Pojutrze unijno-brytyjski szczyt w sprawie Brexitu. Wygląda na to, że Londyn opuści Unię bez umowy

Rząd Theresy May i Rada Europy przygotowują się w sprawie Brexitu do scenariusza rozstania bez umowy. Projekt umowy jest gotowy i nie będzie renegocjowany. Parlament w Londynie raczej go nie poprze

Decyzja brytyjskiej premier Theresy May z 10 grudnia o odwołaniu i bezterminowym przełożeniu zaplanowanego na dzisiaj głosowania nad umową pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią w sprawie opuszczenia przez Zjednoczone Królestwo UE praktycznie zamyka sprawę Brexitu, a otwiera puszkę z brytyjskimi demonami. Po wielu miesiącach niełatwych – co przyznawały obie strony – negocjacji powstał dokument, o którym nad Tamizą mówi się, że jest nieakceptowalny. Większość brytyjskich partii reprezentowanych w parlamencie deklaruje odrzucenie umowy. May nie może liczyć również na pełne poparcie ze strony swojej partii.

W politycznej dyskusji znów pojawiają się głosy separatystów. Szkoci deklarują wprost: „Wolimy niezależność od Wielkiej Brytanii, niż rzeczywistość po Brexicie bez porozumienia”.

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym wśród Szkotów, niezależność nad Brexit przedkłada prawie 60 proc. mieszkańców tego kraju. Na ulicach szkockich miast i w gabinecie szkockiego rządu w rozmowach wraca temat ponownego referendum ws. pełnej niepodległości. W końcu sami Szkoci głosując w sprawie Brexitu wypowiedzieli się precyzyjnie: „chcemy pozostać w Unii Europejskiej” (62 proc. głosujących).

Unia Europejska próbowała jeszcze kusić Wielką Brytanię możliwością jednostronnego wycofania się z Brexitu – wyrok w tej sprawie ogłaszał wczoraj Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. – Po 19 marca przyszłego roku takiej możliwości już nie będzie – wyjaśnił TSUE.

Tym razem głos UE jest stanowczy i ultymatywny. Szczyt w sprawie podpisania umowy odbędzie się w czwartek 13 grudnia. Jeżeli strony nie podpiszą umowy, to Londyn odchodzi z Unii bez uzgodnień co do polityki gospodarczej, celnej, granicznej, finansowej oraz dotyczącej praw obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii – i brytyjskich w UE.

– Również bierzemy to pod uwagę i przygotowujemy się do takiego scenariusza – zapowiada Theresa May.

Prof. Włodzimierz Bernacki Poseł PiS: Wielka Brytania i Ukraina proszą o polityczny bojkot Mundialu w Rosji

Gość Poranka Wnet w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim relacjonował komentarze polityków uczestniczących w spotkaniu Rady Europy w Paryżu po ataku chemicznym na terytorium Anglii.

Prof. Włodzimierz Bernacki, politolog wykładający na Uniwersytecie Jagiellońskim, podkreślił, że działania Rosji wywołały falę oburzenia wśród europejskich polityków: Bardzo mocno podnosi się sprawę ataku terrorystycznego przeprowadzonego na skalę międzynarodową, realizowaną przez Federację Rosyjską. Obecnie Rada Europy ma podjąć stanowisko wobec okupacji Krymu. Przedstawiciele Wielkiej Brytanii, oraz Ukrainy proszą, żeby znaczący politycy zbojkotowali nadchodzące mistrzostwa świata w piłce nożnej.

Jest bardzo poważne ryzyko, że „Nowiczek”, czy inne preparaty stosowane przez rosyjskie służby, mogą znajdować się w każdym miejscu świata. Pozostaje pytanie jakimi kanałami takie substancje są przerzucane – podkreślił profesor Bernacki.

Zdaniem gościa Poranka Wnet zamach na rodzinę Skripalów miał na celu zastraszenie zachodniej opinii publicznej: Ten zamach był skierowany do opinii publicznej cywilizacji zachodniej, który miał pokazać, że nam wolno, my możemy, nam wolno zrobić wszystko po za granicami Rosji, ale to też jest skierowane dla obywateli Rosji, że jesteśmy potężni.

Mamy do czynienia z codzienną walką państw propolskie i USA, z atakami hackerskimi strony rosyjskiej – powiedział w Poranku Wnet prof. Włodzimierz Bernacki, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

 

ŁAJ

Jan Bogatko o niemieckich echach „Różańca do granic” i stawianiu Polski pod pręgierzem przez szefa Związku Wypędzonych

To budzi śmiech, jeżeli lewactwo atakuje w ramach hasła „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się przeciwko ludziom, którzy się modlą”.  Przypomina to głęboki stalinizm i totalny Czerwonogród.

[related id=41276]Tematem, o którym dużo mówiło się ostatnio w Niemczech, jest „Różaniec do granic”, który był niemiłosiernie krytykowany. Wśród określeń królowały takie jak: ksenofobia, antyislamskie nastawienie itd., itp. Okazało się, że te pojawiające się krytyczne głosy były przysłowiowymi głosami wołającego na puszczy. W „Die Welt” napisano, że po prostu Polacy modlili się za chrześcijańską cywilizację. „Polscy katolicy po prostu, trzymając różaniec wzdłuż granicy liczącej trzy i pół tysiąca kilometrów, modlili się”. W Zgorzelcu, w którym mieszka Jan Bogatko, po niemieckiej stronie widać było ów różaniec i ludzi stojących tam podczas tej akcji.

Ku zdziwieniu naszego korespondenta, piszący na ten temat w „Die Welt” Gerhard Gnauck, tłumacząc sytuację niemieckiemu czytelnikowi, napisał rzetelnie, że dziesiątki tysięcy polskich katolików modliło się o pokój na świecie i w Polsce. To już budzi wielki śmiech, jeżeli lewactwo atakuje w ramach hasła „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się” ludzi, którzy się modlą. Przypomina to najgorsze czasy lat 50., głębokiego stalinizmu i totalnego Czerwonogrodu.

Krytycy „Różańca do granic” mówili o tym, że budzono w ten sposób w Polsce antyrosyjskie i antymuzułmańskie resentymenty, a jak pisze Gnauck, rzeczywistość „wygląda całkiem, całkiem inaczej”. Jak widać, można zrobić coś dobrego za pomocą oddolnej inicjatywy, która nie przyjmuje pieniędzy od wielkich tego świata. Fundacja „Solo Dios Basta” ratuje, jak Teresa z Avila, za pomocą modlitwy Polskę i świat.

 

[related id=41694]Rada Europy podjęła decyzję, która stawia Polskę pod pręgierzem na skutek rzekomych działań antydemokratycznych. Rezolucję tę uchwalono także głosami bardzo postępowych partii w Polsce, to jest Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Autorem jej jest Bernd-Bernhard Fabritius, polityk CSU i szef Związku Wypędzonych,  który przejął przewodnictwo w 2014 roku od  największej „przyjaciółki” Polski w dziejach, Eriki Steinbach.

Warto w tym miejscu dodać, że jest to bardzo postępowy człowiek, który żyje w związku homoseksualnym. Jest on wiceszefem Komisji Prawnej i Praw Człowieka w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i, jak widać, jest to bardzo, bardzo ważne stanowisko dla tego pana, jego idei i dla spraw polsko-niemieckich.

Całego felietonu Jana Bogatki można posłuchać w drugiej części Poranka WNET.

MoRo

 

Piotr Semka: Większość państw po prostu przyjęła do wiadomości decyzję najsilniejszych – Niemiec, że Donald Tusk zostaje

Znamienne jest, że w Krakowie wszyscy ci, którzy cieszyli się z wyboru Tuska, nie spotkali się np. na rynku, żeby świętować, ale wybrali się pod biuro wicemarszałka z PiS-u, Ryszarda Terleckiego.

Gość Poranka Wnet zaznaczył, że wczorajsze świętowanie przez opozycję wyboru Tuska oznacza także, iż spór o Donalda Tuska odzwierciedlał polski spór polityczny. Dowodem na to było również świętowanie opozycji pod siedzibą wicemarszałka Terleckiego: – Taki motyw wygrażania pięścią jest bardzo charakterystyczny.

Pisarz i publicysta uznał, że mówienie o przegranej Polski 27 do 1, czy żartobliwe mówienie o zjednoczeniu się 27 krajów dzięki PiS-owi, jest błędne: – To jest przykład takiego udawania idioty. Po prostu większość tych państw przyjęła do wiadomości, że największa siła unijna, czyli Niemcy, podjęła decyzję, że Donald Tusk zostaje bez względu na poparcie Polski.

Zapytany przez Krzysztofa Skowrońskiego o przyczynę braku poparcia Polski ze strony Węgier, Piotr Semka odparł: – Viktor Orbán broni konserwatywnej rewolucji w swoim kraju, ale uznaje za ważniejsze, że jego partia jest w Europejskiej Partii Ludowej, w której najważniejszą siłą jest niemiecka CDUi, być może, premier Węgier liczy na jakiś parasol ochronny.

– Ten, kto się buntuje przeciwko zasadom większości, pozostaje taki śmieszny, osamotniony. Ale gdzieś jest to pytanie: czy jest normalnie, czy nie jest?

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, w której również został poruszony temat książki Piotra Semki „My reakcja”.

WJB