związane z ukończeniem studiów oraz dyplomami MBA, uprawniające do zasiadania w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa”.

Do zatrzymań doszło 6 czerwca 2024 roku.

Funkcjonariusze Delegatury CBA w Rzeszowie, na terenie województwa zachodniopomorskiego, śląskiego oraz wielkopolskiego, zatrzymali trzech mężczyzn związanych ze środowiskiem akademickim niepublicznych uczelni wyższych. Zatrzymani to: Andrzej K., były rektor Akademii Polonijnej w Częstochowie, Waldemar U. ,rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie oraz Marek W., rektor Wyższej Szkoły Kadr Menadżerskich w Koninie – czytamy w komunikacie CBA.

Jak pisze CBA, rektorzy „działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, udzielili korzyści majątkowej osobie reprezentującej Polską Komisję Akredytacyjną w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznej”.

Z ustaleń śledztwa wynika, że rektorzy bezprawnie wywierali wpływ na decyzje dotyczące uczelni wyższych, którymi sami zarządzali. CBA dodaje, że w sprawie „przewijają się wątki związane z kontrolami i wnioskami rozpatrywanymi przez Polską Komisję Akredytacyjną wobec tych uczelni wyższych”.

Materiał dowodowy i areszt

Przeszukano także mieszkania rektorów, gdzie zabezpieczono elektroniczne nośniki danych i dokumentację o znaczeniu dowodowym.

W siedzibie Śląskiego Wydziału Zamiejscowego PK rektorzy usłyszali zarzuty przekupstwa (art. 229 §1 i §4 k.k ) oraz płatnej protekcji czynnej (art. 230a § 1 k.k).

Decyzją sądu jeden podejrzany został tymczasowo aresztowany. Wobec pozostałych stosowane są wolnościowe środki zapobiegawcze m.in. w postaci poręczeń majątkowych.

CBA określa sprawę jako rozwojową.

Piotr Schab: Projektowany kodeks pracy operacyjnej dopuszcza stosowanie systemów typu „Pegasus”

Sędzia Piotr Schab/fot. WNET

O przygotowywanym w sejmie projekcie Kodeks pracy operacyjnej, który radykalnie poszerza uprawnienia służb specjalnych, a także o ochronie granicy rozmawiamy z Prezesem SA w Warszawie Piotrem Schabem.

Pytany o czynności operacyjne służb specjalnych polegające na inwigilacji, Gość „Prawodajni” określił je jako „stosowanie narzędzi, które poprzez przełamywanie tego, co określamy jako prawa obywatelskie, prowadzą do realizacji interesu publicznego”. „Tak przynajmniej co do zasady powinno być” – zaznaczył.

Nowe uprawnienia dla służb

Jak mówi sędzia Piotr Schab, projekt kodeksu pracy operacyjnej „absolutnie przewiduje” stosowanie takich narzędzi, jak Pegasus.

To co mnie uderza i to co dla mnie jest zdumiewające – mówię to jako sędzia i jako obywatel – to fakt, że stosowanie tego urządzenia może mieć miejsce, wedle projektu, zarówno przed postawieniem zarzutów konkretnym osobom, ale także po – ocenia sędzia Schab.

Prawnik zwraca uwagę, że zgodnie z projektem „osoba względem której sformułowane są zarzuty, może być śledzona przy wykorzystaniu tego rodzaju urządzenia i nie ma procesowych, adekwatnych możliwości obrony”.

Sędzia podkreśla, że dotychczas podejrzani w postępowaniach karnych „korzystali z przywilejów w zakresie ustosunkowania się do materiału dowodowego, polemiki z tymi dowodami”.

A tutaj, należy wnosić, po przedstawieniu zarzutu przestępstwa określonej osobie, ona dalej może być inwigilowana – mówi Piotr Schab, opisując zdecydowanie gorszą pozycję procesową podejrzanych, gdyby nowe prawo weszło w życie.

Przeszukania niejawne

Sędzia tłumaczy również, że jednym z rozwiązań, które forsuje projekt są tzw. przeszukania niejawne. Obecnie przeszukania powinny być prowadzone w obecności właściciela nieruchomości lub osoby przybranej. Nowe przepisy dałyby służbom możliwość wejścia do nieruchomości nie tylko pod nieobecność właściciela, ale też bez informowania go o przeprowadzeniu takiej czynności.

Mogą państwo nie być o tym informowani, najbliżsi państwa mogą o tym nie być informowani. Co więcej, państwo nie będą mieli wpływu na to, kto ewentualnie, realizując i zabezpieczając państwa interesy, może brać udział w tej czynności – kreśli skutki projektu sędzia Schab.

Obrona granicy

Prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie był również pytany o prawne aspekty użycia broni na granicy przez żołnierzy.

Czy żołnierz, który miał broń w ręku i widział kilkudziesięciu wdzierających się migrantów i mając obowiązek bronienia granicy, mógł liczyć się z tym, że jego życie jest zagrożone? Miał obowiązek liczyć się z tym, że jego życie jest zagrożone, prawda? Czego mamy zatem oczekiwać od tego żołnierza, że ucieknie? Nie. On miał obowiązek stać i bronić państwa – mówił Piotr Schab.

„I usłyszał zarzuty” – podkreślił prowadzący audycję Jakub Pilarek.

I usłyszał zarzuty, wiedząc, że zdarzają się ataki zagrażające bezpośrednio życiu. Bo żołnierze o tym wiedzą. Przydarzył się taki wypadek, który skutkował niestety śmiercią żołnierza. Ta sekwencja zdarzeń sprowadza się do tego, że żołnierz broni państwa, realizując swoją służbową powinność, swoją misję, za cenę zdrowia i życia. Czy zatem mamy żołnierzowi powiedzieć „odstąp od swojego obowiązku, dlatego, że atakują cię z maczetami”? No chyba nie tego oczekujemy. Zresztą, to byłoby złamanie ustawy – ocenił sędzia.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy na Spotify!

Afera w PGNiG! CBA zatrzymało osiem osób podejrzanych o korupcję

Flags of PGNiG / Maciej Margas / CC BY-SA 4.0

CBA zatrzymało 8 osób zamieszanych w aferę korupcyjną w zielonogórskim oddziale PGNIG. Wszystkim prokuratura postawiła już zarzuty. Wobec jednej osoby zastosowano tymczasowy areszt.

Osoby zamieszane w cały proceder to pracownik Działu Elektrycznego i Automatyki Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa oddziału w Zielonej Górze oraz siedmiu właścicieli i pracowników firm rozlokowanych w województwach wielkopolskim, lubuskim, mazowieckim, łódzkim, dolnośląskim oraz śląskim. Pierwszy z wyżej wymienionych miał przyjmować korzyści majątkowe w zamian za działanie na szkodę PGNiG, fałszowanie faktur i pranie pieniędzy.

Pracownik działu Elektrycznego i Automatyki na etapie rozmów przetargowych zawyżał wartość zamówionych przez PGNiG usług. Oszukał w ten sposób firmę na łączną kwotę minimum 588 tys. zł. Następnie przywłaszczył sobie wymienioną wyżej kwotę. Oficjalnie miała to być zapłata za usługi projektowe, które świadczyła jego firma na zlecenie wspomnianych wyżej osób. W celu uwiarygodnienia całego procesu sfałszowano faktury VAT.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że opisany proceder miał być prowadzony w w latach 2020 – 2021. CBA nie wyklucza jednak, że mógł trwać znacznie dłużej.

K.B.

Źródło: DoRzeczy

Kwiatkowski: Pegasus to nie jest zwykły podsłuch – to broń cybernetyczna

Featured Video Play Icon

Sejm / Fot. Łukasz Jankowski, Radio WNET

Były prezes NIK o nieprawidłowościach przy zakupie systemu Pegasus, działaniu narzędzia i komisji sejmowej do wyjaśnienia problemu inwigilacji.

Krzysztof Kwiatkowski o programie Pegasus. Stwierdza, że narzędzie służy do głębokiego inwigilowania obywateli.

Pegasus może konfigurować SMS-y w sposób niezauważalny

Dlatego można uważać program za broń cybernetyczna.

 Zdaniem senatora sprawę użycia Pegasusa trzeba wyjaśnić. Należy więc powołać sejmową komisję śledczą.

Stwierdza, że Najwyższa Izba Kontroli natknęła się na przekazanie z Funduszu Sprawiedliwości pieniędzy do CBA na zakup systemu Pegasus.

Zaznacza, że urzędnicy mają obowiązek stawiać się przed komisją sejmową. Kwiatkowski wyjaśnia jak doszło do ujawnienia inwigilacji.

Właściciel oprogramowania Apple stwierdził, że dochodziło do naruszenia oprogramowania. Wówczas rozpoczęto śledztwo ws. telefonów Apple’a z wielu krajów.

Przepisy zostały złamane.

Rozmówca Magdy Uchaniuk podkreśla, że zgodnie z prawem służby specjalne mogą być finansowane jedynie z budżetu państwa. Oznacza to, jak mówi, że przekazanie środków z Funduszu Sprawiedliwości było nielegalne. Dodaje, że

 Jak ocenia nasz gość, to dobrze, że komisja swym zakresem obejmuje nie tylko okres rządów Zjednoczonej Prawicy, ale też PO-PSL.

Paweł Kukiz ma rację. […] Sejm sprawuje funkcję kontrolną nad władzą wykonawczą.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

K.T./A.P.

Kucharczyk: Jacek Majchrowski często zgrywa osobę, która tak naprawdę udaje, że nie wie, co się dzieje

Jakub Kucharczyk mówi o tym, jaka była jego reakcja na wieść o zatrzymaniu Elżbiety Koterby, która przez długi czas pełniła obowiązki wiceprezydenta Krakowa przy Jacku Majchrowskim. Gość przedstawia, kim w Krakowie była Pani Elżbieta podczas  sprawowania funkcji wiceprezydenta. Była nazywana taką carycą krakowskiej polityki […] Była jedną z najbardziej zaufanych współpracownic prezydenta Majchrowskiego. Jakub Kucharczyk wskazuje, że to, w jaki prezydent Krakowa komentował zwolnienie […]

Jakub Kucharczyk mówi o tym, jaka była jego reakcja na wieść o zatrzymaniu Elżbiety Koterby, która przez długi czas pełniła obowiązki wiceprezydenta Krakowa przy Jacku Majchrowskim. Gość przedstawia, kim w Krakowie była Pani Elżbieta podczas  sprawowania funkcji wiceprezydenta.

Była nazywana taką carycą krakowskiej polityki […] Była jedną z najbardziej zaufanych współpracownic prezydenta Majchrowskiego.

Jakub Kucharczyk wskazuje, że to, w jaki prezydent Krakowa komentował zwolnienie Elżbiety Koterby, było bardzo mocno naciągane. Mówił wtedy, że stracił do niej należyte zaufanie, a spowodowane to było jakimś konfliktem interesów.

Oczywiście tych zarzutów wobec niej, płynących ze strony opozycji czy również krakowskich mediów, było dużo więcej, dużo cięższego kalibru niż ten oficjalny powód.

Jak wiadomo, działania korupcyjne, których owocem były decyzje administracyjne na korzyść różnych deweloperów, doprowadziły do ogromnej zmiany infrastrukturalnej w Krakowie. Gość zaznacza, że wiele ruchów deweloperskich było pozbawione sensu, aczkolwiek to absolutnie nie przeszkodziło, aby te plany weszły w życie.

Działacz Klubu Jagiellońskiego odnosi się również do tego, czy Jacek Majchrowski wiedział, czy jednak nie wiedział o działaniach podejmowanych podczas jego prezydentury. Tutaj mówi, że jest to niemożliwe, aby prezydent nie wiedział choć trochę o tym, co robiła m.in. jego zastępczyni.

Jacek Majchrowski doskonale wie, co się dzieje w krakowskim ratuszu od lat i doskonale często zgrywa osobę, która tak naprawdę udaje, że nie wie, co się dzieje, bo to jest mu wygodne i koniec końców wjeżdża na białym koniu, mówiąc, że działo się źle, ale przyszedłem w najlepszym momencie i naprawiłem sytuację.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

K.J.

CBA zatrzymała syna Mariana Banasia

Jakub Banaś, syn i doradca społeczny prezesa Najwyższej Izby Kontroli został w piątek zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Dzisiaj na swym profilu na Twitterze Marian Banaś poinformował o zatrzymaniu jego syna przez służby.

Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało w oficjalnym komunikacie o dzisiejszym zatrzymaniu dwóch osób:

Na terenie województwa małopolskiego funkcjonariusze CBA zatrzymali społecznego doradcę Prezesa NIK – Jakuba B. Również na terenie Małopolski, przy współudziale funkcjonariuszy Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów, agenci CBA zatrzymali Dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie – Tadeusza G.

Zatrzymania, jak czytamy, mają związek z prowadzonym przez CBA śledztwem ws. składania fałszywych oświadczeń majątkowych przez osobę pełniącą funkcję publiczną.

A.P.

Żaryn: Próba wyprania brudnych pieniędzy udaremniona przez CBA

W „Kurierze w samo południe” rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn komentuje akcję zatrzymania dwóch obywateli podejrzanych o próbę wyprania 2 milionów złotych.

Stanisław Żaryn wypowiedział się na temat operacji przeprowadzonej przez CBA – została udaremniona próba wprowadzenia w obieg publiczny pieniędzy pochodzących z kradzieży. Dwójka podejrzanych miała zgodzić się na wykonanie tego nielegalnego procederu po uzyskaniu odpowiednio wysokiego wynagrodzenia.

2 miliony złotych miały zostać wprowadzone do obiegu gospodarczego poprzez firmę i usługi, którymi zarządzali zatrzymani.

Skuteczność eliminacji tego typu nielegalnych działań przez CBA oraz fakt, iż po każdym z nich zostaje stały ślad w systemie finansowym rodzi pytanie, czy takie operacje mogą się jeszcze jakkolwiek opłacać.

Tego typu operacje są wciąż wysoko dochodowe. Jeden z zatrzymanych zgodził się przeprowadzić wskazaną operację legalizacji pieniędzy za 600 tysięcy złotych, tak więc „przebicie” było dosyć duże. Jest to obłożone dużym ryzykiem, ale wciąż przynosi duże zyski.

W rozmowie ze Stanisławem Żarynem Adrian Kowarzyk poruszył również temat niedawnych serii włamań na skrzynki mailowe posłów i ministrów. Zjawiska takie jak np. publikowanie w internecie treści z przejętych skrzynek nasz gość klasyfikuje jako domniemane wrogie działanie zagranicznego wywiadu i nie chce ich szerzej komentować.

Komentowanie tych wątków jest współgraniem z autorami tej operacji dezinformacyjnej. A ponieważ, jak wszystko na to wskazuje, mamy do czynienia z działalnością Federacji Rosyjskiej przeciwko Polsce, uważam że komentowanie poszczególnych wątków jest sprzyjaniem agresywnym działaniom informacyjnym przeciwko naszemu krajowi.

W dalszej części rozmowy rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych wyjaśnia na jakiej podstawie podejrzenia padają właśnie na naszych wschodnich sąsiadów.

Tutaj bazujemy na dwóch poziomach analizy – SKW i ABW pozyskały na tyle dużo przesłanek związanych z warstwą techniczną tego ataku, żeby wskazywać, że mamy do czynienia z grupą hakerską powiązaną z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

PK

Prezes NIK składa wniosek o upublicznienie materiałów ze śledztwa w jego sprawie

„Szykanowani są moi bliscy, nawet moje wnuki”- twierdzi Marian Banaś, który zwrócił się do ministrów Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa Ziobry z wnioskiem o ujawnienie szczegółów śledztwa w jego sprawie

[related id=144902 side=right] Pod koniec 2019 r. prokuratora regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo ws. rzekomych nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Postępowanie wszczęto na podstawie zawiadomień od grupy posłów opozycji, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W opublikowanym w poniedziałek oświadczeniu prezes Najwyższej Izby Kontroli podkreślił, że domaga się jasnej odpowiedzi na pytanie o cel tego śledztwa.

Od niemal dwóch lat zespół funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury zbiera dowody na popełnienie przeze mnie rzekomych przestępstw, o których tak chętnie informuje się i szeroko komentuje w mediach. Szykanowani są moi bliscy, dzieci, żona, synowa, nawet moje wnuki były świadkami czynności operacyjnych służb w domu syna. Moi byli współpracownicy, znajomi oraz ich firmy są obiektem przeszukań przez funkcjonariuszy CBA. Ogromne siły i środki zaangażowane zostały w jednym celu: zebrania haków na mnie i moją rodzinę.

Wskazuje, że przez dwa lata śledztwa nie został przesłuchany przez prokuraturę ani w charakterze podejrzanego, ani jako świadek. Jak podkreślił Banaś,

Nie obawiam się o swoją uczciwość, być może popełniłem zwykłe ludzkie błędy, za które przyjdzie mi odpowiedzieć przed niezależnymi sądami, ale nigdy nie dopuściłem się świadomie przestępstw i nigdy nie działałem na szkodę interesu publicznego.

A.P.

Źródło: RFM24.pl