Studio Tajpej – klasa średnia w Chinach nie ma za co żyć i jest cofnięta w rozwoju gospodarczym nawet o kilka dekad

Ryszard Zalski wymienia problemy, z którymi zmaga się chińska gospodarka. Szczególnie źle ma się rynek nieruchomości, wewnątrz którego dochodzi do licznych patologii.

W Chinach postępuje zapaść gospodarcza. Złożyło się na nią wiele czynników. Obłożono karami firmy Big Tech. Rząd inwestował też zbyt duże środki w budownictwo i infrastrukturę. Wielu deweloperów zbankrutowało.

Ponad 50 tys. osób boryka się z problemem, że deweloper, który miał zbudować im mieszkanie stał się niewypłacalny. Chińczycy uznali, że skoro nie dostaną dobra, na który wzięli kredyt, to przestaną też spłacać zobowiązania wobec swojego banku.

Mówi Ryszard Zalski. Na zapaść rynku nieruchomości może mieć wpływ patologiczny system zawierania umów z deweloperem. Kupujący mieszkanie musi od razu zapłacić budującemu całą sumę za mieszkanie (najczęściej 30% kwoty wykłada z własnej kieszeni, na pozostałą część bierze kredyt). Deweloper mając już środki, nie dba o dokończenie zlecenia. Niezbudowane mieszkanie wykorzystuje w celu uzyskania od banku kredytu na rozwój firmy.

Jakie konsekwencje niesie za sobą niespłacanie kredytu w Chinach? Jak na zapaść rynku nieruchomości wpłynęły chińskie władze? Dowiedzą się państwo słuchając całej audycji!

Jeżeli chcemy zwalczać inflację, to musimy wiedzieć, że gospodarka spowolni i wejdzie w recesję – mówi Marek Chądzyński

Źródło: Buffik / Pixabay

Ekspert do spraw ekonomicznych tłumaczy, jakie zmiany gospodarcze czekają nas w związku z rosnącą inflacją.

Rosnąca inflacja wpływa na spowolnienie gospodarcze w wielu krajach. Banki podnoszą stopy procentowe, co wpływa na akcję kredytową. Kierunek recesyjny jest juz dosrzegalny w naszym kraju.

W zasadzie zatrzymała się akcja kredytowa. Jeżeli chcemy walczyć z inflacją musimy liczyć się z tym, że gospodarka mocno spowolni i wejdzie w recesję.

Mówi dziennikarz portalu 300gospodarka.pl Marek Chądzyński. Spowolnienie gospodarcze zaczyna być widoczne w branży budowlanej. Spadła liczba inwestycji, co jest szczególnie widoczne, kiedy spojrzymy na zeszły rok. Wtedy do użytku została oddana największa liczba mieszkań od lat 70.

Deweloperzy zakładają, że w obecnych warunkach nie znajdą kupców na nowe mieszkania. Będą starali się raczej podtrzymać obecne ceny lokali, niż próbować je obniżać.

Dr Andrzej Sadowski: Inflacja jest złem takim jak wojna. Rząd i RPP powinny zwalczać ją w sposób skoordynowany

Najbliższe miesiące mogą przynieść więc duże zmiany gospodarcze, tym bardziej że nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy nastąpi szczyt inflacji. Rada Polityki Pieniężnej stara się z nią walczyć podnosząc stopy procentowe. Ich wzrost będzie postępował, choć możliwe, że w wolniejszym niż obecnie tempie.

Krzysztof Puternicki: Układ w Gdańsku trwa. Dysponuje narzędziami takimi jak zamiana gruntów

Bazylika Mariacka w Gdańsku

Partnerstwo publiczno-prywatne i zamiana grunów. Autor dokumentu „Republika deweloperów” o gdańskim układzie i narzędziach z jakich korzysta.

Krzysztof Puternicki zauważa, że w Gdańsku układ z czasów prezydentury Pawła Adamowicza cały czas trwa.

Gdańsk jest dosyć specyficznym miejscem, chociażby biorąc pod uwagę jednolitości władzy, która tutaj obrasta w różnego rodzaju koterie i różnego rodzaju układy.

Puternicki porusza temat Galerii Forum. Miasto przystąpiło do partnerstwa publiczno-prywatnego z zagraniczną firmą. Miasto miało 40 proc. udziałów.

Model biznesowy jakby uzasadniał po części przekazanie kilku hektarów najdroższej działki w Gdańsku dokładnie vis a vis bramy Wyżynnej.

Okazuje się jednak, że wspomniane udziały miasta zostały przekazane deweloperowi w zamian za tzw. kuźnię wodną.

Andrzej Skiba: Miasto Gdańsk płaci za remonty które nie były wcale wykonane

Nasz gość wskazuje, że problem leży nie tylko w zakresie prawodawstwa.

To jest też kwestia sądów, które bardzo opieszale podchodzą z niewiadomych względów do rozpatrywania różnego rodzaju historii.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Czy mieszkańcy osiedla Ziołowa w Łodzi zostaną pozbawieni dostępu do łazienek?

Radio Wnet dotarło do Łodzi, by wyjaśnić sytuację mieszkańców jednego z osiedli, którzy są zmuszani do wyburzenia funkcjonujących od dekad przybudówek.

Katarzyna Ulanicka tłumaczy sytuację związaną z koniecznością wyburzenia przybudówek na osiedlu Ziołowa w Łodzi. Zwraca uwagę, że ich istnienie jest konieczne, by mieszkańcy mieli dostęp do toalet.

W momencie, gdy zaczęliśmy się ubiegać o wykup mieszkań, okazało się że wiele rzeczy mamy nielegalnie.

Mieszkanka ulicy Ziołowej podkreśla, że mieszka tam od 21 lat. Ubolewa nad tym, że nikt jej i pozostałym mieszkańcom nie komunikuje sytuacji wprost.

Mam nadzieję, że jeżeli otrzymamy odpowiedź, to będzie ona pozytywna. Intensywnie walczymy od pół roku. […] Nie my zawiniliśmy w tej sprawie.

Janusz Antczak wspomina, że po wprowadzeniu się na ulicę Ziołową skorzystanie z toalety możliwe było jedynie po wyjściu z mieszkania.

Na początku nie mieliśmy tu nic oprócz światła. […] Urzędnicy po 40 latach przypomnieli sobie, że nasze przybudówki są nielegalne.  […] To są ludzie niekompetentni i pozbawieni moralności.

Mieszkańcy ulicy Ziołowej informują, że nikt z nimi nie uzgadniał żadnych działań. Podejrzewają, że chodzi tu o układy z deweloperami.

Fałsz i obłuda to specjalność tych ludzi. Non-stop słyszymy tylko obiecanki.

Rozmówcy Radia Wnet dodają, że władze miasta nielegalnie pobierają czynsz, a także nie udzielają pomocy w remontach.

Jesteśmy przyzwyczajeni do takich warunków, na pewno nie chcemy mieszkać nigdzie indziej. Wyprowadzka nie wchodzi w rachubę. […] Być może trzeba będzie wziąć kosy na sztorc. Prawdziwy bałuciarz walczy o swoje.

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom krytykuje władze Łodzi za obwinianie władz centralnych za sytuację mieszkańców osiedla Ziołowa.  Traktowanie jego mieszkańców określa mianem „niegodziwości”. Wskazuje, że pobieranie czynszu za przybudówki jest równoznaczne z uznaniem ich legalności.

Przez lata urząd miasta nie robił nic, żeby zabezpieczyć te budynki. Dbali o nie tylko mieszkańcy. Urząd źle spełnia swoją rolę. Obwinia rząd również za podwyżkę cen wody, podczas gdy to Wody Polskie zrobiły wszystko by te ceny obniżyć.

A.W.K.

Uściński: chcemy aby polskie rodziny mogły mieszkać we własnych mieszkaniach

Gościem „Popołudnia Wnet” jest Piotr Uściński – wiceminister rozwoju, który mówi m.in. na temat relacji rządu PiS z rolnikami oraz bieżącej polityce mieszkaniowej.

Piotr Uściński twierdzi, że relacje rządu Prawa i Sprawiedliwości z rolnikami nie uległy pogorszeniu, mimo kości niezgody, jaką była tzw. „Piątka dla zwierząt”.

Nie mamy żadnej zwady z rolnikami.

Minister wyraża nadzieję, że Jarosław Kaczyński nie odejdzie szybko z rządu, gdyż jego doświadczenie w obliczu trudnej sytuacji międzynarodowej jest bardzo potrzebne.

Gość „Popołudnia WNET” mówi ponadto o sukcesach polityki mieszkaniowej rządu i wyzwaniach związanych z tym obszarem.

W Polsce coraz więcej ludzi ma dach nad głową. Rocznie oddajemy do użytku dużo więcej mieszkań niż kilka lat temu.

Wiceminister rozwoju podkreśla, że rząd stara się ograniczyć nabywanie mieszkań przez deweloperów – jak najwięcej z nich ma trafiać bezpośrednio do polskich rodzin.

Pracujemy nad tym, żeby mieszkań na polskim rynku nie kupowali deweloperzy tylko polskie rodziny.

Na ten moment sytuacja – zdaniem ministra Uścińskiego – zdaje się być bezpieczna. Nie ma możliwości, aby jakiś fundusz wszedł w posiadania przesadnie dużej ilości mieszkań.

Polacy zdecydowanie bardziej wolą kupować własne mieszkania.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

 

Tomasz Anielak: przeprowadza się akcje pod hasłem „robimy to dla kogoś”, ale tak naprawdę nikt nie słucha mieszkańców

Gościem „Poranka Wnet” jest Tomasz Anielak – łódzki radny, który opowiada o planach deweloperskich w Łodzi, które wchodzą w konflikt z przepisami prawa o zabudowie.

Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet, której kolejnym przystankiem jest Łódź – gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy województwa łódzkiego, jest Tomasz Anielak, który opowiada o planach deweloperskich w Łodzi, które są sprzeczne z przepisami prawa o zabudowie.  Nasz gość walczy, aby łódzkie władze nie akceptowały tych planów.

Plany miejscowe, które obejmują 25% powierzchni – pozostały obszar jest bez planów. Nieprzypadkowo trójka dyrektorów, zasłużonych dla miasta Łodzi w zakresie urbanizacji, zrezygnowała z pracy w jednym czasie.

Zdaniem gościa „Poranka Wnet” miasto wprowadza zmiany nagle, bez konsultacji z mieszkańcami – co powoduje ich późniejsze protesty. Zaznacza on również, że radni sami ograniczyli swój wpływ na całą sytuację, a także stwierdza, że prezydent Łodzi rozdysponowuje grunty bez przeprowadzania niezbędnych procedur.

Głosami radnych Koalicji sami odebraliśmy sobie część praw nadzorczych związanych ze sprzedażą działek.(…)  Tam, gdzie są plany, Hanna Zdanowska i jej urzędnicy mogą sprzedać działki bez konsultacji z rada miejską, w kwocie do 1 mln zł, bez komisji merytorycznych, rady miejskiej i bez głosowań.

Miasto często sprzedaje działki deweloperom, stąd pospieszne akcje związane z powstaniem planów – radny zaznacza, że gdyby nie determinacja mieszkańców, ta niektóre niekorzystne dla miasta transakcje doszłyby do skutku. Postawa rządu miast względem mieszkańców przeczy jego publicznym stwierdzeniom.

Mówi się dużo o partycypacji, że miasto słucha mieszkańców. Przeprowadza się akcje pod PR-em „robimy to dla kogoś”, ale tak naprawdę nikt nie słucha mieszkańców.

Łódź w ostatnich latach boryka się z problemem migracji ludności. Coraz więcej łodzian widzi swoją przyszłość w innych miastach.

Ostatnie dane pochodzą z 2019 roku. Opuściło Łódź 5 tys. mieszkańców – rekord w Polsce.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Wojciech Mucha: Kraków przechodzi teraz przez szczyt tzw. ,,betonowania miasta”

Gościem „Poranka Wnet” był Wojciech Mucha – redaktor naczelny Gazety Krakowskiej, który mówił o polityce mieszkaniowej Krakowa oraz o roli prasy w tym mieście. 


Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – kolejnym jej przystankiem jest Kraków. Gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy Małopolski, był Wojciech Mucha, redaktor naczelny „Gazety Krakowskiej”. Dziennikarz skomentował zatrzymanie przez CBA byłej wiceprezydent Krakowa, którą podejrzewa się o przyjmowanie łapówek od deweloperów w zamian za korzystne dla nich decyzje administracyjne:

Wczorajsze zatrzymanie nie było zaskoczeniem dla wielu krakowian. Pani wiceprezydent podczas swojej kadencji dała się wielokrotnie poznać od tej negatywnej strony.

Mucha przypomniał, że tzw. ,,betonowanie miast” trwa już od dawna; stwierdził, że Kraków przechodzi teraz szczyt tego procesu:

Nie ma w zasadzie tygodnia, w którym nie pisalibyśmy o tym, że ten i ów deweloper znowu próbuje wybudować budynek w miejscu, które jest do tego kompletnie nieprzystosowane.

Gość odniósł się także do problemu artykułów sponsorowanych przez lobby deweloperskie, które coraz częściej pojawiają się na łamach różnych czasopism. Zaznaczył, że w obecnych czasach kupno artykułu, którego treść zostanie skomponowana na życzenie klienta, dla firm posiadających ogromne środki finansowe, nie jest żadnym problemem. Wskazał, iż w kontrze do tego typu publikacji, ,,Gazeta Krakowska” zamieszcza na swoich łamach odpowiedzi sprostowujące nieprawdziwe informacje, zawarte w artykułach sponsorowanych. Podkreślił, że treści zamieszczane w ,,Gazecie Krakowskiej” i ,,Dzienniku Polskim” charakteryzują się rzetelnością:

Tekst zawsze powstaje w zgodzie z naszą aktualną wiedzą dziennikarską, nawet jeśli został napisany na zamówienie. Nie ma tematów, których byśmy unikali, nie ma spraw, o których byśmy nie pisali. ,,Dziennik Polski” i ,,Gazeta Krakowska” mają ambicje trwać jako najbardziej opiniotwórcze tytuły w Krakowie.

Ks. Isakowicz-Zalewski krótko skomentował tematy poruszane w rozmowie z red. naczelnym Wojciechem Muchą:

Jako rodowity krakowianin jestem załamany tym, jak piękno Krakowa jest niszczone przez firmy deweloperskie. Nawet komuniści przestrzegali pewnych architektonicznych zasad, teraz mamy do czynienia z wolną amerykanką.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

S.S.

Sekcja Lewacka Radia WNET: Wolność słowa jest dla tych, którzy zgadzają się z władzą

W „Sekcji Lewackiej” Milo Kurtis i Janek Śpiewak rozmawiają o wolności słowa. Zdaniem Janka Śpiewaka prowokacje w debacie publicznej są zjawiskiem wartościowym, bo pobudzają do krytycznego myślenia.


W majowym, czwartym programie „Sekcji Lewackiej” Radia WNET Milo Kurtis i Janek Śpiewak przybliżają słuchaczom swoje zdanie na temat granic wolności słowa. Janek Śpiewak wskazuje przy tym na wartościowe aspekty słownych prowokacji:

Jestem wielkim zwolennikiem prowokacji i mówienia rzeczy na krawędzi. To wprowadza ferment, bez tego byłoby nudno, a wiele rzeczy pozostałoby przed nami nieodkrytych – zaznacza Janek Śpiewak.

Gospodarze audycji są zgodni, że prowokacyjne wypowiedzi mieszczą się w granicach wolności słowa i, co więcej, wnoszą wiele pozytywnych rzeczy do debaty publicznej. Jednocześnie jednak zaznaczają, że należy przy tym uważać by nie naruszyć dóbr innych osób:

Na tym polega wolność słowa, że można prowokować. Oczywiście należy robić to tak, by możliwie nie urażać przy tym innych, chociaż czasem nie da się inaczej tego zrobić – mówi Janek Śpiewak.

Ponadto, Janek Śpiewak dotyka także tematu granic wolności słowa. Według działacza wolność wypowiedzi kończy się tam, gdzie zaczynają się fizyczne groźby:

Granica wolności słowa moim zdaniem przebiega tam, gdzie możesz komuś fizycznie zagrozić – komentuje Janek Śpiewak.

Według Milo Kurtisa w obecnych czasach wolność słowa nie istnieje. Jako przykład artysta podaje funkcjonowanie mediów masowych, gdzie jego zdaniem brakuje otwartości na wypowiedzi osób o odmiennych poglądach:

Ja uważam, że jej nie ma. Nie istnieje. Na pewno nie w mass mediach – komentuje Milo Kurtis.

Prowadzący pochylają się także nad tematem wolności słowa w kontekście świata nauki. Tutaj również, zdaniem Janka Śpiewaka, sprawy mają się coraz gorzej. Sytuację tę aktywista ilustruje przykładami z okresu pandemii covid-19:

Kolejnym obszarem, gdzie wolność słowa jest ograniczana jest świat nauki. Mamy historię, którą żyjemy od dwóch lat, czyli wirus z Wuhan. Przez te dwa lata nie mogliśmy zadawać pytań czy nie został on stworzony w laboratorium i czy nie uciekł z laboratorium przez zaniedbanie lub  nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa?

Gospodarze „Sekcji Lewackiej” dochodzą do wspólnego wniosku, że wolność słowa przysługuje przede wszystkim osobom sprzyjającym obowiązującej władzy. Jak wskazuje Milo Kurtis, w dzisiejszych czasach nie musi być to jednak władza państwowa:

Teraz władza to media i developerzy – stwierdza muzyk.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji w formie podcastu!

N.N.

Śpiewak: obawiam się, że na rządowym planie dopłat do mieszkań skorzystają głównie deweloperzy i klasa wyższa

Warszawski działacz społeczny mówi o słabości państwa w zakresie mieszkalnictwa i innych usług publicznych.

[related id=”137787″]Jan Śpiewak krytykuje założenia Polskiego Ładu dotyczące dopłaty do kredytów mieszkaniowych. Sądzi, że na reformie skorzysta klasa najbogatsza, a także branża deweloperska, która zwiększy ceny mieszkań, co przełoży się na ograniczenie mieszkań dla reszty społeczeństwa. Jak wskazuje gość „Poranka WNET”, poprzednie plany pomocy państwa dla osób chcących kupić mieszkania nie spełniły swojego zadania:

Dopłaty do mieszkań już się pojawiały. (…) Efekt był taki, że skorzystała z tego lepiej usytuowana część klasy średniej, ale w długotrwałym terminie spowodowało to wzrost cen mieszkań. Obawiam się, że tak będzie tym razem.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego ubolewa nad tym, że państwo polskie od lat nie jest w stanie zagwarantować usług publicznych na wysokim p0ziomie. Jak dodaje, słabość państwa wykorzystują m.in. deweloperzy.

Boję się, że cały kraj będzie wyglądał jak Podhale. Tylko niektóre regiony są jeszcze wolne od tego architektonicznego koszmaru.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Mateusz Rojewski: Mamy w Warszawie do czynienia z szalejącą deweloperką

Na Ursynowie, gdzie parkingów bardzo brakuje, miasto zgodziło się na budowę 11-piętrowego apartamentowca, w którym zabezpiecza się jedynie 16 miejsc parkingowych.

W dzisiejszej rozmowie radny dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy z ramienia PiS, Mateusz Rojewski opowiada o współczesnych praktykach inwestycji deweloperskich w stołecznym mieście:

Mamy do czynienia w Warszawie z szalejącą deweloperką, mamy do czynienia z niezrozumiałymi dla mieszkańców decyzjami o warunkach zabudowy, popularnie zwanymi „wuzetkami” – komentuje samorządowiec.

Jako przykład absurdalnych sytuacji deweloperskich w Warszawie, radny wskazuje na plan budowy nietypowego apartamentowca na Ursynowie:

Na Ursynowie miasto zgodziło się na budowę 11-piętrowego apartamentowca. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale proszę sobie wyobrazić, że na tym 11-piętrowym apartamentowcu jest przewidziana hala podziemna garażowa, na której będzie 16 miejsc parkingowych. Dodam, że ursynowski Natolin to miejsce, gdzie tych miejsc parkingowych brakuje, więc funduje się mieszkańcom atrakcję w postaci 11-piętrowego apartamentowca, w którym zabezpiecza się jedynie 16 takich miejsc.

Obecnie, zgodnie z obowiązującymi normami budowlanymi powinno być ok. 120 miejsc parkingowych na 100 mieszkań. Decyzję o zgodzie na budowę 11-kondygnacyjnego budynku z liczbą zaledwie 16 miejsc parkingowych wydało m.st. Warszawa:

To miasto wydało zgodę na decyzje o warunkach zabudowy. Jest tzw. popularna „wuzetka” – decyzja o warunkach zabudowy już wydana. Ostatnim krokiem jest pozwolenie na budowę, tego pozwolenia na szczęście jeszcze nie ma, także ja złożyłem dzisiaj do pana burmistrza interpelację w tej sprawie, żeby interweniować. Natomiast jeżeli jest już decyzja o warunkach zabudowy, widzimy, że deweloper zdążył już ogrodzić tę działkę, postawił tam znaki o planowanej rozbiórce (…), więc wszystko niestety jest na ostatniej prostej aby powstał 11-piętrowy wieżowiec z kilkunastoma miejscami garażowymi.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.