Ubóstwo w Chinach: Xi ogłasza pokonanie biedy na wsi

Ubóstwo w Chinach.

Ubóstwo w Chinach dotyka 98,99 milionów ludzi mniej na terytoriach wiejskich, twierdzą urzędnicy.

Według władzy, ubóstwo w Chinach znacząco spadło. Prezydent Chin Xi Jinping ogłosił „całkowite zwycięstwo” w walce swojego rządu w celu wyeliminowania ubóstwa na wsi. Główną bronią, podniesienie dochodów prawie stu milionom ludzi w ciągu ostatnich ośmiu lat.

Raporty mają na celu pokazać Xi jako dobrego wodza, który daje narodowi prezent z okazji 100-lecia Chińskiej Partii Komunistycznej. Partię założyli m. in. Zhou Enlai i Mao Zedong 23 lipca 1921 r.

Chińscy urzędnicy szacują, że w ciągu ostatnich ośmiu lat, 98,99 milionów ludzi na wsi zostało wyciągniętych ze skrajnego ubóstwa.

832 zubożałe powiaty Chin i 128 000 wsi zostały usunięte z listy ubóstwa, a ubóstwo w Chinach jest znacząco mniejsze niż 8 lat temu.

Pekin definiuje ubóstwo jako poziom dochodów równy lub niższy niż tzw. „wiejska granica ubóstwa” wynosząca 4.000 juanów (2 290,45 PLN) rocznie. To więcej niż granica z 2012 r., która wynosiła 2.625 juanów, według oficjalnej agencji informacyjnej Xinhua.

Dla porównania, granica ubóstwa według Banku Światowego wynosi 2 559,64.

Chiny twierdzą również, że w tym czasie przyczyniły się do spadku globalnego ubóstwa o 70%.

W niedzielnym oświadczeniu, Chiny zobowiązały się do trzymania się swojej polityki łagodzenia ubóstwa, dokonując jednocześnie pewnych korekt w pięcioletnim okresie przejściowym w kierunku tego, co Pekin nazywa „rewitalizacją obszarów wiejskich”.

Xi stwierdził, że w ciągu ostatnich ośmiu lat Chiny zainwestowały 1,6 biliona juanów w walkę z ubóstwem, ale nie podał danych dotyczących wydatków planowanych na najbliższe pięć lat.

Informacje opublikowano w prasie partyjnej. Państwowe media nagłośniły ten „kamień milowy” i „historyczny skok”, a ponad dwustronicowy komentarz ukazał się w głównym dzienniku „Dziennik Ludu” (ang. People’s Daily).

 


 

Źródło: Reuters, AL Jazeera

J.S.

 

Indie planują zmiany w polityce imigracyjnej. Północ kraju protestuje

Władze w Delhi chcą sprowadzić do kraju nowych imigrantów z ościennych państw. Plany rządu wywołały niepokoje społeczne.

 

 

Prezes fundacji Salvatii.pl, ks. Jerzy Limanówka SAC opowiada o swoim niedawno zakończonym pobycie w Indiach. W północnej części kraju odbywają się protesty przeciwko nowemu prawu imigracyjnemu. Władze zamierzają otworzyć kraj na imigrantów z Pakistanu, Bhutanu i Bangladeszu. Celem nowej polityki jest zhinduizowanie tej części państwa. Mieszkańcy obawiają się pogorszenia sytuacji na rynku pracy w związku z przyszłym napływem ludności.  Dochodzi do starć z policją.

Gość „Poranka WNET” opisuje krajobraz najbiedniejszych części Indii. Mówi o krętych i wyboistych drogach. Ich stan powoduje, że nawet pokonanie dystansów poniżej 500 km zajmuje cały dzień. Ks. Limanówka ubolewa nad fatalnym stanem indyjskiej edukacji. Misjonarze pallotyńscy poświecają dużo energii na poprawę tego aspektu życia mieszkańców Indii.

Ks. Limanówka opowiada o kawie sprowadzanej przez fundację salvatti.pl z Rwandy oraz o innych produktach . Mówi o konieczności wypracowania nowego modelu relacji gospodarczych z Afryką:

Czas nie tylko wysyłać Afryce pieniądze, ale prowadzić z nimi partnerstwo.

K.T. / A.W.K.

Bogatko: Niemcy są bogatym krajem, ale skala nędzy w nich rośnie

Jan Bogatko o tym, jak ponad półtora miliona Niemców jest zmuszonych korzystać z charytatywnych obiadów; o obawach związanych ze zwiększeniem sił amerykańskich w Polsce i kanclerzu Erhadzie.

Jan Bogatko o dramatycznym wzroście nędzy wśród niemieckich emerytów.  Obecnie rośnie ona w skali 20% w roku. Emerytury, jakie otrzymują ci ludzie, są, jak mówi, bardzo niskie. Liczba osób korzystających z publicznych obiadów wynosi już 1 mln 650 tys. Dodaje, że ceny za ogrzewanie wzrosną w Niemczech, wraz ze wzrostem podatków.

W Zgorzelcu ludzie jadą darmowymi autobusami z niemieckiego Zgorzelca do polskiego, by nabyć za niższą cenę artykuły spożywcze, niekoniecznie tej samej jakości.

Korespondent wskazuje, że średni dochód na gospodarstwo domowe 51 400 euro, nie brzmi źle, ale  średnia europejska wynosi 100 tys., a na Cyprze i w Luksemburgu jest to odpowiednio 267 tys. i 400 tys. euro.

Bogatko, komentuje artykuł w Die Zeit poświęcony zwiększeniu sił amerykańskich stacjonujących w Polsce. Niemieccy dziennikarze obawiają się, że może się to odbyć kosztem wojsk stacjonujących w ich kraju. Obecnie w RFN stacjonuje 35 tys. amerykańskich żołnierzy. Korespondent przypomina jak kilkanaście lat temu pokojowe marsze wielkanocne żądały wycofania się Amerykanów z Niemiec. Kiedy ku zachwytowi lewicowej prasy, Amerykanie faktycznie opuścili kilka ze swoich baz, okazało się, że stracili na tym ci Niemcy, którzy na obecności amerykańskich żołnierzy zarabiali. Miasteczka, z których Amerykanie odeszli opustoszały, a bezrobocie wzrosło.

Erhard nie jest wyjątkiem, każdy ma odrobinę błota pod obcasem.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosi się do kontrowersji wokół kanclerza Ludwiga Erharda. Twórca powojen nego cudu gospodarczego w Niemczech był dotychczas uważany za członka opozycji antyhitlerowskiej. Obecnie zaś okazuje się, że korzystał on na współpracy z III Rzeszą. Bogatko, stwierdza z ironią, że w Niemczech po wojnie „wszyscy byli antynazistami”. Częstą wymówką jego niemieckich rozmówców jest to, że za III Rzeszy „nie wolno było źle mówić o nazizmie”. Przypomina, że „obywatel honorowy miasta Gdańska [Günter Grass- przyp. red.] też był w SS”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Futbol: środek na ubóstwo? / un remedio para la pobreza?

Piłka nożna i dzielnice biedy, to dwa z wielu typowych obrazów Ameryki Łacińskiej. A gdyby tak połączyć obydwa zjawiska? Bardzo często wychodzi z tego potężna siła, która wstrząsa światem futbolu!

Ameryka Łacińska znana jest z olbrzymich nierówności społecznych. Obok olbrzymich bogactw, mamy do czynienia z ogromnym obszarem ubóstwa. Zarazem Latynosi znani są ze swojej ogromnej miłości do piłki nożnej. Budzi ona nieposkromione emocje społeczne.  Czy jednak można połączyć jedno z drugim? Czy zamiłowanie do futbolu może służyć jako środek na ubóstwo?

Historia wielu gwiazd piłki nożnej wywodzących się z Ameryki Łacińskiej pokazuje, że tak. I choć nie jest to najlepszy środek na ubóstwo jako takie.  Z pewnością jednak jest to szansa na zmianę życia dla wielu młodych osób. Jakie bowiem szanse na lepsze życie ma taki młody człowiek wywodzący się z nizin społecznych? Jedną z alternatyw jest wejście do świata przestępczości zorganizowanej. Problem polega jednak na tym, że przeciętny Latynos z biednej dzielnicy prędzej straci zdrowie i życie, niż dorobi się majątku tą metodą. Inną jest próba zmiany życia poprzez edukację. Tu jednak problemem jest utrudniony dostęp do odpowiedniej edukacji, związany z biedą. Jednym słowem dziedziczenie niskiego statusu społecznego najniższych warstw społecznych jest bardziej, niż pewne. Dlaczego zatem mielibyśmy traktować futbol jako środek na ubóstwo?.

Istnieją bowiem takie osoby, którym dzięki udanemu wejściu w światowy futbol udało się zmienić status materialny i społeczny.  Co więcej, lista nazwisk osób z ubogich rodzin, którym udało się zrobić karierę w piłce nożnej i dorobić się majątku i sławy jest całkiem długa. Począwszy od klasyków, takich jak Pelé, czy Diego Maradona. Ale nie tylko ich. Roberto Carlos, Angel Di María, Luís Suárez, Alexis Sánchez, Carlos Bacca, Juan Cuadrado, Gabriel Jesus, Carlos Tevez, Neymar, Adriano, Robinho, Dante, Dani Alves, Rivaldo, Ronaldinho i wielu, wielu innych. Wszyscy oni stali się najjaśniejszymi gwiazdami swoich klubów sportowych i wszyscy oni wywodzą się z ubogich rodzin. Niejednokrotnie tak ubogich, że nie stać ich było na kupno piłki lub butów piłkarskich. Środek na ubóstwo, jakim jest futbol stał się również skutecznym środkiem i w ich przypadku.

W ich ślady chętnie udałoby się wielu utalentowanych piłkarsko chłopców z ubogich dzielnic Ameryki Łacińskiej. Czy jednak mają szanse na powtórzenie sukcesu swoich starszych kolegów? Co sprawia, że ubogi przyszły piłkarz dostaje prezent od losu? Czy jest to tylko szczęście? Co w przypadku utalentowanych piłkarsko młodych ludzi, którzy takiej szansy nie otrzymali? A co w przypadku osób, które taką szansę zaprzepaściły? Na te i inne pytania postara się nam odpowiedzieć nasz dzisiejszy gość – Hermes Llain Jiménez. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość opowie o roli, jaką odgrywa piłka nożna w jego rodzinnej Kolumbii i całej Ameryce Łacińskiej. Zastanowimy się dlaczego latynoskim piłkarzom wychodzi gra w piłkę nożną, zaś polskim niekoniecznie. Porozmawiamy również o stosunku społeczeństwa latynoskiego do futbolu. Zarówno osób z niskich, jak i wyższych warstw społecznych.

Na futbolowe rozważania zapraszamy tym razem w najbliższy wtorek, 4 czerwca, tym razem o 19H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!

¡República Latina – latynoskie remedium!

Resumen en castellano: el fútbol y los barrios marginales son unos de los dibujos de América Latina más conocidos por el mundo. Los barrios pobres son los vecinos de casi cada la ciudad más grande latinoamericana. Y sobre el amor al fútbol entre los Latinos y la calidad de los jugadores latinos por el mundo no hay que comentar. Entonces porque no probar casar ambos?

Las historias de las vidas de varios jugadores latinoamericanos muestran, que este remedio puede servir muy bien. Maradona, Péle, Luís Suárez, Alexis Sanchez, Ronaldinho, Neymar o Juan Cuadrado…  Ellos y miles de jóvenes latinoamericanos que entraron a los clubes de fútbol latinoamericanos o europeos y que gracias a sus esfuerzos ganaron la lucha contra la pobreza. El fútbol es uno de los remedios contra la pobreza. Otros que entrar en el mundo criminal o la utopía de la educación.

Pero si todos tienen esta chance? Porque unos lograron salir del infierno de la pobreza y otros no? Es sólo la cuestion de la suerte? Por que los Latinos aman a fútbol con tanta pasión? Sobre el fútbol latinosamericanos (especialmente el colombiano) vamos a hablar con nuestro invitado Hermes Llain Jiménez.

Les invitamos para escucharnos esta vez el martes 4 de junio, a las 19H00! Vamos hablar polaco y castellano!

Jezusa można w Mozambiku spotkaĉ wszędzie. Również na wysypisku ŝmieci, między dzieĉmi i bezdomnymi

Minionego lata większość ludzi odpoczywała. Nie odpoczywały Asia i Ola ze wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, które pojechały na misję do Mozambiku. Co robiły?

Ola i Asia spotkały Jezusa w ubogich. Kiedy pojechały do Mozambiku zajęły się tym, od czego zwykle uciekają przyjzdni w tym afrykańskim kraju. Bawiły się z dziećmi, rozmawiały z ubogimi.  Rozmawiały z nimi również na wielkim wysypisku śmieci w stolicy kraju.

– Pamiętam moment, kiedy poszłyśmy na to wysypisko ŝmieci i bawiłyśmy się z dziećmi – wspominają. – To była właśnie ta okrutna, wymykająca się opisowi bieda. Ci ludzie naprawdę nie mieli nic. Oni tak żyli na co dzień, a mimo wszystko mieli w sobie tyle wolności i tyle w sobie takiej niesamowitej prawdy. Zobaczyłyŝmy, że można nie posiadać nic, a być naprawdę szczęśliwym. Szczęŝliwym na ile tylko może byĉ człowiek. Ci ludzie są bardzo relacyjni, są otwarci na drugą osobę. I to nas też tego nauczyło, że to nie jest tak, że musimy zrobić dużo rzeczy, bo ważniejsi są ludzie. Ci, których masz przed sobą tu i teraz.

Po powrocie ich patrzenie na życie się przewartościowało, patrzą na nie z innej perspektywy. Mówią, że lepiej jest dawać niż brać.

„Kryzysowe” Boże Narodzenie – Wenezuela AD’ 2018 / Navidad “de crisis” – Venezuela AD’2018

Podczas gdy Polacy dają się uwieść przedświątecznemu szaleństwu zakupowemu, Wenezuelczycy zastanawiają się, czy w tym roku w Boże Narodzenie będzie co włożyć do garnka. Nie zawsze jednak tak było…

Boże Narodzenie jest szczególnym świętem obchodzonym przez chrześcijan różnych obrządków pod każdą szerokością geograficzną. Zarówno w skutej już mrozem i śniegiem północnej Skandynawii, jak i w gorących okołorównikowych klimatach Amazonii. Komercyjny wymiar Bożego Narodzenia sprawił, że stało się ono „modne” w krajach, niekoniecznie chrześcijańskich np. Chinach, czy Emiratach.

Jest jednak kraj, którego mieszkańcy raczej nie będą świętować tak, jak by chcieli. Targający Wenezuelą od kilku lat kryzys powoduje, że sami Wenezuelczycy mogą szykować się na być może najgorsze Boże Narodzenie w swojej historii. Sięgająca 4.500.000% inflacja, braki podstawowych produktów i leków, szalejąca przemoc, czy też brak najbliższych, którzy w pogoni za lepszym, czy po prostu normalnym życiem opuścili kraj, to być może jedyne „prezenty”, na jakie większość Wenezuelczyków może liczyć. W przeciwieństwie do nich wyjątkiem jest tutaj grupa trzymająca władzę nad krajem.

Jeszcze niedawno było jednak tak, że i Wenezuelczycy cieszyli się z nadchodzącego Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Na stół wjeżdżały takie potrawy jak hallacas, pan de jamón, perníl, ensalada de gallina, a także torta de negra. My cofniemy się do tych czasów i opowiemy, jak wyglądało Boże Narodzenie, kiedy Wenezuela byłą w miarę „normalnym” krajem. Opowiemy o tym, jak Wenezuelczycy przygotowywali się na Boże Narodzenie, a także jak je świętowali. Co robili w Wigilię, a co w pozostałe dni. Co jedli i pili i jak się bawili. Nie zabraknie też i wspomnień o prezentach! Opowiemy również jak wyglądały obchody Sylwestra i Nowego Roku i dlaczego Wenezuelczycy świętują tę datę nosząc żółtą bieliznę.

Naszymi przewodnikami po świątecznej Wenezueli będą Beatriz Blanco oraz Alejandro Zakhour. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasi goście opowiedzą, czym różnią się obchody Bożego Narodzenia w Wenezueli i w Polsce. Czego z wenezuelskich obchodów brakuje im w Polsce, a co z polskich Świąt podarowali by swoim wenezuelskim rodakom. Nie zabraknie również i pięknej świątecznej muzyki.

Na świąteczno – noworoczną audycję o Wenezueli zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 17-go grudnia, jak zwykle o 20H00!

Jednocześnie w imieniu República Latina, Stowarzyszenia Puente i wszystkich naszych gości wszystkim naszym słuchaczom życzymy spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelakiej pomyślności w Nowym 2019 Roku!!!

¡República Latina – Feliz Navidad y Prospero Año Nuevo!

Resumen en castellano:

Navidad es una de las fiestas celebradas en casi todo el mundo. Sin embargo hay gente, que no va a celebrar estos días así, como le gustaría. Hay pocos “regalos” a que pueden contar los Venezolanos. Los únicos son: la inflación de 4.500.000%, falta de comida y medicamentos, gran violencia.  Hay que mencionar también la falta de los familiares que se decidieron a emigrar en busca de una vida mejor.

Sin embargo unos años atrás los Venezolanos estaban celebrando la Navidad y el Año Nuevo en modo diferente. En paz, harmonía y mucha alegría. Comiendo los platos típicos para la Navidad venezolana: hallacas, pan de jamón, perníl, ensalada de gallina o torta negra. En esta esmisión vamos a volver a los tiempos, cuando los Venezolanos podían celebrar la Navidad al modo humano. Vamos hablar de las preparaciones, de los platos, las comidas, las fiestas, la música etc. No olvidamos de los niños y de los regalos. Y por supuesto vamos a hablar sobre la Nochevieja y las celebraciones del Año Nuevo.

Junto con nuestros invitados: Beatriz Blanco y Alejandro Zakhour vamos a hablar de las diferencias entre la Navidad en Venezuela y en Polonia. A nuestros invitados les vamos también preguntar cuales de los costumbres navideños y los de año nuevo les falta en Polonia y cuales de los polacos “transplantarían” a Venezuela.

Les invitamos para escucharnos el lunes 17 de diciembre, a las 20H00!

Ya que es la última emisión antes de Navidad y el Año Nuevo, en nombre de República Latina, Asociación Puente y todos nuestros invitados les deseamos Feliz Navidad y Prospero Año Nuevo 2019!

Francja wrze. Zdławiony bunt społeczny wybuchnie w niedługim czasie ze zdwojoną siłą, co może oznaczać koniec Macrona

Brutalnych działań francuskiej policji, która z nakazu władz bezwzględnie rozprawiała się z manifestantami, niczym nie da się usprawiedliwić. Poczucie głębokiej niesprawiedliwości jest ogromne.

Emmanuel Macron, francuski liberał młodej generacji, jest niezwykle ambitny w realizacji założeń swojej polityki i wizji nie tylko własnego państwa, ale szerzej – koncepcji całej Unii Europejskiej.

Grupy interesów

Z dużym rozmachem podjął się wysiłku głębokiej reformy francuskiego państwa, które pod jego przywództwem miało wejść na ścieżkę spektakularnego rozwoju i postępu technologicznego. Jednym z synonimów silnego i nowoczesnego państwa według tej koncepcji miało być zastąpienie paliw kopalnianych tzw. odnawialnymi źródłami energii. Za szczytnymi hasłami ochrony środowiska kryły się jednak potężne grupy interesów, które wypromowały Emmanuela Macrona na urząd prezydencki stanowiąc jego potężne zaplecze polityczno – biznesowe. W tym to układzie sił młody polityk uwierzył, że może realizować swoje śmiałe koncepcjebez większego oglądania się na konsekwencje swoich poczynań. Przekonanie o słuszności tej wizji było tak głębokie, że prezydent, wsparty siłą swojego zaplecza, zdecydował się przerzucić ogromne koszty tego postępu technologicznego na barki biedniejszych warstw społecznych, które w swojej masie mogłyby ten gigantyczny koszt ponieść. Stąd ogromna podwyżka cen akcyzy na paliwo sięgająca 25 proc., która dotknęła przede wszystkim Francuzów dojeżdżających codziennie  do pracy samochodem po kilkadziesiąt kilometrów. To setki tysięcy rodaków Emmanuela Macrona, którzy  –  aby dostać się do dużych aglomeracji – muszą każdego dnia pokonywać autem ten dystans. Podwyżka cen akcyzy to generalnie uderzenie w transport, a wraz z nim w cały przemysł. Drożeć będzie więc wszystko. To przelało czarę goryczy. Do wcześniejszych podwyżek i różnych opłat fiskalnych, nakładanych przez administrację Macrona, podwyżka cen akcyzy okazała się przysłowiowym gwoździem do trumny.

Gwałtowne protesty

Państwo francuskie poprzez przerośniętą biurokrację i „rozdęte” wydatki socjalne jest bardzo drogie w utrzymaniu. Kiedy społeczeństwo, miast ulgi dostaje na swoje barki kolejne, ogromne obciążenia fiskalne, które bogaci liberałowie dzierżący stery władzy tak chętnie przerzucają na innych, może dojść w końcu do punktu krytycznego. I taki obraz Francji  właśnie obserwujemy. Masowe i gwałtowne protesty, szczególnie w dużych miastach, które wstrząsnęły państwem w ostatnim czasie zostały brutalnie stłumione przez francuską Policję. Decydenci polityczni okazali się głusi na wołania ubożejącego w swojej większości społeczeństwa i siłą chcą wymusić posłuszeństwo. My dokonujemy skoku cywilizacyjnego na miarę czasów, ale  – w dużej mierze – na wasz koszt; tak w uproszczeniu można określić postępowanie władzy. Liberałom obce jest przecież pojęcie solidarności społecznej, wyrównywania szans społecznych itd. Liczy się zysk, postęp, nowoczesność, a koszty społeczne są wkalkulowane w reformowanie państwa.

Emmanuela Macrona, który tak chętnie strofuje m.in. Polskę za rzekome łamanie zasad demokracji  i naruszenie praworządności, dosięga twarda rzeczywistość. Brutalnych działań francuskiej policji, która z nakazu władz bezwzględnie rozprawiała się z manifestantami, niczym nie da się usprawiedliwić. Co więcej, zdławiony bunt społeczny wybuchnie w niedługim czasie ze zdwojoną siłą. Poczucie głębokiej niesprawiedliwości będzie zarzewiem kolejnych niepokojów społecznych, których  zasięg i dynamika albo zmuszą Macrona do radykalnej zmiany kursu prowadzonej polityki, albo doprowadzą do jego ustąpienia.

Anna Tokarska

Raport o Biedzie w Polsce opublikowany przez „Szlachetną Paczkę” jest wstrząsający. Pobierz pełną wersję

Niecałe siedem złotych ma dziennie na przeżycie co piąta rodzina włączona do „Szlachetnej Paczki”. Tyle samo żyje w mieszkaniach bez łazienki – tak wygląda polska bieda, momentami największa w Europie

6 zł 70 gr na dzień. Tyle lub mniej mają do dyspozycji osoby w co piątej rodzinie włączonej do Szlachetnej Paczki. Ich średni miesięczny dochód (po odliczeniu stałych kosztów utrzymania) wynosi nie więcej niż 200 zł. Tymczasem wg GUS czteroosobowa rodzina (2+2) nie jest w stanie przeżyć miesiąca za mniej niż 1571 zł – dowiadujemy się z opublikowanego właśnie raportu Stowarzyszenia Wiosna, organizatora akcji „Szlachetna Paczka”, która niesie nie tylko pomoc najbardziej potrzebującym, ale przede wszystkim przywraca im… marzenia.

Niemal co dziesiąte polskie gospodarstwo domowe, w którym są dzieci, z przyczyn finansowych nie obchodzi uroczystości rodzinnych, np. urodzin. W co dziesiątym rodziców nie stać na opłacenie wycieczek szkolnych, zaś w co czterdziestym na jakiekolwiek zabawki, nowe ubrania czy książki.

Jednak raport o polskiej biedzie to nie suche zestawienie faktów – to przede wszystkim ilustrowany przez wolontariuszy dokument, w którym wstrząsające dane przeplatane są nie mniej wstrząsającymi opisami ludzkich losów. Losów, które zmuszają nas do współczucia i empatii.

Pobierz pełną wersję raportu: szlachetna-paczka-raport-o-biedzie-2018.

„Szlachetna Paczka” istnieje od 2001 roku. Co roku jej wolontariusze ruszają w Polskę, by odwiedzać rodziny zgłoszone do programu, poznawać ich historie, potrzeby i marzenia, a następnie – wspólnie z nimi – szukać rozwiązań, które pomogą im przezwyciężyć trudną sytuację, zmienić schemat, według którego funkcjonują i w wielu przypadkach wyjść z biedy – zaprasza we wstępie do Raportu Joanna Sadzik, prezes zarządu Stowarzyszenia Wiosna, organizatora „Szlachetnej Paczki”.

Dzieci z biednych rodzin nie mają innych marzeń niż te z bogatych. Różni je tylko to, że marzenia biedniejszych – bez naszej pomocy – nie będą miały szans na realizację – mówią organizatorzy corocznej Wirtualnej Choinki piszemy na Portalu WNET o innej, podobnej akcji. „Wirtualna choinka” zaistniała po raz pierwszy w 2010 roku jako akcja pomocy powodzianom. Wówczas ponad dwieście paczek trafiło do Sandomierza i jego okolic. Oprócz paczek z żywnością i ubraniami, zostały podarowane meble i sprzęty domowe.

Pomagajmy potrzebującym!

Kiedy topnieją lodowce: ocieplenie klimatu w Perú / Cuando se deshielan los glaciales: el calentamiento global en Perú

Ocieplenie klimatu powoduje szybki proces topnienia andyjskich lodowców. O samym procesie i jego tragicznych skutkach dla środowiska naturalnego i społeczeństwa Perú opowiemy w dzisiejszej audycji

Globalne ocieplenie klimatu przeciętnemu zjadaczowi chleba między Bugiem a Odrą niewiele mówi. Wspomina się jedynie o tym, że być może kiedyś  nad Bałtykiem zaczną rosnąć palmy, a Polska stanie się turystyczną mekką.

A jednak są i takie miejsca na Ziemi, gdzie ocieplenie klimatu stało się przekleństwem. Do takich miejsc z pewnością należy wiele rejonów Ameryki Łacińskiej, gdzie zmiany klimatu oddziałują na środowisko naturalne i życie człowieka. Jednym z nich są Andy, będące jednym z najwyższych łańcuchów górskich na Ziemi. Jednym ze skutków, jakie niesie ocieplenie klimatu jest gwałtowne topnienie lodowców wysokogórskich. Szacuje się, że od lat 70-tych XX wieku ubyć mogła aż połowa lodu pokrywającego andyjskie szczyty.

Przede wszystkim andyjskie lodowce są żródłem wody setek dla milionów ludzi. I to nie tylko osób zamieszkujących andyjskie doliny, zasilane wodą płynącą z górskich szczytów. Andy są też źródłem Amazonki – jednej z najważniejszych rzek na całej kuli ziemskiej. Na jej wodach opiera się środowisko naturalne olbrzymiej części Ameryki Południowej. Choć początkowo szybko topniejący lód oznaczał lepsze zaopatrzenie w wodę w górskich strumieniach. Z czasem jednak jego skutkiem stało się wyschnięcie koryt rzecznych. Jego konsekwencją jest zaburzenie gospodarki rolniczej człowieka: przede wszystkim brak możliwości nawodnienia pól uprawnych. Oznacza to głód i konieczność migracji w inne miejsca, a co za tym idzie również porzucenie dotychczasowych tradycji i kultury.

Krajem w ogromnej mierze dotkniętym procesem topnienia wysokogórskich lodowców jest Perú. Na pierwszy rzut oka skutki tego procesu ekologicznego nie są widoczne w tym kraju. Mimo to ocieplenie klimatu stało się początkiem życiowego dramatu tysięcy ludzi. Ludzi, którzy musieli porzucić swoje dotychczasowe ziemie i przenieść się przede wszystkim do większych miast, gdzie zasilają szeregi wielkomiejskiej biedoty.

O skutkach, ocieplenia klimatu oraz topnienia lodowców na życie Peruwiańczyków opowie nasz dzisiejszy gość, pochodzący z Perú Diego Amado Olivas. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość opowie również, jak zmieniło się środowisko naturalne jego kraju na skutek zmian klimatu. Nie omieszkamy zapytać naszego gościa również i o to, czy rząd Perú oraz społeczność międzynarodowa robią cokolwiek, aby zapobiec temu zjawisku, czy też czy bezsilnie przyglądają się topniejącym lodowcom na andyjskich szczytach, smaganych skrzydłem kondora.

Na peruwiańsko – ekologiczne rozmowy zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 19 listopada, o godz. 20H00!

¡República Latina – pozytywnie ocieplamy klimat!

Resumen en castellano:

El calentamiento global es un proceso activo en todo el Mundo. También en América Latina se nota muchos de sus efectos. Uno de ellos es el deshielo de los glaciales en los Andes. Se estima que dentro de los últimos 40 años se ha podido desaparecer casi la mitad de la superficie de los glaciales andinos. Los glaciales andinos que son la fuente del agua para millones de personas. No sólo las que viven en las montañas, sino también en las cuencas de varios Ríos: entre otros Amazonas. El deshielo de los glaciales significa también la falta del agua en los arroyos. El mismo agua, que la población de los pueblos de las montañas usa para irrigar la tierra. Falta del agua significa el hambre y la necesidad de dejar las tierras patrias y migrar para otros lugares.

Uno de los países afectados por el calentamiento y deshielo de los glaciales es Perú. Todo este proceso significa una tragedia para miles de personas, que tenían que dejar sus tierras y moverse para las ciudades grandes (e.g. a Lima), donde se metieron en los grupos de la pobreza urbana.

Sobre el calentamiento global, el deshielo de glaciales y sus efectos en el pueblo peruano vamos a hablar con Diego Amado Olivas. Con nuestro invitado vamos a hablar también sobre los cambios del ambiente natural de Perú y le preguntamos de que hace el gobierno peruano y la comunidad internacional para parar este fenómeno negativo.

Les invitamos para escucharnos el lunes, 19 de noviembre, ahora a las 20H00!