Witt: Éric Zemmour nie został wyrzucony ze stacji telewizyjnej CNews

Piotr Witt komentuje zniknięcie popularnego prawicowego dziennikarza ze stacji telewizyjnej CNews. Jak zaznacza, mimo telewizyjnej i prasowej absencji to właśnie teraz Zemmour triumfuje.


W czwartkowym „Poranku WNET” korespondent Radia WNET we Francji, Piotr Witt, dotyka tematu fenomenu prawicowego francuskiego publicysty Érica Zemmoura, a także bieżącej sytuacji pandemicznej nad Sekwaną. Zdaniem dziennikarza francuskie władze próbują wykorzystać do własnych celów strach obywateli związany z kolejną falą pandemii:

Francuski premier i prezydent nadal sieją strach, nadmuchują balon covidu ze wszystkich sił. Pragną nim zalecieć wysoko i daleko – zaznacza korespondent.

Piotr Witt komentuje również głośną sprawę zniknięcia francuskiego dziennikarza z popularnej stacji telewizyjnej. Jak twierdzi korespondent, prawicowy redaktor nie został zwolniony, a jego absencję można wytłumaczyć pracą nad kampanią promocyjną swojej książki:

Éric Zemmour nie został wyrzucony ze stacji telewizyjnej CNews. W porozumieniu z dyrekcją zawiesił działalność publicystyczną na czas kampanii promocyjnej swojej nowej książki, podobnie jak zawiesił publicystykę na łamach wielkiego dziennika krajowego „Le Figaro” – mówi Piotr Witt.

Jak dodaje korespondent Radia WNET książka Érica Zemmoura rozchodzi się we Francji niczym świeże pieczywo. Według danych Piotra Witta pierwszego dnia zakupiono aż 200 tys. egzemplarzy, w następnych dniach dodrukowano kolejne 100 tys. Co więcej, jak dodaje korespondent książka francuskiego publicysty jest rozprowadzana przez dystrybutora związanego z właścicielem CNews. Według Piotra Witta Éric Zemmour nie jest sam i najwyraźniej nie musi obawiać się o swoje zasięgi:

Zemmour jest czytany, słuchany i oglądany. Media wydzierają go sobie. Jego obecność dopomaga sprzedaży – podkreśla dziennikarz.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Witt: Ruch „żółtych kamizelek” zemrze śmiercią naturalną i pod ciosami „czerwonych szalików” [VIDEO]

Po falach strajków tzw. żółtych kamizelek, francuski rząd wszelkimi sposobami próbuje uspokoić nastroje społeczne i zakazać kolejnych strajków – mówi dzisiejszy gość Radia WNET Piotr Witt.


We francuskim parlamencie odbywają się obecnie obrady – posłowie zamierzają przepchnąć ustawę dotyczącą ograniczenia możliwości organizowania zgrupowań publicznych. Jak zauważa publicysta Piotr Witt, francuski rząd licząc na zmęczenie „żółtych kamizelek” nie zawiódł się, bowiem ruch strajkujących coraz mocniej topnieje.

– Stara demokracja francuska korzysta z doświadczenia pokoleń, wie, że likwidacje tłumnych zgromadzeń prowadzi się z wielu stron na raz i nie można pogardzać żadna metodą – mówi. I dodaje: – żółte kamizelki chciały przeprowadzi ogólnonarodowe konsultacje w sprawie przyszłości Francji, ale prezydent Emmanuel Macron  uprzedził ich i zainicjował tzw. Wielką Debatę. Przez długie godziny dyskutował z reprezentantami narodu, merami oraz deputowanymi. Tyle, że zamiast rozwiązywać  problemy  na szczeblu krajowym skupiano się na mniej istotnych  problemach lokalnych.

Cała ta pusta gadanina miała stworzyć zasłonę dymną dla działa policji i parlamentu , gdyż w tym samym czasie zgromadzenie narodowe przygotowały ustawę przeciwko gwałtom publicznym zaś minister spraw wewnętrznych ze swej strony wydał polecenie aby policja zrobiła listę prowodyrów i zorientowała się czy niektórych z nich uda się przerobić na konfidentów.

Piotr Witt opowiada również o ruchu tzw. „czerwonych szalików”, który wyszedł na ulice Paryża. Grupa 10 tys. Francuzów protestowała przeciwko aktom przemocy „żółtych kamizelek”. W pierwszym szeregu strajkujących czerwonych szalików, komentatorzy rozpoznali kilka postaci znanych z otoczenia prezydenta Emmanuela Macrona.

Zdaniem publicysty działania rządu oraz kontr-strajki sprawią , że ruch żółtych kamizelek zemrze śmiercią naturalną z wyczerpania i pod ciosami obrońców porządku.

– Niebawem ostatnie objawy niezadowalania społecznego zostaną usunięte z ulic, fale oburzenia ucichną i powierzchnia życia francuskiego wygładzi się jak lustro jezioro w pogodny dzień – mówi Witt. – Czy razem z objawami znikną przyczyny niepokoju? Czy bolączki, które popchnęły dziesiątki tysięcy ludzi do wyjścia na ulicę możliwe są do rozwiązania na gruncie francuskim czy wymagają reformy na szczeblu europejskim? Takie pytanie zadaje sobie teraz wiele osób. Wiadomo jednak, że łatwiej rozpędzić tłum, niż zaspokoić jego żądania, zwłaszcza jeśli są słuszne.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy!

jn

Putina we Francji przyjęto po królewsku. Przebieg jego rozmowy z Macronem pozostał jednak ukryty przed opinią publiczną

Dla Władimira Władimirowicza rozwinięto czerwony dywan do połowy dziedzińca wersalskiego, żeby nie zdzierał butów i nie wykręcał kostek na pałacowych kocich łbach – w „Poranku Wnet” mówił Piotr Witt.

– W najnowszych czasach Wersal bywał rzadko używany. W uroczystych przypadkach prezydenci przyjmowali tutaj wybitne osobistości. Zachowało się wspomnienie o generale de Gaulle’u przyjmującym prezydenta Kennedy’ego. Pamiętając, że prezydent Mitterand kazał wpuścić prezydenta generała Jaruzelskiego tylną bramą i przyjął go na stojąco w korytarzu Pałacu Elizejskiego, możemy ocenić, jak Republika potrafi stopniować swoje względy – mówił korespondent Radia Wnet w Paryżu. [related id=”21776″]

– Na konferencji prasowej po spotkaniu powiedziano, że „zostały poruszone główne problemy światowe”. Informowano też, że będzie się dążyć do zacieśnienia, zbliżenia oraz do szczęścia i pomyślności – relacjonował Piotr Witt.

– Poruszamy się więc wśród tajemnic, po omacku. Możemy się domyślać, że jako ludzie dobrze wychowani, Putin i Macron nie mówili przy stole o pieniądzach. W Wersalu się nie umiera – powiadano za ancien regime’u – i nie mówi się o śmierci – zauważył paryski komentator.

– Nie wspominali zatem między zakąską i deserem o handlu rewolwerami, armatami i czołgami ani żadnym innym przyrządem służącym do zabijania. Słowem nawet nie wspomnieli o kanonierkach za 2 mld dolarów zamówionych przez Putina – powiedział Piotr Witt. Zauważył, że transakcja ta dotyczyła sprzętu, którego zabronił sprzedawać gabinet  Hollande’a .

Zapraszamy do wysłuchania audycji.

AA

Macron nie będzie tracił czasu na szamotanie się z bogaczami. Pieniędzy na reformy poszuka w kieszeniach biedoty

Pan Arnault, najbogatszy Francuz, gorąco poparł Macrona jako kandydata na prezydenta. Jego koledzy przyklasnęli tej idei w myśl hasła „miliarderzy łączcie się” – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt.

Korespondent Radia Wnet w Paryżu, Piotr Witt mówił o poparciu, jakiego finansowe elity Francji gremialnie udzieliły byłemu ministrowi gospodarki w rządzie socjalistów. Ich motywacje nie były czysto ideowe – miliarderzy wyrazili wiarę w potęgę biedaków, którzy udźwigną związane z reformami wydatki. [related id=”20387″]

-Ze ściągalnością podatków jest najgorzej w przypadku obywateli najbogatszych. Koszt kolosalny – w honorariach adwokatów i procesach sądowych, a wyniki – mierne – zauważał rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego, swoje spostrzeżenia ilustrując wymownym przykładem działalności Bernarda Arnaulta, najbogatszego człowieka w Europie, którego jedna z „belgijskich spółek zarobiła w 2015 r. 101 mln euro, a podatku zapłaciła 2 euro”.

Nic zatem dziwnego, że stale rosnąca liczebnie grupa słabo zarabiających obywateli ze swoich pensji pokryje wydatki budżetowe. – Ze średniaka udaje się ściągnąć nawet ponad 50 procent jego dochodów, poprzez podatki pośrednie i bezpośrednie, taksy i opłaty dodatkowe – konstatował Piotr Witt.

Zapraszamy do wysłuchania całości.

aa

Przygotowania do kolejnej politycznej potyczki we Francji rozpoczynamy od przemalowania szyldów, od kamuflażu

Niedobitki socjalizmu wstępują do Republiki w Marszu Macrona. Republikanie zamierzają startować pod nową nazwą. Marina Le Pen także przemyśliwa o nowej etykiecie – mówił w Poranku Wnet Piotr Witt.

Rozmówca Witolda Gadowskiego opisywał zmiany na francuskiej scenie politycznej po wyborach prezydenckich. Spektakularna porażka dwóch najważniejszych formacji ostatnich dziesięcioleci, socjalistów i republikanów, wywołała lawinę zmian i migracji politycznych.

Na tej rewolucyjnej fali wypłynął mianowany w poniedziałek nowy premier, Édouard Philippe.

Korespondent Radia Wnet w Paryżu przedstawił sylwetkę szefa francuskiego rządu. – Philippe jest premierem przejściowym. Co do mnie, sądzę, że Philippe pozostanie na stanowisku także po czerwcowych wyborach. Do urzędu predysponują byłego mera Hawru nie tylko młodość, 46 lat, i dotychczasowa kariera polityczna, którą prowadził, nie krępując się ani lojalnością, ani przekonaniami – z lewa przechodził na prawo i z prawa na lewo, stosownie do aktualnych potrzeb.

– Wielką zaletą premiera jest także profil jego wykształcenia. Ukończył, jak inni politycy francuscy, elitarny instytut Sciences Po i równie elitarną École nationale d’administration. Ze szkoły średniej i życia w Bonn wyniósł doskonałą znajomość języka niemieckiego – kontynuował Piotr Witt.

Korespondent Radia Wnet opowiedział także o pożegnalnym wystąpieniu prezydenta Hollade’a. Spodziewałem się usłyszeć w mowie pożegnalnej odchodzącego prezydenta jakieś przyznanie się do błędów. Zamiast tego powiedział „zostawiam kraj w lepszym stanie, niż kiedy go objąłem”.

Komentatorzy natychmiast skorygowali jego stwierdzenie, powołując się na statystyki: liczbę bezdomnych, stan zadłużenia państwa, edukację, poziom bezpieczeństwa – mówił Piotr Witt.

aa

Następcą de Gaulle’a zostanie męska kobieta lub eteryczny mężczyzna, ale na pewno osoba o mglistym programie politycznym

Perypetie damsko-męskie dwojga kandydatów budzą zainteresowanie wyborców tym żywsze, im bardziej ich programy polityczne są płynne i nieuchwytne – w Poranku Wnet mówił z Paryża Piotr Witt.


– Wyborcy nie wiedzą już dokładnie, czy Marina Le Pen zamierza zerwać z Unią Europejską, porzucić euro i wrócić do franka, czy tylko zreformować Unię, a w reszcie spraw zdać się na wolę obywateli wyrażoną w referendum – mówił Piotr Witt. [related id=”16497″]

Zastanawiał się, czy  Macron ze swej strony zamierza bronić filarów republiki: wolności, równości i braterstwa – jak mówił ongiś, czy też, wzorem swojego prezydenta i mentora Hollande’a, oprzeć utrzymanie państwa na barkach najbiedniejszych i średniaków .

Korespondent Radia Wnet w Paryżu przedstawiał dokonania faworyta niedzielnych wyborów: – W krótkim okresie urzędowania na stanowisku ministra gospodarki, Macron zdążył między innymi sprzedać Amerykanom kwiat przemysłu francuskiego Alstom, produkujący wagony szybkich kolei TGV. Następnie, również Amerykanom, sprzedał Alstom Energy – zakłady produkujące do tych kolei motory elektryczne, z francuską technologią.

Piotr Witt mówił także o faktycznej realizacji jednego z fundamentalnych zadań Unii Europejskiej, jakim jest obrona interesów państw członkowskich przed obcą konkurencją. Przypomniał, że w lipcu zeszłego roku Emanuel Barroso, po zakończeniu kadencji, z dnia na dzień został prezesem sekcji międzynarodowej amerykańskiego banku Goldman Sachs.

Podobnie Jörg Asmussen, były członek rady nadzorczej Europejskiego Banku Centralnego został mianowany dyrektorem w amerykańskim banku Lazard – powiedział Witt, przedstawiając w obrazowy sposób do jakiego stopnia w Unii urzędnicy „pilnują” interesów obywateli państw członkowskich.

W audycji jeszcze między innymi o problemie „stażystów-bezrobotnych” we Francji.

aa

Witt: Dwa pogrzeby socjalizmu. Mitterranda chowano z „pompą funebris”; dzisiejszy pochówek lewicy jest raczej groteskowy

– Urzędujący prezydent nie wykroczył poza 4 procent poparcia, mimo najlepszej woli instytucji sondażowych. Kandydat socjalistów Hamon z trudem dociągnął do 8 procent – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt.

– Francuzi zapragnęli na sternika nawy państwowej kogoś o jasno skrystalizowanych poglądach, zdecydowanych, a choćby i krańcowych – ocenił rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego. Żaden z lewicowych kandydatów nie spełnia tego kryterium. [related id=”10902″]

Nasz korespondent w Paryżu wspominał inny pogrzeb socjalizmu, sprzed ponad 20 lat, kiedy Francuzi chowali prezydenta François Mitterranda: – Pochówek w Notre Dame odbył się w wielkim stylu. W katedrze zasiadł lud w osobach swoich najlepszych przedstawicieli.

– Uroczystość nastręczała ogromnych trudności dyplomatycznych. Szef protokołu musiał pod wspólnym dachem umieścić monarchistów i anarchistów, prawicę z lewicą, uzurpatorów i dziedzicznych książąt. W rezultacie rewolucjonista Fidel Castro zajął miejsce w pierwszym rzędzie, między księciem Monako i wielkim księciem Luksemburga, ale przed brytyjskim następcą tronu Karolem i kanclerzem Niemiec.

Pogrzeb w Paryżu Piotr Witt porównał z rodzinną uroczystością pogrzebową, w której pewne problemy nastręczało np. oddanie należnych miejsc podczas ceremonii w kościele pierwszej i drugiej żonie oraz dzieciom z obu małżeństw i z pozamałżeńskiego związku zmarłego prezydenta.

Okazuje się, że zmarłego prezydenta Mitteranda uczczono również uroczystością świecką, urządzoną na placu Bastylii przez socjalistów.

Jak mówi Piotr Witt, Mitterand odchodził, pozostawiając puste kasy pod gruzami państwa i klęskę socjalizmu, a jego następcom, a już najmniej François Hollande’owi, nie udało się naprawić tego, co zostało zepsute.

Czy obecne wybory coś zmienią?

Zapraszamy do posłuchania całej korespondencji.

Witt: Nadchodzące wybory we Francji są jedną z ostatnich szans ratunku dla francuskiej tożsamości i kultury

Sztuka rozrywkowa, niegdyś specjalność francuska, nadająca ton całej Europie, dziś jest zdominowana przez Afrykańczyków udających Amerykanów – w Poranku Wnet mówił Piotr Witt

W telewizji panują Nagui, Apati i el-Kabash, w teatrze Jasmina Reza, a w literaturze Leila Slimani, laureatka ostatniej nagrody Goncourtów. Są to z pewnością autorzy pełni talentów, ale mający we krwi wartości innej kultury, innej cywilizacji – konstatował, tym razem przebywający w warszawskim studio Radia Wnet, nasz korespondent we Francji. [related id=”3879″]

Piotr Witt przedstawił historyczne tło destrukcji francuskiego ducha, tak wyraźnie dziś widocznej – Mimo rewolucji, mimo wojującego antyklerykalizmu, a nawet rozdziału kościoła od państwa, Francuzi starali się nie utracić związku z historycznymi, a nawet antycznymi korzeniami swojej cywilizacji. Poczynając od socjalistów Mitterande’a, kolejne rządy starają się wyeliminować tradycję z pejzażu kulturalnego.

Czyż to nie Mitterand doprowadził do likwidacji instytutów kultury francuskiej w Polsce, ucinając im dopływ gotówki? Ograniczenie lekcji historii w szkołach, usunięcie z obiegu części autorów, na czele z Wolterem, oskarżanym o antysemityzm, wystawiło na ciężką próbę francuskie poczucie tożsamości narodowej – zauważył rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

Zapraszamy do lektury całego felietonu Piotra Witta

Za trzy tygodnie Francuzi oddadzą głosy w pierwszej turze wyborów prezydenckich. W obecnej kampanii toczy się gra o najwyższą stawkę. Od czasu uchwalenia obowiązującej Konstytucji w 1958 roku władza prezydenta jest ogromna. To on nadaje bieg życiu politycznemu Francji, zatwierdza kandydatów na najwyższych urzędach państwowych, wytycza strategię gospodarczą, decyduje o polityce międzynarodowej, wydaje wojny i zawiera przymierza. Komentatorzy niezależni -nie ma ich zbyt wielu – mówią o wyborach ostatniej szansy. Chodzi o zachowanie tożsamości narodowej, albo raczej tego, co z niej zostało. „Musi się pan dostosować” – powiedzieli murzyńscy chłopcy starszemu panu, który ich prosił, aby mówili ciszej, bowiem przeszkadzają mu czytać gazetę. I jeden z nich dodał „Teraz jest już inaczej”. „Teraz jest już za późno” mówi wielu Francuzów nie bez pewnej racji. Niepoprawni optymiści oczekują prezydenta, który zmusi murzyńskich chłopców, żeby to oni raczej dostosowali się do charakteru kultury francuskiej i do francuskiej obyczajowości starszego pana, niż na odwrót.

Sztuka rozrywkowa – niegdyś specjalność francuska nadająca ton Europie jest dziś zdominowana przez afrykańczyków, udających Amerykanów. Jeżeli któryś z nich zapragnie napisać piosenkę francuską, w najlepszym razie wychodzi mu rap. Jeśli zabiera się do produkcji filmu wychodzą przygody muzułmanina zagubionego we francuskim żywiole . W telewizji panują Nagui, Apati i Elkabach, w teatrze Yasmina Reza, i w literaturze Leila Slimani. Są to autorzy, z pewnością pełni talentów, ale mający we krwi wartości innej kultury, innej cywilizacji. Francuskie poczucie humoru, lekkość i erudycję możecie jeszcze napotkać w jednym z nielicznych kabaretów, lub w komediach Gilberta Sibleyrasa. Ale, „Theatre des deux anes”jest drogi podobnie jak ekskluzywny teatr Edouard VII. Kultura francuska stała się luksusem. Na co dzień serwuje się amerykańsko – muzułmański chienlit.

Przykład amerykański pokazuje, że cudzoziemcy mogą w kraju stworzyć pewną kulturę od nowa z dobrymi rezultatami. Hollywood zbudowali polscy Żydzi. Panowie Metro, Goldwyn i Meyer wszyscy pochodzili z Warszawy, podobnie jak później wielcy reżyserzy, podobnie jak ojciec kompozytora Gershwina. Dżinsy wynalazł Strauss, jazz – murzyni. Ale to wszystko było możliwe w kraju Żelaznej Stopy i Siedzącego Niedźwiedzia, gdzie wcześniej nie było nic, nie licząc egzotycznych wierzeń i obyczajów indiańskich.

Kultura francuska, kultura najstarszej córy Kościoła przeciwnie, jest stara i okrzepła. Gdziekolwiek znajdziecie się na francuskiej wsi możecie orientować się w terenie dzięki widocznej z daleka kościelnej wieży. Jesteście w łacińskim świecie chrześcijańskim. Mimo rewolucji, mimo wojującego antyklerykalizmu a nawet rozdziału kościoła od państwa Francuzi starali się nie utracić związku z historycznymi, a nawet antycznymi korzeniami swojej cywilizacji. Jeszcze w latach trzydziestych dwudziestego wieku gazety zamieszczały krzyżówki po łacinie i grecku.

Poczynając od socjalistów Mitterranda kolejne rządy starają się wyeliminować tradycję z pejzażu kulturalnego. Czyż to nie Mitterrand doprowadził do likwidacji Instytutów Kultury Francuskiej w Polsce ucinając im dopływ gotówki. Potem musiano zaczynać od nowa. Od schlebiania potrzebom i przyzwyczajeniom ludności napływowej wyznania mahometańskiego cierpieli także nieliczni afrykańczycy wychowani w innym duchu przez chrześcijańskich misjonarzy. Ograniczenie lekcji historii w szkołach, usunięcie z obiegu części autorów francuskich, na czele z Wolterem oskarżonym o antysemityzm wystawiło na ciężką próbę francuskie poczucie tożsamości narodowej. Obalenie autorytetów stanowiło cios łaski. Autorytet rodziny został podkopany poprzez filozofię gender, wychowanie seksualne w szkołach, oraz natrętne przypominanie dzieciom o tym, że dorośli je karcą ponieważ są ich wrogami. Zachęcone przez akcje władz dzieci składały fałszywe skargi. W aferze Doutroux kilka osób spędziło kawał życia w więzieniu dopóki nie wyszło na jaw, że oskarżenia wniesione przeciwko nim przez dzieci były fantazyjne i fałszywe. Zniszczono autorytet nauczycieli w szkołach. Autorytet policji i służb porządkowych władze rozbiły ze strachu przed gorącymi przedmieściami. W konfliktach wichrzycieli z policją wolały stawać po stronie wichrzycieli. Rezultatem były masowe samobójstwa sfrustrowanych policjantów.

Od przyszłego prezydenta Francuzi oczekują uzdrowienia sytuacji. Wybór jest trudny. Kandydatów wciąż pozostaje kilku na placu boju, z których realne szanse na wejście do finałów ma troje. Emanuel Macron, zajmuje wciąż czołowe miejsce w sondażach. Wszczął kampanię wyborczą jako programowo bezpartyjny. Wyborcy nie zorientowali się w pierwszej chwili skąd przychodzi i

czyje interesy reprezentuje ten zielony ludzik bez pagonów i bez sztandaru. Tajemnica rozwiała się wkrótce. Były dyrektor stowarzyszony banku Rotszylda, późniejszy minister gospodarki w rządzie socjalistycznym Emanuel Macron jest synem duchowym Francois Hollanda. Jego mityngi są opłacane przez lobby przemysłowo finansowe. Nic nie jest pozostawione przypadkowi. Podczas mityngów kandydata, silnie mediatyzowanych 150 – 200 działaczy jego ruchu otrzymuje od organizatora Bruno Bonella polecenia na smartfonach „Bijcie bravo!”, krzyczcie „Macron prezydent!”, albo wołajcie: „To przejdzie !”.

Sondaże sytuują Marinę Le Pen na równi z Macronem. Z 26 oma – 28-oma % w sondażach przewodnicząca Front National jest prawie wyżej niż wszystkie partie za V tej Republiki. Według rozmaitych ankiet funkcjonariusze państwowi zdecydowali się głosować na nią masowo. Podobnie jak robotnicy. Córce Le Pena dopomagają także stałe ataki socjalistów. Stara, przewrotna strategia Mitterranda – atakować codziennie FN, aby odciągnąć skrajne skrzydło prawicy. Frontu N i tak nie wybiorą, a prawicę pozbawi się części elektoratu. Flirt Mariny z Putinem zaszkodził jej wizerunkowi.

Mimo nieprzerwanej nagonki medialnej, mimo wszelkich prowokacji, których jest

przedmiotem Francois Fillon wciąż ma szanse na wygraną. Nie tylko ja tak sądzę. Kwietniowy numer miesięcznika l’Evenement przynosi na okładce wielki tytuł DLACZEGO ON WYGRA. Zdjęcie, które mu towarzyszy pochodzi z mityngu, na który, na Trocadero, w deszcz i wiatr przyszło 200 000 paryżan.

Piotr Witt: Nigdy dotąd podatki we Francji nie były równie wysokie, a poziom nauczania równie niski jak obecnie

Najciężej opodatkowane są małe i średnie przedsiębiorstwa, które płacą aż 64,7%. Wielkie banki płacą niewiele, a wielkie grupy finansowe, jak na przykład konglomerat naftowy Total – nic.

Wysiłek utrzymania państwa spoczywa na szarym obywatelu i na małych przedsiębiorcach, którzy nie mogą uciec na Kajmany, a nawet do Luksemburga. 400 mld. euro rocznie państwo ściąga z przedsiębiorstw. Wielkie banki płacą niewiele, 25 proc. obrotów dokonują w rajach podatkowych, zresztą największe z nich, jeszcze przed Brexitem, przeniosły swoje siedziby do Londynu – kontynuował korespondent Radia Wnet w Paryżu.

Obciążenia fiskalne nie przekładają się na wysoką jakość państwowej oświaty. – Według statystyki międzynarodowej, spośród 35 najbogatszych krajów świata Francja pod względem poziomu przedmiotów ścisłych w szkołach znajduje się na 26 miejscu; Polska jest na 13. Coraz więcej uczniów ucieka do szkół prywatnych, czyli katolickich. W ubiegłym roku 10 tys. uczniów uciekło do szkół katolickich, gdzie poziom jest wyższy, a dyscyplina surowsza.

Nasz korespondent opisywał też ataki medialne, jakich ofiarą pada konserwatywny kandydat od urzędu prezydenta V Republiki, François Fillon. – Ostatnio pewien deputowany, bliski Fillona, został oskarżony o gwałt. Ofiara zaprosiła oskarżonego do siebie na kolację, następnie czyniła mu awanse, bardzo daleko posunięte – po czym ją zgwałcił! Było to cztery lata temu, a ofiara właśnie sobie o tym w stosownym czasie przypomniała.

Zagłuszany przez media, François Fillon jeździ po prowincji i głosi swoją prawdę. Wszędzie czekają już na niego bojówki socjalistyczne z kocią muzyką i wrogimi hasłami, feministki obnażają w proteście przeciwko niemu piersi – kontynuował Piotr Witt.

AA

Gorbaczow i inni komunistyczni przywódcy byli zarazem koryfeuszami demokracji i liberalizmu w Europie Wschodniej

Polska jest sprzedawana przez francuskie media w pakiecie: „dyktatura, antysemityzm, faszyzm”. Fotoreporterzy dwoją się, aby rozmnożyć tłum protestujące w obronie demokracji – podkreślił Piotr Witt.

Korespondent Radia Wnet wskazywał na tendencyjne francuskich mediów do wykrzywiania rzeczywistości politycznej w Polsce wykorzystując toczący się od ponad roku konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego:

 

– Afera z Trybunałem tocząca się miesiącami dostarcza stałego pożywienia zachodnim mediom i niechętnym Polsce politykom. Dopiero przed kilku dniami korespondent napomkną o kneblowaniu wolności słowa w Polsce jako o czymś pewnym – podkreślił Piotr Witt.

 

Korespondent Radia Wnet opowiadał również perypetię książki swojego autorstwa „Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie” – Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, zamkną mnie w getcie, w getcie informacyjnym. O książce o Chopinie nikt by się nie dowiedziałam. Narodowy Instytut, nawet zakazał sprzedaży moją książki w swojej księgarni na Tamce.