Mundial w Katarze 2022 – podcasty, wyniki, terminarz – Niemcy vs Japonia 1:2

Fot.: Fauzan Saari, Unsplash

Piłkarski mundial w Radiu Wnet:
od poniedziałku do piątku o godzinie 7.45,
w weekendy o 9.45
oraz codziennie o 16:45.

Zapraszają Grzegorz Milko i Kamil Kowalik


środa
(23 listopada):

Grupa F
Maroko – Chorwacja
0 : 0

 

Grupa E
Niemcy – Japonia

1 : 2

 

Grupa E
Hiszpania – Kostaryka

17.00 | Doha (Al Thumama)

 

Grupa F
Belgia – Kanada

20.00 | Ar-Rajjan (Ahmad bin Ali)

 

 

Leszek Orłowski – dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” i CANAL+ – mówi o meczu, w którym Niemcy przegrały z Japonią 1:2 oraz o reprezentacji Hiszpanii.

Już na chłodno – analiza meczu Meksyk – Polska.
Trener bramkarzy Meksyku przyznał, że mniej więcej miesiąc czasu poświęcili na rozpracowanie rzutów karnych Roberta Lewandowskiego.


wtorek (22 listopada):

Grupa C
Argentyna – Arabia Saud.
1 : 2

 

Grupa D
Dania – Tunezja
0 : 0

 

Grupa C
Meksyk – Polska

0 : 0

 

Grupa D
Francja – Australia

4 : 1

 

Mirosław SzymkowiakMarek Saganowski gośćmi studia po meczu Meksyk – Polska.

Rozmowa z Markiem Saganowskim przed meczem Meksyk – Polska.

Irazu Velez o przygotowaniach meksykańskich kibiców do meczu między reprezentacją Polski i Meksyku. Rozmowę tłumaczy Piotr Mateusz Bobołowicz.

Stoisko sprzedaży flag wspierających meksykańską drużynę narodową | fot. Irazu Velez

Lesław Ćmikiewicz: „Wygrana Arabii z Argentyną świadczy o tym, że nie mamy słabych przeciwników.”

Grupowy rywal Polaków, jeden z faworytów do zwycięstwa w turnieju – Argentyna sensacyjnie przegrywa z Arabią Saudyjską! Poniżej podcasty na temat meczu:

Ostatnie godziny przed meczem Meksyk – Polska. Jak zagramy? To próbujemy ustalić na podstawie wypowiedzi trenera Jerzego Engela oraz dziennikarzy – Dariusza Kurowskiego i Żelisława Żyżyńskiego.


poniedziałek (21 listopada):

Grupa B
Anglia – Iran
6 : 2

 

Grupa A
Senegal – Holandia
0 : 2

 

Grupa B
USA – Walia

1 : 1

 


Żelisław Żyżyński
(CANAL+) mówi o sile reprezentacji Anglii i o tym, na jaki futbol stać naszą kadrę.

Nie umiemy zagrać ofensywnie – nawet przeciwko San Marino. Pamiętamy przecież nie jeden mecz z nimi w naszej historii, gdy szło to potwornie, jak po grudzie, a przecież to jedna z najsłabszych drużyn na świecie.

Podsumowanie weekendu i zapowiedź drugiego dnia mundialu:


niedziela – dzień otwarcia (20 listopada):

Grupa A
Katar – Ekwador
0 : 2

 

Podsumowanie pierwszego dnia mundialu w audycji „Porozmawiajmy o sporcie”. Gościem Filip Surma – dziennikarz CANAL+.

Barbara Caban – Polka mieszkająca w Ekwadorze opowiada o atmosferze panującej w jej kraju przed meczem Katar – Ekwador.

Rodzina pani Barbary podczas hymnu przed meczem Katar – Ekwador | Loja, Ekwador

 

Rodzina pani Barbary przed meczem Katar – Ekwador | Loja, Ekwador

 

Pierwsze mundialowe wejście na antenie Radia Wnet: Karim Benzema, zdobywca Złotej Piłki, nie zagra w Katarze.


Przed turniejem:

Dziennikarz CANAL+ Cezary Olbrycht  mówi o zanikającej różnicy pomiędzy grą drużyn z Ameryki Południowej a Europy.

Myślę, że w tej chwili to wszystko się tak wymieszało, że trudno powiedzieć, że piłka latynoamerykańska, brazylijska jest finezyjna, kreacyjna, a piłka europejska zachowawcza. Te style się kompletnie pomieszały. Wiele zależy od tego, jakie mamy akurat pokolenie w danej nacji i od tego, jakiego mamy trenera.

Pão de Açúcar, Rio de Janeiro, Brazylia | Leonardo Marinho, Unsplash

Piotr Barłóg – pracował dla FIFA w Katarze – dzieli się swoimi spostrzeżeniami
na temat kontrowersji związanych z organizacją mundialu w tym arabskim kraju.

Ad-Dauha, Katar | Photo by Rowen Smith on Unsplash

Dariusz Kurowski – dziennikarz czasopisma „World Soccer” i jego ocena szans reprezentacji Polski.

Polska jest reprezentacją średniej klasy europejskiej. Wyjście z grupy będzie
ogromnym sukcesem. Na więcej bym nie liczył.

Cieszmy się z tego, co jest. Cieszmy się, że reprezentacja znów jedzie na mistrzostwa świata, a były różne zawirowania z polityką w tle. Nie oczekujmy za dużo od tej drużyny. Nie wymagajmy od piłkarzy więcej niż potrafią.

Fot.: Rémi Müller, Unsplash

Kazimierz Romaniechistoryk futbolu opowiada o początkach piłkarskich mistrzostw świata.

Stadion Stulecia w Montevideo podczas pierwszego mundialu w historii, 1930 r. | Fot.: A. Smirnov, domena publiczna

 

Mundial w Katarze – podcasty, wyniki, terminarz – dzisiaj mecz Meksyk vs Polska

Fot.: Fauzan Saari, Unsplash

Piłkarski mundial w Radiu Wnet:
od poniedziałku do piątku o godzinie 7.45,
w weekendy o 9.45
oraz codziennie o 16:45.

Zapraszają Grzegorz Milko i Kamil Kowalik

 

wtorek (22 listopada):

Grupa C
Argentyna – Arabia Saud.
11.00 | Lusajl

 

Grupa D
Dania – Tunezja
14.00 | Ar-Rajjan (Education City)

 

Grupa C
Meksyk – Polska

17.00 | Ad-Dauha (Stadion 974)

 

Grupa D
Francja – Australia

20.00 | Al-Wakra

 

Ostatnie godziny przed meczem Meksyk – Polska. Jak zagramy? To próbujemy ustalić na podstawie wypowiedzi trenera Jerzego Engela oraz dziennikarzy – Dariusza Kurowskiego i Żelisława Żyżyńskiego.


poniedziałek (21 listopada):

Grupa B
Anglia – Iran
6 : 2

 

Grupa A
Senegal – Holandia
0 : 2

 

Grupa B
USA – Walia

1 : 1

 


Żelisław Żyżyński
(CANAL+) mówi o sile reprezentacji Anglii i o tym, na jaki futbol stać naszą kadrę.

Nie umiemy zagrać ofensywnie – nawet przeciwko San Marino. Pamiętamy przecież nie jeden mecz z nimi w naszej historii, gdy szło to potwornie, jak po grudzie, a przecież to jedna z najsłabszych drużyn na świecie.

Podsumowanie weekendu i zapowiedź drugiego dnia mundialu:


niedziela – dzień otwarcia (20 listopada):

Grupa A
Katar – Ekwador
0 : 2

 

Podsumowanie pierwszego dnia mundialu w audycji „Porozmawiajmy o sporcie”. Gościem Filip Surma – dziennikarz CANAL+.

Barbara Caban – Polka mieszkająca w Ekwadorze opowiada o atmosferze panującej w jej kraju przed meczem Katar – Ekwador.

Rodzina pani Barbary podczas hymnu przed meczem Katar – Ekwador | Loja, Ekwador

 

Rodzina pani Barbary przed meczem Katar – Ekwador | Loja, Ekwador

 

Pierwsze mundialowe wejście na antenie Radia Wnet: Karim Benzema, zdobywca Złotej Piłki, nie zagra w Katarze.


Przed turniejem:

Dziennikarz CANAL+ Cezary Olbrycht  mówi o zanikającej różnicy pomiędzy grą drużyn z Ameryki Południowej a Europy.

Myślę, że w tej chwili to wszystko się tak wymieszało, że trudno powiedzieć, że piłka latynoamerykańska, brazylijska jest finezyjna, kreacyjna, a piłka europejska zachowawcza. Te style się kompletnie pomieszały. Wiele zależy od tego, jakie mamy akurat pokolenie w danej nacji i od tego, jakiego mamy trenera.

Pão de Açúcar, Rio de Janeiro, Brazylia | Leonardo Marinho, Unsplash

Piotr Barłóg – pracował dla FIFA w Katarze – dzieli się swoimi spostrzeżeniami
na temat kontrowersji związanych z organizacją mundialu w tym arabskim kraju.

Ad-Dauha, Katar | Photo by Rowen Smith on Unsplash

Dariusz Kurowski – dziennikarz czasopisma „World Soccer” i jego ocena szans reprezentacji Polski.

Polska jest reprezentacją średniej klasy europejskiej. Wyjście z grupy będzie
ogromnym sukcesem. Na więcej bym nie liczył.

Cieszmy się z tego, co jest. Cieszmy się, że reprezentacja znów jedzie na mistrzostwa świata, a były różne zawirowania z polityką w tle. Nie oczekujmy za dużo od tej drużyny. Nie wymagajmy od piłkarzy więcej niż potrafią.

Fot.: Rémi Müller, Unsplash

Kazimierz Romaniechistoryk futbolu opowiada o początkach piłkarskich mistrzostw świata.

Stadion Stulecia w Montevideo podczas pierwszego mundialu w historii, 1930 r. | Fot.: A. Smirnov, domena publiczna

 

Polska wygrywa z Chile, jednak pozytywów jest niewiele…

Stadion Miejski Legii Warszawa im. Marszałka Józefa Piłsudskiego; fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet

Kadra Czesława Michniewicza wygrywa w swojej ostatniej próbie przed katarskim mundialem. Jednak gol Krzysztofa Piątka był jednym z nielicznych pozytywów tego spotkania.

W środowy wieczór na stadionie Legii Warszawa reprezentacja Polski wygrała z Chile 1:0. Bramkę w 85. minucie zdobył Krzysztof Piątek. Był to ostatni mecz przed wylotem kadry do Kataru.

Przez zdecydowaną większość spotkania to Chilijczycy dyktowali warunki gry. Pewne interwencje Łukasza Skorupskiego pozwoliły nam na przetrwanie bez straty bramki, a w końcówce spotkania za sprawą zmian dokonanych przez Czesława Michniewicza Polacy złapali oddech i zaczęli dochodzić do głosu.

Efektem lepszej gry naszej drużyny była bramka Krzysztofa Piątka. W 85. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał oddał Jakub Kiwior. Zła interwencja chilijskiego bramkarza sprawiła, że piłka trafiła pod nogi Krzysztofa Piątka, a ten wykorzystał okazję. Chile nie zdołało już odpowiedzieć zdobyciem bramki i mecz zakończył się zwycięstwem Polaków 1:0.

Jednak statystyki dobitnie pokazują, jak słaby był to mecz w naszym wykonaniu. Piłkę posiadaliśmy przez zaledwie 27% czasu trwania spotkania. Chilijczycy wymienili 742 podania, a naszym piłkarzom ta sztuka udała się ledwie 256 razy.

Należy zaznaczyć, że nasza reprezentacja nie grała w najmocniejszym składzie. Na boisku nie pojawił się Robert Lewandowski, zabrakło też, przykładowo, Piotra Zielińskiego. W drugiej połowie Czesław Michniewicz wpuścił na murawę m.in. Kamila Grosickiego i Krzysztofa Piątka, którzy przyczynili się do poprawy naszej gry. Selekcjoner reprezentacji Polski już wcześniej zapowiadał, że niektórych piłkarzy oszczędzi, nie ryzykując tym samym kontuzją czy przeciążeniem kluczowych zawodników przed najważniejszym turniejem w piłkarskim kalendarzu.

Mundial w Katarze rusza w najbliższą niedzielę. Polacy swoją przygodę z mistrzostwami rozpoczną od wtorkowego meczu z Meksykiem.

O turnieju w Katarze będzie rozmawiać na antenie Radia Wnet. Zapraszamy codziennie na godzinę 16:45 oraz od poniedziałku do piątku na 7:45, a także w weekendy na 9:45!

Kamil Kowalik

Zobacz także:

Polska wygrywa z Chile, jednak występ naszej kadry nie napawa optymizmem

 

 

Porozmawiajmy o sporcie – warszawska Cavaliada i mundialowa historia – 13.11.2022 r.

koń

Cavaliada Warszawa 2022 | autor fot.: Ksenia Parmańczuk, Radio Wnet

W programie korespondencja Grzegorza Milko z warszawskiej Cavaliady, rozmowa o mundialowej historii z Kazimierzem Romańcem i obraz polskiej reprezentacji w oczach Dariusza Kurowskiego (World Soccer).

Audycję prowadzi Kamil Kowalik.

Wszystkich wydań audycji można odsłuchać tutaj.

 

Tomasz Swędrowski wspomina Wójtowicza: był moim idolem – człowiek legenda i niech tak zostanie

Tomasz Wójtowicz | fot.: Zorro2212 (CC BY-SA 3.0)

Głos polskiej siatkówki, komentator Polsatu Sport Tomasz Swędrowski wspomina swojego idola i kolegę z pracy – zmarłego 24 października Tomasza Wójtowicza – najwybitniejszego polskiego siatkarza.

Tomasz Swędrowski także był siatkarzem. Już w latach swojej gry na siatkarskim parkiecie spotkał legendę polskiej reprezentacji.

To był wielki gracz, był moim idolem. Cieszyłem się, że mogłem się spotkać z nim po dwóch stronach siatki, przynajmniej „otrzeć się” o Tomka.

Od 2006 roku Tomasz Swędrowski dołączył do redakcji Polsatu Sport, razem z Tomaszem Swędrowskim wybrali się między innymi na mistrzostwa świata kobiet. Swędrowski podkreśla pokorę, jaka charakteryzowała Wójtowicza.

Absolutnie pozytywna postać i nawet, gdyby ktoś chciał wymyślić coś złego na Tomka, to w życiu nie wymyśli.

Człowiek legenda, tak jak się go nazywa, i po prostu niech tak zostanie.

Co wyróżniało Tomasza Wójtowicza na boisku?

Mówili, że był to najlepszy atakujący na świecie.

Blok, atak – on wszystko umiał. To był gracz kompletny. Zresztą wystarczy popytać po świecie teraz tych, którzy z nim grali – Włochów, Japończyków – jedną ręką wskazują na Tomka Wójtowicza.

A przy okazji był skromny, bo to jest człowiek, który, jeśliby to przenieść na nasze czasy, jeśli mamy to uprościć maksymalnie, to by fortunę w tej chwili zarabiał, byłby najlepiej opłacanym zawodnikiem na świecie.

Zobacz także:

„Tomasz Wójtowicz wygrał swoim wspaniałym, pięknym życiem ludzką pamięć na zawsze”. Wspomina Grzegorz Milko

Rozmowę z Tomaszem Swędrowskim Kamil Kowalik przeprowadzał zaraz po zakończeniu meczu o AL-KO Superpuchar Polski. Rozgrywany był on w mieście Tomasza Wójtowicza – w Lublinie.

Cieszę się, że tu, w Lublinie, jest hala jego imienia i myślę, że będą memoriały i ten Superpuchar Polski też będzie imienia Tomka.

Tomasz Wójtowicz prowadził restaurację w Lublinie. Swędrowski mówi także o innych pajach tej wybitnej postaci.

Tak, jedzenie to była jego pasja. Też restauracja, znawca dobrych win. Znawca koni, bo też nimi się zajmował – to też była jego pasja. W pewnym momencie to wszystko odłożył. Miał różne zawirowania w życiu. Teraz, kiedy wszystko się w zasadzie poukładało, to przyszło to zdrowotne. No ale cóż… Takie jest życie, to nie my o tym decydujemy, prawda?

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

 

Na czym polega „francuski luz” w siatkówce – tłumaczy Igor Grobelny, siatkarz Projektu Warszawa. Powrót Kévina Tillie

Arena Urysnów hala siatkówka

Arena Ursynów | fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet

Do gry na siatkarskich parkietach powrócił Kévin Tillie – reprezentant Francji grający w barwach Projektu Warszawa nabawił się kontuzji podczas wrześniowych mistrzostw świata.

Trzy porażki i jedna wygrana, dopiero w tie-breaku – tak wyglądał początek rozgrywek PlusLigi w wykonaniu Projektu Warszawa. W piątej kolejce stołeczni zagrali z Cuprumem Lubin w Arenie Ursynów. Projekt wygrał w niedzielę 3:1. Ten mecz jest pierwszym zwycięstwem Warszawy za trzy punty.

Formę swojej drużyny w rozmowie z Kamilem Kowalikiem skomentował kapitan Projektu – Andrzej Wrona.

Myślę, że każda drużyna po takim starcie jak nasz czułaby się niepewnie i u nas też ta niepewność cały czas się wkrada.

Cały czas próbujemy ustabilizować formę. Przede wszystkim pracujemy nad naszą grą, bo jeszcze jest daleka od ideału.

Po niedzielnym zwycięstwie Warszawa plasuje się na 12. miejscu w tabeli. Jej dorobek to pięć punktów.

Na pewno cieszy to, że dzisiaj wygraliśmy dosyć zdecydowanie, za trzy punkty – podsumowuje były mistrz świata.

Czytaj także:

Aleksander Śliwka dla Radia Wnet: jesteśmy dumni z naszych siatkarek. W grę włożyły wiele serca i wysiłku

W meczu z Lubinem do gry po kontuzji powrócił reprezentant Francji Kévin Tillie. Wrona przyznaje,  że przyjmujący Trójkolorowych bardzo pomógł swojej drużynie już w swoim pierwszym występie.

Już widać, że po powrocie Kévina na boisko nasza gra, szczególnie w defensywie, wyglądała dużo lepiej.

Kévin jest mistrzem olimpijskim i według mnie jest jednym z najlepszych broniących i przyjmujących zawodników grających na przyjęciu – komplementuje Francuza kapitan Projektu.

Powrót do gry Kévina Tilliego skomentował także przyjmujący Warszawy – Igor Grobelny.

Fajnie było zobaczyć Kévina na boisku i zobaczyć ten jego francuski luz.

Jaki jest ten francuski luz?

Widać, że Kévin cieszy się tą siatkówką. Jak popełni jakiś błąd, to się w ogóle tym nie przejmuje. Nawet jak on się porusza na boisku, to fajnie się na to patrzy.

Cieszę się, że wraca do zdrowych, że pomaga nam na treningach i, że pomógł nam w tym meczu.

Igor Grobelny był reprezentantem Belgii, jednak urodził się w Radomiu. Został zapytany o to, czy bardziej czuje się Polakiem czy Belgiem.

To jest dobre pytanie. ale nie… wiadomo, że Polakiem. Teraz też staram się o pełne polskie obywatelstwo. Urodziłem się w Polsce, może trochę dłużej w Belgii mieszkałem, ale tu się dobrze czuję.

Czytaj także:

Porozmawiajmy o sporcie – Wojciech Michałowicz – 24.10.2022 r. – historia i teraźniejszość NBA

 

Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka oceniają formę ZAKSY na początku sezonu: już teraz w naszej drużynie jest chemia

Siatkarze ZAKSY po zwycięstwie nad BBTS-em Bielsko-Biała; fot.: Kamil Kowalik, Radio Wnet

W czwartek tryumfatorzy Ligi Mistrzów wygrali swój trzeci mecz w nowym sezonie PlusLigi. O swojej drużynie opowiadają wicemistrzowie świata – Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka.

Powyżej można wysłuchać wypowiedzi siatkarzy.

Klub z Kędzierzyna ma za sobą fenomenalny sezon, w którym wygrali wszystko, co tylko mogli. Zdobyli Puchar Polski, zostali mistrzami kraju i wygrali Ligę Mistrzów. Jednak do nowych rozgrywek PlusLigi przystępują z niemałym osłabieniem. ZAKSĘ opuścił jeden z lepszych przyjmujących na świecie – Kamil Semeniuk. Zmiana objęła także stanowisko trenera. Na tej posadzie rumuński szkoleniowiec Gheorghe Crețu został zastąpiony przez Fina – Tuomasa Sammelvuo – który niegdyś, jeszcze jako zawodnik, bronił barw zespołu z Opolszczyzny.

Na początku nowego sezonu ligowego Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle odniosła trzy zwycięstwa i jedną porażkę – z brązowymi medalistami mistrzostw Polski, Aluronem CMC Wartą Zawiercie, kędzierzynianie przegrali 1:3.

Atakujący ZAKSY Łuakasz Kaczmarek tak ocenia pierwszy etap sezonu 2022/23:

Myślę, że wiele rzeczy jest jeszcze do poprawy – to jest początek ligi. Ale generalnie bilans po czterech meczach – 3 zwycięstwa i 9 punktów – przy wielu naszych problemach zdrowotnych, na pewno powinien cieszyć.

Problemem kędzierzynian jest wyłączenie z gry Norberta Hubera. Jeden ze skuteczniejszych środkowych ubiegłego sezonu 11 maja zerwał ścięgno Achillesa i obecnie przechodzi rehabilitacje. W związku z problemami personalnymi na tej pozycji, do ZAKSY przyszedł doświadczony ukraiński siatkarz – Dmytro Pashytskyy

Czytaj także:

Pierwsza wygrana Projektu Warszawa. Jan Firlej dla Radia Wnet: do naszej gry dołożyliśmy więcej radości i uśmiechu

Z kolei wspomnianego Semeniuka zastąpił zaledwie dwudziestoletni Denis Karyagin – Bułgar. O swoim nowym koledze z drużyny wypowiedział się kapitan ZAKSY – Aleksander Śliwka.

Denis jest młodym zawodnikiem, który ma ogromny potencjał i staramy się mu pomóc, by mógł pokazać pełnię swoich siatkarskich umiejętności na boisku.

Reprezentant Polski wypowiada się także na temat chemii w zespole, którego skład się zmienił.

Myślę, że w trakcie sezonu z pewnością nasze zgranie, chemia w zespole będą wyglądały jeszcze lepiej. Choć muszę powiedzieć, że w tym momencie jest już naprawdę nieźle. Atmosfera w szatni zawsze była naszą mocną stroną i nie inaczej jest w tym roku.

Wicemistrzowie świata wypowiadali się zaraz po spotkaniu z BBTS-em Bielsko-Biała. ZAKSA wygrała 3:0, jednak beniaminek zdołał zasiać niepokój w szeregach gospodarzy, gdyż w w drugiej partii bielszczanie prowadzili 22:20. Mocny punkt BBTS-u stanowił środkowy Dawid Woch, który miał osiem punktowych ataków, przy dziesięciu próbach.

Rywale poprzeczkę zawiesili wysoko. Bielsko nie miało nic do stracenia. Grało bardzo agresywnie, dużo ryzykowało – komentuje Aleksander Śliwka.

To przyniosło zamierzony skutek, szczególnie w drugim secie. Na szczęście wtedy przy zagrywce Davida Smitha odrobiliśmy tę stratę.

Rozmówcy Kamila Kowalika wyjście z opresji w drugiej partii uznają za pozytywne doświadczenie dla zespołu. Łukasz Kaczmarek ocenia to tak:

Myślę, że takie końcówki budują. Pomagają nam one rosnąć jako drużynie.

Wysłuchaj całych rozmów z siatkarzami!

Zobacz także:

Aleksander Śliwka dla Radia Wnet: jesteśmy dumni z naszych siatkarek. W grę włożyły wiele serca i wysiłku

Aleksander Śliwka dla Radia Wnet: jesteśmy dumni z naszych siatkarek. W grę włożyły wiele serca i wysiłku

We wtorkowy wieczór siatkarska reprezentacja kobiet zakończyła swój udział w mistrzostwach po zaciętym boju w ćwierćfinale. Swoimi wrażeniami dzielą się wicemistrzowie świata A. Śliwka i Ł. Kaczmarek.

Polskie siatkarki pod wodzą Stefano Lavariniego dotarły do ćwierćfinału mistrzostw świata, w którym przegrały z rewelacyjną Serbią. Mecz był jednak niezwykle zacięty, a o jego rozstrzygnięciu zadecydował dopiero tie-break. Ćwierćfinał jest najlepszym wynikiem żeńskiej reprezentacji siatkarskiej od 1962 roku.

Łukasz Kaczmarek, wicemistrz świata z polskiej reprezentacji mężczyzn, nie kryje żalu spowodowanego porażką siatkarek, jednak przyszłość tej drużyny widzi w bardzo jasnych barwach.

Naprawdę bardzo mi przykro z powodu końcowego rezultatu i na pewno ta drużyna jeszcze nie jeden sukces osiągnie. Widać niesamowity potencjał i to, że w kolejnych latach ta drużyna będzie odnosiła sukcesy.

Czytaj także:

Max Verstappen zdobył swój drugi tytuł mistrza świata F1 i po raz drugi stało się to w dziwnych okolicznościach…

Reprezentacyjny i klubowy kolega Łukasza Kaczmarka – Aleksander Śliwka – opowiada, jak wraz z innymi siatkarzami ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wspierał reprezentację Joanny Wołosz.

Nie pamiętam, kiedy tak emocjonowałem się meczem reprezentacji polski kobiet. Wszyscy w drużynie oglądaliśmy ten mecz. Na grupie wymienialiśmy nasze spostrzeżenia. Bardzo mocno kibicowaliśmy dziewczyną.

Kapitan ZAKSY nie kryje podziwu dla naszych siatkarek.

Jesteśmy z nich dumni, bo pokazały kawał dobrej siatkówki, a przede wszystkim wiele serca i wysiłku włożonego w grę.

Kamil Kowalik zapytał Aleksandra Śliwkę o to, czy oglądanie meczów naszych pań wywołało w przyjmującym reprezentacji Polski wspomnienia turnieju sprzed miesiąca, w którym Śliwka z resztą drużyny Nikoli Grbicza wywalczył srebro mistrzostw świata

Oczywiście, szczególnie podczas meczu w Gliwicach. Podobna muzyka, podobna oprawa kolorystyczna, światła.

Są to wspomnienia bardzo miłe, bo na tamtych mistrzostwach osiągnęliśmy duży sukces i cieszymy się, że również kobieca reprezentacja zagrała naprawdę świetny turniej i polska siatkówka ma się naprawdę bardzo dobrze.

Wysłuchaj fragmentu rozmowy z Aleksandrem Śliwką już teraz!

Zobacz także:

Pierwsza wygrana Projektu Warszawa. Jan Firlej dla Radia Wnet: do naszej gry dołożyliśmy więcej radości i uśmiechu

Pierwsza wygrana Projektu Warszawa. Jan Firlej dla Radia Wnet: do naszej gry dołożyliśmy więcej radości i uśmiechu

siatkówka; Obraz Tania Van den Berghen z Pixabay

Obraz Tania Van den Berghen z Pixabay

Stołeczni siatkarze sezon PlusLigi rozpoczęli od dwóch porażek. Pierwsze punkty zdobyli dopiero w starciu z przeciętną drużyną ze Lwowa, a jeszcze rok temu zdobyli brązowy medal mistrzostw Polski.

W latach 2019-2021 stołeczny klub walczył w ścisłej czołówce jednej z lepszych siatkarskich lig na świecie. W tym czasie Warszawa sięgnęła po srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski, jednak już ostatnia odsłona rozgrywek (sezon 2021/22) była dużo słabsza. Tym razem klub pod wodzą znanego szkoleniowca Andrei Anastasiego nie zdołał zakończyć fazy zasadniczej w pierwszej ósemce, czym odebrał sobie szansę na grę o najwyższe laury. Warszawianie musieli się zadowolić dziewiątym miejscem.

Włoskiego trenera po kilku mocnych i jednym mizernym sezonie w Warszawie zastąpił jego rodak – Roberto Santilli, który w swoim CV ma, między innymi, epizody prowadzenia drużyn z Jastrzębia-Zdroju czy Olsztyna oraz reprezentacji Australii. Ważną nową postacią dla Projektu jest rozgrywający Jan Firlej – w Polsce jeden z lepszych w swoim fachu. Firlej reprezentował nasz kraj w tegorocznych rozgrywkach Ligi Narodów.

W pierwszym meczu, rozpoczętego niedawno sezonu PlusLgi, Warszawa w starciu z Asseco Resovią Rzeszów nie miała nic do powiedzenia – stołeczni przegrali 0:3. W rywalizacji ze słabszym rywalem – GKS-em Katowice – także przegrali, tym razem 1:3.

W końcu przyszedł czas na debiut przed własną publicznością. Do Warszawy przyjechał beniaminek, drużyna ze Lwowa, dla której możliwość grania w mocnej PlusLidze stanowi pewną nobilitację. Doceniając starania Lwowian, należy zaznaczyć, iż nie zapowiadają się na czołową drużynę, a ich priorytetem jest utrzymanie się w najwyższych rozgrywkach, ewentualnie powalczenie o miejsce w okolicach dziesiątej lokaty. Jednak na Warszawę i „Nietoperze” z początku okazały się za mocne. Projekt przegrał pierwsze dwa sety (do 17 i 23), a Barkom Każany Lwów cieszył się ze zdobycia pierwszego punktu w PlusLidze.

Trudności swojej drużyny, po meczu skomentował Jan Firlej:

Patrząc po naszych minach, wydawało mi się, że wyszliśmy na ten mecz troszeczkę spięci.

Lwowianie stanęli przed wielką szansą na zgarnięcie pierwszego zwycięstwa, jednak w porę siatkarze Warszawy przebudzili się. Gospodarze wygrali kolejne dwie partie do 20, a w tie-braku zagrali już koncertowo, pozwalając Barkomowi na zdobycie zaledwie trzech „oczek”.

Jak puściło nas w tym trzecim secie, to chyba zaczęło to trochę lepiej funkcjonować.

Trochę więcej radości, trochę śmiechu do tego dołożyliśmy. Myślę, że to wtedy ruszyło. – komentował rozgrywający Projektu.

Przed tym sezonem do Warszawy dołączył także Kevin Tillie – doświadczony przyjmujący reprezentacji Francji. Jednak on, podobnie jak Artur Szalpuk, z uwagi na swoją kontuzję póki co nie może pomóc swoim kolegom.

Być może doda nam to trochę wiary w to, że mimo naszych osłabień, urazów, które są w naszej drużynie, potrafimy grać w siatkówkę. Ta wiara jest nam potrzebna.

Jan Firlej zwraca uwagę na jeszcze jedną istotną cechę, nad którą musi pracować warszawska ekipa.

Ta drużyna musi się cechować walką, charakterem. Jeżeli wtedy, przy takiej walce i charakterze, przegramy mecz, to trudno. Może nam zabraknąć umiejętności, ale nie może nam zabraknąć charakteru.

Wysłuchaj całego wywiadu z Janem Firlejem już teraz!

Kamil Kowalik

Czytaj także:

Max Verstappen zdobył swój drugi tytuł mistrza świata F1 i po raz drugi stało się to w dziwnych okolicznościach…

 

Max Verstappen zdobył swój drugi tytuł mistrza świata F1 i po raz drugi stało się to w dziwnych okolicznościach…

Kierowca z Holandii wygrał Grand Prix Japonii, jednak przekraczając linię mety nie wiedział, czy zdobył tytuł. Z kolei rok temu jego zwycięstwu w Abu Dhabi towarzyszyły ogromne kontrowersje.

Formuła 1 bywa nazywana królową sportów motorowych. Swój tytuł zawdzięcza szalonym prędkością uzyskiwanym przez najlepszych kierowców świata, którzy ścigają się niezwykle zaawansowanymi technicznie samochodami. Bez wątpienia słowo „królowa” obrazuje także niemałe pieniądze, jakie wiążą się z tą elitarną serią wyścigową. Wystarczy wspomnieć, że wprowadzone w ubiegłym roku ograniczenie budżetowe co do pieniędzy przeznaczanych na rozwój bolidów przez dany zespół wynosi około 140 mln$ na sezon. Ten limit wprowadzono z uwagi na próbę zniwelowania różnic między zespołami. Według szacunków portalu Racefans, w 2019 roku (jeszcze przed wprowadzeniem limitu) wydatki ekipy Ferrari wyniosły 435 mln$.

F1 jest królową w jeszcze jednej dziedzinie – w dziedzinie przepisów. Mamy Regulamin Techniczny oraz Regulamin Sportowy. Ten pierwszy spędza sen z powiek wszystkim wybitnym inżynierom, którzy projektują bolidy Formuły 1. Z kolei gąszcz przepisów sportowych szybko daje się we znaki każdemu kibicowi, który rozpoczyna swą przygodę z F1. Podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Japonii nie po raz pierwszy obowiązujące zasady zaskoczyły także samych zainteresowanych – kierowców i członków zespołów.

Czytaj także:

Wiemy, że kofola jest już transportowana drogą morską do Královca – o czeskiej satyrze opowiada Piotr Rudyszyn

Wyścig na słynnej Suzuce szybko przerwano z uwagi na opady deszczu. Po ponad godzinnej przerwie rywalizacja została wznowiona, jednak było jasne, że kierowcy nie zdążą już przejechać całej długości wyścigu (cała rywalizacja, włączając w to przerwę, może trwać maksymalnie trzy godziny). Gdy zbliżał się koniec wyścigu, komentatorzy wielu stacji telewizyjnych zastanawiali się, czy kierowcy zdołają przejechać choć połowę dystansu. Wedle nowych przepisów, za przejechanie 50-75% wyścigu kierowcy dostają więcej punktów do klasyfikacji generalnej niż w przypadku wcześniejszego zakończenia rywalizacji.

Pierwszy na linię mety wpadł Max Verstappen. Jednak mniej niż 75% dystansu sprawiało, że kierowca Red Bulla nie mógł cieszyć się ze zdobycia pełnej puli punktów – przynajmniej tak myślało wielu. Holendrowi pozostawało cieszenie się ze zwycięstwa w GP Japonii – domowym wyścigu Hondy, partnera Red Bulla. Niedługo po nim finiszował Charles Leclerc (Ferrari) przed trzecim Sergio Perezem (Red Bull). Jednak sędziowie szybko nałożyli na Leclerca karę doliczenia pięciu sekund za ścięcie zakrętu, które popełnił, broniąc się przed Meksykaninem. W tym momencie Leclerc wylądował na trzecim miejscu, co w normalnych warunkach dawałoby Verstappenowi tytuł mistrzowski, ale jeszcze pozostała kwestia tych nieszczęsnych 75% dystansu.

I tu miała miejsce największa niespodzianka. Otóż Międzynarodowa Federacja Samochodowa poinformowała, że za wyścig kierowcy otrzymają pełną pulę punktów. Okazało się, że cały świat Formuły 1 przez wiele miesięcy od wprowadzenia nowych przepisów nie zwrócił uwagę na pewien szczegół. Mianowicie, obowiązywał on tylko w przypadku przerwania wyścigu czerwoną flagą, a w Japonii kierowcy, owszem, nie przejechali pełnego dystansu, jednakże ukończyli go, przejeżdżając obok symbolicznej flagi w biało-czarną szachownicę. W taki oto sposób FIA sprawdziła się jako ta stojąca na straży przepisów, a Max Verstappen o swoim wielkim sukcesie dowiedział się już po zaparkowaniu bolidu.

Szef zespołu Red Bulla, Christian Horner, uważa, że środowisko F1 błędnie ułożyło omawiany przepisy.

Uważam, że popełniliśmy błąd. Uważam, że to był błąd, którego nie zakładaliśmy po zeszłorocznym wyścigu w Spa, a przepisy nie zostały tym sposobem wyprostowane.

Mieliśmy błędne wrażenie, że tylko za pokonanie 75 procent dystansu należą się pełne punkty. Sądziliśmy, że będzie nam brakowało jednego punktu [do mistrzostwa].

Rok temu, kiedy Max Vertappen zdobył swój pierwszy tytuł, okoliczności również były niecodzienne. Choć wówczas sytuacja była zdecydowanie bardziej kontrowersyjna i wśród niektórych budziła wręcz oburzenie. Końcówka wyścig w Abu Dhabi zamieniła się w prawdziwą dramaturgię, kiedy to w ostatniej chwili uprzątnięto rozbity bolid Nicholasa Latifiego i zdecydowano o zjeździe samochodu bezpieczeństwa na jedno okrążenie przed metą. Ówczesny dyrektor wyścigu, Michael Masi, nakazał wyprzedzenie samochodu bezpieczeństwa tylko niektórym zdublowanym kierowcą – tylko tym, którzy dzielili Lewisa Hamiltona i Maxa Verstappena. Holender na ostatnim okrążeniu ostatniego wyścigu sezonu 2021 wyprzedził Hamiltona, odbierając jemu tym samym mistrzostwo świata. Kwestia zgodności decyzji dyrekcji wyścigu z Regulaminem Sportowym wzbudziła niebywałe kontrowersje. Jednak protest złożony przez Mercedesa nie skutkował zmianą wyników wyścigu. Verstappen zdobył tytuł, a przez milczący przez wiele dni Hamilton nie pojawił się na gali kończącej sezon. Z kolei wspomniany Michael Masi zrezygnował z pełnienia swojego stanowiska – decyzja z Abu Dhabi nie była jego pierwszą budzącą kontrowersje.

Kamil Kowalik

Źródła: F1 Dziel Pasję, Świat Wyścigów, Cyrk F1

Czytaj także:

Aleś Bialacki, Memoriał oraz ukraińska organizacja praw człowieka otrzymali Pokojową Nagrodę Nobla