Paweł Kukiz i Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniają, że będą w jednym klubie

Paweł Kukiz i Władysław Kosiniak-Kamysz mówią, że wykluczają koalicję z PIS po wyborach. „Nie rozejdziemy się po wyborach”.

Władysław Kosiniak-Kamysz razem z Pawłem Kukizem zdecydowali, że wspólnie wystartują w jesiennych wyborach. Władysław Kosiniak-Kamysz mówi, że nie ma takiej opcji, żeby wszedł w koalicję z kimś, kto nie chce realizować jego postulatów. Jak dodaje: Wejdę w koalicję z każdym, kto da mi gwarancję realizowania moich postulatów. Paweł Kukiz tłumaczy, że idzie do ław sejmowych po to, aby wprowadzać postulaty, których żadne partie polityczne nie chcą. Jak oboje twierdzą – „Program musi być na pierwszym miejscu. Nie rozejdziemy się, będziemy wspólnie podejmować decyzje”.

Obaj politycy Koalicji Polskiej zaznaczają, że najważniejsza jest dla nich możliwość realizowania swoich postulatów po wyborach, które odbędą się jesienią. Postulaty to m.in. emerytura bez podatku, dobrowolny ZUS, zerowy VAT na żywność tradycyjną. Jak mówi lider ludowców – Wybraliśmy wierność idei i wspólną walkę i to nas łączy.

Przypomnijmy, że Kukiz’15 i PSL tworzą razem Koalicję Polską. Uzgodnili, że przedstawiciele ruchu Kukiza wystartują w najbliższych wyborach z list ludowców. Według ostatnich sondaży blok wchodzi do Sejmu z wynikiem ok. 5–6 proc.

M.N.

Liroy-Marzec: Przy aktualnej kwocie wolnej od podatku jesteśmy traktowani o wiele gorzej niż chłop pańszczyźniany

„Jeżeli zostanę wybrany, to po dwóch latach zdam swój mandat kolejnej osobie” – zapewnia Piotr Liroy-Marzec, odnosząc się do pomysłu „Sztafet Liroya”. Jak dodaje – „przykład idzie z góry”.

 

 

Poseł Piotr Liroy-Marzec mówi o głównych priorytetach Partii Skuteczni. Jak nadmienia, założona przez niego formacja na ten moment ma 6 głównych postulatów, wymieniając przywrócenie biernego prawa wyborczego obywatelom, wprowadzenie obligatoryjnego referendum krajowego i lokalnego bez progu frekwencyjnego oraz podwyższenie kwoty wolnej od podatku do poziomu dwunastokrotności minimalnego miesięcznego wynagrodzenia. Skupiając się na pierwszym punkcie, zaznacza, iż:

Według konstytucji każdy z obywateli ma prawo stawić się jako jednostka i kandydować w wyborach […] w tej kwestii jest łamane prawo, nie ma teraz takiej możliwości […] w praktyce najbliższe wybory powinny zostać uznane za nieważne, ponieważ człowiek jako jednostka nie może stanowić czegokolwiek. Musi zebrać ponad 100 tysięcy podpisów oraz w każdym regionie wystawić wielu ludzi […] to jest absurd.

Komentując drugi postulat Skutecznych, gość Południa WNET podkreśla, jak ważne jest wprowadzenie referendum krajowego przy pomocy e-votingu. To rzecz, o którą Poseł walczy od lat wraz z różnymi organizacjami pozarządowymi. Jak okazuje się, Skuteczni testując tę formę głosowania, stworzyli działającą aplikację, dzięki której ich struktury wybierają się same:

Cała wielkość ugrupowania polega na strukturach regionalnych. To jest coś, o czym Paweł Kukiz zapomniał. Inne ugrupowania mówią, a my stworzyliśmy bezpieczny system oparty na blockchain, w ten sposób, że nie ma możliwości włamania […] To sami ludzie w regionach wiedzą kogo wybierać. Chcemy stworzyć siłę, a naszym celem jest wygranie wyborów, aby obywatele mogli decydować, gdyż nie jesteśmy partią wodzowską – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Jak dodaje, chce dać ludziom transparentną ofertę, co udowadnia faktem, iż jego zarząd wybrał się sam w wyniku głosowania struktur przy pomocy e-votingu. Krytykuje również podejście rządzących ugrupowaniami, w których był do tej pory:

Chaos pojawia się wtedy, kiedy tak zwani wodzowie postanawiają wsadzać swój palec. Tutaj nikt tego nie robi. Oddałem całe ugrupowanie Skuteczni, nad którym ciężko pracowaliśmy przez ponad trzy lata ludziom, aby sami się wybrali. To jest chyba najlepszy dowód na to, że nie powtórzymy błędów poprzedników. […] Kukiz miał być liderem – nie wodzem. Wodzostwo nigdy dobrze się nie kończy, w tej chwili skończyło się do niego na zielonej trawie.

Poseł Piotr Liroy-Marzec powraca również w swojej wypowiedzi do rewolucyjnego pomysłu, który ma być kolejnym sposobem na wyróżnienie się jego formacji na polskiej scenie politycznej. „Sztafety Liroya”, bo o nich mowa, mają z założenia polegać na swoistej rotacji wybranych posłów. Każdy poseł, który zostanie wybrany do sejmu z list Skutecznych, ma po dwóch latach niejako „przekazać” swój mandat kolejnemu na liście, ten po roku rezygnować ma na początek kolejnego, który uzyskał największą liczbę głosów:

Ważnym problemem podczas kampanii jest inwestowanie czasu na jedynkę, ponieważ wszyscy pokładają nadzieję w swoim liderze. U nas każdy z listy będzie mógł być numerem dwa i numerem trzy, pod warunkiem, że pracuje w regionie. Każdy bije się o przyszłość i swoje własne zdanie w parlamencie. […] Sztafeta ma dać nam odrobinę wolności. […] Obiecuję, że jeżeli zostanę wybrany, po dwóch latach zdam swój mandat kolejnej osobie. […] Przykład idzie z góry.

Powracając do trzeciego postulatu dotyczącego zwielokrotnienia wysokości kwoty wolnej od podatków, podkreśla, jak drogie jest życie w Polsce. Podpiera się przy tym wyliczeniami ekonomistów, według których:

Ta kwota gwarantuje nam to, że utrzymamy dzisiaj swoje rodziny, że państwo nie będzie grabiło nas do końca. Będziemy mogli przetrwać i co najważniejsze – myśleć o przyszłości swoich dzieciaków. […] Polacy muszą wiedzieć, że ciężko pracując, nie są traktowani jak niewolnicy. Przy aktualnej kwocie wolnej od podatku jesteśmy traktowani o wiele gorzej niż chłop pańszczyźniany.

M.N. / A.M.K.

Gabinet Looster – najlepszy muzyczny debiut ostatnich lat. Ogień w dźwiękach; autorski rock wymykający się klasyfikacjom

Jesteśmy świadkami narodzin muzycznej gwiazdy, która nie będzie li tylko mgnieniem spadającego meteorytu. Takich umiejętności i estradowego sznytu mogą im pozazdrościć najwięksi z największych.

Jedni widzą w nich następców Raz Dwa Trzy, jeszcze inni dostrzegają „z lekka akustyczną wersje Kultu”, jeszcze inni porównują do niezależnych z Wielkiej Brytanii i Australii. Jedno jest pewne! Doczekaliśmy się zespołu z ogniem w dźwiękach i z odważnymi metaforami, które przy rutynie i powtarzalności ostatnich polskich produkcji brzmią jak objawienie.

O sobie mówią szczerze i bez udawanej kokieterii:

– Żyjąc w Anglii mówimy po polsku, myślimy po polsku, myślimy o Polsce. Czas, jaki spędziliśmy w Londynie, tryb życia i otaczająca mieszanka kulturowo-etniczna, w jakimś sensie odcina nas od tego, co się dzieje w rodzinnym kraju. Jednak nikt z nas nie potrafi się odgrodzić. Polska zawsze była, jest i będzie naszą ojcowizną. Mimo tego, że mieszkamy w Anglii, śpiewamy po polsku, często o Polsce.

– Brakuje tu naszych lasów, łąk, Bieszczad i Bałtyku. Brakuje nam rodzin i przyjaciół, którzy są tak daleko. Wiemy na bieżąco, kto się z kim teraz kłóci, kogo się teraz nie lubi. Dostajemy sprawozdania o polityce, o Kościele, o prawie, o sprzecznościach, o niesamowitym braku współczucia dla drugiej osoby. O ignorancji i intrygach. Materiał, który zarejestrowaliśmy w Gdańsku, opowiada nie tylko o Polsce. Opowiada o dzisiejszych realiach, o naszym najbliższym otoczeniu. Żyjemy w świecie, w którym z zasady brakuje współczucia, dobrych chęci, empatii czy poszanowania dla innego istnienia. Nosimy w sercach nienawiść, zazdrość, chciwość i poczucie ciągłego niespełnienia. Pogubiliśmy się gdzieś w tym biegu, my, ludzie…

Muzykując od kilku lat, docierając na próbach i skład (który okrzepł na przełomie 2013/2014), i swoje dźwięki, wplecione w metafory, koncertowali już od Lublany, Budapesztu, Wrocławia i Berlina po Paryż, Amsterdam, Londyn i Dublin. Mimo, że najlepiej czują się, grając w anturażu ulicy i pewnego londyńskiego mostu, zostali dostrzeżeni przez szefa największego w Europie Zachodniej polskiego impresariatu muzycznego, Buch IP, i jego szefa Tomasza Likusa. Od tego czasu występowali już przed Kultem, Pidżamą Porno, Kasią Nosowską i Hey, Dezerterem oraz grupą Enej.

Wreszcie w połowie marca 2016 roku, pojawili się w gdańskim studiu Custom 34, aby zarejestrować materiał na debiutancki album. Było to dla nich niesamowite doświadczenie:

– Zamknięci na dwa tygodnie, odcięci od świata, od codzienności, od rzeczywistości, która nas otacza. Wróciliśmy do Polski świadomie, z konkretnym celem. Było dla nas ważne, żeby nagrać tę płytę właśnie tu.

Za kilka chwil ukaże się płyta „PoStuLaty”. Tytuł można rozumieć wieloznacznie, tak jak polską i europejską rzeczywistość tego konkretnego momentu dziejowego (vide znakomite nagranie „Łezka”). W studiu wsparli ich znakomici muzycy, m.in. Basia Bratz, Tomek Glazik, Jarek Ważny i Janusz Zdunek. Umuzykalniona Polonia Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii i Niemiec nuci ich piosenki, jak „Spokojnie”, „Wojenka” czy „Ziemia”. Muzycy wciąż są paczką przyjaciół, takich „na zawsze”, co przy każdej okazji podkreślają:

– Gabinet Looster to załoga najlepszych kumpli. Nasz zespół to przede wszystkim bezinteresowna przyjaźń. Nie ma sztywnych zasad, nikt nikomu niczego nie zabrania. 6 lat temu spotkaliśmy się w Londynie, choć wszyscy urodziliśmy się w różnych zakątkach Polski. Nie planowaliśmy składu zespołu, nazwy ani rodzaju muzyki, którą chcemy grać. Po prostu zaczęliśmy grać, reszta ułożyła się sama. Nie zastanawialiśmy się nad tym, czy ten projekt kiedykolwiek się uda. Uznaliśmy, że chcemy razem spędzać czas, rozmawiać i zawsze mieć gitary pod ręką. Gdy się spotkaliśmy, czas stanął w miejscu, nasze myśli, inspiracje i pomysły wymknęły się spod kontroli…

Jednego jestem pewien, oto jesteśmy świadkami narodzin muzycznej gwiazdy, która nie będzie li tylko mgnieniem spadającego meteorytu.  Mimo, że wydadzą za kilka chwil pierwszą płytę, to takiego debiutu, umiejętności i estradowego sznytu mogą im pozazdrościć najwięksi z największych.

W Radiu WNET przedpremierowo już można posłuchać kilku nagrań z krążka „PoStuLaty”. Wolne Radio, Wolni Ludzie i Wolna Muzyka… WNET!…

Tomasz Wybranowski

Gabinet Looster – skład:

Adam Szczebel – śpiew / gitara rytmiczna 
Robert Wiktorowicz – instrumenty perkusyjne 
Piotrek Wróbel – gitara solowa, harmonijka, melodyka
Rafał Wrona – gitara basowa 
Bartek Kowalski – piano, akordeon 
Stuart Crossland – dźwięk 
Tomek Likus – manager zespołu