Krzysztof Łapiński: Dziwię się, dlaczego akurat ze sprawy mec. Michała Królikowskiego wyciekają teraz jakieś informacje

„Nie zakładam (…), że to jest element jakiejś gry politycznej”. Jednak „jeśli dobrze wiem, to ujawnienie tych informacji to naruszenie przepisów, naruszenie prawa”. To jakiegoś rodzaju przestępstwo.

Rzecznik prasowy Andrzeja Dudy, pytany w radiowej Trójce, czy prezydent odbiera zamieszanie związane z mecenasem Królikowskim jako polowanie na siebie, odpowiedział: „To jest tak, że w Polsce – z tego, co ja wiem – jest około 14 tys. adwokatów wykonujących swój zawód; w tej chwili, jak podejrzewam, w prokuraturze prowadzonych jest pewnie kilkanaście tysięcy lub kilkadziesiąt tysięcy różnego rodzaju spraw. Ja tylko mogę wyrazić zdziwienie, dlaczego akurat z jednej sprawy, dotyczącej właśnie tego adwokata, nie innego, wyciekają jakieś informacje”.

„Oczywiście nie zakładam, nigdy bym nie założył i nie chciałbym założyć, że to jest element jakiejś gry politycznej. Mogę wyrazić tylko zdziwienie, że przy takiej liczbie adwokatów pracujących w Polsce, przy takiej liczbie spraw, nagle ten temat (…) i dlaczego akurat teraz” – powiedział Krzysztof Łapiński.

„Wiedzy nie mam, dlaczego i kto rozpowszechnia informacje ze śledztwa prokuratorskiego. Jeśli dobrze wiem, to ujawnienie tych informacji to jest naruszenie przepisów, naruszenie prawa” – zaznaczył. Według rzecznika „dochodzi do jakiegoś rodzaju przestępstwa”.

Przypomniał również, że na pewnym etapie prezydent „poprosił prof. Królikowskiego – jak także kilka innych osób – o to, aby zgłosił ewentualnie swoje propozycje, uwagi, opinie” do przygotowywanych projektów ustaw o KRS i SN. „Profesor Królikowski je zgłosił; i taka była jego rola, więc się nikt od niego nie odżegnuje – opisujemy jego rolę” – podkreślił minister

Radio RFM FM podało, że mec. Królikowski, b. wiceminister sprawiedliwości w rządach PO-PSL, obecnie współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy, który doradza mu w pracach nad ustawami o KRS i SN, znalazł się „na celowniku prokuratury”.

PAP/MoRo

Łapiński: mec. Królikowski nie pisał projektów ustaw o KRS i SN

Mec. Michał Królikowski nie pisał projektów ustaw o KRS i SN, które zapowiedział prezydent Andrzej Duda; on współpracował z Kancelarią Prezydenta i przedstawił swoje propozycje ws. tych ustaw

W TVN24 rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński był pytany o sprawę mec. Michała Królikowskiego, który doradza prezydentowi Andrzejowi Dudzie przy przygotowaniu projektów ustaw o KRS i SN.

Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski poinformował wcześniej w piątek, że w białostockiej prokuraturze trwa śledztwo dotyczące wyłudzeń podatku VAT. Jeden z wątków postępowania dotyczy przelewów na rzecz kancelarii mec. Królikowskiego, które zrealizowała jedna z firm podejrzewanych o wyłudzenia VAT.

Łapiński stwierdził, że Królikowski „był związany na pewnym etapie nad tymi ustawami”. „Pamiętajmy, że ustawy powstają w Kancelarii Prezydenta, jest specjalne Biuro Prawa i Ustroju. Prezydent poprosił różne osoby o pewne swoje uwagi, propozycje” – mówił rzecznik prezydenta. Dodał jednocześnie, że Królikowski na pewnym etapie zgłosił swoje różnego rodzaju propozycje. Natomiast nie pracował nad nimi, nie pisał ustawy” – zaznaczył Łapiński.

„Kancelaria się tej współpracy nie wypiera” – dodał jednocześnie minister.

Łapiński wyraził jednocześnie zdziwienie, że na tyle tysięcy spraw prowadzonych w Polsce „nagle wyciekają jakieś informacje dotyczące jednego śledztwa, w którym w jakiś tam sposób występuje prof. Królikowski”. „Pytanie skąd to wyciekło” – zaznaczył minister.

„Widać, że na jakimś etapie doszło do przecieku, tak mi się wydaje” – ocenił.

Łapiński zwrócił uwagę, że Królikowski jest adwokatem i prowadzi swoją praktykę. „Adwokat ma to do siebie, że czasami jego kliencie to są osoby, które mogą być podejrzewane. Z tego co ja wiem prof. Królikowski mówił prezydentowi o swojej praktyce adwokackiej. Natomiast nie mieliśmy żadnej wiedzy, że prokuratura w jakimś tam wymiarze, wątku bada profesora” – powiedział minister.

Łapiński był pytany czy nie uważa, że prokuratura jest używana do celów politycznych i zdyskredytowania prezydenta i jego projektów ustaw. „Ciężko byłoby mi dopuścić myśl, że w taki sposób prokuratura mogłaby postępować. Naprawdę byłbym ostatnim, który mógłby prokuraturę o to podejrzewał” – odparł prezydencki rzecznik.

„Pytanie jest, jak ta wiedza, czy te dokumenty, czy te materiały dostały się do mediów” – powtórzył.

Pytany o piątkową rozmowę prezydenta z prezesem PiS, Łapiński podkreślił, że wątek dot. prof. Królikowskiego w ogóle nie był poruszany.

Mówił też, że prezydent podchodzi do sprawy „spokojnie”. „Nawet mówił, że te informacje, które gdzieś tam są, w żaden sposób nie zmieniają jego stosunku do prof. Królikowskiego i w żaden sposób nie podważają jego uczciwosci osobistej” – powiedział Łapiński. „Natomiast sprawa powinna być wyjaśniona. Dobrze byłoby żeby była wyjaśniona w taki sposób, że tajemnica śledztwa jest tajemnicą śledztwa, że tutaj wszystkie organa, które maja dostęp do tych akt, są szczelne” – zaznaczył Łapiński.

Pytany, czy jego zdaniem byłoby dobrze, gdyby prokurator generalny udostępnił prezydentowi akta Królikowskiego, minister mówił, że „gdyby prof. Królikowski był pracownikiem Kancelarii, ministrem w Kancelarii, urzędnikiem w Kancelarii, podwładnym bezpośrednim prezydenta” pewnie byłoby wskazane, by prezydent miał informacje, czy jest prowadzone wobec kogoś takiego postępowanie i czy jest to „postępowanie poważne”.

Tymczasem – podkreślił – Królikowski jest osobą „niezależną od Kancelarii i prowadzi własną, niezależną praktykę adwokacką”. „Nie widzę tu przestrzeni do działania dla prezydenta, w tym aspekcie dostępu do akt” – podkreślił prezydencki rzecznik.

Prokurator Święczkowski – w reakcji na doniesienia mediów – potwierdził w piątek, że w białostockiej prokuraturze trwa śledztwo dotyczące wyłudzeń podatku VAT. Dotyczy ono działania zorganizowanej grupy przestępczej, która miała doprowadzić do wyłudzenia co najmniej 700 mln zł na szkodę Skarbu Państwa poprzez niezapłacenie podatków.

Jeden z wątków postępowania dotyczy przelewów na rzecz kancelarii mec. Michała Królikowskiego, które zrealizowała jedna z firm podejrzewanych o wyłudzenia VAT. Święczkowski zapewnił, że decyzje podejmowane przez białostockich prokuratorów nie mają żadnego powiązania z działalnością doradczą mec. Królikowskiego dla prezydenta, ani z pracami nad projektami ustaw o SN i KRS. Podkreślił, że daty podejmowanych w śledztwie czynności wskazują, iż podjęto je jeszcze „przed informacjami o podjęciu współpracy mecenasa z Kancelarią Prezydenta”.

PAP/MoRo

Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski: Śledztwo ws. VAT niezwiązane z doradztwem Królikowskiego

Śledztwo dotyczące wyłudzeń podatku VAT nie ma żadnego powiązania z doradczą działalnością mec. Michała Królikowskiego dla prezydenta, ani z pracami nad projektami ustaw o SN i KRS -mówił Święczkowski

Mówiąc na konferencji prasowej o sprawie przelewów na konto Królikowskiego – adwokata i prawnika, który uczestniczy w pracach nad prezydenckimi projektami obu tych ustaw – Święczkowski podkreślił, że daty czynności prokuratorskich wskazują, że były podejmowane „przed informacjami o podjęciu współpracy mecenasa z kancelarią prezydenta”.

„Natomiast biorąc pod uwagę zachowanie i wypowiedzi medialne pana mec. Królikowskiego, odnoszę nieodparte wrażenie, że pan Królikowskiwykorzystuje fakt, że wspomagał pracę pana prezydenta nad tymi ustawami dla wypracowania swojej linii obronnej” – powiedział Święczkowski. Dodał, że adwokat ma do tego prawo, ale może to być próba przedstawiania się w lepszym świetle. Szef PK poinformował także, że obecnie nie jest „przewidywana zmiana roli procesowej” Królikowskiego w całej sprawie.

„Od marca 2016 r. nowa polska prokuratura koncentruje się na ściganiu przestępczości gospodarczo-finansowej i księgowej. Po to stworzono nowe wydziały, departament ds. przestępczości gospodarczej, aby ta przestępczość została gwałtownie ograniczona, a przede wszystkim, żeby odzyskiwać kradzione na szkodę polskich obywateli pieniądze – setki miliardów zł, które wyłudziła +mafia VAT-owska+ w ramach tzw. karuzel podatkowych” – mówił Święczkowski. Śledztwo ma wiele wątków; dotyczy wielu firm zagranicznych, skierowano już kilka wniosków o pomoc prawną z zagranicy.

Święczkowski podkreślił, że śledztwo „w żaden sposób nie jest związane z Pałacem Prezydenckim, z panem prezydentem czy z osobami z Kancelarii Prezydenta”. Dodał, że zostało ono wszczęte w październiku 2015 r. – „jeszcze pod rządami prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta”. Dotyczy ono działania zorganizowanej grupy przestępczej, która miała doprowadzić do wyłudzenia co najmniej 700 mln zł na szkodę Skarbu Państwa przez niezapłacenie podatków.

„W dniu 8 lutego 2017 r. doszło do realizacji w tej sprawie, zostali zatrzymani główni inicjatorzy oraz kierownicy tej grupy przestępczej. (…) Śledztwo to pozostawało w zainteresowaniu prokuratury krajowej z uwagi na wartość mienia, które było przedmiotem kradzieży na szkodę polskich obywateli” – dodał.

Według Święczkowskiego, w śledztwie ustalono, że na rachunki kilku adwokatów przelano środki pochodzące z działań przestępczych. Dodał, że prokuratorzy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku i CBŚ podjęli działania, by je zabezpieczyć i 13 czerwca br. zablokowano kilkaset tys. euro na kontach „dwóch mniej znanych polskich adwokatów”.

Poinformował, że 6 lipca do oficera CBŚ zadzwonił mec. Królikowski, który dotychczas nie przewijał się w tym śledztwie. Adwokat podał, że na jego konto jeden z uczestników grupy przestępczej przelał ok. milion zł. Prokurator wystąpił wtedy o wskazanie tego konta, podstaw przelewu i przepływu. „Niestety, 17 lipca pan mec. Królikowski odmówił przekazania tych danych, uniemożliwiając tym samym prokuratorowi zabezpieczenie tej kwoty” – ujawnił Święczkowski.

Według niego, „prokurator został zmuszony do podjęcia innych działań, które w konsekwencji doprowadziły do zabezpieczenia części tych środków”.

Święczkowski powiedział, że Prokuratora Krajowa o wykorzystaniu kont Królikowskiego do działań przestępczych dowiedziała się 11 września. Stało się to po tym, gdy 8 września prasa podała, że ma być on obrońcą w jednej ze spraw mafii paliwowych. Jak powiedział, wtedy PK dostała informację od Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, że Królikowski pojawia się w jej śledztwie.

Szef PK dodał, że według ustaleń, już po zatrzymaniu 8 lutego osób kierujących grupą, oprócz tego przelewu na milion zł, w marcu i kwietniu „pan mecenas przyjął na swoje konto kwotę 150 tys. dolarów oraz kilkuset tysięcy zł – część z nich także w ramach tzw. depozytu adwokackiego, instytucji nieznanej polskiemu porządkowi prawnemu, ale częstokroć wykorzystywanej przez mecenasów”.

„Nawet, jeśli uznamy, że taka instytucja istnieje, nie jest możliwe aby na takich depozytach znajdowały się środki pochodzące z przestępstwa” – dodał Prokurator Krajowy. Jako przykład podał złodzieja, który po kradzieży torebki z kilkudziesięcioma tys. zł, „daje je adwokatowi, żeby wpłacił jako depozyt adwokacki”. Według szefa PK zadaniem prokuratury jest takie środki zabezpieczyć.

„W toku dalszych działań śledczych ustaliliśmy, że pan mecenas (Michał Królikowski) pomimo tego, że te środki miały być depozytem adwokackim, część środków z nich mógł przekazać na swoje cele prywatne, co oczywiście będzie przedmiotem dalszego śledztwa” – dodał Święczkowski.

W czwartek RMF FM podało, że Królikowski – adwokat, b. wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, który dziś doradza prezydentowi Andrzejowi Dudzie w przygotowaniu projektów ustaw o KRS i SN – znalazł się „na celowniku prokuratury”. Według radia, białostocka prokuratura rozpoczęła szczegółowe badanie jego powiązań ze spółką paliwową, która pojawiła się w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. Działania te – jak podaje RMF FM – rozpoczęły się, gdy w mediach pojawiła się informacja, że to Królikowski pomaga prezydentowi w przygotowaniu jego projektów.

Królikowski mówił, że „nie jest celem działań prokuratury; chodzi o zdyskredytowanie prezydenta, jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa”. „Bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem” – oceniał.

O sprawie śledztwa było głośno w lutym, gdy zatrzymano osiem osób. Zarzuty dotyczą założenia, kierowania i działania w okresie od lipca 2015 do sierpnia 2016 w zorganizowanej grupie przestępczej w Polsce (m.in. w Warszawie) oraz na Słowacji, w Chorwacji i Wlk. Brytanii. Obejmują one m.in. „pranie brudnych pieniędzy” w kwocie ponad 390 mln zł.

Przestępcza działalność miała odbywać się w ramach procedury wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, bez uiszczenia należnego podatku od towarów i usług. Firmy działały po kilka miesięcy, jako tzw. znikający podatnicy – w tym czasie nie składały deklaracji podatkowych, bądź też w składanych deklaracjach wskazywały nieprawdziwe informacje. Między „znikającymi podatnikami” a kolejnymi firmami buforowymi odbywał się fikcyjny obrót paliwami płynnymi. Według śledczych, w rzeczywistości były one transportowane bezpośrednio od dostawcy do ostatecznego odbiorcy. Dzięki tej działalności ostateczny odbiorca paliwa wykazywał w swoich deklaracjach nieprawdziwe dane dotyczące wysokości podatku.

Straty Skarbu Państwa śledczy szacują na blisko 689,5 mln zł. W śledztwie zabezpieczono majątek podejrzanych o wartości powyżej 22 mln zł. To m.in. pieniądze na zablokowanych kontach bankowych, luksusowe samochody, gotówka i kosztowności. Śledztwo prowadzone jest we współpracy z urzędami skarbowymi i z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej.

PAP/MoRo

Mec. Michał Królikowski o działaniach prokuratury: celem – zdyskredytowanie prezydenta

Nie jestem celem działań prokuratury; chodzi o zdyskredytowanie prezydenta, jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa – ocenił mec. Królikowski doniesienia mediów na swój temat

„Bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem” – ocenił  mec. Michał Królikowski.

Z czwartkowych doniesień RMF FM wynika, że prof. Królikowski – współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy, który doradza mu przy przygotowaniu projektów ustaw o KRS i SN – znalazł się na celowniku prokuratury. Według radia, białostocka prokuratura rozpoczęła szczegółowe badanie powiązań prof. Królikowskiego ze spółką paliwową, która pojawiła się w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. Działania te – jak podaje RMF FM – rozpoczęły się, gdy w mediach pojawiała się informacja, że to prof. Królikowski pomaga prezydentowi w przygotowaniu jego propozycji dot. reformy sądownictwa.

Pytany o te doniesienia mec. Królikowski wyraził w piątek, na antenie RMF FM, przekonanie, że to nie on jest „celem tej całej sprawy”. Według niego, „cały ten zabieg” służy temu, by „zdyskredytować” Andrzeja Dudę – jako osobę, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa.

„Jestem przekonany, że to nie ja jestem celem tej całej sprawy. Myślę, że jestem pionkiem – to, że pionka można przewrócić, to jest jasne – natomiast celem tego całego zabiegu jest – według mojej oceny – pan prezydent” – powiedział prof. Królikowski.

Dopytywany, czy boi się aresztowania, odparł: „Przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany, a swoich współpracowników w kancelarii, że może wejść CBŚ i zajmować akta klientów”.

Na pytanie, o co chodzi w tej całej sprawie i o co – jego zdaniem – prokuratura ma „pretensje”, prof. Królikowski odpowiedział: „o ukrywanie środków finansowych, czyli pieniędzy pochodzących z przestępstwa”. Dopytany, czy je ukrywa, zapewnił, że nie, a wręcz – jak dodał – informuje ze swoim klientem prokuraturę, gdzie te pieniądze są.

Prof. Królikowski wyjaśnił, że sprawa toczy się od dwóch lat, a on w niej jest pełnomocnikiem od lutego 2017 r.

„Klient jest przestraszony, że może być aresztowany, z aresztu można wyjść za poręczeniem majątkowym, w związku z tym deponuje u mnie środki – to jest legalny depozyt adwokacki, normalna procedura przewidziana w regulaminie wykonywania zawodu adwokata – deponuje środki na cele postępowania przygotowawczego, ja je przechowuję ale jestem, jak bank – muszę te pieniądze wydać na każde jego żądanie” – mówił prof. Królikowski. Wyjaśnił, że nie może ich przelać na dowolne konto. „Muszę je ulokować na specjalnym koncie, na którym nie ma moich pieniędzy” – dodał.

Zaznaczył, że kiedy dowiedział się od swojego klienta, że zdeponowane przez niego pieniądze mogą pochodzić z przestępstwa, jedyne, co mógł mu „zaproponować – chcąc polepszyć jego sytuację – to ujawnienie prokuraturze, że te pieniądze są”. „Nie mogę obciążyć mojego klienta, nie mogę na niego donosić, nie mogę go zdradzić” – przekonywał mecenas.

Podkreślił, że prokuratora została poinformowana o pieniądzach, w momencie, w którym dowiedział się, że mogą one pochodzić z przestępstwa. „Informujemy CBŚ o tym – jeśli dobrze pamiętam – 5 lipca (…). Dzień później prokurator żąda ode mnie przekazania dowodów, które będą obciążać mojego klienta” – dodał.

Jak ocenił, prokurator ma do niego pretensje o to, że nie podał mu numeru rachunku, na którym te pieniądze są. „Powiedziałem, że posiadam profesjonalny depozyt” – powiedział mecenas. Zaznaczył również, że „z tajemnicy adwokackiej może go zwolnić tylko sąd, z tajemnicy obrończej – nikt”.

Zapytany, dlaczego uważa, że ta sprawa jest polityczna, prof. Królikowskistwierdził, że wtedy, kiedy w mediach pojawiły się pierwsze informacje o tym, że bierze udział w pracach nad prezydenckimi projektami, skontaktowało się z nim CBŚ, że chce ponownie przesłuchać jego klienta ws. depozytu. Jak dodał, poinformowano go, że prokurator wydał dyspozycje, by jego również przesłuchać w zakresie, w którym – wyjaśnił – jest związany tajemnicą zawodową. „Co ważne, (prokurator generalny) nie występuje do sądu o to, żeby mnie z niej zwolnić” – podkreślił.

„Dalej jest przesłuchany mój klient – w środę w zeszłym tygodniu. Potem musi być sporządzona jakaś specjalna notatka na potrzeby Prokuratury Krajowej i dwa dni później pojawia się u mnie dziennikarz Newsweeka, który dysponuje dokumentem, czy kopią dokumentu, wyglądającego, jak część dokumentów z akt postępowania przygotowawczego” – mówił prof. Królikowski. Były to informacje – jak ocenił – wyglądające na „wiedzę z wewnątrz śledztwa”, z prokuratury.

Dodał, że dziennikarz poinformował go również, że artykuł – razem z informacjami, w których był posiadaniu – ma ukazać się w poniedziałek, 25 września – tego samego dnia, kiedy prezydent planuje przedstawić swoje projekty ws. KRS i SN. Według prof. Królikowskiego miało to służyć temu, żeby go „zniszczyć” oraz – jak ponownie zaznaczył – „zdyskredytować” Andrzeja Dudę.

„Wyobrażam, sobie, że w poniedziałek, kiedy prezydent przedstawi na konferencji przygotowane przez siebie ustawy (o KRS i SN – PAP), podstawowe pytania będą takie: dlaczego zatrudnił – chociaż nie zatrudnił, bo robię wszystko społecznie i pro bono – ale dlaczego korzystał z usług przestępcy, żeby napisać ustawy o sądach” – stwierdził.

Według prof. Królikowskiego „bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny (Zbigniew Ziobro) idzie na wojnę z prezydentem”. Jak mówił, jeśli tak jest faktycznie, to może to wynikać „tylko z jednego powodu: chciał mieć przemożny wpływ na Sąd Najwyższy, na te ustawy, które pozwalałyby mu palcem stworzyć skład kadrowy SN”. „Prezydent na to się nie zgodził” – zauważył.

Zapytany, czy Ziobro może działać w ramach „zemsty, odparł: „Emocje są rzeczą ludzką”

Zwrócił też uwagę, że „jeszcze dwa miesiące temu minister sprawiedliwości, prokurator generalny zwrócił się do niego z prośbą, żeby napisał dla niego opinię prawną w związku z nowelizacją ustawy”.

Prof. Królikowski powiedział również, że dzień, albo dwa dni później – kiedy dotarły do niego informacje, że prokuratura zaczęła się interesować sprawą – poinformował prezydenta, że może zostać sformułowany przeciwko niemu zarzut, jakoby współpracował z mafią paliwową. „Prezydent uznał, że należy walczyć, ponieważ nie chodzi o realne zarzuty w stosunku do mnie, ale jest to atak na niego (…). Uznał, że jest to sprawa polityczna, że są źli ludzie, z którymi trzeba walczyć” – podkreślił.

24 lipca prezydent Duda poinformował, że podjął decyzję o zawetowaniu ustaw: o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa; zapowiedział też przygotowanie swoich projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy. Projekty mają być przedstawione 25 października.

PAP/MoRo

Tvp.info: CBŚP i prokuratura badają przelewy na rzecz kancelarii prof. Królikowskiego od co najmniej połowy roku

CBŚP i prokuratura badają od pół roku wątek przelewów na rzecz kancelarii prof. Michała Królikowskiego, która otrzymała 1 mln zł od spółki paliwowej, podejrzewanej o udział w wyłudzaniu VAT.

[related id=39299]Jak podało w piątek RMF FM, białostocka prokuratura rozpoczęła szczegółowe badanie powiązań prof. Królikowskiego ze spółką paliwową, która pojawiła się w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. Działania te – jak informuje RMF FM – rozpoczęły się, gdy w mediach pojawiła się informacja, że to prof. Królikowski pomaga prezydentowi w przygotowaniu jego propozycji dot. reformy sądownictwa.

– Nie ja jestem celem działań prokuratury; jej celem jest zdyskredytowanie prezydenta Andrzeja Dudy jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa – tak doniesienia medialne na swój temat skomentował w piątek prof. Michał Królikowski.

[related id=39354]Jednak portal TVP Info podaje, że wątek przelewów na rzecz kancelarii byłego wiceministra Królikowskiego co najmniej od połowy roku badają Centralne Biuro Śledcze Policji i prokuratura. Według tvp.info sprawa nie ma związku z ujawnieniem informacji o pracy Królikowskiego przy reformie sądownictwa, bo ujawniono ją znacznie później – dopiero w połowie sierpnia, gdy sprawa wątpliwych przelewów była już od dawna badana przez śledczych.

W śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Białymstoku, dotyczące oszustw podatkowych, są zamieszane paliwowe spółki i firmy słupy, między którymi krążyły fikcyjne faktury, które wyłudzały pieniądze ze Skarbu Państwa – podaje tvp.info. Jak podaje portal – pełnomocnikiem jednej z firm, uczestniczącej według policji w procederze przestępczym, był Michał Królikowski.

Z ustaleń portalu wynika, że w pierwszej połowie tego roku śledczy zaczęli badać wątek przelewów na konta kilku adwokatów reprezentujących podejrzanych w aferze (zarzuty postawiono 15 osobom, część jest w areszcie). Adwokaci mieli otrzymać od jednej z paliwowych spółek ponad 2 mln zł. Według TVP Info „prawie połowa trafiła na konto kancelarii Królikowskiego”.

[related id=39296]”Gdy śledczy zaczęli interesować się podejrzanymi przelewami, (…) Królikowski sam zatelefonował do Centralnego Biura Śledczego Policji. Poinformował, że paliwowa spółka, podejrzewana o udział w przestępczym procederze, przelała na konto jego kancelarii milion złotych” – czytamy na portalu. Pieniądze te trafiły na konto kancelarii prof. Królikowskiego tego samego dnia, gdy zostali zatrzymani dwaj główni podejrzani w śledztwie, właściciele paliwowej spółki.

Prof. Królikowski tłumaczy, że 200 tys. zł z otrzymanego miliona to jego honorarium, a reszta – czyli 800 tys. – to „depozyt”, służący do pokrycia kosztów przyszłych postępowań przygotowawczych, kar czy poręczeń majątkowych wobec podejrzanych.

PAP/MoRo

Czytaj również:

Łapiński; mec. Królikowski nie pisał projektów ustaw o KRS i SN