Arkadiusz Szcześniak: banki zarobiły sto kilkadziesiąt miliardów na kredytach frankowych

Arkadiusz Szcześniak o sprawie frankowiczów i możliwych rozwiązaniach ich problemów.

Arkadiusz Szcześniak stwierdza, że banki od dawna grają na czas i poza jednym bankiem trudno oczekiwać od banków ugód ws. kredytów frankowych. Niektóre rozprawy tylko w pierwszej instancji trwają już siódmy rok. Przypomina, że

Pierwsze wyroki wobec trzech banków zapadły w 2010 r. i są one prawomocne.

Zauważa, że banki zarobiły przez lata ponad sto kilkadziesiąt miliardów. Uważa, że propozycja banków, aby podzielić koszty przewalutowania umów frankowiczów między banki, klientów i państwo, nie powinna zostać przyjęta.  Jak zauważa prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, propozycje rozwiązania kwestii frankowiczów poprzez ustawę odrzucane jest przez banki.

Za każdym razem sektor bankowy reagował silnym sprzeciwem.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Chołoniewski: Kredyty frankowe to po prostu oszustwo. Frankowicze mieli normalne konta złotówkowe

Dr Jacek Chołoniewski o tzw. kredytach frankowych, ich charakterze, oszustwie za nimi stojącym i o kreacji pieniądza przez banki.


Dr Jacek Chołoniewski wyjaśnia genezę tzw. kredytów bankowym. Sięgają one boomu mieszkaniowego w latach 2005-2008, kiedy to banki mówiły ludziom, że nie spełniają warunków udzielenia kredytu, ale mogą wziąć specjalny kredyt w walutach obcych. Mogli wziąć albo ten ostatni, albo odejść z kwitkiem.

W obecnym systemie bankowym bank nie musi mieć pieniędzy do pożyczania.

Wskazuje, że tłumaczenie banków, że udzielają tzw. kredytów frankowych ze względu na brak gotówki jest bałamutne. To banki bowiem kreują pieniądze przez ich pożyczanie. Podkreśla, że „było to po prostu oszustwo”. Przywołuje opinię, jaką wygłosił prof. Jerzy Zemke, który wskazywał na sprzeczność kredytów w obcych walutach z art. 69 Kodeksu bankowego. Przedsiębiorca podkreśla, że frankowicze „mieli normalne konta złotówkowe”.

 Jakiekolwiek przeliczanie niewpłaconego jeszcze kapitału nie miało podstaw prawnych.

Zauważa, że świadomość tego nie jest zbyt duża. Odnosząc się do braku ustawy ws. frankowiczów wskazuje, że to nie jedyny problem, który nie doczekał się w Polsce ustawowego rozwiązania. Wciąż bowiem nie ma ustawy reprywatyzacyjnej, która położyłaby kres wyrzucaniu lokatorów i handlowi roszczeniami.

Ludzie muszą cały czas więcej płacić. Oszustwo trwa do dzisiaj.

Nasz gość wskazuje, że umowa zawierana przez frankowiczów to był nie tyle kredyt, ile kontrakt terminowy na kurs franka.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Banki bronią się przed przygotowywanym w Kancelarii Prezydenta RP projektem ustawy dot. pomocy frankowiczom

Ta liberalizacja poszła za daleko. Przeistacza się w swoiste rozdawnictwo cudzych pieniędzy. Mówimy o automatycznym umarzaniu dużych kwot, które są i tak już nie oprocentowane – mówi Jerzy Bańka z ZBP

Związek Banków Polskich, który w dyskusji o zmianach dotyczących obszaru bankowości w Polsce, przygotowany właśnie projekt ustawy dotyczący kredytów frankowych uważa za „niesprawiedliwy i niebezpieczny”. Co więcej – w ocenie ZBP prezydencki projekt ustawy jest zbyt liberalny. Pomoc, zdaniem bankowców, powinna dotyczyć tylko osób, które mają trudności ze spłatą kredytu.

Ustawa, która tak przeraża działające nad Wisłą banki zakłada zmiany polegające m.in. na liberalizacji zapisów w części dotyczących funduszów wsparcia, poprzez rozszerzenie możliwości pomocy, wydłużenie okresu i zwiększenie kwot wsparcia dla osób, które albo utraciły pracę albo posiadają  niskie dochody z różnych przyczyn, także losowych. ZBP wskazywał w swoich oświadczeniach, że wspiera takie działania jako, że w przypadku wieloletnich kredytów mieszkaniowych mogą  występować takie sytuacje.

– Jednakże co do samego projektu w części dotyczącej wsparcia, w naszej ocenie, ta liberalizacja poszła za daleko. Tak na prawdę przeistacza się w swoiste rozdawnictwo cudzych pieniędzy, bowiem należy tak nazwać te przepisy, które odnoszą się do automatycznego umarzania dużych kwot pożyczek, które są i tak już nie oprocentowane, wieloletnie, co samo w sobie stanowi daleko idące wsparcie – mówi Jerzy Bańka, wiceprezes ZBP.

Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza, szefa związku, projektowana ustawa nie może być niesprawiedliwa, przywilejująca  jedną grupę kredytobiorców. Z pośród prawie 2,4 mln kredytobiorców mieszkaniowych, więcej kłopotów ze spłatą kredytów mają ci co zaciągnęli je w złotówkach niż ci we frankach szwajcarskich.

– Jeśli mamy dokonywać zmian, opowiadamy się za mechanizmem wsparcia, ale trzeba najpierw dokonać analizy, jaka jest sytuacja klientów banków, bo w ostateczności to oni zapłacą za tę pomoc w postaci np. droższych usług bankowych – uważa Pietraszkiewicz. – Prezydencki projekt jest niebezpieczny dla stabilności sektora bankowego i dla finansowania rozwoju polskiej gospodarki.

Szacunki bankierów mówią, że pomoc frankowiczom będzie dla nich obciążeniem na poziomie 2,5-3,2 mld zł rocznie.

Problem kredytów frankowych dotyczy niemal kilkuset tys. rodzin w Polsce, które wzięły kredyty mieszkaniowe w niekorzystnym momencie. Większość z nich brała kredyty w obcej walucie, bo pracownicy banków mówili im, że w innym wypadku kredytu nie otrzymają. Z czasem okazało się, że interes w tym miały wyłącznie banki.

Liczyliśmy na uczciwość polityków – podkreślali przedstawiciele „frankowiczów” protestujący przed Pałacem Prezydenckim

Protestujący zarzucali prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że wprowadził ich w błąd, bo przed wyborami obiecywał rozwiązanie problemu „frankowiczów”, a teraz usłyszeli „idźcie do sądów”.

Propozycje zawarte w ustawie prezydenckiej, nad którymi aktualne pracują posłowie, komentował na antenie Radia Wnet Arkadiusz Szcześniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. – W przypadku średniego kredytu o we frankach, przy wysokości raty około 2000 złotych, przy wejściu ustawy prezydenckiej ta rata może spaść o około 50 złotych. Wyroki, jakie zapadają w sądach, powodują, że ta średnia rata może spaść o około tysiąc złotych.

[related id=7899 side=left]

Aktualne Sejm pracuje nad trzema projektami, które rozpatrywane są przez specjalnie powołaną podkomisję. Obok ustawy prezydenckiej pod obrady specjalnej podkomisji trafiły dwa projekty zgłoszone przez środowiska opozycyjne. Pierwsze rozwiązanie zostało zgłoszone przez posłów PO i jest powieleniem projektu jeszcze z poprzedniej kadencji Sejmu. Drugi projekt, zgłoszony przez klub Kukiz’15, reprezentuje założenia zgłoszone przez środowiska zrzeszające „frankowiczów”.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że obawy KNF podzielił Narodowy Bank Polski pod kierownictwem prezesa Glapińskiego, który włączył się w proces tworzenia projektu prezydenckiego. Powstał obecny projekt prezydencki, który spotkał się ze zdecydowaną krytyką strony społecznej, ale z przychylnością sektora bankowego.

Prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wskazywał na dziwne zachowanie instytucji państwowych przy pracach nad prezydenckim projektem ustawy. – Przy ustawie prezydenckiej działały ręce bankokracji, a dokładnie instytucja, która powinna chronić obywateli, czyli Komisja Nadzoru Finansowego, która wyliczyła absurdalne koszty przewalutowania. Koszty miałyby wynieść wynieść kilkadziesiąt miliardów, kiedy rocznie do banków wpływa kilka miliardów, a przecież banki dalej dobrze by zarabiały, bo kredyty były spłacane na warunkach kredytów złotowych.

Chcielibyśmy też, by ludzie zaprzestali płacić raty – zaznaczył Zając, podkreślając: – Dziś koszt spłat jest dla nas wysoki, a jak bank nas pozywa, ten koszt zmniejsza się, tym bardziej, że ludzie dzisiaj wygrywają w sądach – dodał przedstawiciel środowisk zrzeszających „frankowiczów”.

W Pałacu Prezydenckim delegacja protestujących zostawiła list do Andrzeja Dudy oraz książkę dla dzieci o Pinokiu. Tymczasem Kancelaria Prezydenta poinformowała, że trwają prace analityczne i prawne zmierzające do przygotowania nowych narzędzi prawnych, jakie Prezydent RP zgłosi w ramach rozwiązywania tego kryzysu.

[related id=2468]

Po spotkaniu przedstawicieli prezydenta z delegacją protestujących Kancelaria Prezydenta wydała oficjalny komunikat, w którym możemy przeczytać:

„Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP przyjęli 25 marca 2017 r. delegację protestujących kredytobiorców posiadających kredyty powiązane z walutami obcymi. Złożyli oni petycję do Andrzeja Dudy, Prezydenta RP. Zwracają się z wnioskiem o wycofanie prezydenckiego projektu ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki z Sejmu RP.

Podczas spotkania rozmawiano o aktualnym stanie działań podejmowanych przez różne instytucje państwowe w ramach dążenia do rozwiązania systemowego problemu tych kredytów i zniwelowania związanego z tym ryzyka walutowego.

Przedstawiciele kredytobiorców z dezaprobatą, bardzo krytycznie ocenili działania Komisji Nadzoru Finansowego i Narodowego Banku Polskiego. Natomiast członkowie zespołu eksperckiego pracującego w Kancelarii Prezydenta RP nad rozwiązaniami prawnymi i finansowymi w tym obszarze przedstawili stanowisko Kancelarii Prezydenta RP”.

ŁAJ/PAP

Doradca prezydenta: W sprawie kredytów frankowych potrzebne jest kompleksowe rozwiązanie. Kwestia spreadów to początek

– Nie powinno być zgodny na opieszałość i nieprofesjonalne działania niektórych instytucji państwa, a także sektora bankowego – powiedział w Południu Wnet ekonomista profesor. Zbigniew Krysiak.

 

Z profesorem Zbigniewem Krysiakiem, doradcą prezydenta ds. ustawy o tzw. kredytach frankowych, rozmawialiśmy o możliwości rozwiązania problemu kredytów indeksowanych w walutach obcych. – Od początku przedstawiałem opinię, że brak rozwiązania tego problemu będzie prowadził do niewypłacalności znacznej części kredytobiorców, a to z kolei może zachwiać systemem bankowym. Dlatego potrzebne jest kompleksowe rozwiązanie kwestii kredytów walutowych.

Takie rozwiązania odrzucił lider Prawa i Sprawiedliwości, zapytany w Sygnałach Dnia w radiowej Jedynce, czy frankowicze powinni zaufać prezydentowi i rządowi, że spełni obietnice wyborcze, czy wziąć sprawy we własne ręce i walczyć z bankami.

– Myślę, że powinni wziąć sprawy we własne ręce i zacząć walczyć w sądach. Nie dlatego, żeby nie ufać prezydentowi czy rządowi, tylko dlatego, że prezydent i rząd są w sytuacji, która jest zdeterminowana w wielkiej mierze uwarunkowaniami ekonomicznymi – zaznaczył Kaczyński.

Zdaniem gościa Południa Wnet, przy znaczącym wzroście kursu franka aktualna sytuacja może zagrozić stabilności całego sektora finansowego. – Kredyty frankowe trzeba traktować jak kredyty walutowe, natomiast nie możemy przyjmować, że odpowiedzialnością są objęci tylko klienci. Jest około 30 procent ubogich gospodarstw domowych spłacających kredyty frankowe. Nie można obciążyć tylko tych kredytobiorców ciężarem spłaty nadmiernych zobowiązań, trzeba tę odpowiedzialność rozłożyć na kredytobiorców, banki oraz budżet państwa.

Doradca prezydenta podkreślił, że projekt prezydenta ma charakter cząstkowy i jest pierwszym krokiem w stronę rozwiązania problemu – Obecny projekt prezydencki obejmuje część dotyczącą spreadów kompleksowego projektu, który był zaprezentowany przez prezydenta na początku 2016 roku.

– Nie było równej pozycji klienta i banku, co leżało u podstaw problemu kredytów frankowych. Mechanizmy rynkowe przy braku równowagi zawodzą; tutaj potrzebna jest rola państwa – podkreślił w Południu Wnet prof. Zbigniew Krysiak.

 

ŁAJ/PAP

Sektor bankowy wygrywa w Sejmie walkę o kredyty frankowe. Największe szanse na uchwalenie ma projekt prezydencki

8 lutego rozpoczęła pracę podkomisja do spraw rozpatrzenia trzech projektów ustaw mających na celu rozwiązanie problemu kredytów denominowanych do walut obcych tzw. kredytów frankowych.

 

Pod obrady specjalnej podkomisji trafiły dwa projekty zgłoszone przez środowiska opozycyjne. Pierwsze rozwiązanie zostało zgłoszone przez posłów PO, i jest powieleniem projektu jeszcze z poprzedniej kadencji Sejmu. Drugim jest projekt zgłoszony przez klub Kukiz’15, który reprezentuje założenia zgłoszone przez środowiska zrzeszające frankowiczów.

Trzecim z procedowanych projektów, jest ustawa prezydenta, która sprowadza się do wprowadzenia mechanizmu zwrotu nienależnie naliczonych spreadów, czyli ustalanych przez banki różnic kursowych między złotówką a kursem waluty do której kredyt był indeksowany. Projekt prezydencki ma za sobą burzliwą historię. Pierwotne zapisany mówiące o przewalutowaniu kredytów po „kursie sprawiedliwym” wyrażonym przez specjalny algorytm, został skrytykowany przez sektor bankowy i Komisję Nadzoru Finansowego. Komisja wyliczyła, że koszty takiego założenie mogą iść w dziesiątki miliardów złotych, a tym samym być zagrożeniem dla stabilności całości sektora bankowego.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że obawy KNF-u podzielił Narodowy Bank Polski, pod kierownictwem prezesa Glapińskiego, który włączył się w proces tworzenia projektu prezydenckiego. W wyniku prac nad nowym rozwiązaniem wypracowany został obecny projekt prezydencki, który spotkał się ze zdecydowaną krytyką strony społecznej, ale z przychylnym spojrzeniem sektora bankowego.

Jednocześnie Komitet Stabilności Finansowej, pod przewodnictwem prof. Adama Glapińskiego, krytycznie wypowiedział się o wszystkich trzech projektach w opinii przedstawionej komisji.

Ustawa zgłoszona przez klub Kukiz’15, jak podkreśliła poseł wnioskodawca Andrzej Maciejewski, ustawa nie zakłada żadnych umorzeń należności, tylko restrukturyzacji kredytów denominowanych do walut obcych. Jak zaznaczył poseł wnioskodawca ustawa Kukiz’15 wraca do zasady, że wszystkie strony umowy muszą respektować polskie prawo, ale dyrektywy unijne.

Poseł Maciejewski podkreślił, że nie ma mowy o żadnych kredytach walutowych a tym samym ich przewalutowaniu, bo nie da się przewalutować złotówek na złotówki. Jednocześnie parlamentarzysta wskazał, że wyliczenia przedstawiane przez sektor bankowy przy realizacji projektu Kukiz’15, są nieprawdziwe i nie ma zagrożenia dla sektora bankowego.

Projekt prezydencji prezentował minister Paweł Mucha, podkreślając, że przedłożona ustawa jest pierwszym krokiem zrobionym przez państwo w celu uzdrowienia sytuacja na rynku kredytów. Według projektu banki będą zobowiązane do zwrotu nienależnie naliczonych świadczeń tzw. spreadów, od kredytów denominowany lub indeksowanych do walut obcych. Jak pokreślił minister prezydencki, projekt nie zamyka drogi sądowej dla kredytobiorców oraz do przewalutowania na obecnych warunkach.

Założone w projekcie jest, że uczciwy spread nie może odbiegać o 0,5 od kursu kupna/sprzedaży waluty, określanego przez NBP. W projekcie prezydencki jest zapis o stosowaniu nadzoru nad wprowadzanymi założeniem przez KNF, który będzie mógł nakładać kary na banki, blokujące oddawanie nienależnie naliczonych świadczeń.

 

Na pytania o legalność naliczania spreadu, prezydencki minister wskazał, że za legalny uznaje jego sprawiedliwy wymiar, a nie same stosowanie tego typu mechanizmów przez banki. Jak podkreślił minister prezydenta, przyjęcie ustawy jest realnym zmniejszeniem obciążeń dla osób posiadających kredyt frankowy.

 

Piotr Nowak, z ministerstwa Finansów, wskazał, że za najlepszy projekt uznał projekt prezydencki. Wskazał również, że zgadza się ze stanowiskiem KNF, który podkreślił, że powszechne przewalutowanie, może grozić krajowemu systemowi finansowymi. Jak podkreślił z trzech projektów, akceptowanych do dalszych prac jest tylko projekt prezydencki, a reszta piwna zostać odrzucona.

 

Zdaniem Rzecznika Finansowego, jedna ustawa nie jest wstanie rozwiązać całościowego problemu kredytów frankowych. Jednoczenie musi być zachowana równość wobec prawa wszystkich kredytobiorców, podkreślił przedstawiciel Rzecznika Finansowego.

 

Jacek Bartkiewicz wiceprezes Narodowego Banku Polskiego ze strony NBP, wskazał, że z analiz wynika, że gospodarstwa domowe spłacające kredyty denominowane, są w lepszej sytuacji niż te mające kredyty złotówkowe. Komitet wystosował 9 rekomendacji dla sektora finansowego m.in. mówią, o procesie dobrowolnej restrukturyzacji na życzenie klientów. Do tego wnioskowany jest system dobrych praktyk przy prowadzeniu restrukturyzacji kredytów frankowych.

 

Prezes Bartkiewicz również wskazał, że projekt prezydencki jest najlepszym do wyjścia z całej sytuacji. Zdaniem wiceprezesa NBP proces legislacyjny trwający w sejmie wstrzymuje banki przed wyprowadzania nowy rozwiązań w negocjacjach z klientami, tym samym apelował o szybkie prace nad ustawą. Stanowisko NBP i Ministerstwa Finansów spotkał się z ostra krytyką środowiska fankowiczów obecnych na podkomisji. Przedstawiciele strony społecznej kwestionowali metodologię badań o stanie finansowym gospodarstw domowych spłacających kredyty frankowe.

Na podkomisji był również przedstawiciel Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji, z którego obserwacji obydwie strony spory frankowego okopały się na własnych pozycjach, czekając na nowe regulacje i nie szukają rozwiązać i indywidualnych rozmowach. Zdaniem wiceprezes UOKiK problem umów frankowych nie wynika z uwolnienia kursu franka, bo pierwsze pozwy zgłaszane przez grupę „Nabitych w M-Banku” rozpoczęły się jeszcze przed wzrostem kursu franka.

Z punku widzenia KNF najważniejsze jest aby zabezpieczyć sektor finansowy na przyszłość. Podkreślił również, że sytuacja gospodarstw domowych obciążonych kredytem frankowym jest dobra, większość kredytów spłacanych jest regularnie. Zdaniem KNF najlepszą drogą do rozwiązania problemu jest indywidualne zawieranie kompromisów między bankami a kredytobiorcami.

 

Jak podkreśliła mecenas Barbara Darlacz coraz częściej sądy zasądzają uznanie za nieważne umowy kredytów indeksowanych do walut obcych. Często uznając za nie zgodne z prawem, aby kapitał pożyczony przez bank rosła. Dlatego dla samych banków powinno być ważne, aby szybko przekształcić kredyty zawierające klauzule nie dozwolone przekształcić w kredyty złotowe.

 

Pierwsze posiedzenie specjalnej podkomisji pokazało, że część strony rządowej, a zwłaszcza NBP nie ma zamiaru zgodzić się na żadną głębszą restrukturyzacje kredytów frankowych. Jednocześnie propozycja prezydencja nie znajduje uznania środowisk frankowiczów, dla których jest to rozwiązanie nie dotyczące istoty problemu.

Z przedstawionych stanowisk wynika, że w toku prac podkomisji zostanie przyjęty projekt prezydencki, ewentualnie z niewielkimi poprawkami idącymi w stronę postulatów środowisk frankowiczów, ale bez zmiany istoty projektu; Tym bardziej nie należy się spodziewać przymusowej zamiany kredytów indeksowanych na zassany istniejące przy kredytach złotówkowych, czy zwrotu nieprawnie naliczonego kapitału kredytu.

 

ŁAJ