Nie żyje uznany aktor i reżyser Ignacy Gogolewski

Polski aktor i reżyser w swej długiej karierze działał zarówno na deskach teatru, jak i na planie filmowym. Ignacy Gogolewski zmarł w wieku 91 lat.

Ignacy Gogolewski, wybitny artysta, który na przestrzeni dziesięcioleci swojej kariery realizował swe powołanie jako aktor i reżyser teatralny. Te same role pełnił także w dziedzinie kinematografii. O śmierci Ignacego Gogolewskiego poinformowała jego rodzina. Miał 91 lat.

W 1954 roku artysta ukończył studia na wydziale teatralnym Państwowej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Po studiach związał się ze stołecznym Teatrem Polskim. Gogolewski zdobył popularność za sprawą roli Gustawa, w którą wcielił się w „Dziadach” reżyserii Aleksandra Bardiniego. Było to pierwsze teatralne przedstawienie dramatu Adama Mickiewicza po drugiej wojnie światowej.

Ignacy Gogolewski spełniał się także w roli aktora na planie filmowym. Odegrał kilkadziesiąt ról filmowych. Wystąpił m.in. w „Chłopach” Jana Rybkowskiego. W ekranizacji powieści Władysława Reymonta wcielił się w postać Antka Boryny.

Artysta był wielokrotnie nagradzany rozmaitymi nagrodami. W 1999 otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w pracy artystycznej, za osiągnięcia w działalności na rzecz rozwoju kultury”.  Z kolei w 2010 roku wręczono mu nagrodę „Gustaw” – przyznawaną przez Związek Artystów Scen Polskich.

Źródła: „Filmweb”, Culture.pl

K.K.

Postęp jest naturalny i niepowstrzymany. To dobrze czy źle? / Wacław Kruszewski, „Kurier WNET” nr 90-91 2021/2022

Postęp techniczny nas nie zniszczył, a przeciwnie, wzmocnił i dopomógł w rozwoju. Korzyści z niego nie rozkładają się równomiernie, ale to sprawa polityki i mentalności człowieka i różnic kulturowych.

Wacław Kruszewski

Sztuczna inteligencja. Jaśniejsza strona mocy

Po przeczytaniu w poprzednim numerze (89/2021) „Kuriera WNET” tekstu p. Adama Gnieweckiego A kiedy fikcja ciałem się stanie odniosłem wrażenie, że wśród szerokiej gamy aspektów pozytywnych i negatywnych rozwoju inteligencji maszynowej, autor dostrzega i podkreśla głównie te ostatnie. Obawy związane z nowymi, rewolucyjnymi wynalazkami chyba będą towarzyszyć nam zawsze.

Wszystkiego można użyć w złym albo dobrym celu. Dla wynalazcy dynamitu, Alfreda Nobla, z przekonań pacyfisty, fakt, iż zawdzięczał swoją fortunę „narzędziom śmierci”, był wielkim problemem natury moralnej.

W końcu XIX w. testamentem przeznaczył swój majątek na stworzenie funduszu, z którego dochody miały być dzielone w formie 5 nagród za osiągnięcia naukowe oraz na polu zbliżenia między narodami, rozbrojenia i krzewienia idei pokojowych.

Po wynalezieniu ciężkiego karabinu maszynowego uznano, że wojny staną się tak mordercze, iż zniweczą ludzkość albo przestanie się je prowadzić.

Na przekór wieszczeniu zagłady ludzkości przy okazji pojawiania się nowych odkryć nauki i techniki, wciąż istniejemy, stale rozwijamy się i mnożymy.

Około roku 1820 był nas miliard, a obecnie 8 miliardów. Żyjemy coraz dłużej, przynajmniej w krajach korzystających z postępu technicznego, czyli rozwiniętych. Zatem, per saldo, postęp techniczny nas nie zniszczył, a przeciwnie, wzmocnił i dopomógł w rozwoju. Fakt, że korzyści z niego obecnie nie rozkładają się równomiernie na wszystkich mieszkańców Ziemi, to raczej sprawa polityki i mentalności człowieka oraz różnic kulturowych. Powstanie zaawansowanej sztucznej inteligencji na pewno nas odmieni, ale czy zniszczy ona ludzkość, czy też będzie służyć jej pożytkowi, zależy od jej twórcy i użytkownika, czyli człowieka.

W artykule przytoczono dość katastroficzne wizje autora artykułu oraz wielu najtęższych głów, np. Stephena Hawkinga, Elona Muska i innych, w tym głos uczonych z Towarzystwa Maxa Plancka, którzy „twierdzą, że przy obecnym poziomie techniki ludzkość nie ma szans na kontrolowanie superinteligentnej AI, zdolnej do ocalenia lub zniszczenia ludzkości”. Właśnie, „ocalenia lub zniszczenia ludzkości”. Czy na podstawie historii przygody ludzkości z techniką nie należałoby przychylić się raczej do pierwszej części werdyktu – czyli „ocalenia ludzkości”? Nie mam pewności, czy udoskonalenie istoty ludzkiej na drodze manipulacji genetycznych, czego da się dokonać jedynie przy pomocy SI, nie uczyni nas zdrowszymi, mądrzejszymi i sprawniejszymi.

Przez tysiąclecia ludzie marzyli o eliksirze młodości, siły, mądrości i nieśmiertelności. To właśnie SI może pomóc te marzenia spełnić. Przynajmniej częściowo.

Postęp jest genetycznie wbudowany w naszą naturę, a więc naturalny i niepowstrzymany. To cecha, którą cieszy się tylko jeden gatunek stworzeń zamieszkujących naszą planetę – homo sapiens. Dzięki odwadze wprowadzania nowości w życie przedwczorajsze marzenia wczoraj „ciałem się stały”, a dzisiaj są powszedniością.

W regionach wysokiej kultury technicznej, gospodarczo rozwiniętych, ludzie stają się coraz bardziej samotni. Izoluje ich od siebie także postęp, w postaci wszelkich elektronicznych komunikatorów, pozornie zastępujących tak istocie ludzkiej potrzebne kontakty osobiste, rozmowy o swoim wnętrzu, o problemach mikro i makro świata, dzielenie się emocjami. Ta samotność powoduje cierpienie, alienację. Słowem – unieszczęśliwia.

Polecam amerykański dramat filmowy z 2013 r. Ona (tytuł org. Her; scenariusz i reżyseria Spike Jonze). Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości. To historia rozwiedzionego, samotnego trzydziestoparolatka, któremu przelotne kontakty z kolegami z pracy i nielicznymi znajomymi nie zaradzają uczuciowej pustce i poczuciu samotności. Sytuację zmienia wmontowanie do jego komputera panelu SI – miłej, mądrej, czułej kobiety o czarującym, lekko matowym głosie, która wirtualnie spędza z nim, za pośrednictwem terminala wielkości małego notesika, całe dnie i noce. Są razem w pracy, w sklepie i na wakacjach. Rozumieją się świetnie. Zwierzają się sobie. Rozmawiają o jej i jego osobistych i intymnych, skrywanych przed światem, problemach. Relacja jest obustronna. Jakby byli dla siebie stworzeni. Ona wyznaje mu miłość, a on ją odwzajemnia. Stają się parą, a jednemu trudno żyć bez drugiego. Z dość ponurego, przybitego, przegranego życiowo faceta bohater staje się radosnym, promieniującym optymizmem i dobrym humorem mężczyzną.

Może ktoś czytający te słowa zechce film zobaczyć, więc nie zdradzę dalszego ciągu i zakończenia. Ale czy w obliczu poczucia samotności, z powodu której cierpi wielu, nie jest to, choćby sztuczne i tymczasowe, jakieś rozwiązanie? Może tak, gdy już możliwości SI na to pozwolą. Nawet z najwierniejszym psem nie pogadasz. Najwyżej możesz się wygadać. A to nie to samo.

Co do wojen, czyż nie lepiej, by zamiast ludzi walczyły ze sobą z drony i roboty dowodzone przez sztuczną inteligencję? Gdy któraś ze sztucznych stron analitycznie i szybko stwierdzi, że już nie ma szans na zwycięstwo, podda się. Zamiast żołnierzy i ludności cywilnej zniszczone zostaną maszyny, a ludziom pozostanie uznanie wyniku ich zmagań.

Czy nie lepiej, że, jak podaje autor artykułu o SI, podczas ostatnich walk Izraela z Hamasem armia izraelska, dzięki wsparciu sztucznej inteligencji, „osiągnęła więcej w czasie 50 godzin walki niż podczas 50 dni wojny w roku 2014 roku”? Sadzę, że skrócenie konfliktu oszczędziło wiele istnień ludzkich i cierpień ludności cywilnej.

Bomba atomowa to dzieło ludzkiej myśli i jednocześnie potencjalnie straszliwa broń masowej zagłady, ale z drugiej strony możliwe, że jej wynalezienie i związany z nią obustronny lęk przed skutkami jądrowego starcia uchronił nas, jak dotychczas, od następnej wojny światowej. Za to jest pewne, że prace nad techniką jądrową, oprócz wielu innych pożytków, przyniosły nam rozpowszechnione, czyste i wydajne elektrownie atomowe. Tragiczne wypadki z nimi związane zdarzają się bardzo rzadko i są coraz mniej prawdopodobne.

Trudno nie zgodzić się z tezą p. A. Gnieweckiego, że przyszła sztuczna inteligencja będzie chciała rozwijać się i eksplorować wszechświat, szczególnie, iż to samo sugerował nieżyjący już Stephen Hawking.

Genialny wizjoner Stanisław Lem już w latach 60. ubiegłego wieku, choćby w opowiadaniach Przyjaciel albo Rozprawa, przewidział stworzenie prawie doskonałej sztucznej inteligencji i jej niebezpieczną tendencję do samodzielności.

Lem, podobnie jak ja, upatrywał przewagi człowieka i jego zwycięstwa nad zbuntowanymi maszynami w człowieczeństwie i nieprzewidywalności zachowań ludzkich dla logicznie, zimno i racjonalnie kalkulującego automatu.

We wszechświecie musi istnieć inne od naszego życie rozumne. Wśród trylionów gwiazd przynajmniej część musi być otoczona planetami i jeśli na jednym milionie z wielu ich miliardów panują warunki, w których może powstać życie i rozwinąć się w formę rozumną, to tak się stało albo tak się stanie. Czemu Ziemia miałaby być wyjątkiem? W takim razie we wszechświecie istnieją niezliczone cywilizacje od nas starsze, młodsze i nasze równolatki. Cywilizacje starsza od naszej o np. milion lat wyprzedziły nas w rozwoju niewyobrażalnie. Musiały już bardzo dawno zbudować wysoko zaawansowane myślące maszyny, coś w rodzaju naszej, raczkującej jeszcze, SI.

Jeśli, mimo iż w kosmos wysyłamy ogromne ilości uporządkowanych sygnałów – fal elektromagnetycznych, cywilizacje te nie reagują, to albo nas nie zauważyły, albo nie widzą sensu komunikowania się z „pierwotniakami”, albo już zniknęły, wyniszczone przez maszyny, które same skonstruowały. A te z kolei nie są zainteresowane relacjami z prymitywną biologią.

Może tak wyglądają końce cywilizacji? Unicestwiają je ich własne dzieła – szczytowe i ostatnie osiągnięcia.

Mam nadzieję, że dotyczy to tylko części planet, na których rozwinęły się istoty rozumne. Tuszę, że inni, rozumni i rozsądni mieszkańcy pozostałych umieli poskromić maszyny i wprząc je do służby. Ale i oni nie są zainteresowani nawiązaniem życia towarzyskiego z Ziemianami, w porównaniu z nimi, istotami na progu rozwoju.

Jak wspomniałem na początku, autor artykułu A kiedy fikcja ciałem się stanie akcentuje mocniej niebezpieczeństwa niż pożytki płynące z rozwoju SI. Może do rozważań o niebezpieczeństwach towarzyszących powstaniu rozwiniętej sztucznej inteligencji warto dołączyć optymistyczną myśl o jej stronach pozytywnych i szczęśliwej koegzystencji z nią człowieka. Pod warunkiem kontrolowania inteligencji sztucznej przez mądrość naturalną oraz wynikający z niej rozsądek i umiarkowanie.

Od Redakcji: Zapraszamy PT Czytelników do kontynuowania dyskusji na powyższy temat oraz o wszelkich poruszanych w naszej gazecie zagadnieniach.

Artykuł Wacława Kruszewskiego pt. „Sztuczna inteligencja. Jaśniejsza strona mocy” znajduje się na s. 1 i 13 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90-91/2021.

 


  • Grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Piotr Mikołajczak o pracy producenta filmowego: to jak pilnowanie swojego dziecka, żeby mu się nic nie stało

Gościem „Magazynu Wnet” jest Piotr Mikołajczak – kompozytor muzyki popularnej, filmowej i teatralnej oraz producent filmowy, który opowiada o specyfice swojej pracy i bieżących projektach.

Piotr Mikołajczak opowiada o specyfice swojej pracy oraz o „przekwalifikowaniu się” z kompozytora muzyki na producenta – został do takiej zmiany namówiony przez jednego z kolegów z branży, który zauważył jego wysoki poziom zaangażowania. Sam artysta opisuje proces z przymrużeniem oka:

Humorystycznie opowiadam, że będąc producentem, a wcześniej będąc kompozytorem muzyki filmowej zawsze było tak, że ta moja praca podlegała jakiejś weryfikacji reżysera i producenta – pomyślałem sobie, że będąc producentem będę mógł pisać co  chcę jako kompozytor i nikt nie będzie mnie sprawdzał.

Producent wspomina również o specyfice pracy nad serialem, zwracając uwagę na złożoność całego procesu.

 Pracuje nad tym duża grupa scenarzystów, którzy zmieniają się co jakiś czas – dochodzi świeża krew. Aktorzy natomiast grają 3-4 dni w miesiącu.

Codzienność fachu producenta gość „Magazynu Wnet” porównuje do sprawowania pieczy nad swoim „dzieckiem”, którym w tym wypadku jest serial – np. ciesząca się uznaniem wśród krytyków „Leśniczówka”.

To jak pilnowanie swojego dziecka, żeby mu się nic nie stało. (…) Telenowela to jest fabryka. Codziennie musisz wyprodukować odcinek – robimy dużą fabułę, zbieramy na to pieniądze, a następną zrobimy może za rok.

Artysta wypowiada się również o drugim z produkowanych przez siebie seriali, „Archiwiście”, który również wzbudził pewne zainteresowanie, dochodząc do wysokich miejsc w krajowych rankingach oglądalności na platformie „Netflix”.

Są plany kontynuacji, jest napisanych kilka odcinków – być może jeszcze mroczniejszych niż te z 1 sezonu.

Piotr Mikołajczak wspomina także o produkcji „Babilon, Raport o Stanie Wojennym”, powstałym na bazie książki Marka Nowakowskiego. Kompozytor podkreśla, że było to dzieło wymagające dużego zaangażowania emocjonalnego zarówno ze strony autorów, jak i odbiorcy.

Jest to trudny film – również ze względu na warunki pandemiczne – i cofnięcie się wehikułem czasu w przeszłość. Miałem wtedy 15 lat, podobnie jak główny bohater. (…) Bałem się tego filmu bardzo – jest to historia mroczna.

Producent, spytany przez Katarzynę Adamiak o rady dla młodych artystów muzycznych, odparł, że kluczem jest konsekwencja, a także odwaga w działaniu i eksponowaniu efektów swojej twórczej pracy – mnogość środków przekazu temu sprzyja.

Grać swoje, robić swoje, pokazywać to – ktoś to zauważy. Możliwości jest mnóstwo.

Artysta dodaje, że najważniejszy nie jest aspekt produkcyjny, lecz sama muzyczna esencja, która zazwyczaj się broni niezależnie od warunków, w jakich powstało dane nagranie. Wspomina m.in. o wczesnych nagraniach zespołu The Beatles:

Te wszystkie piosenki się bronią, mimo że były nagrywane w warunkach, które dziś zostałyby uznane za niedopuszczalne.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

 

Radiowy Słup Ogłoszeniowy – 12.11.2021 r.

Dynamiczna i zróżnicowana podróż kulturalna po miastach, w których nadaje Radio Wnet. Przegląd najnowszych wystaw, premier teatralnych i festiwali artystycznych na listopad.

Zapraszamy do wysłuchania szóstego przeglądu wiadomości kulturalnych z udziałem gości: Agaty Nierzwickiej (Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie), Macieja Misztala (Lubelski Festiwal Filmowy), Bogusława Zmudzińskiego (Międzynarodowy Festiwal Filmowy Etiuda&Anima), Moniki Stolat (Splat Film Festival), Grzegorza Sztwiertni (Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie) i Izabeli Augustyn-Mrzygłód (Chocolate Festival & Cacao Celebration). Prowadzi Nina Nowakowska.

Poniżej podcast z audycji!

N.N.

Radiowy Słup Ogłoszeniowy – 05.11.2021 r.

Dynamiczna i zróżnicowana podróż kulturalna po miastach, w których nadaje Radio Wnet. Przegląd najnowszych wystaw, premier teatralnych i festiwali artystycznych na początek listopada.

Zapraszamy do wysłuchania piątego przeglądu wiadomości kulturalnych z udziałem gości: Marka Solona-Lipińskiego (organizatora festiwalu „Heart of Europe”, TVP), Krzysztofa Sienkiewicza (Kino Forum przy Białostockim Ośrodku Kultury), Henryki Milczanowskiej (kuratorki wystawy „Edward Baran. W przestrzeni Papieru”), Dominiki Kasprowicz (dyrektorki Willi Decjusza w Krakowie), Damiana Orlika (Stowarzyszenie Winnic Pomorza), prof. Małgorzaty Greli (Akademia Muzyczna w Bydgoszczy, Opera Nova) i Moniki Przypkowskiej (Dział Edukacji Muzeum Zamku Królewskiego w Warszawie). Prowadzi Nina Nowakowska.

Cała audycja dostępna poniżej:

N.N.

Radiowy Słup Ogłoszeniowy – 29.10.2021 r.

Dynamiczna i zróżnicowana podróż kulturalna po miastach, w których nadaje Radio Wnet. Przegląd najnowszych wystaw, premier teatralnych i festiwali artystycznych na końcówkę października oraz listopad.

Zapraszamy do wysłuchania czwartego przeglądu wiadomości kulturalnych z udziałem: Mirelli Burcewicz (Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie), Ryszarda Kalinowskiego (Lubelskiego Teatr Tańca), Patryka Szwichtenberga (Teatr Bagatela), Beaty Małgorzaty Wolskiej (Muzeum Narodowe Szczecin), Józefa Eliasza (Centrum Artystyczne Eljazz), Marcina Gawryszczaka (Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi) i Anny Śmigielskiej (Muzeum Zamku Królewskiego w Warszawie). Prowadzi Nina Nowakowska.

Cała audycja dostępna poniżej:

N.N.