Irański szef MON: Arabia Saudyjska, Turcja i Izrael wspierają terrorystów z ISIS i Al-Nusry i spiskują przeciwko Iranowi - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Irański szef MON: Arabia Saudyjska, Turcja i Izrael wspierają terrorystów z ISIS i Al-Nusry i spiskują przeciwko Iranowi

fot.youtube

W wywiadzie dla powiązanej z Hezbollahem libańskiej telewizji Al-Manar perski minister obrony gen. bryg. Hossein Dehqan zwrócił uwagę na to, że Arabia Saudyjska stale spiskuje przeciwko Teheranowi.

Czytaj więcej: Obrona Syrii i Iraku jest równoznaczna z suwerenością Iranu i stabilnością oraz integralnością całego regionu.

– Popatrzmy, co oni (Arabia Saudyjska przyp. P.R.) zrobili w Iraku i Syrii. I co teraz robią w Jemenie – zwrócił uwagę minister Dehqan i przypomniał, że Rijad od islamskiej rewolucji, a więc od 38 lat, jest wrogi Iranowi i stale spiskuje przeciwko niemu.

Irański generał przypomniał, że Arabia Saudyjska wspierała świecki reżim Saddama Husseina w trakcie 8-letniej wojny irańsko-irackiej w latach 1980-1988. Hussein, mając wsparcie całego świata arabskiego i Zachodu, wykorzystał rewolucyjny zamęt w Iranie i zaatakował go. Po pierwotnych sukcesach wojska irackie zostały zatrzymane przez naprędce stworzoną irańską armię, której ofiarność i fanatyczne poświęcenie zastąpiło uzbrojenie.

Hossein Dehqan wspomniał również o Libanie, w którym interesy Iranu i Arabii Saudyjskiej się krzyżują. Saudowie wspierają klan Hariri (Rafik Hariri był premierem Libanu do 2005 roku, kiedy to zginął w wyniku zamachu dokonanego przez „nieznanych sprawców”, a od grudnia 2016 roku premierem kraju jest jego syn Saad – przyp. P.R.), są także oskarżani o finansowanie i zbrojenie salafickich organizacji powstających w północnym Libanie.

Wojskowy przypomniał w arabskiej telewizji, że Iran nigdy nie najechał ani nie zaatakował żadnego kraju arabskiego. Dlatego, jeśli Arabia Saudyjska chce wykazać, że jej polityczne intencje są czyste, musi przede wszystkim wycofać się z Jemenu oraz nie wtrącać się w wewnętrzne sprawy państw islamskich. Rijad powinien również zaakceptować wycofanie się obcych wojsk z regionu.

Minister Dehqan przypomniał o wiszącym nad Libanem zagrożeniu izraelskim najazdem:

– Czy Izrael mógł wygrać 33-dniową wojnę w lipcu 2006 roku? Czy Hezbollah miał dostęp do nieograniczonych środków finansowych i zapasów wojskowych? A Izrael miał i mimo to nie sprostał ruchowi oporu – przypomniał, dodając, że nie widzi możliwości, żeby Izrael uderzył na Iran, albowiem gdyby mógł, już by to zrobił. – A więc nie może – zaznaczył irański minister.

Irański generał przestrzegł przed „testowaniem” Iranu, albowiem posiada on wystarczająco dużo rakiet, aby uderzyć we wszystkich regionalnych agresorów: – Radzimy naszym wrogom, Amerykanom i ich sługusom, aby nas nie testowali.

Czytaj więcej: Irańskie media: Abu Bakr Al Baghdadi, „kalif” Państwa Islamskiego, szuka pomocy w „stolicy” dżihadystów, Rakce

Telewizja Al-Manar, której irański minister udzielił wywiadu, jest pierwszą i wzorcową telewizją dla bojowników światowego radykalnego islamu. Założona w 1991 roku, sponsorowana przez Iran, relacjonowała boje Hezbollahu z Izraelem i chrześcijańską Armią Południowego Libanu w tzw. Strefie Bezpieczeństwa w latach 1991-2000. Dziennikarze Al-Manar filmowali zasadzki szyickiej partyzantki na izraelskie posterunki i konwoje. Wielkim sukcesem Al-Manar było to, że transmisje z potyczek w których ginęli izraelscy żołnierze, uświadomiły izraelskiej opinii publicznej bezsens trzymania kontyngentów w Libanie, co przyspieszyło opuszczenie tego kraju przez Żydów w maju 2000 roku.

W trakcie wojny w 2006 roku Al-Manar znowu była na pierwszej linii frontu. Izraelskie lotnictwo bezskutecznie usiłowało zniszczyć jej redakcję i wozy transmisyjne. Al-Manar nadawała i to za jej pośrednictwem lider Hezbollahu Sayyed Hassan Nasrallah dowodził organizacją w czasie rzeczywistym.

Hossein Dehqan w rozmowie z telewizją Hezbollahu odniósł się również do salafickich organizacji terrorystycznych, zwanych w regionie pod zbiorczą nazwą taqfiri. Generał zaznaczył, że ISIS i Al-Nusra wspierane są przez Izrael i Turcję:

– Izrael w chwili obecnej nie stoi w obliczu żadnego zagrożenia. ISIS walczy na jego korzyść i gwarantuje mu bezpieczeństwo. Daesh niszczy potencjał świata muzułmańskiego, który mógłby być wykorzystany do walki z agresją izraelską – stwierdził.

Irański wojskowy przypomniał, że były izraelski szef sztabu i szef MON, Mosze Ya’alon, przyznał publicznie, że salafici przeprosili Żydów za przypadkowy ostrzał Izraela w ubiegłym miesiącu. Co więcej, pomoc medyczna dla bojowników rannych w walkach z wojskami Asada, jak i izraelskie ostrzały syryjskiej armii, która wypiera taqfiri z kraju, czynią z Izraela sojusznika salafitów – zaznaczył irański minister obrony narodowej.

W wywiadzie odniósł się on również do Turcji:

– Radziłbym Turcji, żeby stanęła po stronie narodu syryjskiego i pomogła w zniszczeniu terrorystów, a nie im pomagała. Niech zamkną granicę i przestaną przemycać broń, sprzęt i rekrutów do Syrii – powiedział.

Gość Al-Manar wyjaśnił, że Turcja wspiera taqfiri, ponieważ w miejsce prawowitego prezydenta Asada chciałaby widzieć polityka uzależnionego od Ankary. To się jednak nie udało, albowiem w Syrii istnieje silny opór wobec ISIS i Al-Nusry.

źródło:almanar

Czytaj więcej: ISIS wydało list gończy za kilkoma swoimi bojownikami, którzy uciekli z Mosulu do Syrii. Zarzut – dezercja

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook