Zapraszamy na specjalny Poranek WNET realizowany wspólnie z Telewizją Republika

Zanim prezydent USA zostanie przyjęty na Zamku Królewskim przez prezydenta Rzeczypospolitej – my zapraszamy w czwartek na wyjątkowy Poranek WNET z Krakowskiego Przedmieścia. Słuchaj teraz na żywo!

Wśród gości Aleksandra Wierzejskiego będą:  Michał Dworczyk, wiceminister obrony narodowej, dr Jacek Bartosiak, ekspert od strategii i geopolityki, dr Paweł Zyzak, historyk, badacz relacji polsko-amerykańskich, dr Maciej Szymanowski, wykładowca Uniwersytetu Katolickiego w Budapeszcie, znawca polityki środkowoeuropejskiej, Witold Repetowicz, publicysta portalu Defence24, ekspert od spraw Bliskiego Wschodu, Julian Kulski, architekt, wieloletni pracownik Banku Światowego, powstaniec warszawski, Jan Bogatko, korespondent Radia WNET w Niemczech.

Słuchajcie nas w Radiu Warszawa, Radiu Nadzieja i na wnet.fm


Prowadzący: Aleksander Wierzejski

Wydawca: Antoni Opaliński

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Luiza Komorowska


Część pierwsza:

Paweł Zyzak o wizycie Donalda Trumpa w Polsce i relacjach zachodniej prasy na jej temat

Dzień 7. z 80 / Wiceminister sprawiedliwości: Konstytucja powinna zaczynać się od słów „W imię Boga Wszechmogącego”

PRZEMYŚL / 04.07– Polityk nie powinien być komiwojażerem, załatwiaczem. (…) Kryzys wiary spowodował w konsekwencji kryzys także w polityce – powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

– Konstytucja, którą mamy, to efekt kompromisu między lewicowym liberalizmem a postkomunizmem – powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Jego zdaniem sformułowanie z Preambuły do Konstytucji z 1997 roku: „My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary” przypomina sformułowanie z czasów Gomułki „partyjni i bezpartyjni, wierzący i niewierzący” i jest sformułowaniem aksjologicznie pustym i nieprawdziwym.

Aksjologia Konstytucji

– Aksjologia Konstytucji RP musi być jasno określona i zakorzeniona w tradycji. Konstytucja powinna zaczynać się wezwaniem „W imię Boga Wszechmogącego” – uważa gość Poranka Wnet. Według niego ma to odniesienie do całości dalszych uregulowań i sposobu patrzenia na politykę.

[related id=”27824″]- W sytuacji, w której wiara jest ostoją i fundamentem myślenia o państwie, widać to w trosce o dobro wspólne – powiedział Marcin Warchoł. Podnosił zalety myślenia przez pryzmat tradycji, rodziny, a nie tylko z perspektywy „mnie” i „moich partykularnych interesów”.

– Polityk nie powinien być komiwojażerem, załatwiaczem.(…) Kryzys wiary spowodował w konsekwencji kryzys także w polityce – powiedział wiceminister, zwracając uwagę na to, że mamy często do czynienia z uprawianiem postpolityki.

– Polityka bez wiary i Boga staje się jedynie lobbowaniem na rzecz silnych podmiotów gospodarczych – stwierdził. Jego zdaniem na taką politykę nie można się godzić.

Amber Gold i afery gospodarcze

– „To nie moja ręka”, „nic o tym nie wiedziałem”, „gdzieś tam byłem, ale nie do końca” – można powiedzieć, że w taki sposób zachowuje się były szef Amber Gold – powiedział wiceminister Warchoł pytany o Marcina P., który nie uważał swojej firmy za piramidę finansową i „zarobił” na niej 20 milionów złotych. Jak zaznaczył, zdaje sobie sprawę z tego, że jest to linia obrony przyjęta przez byłego szefa Amber Gold. Zwrócił uwagę, że na dwa pytania członków sejmowej komisji ds. zbadania Amber Gold – czy jest słupem i czy obawia się o swoje życie i zdrowie – „zapadło znamienne milczenie”.

– Linia obrony, jaką przyjął przesłuchiwany, wpisuje się w całą jego postawę jako słupa – powiedział Warchoł. Zaznaczył przy tym, że prawdopodobnie ktoś inny go wykorzystywał do swoich celów, „ktoś znacznie wyżej postawiony”. Jego zdaniem P., jeśli wyjdzie po kilku latach z więzienia, nie będzie mógł cieszyć się majątkiem zgromadzonym w wyniku przestępczego procederu, bowiem ministerstwo już wprowadziło cały pakiet zmian mających zapobiec tego typu sytuacjom.

Konfiskata rozszerzona

– Przypomnę, państwo odzyskało jedynie 300 złotych od mafii pruszkowskiej – podkreślił,[related id=” 27819″] dodając, że tymczasem traciło miliardy złotych z powodu „karuzeli vatowskich”. Wspomniał też niedawną sytuację z Polic. – Takie przypadki pokazują, że wprowadzane zmiany idą w dobrym kierunku – powiedział, zwracając uwagę na ostatnią propozycję ministra Zbigniewa Ziobry, dotyczącą wprowadzenia do kodeksu karnego pojęcia „wielkiej afery gospodarczej” i zaostrzenia kar dla „aferzystów” od trzech do 15 lat, jeżeli wartość wyłudzenia wynosi do 5 milionów złotych, a gdy do 10 milionów złotych – od pięciu lat do 25 lat pozbawienia wolności. Wiceminister mówił również o wprowadzeniu konfiskaty rozszerzonej i o przerzuceniu na oskarżonego ciężaru dowodu, to jest wykazania, że jacht, limuzyna, willa zostały nabyte legalnie.

– To co, że „aferzyści” dostawali kary więzienia, skoro po kilku latach wracali do swych majątków i traktowali to jako ryzyko zawodowe? – powiedział gość Poranka Wnet. Podkreślił, że najczęściej rodzina i znajomi żywili się z tych bezprawnie zgromadzonych majątków.

– Mafie vatowskie już odczuwają, że skutecznie walczymy z tym procederem – pochwalił się wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem zmiany idą w bardzo dobrym kierunku, o czym świadczy skuteczność, z jaką aktualnie ściągany jest VAT.

Polscy sędziowie i elementarne poczucie przyzwoitości

– Polscy sędziowie zarabiają stosunkowo dobrze w porównaniu do ich kolegów z Europy Zachodniej. W Polsce początkujący sędzia zarabia 2,1 średniej krajowej, a chociażby we Francji to jest 1,1, a w Niemczech 0,9 średniej – powiedział wiceminister Warchoł. Przypomniał, że uposażenie to wzrasta w miarę upływu kariery zawodowej. W sądach okręgowych uposażenie dla sędziego w stanie spoczynku wynosi ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie. Jego zdaniem jest to rażąco dużo w porównaniu z sytuacją wielu Polaków, którzy dziś martwią się o swoje pieniądze na emeryturze, bo średnio jest to mniej niż 2 tysiące złotych.

– Uposażenia sędziowskie mogą zapewniać, jak na polskie warunki, całkiem dostatnie i godne życie – powiedział wiceminister Warchoł. Jego zdaniem lata bezkarności spowodowały, że „niektórzy z sędziów zatracili elementarne poczucie przyzwoitości”.

– Reforma sądownictwa przywróci poczucie, że także i sędziów obowiązuje dziesięć przykazań Bożych – powiedział wiceminister sprawiedliwości.

MoRo

 

 

 

Dzień 7. z 80 / Wojciech Bakun: Prezydent Tadeusz Ferenc nie ma mieszkań dla rzeszowian, ale dla uchodźców je znajdzie?

PRZEMYŚL – 04.07 – Referendum w sprawie przyjmowania uchodźców przez władze miast, które zadeklarowały taką gotowość, to bardzo dobry pomysł – powiedział poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w Poranku Wnet.

– Decyzja prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, który przyłączył się do unii miast chcących przyjąć dla nas – emigrantów, dla niego – „uchodźców”, jest nieprzemyślana i polityczna – powiedział poseł Wojciech Bakun, który uważa, że  władze Rzeszowa chcą tylko zamanifestować, że mają odmienne poglądy od obozu rządzącego.

Zdaniem posła Kukiz’15 Przemyśl to najważniejsze i najstarsze miasto Podkarpacia, mimo że miastem wojewódzkim jest leżący nieopodal Rzeszów.

– Decyzja ta nie spotkała się z entuzjazmem rzeszowian, gdzie byłem wczoraj, bowiem w Polsce mamy wyrobiony stosunek do kwestii przyjmowania emigrantów i jak pokazują dane, ponad 70 procent Polaków jest temu przeciwna – powiedział Bakun. Zwrócił uwagę na słowa Ferenca, który zadeklarował, że ma mieszkania dla uchodźców.

– Czy rzeczywiście ma 500-1000 mieszkań, skoro rzeszowianie czasami czekają po kilkanaście lat na przydział takiego lokum? – pytał w Poranku Wnet poseł Kukiz’15. Jego zdaniem to decyzja nieprzemyślana i bardzo mocno polityczna.
Referendum w sprawie przyjmowania uchodźców przez władze miast, które zadeklarowały taką gotowość, to bardzo dobry pomysł ze względu na to, że to właśnie mieszkańcy będą sąsiadować z ludźmi z obcych kulturowo kręgów. Poseł przewiduje, że w przypadku prezydenta Ferenca, który w poprzednich wyborach wygrał już w pierwszej turze, deklaracja w sprawie emigrantów może się okazać klasycznym samobójem.

Na Podkarpaciu formułuje się 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej z siedzibą w Rzeszowie. Dwie jej kompanie mają swoją siedzibę w Przemyślu.

– Miała być jedna kompania przemyska, ale udało się wynegocjować kompanię powiatową i miejską – powiedział Bakun, chwaląc miejscowe władze samorządowe. Sam poseł zna wiele osób ze swojego okręgu wyborczego, które złożyły swój akces do OT. Często są to ludzie mający za sobą „harcerstwo czy przynależność do Strzelca, ale nie tylko” – powiedział gość Poranka Wnet z Przemyśla. W większości to osoby wykształcone, po studiach, też prawnicy. Jego zdaniem do OT przychodzą ludzie nastawieni patriotyczne, ci, którzy czują „potrzebę służenia w chwilach zagrożenia”.

– Eksponowanie patriotyzmu przez ludzi na ziemi przemyskiej jest uwarunkowane historycznie – powiedział poseł Kukiz’15. Wspomniał tu o historii Orląt Przemyskich i Lwowskich, a także o działalności na tym terenie grup rekonstrukcyjnych zajmujących się odtwarzaniem przebiegu bitew, jakie miały miejsce na tych ziemiach, ale nie tylko.

Zniesienie obowiązku wizowego dla Ukraińców, zdaniem posła Kukiz’15, nie przyniosło zauważalnego wzmożenia ruchu.

– Nie spowodowało to masowego najazdu na Polskę Ukraińców. Powiedzmy sobie szczerze: zaledwie kilka procent Ukraińców ma paszporty biometryczne upoważniające do wjazdu bezwizowego – powiedział gość Poranka.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

4.07 / W 80 dni dookoła Polski / Dzień 7 / Poranek Wnet z Przemyśla. Minęły trzy lata od ostatniej wizyty Radia Wnet

Goście Poranka Wnet: Arcybiskup senior Józef Michalik; Robert Choma – prezydent Przemyśla; Marcin Warchoł – wiceminister sprawiedliwości; Wojciech Bakun – poseł Kukiz’15; Jan Jarosz – dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej; Janusz Felczyński – ludwisarz; Zbigniew Bednarczyk – właściciel wytwórni fajek; Irena Lasota – dziennikarka, publicystka i działaczka opozycji w PRL, na stałe mieszkająca w Waszyngtonie. […]

Goście Poranka Wnet:

Arcybiskup senior Józef Michalik;

Robert Choma – prezydent Przemyśla;

Marcin Warchoł – wiceminister sprawiedliwości;

Wojciech Bakun – poseł Kukiz’15;

Jan Jarosz – dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej;

Janusz Felczyński – ludwisarz;

Zbigniew Bednarczyk – właściciel wytwórni fajek;

Irena Lasota – dziennikarka, publicystka i działaczka opozycji w PRL, na stałe mieszkająca w Waszyngtonie.


Prowadzący: Aleksander Wierzejski;

Wydawca: Antoni Opaliński;

Realizator: Andrzej Gumbrycht;


 

Część pierwsza:

Wojciech Bakun – o problemie przyjmowania uchodźców do Polski i kwestii ukraińskiej w Przemyślu;

Abp Józef Michalik – jak państwo powinno postępować w kwestii kryzysu imigracyjnego. Dlaczego nie powinno się wpuszczać do Europy wszystkich imigrantów, a ofiarom wojny na Bliskim Wschodzie trzeba pomagać na miejscu;

Irena Lasota – czego możemy się spodziewać po wizycie prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie, o opinii o Polsce przekazywanej przez część amerykańskich mediów w oparciu o informacje dziennikarzy „Gazety Wyborczej” oraz o przygotowaniach do Święta Niepodległości;

Robert Choma – o dotychczasowych działaniach rządów Prawa i Sprawiedliwości, oczekiwaniu na konkretne skutki Pakietu dla Miast Średnich oraz realizację rządowego programu Mieszkanie Plus. Prezydent Przemyśla mówił również o kwestii relacji polsko-ukraińskich;

 

Część druga:

Marcin Warchoł – o potrzebie wpisania Boga do projektu nowej Konstytucji i oparciu prawa na wartościach wypływających z religii chrześcijańskiej. Gość Poranka Wnet odniósł się również do problemu wyjaśnienia afery Amber Gold i nowych mechanizmów odbierania złodziejom i bandytom majątków pochodzących z przestępstw, poprzez konfiskatę rozszerzoną oraz podniesienie kary za wielką aferę gospodarczą do 25 lat więzienia. Minister Warchoł skomentował też sytuację w wymiarze sprawiedliwości, założenia reformy sądów oraz zarobki sędziów.

Część trzecia:

Jan Jarosz – o tysiącletniej historii Ziemi Przemyskiej, zasobach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej  oraz o walorach turystycznych Przemyśla i okolic;

Janusz Felczyński – o procesie wytwarzania dzwonów i tradycji pracy ludwisarskiej;

Zbigniew Bednarczyk – jak wygląda produkcja fajek i co łączy fajczarstwo z kresową duszą, ciągle żywą w Przemyślu.


 


 

Posłuchaj całego Poranka Wnet:

 

Powstaniec i syn prezydenta okupowanej Warszawy: To nasza wina, że w USA nie szanują polskich rządów. Brakuje lobbingu

Tutaj jest potrzebna wielka amerykańska firma, która zna się na mediach, na szkolnictwie, wie jak się dostać do Kongresu i Senatu – mówił w Poranku Wnet Julian Eugeniusz Kulski.

 

Julian E. Kulski w rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim stwierdził, że Amerykanie kochają Polaków, ale nie lubią polskich rządów. Winne są kłamstwa na temat historii Polski, i Polaków jako nacji co najmniej współpracującej z hitlerowcami. Jego zdaniem jesteśmy sami sobie winni, ponieważ nie prowadzimy właściwego lobbingu na rzecz naszego kraju. Pomimo olbrzymich kosztów, dobry lobbing przynosi olbrzymie zyski. Jako przykład podał Izrael, który dostanie broń od Stanów Zjednoczonych.

Jak mówi, działania muszą być prowadzone na szeroką skalę. Sam też stara się działać dla dobra kraju: – Wydałem książki, które zostały rozesłane do wszystkich szkół w pięćdziesięciu stanach. […] Chciałbym, żeby Polska i Ameryka były jak najbliżej. Polska poza Wielką Brytanią jest najbliższym aliantem, ale nie jesteśmy tak traktowani i to nasza wina.

– Mamy tyle broni, tyle materiałów, ale jest za dużo rozproszenia. Tutaj jest pani Anders, tutaj jest MON, MSZ. Trzeba to wszystko zebrać w jedną grupę i mieć silną propagandę, żeby amerykanie wiedzieli, czym Polska jest. […] Tutaj jest potrzebna wielka amerykańska firma, która zna się na mediach, na szkolnictwie, wie, jak się dostać do Kongresu i Senatu – powiedział.

[related id=”26203″]

Ostatnio na rynku ukazała się kolejna książka dotycząca życia w okupowanej Warszawie. Tym razem jest to biografia Juliana Spitosława Kulskiego:

– Czekałem na to siedemdziesiąt lat. Kiedy zapyta pan przechodnia, kim był Julian Kulski, to by pan zobaczył pustkę. To trzydziesty prezydent miasta Warszawy, największy przyjaciel Stefana Starzyńskiego. Po aresztowaniu Stefana Starzyńskiego ojciec obiecał mu, że będzie się opiekował Warszawą i warszawiakami.

Podczas okupacji kierowana przez niego administracja ratowała życie tysięcy mieszkańców Warszawy oraz walczących w konspiracji żołnierzy i działaczy politycznych, m.in. Stefana „Grota” Roweckiego oraz Jana Stanisława Jankowskiego. Przekazane przez niego fikcyjne aryjskie dokumenty pozwoliły na uratowanie życia setek osób pochodzenia żydowskiego.

– To były fałszywe dokumenty, ale były stemplowane przez Niemców. Było to możliwe, ponieważ ojciec powiedział, że wszystkie dokumenty spłonęły w 1939 roku, więc dostał pozwolenie na wystawianie nowych – tłumaczył Julian E. Kulski.

Po wojnie Julian Spitosław Kulski kontynuował działalność patriotyczną w nieformalnej opozycji wobec komunistycznych władz. Za swoje zasługi został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, dwukrotnie Złotym Krzyżem Zasługi, Orderem Virtuti Militari oraz czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Książka „Julian Kulski. Prezydent okupowanej walczącej Warszawy” autorstwa Magdaleny Stopy to pierwsza biografia tego wybitnego Polaka. Marzeniem jego syna jest, aby powstał również film, podobny do „Azylu”.

Dlaczego warto walczyć o niepodległość?

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

 

okładka książki „Julian Kulski. Prezydent okupowanej walczącej Warszawy”

Sędzia Wojciech Łączewski wziął udział w piętrowej prowokacji politycznej, mającej podważyć legalność działania TK?

Piotr Andrzejewski w Poranku Wnet mówił o tym, jak „polityczni charakteropaci” wraz „totalną opozycją” próbują zakłócić działanie organów państwa, wykorzystując do tego wymiar sprawiedliwości.

Ostatnim gościem Poranka WNET był senator Piotr Łukasz Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu, adwokat, w czasach PRL występujący jako obrońca w procesach działaczy opozycji solidarnościowej.

Senator wypowiadał się na temat kolejnego kontrowersyjnego zachowania sędziego Wojciecha Łączewskiego, który w prowadzonym przez siebie procesie cywilnym (po stronie pozwanej jest Trybunał Konstytucyjny) podał w wątpliwość prawidłowość powołania sędzi Julii Przyłębskiej na stanowisko Prezesa TK, kwestionując ważność pełnomocnictwa udzielonego adwokatowi, który miał reprezentować TK w tym procesie.

Piotr Andrzejewski nie może wyjść z zadziwienia, do czego mogą posunąć się ludzie  dotknięci – jak to określił – polityczną charakteropatią w wykonywaniu swoich funkcji. Jego zdaniem sędzia Wojciech Łączewski już kilkukrotnie dał dowody na to, że nie jest sędzią bezstronnym ani niezawisłym.

Tym razem – twierdzi senator – sędzia ten wziął udział w piętrowej prowokacji politycznej, mającej na celu przeciwdziałanie funkcjonowaniu Trybunału Konstytucyjnego. Prowokację rozpoczęto złożeniem przez „jakiegoś figuranta” rzekomo indywidualnej skargi konstytucyjnej, która nie powinna być przez TK przyjęta do rozpoznania. TK tę skargę musiał odrzucić, tzn. formalnym rozstrzygnięciem zdecydować, że TK nie może się nią zająć. To był pretekst, żeby – kwestionując to rozstrzygniecie na drodze sądowej – zarzucać, że nie zostało ono wydane przez osoby, będące prawidłowo powołanymi sędziami TK. Z tego powodu ów „figurant” wystąpił do sądu cywilnego, żądając od TK odszkodowania.

Ta właśnie sprawa trafiła do sędziego Wojciecha Łączewskiego, który uznał, że są wątpliwości co do ważności pełnomocnictwa, udzielonego przez prezes TK, Julii Przyłębskiej, gdyż prawidłowość jej powołania budzi wątpliwości. – W ten sposób – uważa senator – buduje się pewną piramidę podważającą legalność funkcjonowania aktualnego składu Trybunału Konstytucyjnego.

To – według Piotra Andrzejewskiego – włącza się w działalność tzw. opozycji totalnej, usiłującej zakłócić funkcjonowanie organów państwa tylko dlatego, że nie one nimi dysponują. Obliczone jest to na dezinformację i „zakrzyczenie rzekomymi autorytetami”. Przez powtarzanie ciągle tego samego (na zasadzie goebbelsowskiej propagandy) ma to doprowadzić do tego, żeby ludzie w Polsce i za granicą uznali, że „coś jest” w tym, co się mówi. Senator nazwał to matactwem informacyjnym.

Zdaniem senatora, niektóre zawody zaufania publicznego, w tym sędziowie, cierpią na źle rozumianą solidarność środowiskową i zawodową. Przez to – będące w mniejszości – jednostki nie są z z tych grup zawodowych eliminowane i jak łyżka dziegciu psuje beczkę miodu, tak oni szkodzą całej grupie.

W związku z tym wszystkim Piotr Andrzejewski uważa, że konieczna jest głęboka reforma wymiaru sprawiedliwości, w tym reforma Krajowej Rady Sądownictwa, którą przeprowadza rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Zapraszamy do słuchania.

JS

Korea Południowa / Sojusz państwa z wielkimi firmami prowadzi do licznych problemów z korupcją i brakiem klarowności

O sytuacji gospodarczej i politycznej na Półwyspie Koreańskim w Poranku Wnet (26 czerwca) Aleksander Wierzejski rozmawiał z Romanem Husarskim, ekspertem z Centrum Studiów Polska-Azja.

Republika Korei (czyli Korea Południowa) żyje w cieniu wojny koreańskiej (1950-53 r.), która nie została oficjalnie zakończona. Komunistyczna Korea Północna co jakiś czas daje znać o sobie, tak że mieszkańcy Korei Południowej nie mogą być spokojni, choć w pewien sposób się do groźby wojny przyzwyczaili, udało im się ją zneutralizować czy też oswoić. Niepokój daje jednak o sobie znać w życiu codziennym – znajoma Romana Husarskiego miewa „nuklearne sny”. Zagrożenia nuklearnego nie da się nie zauważyć, choćby metro jest jednocześnie schronem atomowym.

Korea Południowa jest dziś  jednym z najbogatszych państw świata, pomimo tego, że gdy wychodziła z okupacji japońskiej po II wojnie światowej, była krajem bardzo biednym, praktycznie bez przemysłu. Pomoc humanitarną otrzymywała m.in. z Etiopii i Somalii. Tym, co wyróżnia system gospodarczy Korei Południowej, jest, jak to ujął Roman Husarski, sojusz państwa z wielkimi firmami. Poszczególne czebole, państwowo-prywatne konglomeraty gospodarcze, np. Samsung, wypracowują nawet kilkanaście procent PKB. Prowadzi to do licznych problemów z korupcją i brakiem klarowności w relacjach z politykami. Partie, wygrywające wybory, głoszą postulaty zmiany tego stanu. Do tej pory jednak to się nie udało.

Relacje mieszkańców Korei Południowej z Koreą Północną są bardzo ograniczone. Przekazy medialne nie przenikają się. Media północnokoreańskie traktowane są jak wroga propaganda, a korzystanie z nich obarczane restrykcjami (np. wymagane na to są pozwolenia).

Blokada informacyjna i komunikacyjna między oboma państwami na Półwyspie Koreańskim, nie jest jednak już tak szczelna jak dawniej. Niektórym podzielonym granicą rodzinom udaje się komunikować za pomocą przekazywanych przez granicę pendrive’ów lub chińskich sieci telefonicznych działających po obu stronach.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, w której także między innymi o tym, czy w Korei Północnej nadal panuje głód i czy północnokoreański reżim panuje nad sytuacją w kraju.

JS

Poranek Wnet 26 czerwca 2017 – Anna Maria Anders, Julian Kulski, Piotr Andrzejewski, Wojciech Surmacz, Andrzej Kensbok

Już w środę odbędzie się pierwszy wakacyjny Poranek Wnet. Dziękujemy za wsparcie tego projektu. Jednak zanim to nastąpi, zapraszamy na Poranek Wnet z Warszawy. Prowadzi Aleksander Wierzejski.

 

Goście audycji:

Anna Maria Anders – senator RP, Pełnomocnik Rządu do spraw Dialogu Międzynarodowego;

Julian Kulski – architekt, wieloletni ekspert Banku Światowego, żołnierz AK, syn Juliana Kulskiego, zastępcy Stefana Starzyńskiego;

Wojciech Surmacz – dziennikarz ekonomiczny, zastępca redaktora naczelnego w Trzecim Programie Polskiego Radia;

Piotr Łukasz Andrzejewski – wieloletni senator, obrońca w procesach politycznych, sędzia Trybunału Stanu;

Andrzej Kensbok – wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu;

Maria Miłek – wolontariuszka z fundacji Salvatti;

Roman Husarski – ekspert Centrum Studiów Polska-Azja.

 


Prowadzący: Aleksander Wierzejski

Realizator: Karol Zieliński

Wydawca: Antoni Opaliński

Wydawca techniczny: Jan Brewczyński


 

Część pierwsza:

Roman Husarski opowiedział o swoim pobycie w Korei Południowej oraz propagandzie sukcesu w Korei Północnej.

Wojciech Surmacz przedstawił wyniki spółek Skarbu Państwa, które po zmianie rządu zaczęły przynosić zyski, ale również o tym czego nadal brakuje w polskiej gospodarce.

 

Część druga:

Andrzej Kensbok stwierdził, że nie całe społeczeństwo odczuwa skutki wzrostu gospodarczego, nadal społeczeństwo proporcjonalnie więcej produkuje niż zarabia.

Wojciech Surmacz podał przykład polskiej innowacyjności – drukowanie karoserii samochodów.

 

Część trzecia:

Maria Miłek mówiła o swoim pierwszym wyjedzie na wolontariat do Rwandy, gdzie będzie posługiwać jako położna.

Dorota Zielińska opowiedziała o życiu w Rwandzie oraz działaniach wolontariuszy.

 

Część czwarta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa i słup ogłoszeniowy Radia Wnet

 

Część piąta:

Anna Maria Anders opowiedziała o gonitwie o Puchar Gen. W. Andersa na warszawskim Służewcu. Przechodząc do tematów politycznych stwierdziła, że Donald Trump potrzebuje Polski, a Polska potrzebuje wsparcia Stanów Zjednoczonych.

 

Część szósta:

Julian Kulski stwierdził, że to nasza wina, że Amerykanie mają złe zdanie o każdym polskim rządzie. Jego zdaniem brakuje propolskiego lobbingu. Zamiast koordynacji lobbystycznej, każde ministerstwo działa osobno. Brakuje edukacji i promowania polskiej kultury wśród Polonii. Opowiedział również o książce, na którą czekał siedemdziesiąt lat, czyli książce o jego ojcu. Działalność prezydenta Juliana Kulskiego polegała między innymi na dokonywaniu zmian dokumentów dla Żydów i żołnierzy Armii Krajowej. Fałszywe tożsamości były stemplowane prawdziwymi pieczęciami Niemców. Mówił także o filmie „Azyl”, który robi doskonały PR dla Polski.

 

Część siódma:

Piotr Andrzejewski o postępowaniu sędziego Wojciecha Łączewskiego, który stwierdził, że nie ma pewności co do prawidłowości wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w tym jego przewodniczącej.

 

Cała audycja:

Jan Bogatko: Kanclerz Helmut Kohl był absolutnym i wielkim realistą w sferze stosunków polsko-niemieckich

Helmut Kohl był ostatnim kanclerzem Republiki Federalnej chrześcijańskiej demokracji. Wszystko, co nastąpiło później, niewiele miało z tym wspólnego – powiedział nasz korespondent z Niemiec.

Jan Bogatko w Poranku Wnet znad Wisły wspominał niedawno zmarłego Helmuta Kohla, wybitnego polityka o szczególnych zasługach dla zjednoczenia Niemiec i wspólnej Europy.

– Był realistą w stosunkach polsko-niemieckich. Miał na uwadze cele dalekosiężne, rzeczywiście był wizjonerem. Chciał zjednoczenia Niemiec, lecz wiedział, że stanie się to w ramach jakiegoś dobrego zbiegu okoliczności. Jednocześnie, trzymając rękę na pulsie, wiedział, że Związek Sowiecki w tej formie, w jakiej istniał wówczas, kończy się. Było to już po pierwszym wybuchu „Solidarności” w Polsce i po wszelkiego rodzaju wydarzeniach, które doprowadziły do upadku Muru Berlińskiego. Kiedy Mur padał, Helmut Kohl był w Polsce i rozmawiał z Tadeuszem Mazowieckim. (…) Zjednoczenie Niemiec było procesem nieuniknionym.

Zapraszamy do wysłuchania całej korespondencji.

LK

Stanisław Aloszko: Emmanuel Macron został desygnowany do partii En Marche. Kto ją założył, możemy się jedynie domyślać

Zobaczymy, jak daleko zajdzie „En Marche”. Wczorajsze wybory pokazały, że oni idą, ale bardzo dużo ludzi nie idzie – w Poranku Wnet powiedział Stanisław Aloszko, prezes Federacji Polonii Francuskiej.

 

W niedzielnych wyborach parlamentarnych we Francji uczestniczyło prawie 43 proc. uprawnionych do głosowania. To najgorsza frekwencja w czasach V Republiki. Spodziewane zwycięstwo odniosła partia La République en Marche („Republikanie, którzy są w drodze”). Została ona oficjalnie powołana przez obecnego prezydenta Francji Emmanuela Macrona.[related id=”25274″]

– Trudno cokolwiek powiedzieć na temat programu tej partii, ponieważ została ona założona niedawno. Składa się z wielu fragmentów i działaczy partii, którzy uważali, że powinni być w jakiś sposób wynagrodzeni za swoją działalność – powiedział Stanisław Aloszko. Prezes Federacji Polonii Francuskiej stwierdził, że można się jedynie domyśleć, kto naprawdę założył tę partię, a prezydent został do niej jedynie skierowany.

Wybory okazały się całkowicie przegrane dla dotychczas rządzącej partii, do której przez jakiś czas należał obecny prezydent Francji. Otrzymała ona jedynie 29 mandatów, a jak twierdzi Stanisław Aloszko, wśród nich są trzy grupy, które nie będą ze sobą współpracować. Tak słaby wynik spowoduje też mniejsze dotacje dla partii, co może doprowadzić do potrzeby sprzedania jej dotychczasowej siedziby.

Zapytany, jak teraz może wyglądać polityczna współpraca między Polską a Francją, stwierdził, że w tej sprawie należy być ostrożnym, ponieważ główni politycy tej partii są nastawieni proniemiecko i w swoich wypowiedziach będą się kierować zdaniem Niemiec i prezydenta Francji.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

Według oficjalnych wyników partia La République en Marche (LREM) zdobyła 308 miejsc, a jej sojusznicze ugrupowanie MoDem 42 mandaty. Większość bezwzględna w niższej izbie francuskiego parlamentu wynosi 289 mandatów.

Partia Republikanie uzyskała 137 mandatów, stając się największym klubem opozycyjnym. Partia socjalistyczna i ugrupowania sojusznicze wobec niej uzyskały 44 mandaty. France Insoumise Jean-Lucka Mélenchona otrzymała 17 mandatów, Francuska partia komunistyczna 10 miejsc, a Front Narodowy jedynie 8 mandatów. 11 mandatów przypadło posłom niezrzeszonym.

WJB

 

www.wspieram.to/latownet