Odmowa przyjęcia mandatu będzie niemożliwa? Smoliński: sytuacja obywatela się nie pogorszy

Gościem red. Łukasza Jankowskiego w popołudniowej audycji Radia Wnet, był poseł PiS Kazimierz Smoliński, który mówił m.in o projekcie ustawy, uniemożliwiającym odmowę przyjęcia mandatu.

Kazimierz Smoliński komentuje rozwiązanie struktur Prawa i Sprawiedliwości w Wałbrzychu. Tłumaczy, że czasem tego typu działania są konieczne do oczyszczenia partii.

To są działania statutowe. Władze partii maja prawo podejmować takie działania. To dość radykalne ale czasem konieczne, zwłaszcza jeśli coś się dzieje w danej strukturze.

Omówiona zostaje również kwestia projektowanych przepisów uniemożliwiających odmowę przyjęcia mandatu. Poseł PiS wskazuje, że pomysł wzorowany jest na regulacjach obowiązujących w Europie Zachodniej. Zapewnia, że postępowanie sądowe według nowych reguł ułatwi obywatelowi obronę jego interesów.

Projekt nie jest jeszcze pod obradami Sejmu. Nie może być tak, że jak mamy pandemię, to nie możemy podejmować decyzji trudnych, które usprawniają działania rządu w jakimś sektorze – powiedział polityk.

Według gościa „Radia Wnet” projekt nie działa na szkodę obywatela.

Sytuacja obywatela się nie pogarsza, bo tak samo jak dotychczas ma on prawo iść do sądu i ma dwie instancje – podkreślił.

Poczekajmy na ostateczny kształt projektu – dodał.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego mówi też o polityce epidemicznej rządu. Wskazuje, że utrzymanie daleko idących obostrzeń jest konieczne dla ochrony zdrowia Polaków, a przedsiębiorcy, którzy nie mogą prowadzić swojej działalności, otrzymają odpowiednią pomoc od państwa.

Apeluję o rozsądek. Jeśli spojrzymy na Europę, to prawie wszystkie kraje przedłużają lockdown. (…) Zdrowie i życie jest ważniejsze niż pewien dyskomfort. Są uruchamiane kolejne tarcze, miliardy, które będą do dyspozycji przedsiębiorców. Mało który kraj tak daleko poszedł z tą pomocą – wskazywał Smoliński.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

A.N.

Anna Gembicka: Jeżeli kobiety zdecydują się podjąć zatrudnienie, muszą być wynagradzane w sprawiedliwy sposób

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej o projekcie ustawy dotyczącej mobbingu, zrównania płac kobiet i mężczyzn oraz luce płacowej.

Wiceminister Anna Gembicka komentuje projekt ustawy o mobbingu, który dotyczy kwestii zróżnicowania płac pomiędzy kobietami, a mężczyznami:

Liczba pracujących kobiet jest mniejsza od liczby pracujących mężczyzn (…) Ale jeżeli kobiety zdecydują się podjąć zatrudnienie, chcemy żeby mogły być wynagradzane w sprawiedliwy sposób (…) Chodzi o to, że jeżeli mamy takie same stanowiska, które wymagają takich samych kompetencji, zakres zadań jest taki sam, a te płace są różne i tym kryterium jest płeć – żeby można było temu przeciwdziałać.

Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego powołuje się na raport, który wskazuje, że gdyby liczba kobiet zatrudnionych w Polsce zwiększyłaby się o 500 tys. to środki płynące do gospodarki do roku 2025 zwiększyłyby się od 90 do 180 mld zł.

Wiceminister w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Anna Gembicka wierzy, że przyjmowane przepisy są możliwe do wyegzekwowania, a ich wdrożenie przyniesie założone skutki, choć:

Niestety osoby, które pracują w mniejszych ośrodkach, gdzie to bezrobocie jest wyższe, bardzo często się boją po prostu zaprotestować, boją się zawalczyć o swoje prawa, bo wiedzą, że trudno im będzie znaleźć inną pracę. My też to wiemy, my też to rozumiemy, dlatego mam nadzieje, że te przepisy też doprowadzą do zmiany mentalności, do zmiany podejścia, także pracodawców.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K. / M.K.

Samochód elektryczny w leasingu bez dopłaty. Branża wrze

Przedsiębiorca leasingujący flotę nie skorzysta z dopłat do nowych aut elektrycznych — wynika z ostatniej wersji projektu rozporządzenia ministra energii. Branża wrze i liczy na zmianę.

Zgodnie z projektem rozporządzenia ws. szczegółowych warunków udzielania oraz sposobu rozliczania wsparcia udzielonego ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT) w przypadku elektrycznych aut osobowych dopłata ma wynieść maksymalnie 30 proc. kosztów kwalifikujących się do objęcia wsparciem, ale nie więcej niż 36 tys. zł. Limit ceny takiego pojazdu to 125 tys. zł. W przypadku aut napędzanych wodorem maksymalne wsparcie to 100 tys zł, a gazem ziemnym 20 tys. W przypadku elektrycznych ciężarówek (do 3,5 tony) dopłata miałaby nie przekraczać 70 tys. zł; a w przypadku większych pojazdów ciężarowych 150 tys. zł (do 12 ton) i 200 tys. zł (powyżej 12 ton).

Jak podkreślił w rozmowie z DGP Maciej Mazur, prezes Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), proponowana wersja przepisu wyklucza ze wsparcia Funduszu Niskoemisyjnego Transportu zarówno leasingodawców, jak i firmy, które biorą pojazdy w leasing, a nie kupują je za gotówkę.

Rzadko opłaca się kupować samochody za gotówkę. W Polsce 80 proc. floty firm jest leasingowane, dlatego rynek jest z powodu propozycji ministerstwa w stanie delikatnego wrzenia — podkreślił Mazur.

Dodaje, że eliminacja tej metody finansowania oznacza ograniczenie możliwości realnego wspierania rynku przez wykluczenie niemal wszystkich graczy finansowych.

Krzysztof Bolesta, wiceprezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, również uważa, że to bardzo niedobrze, iż leasing został pominięty.

To główna forma pozyskiwania pojazdów do flot. Miejmy nadzieję, że to zostanie poprawione — powiedział DGP.

Wyraził jednocześnie nadzieję, że w końcu „żaba zamieni się w księżniczkę” i fundusz zostanie uruchomiony.

Ten projekt będzie stymulował rynek samochodów w przedsiębiorstwach, a polską specyfiką jest to, że zdecydowana większość sprzedaży nowych samochodów to zakupy firm. Niestety FNT nie ma rozporządzeń pozwalających na jego uruchomienie już bardzo długo. Blokuje to sprzedaż aut elektrycznych, bo wszyscy liczą na obiecane dotacje — wyjaśnił.

Wśród najważniejszych zmian, jakie pojawiły się w rozporządzeniu po konsultacjach, wymienił m.in. poszerzenie katalogu pojazdów elektrycznych objętych wsparciem w postaci dotacji.

Projekt rozporządzenia o dopłatach dla klientów indywidualnych ministerstwo ogłosiło 15 lipca. Ministerstwo zaznaczyło, że do tego projektu zostały zgłoszone liczne uwagi.

Jesteśmy w trakcie ich analiz. Dążymy do tego, aby działanie to zostało jak najszybciej uruchomione – wyjaśnia resort.

Konsultacje projektu dotyczące wsparcia dla konsumentów na zakup e-aut trwały do 22 lipca.

A.P.

 

 

Nowe przepisy zaszkodzą rynkowi hulajnóg elektrycznych w Polsce

Ustawa, która ma regulować funkcjonowanie hulajnóg elektrycznych i innych jednośladów w miastach, może stać się hamulcem dla rynku. Część nie będzie mogła się poruszać po centrach miast.

Jak twierdzi „Rzeczpospolita”,  opublikowany w minionym tygodniu projekt ustawy ws. elektrycznych hulajnóg, odstaje od faktycznie panujących na rynku warunków, tworząc kategorie, w których część pojazdów nie będzie się mieścić. Zgodnie z definicją urządzenia transportu osobistego (UTO) jest to urządzenie poruszające się z prędkością maksymalnie 25 km/h, o długości do 125 cm, szerokości 90 cm, wadze do 20 kg. Definicja taka nie obejmuje takich pojazdów jak dłuższe elektryczne tandemy, segwaye, czy trójkołowce. Co więcej, część pojazdów nie będzie mogła poruszać się po centrach miast.

Biorąc pod uwagę, jak szybko hulajnogi weszły do Polski i jak szybko rozrósł się ten sektor, musimy mieć na uwadze, że za rok, dwa lata na ulicach może się pojawić nowy pojazd, kolejne alternatywne rozwiązanie, którego dziś nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Istotne jest więc, aby obecnie formułowane przepisy brały pod uwagę szeroką i długoterminową wizję.

Przestrzega Jakub Michałowski, public policy manager w polskim oddziale Bird, cytowany przez gazetę.

Z drugiej strony, eksperci zwracają, że uregulowanie statusu prawnego hulajnóg elektrycznych jest niezbędne. Konsultacje publiczne projektu ustawy trwają do 9 września.

A.P.