„Obcy” w Ameryce Łacińskiej: wczoraj i dziś

Colibrin in Nasca; François Bianco; flickr.com; CC BY-SA 2.0

W dzisiejszym wydaniu República Latina dotkniemy tematu rzekomych wizyt przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich na terenie Ameryki Łacińskiej: w czasach historycznych i obecnie.

Rzekome wizyty przedstawicieli pzaziemskich cywilizacji obserwowane są na całej ziemi. Również i na terenie Ameryki Łacińskiej. I to zarówno w czasach kultur prekolumbijskich, jak i w okresie kolonialnym, postkolonialnym, jak i współcześnie. Problem jednak pojawia się, gdy trzeba podać dowody pozaziemskich odwiedzin. Mimo wszystko w quasi-naukowym światku badaczy kontaktów ludzkości z pozaziemskimi cywilizacjami pojawiają się coraz nowsze teorie mające na celu pokazać, że już cywilizacje prekolumbijskie miały kontakt z „obcymi”.

W dzisiejszym wydaniu República Latina przyjrzymy się tym teoriom. Opowiemy sobie, jak poszukiwano śladów kontaktów z kosmitami w takich elementach kultury, jak kronika Popol Vuh, liniach z Nasca, wizerunku Matki Boskiej z Guadalupe i innych. Postaramy się przedstawić kontrteorie, które nie zakładają bytności „obcych” na zachodniej półkuli.

Rytualne rośliny Ameryki Łacińskiej

lophophora williamsii; resenter1; flickr.com; CC BY 2.0

Choć rośliny towarzyszą człowiekowi niemalże „od zawsze”, niektóre z nich używane są jedynie podczas specjalnych ceremonii. Dzisiaj opowiemy o ich użyciu przez ludy rdzenne Ameryki Łacińskiej.

Rośliny towarzyszą człowiekowi niemalże „od zawsze”. Nie inaczej sytuacja ma się w Ameryce Łacińskiej. Ludność prekolumbijska „udomowiła” wiele z nich już kilka tysięcy lat temu. Skutki tego procesu widzimy po dzień dzisiejszy również i na naszych stołach.

W dzisiejszym wydaniu República Latina zajmiemy się jednak inną kategorią roślin. Roślin, których nie używa się na co dzień w kuchni, ale które mimo to odgrywają ważną rolę w życiu rdzennej ludności Ameryki Łacińskiej.

Mowa tu o roślinach „rytualnych”, czyli roślinach, które używane są podczas rozmaitych ceremonii. Jedny słowem roślinach, które pomocne są w ceremoniach uzdrowieńczych, energetycznych, czy w kontaktach z bytami nadrzędnymi, zaświatami i wszechświatem. Rosliny te stosowano w rozmaitych ceremoniach od setek, jesli nie tysięcy lat i bardzo często używa się ich po dziś dzień. Warto również dodać, że uprawa wielu z nich uważana jest za nielegalna. Pomimo to wiele ludów rdzennych otrzymuje specjalne pozwolenie na ich zbieranie i używanie do swoich celów.

Kontakt ze współczesną kulturą zachodnią sposowdował niestety wulgaryzację i komercjalizację zarówno ceremonii, jak i ekstraktów z roślin podczas nich używanych. Kultura hippisowska lat 60-tych XX wieku spowodowała boom poszukiwań na rośliny psychoaktywne, żeby stosować je niezgodnie z ich tradycyjnym użyciem. Skutki tego procesu trwaja po dzień dzisiejszy. Najlepszym przykładem jest tu ayahuasca, rytualny, „magiczny” napój używany przez rdzenne ludy Amazonii w ich ceremoniach uzdrowieńczych. Obecnie ceremonie „uzdrawiania” ayahuaską organizuje się nawet w Polsce, jednak z oryginałem mają niewiele wspólnego. Dodatkowo masowe użycie ekstraktów z ayahuaski, peyotlu, czy psylocybów spowodowało prohibicję tych roślin.

Dzisiejszego wieczora opowiemy jednak nie tylko o roślinach psychoaktywnych, ale i innych, które używać można na co dzień. Przedstawimy rośliny i ich ekstrakty stosowane w rozmaitych ceremoniach ludów rdzennych Ameryki Łacińskiej. Rośliny, których działanie często może przynieść bardzo pozytywne skutki.

Cerveza, cerveja, czyli latynoskie melodie o piwie

cerveza; orse; flickr.com; CC BY-SA 2.0

Muzyka latynoska dotyka różnych tematów. Również i takich, z pozoru błahych, jak piwo i jego spożywanie. A po co Latynosi piją piwo? O tym w Repúbica Latina.

Piwo niejedno ma zastosowanie.

Wodnisty złoty napój znakomicie gasi pragnienie pod gorącym latynoamerykańskim słońcem. Ale piwo potrafi również ukoić skołatane nieszczęśliwą miłością serce. A także wzbudzić w nas radosny, imprezowy nastrój.

Wiedzą o tym jego smakosze pod każdą szerokością geograficzną. Również w Ameryce Łacińskiej. Co więcej, nie tylko wiedzą, ale i dają wyraz uwielbieniu złocistego trunku w licznych utworach muzycznych. W rozmaitej stylistyce. Od Meksyku po Chile.

Część z tych utworów razem z naszym gościem, Markiem Świrkowiczem, zaprezentujemy dzisiejszego wieczoru. Jak zwykle o godz. 22H00!

Jednocześnie przestrzegamy: toma con moderación y si tomas, no manejés!

 

Prezydent Meksyku stwierdził, że opozycja to zdrajcy narodu i agenci obcych państw – mówi Zbigniew Dąbrowski

Zbigniew Dąbrowski mówi o zamieszaniu jakie w Meksyku wywołały słowa jego prezydenta. Nazwał on opozycjonistów zdrajcami i obcymi agentami. Wynika to z faktu, że nie popierają oni projektów Obradora.

Meksyk zszokowały słowa wypowiedziane przez prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora. Nazwał on opozycję zdrajcami i obcymi agentami. Skąd tak skrajne stanowisko? Głowa meksykańskiego państwa nie ma poparcia w sprawie realizacji jednej z wielkich inwestycji, mianowicie Tren Maya.

Miałaby być to sieć kolejowa ciągnąca się przez Półwysep Jukatan. Jej długość wynosiłaby 1500 km. Obrador nazywa ją dobrem narodowym, ale ekolodzy są innego zdania. Obawiają się zniszczenia lasów tropikalnych oraz jaskiń wapiennych. Prezydent uważa, że zostali nasłani przez USA.

Mówi gospodarz Republici Latina Zbigniew Dąbrowski. Tren Maya to nie jedyny gorący temat w meksykańskiej polityce. Obrador stwierdził ostatnio, że wszyscy powinni kupować prąd od państwowych dostawców. Prywatne elektrownie prezentują jednak dużo lepszą jakość, niż te pozostające pod kontrolą rządzących. Drugie z nich mocno zanieczyszczają środowisko. Prywatni inwestorzy dysponują farmami wiatrowymi, czy elektrowniami wodnymi.

Wypowiedzi prezydenta mogą świadczyć, że dochodzi on do ściany. Rządzi już 4 lata, a nie zdołał zrealizować żadnego z przedwyborczych postulatów.

Jak sprawy polityczne mają się w Chile i Wenezueli? Dowiedzą się państwo słuchając całej rozmowy!

K.B.

Chilijski folklor

Campeonato Interescolar de Cueca, Municipalidad El Bosque; flickr.com; CC BY-SA 2.0

Chile pod względem kulturowym pozostaje krajem słabo odkrytym. W dzisiejszym wydaniu República Latina opowiemy o folklorze tego kraju bazującym na wielu korzeniach etnicznych.

W porównaniu z innymi krajami Ameryki Łacińskiej kultura Chile nie jest zbyt znana. Błędem byłoby jednak zakładać, że kraj ten ma niewiele do zaoferowania osobom chcącym poznać jego tradycje ludowe. Wręcz przeciwnie. Rozciągający się na ponad 4 tys. kilometrów kraj oferuje ogromną różnorodność kulturową.

Na chilijski folklor składa się bowiem wiele tradycji etnicznych. Mowa tu o tradycjach: ludów rdzennych, przybyszy z Półwyspu Iberyjskiego, imigrantów z Europy Środkowej a także polinezyjskiej z Wyspy Wielkanocnej. Każda z nich odznaczyła się silnym pietnem na współczesnym folklorze chilijskim. Dodatkowo w każdej części kraju  chilijski folklor wygląda inaczej. Inne tradycje spotkamy na północy, inne w środkowym Chile, inne na południu kraju, a jeszcze innych wrażeń powinnismy się spodziewać na pacyficznej wyspie.

W dzisiejszym wydaniu República Latina chilijski folklor otworzy przed nami swoje wrota. Przewodnikiem po nim będzie pochodzący z Chile Víctor Hormazábal, dla którego świat chilijskiego folkloru nie stanowi żadnej tajemnicy. Opowiemy o korzeniach kulturowych tego fenomenu. O pozostałościach z kultur Indian Aymara, Mapuche oraz Indian Patagońskich. O wpływach przywiezionych z Półwyspu Iberyskiego i innych krajów Europy. Wspomnimy także o pozornie nieoczywistym, choć mocno promowanym składniku chilijskiego folkloru, jakim są tradycje z Rapa Nui. Spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie czy i w jaki sposób wszystkie te tradycje się ze sobą wymieszały. Nie zabraknie chilijskiej muzyki folklorystycznej oraz opowieści o narodowym tańcu Chile, którym jest cueca. W rozmowie z naszym gościem przypomnimy także osobę Violety Parry i innych popularyzatorów chilijskiego folkloru.

Zapraszamy już dziś na godz. 22H00! Po polsku z elementami hiszpańskiego!