Rosja musi wreszcie zrezygnować ze snów o potędze / Marko Mihkelson, Piotr Mateusz Bobołowicz, „Kurier WNET” 99/2022

Rosja musi zerwać ze swoją kryminalną przeszłością i uznać, że jest w przyszłości dla niej inna alternatywa niż bycie rządzonym przez czekistowską dyktaturę, jak ma to miejsce dzisiaj.

Z Markiem Mihkelsonem, przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Riigikogu – parlamentu Estonii, rozmawia Piotr Mateusz Bobołowicz.

Od 24 lutego Estonia wraz z Łotwą i Litwą są wśród państw najmocniej wspierających Ukrainę. Można by zapytać, dlaczego tak mały kraj angażuje się tak bardzo?

To dobre pytanie i bardzo łatwa odpowiedź. Martwimy się o nasze bezpieczeństwo. Martwimy się o bezpieczeństwo europejskie. Martwimy się o wolność, demokrację. I rozumiemy, jak zła i niebezpieczna jest czekistowska Rosja rządzona przez byłych oficerów KGB, na czele z Putinem.

Jak widzimy nie tylko przez kilka ostatnich miesięcy, kiedy Rosja rozpoczęła eksterminacyjną wojnę przeciwko jednemu z suwerennych narodów w środku Europy, ale od wielu, wielu lat, rosyjskie pragnienie odbudowania imperium nigdy nie straciło na znaczeniu dla rosyjskich rządzących.

Wojny w Czeczenii, w Gruzji, teraz już dziewiąty rok, odkąd trwa atak na Ukrainę – to wszystko pokazuje nam, że musimy być bardzo czujni, gotowi bronić naszych interesów, naszego sojuszu. Dlatego Estonia i inne państwa, które znają i rozumieją prawdziwą głębię tego ryzyka i to, że groźny plan Rosji nie zaczął się w tym roku, ale wiele lat temu, wspierają Ukrainę w jej wojnie o niepodległość.

To jest proste, mamy tylko to jedno wyjście. Jeśli chcemy zobaczyć w nadchodzących latach stabilną i prosperującą Europę, Ukraina musi wygrać tę wojnę o niepodległość, musi przetrwać jako demokratyczny naród, a Rosja musi zostać strategicznie pokonana. A to wymaga, oczywiście, wysiłku wielu państw, żeby wesprzeć Ukrainę w tej walce.

A jak widzi pan sytuację z Rosją po wojnie? Powiedział pan: strategicznie pokonana, ale co wtedy z nimi zrobić?

To trudne do osiągnięcia, ale także proste. Przede wszystkim Rosja nie może odnieść sukcesu w swojej eksterminacyjnej wojnie przeciwko Ukrainie. Jeśli zwyciężą, oznacza to, że nie będzie już Ukrainy. Tysiące Ukraińców zginą, będą torturowani, porywani, deportowani, co widzimy każdego dnia w wiadomościach z Ukrainy. Ale po pierwsze trzeba robić to, co zrobiliśmy my i wiele państw: udzieliliśmy Ukrainie i rządowi ukraińskiemu wszelkiego rodzaju wsparcia, żeby byli gotowi bronić własnego kraju, a ostatecznie także wyzwolić okupowane terytoria. To jest kwestia numer jeden. Oczywiście wymaga to dużo więcej, nawet na poziomie przemysłowym, żeby wspierać Ukrainę bronią, środkami ochrony i wyposażeniem. I widzę, że stajemy się w tym lepsi; mam na myśli społeczność Zachodu.

Po drugie musimy wzmocnić naszą własną obronę i wzmocnić wschodnią flankę NATO nową strategią odstraszania przez odmowę. To oznacza silniejszą obecność sojuszników w naszym regionie, zwłaszcza w państwach bałtyckich. Cieszymy się, że szczyt NATO przyniósł dobre wytyczne w tym kierunku. Teraz musimy je wprowadzić w życie.

Inny bardzo ważny obszar: przyznaliśmy Ukrainie i Mołdawii status kandydata do Unii Europejskiej. I musimy zrobić wszystko, co konieczne i pomóc Ukrainie i Mołdawii rozpocząć dużo szybszy proces integracji z resztą Europy. To oznacza również poparcie dla ukraińskiego członkostwa, przyszłego członkostwa, jestem tego bardziej niż pewien.

Ale dzień po tym, jak Ukraińcy wygrają tę wojnę, musimy zaprosić Ukrainę, by stała się częścią NATO. Mają dzisiaj najbardziej zdolną do walki armię w Europie.

I jeszcze nie mniej ważna kwestia. Strategiczna porażka Rosji widoczna jest w obszarze nordyckim, gdzie Finlandia i Szwecja są już bardzo blisko pełnego członkostwa w NATO, czego nikt nie oczekiwał przed 24 lutego, nawet w obu tych państwach. Więc miejmy nadzieję, że na koniec tego roku, gdy wszystkie 30 państw ratyfikuje ich protokoły akcesyjne, NATO rozszerzy się o Finlandię i Szwecję. To będzie duży cios, strategiczny cios dla Rosji. I kolejna ważna sprawa: musimy utrzymać silne i potrzebne sankcje przeciwko Rosji, żeby ograniczyć jej możliwości finansowania tej wojny eksterminacyjnej przeciwko Ukrainie. (…)

Łotewski parlament uznał Rosję za państwo sponsorujące terroryzm. Czy Estonia powinna zrobić to samo?

My także dyskutujemy and tym w ramach naszej komisji. Jest to podobny temat i część, powiedzmy, ogólnego podejścia do tego samego zagadnienia. Wspominałem, że ta wojna musi dojść do punktu, kiedy będziemy mogli uznać porażkę strategiczną obecnej rosyjskiej agresji. A w ramach tego społeczność międzynarodowa musi uznać, że Rosja prowadzi wojnę na Ukrainie w sposób ludobójczy. Estoński parlament, podobnie jak niektóre inne parlamenty w Europie, już uznał rosyjskie działania na Ukrainie, zbrodnie wojenne za ludobójstwo.

Jesteśmy gotowi rozważyć teraz kwestię uznania Rosji za państwowego sponsora terroryzmu i, niestety, a może „stety”, prawdopodobnie w jakiś sposób musimy międzynarodowo uznać, że jest to częścią rosyjskiej polityki, zarówno zagranicznej, jak i wewnętrznej, od wielu, wielu, wielu lat.

Zaczynając od 1917 roku, kiedy po bolszewickim przewrocie powołana do życia została Czeka. Od tego czasu Rosja, zarówno przeciwko własnym obywatelom, jak i w imię tych szalonych idei polityki zagranicznej, używa terroryzmu i udziela wsparcia dla międzynarodowego terroryzmu. Można tu przywołać bardzo aktywne zaangażowanie KGB pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych w początki wspierania islamskiego terroryzmu przez Organizację Wyzwolenia Palestyny. I przez te lata wiele międzynarodowych grup terrorystycznych było wspieranych i wykorzystywanych przez KGB, przez Związek Sowiecki.

A jeśli cofniemy się zaledwie o dwadzieścia lat, widzieliśmy akty terroru takie, jak wysadzenie budynków mieszkalnych w Moskwie i innych miastach w 1999 roku albo tak zwany atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie czy wydarzenia w teatrze w Moskwie i kilka innych epizodów, które pokazują nam, jak bardzo rosyjskie służby specjalne były zaangażowane w działania terrorystyczne, wykorzystując je do własnych celów. Mam na myśli cele rządzących. I to samo widzimy dzisiaj w Ukrainie, tak jak terroryzm nuklearny w Zaporożu czy okropne, okropne, barbarzyńskie zbrodnie wojenne, których świadkami jesteśmy, niestety, praktycznie codziennie. To pokazuje nam, że Rosja bardzo, bardzo celowo używa tych terrorystycznych taktyk. Jest dobry powód, by nazwać Rosję państwem sponsorującym terroryzm.

Cały wywiad Piotra Mateusza Bobołowicza z Markiem Mihkelsonem znajduje się na s. 1 i 2 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022.


 

  • Wrześniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Wywiad Piotra Mateusza Bobołowicza z Markiem Mihkelsonem, pt. „Rosja musi zrezygnować ze snów o potędze” na s. 1 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022

Marko Mihkleson: Musimy zaprosić Ukrainę do stania się częścią NATO. Mają obecnie najzdolniejszą armię w Europie

Marko Mihkelson, 2021/Fot. Sillerkiil/CC BY-SA 4.0

Estoński polityk o wsparciu dla Ukrainy i poparciu dla jej starań o członkostwo w Unii Europejskiej.

Marko Mihkleson wyjaśnia, czemu Estonia wspiera Ukrainę. Stwierdza, że Rosja próbuje odbudować swoje imperium.

Troszczymy się o własne bezpieczeństwo, o europejskie bezpieczeństwo. Zależy nam na wolności i demokracji. Rozumiemy jak zła i niebezpieczna jest czekistowska Rosja.

Podkreśla, że nie można pozwolić odnieść Rosji sukcesu w wojnie z Ukrainą. Dodaje, że należy wzmocnić wschodnią flankę NATO.

Musimy mieć silniejszą obecność sojuszników w naszym regionie zwłaszcza w państwach bałtyckich.

Estoński poseł wskazuje, że przed 24 lutego nikt się nie spodziewał, że Szwecja i Finlandia wejdą do Sojuszu. Dodaje, że należy wspierać dążenia Ukrainy i Mołdawii do integracji z Unią Europejską.

Musimy zaprosić Ukrainę do stania się częścią NATO. Mają obecnie najzdolniejszą armię w Europie.

A.P.

Wilno-Kłajpeda-Ryga-Tallinn. Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – Trójmorze – 25.08.2022 r.

Hanno Pevkur: wierzę, że Polska w najbliższej przyszłości będzie ważną siłą militarną w regionie

Featured Video Play Icon

Hanno Pevkur / Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz, Radio Wnet

Minister obrony Estonii Hanno Pevkur o współpracy z Polską, wsparciem dla Ukrainy, obawach przed rosyjską agresją i desowietyzacji przestrzeni publicznej.

Hanno Pevkur o akcji usuwania poradzieckich monumentów. Mówi, że są to symbole, których nie chcą oglądać w Estonii biorąc pod uwagę to, co się dzieje na Ukrainie.

Największy pomnik sowiecki w Narwie, czołg T-34,  przenieśliśmy do muzeum, bo nie ma dla niego miejsca w przestrzeni publicznej.

Minister obrony Estonii odnosi się do rosyjskiego żądania wydania rzekomej sprawczyni zamachu w którym zginęła Daria Dugina. Stwierdza, że to część toczonej przez Rosję wojny informacyjnej.

Czytaj także:

Riina Sikkut: Estonia poprze kolejne kroki naprzód w sprawie sankcji, jeśli będzie to konieczne, aby Ukraina zwyciężyła

Czy mieszkańcy Estonii boją się rosyjskiej agresji? Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego stwierdza, że inwestują w swoje bezpieczeństwo.

Rosja próbując coś zrobić występowałaby przeciw NATO, a od tego mamy artykuł 5.

Wyjaśnia, czemu Estonia tak wspiera Ukrainę.

Wojna, z którą mierzą się na swoim terytorium Ukraińcy, to nie tylko wojna Rosji z Ukrainą, lecz przeciwko całemu zachodniemu światu.

Pevkur mówi o relacjach ze swoim polskim odpowiednikiem. Cieszy się z dobrej współpracy Polską, która, jak sądzi, będzie ważną siłą militarną w regionie.

Realizujemy z Polską projekt wyrzutni Piorun.

Polityk mówi, że Estonia nie ratyfikowała umowy granicznej z Rosją. Mają podpisany protokół graniczny. Dekadę temu było blisko ratyfikacji.

Riina Sikkut: Estonia poprze kolejne kroki naprzód w sprawie sankcji, jeśli będzie to konieczne, aby Ukraina zwyciężyła

Featured Video Play Icon

Riina Sikkut/Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz, Radio Wnet

Minister spraw gospodarczych i infrastruktury Estonii o współpracy z Polską, rosyjskiej agresji na Ukrainę i sankcjach na Rosję oraz o tym, jak Tallin radzi sobie z inflacją i kryzysem energetycznym.

Riina Sikkut mówi o swoim osobistym stosunku do wojny na Ukrainie. Jak zaznacza, teraz widać, że Tallin miał rację wskazując Rosję jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy.

Rosja, która walczyła na naszej ziemi w czasie II wojny światowej i nas później okupowała jest dzisiaj mentalnie taka sama.

Minister spraw gospodarczych i infrastruktury Estonii wskazuje, że skutki gospodarcze rosyjskiej agresji na Ukrainę były mniejsze w przypadku Estonii w porównaniu do Europy Zachodniej. Estończycy od 31 lat unikali zbytniego uzależniania się energetycznego od Rosji. Inwestowali w takie źródła energii jak biomasa.

Z powodzeniem zastępujemy gaz lokalną biomasą.

Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego zauważa, że Węgry nie poparły unijnych celów redukcji gazów. Sądzi, że sankcje na Rosję są skuteczne, choć mogą być niewystarczające.

Estonia popiera kolejne kroki naprzód w sprawie sankcji, w tym dodanie siódmego i ósmego pakietu sankcji, jeśli będzie to konieczne, aby Ukraina zwyciężyła.

Czytaj także:

Wilno-Kłajpeda-Ryga-Tallinn. Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – Trójmorze – 25.08.2022 r.

Sikkut odnosi się do problemów ekonomicznych mieszkańców Estonii w związku z kryzysem energetycznym i inflacją. Ta ostatnia wynosi rekordowe 20 proc.

Nowa koalicja zgodziła się na subsydia do domowego zużycia centralnego ogrzewania gazu elektryczności, żeby złagodzić to obciążenie.

Stwierdza, że estoński rząd ulży najmniej zarabiającym przez podwyższenie kwoty wolnej od podatku.

Zamiast robić oddzielne dopłaty do chleba, czy elektryczności postanowiliśmy zwiększyć kwotę wolną od podatku dla wszystkich pracujących.

Estońska minister mówi na temat inicjatywy Trójmorza. Jak zaznacza, infrastruktura jest częścią bezpieczeństwa.

Perspektywa transatlantycka inicjatywy Trójmorza jest dla nas bardzo znacząca. Estonia i Polska mają dobrą współpracę i są ściśle związane.

Przyznaje przy tym, że projekt Rail Baltica przebiega wolniej niż zakładano.

Oczekiwaliśmy, że będzie gotowy, żeby wozić Estończyków Stalina do Berlina w 2026 roku, ale teraz wygląda to mało prawdopodobnie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Gen. Skrzypczak: Rosjanie będą odtwarzać swe zdolności bojowe w czasie zimy. Na jesieni przejdą na gospodarkę wojenną

Były dowódca Wojsk Lądowych o tym, czego spodziewać się w Dniu Niepodległości Ukrainy oraz o sytuacji na froncie i tym, jak Rosjanie wykorzystają pauzę strategiczną.

24 sierpnia Ukraina obchodzić będzie Dzień Niepodległości.  Gen. Waldemar Skrzypczak przewiduje, że Rosjanie w tym dniu dokonają ataku rakietowego na szereg dużych ukraińskich miast na czele z Kijowem.

W dniu niepodległości Ukrainy Rosjanie będą chcieli zamanifestować niezłomną wolę zniszczenia państwa ukraińskiego; należy się spodziewać wielu ataków rakietowych.

Rozmówca Jaśminy Nowak zauważa, że nie widać decydujących rozstrzygnięć ze strony armii rosyjskiej. Ukraińcy nie przeprowadzili zaś zapowiadanej wielkiej ofensywy, choć donoszą sukcesy na przyczółku chersońskim.

Żadna ze stron nie jest w stanie uzyskać wystarczającej przewagi; wojna przeciągnie się na przyszły rok.

Gen. Skrzypczak przewiduje, że Rosjanie będą odtwarzać swoje zdolności bojowe w czasie zimy i wiosny.

Od października moim zdaniem będą gotowi do tego, aby przejść na gospodarkę wojenną.

W rezultacie przyszłoroczna wiosna będzie trudnym czasem dla Ukraińców.

Czytaj także:

Zamach w Rosji. Jarosław Guzy: Raczej jest to wewnętrzna sprawa rosyjska, związana z rywalizacją o władzę

Były dowódca Wojsk Lądowych sądzi, że śmierć córki Aleksandra Dugina to efekt wewnętrznej wojny na Kremlu. Frakcja twardogłowa rywalizuje z umiarkowaną.

Nowe elity rosyjskie mają poparcie oligarchów tracących majątki na skutek wojny.

Odnosi się do żądań wysuwanych przez Kreml pod adresem Estonii, aby wydała Ukrainkę podejrzaną o dokonanie zamachu w którym zginęła Daria Dugina. Podkreśla, że nie możemy dawać się terroryzować Rosjanom.

A.P.

Co dalej z formatem 16+1? Pyffel: Czechy i Słowacja być może pójdą śladem Litwy. Polska raczej będzie balansować

Chiny i Tajwan / Fot. Wikimedia Commons (Public Domain)

Czemu państwa bałtyckie zrezygnowały ze współpracy z Chinami? Radosław Pyffel o sporze wokół polityki jednych Chin, kalkulacjach Wilna i postawie Warszawy wobec Pekinu.

Tajwan jest punktem zapalnym w relacjach między Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową. Ostatnio wyspę odwiedziła Nancy Pelosi. Spór o rozumienie polityki jednych Chin podzielił także Wilno i Pekin. Radosław Pyfffel wyjaśnia, że

Relacje między Republiką Litewską a Chińską Republika Ludowa wyglądają bardzo źle już od kilkunastu miesięcy -relacje dyplomatyczne zostały zamrożone, a wszystko ze względu na Tajwan.

Placówka dyplomatyczna Tajpej w Wilnie oficjalnie określiła się mianem przedstawicielstwa Tajwanu. W rezultacie Chiny i Litwa odwołały nawzajem swych ambasadorów. Wcześniej Litwa wycofała się z formatu 17+1. Ekspert ds. chińskich dodaje, że

Teraz w ostatnich dniach uczyniły to kolejne dwa państwa bałtyckie Estonia i Łotwa.

Według państw bałtyckich wychodząc z formatu nie mają nic do stracenia, gdyż bilans handlowy z Chinami jest właściwie ujemny. Mogą zaś zyskać w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeżeli dojdzie do eskalacji w tej części świata to od Stanów Zjednoczonych wiele będzie zależeć.

„Polska powinna zerwać współpracę z Chinami” – Žygimantas Pavilionis w Poranku Wnet

Gość Kuriera w samo południe tłumaczy, że Polska oficjalnie deklaruje trzymanie się polityki jednych Chin. Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau skrytykował przy tym ostrość reakcji Chin na działania Litwy. Jak zauważa Radosław Pyffel, Polska nie jest równie entuzjastycznie nastawiona do współpracy z Państwem Środka jak Serbia i Węgry, ale raczej nie opuści formatu 16+1.

Czechy i Słowacja być może pójdą śladem Litwy.

A.P.

Program Wschodni – korespondencja z Winnicy, wywiad z białoruskim żołnierzem, kryzys w estońskim rządzie – 16.07.2022

Wojciech Jankowski

Wojciech Jankowski i Artur Żak komentują rosyjski atak na Winnicę. Mówią o kryzysie w estońskim rządzie i stosunku mieszkańców tego kraju do wojny na Ukrainie.

Prowadzący:

Wojciech Jankowski

Artur Żak

Goście:

Jerzy Wójcicki – mieszkaniec Winnicy ostrzelanej przed trzema dniami przez Rosjan

Aleksander Klaczko – Białorusin walczący na wojnie po stronie ukraińskiej

Bartosz Chmielewski – ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich

Paweł Bobołowicz – dziennikarz Radia Wnet


Jerzy Wójcicki – komentuje bombardowanie Winnicy. Rosyjskie rakiety spadły na centralną część miasta. Znajdowało się tam nowoczesne centrum medyczne, jak i duża sala koncertowa. Mieszkańcami miasta, uważanego za oazę spokoju i dobrobytu, mocno wstrząsnęły wydarzenia sprzed 3 dni. W Winnicy zdarzały się alarmy przeciwlotnicze, ale ludzie ignorowali je, nie wierząc, że coś złego może się stać. Ostatni atak zmienił ich podejście. Lewobrzeżna część miasta zamarła. Zamknięte są wszystkie bary i retsauracje.


Aleksander Klaczko – opowiada o swoich losach w czasie wojny. Służy w pułku Kalinowskiego. Był  w Kijowie, walczył też pod Mikołajowem, Lisiczańskiem i Siewierodonieckiem. Rozmówca Wojciecha Jankowskiego podkreśla swoje oburzenie faktem, że z terytorium jego kraju Rosjanie zaatakowali Ukrainę.


Bartosz Chmielewski – komentuje rozpad Estońskiego rządu. Kryzys koalicyjny w obozie rządzących trwał od ponad miesiąca i wynikał w dużej mierze niezaspokojonych ambicji centrystów, którzy nie czuli się równoprawnym partnerem w partyjnym sojuszu. Gość Radia Wnet mówi również o stosunku mieszkańców Estonii do wojny na Ukrainie, szczególnie tych mówiących w języku Rosyjskim (szerszy opis wypowiedzi rozmówcy Wojciecha Jankowskiego znajdą Państwo TUTAJ).


Paweł Bobołowicz – opisuję sytuację panującą w Bachmucie. Dziwi się, że cały świat mówi głównie o rosyjskim ataku na Winnicę, zapominając, że ataki rakietowe Rosjan to codzienność też w wielu innych miejscach. Bachmut znajduje się pod ciągłym ostrzałem, a liczba ofiar jest stosunkowo niewielka, bo wiele osób uciekło już z miasta. Pozostało w nim jedynie około 20% mieszkańców.

K.B.

Większość mieszkańców Estonii wspiera Ukrainę. Dotyczy to nawet części rosyjskojęzycznej mniejszości – mówi ekspert OSW

Tallin/Fot. Eleanor Nelson / publicdomainpictures.net

Bartosz Chmielewski komentuje rozpad estońskiego rządu. Mówi o stosunku do wojny na Ukrainie mieszkańców Estonii, w tym rosyjskojęzycznej mniejszości.

Rozpadł się dotychczasowy rząd zbudowany przez premier Kaję Kallas. Powodem miały być ciągnące się od dłuższego czasu spory w koalicji. Członkowie Partii Centrowej nie czuli się dostatecznie dobrze traktowani. Uważali, że nie uważa się ich za równoprawnego sojusznika.

Od wczoraj mamy de facto nowy rząd. Zapowiedział on już reformy w sektorze energetycznym. Uboższym mieszkańcom mają być przyznane dodatki socjalne, które mają ochronić ich przed wysokimi cenami energii. Nowy rząd będzie musiał zmierzyć się też z wysoką inflacją. W czerwcu wyniosła ona 22%.

Czytaj też: 

Dmytro Antoniuk: być może ofensywa na odcinku chersońskim będzie w sierpniu

Mówi Bartosz Chmielewski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. W Estonii zmienił się skład rządu, nie zmieniło się jednak podejście jej mieszkańców do wojny na Ukrainie. Większość z nich wyraźnie opowiada się przeciw Rosji. Dotyczy to nawet części rosyjskojęzycznej mniejszości, która stanowi 25% estońskiej populacji.

Występują w niej podziały. Młodsze pokolenie wspiera Ukrainę, starsze albo pozostaje neutralne, albo opowiada się po stronie rosyjskiej.

Dużym skupiskiem rosyjskojęzycznej mniejszości jest Narva. 90% mieszkańców mówi tam po rosyjsku. Z tego powodu niektórzy zastanawiają się czy miasto nie stanie się kolejnym Krymem. Bartosz Chmielewski uważa jednak taki scenariusz za niemożliwy do spełnienia się. Mieszkańcy Narwy nie przejawiają dążeń separatystycznych.

Jak długo trwał kryzys w rządzie? Czy nowa koalicja ma szansę utrzymać się do wyborów? Wysłuchaj koniecznie całej rozmowy z naszym gościem!

K.B.

Gen. Waldemar Skrzypczak: Rosjanie powoli tracą zdolności operacyjne

Featured Video Play Icon

Gen. Waldemar Skrzypczak

Przerzucanie wojsk rosyjskich do Donbasu, ukraińska kontrofensywa na południu i rosyjska prowokacja w Estonii. Były dowódca Wojsk Lądowych o sytuacji na froncie.

Gen. Waldemar Skrzypczak komentuje sytuację na froncie. Ocenia, że Rosjanom nie uda się okrążyć całości ukraińskich wojsk między Słowiańskiem a Lisiczańskiem. Zauważa, że Rosjanie do walki w Donbasie przesuwają siły z innych kierunków.

Rosjanie powoli tracą zdolności operacyjne.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: planem wroga jest zająć Słowiańsk i Bachmut, by zamknąć wojska ukraińskie w kotle

Czy Ukraińcom uda się odbić Chersoń bez nowych dostaw zachodniego sprzętu? Jak wskazuje były dowódca Wojsk Lądowych, bez nowej amunicji siły ukraińskie nie przejdą do ofensywy. Dodaje, iż sprzęt, który siły ukraińskie już otrzymały, sprawia kłopot Rosjanom.

Rosja już ma poważne problemy ze sprzętem, który Ukraińcy otrzymali z Zachodu.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego komentuje naruszenie estońskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski myśliwiec. Ocenia, że Rosja nie zaatakuje państw bałtyckich, ani innych krajów NATO. Należy jednak wzmocnić obronność w regionie, aby nie dochodziło do takich sytuacji.

Należy wzmocnić obronność bałtyckich krajów, aby takich incydentów, jak ten w Estonii, nie było.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Czy powstanie nowa Unia Europejska? Boris Johnson ma pomysł na budowę sojuszu polityczno – gospodarczo – wojskowego

Boris Johnson / Fot. Annika Haas (CC 2.0)

Boris Johnson chciałby stworzyć nowy blok współpracujących ze sobą państw. W jego skład miałaby wejść między innymi Polska.

Sojusz miałby skupiać państwa ceniące suwerenność narodową i liberalizm gospodarczy. Ponadto kraje członkowskie miałyby być zdeterminowane do przeciwdziałania Rosji. Oprócz Polski, w skład nowo utworzonego bloku (pod przywództwem Wielkiej Brytanii) miałyby wejść: Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, a w późniejszym okresie prawdopodobnie też Turcja. Boris Johnson zdążył się już podzielić swoim pomysłem z Wołodymyrem Zełenskim. Prezydent Ukrainy nie dał jednak brytyjskiemu premierowi żadnej odpowiedzi.

K.B.

Źródło: DoRzeczy, Corriere della Sera