Brazylia: Inacio Lula da Silva chce zwiększyć pomoc dla najuboższych. Czy w budżecie wystarczy pieniędzy?

Protesty w Boliwii; plany brazylisjkiego prezydenta-elekta, wybory samorządowe w Brazylli. Komentuje Zbigniew Dąbrowski.

W Boliwii trwają protesty i rozruchy uliczne., największe w Santa Cruz, jednym z ważniejszych Obecnie w kraju rządzą lewicowi populiści.

Boliwijczycy domagają się przeprowadzenia spisu powszechnego w przyszłym roku. Prezydent obiecał że tak się stanie, potem jednak wycofał się i zapowiedział spis na 2024.

Rządy Luisa Arse nie odpowiadają wielu Boliwijczykom.

Protesty negatywnie wpływają na położenie boliwijskich przedsiębiorców, którzy nie mogą zarabiać.

W Brazylii, prezydent-elekt Luis Inacio Lula da Silva, zaczął serię spotkań z zagranicznymi przywódcami i członkami brazylijskiego Kongresu. Nowy-stary prezydent zapowiedział kontynuowanie programu Auxillio Brasil, który był jego sztandarowym projektem.

Planowane jest zwiększenie pomocy dla najuboższych do poziomu 600 reali ( 118 dolarów). Prezydent Lula szuka możliwości podwyższenia konstytucyjnego limitu wydatków.

Zbigniew Dąbrowski zwraca uwagę, że upowszechnienie w Unii Europejskiej samochodów elektrycznych zaszkodzi ubogim krajom latynoamerykańskim, w których wydobywa się lit.

W Nikaragui odbyły się wybory samorządowe. Oficjalne dane mówią o 55% frekwencji, jednak w rzeczywistości społeczeństwo zdecydowało się na bojkot.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Studio Dziki Zachód – 13.06.2022

Wojciech Cejrowski komentuje politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Ujawnia blokowane do tej pory informacje na temat szczepionek firmy Pfizer.

Wojciech Cejrowski komentuje decyzje Unii Europejskiej, by od 2035 roku zakazać produkcji samochodów spalinowych. Jego zdaniem będzie ona tragiczna w skutkach dla zwykłych obywateli, których nie będzie stać na kupno elektrycznych lub wodorowych aut.

Nawet Elon Musk, będący dotychczas po lewej stronie sceny politycznej, powiedział, że niemożliwym jest, aby ludzie w kilka lat przerzucili się na samochody elektryczne. Są one nie tylko droższe do spalinowych, ale też podróż nimi jest bardziej uciążliwa.

Gospodarz Studia Dziki Zachód przytacza również ukrywane do tej pory przez Twitter informacje na temat szczepionek firmy Pfizer. Według badań 90% ciężarnych kobiet, które przyjęły preparat, poroniło. Dodatkowo sama szczepionka miała wykazywać skuteczność rzędu 1% po tygodniu od jej przyjęcia.

Co Wojciech Cejrowski sądzi o działaniach władz Warszawy? Czy jego zdaniem nasza cywilizacja się rozwija, czy może wręcz przeciwnie. Koniecznie wysłuchaj całej audycji!

K.B.

Agata Śmieja: za 5 lat w Polsce może być 300 tysięcy pojazdów o napędzie elektrycznym

Prezes fundacji „Czyste powietrze” o korzyściach z rozwoju sektora samochodów elektrycznych i programie dofinansowań do ich zakupu.

Agata Śmieja tłumaczy sens inwestowania w samochody elektryczne. Zapewnia, że technologia ta bardzo się rozwinęła.

Docelowo za 5 lat w Polsce ma być 300 tysięcy pojazdów o napędzie elektrycznym.

Kluczowa dla realizacji tej prognozy jest budowa stacji do ładowania.  Gość „Kuriera w samo południe” informuje, że w Polsce są do wyboru 42 modele elektrycznych aut.  Dodaje, że istnieje możliwość dofinansowania w wysokości 27 tysięcy.

Maksymalny koszt auta przy dofinansowania to 24o tysięcy. Jeżeli ktoś jest w stanie wydać wyższą kwotę, to znaczy, że wsparcia nie potrzebuje.

Jak wskazuje Agata Śmieja, maksymalny zasięg samochodu elektrycznego bez ładowania sięga 700 km.  Podkreśla, że:

Największą zaletą samochodów elektrycznych jest to, że nie emitują spalin.

Rozmówczyni Adriana Kowarzyka uwypukla konieczność walki ze smogiem. Jak podkreśla, jego negatywne skutki objawią się z opóźnieniem.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Stefanik: Francja powraca do normalności. Poprawa gospodarcza nastąpi nie wcześniej niż za 18 miesięcy

Czy szykuje się kolejna reforma kodeksu pracy? Co z pomnikami? Zbigniew Stefanik o wychodzeniu Francji z koronawirusa, transformacji gospodarczej i protestach spod znaku Black Lives Matter.

 

Zbigniew Stefanik informuje, że obecnie europejska część Republiki Francuskiej jest już w całości w „zielonej strefie”, czyli na najniższym poziomie ograniczeń w związku z koronawirusem. W pomarańczowej i czerwonej strefie są jeszcze departamenty zamorskie, takie jak Gujana Francuska. Nad Sekwaną otwarte ją już restauracje, kina, sale gimnastyczne i bary. Także region paryski może już otworzyć lokale również wewnątrz, nie ograniczając się do ogródków. Licea pozostaną zamknięte do 22 czerwca. Studenci wykłady będą mieli od początku przyszłego roku akademickiego. Wizyty w domach starców są dopuszczane przy zachowaniu środków bezpieczeństwa. Korespondent mówi o planie ratunkowym dla francuskiej gospodarki opiewającym na przeszło 5 mld euro:

Branże które mają być wspierane w pierwszej kolejności to motoryzacja, jak i również przemysł lotniczy, gastronomia, kultura, turystyka, hotelarstwo.

Na dalszym etapie planu Emmanuel Macron chce zrealizować transformacje gospodarczą, której celem jest „solidarna gospodarka ekologiczna XXI w.”. Państwo francuskie będzie popierać produkcję bardziej ekologicznych samochodów i samolotów.

We Francji trwają protesty pod hasłem Black Lives Matter. Protestujący wzorem tych z Ameryki żądają usunięcia niektórych pomników. Prezydent Macron stwierdził, że”nie będzie takiego momentu, gdzie Francja będzie pisać swoją historię na nowo”. Rzeczniczka rządu potwierdziła, że nie będzie likwidacji pomników, dodając jednak, że mogą być wyjątki od tego.

Poprawa gospodarcza nastąpi nie wcześniej niż za 18 miesięcy.

Tymczasem Bank Francji prognozuje, że bezrobocie nad Sekwaną sięgnie 10 proc., czyli tyle samo, co przewidywany tegoroczny deficyt. Recesja ma sięgnąć 12% PKB. Prezydent Macron zapowiedział, że wychodzenie z kryzysu nie będzie się odbywać kosztem podnoszenia podatków, ale „być może Francuzi będą musieli pracować więcej”. Nie wiadomo jednak co to dokładnie oznacza. Stefanik przypuszcza, iż może być to zapowiedź kolejnej reformy francuskiego kodeksu pracy.

A.P.

LG Chem szantażuje polski rząd – albo spełni żądania koreańskiego koncernu albo „firma wybuduje fabrykę gdzie indziej”

70 mln EUR grantu, działki za symboliczne euro i zwolnienie z opłaty odrolnieniowej — tego w zamian za postawienie fabryki w Opolu żądają od władz Polski Koreańczycy.

Puls Biznesu” odsłania kulisy negocjacji w sprawie budowy nowej fabryki koreańskiego koncernu w Polsce. Decyzja co do tego, gdzie LG Chem zbuduje za 1,4 mld euro drugą fabrykę baterii do samochodów elektrycznych, miała zapaść już w maju, a później w czerwcu.

Nie zapadła, choć wiele wskazywało na to, że Opole wygrało z Łodzią. Faktycznie tak się stało, ale projekt wciąż stoi pod znakiem zapytania

Stwierdza „PB”. Portal przytacza i streszcza treść pisma, jakie wystosował Andrew Chung, wiceprezes działu baterii motoryzacyjnych LG Chem do Krzysztofa Sengera, wiceprezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH). W piśmie tym przedstawiciel koreańskiego koncernu prosi o konkretyzację wcześniejszych zachęt inwestycyjnych, jakie firma otrzymała w końcówce czerwca od PAIH i władz Opola.

Doszliśmy do wniosku, że na podstawie otrzymanych informacji nie można zapewnić wystarczającego poziomu opłacalności ekonomicznej projektu, o ile zostanie on zrealizowany w Polsce.

W sposób jak podaje „PB”, pisał przedstawiciel LG Chem. Po to, aby inwestycja się opłacała, koncern wysuwa szereg warunków. Jednym z nich jest potwierdzenie przez PAIH grantu gotówkowego, nie niższego niż 4,9 proc. wartości inwestycji, czyli 70 mln euro. Działkę w Opolu-Wrzoskach firma chciałaby otrzymać za bezcen, za „np. symboliczne 1 euro”. Koncern też liczy na zwolnienie z opłaty odrolnieniowej.

W piątym punkcie LG Chem prosi o potwierdzenie, że oferta zachęt inwestycyjnych z Opola nie zostanie potraktowana jako pomoc publiczna. […] Szósty punkt to prośba o ostateczną listę zachęt niestanowiących pomocy publicznej, które otrzyma LG Chem.

Przytacza kolejne warunki Koreańczyków, które eksperci oceniają jako wygórowane. Jak wskazuje w rozmowie z „Pulsem Biznesu” Paweł Tynel z Ernst & Young maksymalna pomoc publiczna, jaką rząd może udzielić koncernowi, wynosi 26,25 mln. Wyższą musiałaby zatwierdzić Komisja Europejska. Nie liczy na możliwość zwolnienia firmy z opłaty odrolnieniowej.

A.P.

Polscy naukowcy z PAN prowadzą zaawansowane prace nad nowoczesnymi technologiami dotyczącymi wykorzystania azotku galu

Prof. Izabella Grzegory opowiada o nowej metodzie krystalizacji diamentów, która została wynaleziona przez polskich naukowców, oraz kupnie firmy Ammono przez Instytut Wysokich Ciśnień PAN.

 

 

Prof. Izabella Grzegory dyrektor Instytutu Wysokich Ciśnień Polskiej Akademii Nauk opowiedziała, czym zajmuje się instytut, oraz jakie materiały cieszą się w nim największym zainteresowaniem:

Od dawna zajmujemy się takim materiałem, który się nazywa azotek galu. Wbrew pozorom, jest on znany wszystkim,  ponieważ znajduje się we wszystkich diodach świecących które mamy dookoła siebie.

Gość Poranka WNET nawiązała również do przejęcia firmy Ammono zajmującą się azotkiem galu:

Postanowiliśmy jako Instytut, który rozumie wspaniałość i potęgę kryjącą się za azotkiem galu, postanowiliśmy, że nie możemy dopuścić do zlikwidowania Ammono, kupiliśmy upadającą firmę i włączyliśmy do Instytutu. Teraz stanowi to nowy element naszych badań i bardzo jesteśmy z tego usatysfakcjonowani.

Prof. Izabella Grzegory wyjaśniła słuchaczom Radia WNET, dlaczego azotek galu jest tak kluczowy oraz jaki potencjał w nim tkwi:

Badania są prowadzone w konkretnym kierunku. Chcemy stworzyć elektronikę dużych mocy, aby móc sterować układami, na przykład dystrybucji energii, wytwarzania energii czy też samochodami elektrycznymi właśnie za pomocą elektroniki zbudowanej z azotku galu, a nie z krzemu. Dzięki tej technologii wszystkie urządzenia sterujące, czyli konwertery będą znacznie mniejsze, co implikuje łatwe do wyobrażenia pożytki. Jak coś jest mniejsze, to możemy tworzyć zminiaturyzowane urządzenia, ale też mieć mniej odpadów i zużywać mniej materiałów. Możemy też umieścić układ z azotku galu w warunkach trudnych,w wysokiej temperaturze, czyli w sąsiedztwie silnika, który trzeba monitorować i nim sterować, więc jest to zastosowanie preferowane właśnie w elektronice dużych mocy i wysokich częstotliwości.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.M.K.

Obajtek: Fuzja Orlenu i Lotosu powinna mieć miejsce już 20 lat temu, ale nie było przez te wszystkie lata woli działania

Prezes Orlenu uważa, że połączenie się dwóch polskich gigantów naftowych będzie korzystne dla gospodarki całego państwa. To ważne, bo większość podobnych koncernów takie fuzje ma już za sobą

Daniel Obajtek mówi w Poranku WNET o fuzji Orlenu z Lotosem. W połowie bieżącego roku Komisja Europejska powinna zadecydować czy wyraża zgodę na fuzję dwóch polskich firm naftowych. Prezes Orlenu uważa, że połączenie się dwóch przedsiębiorstw będzie korzystne dla gospodarki państwa polskiego. – Taka fuzja powinna mieć miejsce 20 lat temu – dodaje.

Jak zapewnia, większość zagranicznych odpowiedników Orlenu już dawno ma takie fuzje za sobą.

Obajtek porusza też temat badań przeprowadzonych przez Orlenu w kwestii paliw alternatywnych. Polski koncern paliwowo-energetyczny rozwija się aktualnie pod kątem elektromobilności. Na stacjach Orlen z czasem będzie coraz szerszy dostęp do ładowarek do samochodów elektrycznych.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

Prof. Kazimierz Dadak: Wojna handlowa z Chinami jest spóźniona o 10 lat. Teraz USA mają małą szansę na sukces

Polski ekonomista wykładający w USA wskazuje, że obecnie produkcja wysoko wyspecjalizowanych technologii przeniosła się do Chin, dając Pekinowi przewagę gospodarczą nad Stanami Zjednoczonymi.


U progu 2019 roku prof. Kazimierz Dadak, ekonomista i wykładowca Hollins University w stanie Wirginia, podsumowuje politykę gospodarczą prezydenta Donalda Trumpa, wskazując na niewątpliwe sukcesy obecnej ekipy. Jak podkreślił prof. Dadak obecnie gospodarka amerykańska to koła zamachowe napędzające globalne rynek, dając impuls wzrostu dla innych regionów. – Bez chłonnego rynku amerykańskiego nie byłoby możliwy wzrost gospodarczy w Europie – zaznacza ekonomista.

Kazimierz Dadak przyznaje, że obecnie gospodarka USA stała się niezależna od zewnętrznych surowców, a produkcja ropy w USA w ostatniej dekadzie została podwojona. Tak znaczy rozwój przemysłu wydobywczego pozwolił na rezygnację z importu surowców energetycznych oraz odgraniczenia kosztów wytwarzania energii.

W Stanach Zjednoczonych nośniki energii są obecnie bardzo tanie i to będzie przeciągać nowe zakłady produkcyjne i fabryki do USA. Ceny energii w stanach są znacznie niższe niż w Europie, również z powodu odejścia od wytycznych polityki klimatycznej – podkreśla prof. Kazimierz Dadak.

Jednocześnie gość Poranka WNET wskazuje na zagrożenia, które przed Stanami Zjednoczonymi stawia konfrontacja z drugą co do wielkości światową gospodarką.

Pojawiają się chmury na horyzoncie. Jednym z zagrożeń jest wojna handlowa z Chinami, która może negatywnie się odbić na gospodarce amerykańskiej.

Profesor, w rozmowie z Antonim Opalińskim, wskazuje na zagrożenia dla politycznej kariery obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych płynące z zaognienia wojny handlowej z Pekinem. –  Gdyby prezydent Trump zdecydował się nałożyć wyższe cal na produkty z Chin, to byłyby to polityczny strzał w kolano i to przed wyborami – mówi. Zdaniem prof. Dadaka wyższe cła przełożyłyby się na wzrost ceny szeregu importowanych z Chin produktów.

Co więcej, w ostatnich latach przewaga technologiczna w kluczowych gałęziach gospodarki przeszła z rąk Amerykanów do Chińczyków. Jako przykład gość Poranka WNET wskazuje rynek IT, na którym jeszcze pięć lat temu ponad 80 proc. superszybkich komputerów było produkowanych w Stanach Zjednoczonych, a obecnie ten rynek jest kontrolowany przez chińskie firmy. Podobnie jest w zakresie elektoromobilności – chińskie firmy produkują już ponad milion samochodów elektrycznych rocznie.

Zimna wojna z chinami jest spóźniona o co najmniej 10 lat i teraz będzie trudna do wygrania przez USA – podkreśla prof. Kazimierz Dadak.

Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!