Uczestnik strajku rodziców: Epidemia okazała się mniej straszna niż myśleliśmy. Uczniowie powinni wrócić do szkół

W czym polskie dzieci są gorsze, że odmawia się im prawo do normalnej nauki? – pyta Adam Mazurek.


Adam Mazurek mówi o strajku rodziców i nauczycieli „Nie dla zdalnej szkoły”. Bierze w nim udział 20 tys. osób.

Epidemia okazała się mniej straszna niż myśleliśmy i nic nie szkodzi, żeby uczniowie mieli normalne lekcje.

Gość „Poranka WNET” referuje wyniki badań, z których wynika, że brak kontaktu z rówieśnikami prowadzi do bezsenności i innych zaburzeń u dzieci. Ubolewa nad tym, że Ministerstwo Edukacji Narodowej tworzy palny nauki zdalnej również po wakacjach.

W większości krajów dzieci już dawno wróciły do szkół. W czym polscy uczniowie są gorsi, że odmawia się im prawo do normalnej nauki?

Zdaniem Adama Mazurka mamy obecnie do czynienia z łamaniem konstytucyjnego prawa do zdobywania wykształcenia. Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej mówi, że pod petycją ws. powrotu uczniów do szkół podpisało się 50 tys. osób. Planowana jest seria manifestacji w różnych miastach w okresie wakacyjnym.

Uważam, że sprzeciw nauczycieli wobec nauczania zdalnego powinien być dużo bardziej zdecydowany. Na razie krytykują oni system głównie kuluarowo.

ZNP rozpoczyna Ogólnopolską Akcję Protestacyjną Pracowników Oświaty. Ewentualny protest uderzy w rodziców

ZNP domaga się od rządu od stycznia podwyżki wynagrodzeń nauczycielskich o 1000 zł. Jeżeli nie, to rozpocznie się akcja protestacyjna, która uderzy w rodziców, bo tylko wówczas będzie skuteczna.

„Żądamy wzrostu wynagrodzeń na poziomie 1000 zł od stycznia 2019 roku. Jednocześnie zachęcamy nauczycieli do troski o swoje zdrowie. Prosimy rodziców o wyrozumiałość. Jest to także protest o lepszą szkołę”- informuje Związek Nauczycielstwa Polskiego w specjalnym komunikacie. I dalej: „Zarobki nauczycieli zaczynają się od 1751 zł netto. Pensje nauczycieli muszą wzrosnąć! Teraz!”.

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez ZNP od połowy listopada nauczyciele są gotowi i chcą protestować. – W ankiecie zapytaliśmy nauczycieli o formę protestu, którą należałoby zorganizować w ramach walki o wyższe pensje. Wypełniło ją 230 181 osób. Najczęściej nauczyciele wskazywali na akcję podobną do protestu policjantów (93 tys.) oraz na strajk w formie strajku ogólnopolskiego, lokalnego, włoskiego (łącznie 102 137). Nauczyciele mogli też zaproponować inne rozwiązania protestacyjne, co też bardzo liczne zrobili – informuje Sławomir Broniarz, szef ZNP. – Wyniki ankiety ZNP oraz wczoraj zainicjowana oddolna akcja nauczycieli pokazują, jak bardzo pedagodzy są zdeterminowani. Dzisiaj z powodu niskich pensji doświadczeni pedagodzy odchodzą z zawodu. W wielu szkołach i przedszkolach brakuje nauczycieli.

Jak będzie wyglądał protest nauczycieli? ZNP informuje, że będzie zauważalny. I raczej można się spodziewać, że nauczyciele pójdą w ślady policjantów biorąc masowe zwolnienia lekarskie.

– Do tej pory nasze protestacyjne plany były wszystkim znane. Teraz nie podajemy szczegółowych informacji z uwagi na niektóre działania ministerstwa i kuratorów – informuje Broniarz. – W ubiegłym roku MEN za pośrednictwem kuratoriów próbował powstrzymać nasz strajk 31 marca twierdząc, że jest on nielegalny. Wówczas już od stycznia kuratoria wysyłały pisma do szkół zatytułowane „Informacja ws. prób wszczęcia sporu zbiorowego przez ZNP”, podważające legalność wejścia w spór zbiorowy oraz sugerujące, że nauczyciele odstępując od pracy mogą zostać ukarani.

Wiadomo jednak, że protest będzie dotkliwy i uderzy przede wszystkim w rodziców, którzy będą musieli opiekować się dziećmi w tygodniu szkolnym. A to oznacza konieczność wzięcia nieplanowanych urlopów w mało atrakcyjnym zimowym terminie.

ZNP wzywa rząd i Ministerstwo Edukacji Narodowej do podjęcia natychmiastowych rozmów z nauczycielami. Rozmowy mają się odbyć w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” 8 stycznia przyszłego roku. Od efektu tych rozmów ZNP uzależnia dalsze działania.