Ks. prof. Cisło: Wojna dostarcza nam dowodów na ogromne poświęcenie kapłanów

Ks. prof. Waldemar Cisło / Fot. materiały prasowe stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie

„Niech fałszywy obraz Kościoła, zbudowany przez media, nie przesłoni nam prawdy o męczeństwie naszych sióstr i braci, także księży, którzy mogli wyprzeć się Chrystusa, a byli Mu wierni do końca”.

W trakcie wykładu inauguracyjnego w Opolu ks. prof. Waldemar Cisło przypomniał, że „w kraju wojny Kościół staje się wszystkim: stołówką, szpitalem i noclegownią; miejscem, gdzie człowiek przychodzi wyrzucić swój ból”. Dlatego – jak wyjaśnił – nieprzypadkowo „w wielu miejscach kościoły były niszczone przez terrorystów już po zakończeniu działań wojennych”. Działo się tak w Syrii i Iraku. „Nie jest sztuką zabić, ale upokorzyć przed śmiercią. Zniszczone kościoły miały pokazać chrześcijanom, że nie ma tu dla nich miejsca” – wskazał wykładowca UKSW.

Ks. prof. Cisło zachęcał, by samemu szukać prawdy o Kościele, a nie zatrzymywać się na kłamliwym obrazie medialnym, który jest w stanie nazwać wspólnotę wierzących „zorganizowaną grupą przestępczą”. Dyrektor sekcji polskiej PKWP wyjaśniał, że wszystkie kraje, gdzie toczy się wojna, dostarczają nam dowodów na wspaniałe świadectwo sióstr zakonnych i kapłanów. 

„W RŚA chcieliśmy ewakuować misjonarzy, bo było duże zagrożenie ich życia. Wtedy powiedzieli: nie, my nie jesteśmy tylko na dobre z naszymi wiernymi, ale jesteśmy do końca; to jest nasza misja” – mówił wykładowca UKSW. Dodał, że „kapłaństwo to wybór na dobre i złe”. Sięgnął po przykład misjonarza, który – gdy był odbijany z rąk porywaczy – powiedział, że nie pójdzie sam bez innych uwięzionych. Ks. prof. Cisło zwrócił się bezpośrednio do kleryków przygotowujących się do kapłaństwa. Mówił, że „kapłaństwo jest piękne, a nasi bracia z krajów wojny pokazują, że jest warte tego, by oddać życie”.

Dyrektor sekcji polskiej PKWP zauważył, że pomoc humanitarna niesiona przez Kościół to często ostatnia deska ratunku. Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie ma tutaj ogromne doświadczenie. Realizowało projekty humanitarne, jak mleko dla Aleppo czy leczenie 50 tys. Syryjczyków. Wykładowca UKSW podkreślił, że tam, gdzie jest wojna, nic nie dają konwencje międzynarodowe czy dokumenty. „Na który punkt i jakiej konwencji ma się powołać kilkumiesięczne dziecko łyżeczką gwałcone przez rosyjskiego zbrodniarza na Ukrainie? Na jaki przepis powołać ma się kobieta w zaawansowanej ciąży wynoszona ze szpitala?” – pytał.

Ks. prof. Waldemar Cisło sięgnął po własne doświadczenia z Ukrainy. Gdy był w Buczy miał okazję rozmawiać z prawosławnym kapłanem. Dowiedział się, że zbrodni, do jakiej tam doszło, nie da się porównać z tym, co działo się w Aleppo. „W Syrii ludzie ginęli od bomb i ostrzału, a tutaj niewinni, nieuzbrojeni cywile, często ze związanymi rękami, byli katowani, znęcano się nad nimi” – zauważył.

Czytaj też:

Ks. prof. Cisło na Ukrainie: Obojętność zabija!

Dramatyczną sytuację wielu ofiar wojen na Bliskim Wschodzie pogarszała nierzadko miejscowa kultura. Tak było w przypadku jazydek, które – jak przypomniał dyrektor sekcji polskiej PKWP – były gwałcone i sprzedawane do niewoli seksualnej. Po tych tragicznych przeżyciach nie miały gdzie wrócić. „Te, które nie miały dzieci, często szły w góry i popełniały samobójstwo. Żeby uchronić matki, robiliśmy dla nich małe gospodarstwa, by pokazać im, że mają dla kogo żyć; i są potrzebne swoim dzieciom” – wyjaśnił wykładowca UKSW.

Ks. prof. Cisło podkreślił, że „tylko Kościół zostaje takim ludziom, bo oni nie mają dokąd pójść”. Dodał, że na Bliskim Wschodzie widoczne jest męczeństwo kapłanów. Dyrektor sekcji polskiej PKWP sięgnął po historię ks. Douglasa, który został porwany, gdy odprawiał Mszę św. w kościele w Bagdadzie. „Był przez 10 dni przetrzymywany. Pierwszych 5 dni nie dano mu łyka wody ani kromki chleba. Łamano mu kości, wybito mu wszystkie zęby, żeby tylko wyrzekł się Chrystusa. Nie uległ. Gdy był w Polsce, wziął ze sobą swoją zakrwawioną koszulę” – mówił wykładowca UKSW. Sięgnął też po obraz płaczącego kard. Sako. Chaldejski patriarcha wychował – jako rektor seminarium – księży, którzy później zostali zamordowani. „Jeden odprawiał Mszę św., drugi był w konfesjonale, gdy rozstrzelano w kościele 58 osób. Dziś w tym miejscu można zobaczyć ich zakrwawione szaty liturgiczne” – zaznaczył ks. prof. Cisło.

Te wszystkie przykłady z krajów wojny – jak tłumaczył dyrektor sekcji polskiej PKWP – pozwalają nam zobaczyć prawdziwe oblicze Kościoła. „Prawdziwy Kościół jest tam, gdzie księża i siostry zakonne mogliby łatwo wyrzec się Chrystusa, ale pozostali wierni do końca” – podsumował. 

Biuro Prasowe PKWP Polska

Ks. prof. Cisło na Ukrainie: Obojętność zabija!

Fot. Pomoc Kościołowi w Potrzebie

„W krajach wojny potrzeba żywności, leków i środków higieny. Niech nie znudzi się nam pomaganie” – mówi dyrektor polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie który przebywa na Ukrainie.

Na miejscu dyrektor sekcji polskiej PKWP spotkał się z motocyklistami z Rajdu Katyńskiego, którym towarzyszył w Buczy i Bykowni. W trakcie Mszy św. zauważył, że „krew poległych, ofiar Katynia, zobowiązuje nas do ciągłej pracy na rzecz Polski”.
Pomoc Kościołowi w Potrzebie konsekwentnie przypomina, że w krajach, które doświadczyły dramatu wojny, potrzeba ciągłego wysiłku humanitarnego.

Od rosyjskiej agresji minęło pół roku, a z każdym kolejnym miesiącem rośnie obojętność wobec potrzebujących wsparcia Ukraińców. By temu zapobiec za wschodnią granicę postanowił udać się ks. prof. Waldemar Cisło. „Obojętność zabija” – mówi dyrektor sekcji polskiej PKWP.

PKWP z wizytą na Ukrainie

W trakcie jego pobytu do Czerwonogrodu dotarł kolejny transport z pomocą. „Co jest najbardziej potrzebne w krajach wojny? Żywność, środki higieniczne, lekarstwa. Niech nie znudzi się nam pomaganie” – apeluje ks. prof. Cisło. Wykładowca UKSW wskazuje na postawę Darczyńców PKWP. Jeden z nich sfinansował zakup najpotrzebniejszych rzeczy i przekazał na wsparcie 10 tys. euro. Inny, posiadający swoją firmę, umożliwił darmowy transport. To dzięki życzliwości Polaków do Czerwonogrodu dotarło około 40 busów z pomocą humanitarną. Na miejscu znajduje się magazyn, skąd żywność i środki higieny trafią dalej na wschód.
W trakcie pobytu na Ukrainie ks. prof. Cisło towarzyszą motocykliści z Rajdu Katyńskiego. Pomagali w rozpakowaniu transportu z Polski. Z dyrektorem sekcji polskiej PKWP pojechali też do Buczy. „Prośmy Boga, byśmy mieli siłę pomagać Ukrainie jak najdłużej” – mówił wykładowca UKSW w miejscu, w którym Rosjanie w okrutny sposób wymordowali bezbronnych cywilów.
Pobyt PKWP na Ukrainie, obok zwrócenia uwagi na ciągnący się dramat najsłabszych: kobiet, dzieci i osób starszych, ma też wymiar patriotyczny.

Ks. prof. Cisło wspólnie z motocyklistami z Rajdu Katyńskiego przebywał w Bykowni. W trakcie Mszy św. zachęcał tych, którzy mu towarzyszyli do tego, by dziękowali Bogu za pokój. „Mamy to szczęście, że od kilkudziesięciu lat w Polsce nie było wojny” – mówił. Zwracał uwagę, że „dar pokoju jest kruchy, o czym przekonała się Ukraina”.

Oni zrezygnowali z broni atomowej, by mieć gwarancję życia w pokoju. Gdzie są dzisiaj ci, którzy dawali im wtedy gwarancje? Czego uczy nas ten fakt? Że ludzkie gwarancje są bardzo kruche, łatwo się z nich wycofać – zaznaczył wykładowca UKSW.
Dyrektor sekcji polskiej PKWP przypomniał o Polakach, których szczątki spoczywają na cmentarzu w Bykowni w zbiorowych mogiłach. Zauważył, że również im wrzesień 1939 roku pokazał, ile warte są ludzkie obietnice. „Wbito wtedy nóż w plecy broniącej się Polsce” – podkreślał ks. prof. Cisło. Wyjaśnił, że „łatwo pochylać się nad tym, co było, ale trzeba też wyciągać wnioski”. „Polska potrzebuje dzisiaj, byśmy wszyscy pracowali na rzecz jej dobra, bez względu na poglądy polityczne, religię. Polska jest naszą matką” – zaznaczył wykładowca UKSW.
Ks. prof. Cisło przywoływał nauczanie ks. Piotra Skargi. Mówił o obowiązkach polityków. Cytował słowa: „współcześni politycy nauczają władców i monarchów, aby nie troszczyli się o sprawy wieczne”. „Zobaczcie, ile wysiłku niektóre środowiska medialne i intelektualne wkładają, aby wydrzeć z ludzkiego serca Boga; z serca młodego człowieka, z życia publicznego. Jaki jest w tym cel?” – pytał dyrektor sekcji polskiej PKWP. Tłumaczył, że Polskę od lat „kształtowała Ewangelia i krzyż, tak mocno wpisany w jej historię”.
Wykładowca UKSW wyjaśnił, że odpowiedzialność za Ojczyznę to obowiązek wobec tych, którzy przelewali za nią krew; również ofiar Katynia. „Dziś często traktujemy Polskę z przymrużeniem oka. Pozwalamy, by ją obrażano, a to przecież nasza Matka” – dodał. Ks. prof. Cisło zaznaczył, że w sprawach najważniejszych musimy być razem.

Pomyślmy o tym, bo widocznie komuś zależy, żeby Polak Polakowi skakał do gardła. Ze względu na szacunek dla ofiar Katynia trzeba ciągle wołać: opamiętajcie się i pracujcie dla Matki, której na imię Polska. Jesteście synami tej ziemi. Biada tym, którzy Matkę sprzedają za judaszowe srebrniki – podkreślił dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Na Ukrainie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pozostanie jeszcze dwa dni.

Biuro Prasowe PKWP Polska

PKWP z wizytą na Ukrainie

Dyrektor sekcji stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. prof. Waldemar Cisło wskazuje, że na terenach wojny konieczny jest ciągły wysiłek humanitarny.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie udaje się na Ukrainę. Dyrektor sekcji polskiej Stowarzyszenia ks. prof. Waldemar Cisło wyjaśnia, że „na terenach wojny potrzeba ciągłego wysiłku humanitarnego, a im dłużej trwa rosyjska agresja, tym większe jest ryzyko obojętności”. Za wschodnią granicę trafi kolejny transport z pomocą humanitarną, tym razem sfinansowany przez IŁ Capital.

Od początku wojny na Ukrainie granicę z Polską przekroczyło prawie 6 mln uchodźców. „Zdaliśmy egzamin z uczynków miłosierdzia” – mówi ks. prof. Waldemar Cisło. Dyrektor sekcji polskiej PKWP przypomina, że kiedy w 2014 roku z okolic Mosulu w Iraku wypędzono 100 tys. ludzi, to trzeba było organizować dla nich obozy dla uchodźców. „W Polsce nie ma czegoś takiego, choć w kraju pozostało ok. 1,3 mln osób ze wschodu. Zawsze podkreślajmy wysiłek społeczeństwa i wielu rodzin, które przyjęły potrzebujących pod swój dach, dzieląc się z nimi tym, co mają” – zaznacza wykładowca UKSW.

Ks. prof. Cisło wyjaśnia, że w krajach, gdzie toczy się wojna, potrzeba ciągłego wysiłku humanitarnego. „Ci, którzy zostali na Ukrainie mają jeszcze gorszą sytuację, a pamiętajmy, że zawsze największymi ofiarami wojen są najbiedniejsi, czyli kobiety, dzieci i osoby starsze” – zaznacza dyrektor sekcji polskiej PKWP. Potwierdzają to przekazy medialne, jakie docierają ze wschodu. Wykładowca UKSW podkreśla, że „gdy dramat wojny dotykał Bliski Wschód i Afrykę, spotykało się to z mniej emocjonalnym przyjęciem”. „Teraz, kiedy cierpienie jest blisko nas, bo widzimy ludzi okaleczonych, zamordowanych, zaczynamy dopiero rozumieć, czym naprawdę jest wojna” – dodaje.

By uniknąć obojętności wobec Ukrainy, polska sekcja PKWP udaje się za wschodnią granicę. „Odwiedzimy polskie groby w Bykowni i innych miejscach, gdzie spoczywają zamordowani Polacy” – zauważa ks. prof. Cisło. Tłumaczy, że Polska doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czym jest zdrada i co znaczy być pozostawionym samemu sobie. To doświadczenie – jak mówi – dziś dotyka Ukrainę, która rezygnowała z broni atomowej w zamian za gwarancję wielkich tego świata.

Widzimy ile dziś warte były te deklaracje. Powinniśmy pytać, gdzie jesteś Berlinie, gdzie jesteś Paryżu, kiedy miliony ludzi potrzebują w Polsce środków na leczenie i naukę, a w pomocy uchodźcom nie otrzymaliśmy unijnego wsparcia, które świadczyłoby o jakiejkolwiek solidarności– zauważa wykładowca UKSW.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie od początku wojny tylko z Wrocławia wysłało na Ukrainę pięć transportów ze wsparciem humanitarnym. Rozpoczynającej się wizycie PKWP za wschodnią granicą będzie towarzyszyć przekazanie kolejnej pomocy. IŁ Capital postanowiło zakupić żywność oraz środki higieny warte 10 tys. euro. Na miejscu ks. prof. Waldemar Cisło będzie też tam, gdzie już wcześniej docierały transporty. „Chcemy z bliska zobaczyć, jak pomoc dociera do potrzebujących” – podsumowuje dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Biuro Prasowe PKWP Polska

Wolni – niewolni. „Za każdą z 40 mln ofiar stoi osobista tragedia”

Historię 14-latki, która trafiła w ręce handlarzy ludźmi, a także świadectwa kleryków z RŚA – o tym usłyszeli wierni w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu na inaugurację kampanii „Wolni – niewolni”.

Kiedy trafiła w ręce handlarzy ludźmi, była małą dziewczynkę. Pochodziła ze wsi. Rodzice oddali ją osobom, które obiecywały lepszą szkołę i wykształcenie. Zostali okłamani. Ich córka była sama w dużym mieście i została zmuszona do prostytucji.

„Gdy zaszła w ciąże z jednym z pierwszych klientów, została zmuszona do aborcji. Gdy zaszła w ciąże ponownie, wiedząc, co wydarzy się dalej, wyskoczyła z okna z pierwszego piętra” – mówił Radosław Malinowski z Fundacji HAART.

Czytaj także:

Monika Grzelak: 20 proc. przypadków współczesnego niewolnictwa to wykorzystywanie seksualne

Tę historię usłyszeli wierni diecezji kaliskiej w trakcie inauguracji kampanii „Wolni – niewolni” w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Dziewczynka przeżyła, choć była mocno poobijana. Trafiła do ośrodka dla osób skrzywdzonych.

„Przy rejestracji okazało się, że ma 14 lat. Takim osobom chcemy pomóc. Oferujemy im wsparcie medyczne, prawne i pracę z psychologiem. A później dalszą edukację czy dokształcenie się w zawodzie” – wskazał Radosław Malinowski.

W Kenii pod jego opieką działa jedyne schronisko dla ofiar handlu ludźmi w całym kraju. Skrzywdzeni spędzają w nim nawet do dwóch lat, zanim są w stanie rozpocząć samodzielne życie. Ośrodek Fundacji HAART to szansa, by mogli zacząć od nowa.

Fundacja HAART, diecezja kaliska i Pomoc Kościołowi w Potrzebie zbierają środki na wsparcie ofiar. Zbiórka na schronisko to główny cel tegorocznej kampanii „Wolni – niewolni”. Pomoc została podzielona na kilka pakietów, a środki są wpłacane na konkretny cel. To m.in. pobyt i wyżywienie (550 zł) czy podstawowa opieka medyczna (750 zł) dla ofiar. Wpłaty można kierować na Fundusz Misyjny Diecezji Kaliskiej: 90 1020 2212 0000 5702 0437 5291.

O tym, jak dużym problemem jest w Afryce handel ludźmi, mówili klerycy z Republiki Środkowoafrykańskiej, którzy studiują w Polsce. „Każda wojna przyciąga handlarzy ludźmi. Wykorzystują oni sytuację uchodźców. Rekrutują ich do przymusowej pracy, wyzysku seksualnego czy nawet na potrzeby handlu organami” – wyjaśnił Bekilam Ozyrys Marvin. Dodał, że to wszystko dzieje się wyłącznie dla zysku i pieniędzy.

„Chcemy Was prosić o wsparcie, o pomoc dla ofiar, którym odebrano wolność i godność” – podsumował.

W kampanii „Wolni – niewolni” Fundację HAART i diecezję kaliską wspiera Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, od lat silnie obecne ze swoimi działaniami w Afryce.

Tomasz Zawal, dyrektor regionalnego biura PKWP w Poznaniu, zauważył, że dużym sukcesem zakończyła się wcześniejsza akcja podejmowana razem z ks. bp. Damianem Brylem, gdy wierni z diecezji zebrali łącznie 75 tys. zł na maszyny do szycia dla młodych mam z RŚA. Posłużą im one jako narzędzie pracy i pomogą w utrzymaniu całych rodzin. „Po tamtym dobrym doświadczeniu poprosiliśmy księdza biskupa o zaangażowanie się w kolejny projekt” – dodał Tomasz Zawal.

Kampania „Wolni – niewolni” potrwa do 18 października (Europejski Dzień Przeciwko Handlowi Ludźmi), a jej finał będzie miał miejsce dwa dni wcześniej w Katedrze Kaliskiej.

Przez najbliższe miesiące w poszczególnych parafiach będzie można wysłuchać świadectw z Afryki, które ukazują prawdziwe oblicze handlu ludźmi. Rocznie w ten sposób skrzywdzonych zostaje nawet do 40 milionów osób. „Za każdą liczbą stoją ludzkie historie i tragedie osób, które zostały sprzedane i wykorzystane” – przypomniał Radosław Malinowski z Fundacji HAART. Spotkaniom w parafiach towarzyszy kiermasz rękodzieła afrykańskiego.

Biuro Prasowe PKWP Polska

Ks. prof. Cisło: Bliski Wschód pozostaje krwawiącą raną Kościoła

Fot. materiały prasowe PKWP

Pomoc Kościołowi w Potrzebie alarmuje o dramatycznej sytuacji humanitarnej w Syrii. 90 proc. ludności żyje poniżej granicy ubóstwa.

Siostra Annie Demerjian z Aleppo mówi, że świat nie chce słuchać o krwawiącej ranie Bliskiego Wschodu. „Dramaty chrześcijan z tamtego regionu przykryła wojna na Ukrainie. Jeśli możemy, pamiętajmy o tych, którym wydaje się, że zostali zapomniani przez wszystkich” – mówi ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej PKWP.

W pierwszych dniach lipca w Wielkiej Brytanii przebywali ks. abp Bashar Warda z Iraku oraz s. Annie Demerjian z Syrii. Wzięli udział w międzynarodowej konferencji nt. wolności religijnej, zorganizowanej przez brytyjską sekcję PKWP. Informacje, jakie przekazali, są zatrważające. W Syrii – jak przekazała s. Annie – chrześcijanie zmagają się z większymi problemami niż wcześniej. „90 procent ludności żyje poniżej granicy ubóstwa. Zmierzamy do katastrofy humanitarnej” – tłumaczyła.

Przywołała też dramatyczne wydarzenie, jakie wstrząsnęło jej najbliższymi. „W pobliżu domu mojego brata spadła bomba. Moja bratanica poszła zobaczyć, co się stało i przeżyła wielki wstrząs, widząc swojego ojca bez głowy. Z szoku nie mogła mówić. Później spytała swoją mamę: <Mamo, czy założą sztuczną głowę, tak jak robią to w przypadku nóg i rąk?> – mówiła s. Annie. Dodała, że „kiedy odbiera się dzieciństwo naszym dzieciom, to mamy do czynienia z prześladowaniem”.

W Iraku – przy udziale PKWP – Kościół robi, co w jego mocy, by dotrzeć do najmłodszych. Pozbawienie ich edukacji oznacza wychowanie nowego pokolenia terrorystów. Stąd – jak zaznaczył ks. abp Bashar Warda – w walce z ludobójstwem zapoczątkowanym przez tzw. Państwo Islamskie pomaga inwestycja w edukację chrześcijan. „Jeśli nasze dzieci stracą swoje szkoły, to jest to ludobójstwo, wymazanie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Więc trzymamy się przyszłości. Dziękuję PKWP za bycie głosem prześladowanych” – powiedział arcybiskup Erbilu.

Ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej PKWP, przypomina, że Stowarzyszenie konsekwentnie mówi o dramacie, jaki w Syrii i Iraku dotyka ludność cywilną. Zauważa, że największymi ofiarami każdej wojny są najsłabsi: kobiety, dzieci i starcy. „Uświadomiła nam to dopiero wojna na Ukrainie, gdy ten dramat zaczął rozgrywać się na naszych oczach, a w cierpiących uchodźcach widzieliśmy płaczącego Boga” – wyjaśnia wykładowca UKSW.

Siostra Annie – jak dodaje dyrektor sekcji polskiej PKWP – mówiła, że świat nie chce słuchać o krwawiącej ranie, jaką stał się Bliski Wschód. „Chrześcijanie w Syrii i Iraku mają do nas pretensje, że zapomnieliśmy o nich. Wojna na Ukrainie przykryła ich dramaty. Dla mediów, jak mówiła siostra Annie, to już nie jest temat interesujący” – podkreśla ks. prof. Cisło. Wykładowca UKSW zaapelował, by pamiętać o tych, którzy wciąż cierpią. „Jeśli możemy, starajmy się nie zapominać o tych, którym wydaje się, że zostali zapomniani przez cały świat” – mówi.

W Syrii – na co zwraca uwagę ks. prof. Cisło – rodzina potrzebuje na miesięczne utrzymanie około 200 dolarów. W okresie wojny pensje spadły do poziomu 50-60 dolarów. „Jeśli nie wydarzy się nieszczęście, choroba, która wymaga zakupu leków, to można skromnie, ale żyć. Natomiast brak środków na zakup leków jest bardzo dużym problemem dla tych ludzi” – wyjaśnia. Przypomina też o Libanie, który także odczuł skutki wojny w Syrii, przyjmując od 1,5 do 2 mln uchodźców z tego kraju. „Po kilku latach Kraj Cedrów stracił stabilizację. Dziś miota nim potężny kryzys gospodarczy. Choć nie ma wojny, to ludzi nie stać na zakup podstawowych rzeczy, na opłacenie podstawowych potrzeb, jak prąd, woda, ogrzewanie” – tłumaczy dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Ks. prof. Cisło zaznacza, że żaden kryzys nie dotyka pomocy humanitarnej. „Wrażliwość naszych Darczyńców pozostaje ogromna, dzięki czemu możemy realizować więcej projektów” – wyjaśnia. Zwraca uwagę, że PKWP przekazuje środki na Ukrainę, gdzie na miejscu rozdysponowują je misjonarze, księża i siostry zakonne. „W czasie wojny Kościół jest wszystkim: szpitalem, kuchnią czy miejscem, gdzie przychodzimy wyrzucić nasz ból” – podsumowuje.

                                                                                                                                                                Biuro Prasowe PKWP Polska

Czytaj też:

Racje żywnościowe dla uchodźców w Bidibidi mogą znów się zmniejszyć. Może zacząć szerzyć się głód – mówi ks. Antosiak

PKWP: Misjonarze mówią o problemach ze zdobyciem żywności

Dzieci w ugandyjskim Bidibibi / Fot. ks. Paweł Antosiak

„Misjonarze widzą, jak wzrasta cena żywności. Dostrzegają, że coraz trudniej jest tę żywność organizować. Z dnia na dzień bardziej realna staje się wizja głodu” – mówi ks. Paweł Antosiak,

Przedstawiciele polskiej sekcji PKWP w czerwcu i lipcu byli w Ugandzie i Republice Środkowoafrykańskiej. Brali udział w uroczystej inauguracji centrum edukacyjnego dla uchodźców z Bidibidi [WIĘCEJ: https://pkwp.org/newsy/centrum_dla_najmlodszych_uchodzcow_w_afryce_oficjalnie_otwarte] oraz we wręczeniu wyprawek dla dziewcząt, często już młodych mam, uczących się w szkole „Wstań i stój” w Bouar, gdzie ordynariuszem diecezji jest ks. bp Mirosław Gucwa [WIĘCEJ: https://pkwp.org/newsy/maszyny_do_szycia_w_rekach_mlodych_mam].

Ks. Paweł Antosiak, który wrócił w ostatnich dniach z Afryki, podkreśla, że „Pomoc Kościołowi w Potrzebie odwiedzało jedne z najbiedniejszych miejsc na kontynencie”. W RŚA część terytorium ciągle zajmują rebelianci, z kolei w Ugandzie znajduje się największy obóz dla uchodźców na świecie, w którym na co dzień żyje 300 tys. osób, głównie dzieci i młodzież.

Ks. Antosiak tłumaczy, że na miejscu już teraz odczuwalna jest wojna na Ukrainie i zablokowany eksport zboża. „Może ci ludzie nie do końca jeszcze mają świadomość tego, co się zaczyna, ale olbrzymią świadomość mają misjonarze, którzy pracują z tymi ludźmi. Oni widzą dzisiaj, jak bardzo wzrasta cena żywności. Dostrzegają, że coraz trudniej jest tę żywność organizować. Wizja głodu z dnia na dzień staje się coraz bardziej realna” – mówi.

W Bidibidi, czego PKWP dowiedziała się od misjonarzy pracujących w Afryce, już w trakcie 2-letniej izolacji spowodowanej przez covid, racje żywnościowe spadły niemal o połowę. „Wojna na Ukrainie może oznaczać, że spadną one jeszcze bardziej, a to wiązałoby się z racjami głodowymi” – wyjaśnia duchowny. Dodaje, że na miejscu działają co prawda organizacje międzynarodowe, ale często oferują pomoc oderwaną od rzeczywistości.

PKWP – za każdym razem, gdy wspiera mieszkańców Afryki – robi to za pośrednictwem misjonarzy, zwłaszcza z Polski. „Misjonarze czynią niezwykłe rzeczy. Widzą, czego najbardziej potrzeba, bo są na miejscu” – podkreśla ks. Antosiak. Zaznacza, że właśnie w taki sposób zrodziła się inicjatywa budowy centrów edukacyjnych dla dzieci i młodzieży w Bidibidi. W Ugandzie są szkoły, jednak często w jednej klasie potrafi być ponad 300 dzieci. Centrum edukacyjne jest szansą dla najmłodszych, by nadrobić zaległości, odrabiać zadania domowe, rozwijać się m.in. poprzez przygotowanie przedstawień.

Na razie powstał pierwszy taki budynek w jednej z pięciu stref obozu. Plan jest taki, by w ciągu najbliższego roku, dwóch wybudować centra w kolejnych częściach. Chcemy dać szansę na takie miejsce wszystkim dzieciom. To miejsca ratunkowe dla nich” – zaznacza ks. Antosiak. Według tego, co przekazał PKWP o. Andrzej Dzida, który pracuje w Bidibidi, zapotrzebowanie najmłodszych wypełniłoby dopiero 100 takich centrów.

Pomoc dla najmłodszych zamieszkujących największy obóz dla uchodźców na świecie można przekazać poprzez przelew na konto: 87 1020 1068 0000 1402 0096 8990 z dopiskiem: Bidibidi.

Źródło: Biuro Prasowe PKWP Polska

Czytaj też:

Racje żywnościowe dla uchodźców w Bidibidi mogą znów się zmniejszyć. Może zacząć szerzyć się głód – mówi ks. Antosiak

Ks. Boguszewski: Tylko państwa mogą mieć wpływ na ludobójstwo

W „Kurierze w Samo Południe” duchowny omawia najnowszy raport Amerykańskiego Departamentu Stanu, z którego wynika, że nad Afryką Północną, a także Bliskim i Dalekim Wschodem ciąży widmo ludobójstwa.

Ks. Mariusz Boguszewski z Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” komentuje nowo opublikowany raport Amerykańskiego Departamentu Stanu ws. działań przeciwdziałających ludobójstwu w krajach, gdzie ryzyko zbrodni jest największe. Duchowny widzi wiele dobrego w zainteresowaniu Stanów Zjednoczonych tematem ludobójstwa. Nasz gość wyraża również nadzieję, że nie skończy się jedynie na słowach i raportach:

Każde mówienie o tych strasznych rzeczach, które dzieją się przede wszystkim na Chrześcijanach, ale i na wszystkich ludziach jest ważne – podkreśla ks. Mariusz Boguszewski.

Według rozmówcy Adriana Kowarzyka, wpływ na ograniczenie tych aktów eksterminacji mogą mieć tylko najwyższe struktury polityczne, czyli państwa. Ks. Mariusz Boguszewski zaznacza również, że ludobójstwo jest najokrutniejszym ze wszystkich rodzajów przemocy jakich może doświadczyć człowiek:

Ludobójstwo jest – według tych raportów, które wydajemy – tą najgorszą formą, na którą mogą mieć wpływ tylko państwa, (…) najwyższe czynniki władzy – podkreśla ksiądz.

Przedstawiciel „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” mówi również o miejscach, w których w najbliższym czasie może dojść do aktów ludobójstwa. Duchowny wskazuje także na związek między eksterminacją a fundamentalizmem religijnym czy totalitaryzmem:

W tym raporcie, który teraz został opublikowany, oczy naszej wyobraźni przenoszą się jak zwykle na północ Afryki, na Bliski Wschód i na Daleki Wschód. Jest to związane z działaniami różnych fundamentalizmów. Tam gdzie działają reżimy totalitarne, tam gdzie po prostu zaplanowana jest ta eksterminacja – mówi ks. Mariusz Boguszewski.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

N.N.

Ks. dr Boguszewski: Ponad połowa mieszkańców Libanu żyje w ubóstwie. Ich liczba cały czas rośnie

Ks. Mariusz Boguszewski na antenie Radia WNET mówi m.in. o sytuacji na Bliskim Wschodzie. – Musimy modlić się w sposób szczególny za bliskowschodnich chrześcijan, by dalej świadczyli o tożsamości.

Ksiądz dr Mariusz Boguszewski mówi o inicjatywie copiątkowej modlitwy w intencji mieszkańców Bliskiego Wschodu, z którą w Polsce wyszedł abp Stanisław Gądecki.

Jest to wspólna inicjatywa episkopatów Europy. Stanowi ona odpowiedź na apele papieża Franciszka.

Jak wskazuje duchowny, kluczową sprawą dla przyszłości Bliskiego Wschodu jest pokój, jeżeli wygasną konflikty zbrojne, to mieszkańcy regionu poradzą sobie z innymi problemami.

Musimy modlić się w sposób szczególny za bliskowschodnich chrześcijan, by dalej świadczyli o tożsamości Bliskiego Wschodu.

Omówiona zostaje sytuacja społeczna i gospodarcza na Bliskim Wschodzie, m.in. w Ziemi Świętej, która mocno ucierpiała w wyniku zahamowania turystyki z powodu pandemii COVID-19. Jeszcze większe trudności ma Liban:

Ponad 50% mieszkańców Libanu żyje w ubóstwie, ich liczba cały czas rośnie.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.W.K/ A.N.

Ks. Kwaśniewski: co piąty mieszkaniec Libanu jest uchodźcą

Ks. Andrzej Kwaśniewski z Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w audycji „Kurier w samo południe” o głodzie w Libanie i wsparciu dla potrzebujących.

Ks. Andrzej Kwaśniewski z Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie mówi o trudnej sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Omawia problemy ludności Libanu, gdzie każdego dnia dzieci głodują na ulicach.

Przykładem, obrazującym całą sprawę, jest dziewięcioletnia dziewczynka, która aby jej rodzeństwo nie głodowało, sprzedawała chusteczki przy autostradzie. Jest ona symbolem głodujących dzieci w Libanie.

Wśród przyczyn wymienia pandemię koronawirusa czy wojny – między innymi z Syrią. Z Fundacji wyruszyła pomoc dla uchodźców – paczki ze środkami czystości czy żywnością długoterminową.

Co piąty mieszkaniec Libanu jest uchodźcą […] Są to uciekinierzy, ludzie okaleczeni szczególnie psychicznie.

Pomocy potrzebuje również Autonomia Palestyńska ze względu na konflikt polityczny, pandemię, kryzys gospodarczy. Palestyńczykom trudno jest o pracę i poprawienie warunków życia. Na co dzień mieszkają w getcie, będąc odgrodzonymi od świata.

Ks. Kwaśniewski komentuje obecną sytuację w Pakistanie czy Iraku, na którą też zwracał uwagę sam papież Franciszek. Co ważne, Akcje Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie spotykają się z pozytywnym odbiorem. Polacy chętnie angażują się w działania pomocowe.

Nasz gość zachęca do włączenia się w modlitwę w intencji prześladowanych chrześcijan – są one w każdy piątek czerwca o g. 15:00.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.S.

Zawal: Jednym z głównych celów działalności Boko Haram jest zniszczenie systemu edukacji w krajach subsaharyjskich

W najnowszym „Kurierze w Samo Południe” przedstawiciel „Pomocy Kościołowi w Potrzebie”, Tomasz Zawal, mówi m.in. o trudnej sytuacji młodych kobiet w Afryce.

W nowym „Kurierze w Samo Południe” Tomasz Zawal przybliża słuchaczom temat trudnej sytuacji młodych kobiet w pasie Afryki Subsaharyjskiej, w Sahelu. Członek „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” mówi m.in. o terrorystycznej organizacji Boko Haram:

Boko Haram rdzennie działa właśnie w tym obszarze. Sama nazwa oznacza dosł. „zachodnia edukacja jest zakazana”. Jest to organizacja skrajnie islamistyczna, która w 2011 r. ogłosiła swoją zależność od Państwa Islamskiego i zapowiedziała swoje dążenia do ustanowienia kalifatu zwłaszcza na terenie północnej części Nigerii, Nigru oraz Mali.

Rozmówca Jasminy Nowak przybliża różne aspekty terrorystycznej działalności Boko Haram. Tomasz Zawal podkreśla, że organizacja korzysta z bardzo drastycznych metod, a jej głównym celem jest m.in. doprowadzenie do zaniku systemu edukacji:

Jednym z głównych celów ich działalności to próba zniszczenia systemu edukacji w krajach subsaharyjskich – komentuje Tomasz Zawal.

Gość „Kuriera w Samo Południe” wspomina również o aktach przemocy, jaki Boko Haram dokonało siedem lat temu w nigeryjskim mieście Czibok:

14 kwietnia 2014 r. Boko Haram napadło na szkołę w mieście Czibok. Tam uprowadzono 273 dziewczęta. Część z nich wróciła do domu, ale jeszcze około 100 nie spotkało się już ze swoimi rodzinami.

Tomasz Zawal wspomina także szczęśliwe wydarzenie z ostatnich miesięcy, które pozostawia promyk nadziei w kontekście nie odnalezionej do tej pory setki uczennic z Czibok:

Pod koniec stycznia 2021 otrzymaliśmy informację, że jednej z dziewcząt, która uciekła z tej niewoli (…) udało się zadzwonić do taty.(…) Okazało się, że siedmiu z tej nieodnalezionej setki udało się wrócić – mówi Tomasz Zawal

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.