Jakóbowski: Amerykanie próbują ukrócić lawirowanie Chin ws. agresji rosyjskiej na Ukrainę

Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich o zaplanowanej na piątek rozmowie Joe Bidena i Xi Jinpinga. Amerykanie prawdopodobnie przyprą Pekin do muru sankcjami – ocenia Jakób Jakóbowski.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

 

„Financial Times”: Zbliżenie Rosji i Chin; wielka inwestycja Chin w Rosji: CEFC przejmie 14% akcji Rosnieftu

Firma CEFC China Energy Company Ltd. odkupi 14,16 proc. akcji Rosnieftu; to jedna z największych chińskich inwestycji w Rosji. Jest to sygnał o pogłębianiu więzi między Rosją a Chinami – pisze „FT”.

CEFC odkupi akcje od katarskiego funduszu państwowego i grupy Glencore – poinformował w piątek zarząd Glencore. Koszt zakupu to 9,1 mld dol. Firma wypłaci blisko 16-procentową premię w stosunku do średniej ceny akcji rosyjskiego giganta naftowego z ostatnich 30 dni.

Kapitalizacja rynkowa Rosnieftu wyceniania jest teraz na 57 mld dol., więc zakup ponad 14 proc. jego akcji to jedna z największych chińskich inwestycji w Rosji.

AP przypomina, że Rosja i Chiny zacieśniają w ostatnich latach współpracę w sektorze energetycznym. W 2014 roku, gdy od Rosji odwrócili się inni partnerzy ze względu na aneksję Krymu, a potem nałożone na Moskwę sankcje gospodarcze, Gazprom porozumiał się z Pekinem w sprawie budowy nowego gazociągu oraz dostaw surowca do Chin.

Gazociąg Power of Siberia (Siła Syberii) jest w trakcie budowy, oczekuje się, że będzie gotowy w 2019 roku.

Katarski fundusz państwowy i szwajcarska grupa Glencore kupiły 19,5 proc. akcji Rosnieftu w ramach jego prywatyzacji w grudniu 2016 roku. Rynek oczekiwał wtedy ocieplenia stosunków między USA a Rosją, co zapowiadał ówczesny prezydent elekt Donald Trump. Zostało to zinterpretowane jako sukces prezydenta Rosji Władimira Putina, ponieważ inwestorzy uznali zakup rosyjskich aktywów za zbyt atrakcyjny, by martwić się konsekwencjami zachodnich restrykcji.

Po wyborze Trumpa na prezydenta USA inwestorzy inaczej oceniali ryzyko związane z robieniem interesów z Rosją, mimo nałożonych przez Zachód restrykcji. Przede wszystkim jednak to sam Kreml przedstawiał tę transakcję jako sukces i dowód na to, że Rosja nie jest izolowana.

Teraz jednak, zaledwie dziewięć miesięcy później, Glencore i Katarczycy sprzedają większość posiadanych akcji. „Wygląda na to, że transakcja Katar-Glencor była w pośpiechu przygotowana tylko po to, by dopiąć ją przed końcem (2016) roku i wpisać do (rosyjskiego) federalnego budżetu” – powiedział agencji Reutera ekspert firmy Macro Advisory Chris Weafer.

W ubiegłym miesiącu Waszyngton nałożył kolejne sankcje na Rosję w związku z jej ingerencją w amerykańskie wybory – przypomina Reuters. To sprawi, że duże zachodnie korporacje będą trzymały się raczej z daleka od takich firm jak Rosnieft, toteż Kreml stara się wzmocnić swoje relacje z Chinami.

PAP/MoRo

MSZ Rosji: zarzuty w sprawie manewrów na Białorusi to bufonada. Estończycy: rosyjskie jednostki mają bilet w jedną stonę

Zarzuty USA, że Rosja mogłaby pozostawić sprzęt wojskowy na Białorusi po przeprowadzeniu tam we wrześniu br. manewrów wojskowych „Zapad”, „to bufonada” – oświadczył Grigorij Karasin, wiceszef MSZ.

Zarzuty USA, że Rosja mogłaby pozostawić sprzęt wojskowy na Białorusi po przeprowadzeniu tam we wrześniu br. zakrojonych na szeroką skalę manewrów wojskowych, „to bufonada” – oświadczył w piątek wiceszef MSZ Rosji Grigorij Karasin, cytowany przez agencję Interfax.[related id=”31585″]

„Sztuczna bufonada wokół zaplanowanych ćwiczeń Zapad-2017 ma na celu usprawiedliwienie ostrych działań NATO wzdłuż rosyjskiego terytorium” – oznajmił Karasin w rozmowie z agencją Interfax.

Skomentował w ten sposób wypowiedź naczelnego dowódcy sił lądowych USA w Europie gen. Bena Hodgesa o tym, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy w Europie Wschodniej, a także Ukraina są zaniepokojone, iż manewry te mogą być „koniem trojańskim”, polegającym na pozostawieniu przez Rosję uzbrojenia na Białorusi.

Generał Hodges powiedział w wywiadzie udzielonym agencji Reutera, że sojusznicy będą bacznie się przyglądać, czy sprzęt wojskowy przywieziony na ćwiczenia „Zapad 2017” zostanie później wywieziony do Rosji.

Przypomnijmy, że już w kwietniu br. estoński wywiad donosił, że w zaplanowanych na jesień wielkie ćwiczenia rosyjskich i białoruskich wojsk „Zapad 2017” ma wziąć udział ponad 100 tys. żołnierzy. Będą to największe tego typu manewry od 2013 roku.

– Rosyjskie jednostki, które jadą na Białoruś, mają bilet w jedną stronę – powiedział agencji Reutera Margus Tsahkna, minister obrony Estonii. Jego zdaniem w ramach ćwiczeń Rosja planuje wysłanie na Białoruś 4 tys. wagonów żołnierzy i sprzętu. Z kolei estoński wywiad uważa, że po zakończeniu manewrów rosyjscy żołnierze pozostaną na Białorusi.

Rosyjskie ministerstwo obrony początkowo nie zareagowało na prośbę agencji o ustosunkowanie się do tej sprawy. Później Moskwa zaprzeczyła, jakoby zamierzała zagrozić stabilności w Europie.

W związku z planowanymi ćwiczeniami rosyjskie ministerstwo obrony planuje przerzucić na Białoruś nawet 80 razy więcej żołnierzy i sprzętu niż w ubiegłych latach. Wielkość manewrów została oszacowana na podstawie oficjalnych dokumentów dotyczących m.in. przetargu na usługi międzynarodowego militarnego transportu kolejowego.

W 2015 roku rosyjski MON zamawiał 125 wagonów na Białoruś, w 2016 – 50 wagonów, zaś w tym roku, według przetargu, 4126 wagonów kolejowych.

Rosyjski MON uspokaja, że są to rutynowe przygotowania przed cyklicznymi ćwiczeniami „Zapad”, których kolejna edycja odbędzie się w przyszłym roku na Białorusi. Przerzucone wojska będą liczyć maksymalnie kilka dywizji.

Białoruska opozycja doszukuje się w działaniach Rosji przygotowań do przejęcia militarnej kontroli nad ich krajem lub inwazji na terytorium Ukrainy, krajów bałtyckich czy Polski.

Miesiąc temu prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oświadczył, że NATO będzie mogło obserwować białorusko-rosyjskie manewry „Zapad 2017”.  Powiedział, że jego kraj nie zamierza ograniczać współpracy wojskowej z Rosją.

– Żądam od was wszystkich, by te manewry na terytorium naszego kraju były przejrzyste i dostępne nie tylko dla naszych przyjaciół z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, Wspólnoty Niepodległych Państw, ale także dla przedstawicieli NATO. Niczego nie ukrywamy i nie powinniśmy ukrywać. Jeśli przedstawiciele NATO chcą być obecni na naszych manewrach, to zapraszamy – mówił Łukaszenka. Deklaracja ta nie została przychylnie przyjęta przez Kreml.

PAP, Reuters, Kresy.pl/MoRo