Stefanik: Protesty społeczne przybierają na sile. Czy dojdzie do oburzenia narodowego jak w przypadku żółtych kamizelek?

Zbigniew Stefanik o fali protestów nad Sekwaną, sytuacji epidemicznej Francji i sondażach wyborczych.

We Francji odbyły się protesty przeciwników ustawy o bezpieczeństwie globalnym.

Zbigniew Stefanik przedstawia sytuację we Francji. W sobotę setki osób zebrało się w kilku francuskich miastach, żeby zaprotestować przeciwko ustawie o globalnym bezpieczeństwie, zakazującej publikowania wizerunków funkcjonariuszy, prowadzących działania podczas demonstracji publicznych.

Ok. 200 tys. osób manifestowało w sobotę w całej Francji, w obronie wolności słowa.

Tego samego dnia w Marsylii protestowali także kibice Olympique przeciwko władzom klubu i zamknięciom stadionów.  Niezadowolenie we Francji jest coraz większe również ze względu na sytuację gospodarczo-pandemiczną.

Według prognoz ekspertów Francja może najbardziej stracić na Covidzie. Rządzący postanowili wstrzymać się z wprowadzeniem trzeciego lockdownu. Obecne napięcia odbijają się w sondażach:

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T/A.P.

Wiele tysięcy osób na protestach. Starcia z policją. Stefanik: Napięcia trwają, zwłaszcza po trudnym weekendzie

Zbigniew Stefanik o ekscesach na ulicach francuskiej stolicy, starciach z policją, krytyce funkcjonariuszy oraz sceptycyzmie Francuzów wobec szczepionki i gospodarczych skutkach epidemii.

Według informacji Ministerstwa Sprawiedliwości 52 300 osób przemaszerowało przez całą Francję, według danych niezależnych sondażowni 300 tys. osób w całej Francji demonstrowało w zeszłą sobotę.

Zbigniew Stefanik wskazuje, że w Paryżu doszło do starć z policją, głównie w 20. dzielnicy miasta. Brało w nim udział ok. pół tysiąca chuliganów. Zatrzymano 95 osób. W Paryżu i innych miastach Francji, rannych zostało 67 policjantów, a jednego z nich podpalono koktajlem Mołotowa.

Dziennikarz zauważa, że rządzący wycofali się z art. 24 dotyczącego zakazu nagrywania policjantów na służbie. Przypuszcza się jednak, że z ustawy o bezpieczeństwie globalnym zostanie on przeniesiony do pakietu ustaw wymierzonego przeciw islamizmowi.

Napięcia trwają, zwłaszcza po trudnym weekendzie.

Niektórzy oskarżają policję o brak reakcji na niedawne ekscesy w Paryżu. Korespondent wskazuje, że Francja może stać się państwem najbardziej dotkniętym przez pandemię w Europie. Do 15 grudnia ma potrwać lockdown. Branża gastronomiczna pozostanie zamknięta co najmniej do końca stycznia.

Francja jest krajem, w którym najwięcej osób deklaruje, że nie zamierza się zaszczepić.

Pierwszymi zaszczepionymi mają być pensjonariusze domów starców i personel medyczny. Stefanik wskazuje, że liczba osób zakażonych dziennie systematycznie spada.

Rządzący obawiają się, że ten korzystny trend może ulec zmianie. Istnieje obawa, że Republikę czeka trzecia fala Covidu. W sylwestra obowiązywać będzie zakaz zgromadzeń.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Stefanik: Macron prawdopodobnie będzie chciał przekonać stronę polską do rezygnacji z sankcji wobec Rosji

Zbigniew Stefanik o wizycie prezydenta Francji w Polsce, brutalności francuskiej policji i chuligańskich wybrykach na demonstracjach oraz o antysemityzmie nad Sekwaną.

Francuska prokuratura wszczyna coraz więcej śledztw ws. przemocy policji.

Zbigniew Stefanik o toczącej się nad Sekwaną debacie nt. nadużyć ze strony funkcjonariuszy policji. Tych ostatnich o przykładne wykonywanie swoich obowiązków prosił prezydent Emmanuel Macron.

18 stycznia doszło do ataku kilku policjantów na manifestanta leżącego na ziemi. Funkcjonariusze bronią się mówiąc, że nagranie jest wyrwane z kontekstu.

Także minister spraw wewnętrznych Francji zaapelował do policjantów by przestrzegali prawa. Demonstracje jednak, jak przyznaje nasz korespondent, są okazją nie tylko do brutalnej pacyfikacji, ale także do chuligańskich wybryków ze strony grup związanych z protestującymi. Dochodzi do podpaleń. Wśród ofiar przemocy we Francji można wyróżnić Żydów:

Według sondaży ok. 60% obywateli francuskich pochodzenia żydowskiego zostało narażonych przynajmniej raz w życiu na jakąś formę przemocy lub szykan.

Problem jest dostrzegany przez władze. Krokiem ku rozwiązaniu tego problemu ma być nowelizacja prawa rozszerzająca definicję antysemityzmu o antysyjonizm.

W dniach 3 i 4 lutego prezydent Francji ma złożyć wizytę w Polsce.

Stefanik mówi jakie kwestie prawdopodobnie będzie chciał poruszyć francuski prezydent w czasie swej wizyty w Polsce. Jedną z rzeczy na której mu zależy jest uniezależnienie się Unii Europejskiej pod względem polityki bezpieczeństwa.

Będzie chciał przekonać władze polskie do wzięcia bardziej aktywnego udziału w tzw. europejskiej grupie bezpieczeństwa, czyli tzw. PESCO.

Kolejną rzeczą, którą prawdopodobnie poruszy Macron jest kwestia polskich sankcji wobec Rosji. Pałac Elizejski potrzebuje współpracy Kremla żeby rozwiązać problem wojny domowej w Libii, która jest dla Francji ważna. Z tego powodu polskie władze będą namawiane do zajęcia łagodniejszej postawy wobec Moskwy i rezygnacji z sankcji. Poza tym, jak mówi Stefanik:

Prezydent Francji będzie dążył żeby Polska, tak jak Francja, opodatkowała giganty cyfrowe jak Facebook.

W przypadku Francji dążenie do opodatkowania amerykańskich korporacji skończyło się wojną handlową między Francją a USA.

Wysłuchaj całej rozmowy  już teraz!

K.T./A.P.

Piotr Andrzejewski, Tomasz Rzymkowski, Jakub Wiech, Kacper Kozłowski – Popołudnie WNET – 20 grudnia 2019 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Łukasz Jankowski.

Goście Popołudnia WNET:

Piotr Andrzejewski – wiceprezes Trybunału Stanu;

Zbigniew Stefanik – korespondent Radia WNET we Francji;

Tomasz Rzymkowski – poseł PiS;

Jakub Wiech – zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.pl;

Kacper Kozłowski – ekspert Instytutu Sobieskiego


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Wydawca: Jan Olendzki

Realizator: Piotr Szydłowski, Jan Dudziński


Część pierwsza:

Łukasz Jankowski zaprasza wszystkich słuchaczy na Świąteczny Jarmark WNET w praskim Koneserze w dniach 21-22 grudnia.

Piotr Andrzejewski komentuje głosowanie nad ustawą dyscyplinującą sędziów, które będzie miało dzisiaj miejsce. „To jest histeryczne wprowadzanie chaosu i dyskryminacja polskiego państwa i prawa” – podkreśla. W RFN bowiem za to, co robią polscy sędziowie mogliby oni dostać pięć lat więzienia. Proponowana ustawa jest zaś łagodniejsza. Dodaje, że niezbędne dyscyplinowanie tych, którzy system demokratyczny niszczą. „Państwo to my”- tak zdaniem sędziego myślą niektórzy z jego kolegów po fachu. Mówi na czym polega model francuski na którym wzoruje się ustawa polska. O co chodzi sędziom? Jak mówi nasz gość, „O obalenie demokratycznych władz Polski, żeby było tak jak było”. Podkreśla „zdegustowanie i dyskomfort społeczny” jakie u Polaków wywołują działania sędziów. Z tego powodu potrzeba sięgnąć po przewidziane Konstytucją RP sankcje jak złożenie z urzędu czy kary finansowe.

Wiceprezes Trybunału Stanu odnosi się do krytyki ustawy, której zarzuca się, że doprowadzi do „Polexitu”. Stwierdza, iż instytucje unijne z powodów politycznych wykorzystuję przeciw Polsce zapisy Karty Praw Podstawowych, której Polska nawet nie podpisała. Zaznacza, że Polska nie ulegnie mentalności postkolonialnej: „Nie jesteśmy krajem do skolonizowania. To my mamy zmieniać Unię Europejską, która jest chora”.

Część druga:

Słuchamy obrad Sejmu na których odbywa się głosowanie za ustawą dyscyplinującą sędziów. 80 poprawek do ustawy zostało odrzuconych, a 22 przyjęte.

Tomasz Rzymkowski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Tomasz Rzymkowski komentuje przebieg posiedzenia. Stwierdza, że propozycje opozycji są „niedotknięte merytoryką”. Odnoszą się one do preambuły i poszczególnych punktów. Mówi, iż mniejszość sejmowa „robi sobie jaja” z obywateli. Dodaje, że część sankcji zostało złagodzonych. Poseł odnosi się do aktywności zagranicy w sprawie projektu ustawy. Oczekuje od innych państw nieingerowania w polskie ustawy. Potrzebę zmian prawnych wywołał „problem sędziów niechcących się podporządkować Konstytucji”. Poza tym chodzi o to, jak mówi nasz gość, żeby stworzyć instrumenty, żeby stworzyć mechanizmy oczyszczania środowiska sędziowskiego z czarnych owiec. Mówi o zmianach dotyczących obsady stanowiska pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

 

Część trzecia:

Jakub Wiech o amerykańskich sankcjach na firmy budujące Nord Stream II. Zauważa, że w amerykańskim senacie sankcje zostały przegłosowane przeważającą liczbą głosów. Poparli je parlamentarzyści obu partii. Opóźnienie w pracach nad Nord Stream II może zdaniem Bilda wynieść 5 lat, w co dziennikarz powątpiewa. Jest to jednak kolejne opóźnienie niemiecko-rosyjskiego projektu, który jeszcze przed sankcjami był opóźniony przez zwlekanie Danii z decyzją. Projekt jest jednak za bardzo zaawansowany, żeby Rosja go porzuciła. Nasz gość komentuje sytuację energetyczną naszego płd-wsch sąsiada: „Każdy miesiąc opóźnienia Nord Streamu to kupowanie czasu dla Ukrainy”. Zauważa, iż projekt „gazociąg jest obarczony potężnym ładunkiem politycznym” , a RFN „będzie centralnym HAB-em rosyjskiego gazu w Europie”.

Zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24.pl mówi o odzyskiwaniu przez Polskę kontrolę nad jej gazem. O uniezależnieniu się od rosyjskiego gazu mówi, że jest to możliwe jeśli zrealizowane zostaną kluczowe dla tej sprawy projekty: rozbudowa Baltic Pipe i terminalu w Świnoujściu i zapowiedziana budowa II terminalu.

Odnosi się także do wzrostu cen energii. Chodzi o wzrost o 10 % na rachunków. Zaznacza, że w ostatnim czasie ceny prądu w Polsce były zatrzymywane przez ustawę. Dodaje, że„płacimy cenę za brak transformacji energetycznej przez ostatnie 30 lat”. Wskazuje, że w Polsce 80% energii elektrycznej jest produkowane z węgla.

 

Część czwarta:

Łukasz Jankowski podaje wyniki sejmowego głosowania.

Artstyczna wizja satelity Skynet 5/ Foto. United States Navy/własność publiczna

Kacper Kozłowski mówi o partnerstwie publiczno-prywatnym. Jest one zawsze inicjowane przez stronę publiczną. Współpraca ta jest potrzebna, gdyż dzięki niej możemy, jak mówi, budować nasze bezpieczeństwo ekonomiczne. Przytacza przykład łódzkiego tramwaju, które będąc jeszcze pod zaborem rosyjskim doczekało się finansowanego przez prywatnych przedsiębiorców pociągu.  Partnerstwo to „Inżynieria finansowa, która odciąża wydatki publiczne”. Strona publiczna zaczyna płacić za inwestycję już po jej realizacji. Ostatnia nowelizacja ustawy uprościła procedury partnerstwa. Mówi o dążeniach rządu do wymuszenia poszukiwania efektywności inwestycji wzorem państw zachodnich. Mówi o dialogu technicznym między stroną publiczną a prywatną. Ta ostatnia ocenia „czy warto to robić i na jakich warunkach”. ekspert Instytutu Sobieskiego przypomina, że Skynet najpierw był rządowy, a potem publiczno-prywatny.

 

Część piąta:

Protest, Paryż, Francja / Fot. Norbu Gyachung, WIkimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Zbigniew Stefanik mówi o protestach we Francji. Édouard Philippe spotkał się z przedstawicielami związków zawodowych w Kancelarii Premiera. Na 9 stycznia związkowcy zapowiadają protesty, a główne związki, poza jednym, także strajki związków w czasie świąt.

Korespondent omawia też aferę finansową związaną z Laurentem Pietraszewskim, który zastąpił na stanowisku Mediatora Republiki Francuskiej, Jean-Paulowi Delevoye. Ten ostatni,odszedł z powodu nieprawidłowości związanych z jego oświadczeniem majątkowym. jak informuje korespondent, ” nie wytłumaczył się z kwoty jaką miał pozyskać od grupy Auchan”. Chodzi o 100 tys. euro, które swemu byłemu pracownikowi miała przekazać firma, już po tym jak został on parlamentarzystą. Stefanik powtarza, iż Francuzi są nie tylko przeciwko reformie emerytalnej, co przeciw rządowi, któremu nie ufają.  Temu ostatniemu nie pomogą dwie afery finansowe w ciągu kilku dni.

Stefanik mówi także o sytuacji w Algierii, gdzie prawdziwą władzę sprawuje nie „demokratycznie” wybrany prezydent, tylko wojsko. Choć władze stosują represje wobec protestujących przeciw nim obywateli, to państwa zachodnie milczą na ten temat. Algieria jest bowiem ich sojusznikiem w walce z dżihadystami. Na dodatek istnieje obawa, że wsparcie sił opozycyjnych wobec wojska doprowadziłoby do konfliktu wewnętrznego i pogrążenia się tego kraju w chaosie.

Stefanik: Francuscy nauczyciele powołali komitet „Ruch Czerwonych Długopisów”. Wkrótce dołączą do nich m.in. lekarze

We Francji protesty zamiast gasnąć wchodzą w nową fazę. Teraz głównymi uczestnikami będą pracownicy sektora publicznego – mówi francuski korespondent Radia WNET Zbigniew Stefanik

– Fala protestów nad Sekwaną nie słabnie, dzisiaj ma dojść do kolejnych masowych protestów, wezwali do bezterminowego strajku – mówi w Poranku WNET nasz paryski korespondent, Zbigniew Stefanik. – Nie wiadomo jak wielkie będą te protesty, jednak wiadomo, że głównymi uczestnikami będą pracownicy sektora publicznego. Pracownicy sektora prywatnego dostali już zapewnienia finansowe w antykryzysowym planie Macrona, wyjątkiem są służby mundurowe.

W odpowiedzi francuscy nauczyciele powołali własny komitet protestacyjny, zwany ruchem czerwonych długopisów. Do protestu mają dołączyć lekarze, studenci, prawnicy, i przeciwnicy reform emerytalnych. Stefanik przewiduje, że może to być „największy kryzys polityczny V Republiki od czasów zamieszek z maja 1968”, a oceniając go pod względem strat finansowych, już go przerósł. – I ciężko mówić o jego zakończeniu – dodaje Stefanik. Co więcej, nawet zapowiadane referendum konstytucyjne może odbić się Macronowi czkawką.

Zbigniew Stefanik odsłania też kulisy Benellagate. – 31 stycznia ujawniono nagranie Alexandre’a Benella, gdzie chwali się, że prezydent Macron udziela mu wsparcia w zmaganiach z wymiarem sprawiedliwości i komisją senacką – opowiada.  – W śledztwie wyszły też powiązania Benelli z rosyjskim oligarchą Iskanderem Machmudowem, bliskim współpracownikiem Władimira Putina.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

mf

 

Witt: Ruch „żółtych kamizelek” zemrze śmiercią naturalną i pod ciosami „czerwonych szalików” [VIDEO]

Po falach strajków tzw. żółtych kamizelek, francuski rząd wszelkimi sposobami próbuje uspokoić nastroje społeczne i zakazać kolejnych strajków – mówi dzisiejszy gość Radia WNET Piotr Witt.


We francuskim parlamencie odbywają się obecnie obrady – posłowie zamierzają przepchnąć ustawę dotyczącą ograniczenia możliwości organizowania zgrupowań publicznych. Jak zauważa publicysta Piotr Witt, francuski rząd licząc na zmęczenie „żółtych kamizelek” nie zawiódł się, bowiem ruch strajkujących coraz mocniej topnieje.

– Stara demokracja francuska korzysta z doświadczenia pokoleń, wie, że likwidacje tłumnych zgromadzeń prowadzi się z wielu stron na raz i nie można pogardzać żadna metodą – mówi. I dodaje: – żółte kamizelki chciały przeprowadzi ogólnonarodowe konsultacje w sprawie przyszłości Francji, ale prezydent Emmanuel Macron  uprzedził ich i zainicjował tzw. Wielką Debatę. Przez długie godziny dyskutował z reprezentantami narodu, merami oraz deputowanymi. Tyle, że zamiast rozwiązywać  problemy  na szczeblu krajowym skupiano się na mniej istotnych  problemach lokalnych.

Cała ta pusta gadanina miała stworzyć zasłonę dymną dla działa policji i parlamentu , gdyż w tym samym czasie zgromadzenie narodowe przygotowały ustawę przeciwko gwałtom publicznym zaś minister spraw wewnętrznych ze swej strony wydał polecenie aby policja zrobiła listę prowodyrów i zorientowała się czy niektórych z nich uda się przerobić na konfidentów.

Piotr Witt opowiada również o ruchu tzw. „czerwonych szalików”, który wyszedł na ulice Paryża. Grupa 10 tys. Francuzów protestowała przeciwko aktom przemocy „żółtych kamizelek”. W pierwszym szeregu strajkujących czerwonych szalików, komentatorzy rozpoznali kilka postaci znanych z otoczenia prezydenta Emmanuela Macrona.

Zdaniem publicysty działania rządu oraz kontr-strajki sprawią , że ruch żółtych kamizelek zemrze śmiercią naturalną z wyczerpania i pod ciosami obrońców porządku.

– Niebawem ostatnie objawy niezadowalania społecznego zostaną usunięte z ulic, fale oburzenia ucichną i powierzchnia życia francuskiego wygładzi się jak lustro jezioro w pogodny dzień – mówi Witt. – Czy razem z objawami znikną przyczyny niepokoju? Czy bolączki, które popchnęły dziesiątki tysięcy ludzi do wyjścia na ulicę możliwe są do rozwiązania na gruncie francuskim czy wymagają reformy na szczeblu europejskim? Takie pytanie zadaje sobie teraz wiele osób. Wiadomo jednak, że łatwiej rozpędzić tłum, niż zaspokoić jego żądania, zwłaszcza jeśli są słuszne.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy!

jn

Witt: Satyrycy uważają Macrona za klauna, ja widzę w nim raczej akrobatę. Wystawia na deskach francuskiej sceny spektakl

W tym odcinku „Kroniki Paryskiej” Piotr Witt recenzuje dziewięciogodzinny monodram prezydenta Macrona oraz inne jego działania podjęte w celu uspokojenia nastrojów w społeczeństwie.

Nasz francuski korespondent Piotr Witt o politycznych akrobacjach Emmanuela Macrona. Prezydent Francji nie chce korzyć się przed obywatelami w żółtych kamizelkach na ramionach, którzy są wściekli z powodu wysokich cen paliw (co w konsekwencji wpływa na wzrost cen wszystkich produktów). W zamian za nowelizacje ustaw obniżających ich ceny, Macron „wystawia na deskach francuskiej sceny spektakl”, przedstawiający jego perfekcyjną elokwencję, w którym satyrycy widzą raczej popis cyrkowego klowna. Witt porównuje go raczej do Gomółki i Fidela Castro. – Z pewnością, jeśli chodzi o umiejętność wygłaszania wielogodzinnych przemówień bez przerwy – mówi Witt.

Piotr Witt przypomina również, że „napięcie między Francją a Włochami rośnie, i to jak!”. Salvini oświadczył w Libii, że „Francja nie jest zainteresowana ustabilizowaniem sytuacji w regionie, gdyż ma swe interesy, sprzeczne z interesem Włoch”. Di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd zarzuca, że związane gospodarczo z Francją kraje afrykańskie to w gruncie rzeczy „kolonie” i bez nich Francja miałaby problem ze spłatą długu publicznego, i spadłaby z piątej gospodarki świata na piętnastą. W tej sytuacji najnowszy traktat niemiecko-francuski wygląda jak pusty gest; Witt retorycznie pyta, „co to za zjednoczona Europa bez Włoch i Anglii?”

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

mf

Bunt francuskiego społeczeństwa rozlewa się na kolejne kraje Zachodniej Europy. Przykład Francji staje się zaraźliwy

Prezydent Francji Emmanuel Macron ugiął się pod ogromną presją manifestujących od miesiąca rodaków i przemówił pojednawczo do swojego narodu. Jednak odbiór społeczny jego wolty jest negatywny.

W powszechnym odczuciu społecznym było to wystąpienie mocno spóźnione i wymuszone gwałtownością protestów ulicznych, a więc niewiarygodne. Prezydent stracił zaufanie swojego społeczeństwa i będzie mu niezwykle trudno sprawować dalej swój urząd. Ludzie nie mają przekonania, że reprezentuje on ich interesy, a deklarowane wobec narodu ustępstwa odbierają jako chęć przypodobania się i utrzymania za wszelką cenę władzy.

Francuzi nie wybaczą swojemu prezydentowi, że ich słuszne protesty spotkały się z niebywałą wręcz brutalnością policji i deklaracją Macrona, że jeśli ta nie poradzi sobie z manifestantami, to „porządek” w państwie zaprowadzi wojsko; armia miała rozprawić się z „chuliganami” naruszającymi porządek publiczny. Buńczuczne zapowiedzi prezydenta tylko dolały oliwy do ognia i rozsierdziły protestujących ludzi walczących o godne warunki życia i poszanowanie ich jako obywateli.

Macron zupełnie nie przewidział w swoich posunięciach, że wezwane do pacyfikacji społeczeństwa wojsko wyrazi ustami przedstawicieli generalicji sprzeciw wobec polityki władz państwa, które – jak określiło to w liście otwartym kilku generałów – prowadzi nieodpowiedzialną politykę migracyjną prowadząc do podważenia podstaw bezpieczeństwa państwa. Publiczne wystąpienie najwyższych rangą wojskowych odbiło się szerokim echem społecznym, gdyż armia niezwykle rzadko występuje w podobnej roli. Widać społeczne napięcia mają także swój wydźwięk we francuskich siłach zbrojnych, a absurdalność sytuacji, kiedy wojsko zamiast strzec bezpieczeństwa państwa i obywateli stawia się na szali rozgrywki prezydenta z własnym narodem musiała przynieść podobne skutki.

List generałów zbiegł się w czasie z zamachem terrorystycznym w Strasburgu, w którym zginęło pięć niewinnych osób, a kilkanaście zostało rannych. Atak ten przypomniał Europie Zachodniej, że poprzez błędną politykę migracyjną „siedzi dzisiaj na beczce prochu”. Poszczególne państwa UE, które borykają się z problemem niekontrolowanej migracji, zbyt późno zdały sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie masowy napływ przybyszów obcych kulturowo naszemu kontynentowi.

Koniec końców społeczeństwa Zachodniej Europy zaczynają się buntować; mają dość liberalnych establishmentów, które zamiast reprezentować interesy swoich społeczeństw, gardzą własnymi obywatelami – bunt  francuskich „żółtych kamizelek” staje się zaraźliwy. Znalazł już swoich naśladowców w Belgii, Holandii i Włoszech. Z drugiej zaś strony społeczeństwa mają dość błędnej polityki migracyjnej, która doprowadziła do sytuacji, że nie mogą czuć się bezpiecznie na własnej ziemi, a zagrożenie terrorystyczne wydaje się być niemożliwe do opanowania dla wyspecjalizowanych służb.

Te dwa zasadnicze elementy będą zarzewiem kolejnych niepokojów społecznych, które mogą wstrząsnąć Zachodnią Europą i doprowadzić do spektakularnych przemian polityczno-społeczno-gospodarczych.

 

Anna Tokarska

 

Ryszard Czarnecki: Trwające protesty we Francji można nazwać buntem „białych Francuzów” [VIDEO]

Poseł PiS Ryszard Czarnecki w Poranku WNET komentuje zamieszki trwające we Francji. Uważa, że ich przyczyną są nie tylko podwyżki cen paliw…


Poseł PiS komentuje zamieszki trwające we Francji. Uważa, że ich przyczyną są nie tylko podwyżki cen paliw, ale również odejście od sieci kolejowej, jako głównego środka transportu dla mieszkańców francuskich prowincji.

„Wydaje się, że to wynika z faktu, że tak jak w Polsce Francja w ostatnich parudziesięciu latach odeszła od sieci kolejowej, jako głównego środka transportu. Połączenia z aglomeracjami miasteczek na prowincji są w tej chwili dużo słabsze w porównywaniu z sytuacja na świecie – tak jak w Polsce – podkreślam – auto stało się jedynym w zasadzie środkiem komunikacji dla Francji. Podwyżki cen paliwa wywołują zatem wściekłość!”

Dodaje, że jest to swojego rodzaju zamach na możliwości komunikowania się ze światem, z Paryżem czy innymi miastami Francji.

Ryszard Czarnecki podkreśla, że przyczyną buntu jest sposób prowadzenia polityki ekologicznej Unii Europejskiej. Krajami najbardziej poszkodowanymi są te biedniejsze, które niedawno dołączyły do UE. Tam, podwyżki cen paliw są najbardziej dotkliwe, co może wpłynąć na niezadowolenie społeczne z partii rządzących. Według rozmówcy Poranka WNET, beneficjentem tych wydarzeń we Francji, szczególnie podczas przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, może być Marine Le Pen wraz ze Zjednoczeniem Narodowym.

Sytuacja w Polsce również jest trudna. Z jednej strony pojawia się nacisk Unii i jej polityki klimatycznej, a z drugiej zapewnienia prezydenta Andrzeja Dudy o tym, że złoża węgla są naszym bogactwem i wystarczy ich na najbliższe 200 lat.

„My wiemy, co jest dla Polski dobre, jednocześnie spotykamy się z ostrą presją Brukseli (…) i większych krajów członkowskich Unii, nie tylko Francji, ale i Niemiec, bo KE jest emanacją tychże największych państw (…) Powiedziałbym, że ten nacisk jest bardzo ostry i mało dyplomatyczny” – komentuje poseł PiSu.

Prezydent Macron nie wypowiada się na temat aktualnej sytuacji w jego kraju. Według sondaży, jego pozycja jest najsłabszą w historii Republiki. Gość Poranka WNET porównuje tę sytuację do zachowania Donalda Tuska, który według niego, jako szef rządu, prowadził identyczną politykę. W momencie kryzysu – „chował głowę w piasek”, żeby nie być PR-owo kojarzonym z jakimkolwiek kryzysem.

Dzisiejszym, ważnym w tym temacie wydarzeniem jest poznanie nowego lidera CDU – partii kanclerz Niemiec, Angeli Merkel. Jak zaznacza Ryszard Czarnecki, zajęcie przez niego pozycji kanclerza jest kwestią czasu. Natomiast w kuluarach Brukseli mówi się, że Angela Merkel jest potencjalnym kandydatem na szefa Rady lub Komisji Europejskiej.

Gość Poranka WNET, Ryszard Czarnecki, dodaje również, że w związku z pojawieniem się nowych wymagań ze strony PE wobec firm transportowych, Polska zawiązała sojusz nie tylko w ramach naszego regionu i grupy Wyszehradzkiej, ale także z krajami Europy Południowej.

Sprawa dotyczy zmian w rozliczeniu pensji kierowców w ruchu międzynarodowym. Mają być oni traktowani jak pracownicy delegowani już od pierwszego dnia wykonywanego kursu, czyli powinien on otrzymać pensję równą przynajmniej pensji minimalnej na terenie kraju, w którym właśnie się znajduje.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

AK

Francja wrze. Zdławiony bunt społeczny wybuchnie w niedługim czasie ze zdwojoną siłą, co może oznaczać koniec Macrona

Brutalnych działań francuskiej policji, która z nakazu władz bezwzględnie rozprawiała się z manifestantami, niczym nie da się usprawiedliwić. Poczucie głębokiej niesprawiedliwości jest ogromne.

Emmanuel Macron, francuski liberał młodej generacji, jest niezwykle ambitny w realizacji założeń swojej polityki i wizji nie tylko własnego państwa, ale szerzej – koncepcji całej Unii Europejskiej.

Grupy interesów

Z dużym rozmachem podjął się wysiłku głębokiej reformy francuskiego państwa, które pod jego przywództwem miało wejść na ścieżkę spektakularnego rozwoju i postępu technologicznego. Jednym z synonimów silnego i nowoczesnego państwa według tej koncepcji miało być zastąpienie paliw kopalnianych tzw. odnawialnymi źródłami energii. Za szczytnymi hasłami ochrony środowiska kryły się jednak potężne grupy interesów, które wypromowały Emmanuela Macrona na urząd prezydencki stanowiąc jego potężne zaplecze polityczno – biznesowe. W tym to układzie sił młody polityk uwierzył, że może realizować swoje śmiałe koncepcjebez większego oglądania się na konsekwencje swoich poczynań. Przekonanie o słuszności tej wizji było tak głębokie, że prezydent, wsparty siłą swojego zaplecza, zdecydował się przerzucić ogromne koszty tego postępu technologicznego na barki biedniejszych warstw społecznych, które w swojej masie mogłyby ten gigantyczny koszt ponieść. Stąd ogromna podwyżka cen akcyzy na paliwo sięgająca 25 proc., która dotknęła przede wszystkim Francuzów dojeżdżających codziennie  do pracy samochodem po kilkadziesiąt kilometrów. To setki tysięcy rodaków Emmanuela Macrona, którzy  –  aby dostać się do dużych aglomeracji – muszą każdego dnia pokonywać autem ten dystans. Podwyżka cen akcyzy to generalnie uderzenie w transport, a wraz z nim w cały przemysł. Drożeć będzie więc wszystko. To przelało czarę goryczy. Do wcześniejszych podwyżek i różnych opłat fiskalnych, nakładanych przez administrację Macrona, podwyżka cen akcyzy okazała się przysłowiowym gwoździem do trumny.

Gwałtowne protesty

Państwo francuskie poprzez przerośniętą biurokrację i „rozdęte” wydatki socjalne jest bardzo drogie w utrzymaniu. Kiedy społeczeństwo, miast ulgi dostaje na swoje barki kolejne, ogromne obciążenia fiskalne, które bogaci liberałowie dzierżący stery władzy tak chętnie przerzucają na innych, może dojść w końcu do punktu krytycznego. I taki obraz Francji  właśnie obserwujemy. Masowe i gwałtowne protesty, szczególnie w dużych miastach, które wstrząsnęły państwem w ostatnim czasie zostały brutalnie stłumione przez francuską Policję. Decydenci polityczni okazali się głusi na wołania ubożejącego w swojej większości społeczeństwa i siłą chcą wymusić posłuszeństwo. My dokonujemy skoku cywilizacyjnego na miarę czasów, ale  – w dużej mierze – na wasz koszt; tak w uproszczeniu można określić postępowanie władzy. Liberałom obce jest przecież pojęcie solidarności społecznej, wyrównywania szans społecznych itd. Liczy się zysk, postęp, nowoczesność, a koszty społeczne są wkalkulowane w reformowanie państwa.

Emmanuela Macrona, który tak chętnie strofuje m.in. Polskę za rzekome łamanie zasad demokracji  i naruszenie praworządności, dosięga twarda rzeczywistość. Brutalnych działań francuskiej policji, która z nakazu władz bezwzględnie rozprawiała się z manifestantami, niczym nie da się usprawiedliwić. Co więcej, zdławiony bunt społeczny wybuchnie w niedługim czasie ze zdwojoną siłą. Poczucie głębokiej niesprawiedliwości będzie zarzewiem kolejnych niepokojów społecznych, których  zasięg i dynamika albo zmuszą Macrona do radykalnej zmiany kursu prowadzonej polityki, albo doprowadzą do jego ustąpienia.

Anna Tokarska