Szef EMA: istnieje związek pomiędzy preparatem AstraZeneki a rzadkimi przypadkami zakrzepicy po szczepieniu

Jak poinformował jeden z szefów EMA – istnieje „jasny” związek pomiędzy preparatem AstraZeneki a rzadkimi przypadkami zakrzepicy po szczepieniu. Oczekiwane jest kolejne oficjalne stanowisko organu.

Nie widać końca dylematów związanych z użyciem szczepionki Oxford/AstraZeneca. Europejska Agencja Leków (EMA) konsekwentnie głosi, że korzyści płynące ze stosowania preparatu zdecydowanie przewyższają ryzyko.

Jak relacjonują dziennikarze „Politico” po długich sporach związanych z kontraktami i dostawami przed europejskimi organami regulacyjnymi pojawiają się kolejne wyzwania w zw. z możliwymi działaniami niepożądanymi, które może wywoływać szczepionka.

W ostatnim wywiadzie dla włoskiego dziennika „Il Messaggero” szef strategii szczepień EMA Marco Cavaleri  stwierdził, że istnieje „jasny” związek pomiędzy preparatem AstraZeneki a rzadkimi przypadkami zakrzepicy po szczepieniu. Mimo to, Europejska Agencja Leków nie wydała jeszcze oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Równocześnie, ten sam przedstawiciel EMA przyznał w wywiadzie, że choć istnieje prawdopodobieństwo związku pomiędzy stosowaniem preparatu AstraZeneki a zakrzepami krwi, to nadal korzyści przewyższają ryzyko.

Takie stanowisko potwierdza m.in. coraz większa ilość rzadkich, lecz poważnych odnotowanych przypadków zakrzepicy w Wielkiej Brytanii – kraju, w którym szczepi się głównie AstraZeneką. Druga strona medalu jest taka, że wg oficjalnych statystyk, dzięki zastosowaniu tego preparatu śmierci z powodu koronawirusa uniknęło ok. 6,1 tys. Brytyjczyków.

W swoim poprzednim oświadczeniu Europejska Agencja Leków stwierdziła jednogłośnie, że zakrzepy są „niezwykle rzadkim” efektem ubocznym szczepionki AstraZeneki. Jednocześnie, prawdopodobnym jest, że poszczególne kraje będą nadal wprowadzać własne restrykcje odnośnie stosowania tego preparatu.

Jak przekazali we wtorek dziennikarzom „Politico” przedstawiciele EMA, wypowiedź Marca Cavaleriego była jedynie „wstępnym, osobistym komentarzem”. Europejska Agencja Leków zapowiada, że swoje nowe oficjalne stanowisko opublikuje już w czwartek.

N.N.

Źródło: Onet.pl

Polski i ukraiński MSZ: Nord Stream 2 już dostatecznie zniszczył Zachód. Czas położyć temu kres

Zbigniew Rau i Dmytro Kuleba opublikowali wspólny artykuł na łamach Politico w którym podkreślają między innymi rolę USA w zatrzymaniu Nord Stream 2.

W poniedziałek rano, na łamach Politico pojawił się wspólny tekst ministrów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy, Zbigniewa Raua i Dmytro Kuleby. Ministrowie podkreślają w nim ważną rolę Stanów Zjednoczonych w procesie blokowania projektu Nord Stream 2 i braki w integracji europejskiej, które uwypukla projekt gazociągu.

„Jako ministrowie spraw zagranicznych musimy dostrzec przeszkody, które nie pozwalają Europie na prawdziwe zjednoczenie. Najważniejszą z nich jest fałszywe przekonanie, że wolny świat jest elitarnym klubem, gdzie interesy narodowe członków są ważniejsze niż interesy ogółu” – czytamy w tekście.

Omijanie Europy środkowej

Rau i Kuleba zauważają że Rosja wykorzystuje gaz po to, by zakłócić proces przyłączenia do świata zachodniego Europy środkowej:

„Najpierw w 2006 roku, a następnie w 2009 roku Rosja wykorzystała swój status wyłącznego dostawcy i odcięła dostawy gazu ziemnego na Ukrainę bez podania przyczyny. Biorąc pod uwagę znaczenie ukraińskiej infrastruktury w transporcie rosyjskiego gazu ziemnego na zachód, reszta Europy odczuła konsekwencje […] Jednak Kreml był zajęty przygotowywaniem planu, który wzmocniłby jego kontrolę nad dostawami gazu do Europy i oddzielił Ukrainę od reszty Europy” – czytamy w Politico.

Ministrowie spraw zagranicznych Ukrainy i Polski podkreślają że Nord Stream 2 to „gazociąg biegnący po dnie Bałtyku bezpośrednio z Rosji do Niemiec, z pominięciem Europy Środkowej”

Rola Stanów Zjednoczonych

Zbigniew Rau i Dmytro Kuleba zwrócili się w artykule bezpośrednio do prezydenta USA Joe Bidena:

„Wzywamy prezydenta USA Joe Bidena do użycia wszelkich dostępnych mu środków, aby nie dopuścić do realizacji tego projektu [Nord Stream 2 red.].”

Ich zdaniem w kwestii Nord Stream 2 Stany Zjednoczone nadal odgrywają kluczową rolę. Muszą odrzucić twierdzenia, że Nord Stream 2 stał się „zbyt duży, by upaść” i że trzeba go po prostu dokończyć. Jeśli projekt zakończy się sukcesem, Rosja może próbować przekonać ukraińską opinię publiczną, że Zachód nie dba ani o własne zasady, ani o bezpieczeństwo i dobrobyt Ukrainy.

Nie chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Niemiec

W tym projekcie nie chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Niemiec, piszą ministrowie. Ukraina głęboko docenia wysiłki Niemiec na rzecz zaprowadzenia pokoju w rozdartym wojną regionie Donbasu oraz ich istotne wsparcie dla ukraińskich reform.

Według Raua i Kuleby Niemcy muszą spojrzeć na projekt z szerszej perspektywy:

„Szanujemy prawo Niemiec do wyrażania swojego punktu widzenia. Jesteśmy również głęboko przekonani, że tego rodzaju projekty nie mogą być postrzegane wąsko przez pryzmat stosunków dwustronnych, ale zamiast tego należy je traktować z szerszej perspektywy interesów i bezpieczeństwa Europy jako całości” – podsumowują szefowie dyplomacji.

 

Źródło: Politico

J.S.

Biniecki: Służby specjalne mają doskonałą wiedzę na temat tego koronawirusa

Waldemar Biniecki o protestach w Stanach Zjednoczonych, działalności Bill & Melinda Gates Foundation, szczepieniach na HPV w Indiach oraz o tym, co wiemy na temat koronawirusa.


Waldemar Biniecki mówi, że demonstracje odbywają się najczęściej pod budynkami stanowej administracji. Protestujący pragną, aby gospodarka została otworzona. Jak mówi nasz gość, to Joe Biden nawołuje do protestów, przez co zachowuje się nieodpowiedzialnie.

Ponadto publicysta opowiada na temat szczodrości Bill & Melinda Gates Foundation wobec Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Chodzi o aż 395 grantów dla WHO  wynoszących łącznie 3,6 miliarda dolarów. Biniecki przypomina artykuł poświęcony temu aspektowi działalności amerykańskiego miliardera. Przypomina sprawę kontrowersyjnych szczepień dziewczynek na HPV w Indiach prowadzonych przez organizację PATH, której jednym ze wspomożycieli jest Fundacja Gatesów.

Służby specjalne mają doskonałą wiedzę na temat tego koronawirusa.

Felietonista „Tygodnika Solidarność” zaznacza, że wciąż nie ma informacji czym jest koronawirus. Ustalenia na temat tego jak się infekujemy pochodzą jeszcze, jak twierdzi, ze starych badań nad SARS.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Rakowski: Eksperci z Izraela stwierdzili, że podsłuchiwanie przez ten kraj USA to absurd. Politico jest innego zdania

– Eksperci z Izraela stwierdzili, że szpiegowanie przez ten kraj USA to absurd. Jego relacje z Trumpem są bowiem tak ciepłe, że wszelkie niesnaski można wyjaśnić telefonicznie – mówi Paweł Rakowski.

 

 

Paweł Rakowski, ekspert bliskowschodni, odnosi się do doniesień portalu Politico, który jako pierwszy poinformował o możliwym rozmieszczeniu urządzeń do nadzoru telefonów komórkowych w pobliżu Białego Domu. Podający tę informację serwis powołał się na trzech anonimowych byłych wyższych urzędników Stanów Zjednoczonych. Ambasada Izraela jednak zdecydowanie zaprzeczyła tym informacjom. Prezydent USA Donald Trump również nie daje wiary doniesieniom.

Gość Kuriera w samo południe zwraca uwagę, że wzajemne szpiegowanie się przez obydwa kraje od dłuższego czasu jest faktem powszechnie znanym. W grudniu 2015 r. dziennik „Wall Street Journal” poinformował bowiem o tym, że amerykańskie służby mogły podsłuchiwać rozmowy izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. W 2013 r. natomiast na światło dzienne wyszła kwestia inwigilacji, która była prowadzona przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego USA. W czasie trwania podsłuchiwany miał być także szef rządu Izraela.

Oczywiście, Izrael jako że ma doktrynę taką, że jesteśmy sami, nikt nas nie lubi i ich zdaniem muszą patrzeć na ręce każdemu. Oczywiście izraelscy dziennikarze, a przede wszystkim eksperci, byli szefowie Mosadu (…) stwierdzili, że to jest absurdalna rzecz żeby izraelskie służby szpiegowały i podsłuchiwały Donalda Trumpa tym bardziej, że relacje pomiędzy amerykańskim prezydentem a Izraelem są tak serdecznie i tak dobre, że wystarczy jeden zwykły telefon, żeby wszelkie nieporozumienia sobie wyjaśnić.

Rakowski przytacza także inne doniesienia medialne, według których od kilku miesięcy toczą się tajne spotkania pomiędzy Arabią Saudyjską i Iranem. Jest to o tyle ciekawe, że oba kraje od 2015 r. nie utrzymują ze sobą stosunków dyplomatycznych i znajdują się na krawędzi wojny ze sobą.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Saryusz-Wolski: List Macrona do państw UE jest mało wiarygodny; nawołuje do pojednania, a jednocześnie skłóca i oskarża

– List Macrona ukazuje ogólną chorobę trawiącą UE. Polega ona na tym, że politycy mający mandat w kraju A, B, C chcą samodzielnie meblować tę organizację – mówi Jacek Saryusz-Wolski.

Jacek Saryusz-Wolski, poseł do Parlamentu Europejskiego, komentuje list prezydenta Francji Emmanuela Macrona do mieszkańców Europy. Tekst ukazał się w poniedziałek w gazetach 28 państw unijnych – w Polsce opublikowała go „Rzeczpospolita”.

Polski polityk nie zostawia na apelu głowy państwa suchej nitki – stwierdza wprost, że „to wygląda na esej studencki na ocenę 3, może 3+”. Mówi, że list jest jednocześnie spójny i chaotyczny, znalazło się w nim miejsce zarówno na pustosłowie, jak i na nowe szczegóły techniczne. Tymi ostatnimi jest pomysł powołania w ramach Unii Europejskiej nowych instytucji i sporządzenia kolejnych umów. Macron zaproponował utworzenie m.in. Europejskiej Agencji Obrony Demokracji czy Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz opracowania nowego traktatu obrony i bezpieczeństwa.

Gość Poranka określa propozycje prezydenta Francji mianem „starego wina w nowych butelkach”. Powołuje się przy tym na pojawiające się z różnych krajów głosy, według których apel głowy państwa jest nową wersją przemówienia, które wygłosił on w 2017 r. na Sorbonie.

Saryusz-Wolski zauważa, że Macron w swoim orędziu dzieli Unię, poszukując w niej przeciwników, których nazywa nacjonalistami. Europoseł jest zdania, że list raczej budzi wątpliwości niż przekonuje do zawartych w nim racji. Sądzi również, że jest on pewną opcją marketingową przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Twierdzi, że jest ona o tyle ciekawa, gdyż ustanawia pewien precedens – po raz pierwszy lider jednego państwa unijnego zwraca się bezpośrednio ponad głowami innych państw do obywateli.

Gość Poranka mówi także o ocenie postulatów prezydenta Francji przez gazetę Politico.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.