Rafalska: Wiedzieliśmy jaka jest luka VAT-owska, więc mieliśmy pewność co do finansowania tego programu społecznego

Mimo sceptycznych słów opozycji, podobnie, w przypadku 500+. w budżecie są pieniądze na emeryturę dla matek w programie Mama 4+ – deklaruje w Poranku WNET minister Elżbieta Rafalska.

– Za rządów Zjednoczonej Prawicy wynagrodzenie przeciętnie wzrosło o 500 zł, a to dopiero początek dobrego prosperity – mówi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, gość Poranka WNET. Komentuje również politykę społecznej Prawa i Sprawiedliwości w kontekście coraz większych roszczeń różnych grup społecznych.

Gość Poranka WNET mówi także o racjonalności wprowadzenia programu Rodzina 500+. Rafalska oznajmia, że zanim projekt został wdrożony, to wszystkie elementy szerokiego programu mieli na papierze. – Wiedzieliśmy jaka jest luka VAT-owska, więc mieliśmy pewność co do finansowania tego programu społecznego – opowiada i przypomina, jak wielki sceptycyzm panował wśród opozycji, gdy PiS zaproponował uruchomienie programu 500+. – To były te wszystkie katastroficzne wizje, że 500+ pogrąży budżet itd. – mówi. – Podkreślam, że pieniądze na emeryturę dla matek (Mama 4 Plus) również są w budżecie państwa.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

mf

Kazimierz Smoliński: Obecnie sprawdzamy, czy Jan Vincent-Rostowski nie popełnił deliktu konstytucyjnego [VIDEO]

Będziemy chcieli doprowadzić do ponownego przesłuchania prof. Chojny-Duch, a być może dojdzie również do konfrontacji z Janem Vincent-Rostowskim – mówi wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. VAT.


Wczoraj przed komisją śledczą ds. VAT zeznawał były minister finansów i wicepremier w rządach Donalda Tuska Jan Vincent-Rostowski. Polityk platformy w swoim wstępnym wystąpieniu wskazał, że nie da się realnie oszacować luki podatkowej, a teza, że ona rosła za rządów koalicji PO-PSL nie jest prawdziwa. Z takimi tezami byłego ministra finansów nie zgadza się Kazimierz Smoliński z PiS: Cała Europa mierzy wysokość luki vatowskiej. Ponieważ to jest pewien przedział między dochodami, które uzyskujemy, a tymi, które mogliśmy uzyskać, gdyby wszyscy płacili podatki, to zawsze się szacunki. Nie tylko rząd, ale tez instytucje europejskie podają taką lukę. Kiedy PiS oddawało władzę, to mieliśmy jedną z najniższych luk w VAT, a w roku 2015 już byliśmy drugim krajem w UE z największym ubytkiem dochodów z podatku od towarów i usług – mówi.

Gość Poranka Wnet wskazał na szereg uchybień przy wypracowywaniu ustaw podatkowych: Dopuszczono do procesu legislacyjnego osobę zatrudnioną z firmą doradztwa podatkowego Ernst&Young i korzystała z maila tej firmy, który jest zawieszony na zagranicznym serwerze. (…) Została jeszcze zmiana ustawa o działach administracji rządowej, ponieważ minister Nowak nie miał uprawnień, aby wpływać na proces legislacyjny.

Rząd widział, że są problemy z podatkiem VAT. Już w 2008 roku pojawiał się raport służb, który trafił do wiceministra spraw wewnętrznych pana Rapackiego. Raport wskazywał, że zaczyna się problemem z podatkiem VAT, ale jak zeznał pan Rostowski, tego raportu nie widział – podkreśla w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej.

Kazimierz Smoliński opowiada również o planach komisji na dalsze prace: Wszystko wskazuje na to, że będziemy chcieli jeszcze raz przesłuchać Panią minister Chojną-Duch, może będziemy chcieli doprowadzić do konfrontacji między panią profesor a ministrem Rostowskim. Przed nami jeszcze kilka ważnych przesłuchań jak wiceministrów Grabowskiego, Kapicę, Parafianowicza, którzy bezpośrednio odpowiadali za pobór podatków i trudno im będzie mówić, że czegoś nie wiedzieli.

ŁAJ

Jacek Rostowski i Sławomir Nowak pod sąd. Jest decyzja komisji śledczej ds. VAT o wysłaniu zawiadomienia do prokuratury

Zawiadomienie zostało złożone, ponieważ istnieją poważne przesłanki, że politycy Platformy nie dopełnili obowiązków – mówi dla Radia Wnet wiceprzewodniczący komisji Kazimierz Smoliński.

Komisja śledcza ds. VAT podjęła decyzję o zawiadomieniu prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego wicepremiera i ministra finansów Jana Vincenta Rostowskiego i byłego ministra transportu, budownictwa i gospodarki wodnej Sławomira Nowaka.

Zawiadomienie dotyczy podejrzenie popełnienia czterech przestępstw: przekroczenia uprawnień, ujawnienia informacji służbowych, doprowadzenia do straty w mieniu państwa i niedopełnienia obowiązków.

Podstawą zawiadomienia są zeznania byłej wiceminister prof. Elżbiety Chojny-Duch, która w czasie przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds. VAT wskazywała na nieprawidłowości przy tworzeniu ustaw podatkowych.

Jak podkreśla wiceprzewodniczący komisji śledczej, zawiadomienie zostało wystosowane, ponieważ istnieją poważne przesłanki, że politycy Platformy nie dopełnili obowiązków lub też narazili skarbu państwa na straty. Niedopełnienie obowiązków to między innymi dopuszczenie do informacji, które są chronione tajemnicę służbową i tajemnicą skarbową społecznego doradcy, który na serwerze zagranicznym wysłał maila do pracowników Ministerstwa. Do tego, jak się okazało społeczna doradczyni ministra Rostowskiego, działała poza wiedzą pani minister Chojny-Duch, która sama się o tym dowiedziała dopiero na przesłuchaniu przed komisją.

Posłowie PiS zasiadający w komisji podkreślają, że zaznania prof. Chojny-Duch mają potwierdzenie w dokumentach przekazanych przez ministerstwo finansów, jak chociażby maile, które przesyłała do pracowników ministerstwa Joanna Hayder, będąca społecznym doradczą ministra Rostowskiego i pracownikiem wielkiej zagranicznej spółki doradztwa podatkowego.

Jak zaznacza poseł Smoliński trudno podważyć wiarygodność prof. Chojny-Duch, ponieważ na początkowym etapie sprzeciwiała się zapisom ustawy, a dopiero w końcowym etapie jej procedowania po decyzji ministra, zobowiązania była ją popierać.

Zdaniem opozycji wniosek ma charakter czysto polityczny i nie opiera się na merytorycznych przesłankach. Jak zaznaczył Mirosław Pampuch z Nowoczesnej, złożenie wniosku jest zdecydowanie przedwczesne, ponieważ najpierw komisja powinna przesłuchać ministrów Rostowskiego i Nowaka, a dopiero później wysyłać zawiadomienia do organów ścigania.

Posłowie opozycji zgłaszali obawy, że zgłoszenie zawiadomienia do prokuratury może zdestabilizować prace komisji, a nie będą mogli składać pełnych zeznań przed komisją. Żadnych podstaw do takich obaw nie widzi Kazimierz Smoliński z PiS, podkreślając, że — to nie zmienia statusu tych osób, które będą przesłuchiwanej. Jestem spokojny, że 10 grudnia dojdzie do przesłuchania pana ministra Jana Vincent Rostowskiego – klaruje wiceprzewodniczący komisji śledczej.

Przedstawiciel opozycji w komisji śledczej z Nowoczesnej przyznaje, że pozycja, jaką w ministerstwie zajmowała Joanna Hayder miała charakter nadzwyczajny, ale podobnych doradców mieli również wiceministrowie w tym prof. Elżbieta Chojna-Duch.

ŁAJ

 

Jakubiak: Jestem zażenowany tym, że partia rządząca głosowała za usunięciem mnie z komisji VAT. Byłem jej inicjatorem

Marek Jakubiak mówi o odwołaniu go głównie przez posłów PiS ze stanowiska wiceszefa komisji ds. afery VAT, oraz o jego nowym projekcie – Federacja RP.


Poseł Marek Jakubiak zaznacza, że komisja ds. afery VAT była jego pomysłem a nie Klubu Kukiz’15. Jak podkreślił polityk, ze stanowiska odwołała go partia Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska:

„Odwołała mnie partia rządząca. Jest to bardzo dziwna historia. Nowoczesna oraz PSL głosowali za mną. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Grzegorz Schetyna wraz z panią Kopacz głosowali za tym, aby mnie zostawić a pozostali nie (…) Jestem zażenowany małością ludzką”.

Poseł Marek Jakubiak komentuje również przesłuchanie byłej wiceminister finansów w rządzie PO-PSL w latach 2007-10 Elżbiety Chojny-Duch, z którego wynika m.in., że ustawy podatkowe za rządów Donalda Tuska pisali lobbyści:

„Nie może tak być, że w Ministerstwie Finansów urzędnik prywatnej firmy Ernst & Young miał swój gabinet i on procedował w imieniu Ministerstwa Finansów nowelizację ustaw podatkowych. Są lobbyści, są doradcy ale nie może być autorów. Autorem musi być minister. Tymczasem tam się zrobił układ zamknięty, ktoś pisał ustawy, które docierały do gabinetu politycznego i były tam zatwierdzane. To Aberracja.

Jak zaznacza Jakubiak komisje czeka jeszcze wiele ciekawych przesłuchań. Pojawia się również szereg pytań do świadków, szczególnie do byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego, który będzie przesłuchiwany 10 grudnia b.r.

Polityk opowiada także o swoim nowym projekcie „Federacja RP” – Grupa ma skupiać wokół siebie stowarzyszenia i ugrupowania, które nie mają szansy samodzielnie wejść do polskiego parlamentu – mówi.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Robert Kacperski: Po uszczelnieniu VAT-u i ukróceniu przemytu paliw do Polski LOTOS odnotował 20-proc. wzrost sprzedaży

Kacperski wyjaśnia, w jaki sposób kwitł w Polsce przestępczy proceder nielegalnego obrotu paliwami i jaką rolę w nim odegrały tak zwane karuzele VAT-owskie, a także sytuację na światowym rynku ropy.

Aktualnie nie ma problemu z zakupem ropy naftowej na rynkach światowych z tego powodu, że jest bardzo wysoka podaż tego surowca. Dlatego ostatnimi czasy mamy dosyć niskie ceny i wysoką dostępność. Powody tego stanu rzeczy są trzy, od zwiększenia mocy wydobywczej Stanów Zjednoczonych ze względu na „rewolucje łupkową”, poprzez powrót na rynki światowe ropy irańskiej po zniesieniu sankcji, a wreszcie odbudowę infrastruktury wydobywczej w Libii i Iraku.

– Duża konkurencja wśród dostawców ropy naftowej umożliwia nam testowanie różnych jej odmian – powiedział Robert Kacperski, szef Biura Sprzedaży Krajowej – Grupa LOTOS SA. – Ostatnio robiliśmy zakupy ze złóż Arabii Saudyjskiej, Kanady i Iranu.

Jego zdaniem sukcesy administracji państwowej w walce z nielegalnym obrotem paliwami zdecydowanie pomagają krajowym koncernom „realizować sprzedaż”.

– Od połowy 2016 roku zaobserwowaliśmy wzrost sprzedaży w szczególności oleju napędowego – o 15 procent – i po pierwszych miesiącach roku bieżącego ta dynamika wciąż wzrasta, i to jest prawie 20 procent wzrostu – powiedział Kacperski. Jak wyjaśnił, znajduje to swoje odzwierciedlenie w wynikach finansowych firmy i sumie płaconych podatków, a także przekłada się chociażby na dywidendę wypłacaną udziałowcom firmy.

– Najbardziej powszechnym procederem, który był realizowany przez podmioty funkcjonujące w tym nielegalnym obrocie paliwami, było unikanie płatności podatku od towarów i usług przy wykorzystaniu karuzeli VAT-owskich – powiedział Robert Kacperski, który skwitował te praktyki słowami:”fajnie mieć dodatkową marżę na poziomie 23 procent”.

Odpowiednie służby Grupy LOTOS starały się zidentyfikować luki prawne umożliwiające taki stan rzeczy, przy czym firmy wchodzące w tego typu proceder były „bardzo kreatywne” i wciąż poszukiwały nowych możliwości.

– Tego typu firmy szukały również możliwości obejścia przepisów nakładających akcyzę, obowiązku odkładania zapasów obowiązkowych, jak i realizacji narodowego celu wskaźnikowego – powiedział Kacperski, co, jak przyznał, skończyło się w efekcie wprowadzeniem narodowego mechanizmu kontroli.

Generalnie rynek paliw jest mocno uregulowaną przez państwo dziedziną. Kluczową rolę odgrywają tu regulacje tzw. trzech pakietów, to jest: paliwowego, energetycznego i transportowego, „które zmieniły zarówno proces uzyskiwania koncesji, jak i odpowiedzialności za sprzedaż paliw bez koncesji”.

[related id=39481]- Uregulowania dotyczące konieczności odprowadzania VAT-u w ciągu pięciu dni od momentu wewnątrzwspólnotowego nabycia produktu wprowadziły szereg nowych obowiązków związanych ze sprawozdawczością, jak chociażby jawność rejestrów prowadzonych przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki umożliwiających samokontrolę. My jako podmiot uczestniczący w obrocie jesteśmy w stanie sprawdzić naszego kontrahenta i ten kontrahent jest w stanie sprawdzić swoich – chociażby w tym zakresie, czy mają oni odpowiednie licencje na obrót paliwami – wyjaśnił Kacperski.

W rozmowie z Robertem Kacperskim również o systemie Send monitorującym przewóz „towarów wrażliwych”

Cały Poranek WNET

Wywiad z Robertem Kacperskim, szefem Biura Sprzedaży Krajowej – Grupy LOTOS SA w części czwartej Poranka WNET.

MoRo

Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski: Śledztwo ws. VAT niezwiązane z doradztwem Królikowskiego

Śledztwo dotyczące wyłudzeń podatku VAT nie ma żadnego powiązania z doradczą działalnością mec. Michała Królikowskiego dla prezydenta, ani z pracami nad projektami ustaw o SN i KRS -mówił Święczkowski

Mówiąc na konferencji prasowej o sprawie przelewów na konto Królikowskiego – adwokata i prawnika, który uczestniczy w pracach nad prezydenckimi projektami obu tych ustaw – Święczkowski podkreślił, że daty czynności prokuratorskich wskazują, że były podejmowane „przed informacjami o podjęciu współpracy mecenasa z kancelarią prezydenta”.

„Natomiast biorąc pod uwagę zachowanie i wypowiedzi medialne pana mec. Królikowskiego, odnoszę nieodparte wrażenie, że pan Królikowskiwykorzystuje fakt, że wspomagał pracę pana prezydenta nad tymi ustawami dla wypracowania swojej linii obronnej” – powiedział Święczkowski. Dodał, że adwokat ma do tego prawo, ale może to być próba przedstawiania się w lepszym świetle. Szef PK poinformował także, że obecnie nie jest „przewidywana zmiana roli procesowej” Królikowskiego w całej sprawie.

„Od marca 2016 r. nowa polska prokuratura koncentruje się na ściganiu przestępczości gospodarczo-finansowej i księgowej. Po to stworzono nowe wydziały, departament ds. przestępczości gospodarczej, aby ta przestępczość została gwałtownie ograniczona, a przede wszystkim, żeby odzyskiwać kradzione na szkodę polskich obywateli pieniądze – setki miliardów zł, które wyłudziła +mafia VAT-owska+ w ramach tzw. karuzel podatkowych” – mówił Święczkowski. Śledztwo ma wiele wątków; dotyczy wielu firm zagranicznych, skierowano już kilka wniosków o pomoc prawną z zagranicy.

Święczkowski podkreślił, że śledztwo „w żaden sposób nie jest związane z Pałacem Prezydenckim, z panem prezydentem czy z osobami z Kancelarii Prezydenta”. Dodał, że zostało ono wszczęte w październiku 2015 r. – „jeszcze pod rządami prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta”. Dotyczy ono działania zorganizowanej grupy przestępczej, która miała doprowadzić do wyłudzenia co najmniej 700 mln zł na szkodę Skarbu Państwa przez niezapłacenie podatków.

„W dniu 8 lutego 2017 r. doszło do realizacji w tej sprawie, zostali zatrzymani główni inicjatorzy oraz kierownicy tej grupy przestępczej. (…) Śledztwo to pozostawało w zainteresowaniu prokuratury krajowej z uwagi na wartość mienia, które było przedmiotem kradzieży na szkodę polskich obywateli” – dodał.

Według Święczkowskiego, w śledztwie ustalono, że na rachunki kilku adwokatów przelano środki pochodzące z działań przestępczych. Dodał, że prokuratorzy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku i CBŚ podjęli działania, by je zabezpieczyć i 13 czerwca br. zablokowano kilkaset tys. euro na kontach „dwóch mniej znanych polskich adwokatów”.

Poinformował, że 6 lipca do oficera CBŚ zadzwonił mec. Królikowski, który dotychczas nie przewijał się w tym śledztwie. Adwokat podał, że na jego konto jeden z uczestników grupy przestępczej przelał ok. milion zł. Prokurator wystąpił wtedy o wskazanie tego konta, podstaw przelewu i przepływu. „Niestety, 17 lipca pan mec. Królikowski odmówił przekazania tych danych, uniemożliwiając tym samym prokuratorowi zabezpieczenie tej kwoty” – ujawnił Święczkowski.

Według niego, „prokurator został zmuszony do podjęcia innych działań, które w konsekwencji doprowadziły do zabezpieczenia części tych środków”.

Święczkowski powiedział, że Prokuratora Krajowa o wykorzystaniu kont Królikowskiego do działań przestępczych dowiedziała się 11 września. Stało się to po tym, gdy 8 września prasa podała, że ma być on obrońcą w jednej ze spraw mafii paliwowych. Jak powiedział, wtedy PK dostała informację od Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, że Królikowski pojawia się w jej śledztwie.

Szef PK dodał, że według ustaleń, już po zatrzymaniu 8 lutego osób kierujących grupą, oprócz tego przelewu na milion zł, w marcu i kwietniu „pan mecenas przyjął na swoje konto kwotę 150 tys. dolarów oraz kilkuset tysięcy zł – część z nich także w ramach tzw. depozytu adwokackiego, instytucji nieznanej polskiemu porządkowi prawnemu, ale częstokroć wykorzystywanej przez mecenasów”.

„Nawet, jeśli uznamy, że taka instytucja istnieje, nie jest możliwe aby na takich depozytach znajdowały się środki pochodzące z przestępstwa” – dodał Prokurator Krajowy. Jako przykład podał złodzieja, który po kradzieży torebki z kilkudziesięcioma tys. zł, „daje je adwokatowi, żeby wpłacił jako depozyt adwokacki”. Według szefa PK zadaniem prokuratury jest takie środki zabezpieczyć.

„W toku dalszych działań śledczych ustaliliśmy, że pan mecenas (Michał Królikowski) pomimo tego, że te środki miały być depozytem adwokackim, część środków z nich mógł przekazać na swoje cele prywatne, co oczywiście będzie przedmiotem dalszego śledztwa” – dodał Święczkowski.

W czwartek RMF FM podało, że Królikowski – adwokat, b. wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, który dziś doradza prezydentowi Andrzejowi Dudzie w przygotowaniu projektów ustaw o KRS i SN – znalazł się „na celowniku prokuratury”. Według radia, białostocka prokuratura rozpoczęła szczegółowe badanie jego powiązań ze spółką paliwową, która pojawiła się w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. Działania te – jak podaje RMF FM – rozpoczęły się, gdy w mediach pojawiła się informacja, że to Królikowski pomaga prezydentowi w przygotowaniu jego projektów.

Królikowski mówił, że „nie jest celem działań prokuratury; chodzi o zdyskredytowanie prezydenta, jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa”. „Bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem” – oceniał.

O sprawie śledztwa było głośno w lutym, gdy zatrzymano osiem osób. Zarzuty dotyczą założenia, kierowania i działania w okresie od lipca 2015 do sierpnia 2016 w zorganizowanej grupie przestępczej w Polsce (m.in. w Warszawie) oraz na Słowacji, w Chorwacji i Wlk. Brytanii. Obejmują one m.in. „pranie brudnych pieniędzy” w kwocie ponad 390 mln zł.

Przestępcza działalność miała odbywać się w ramach procedury wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, bez uiszczenia należnego podatku od towarów i usług. Firmy działały po kilka miesięcy, jako tzw. znikający podatnicy – w tym czasie nie składały deklaracji podatkowych, bądź też w składanych deklaracjach wskazywały nieprawdziwe informacje. Między „znikającymi podatnikami” a kolejnymi firmami buforowymi odbywał się fikcyjny obrót paliwami płynnymi. Według śledczych, w rzeczywistości były one transportowane bezpośrednio od dostawcy do ostatecznego odbiorcy. Dzięki tej działalności ostateczny odbiorca paliwa wykazywał w swoich deklaracjach nieprawdziwe dane dotyczące wysokości podatku.

Straty Skarbu Państwa śledczy szacują na blisko 689,5 mln zł. W śledztwie zabezpieczono majątek podejrzanych o wartości powyżej 22 mln zł. To m.in. pieniądze na zablokowanych kontach bankowych, luksusowe samochody, gotówka i kosztowności. Śledztwo prowadzone jest we współpracy z urzędami skarbowymi i z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej.

PAP/MoRo

Mec. Michał Królikowski o działaniach prokuratury: celem – zdyskredytowanie prezydenta

Nie jestem celem działań prokuratury; chodzi o zdyskredytowanie prezydenta, jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa – ocenił mec. Królikowski doniesienia mediów na swój temat

„Bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem” – ocenił  mec. Michał Królikowski.

Z czwartkowych doniesień RMF FM wynika, że prof. Królikowski – współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy, który doradza mu przy przygotowaniu projektów ustaw o KRS i SN – znalazł się na celowniku prokuratury. Według radia, białostocka prokuratura rozpoczęła szczegółowe badanie powiązań prof. Królikowskiego ze spółką paliwową, która pojawiła się w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. Działania te – jak podaje RMF FM – rozpoczęły się, gdy w mediach pojawiała się informacja, że to prof. Królikowski pomaga prezydentowi w przygotowaniu jego propozycji dot. reformy sądownictwa.

Pytany o te doniesienia mec. Królikowski wyraził w piątek, na antenie RMF FM, przekonanie, że to nie on jest „celem tej całej sprawy”. Według niego, „cały ten zabieg” służy temu, by „zdyskredytować” Andrzeja Dudę – jako osobę, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa.

„Jestem przekonany, że to nie ja jestem celem tej całej sprawy. Myślę, że jestem pionkiem – to, że pionka można przewrócić, to jest jasne – natomiast celem tego całego zabiegu jest – według mojej oceny – pan prezydent” – powiedział prof. Królikowski.

Dopytywany, czy boi się aresztowania, odparł: „Przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany, a swoich współpracowników w kancelarii, że może wejść CBŚ i zajmować akta klientów”.

Na pytanie, o co chodzi w tej całej sprawie i o co – jego zdaniem – prokuratura ma „pretensje”, prof. Królikowski odpowiedział: „o ukrywanie środków finansowych, czyli pieniędzy pochodzących z przestępstwa”. Dopytany, czy je ukrywa, zapewnił, że nie, a wręcz – jak dodał – informuje ze swoim klientem prokuraturę, gdzie te pieniądze są.

Prof. Królikowski wyjaśnił, że sprawa toczy się od dwóch lat, a on w niej jest pełnomocnikiem od lutego 2017 r.

„Klient jest przestraszony, że może być aresztowany, z aresztu można wyjść za poręczeniem majątkowym, w związku z tym deponuje u mnie środki – to jest legalny depozyt adwokacki, normalna procedura przewidziana w regulaminie wykonywania zawodu adwokata – deponuje środki na cele postępowania przygotowawczego, ja je przechowuję ale jestem, jak bank – muszę te pieniądze wydać na każde jego żądanie” – mówił prof. Królikowski. Wyjaśnił, że nie może ich przelać na dowolne konto. „Muszę je ulokować na specjalnym koncie, na którym nie ma moich pieniędzy” – dodał.

Zaznaczył, że kiedy dowiedział się od swojego klienta, że zdeponowane przez niego pieniądze mogą pochodzić z przestępstwa, jedyne, co mógł mu „zaproponować – chcąc polepszyć jego sytuację – to ujawnienie prokuraturze, że te pieniądze są”. „Nie mogę obciążyć mojego klienta, nie mogę na niego donosić, nie mogę go zdradzić” – przekonywał mecenas.

Podkreślił, że prokuratora została poinformowana o pieniądzach, w momencie, w którym dowiedział się, że mogą one pochodzić z przestępstwa. „Informujemy CBŚ o tym – jeśli dobrze pamiętam – 5 lipca (…). Dzień później prokurator żąda ode mnie przekazania dowodów, które będą obciążać mojego klienta” – dodał.

Jak ocenił, prokurator ma do niego pretensje o to, że nie podał mu numeru rachunku, na którym te pieniądze są. „Powiedziałem, że posiadam profesjonalny depozyt” – powiedział mecenas. Zaznaczył również, że „z tajemnicy adwokackiej może go zwolnić tylko sąd, z tajemnicy obrończej – nikt”.

Zapytany, dlaczego uważa, że ta sprawa jest polityczna, prof. Królikowskistwierdził, że wtedy, kiedy w mediach pojawiły się pierwsze informacje o tym, że bierze udział w pracach nad prezydenckimi projektami, skontaktowało się z nim CBŚ, że chce ponownie przesłuchać jego klienta ws. depozytu. Jak dodał, poinformowano go, że prokurator wydał dyspozycje, by jego również przesłuchać w zakresie, w którym – wyjaśnił – jest związany tajemnicą zawodową. „Co ważne, (prokurator generalny) nie występuje do sądu o to, żeby mnie z niej zwolnić” – podkreślił.

„Dalej jest przesłuchany mój klient – w środę w zeszłym tygodniu. Potem musi być sporządzona jakaś specjalna notatka na potrzeby Prokuratury Krajowej i dwa dni później pojawia się u mnie dziennikarz Newsweeka, który dysponuje dokumentem, czy kopią dokumentu, wyglądającego, jak część dokumentów z akt postępowania przygotowawczego” – mówił prof. Królikowski. Były to informacje – jak ocenił – wyglądające na „wiedzę z wewnątrz śledztwa”, z prokuratury.

Dodał, że dziennikarz poinformował go również, że artykuł – razem z informacjami, w których był posiadaniu – ma ukazać się w poniedziałek, 25 września – tego samego dnia, kiedy prezydent planuje przedstawić swoje projekty ws. KRS i SN. Według prof. Królikowskiego miało to służyć temu, żeby go „zniszczyć” oraz – jak ponownie zaznaczył – „zdyskredytować” Andrzeja Dudę.

„Wyobrażam, sobie, że w poniedziałek, kiedy prezydent przedstawi na konferencji przygotowane przez siebie ustawy (o KRS i SN – PAP), podstawowe pytania będą takie: dlaczego zatrudnił – chociaż nie zatrudnił, bo robię wszystko społecznie i pro bono – ale dlaczego korzystał z usług przestępcy, żeby napisać ustawy o sądach” – stwierdził.

Według prof. Królikowskiego „bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny (Zbigniew Ziobro) idzie na wojnę z prezydentem”. Jak mówił, jeśli tak jest faktycznie, to może to wynikać „tylko z jednego powodu: chciał mieć przemożny wpływ na Sąd Najwyższy, na te ustawy, które pozwalałyby mu palcem stworzyć skład kadrowy SN”. „Prezydent na to się nie zgodził” – zauważył.

Zapytany, czy Ziobro może działać w ramach „zemsty, odparł: „Emocje są rzeczą ludzką”

Zwrócił też uwagę, że „jeszcze dwa miesiące temu minister sprawiedliwości, prokurator generalny zwrócił się do niego z prośbą, żeby napisał dla niego opinię prawną w związku z nowelizacją ustawy”.

Prof. Królikowski powiedział również, że dzień, albo dwa dni później – kiedy dotarły do niego informacje, że prokuratura zaczęła się interesować sprawą – poinformował prezydenta, że może zostać sformułowany przeciwko niemu zarzut, jakoby współpracował z mafią paliwową. „Prezydent uznał, że należy walczyć, ponieważ nie chodzi o realne zarzuty w stosunku do mnie, ale jest to atak na niego (…). Uznał, że jest to sprawa polityczna, że są źli ludzie, z którymi trzeba walczyć” – podkreślił.

24 lipca prezydent Duda poinformował, że podjął decyzję o zawetowaniu ustaw: o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa; zapowiedział też przygotowanie swoich projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy. Projekty mają być przedstawione 25 października.

PAP/MoRo

Tvp.info: CBŚP i prokuratura badają przelewy na rzecz kancelarii prof. Królikowskiego od co najmniej połowy roku

CBŚP i prokuratura badają od pół roku wątek przelewów na rzecz kancelarii prof. Michała Królikowskiego, która otrzymała 1 mln zł od spółki paliwowej, podejrzewanej o udział w wyłudzaniu VAT.

[related id=39299]Jak podało w piątek RMF FM, białostocka prokuratura rozpoczęła szczegółowe badanie powiązań prof. Królikowskiego ze spółką paliwową, która pojawiła się w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. Działania te – jak informuje RMF FM – rozpoczęły się, gdy w mediach pojawiła się informacja, że to prof. Królikowski pomaga prezydentowi w przygotowaniu jego propozycji dot. reformy sądownictwa.

– Nie ja jestem celem działań prokuratury; jej celem jest zdyskredytowanie prezydenta Andrzeja Dudy jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa – tak doniesienia medialne na swój temat skomentował w piątek prof. Michał Królikowski.

[related id=39354]Jednak portal TVP Info podaje, że wątek przelewów na rzecz kancelarii byłego wiceministra Królikowskiego co najmniej od połowy roku badają Centralne Biuro Śledcze Policji i prokuratura. Według tvp.info sprawa nie ma związku z ujawnieniem informacji o pracy Królikowskiego przy reformie sądownictwa, bo ujawniono ją znacznie później – dopiero w połowie sierpnia, gdy sprawa wątpliwych przelewów była już od dawna badana przez śledczych.

W śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Białymstoku, dotyczące oszustw podatkowych, są zamieszane paliwowe spółki i firmy słupy, między którymi krążyły fikcyjne faktury, które wyłudzały pieniądze ze Skarbu Państwa – podaje tvp.info. Jak podaje portal – pełnomocnikiem jednej z firm, uczestniczącej według policji w procederze przestępczym, był Michał Królikowski.

Z ustaleń portalu wynika, że w pierwszej połowie tego roku śledczy zaczęli badać wątek przelewów na konta kilku adwokatów reprezentujących podejrzanych w aferze (zarzuty postawiono 15 osobom, część jest w areszcie). Adwokaci mieli otrzymać od jednej z paliwowych spółek ponad 2 mln zł. Według TVP Info „prawie połowa trafiła na konto kancelarii Królikowskiego”.

[related id=39296]”Gdy śledczy zaczęli interesować się podejrzanymi przelewami, (…) Królikowski sam zatelefonował do Centralnego Biura Śledczego Policji. Poinformował, że paliwowa spółka, podejrzewana o udział w przestępczym procederze, przelała na konto jego kancelarii milion złotych” – czytamy na portalu. Pieniądze te trafiły na konto kancelarii prof. Królikowskiego tego samego dnia, gdy zostali zatrzymani dwaj główni podejrzani w śledztwie, właściciele paliwowej spółki.

Prof. Królikowski tłumaczy, że 200 tys. zł z otrzymanego miliona to jego honorarium, a reszta – czyli 800 tys. – to „depozyt”, służący do pokrycia kosztów przyszłych postępowań przygotowawczych, kar czy poręczeń majątkowych wobec podejrzanych.

PAP/MoRo

Czytaj również:

Łapiński; mec. Królikowski nie pisał projektów ustaw o KRS i SN

Dzień 7. z 80 / Wiceminister sprawiedliwości: Konstytucja powinna zaczynać się od słów „W imię Boga Wszechmogącego”

PRZEMYŚL / 04.07– Polityk nie powinien być komiwojażerem, załatwiaczem. (…) Kryzys wiary spowodował w konsekwencji kryzys także w polityce – powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

– Konstytucja, którą mamy, to efekt kompromisu między lewicowym liberalizmem a postkomunizmem – powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Jego zdaniem sformułowanie z Preambuły do Konstytucji z 1997 roku: „My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary” przypomina sformułowanie z czasów Gomułki „partyjni i bezpartyjni, wierzący i niewierzący” i jest sformułowaniem aksjologicznie pustym i nieprawdziwym.

Aksjologia Konstytucji

– Aksjologia Konstytucji RP musi być jasno określona i zakorzeniona w tradycji. Konstytucja powinna zaczynać się wezwaniem „W imię Boga Wszechmogącego” – uważa gość Poranka Wnet. Według niego ma to odniesienie do całości dalszych uregulowań i sposobu patrzenia na politykę.

[related id=”27824″]- W sytuacji, w której wiara jest ostoją i fundamentem myślenia o państwie, widać to w trosce o dobro wspólne – powiedział Marcin Warchoł. Podnosił zalety myślenia przez pryzmat tradycji, rodziny, a nie tylko z perspektywy „mnie” i „moich partykularnych interesów”.

– Polityk nie powinien być komiwojażerem, załatwiaczem.(…) Kryzys wiary spowodował w konsekwencji kryzys także w polityce – powiedział wiceminister, zwracając uwagę na to, że mamy często do czynienia z uprawianiem postpolityki.

– Polityka bez wiary i Boga staje się jedynie lobbowaniem na rzecz silnych podmiotów gospodarczych – stwierdził. Jego zdaniem na taką politykę nie można się godzić.

Amber Gold i afery gospodarcze

– „To nie moja ręka”, „nic o tym nie wiedziałem”, „gdzieś tam byłem, ale nie do końca” – można powiedzieć, że w taki sposób zachowuje się były szef Amber Gold – powiedział wiceminister Warchoł pytany o Marcina P., który nie uważał swojej firmy za piramidę finansową i „zarobił” na niej 20 milionów złotych. Jak zaznaczył, zdaje sobie sprawę z tego, że jest to linia obrony przyjęta przez byłego szefa Amber Gold. Zwrócił uwagę, że na dwa pytania członków sejmowej komisji ds. zbadania Amber Gold – czy jest słupem i czy obawia się o swoje życie i zdrowie – „zapadło znamienne milczenie”.

– Linia obrony, jaką przyjął przesłuchiwany, wpisuje się w całą jego postawę jako słupa – powiedział Warchoł. Zaznaczył przy tym, że prawdopodobnie ktoś inny go wykorzystywał do swoich celów, „ktoś znacznie wyżej postawiony”. Jego zdaniem P., jeśli wyjdzie po kilku latach z więzienia, nie będzie mógł cieszyć się majątkiem zgromadzonym w wyniku przestępczego procederu, bowiem ministerstwo już wprowadziło cały pakiet zmian mających zapobiec tego typu sytuacjom.

Konfiskata rozszerzona

– Przypomnę, państwo odzyskało jedynie 300 złotych od mafii pruszkowskiej – podkreślił,[related id=” 27819″] dodając, że tymczasem traciło miliardy złotych z powodu „karuzeli vatowskich”. Wspomniał też niedawną sytuację z Polic. – Takie przypadki pokazują, że wprowadzane zmiany idą w dobrym kierunku – powiedział, zwracając uwagę na ostatnią propozycję ministra Zbigniewa Ziobry, dotyczącą wprowadzenia do kodeksu karnego pojęcia „wielkiej afery gospodarczej” i zaostrzenia kar dla „aferzystów” od trzech do 15 lat, jeżeli wartość wyłudzenia wynosi do 5 milionów złotych, a gdy do 10 milionów złotych – od pięciu lat do 25 lat pozbawienia wolności. Wiceminister mówił również o wprowadzeniu konfiskaty rozszerzonej i o przerzuceniu na oskarżonego ciężaru dowodu, to jest wykazania, że jacht, limuzyna, willa zostały nabyte legalnie.

– To co, że „aferzyści” dostawali kary więzienia, skoro po kilku latach wracali do swych majątków i traktowali to jako ryzyko zawodowe? – powiedział gość Poranka Wnet. Podkreślił, że najczęściej rodzina i znajomi żywili się z tych bezprawnie zgromadzonych majątków.

– Mafie vatowskie już odczuwają, że skutecznie walczymy z tym procederem – pochwalił się wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem zmiany idą w bardzo dobrym kierunku, o czym świadczy skuteczność, z jaką aktualnie ściągany jest VAT.

Polscy sędziowie i elementarne poczucie przyzwoitości

– Polscy sędziowie zarabiają stosunkowo dobrze w porównaniu do ich kolegów z Europy Zachodniej. W Polsce początkujący sędzia zarabia 2,1 średniej krajowej, a chociażby we Francji to jest 1,1, a w Niemczech 0,9 średniej – powiedział wiceminister Warchoł. Przypomniał, że uposażenie to wzrasta w miarę upływu kariery zawodowej. W sądach okręgowych uposażenie dla sędziego w stanie spoczynku wynosi ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie. Jego zdaniem jest to rażąco dużo w porównaniu z sytuacją wielu Polaków, którzy dziś martwią się o swoje pieniądze na emeryturze, bo średnio jest to mniej niż 2 tysiące złotych.

– Uposażenia sędziowskie mogą zapewniać, jak na polskie warunki, całkiem dostatnie i godne życie – powiedział wiceminister Warchoł. Jego zdaniem lata bezkarności spowodowały, że „niektórzy z sędziów zatracili elementarne poczucie przyzwoitości”.

– Reforma sądownictwa przywróci poczucie, że także i sędziów obowiązuje dziesięć przykazań Bożych – powiedział wiceminister sprawiedliwości.

MoRo