Bereza: Ukraińcy kontynuują narrację historyczną stworzoną przez weteranów OUN-UPA

Dlaczego OUN-UPA dokonała ludobójstwa na Polakach? Dlaczego dzisiaj Ukraińcy stawiają pomniki tym, którzy odpowiadają za tą zbrodnię i co Polska powinna zrobić w tej sprawie? Odpowiada Tomasz Bereza.

Tomasz Bereza, historyk Instytutu Pamięci Narodowej odnosi się do tragicznych wydarzeń, które miały miejsce 11 lipca 1943 roku.

Właściwie 11 lipca to jest już w zasadzie apogeum ludobójstwa. W ciągu kilku godzin UPA zaatakowała 99 miejscowości, mordując 3000 ludzi w powiecie włodzimierskim i Horohowcu. Ta faza ludobójstwa, które podjęło OUN, ten etap już się zaczął w lutym 1943 r.

Polacy wcześniej pod okupacją sowiecką stracili kadrę oficerską, zamordowaną przez okupantów. Gość „Poranka WNET” mówi o faktycznych przyczynach, dlaczego Ukraińcy zdecydowali się do tego, żeby dokonać ludobójstwa na Polakach mieszkających na Wołyniu. W latach 20. i 30. kształtowała się idea ukraińskiego nacjonalizmu integralnego, którego głównym ideologiem był Dmytro Doncow. Mychajło Kołodziński opracował teorie walki o niepodległą Ukrainę, w której zawarł tezę, że z terytoriów ukraińskich ludność obca etnicznie musi być usunięta, przy użyciu wszelkich, nawet najbrutalniejszych metod.

W zasadzie od dwóch lat nie ma żadnego dialogu, został on jednostronnie zerwany przez stronę ukraińską. Ukraina jest teraz w fazie zmian politycznych. […] Strona polska stawia tutaj jasne warunki.

Historyk ma cichą nadzieję, że wraz ze zmianami politycznymi na Ukrainie otworzy się możliwość powrotu do dialogu. Warunkiem wstępnym strony polskiej jest pozwolenie na wznowienie ekshumacji ofiar zbrodni. Jak podkreśla Bereza, mamy do czynienia ze 130 tys. ofiar, które nie zostały należycie pochowane.

Strona ukraińska chciałaby wprowadzić jakąś symetrię. […] Trudno mówić o symetrii, jeśli z jednej strony mamy 130 tys. pomordowanych, a z drugiej strony koło 13-15 tys. Ukraińców, którzy zginęli w latach 1943-1947.

Ukraińcy chcieliby mówić o wojnie polsko-ukraińskiej, jak gdyby był to konflikt regularnych armii, w którym ludność cywilna ginęła jedynie przypadkowo. Przeczą temu jednak same liczby ofiar. Dostęp do źródeł w sprawie zbrodni UPA jest utrudniany ostatnio przez stronę ukraińską, która utajniła poświęconą im część sowieckich akt partyjnych.

Ukraina jest państwem suwerennym, teoretycznie może wybierać na pomniki takie osoby, jakie odpowiadają społeczeństwu. We mnie osobiście budzi to sprzeciw. W czerwcu w Stanisławowie był odsłonięty pomnik Romana Suchewicza, głównego architekta ludobójstwa Polaków.

Jak podkreśla Bereza, obecna polityka historyczna Ukrainy, to linia wypracowana w latach 60. i 70. przez emigrantów do Ameryki Płn., po części weteranach OUN zbiegłych wraz z armią niemiecką. Strona polska powinna, jak mówi historyk, przedstawić swoje racje jasno i wyraźnie, gdyż bez wyjaśnienia zaszłości z przeszłości nie będzie mowy o prawdziwej współpracy i dialogu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Dzień 14. z 80/ Poranek Wnet/ Mjr Starczewski z 27 Wołyńskiej Dywizji AK: Pop czyta odezwę Szeptyckiego „Rizaty Lachiw!”

ŁĘŻYCA 11.07 – Kanonizacja grekokatolickiego abp Szeptyckiego została wstrzymana – poinformował mjr Władysław Starczewski, przewodniczący ZŻAK w Zielonej Górze, który cudem przeżył rzeź wołyńską.

– Z mojej rodziny spalono żywcem sześć osób, czego byłem świadkiem – mówił mjr Władysław Starczewski (ur. 1931 na Kresach Wschodnich). Wspominał, że Ukraińcy okrążyli dom i wrzucili do środka granat zapalający. Gdy budynek się zajął, strzelali do tych, którzy próbowali wyskoczyć z domu. Reszta „miała tylko popalone nogi”, w odróżnieniu od stryja, którego 12-letni wówczas Władek poznał „po charakterystycznych butach”. [related id=”28623″]

Co szczególnie boli gościa Poranka Wnet, to fakt, że w wolnej Polsce musiał się procesować aż przez 10 lat, aby uznano jego stryjostwo wraz z dziećmi za ofiary rzezi wołyńskiej. „Sąd poszatkował to” aż na dziewięć spraw i wyrok w tej sprawie mjr Starczewski otrzymał dopiero wczoraj.

– Sam byłem świadkiem morderstwa i zeznawałem w tych sprawach w sądzie – poinformował słuchaczy Poranka nasz gość.

– Bandy UPA miały wszystko, nawet cysternę z paliwem. Niemcy ich wyposażyli – opowiadał mjr Starczewski, podkreślając, że tylko dzięki przypadkowi udało mu się przeżyć ten nieludzki czas, gdy razem z rodziną ukrywali się po lasach. Z tamtego okresu pamięta przede wszystkim dojmujący strach.

W 1944 roku Władysław Starczewski został łącznikiem 27 Wołyńskiej Dywizji AK.

– Jak on może być święty, jak on odezwy pisał w sprawie mordowania Polaków? – pytał Starczewski w Poranku Wnet, komentując sprawę dotyczącą procesu beatyfikacyjnego arcybiskupa grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, o którego wyniesienie na ołtarze od lat starają się Ukraińcy. Dwukrotnie, w 1958 i 1962 roku, podejmowano starania o beatyfikację Andrzeja Szeptyckiego, jednak Watykan odrzucił te wnioski. Proces beatyfikacji metropolity Szeptyckiego został wówczas dwukrotnie zablokowany przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Parę lat temu archidiecezja lwowska zakończyła przygotowanie nowego wniosku beatyfikacyjnego i przesłała go do Watykanu.

Obecnie trwa kolejny proces beatyfikacyjny. Wyniesieniu biskupa Szeptyckiego na ołtarze ostro sprzeciwiają się polskie środowiska kresowe skupione wokół księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Jan Paweł II wypowiedział się o osobie metropolity Szeptyckiego i jego beatyfikacji w homilii wygłoszonej 27 czerwca 2001 na hipodromie we Lwowie podczas mszy świętej: „Jak moglibyśmy nie wspomnieć dalekowzrocznej i gruntownej działalności pasterskiej Sługi Bożego metropolity Andrzeja Szeptyckiego, którego proces beatyfikacyjny posuwa się do przodu i którego mamy nadzieję oglądać pewnego dnia w chwale świętych”.
16 lipca 2015 roku papież Franciszek w czasie audiencji udzielonej prefektowi Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato zatwierdził dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego.[related id=”28604″]

– Pop czyta odezwę Szeptyckiego „Rizaty Lachiw!” – ostrzyć siekiery, piły. […] Musimy wyrżnąć wszystkich Polaków – taki sens miały te odezwy – powiedział Starczewski. Jak twierdzi, sam pisał do kancelarii Ojca Świętego Franciszka w tej sprawie. Gdy zadzwonił i chciał się dowiedzieć o losy tego pisma, okazało się, że nie ma go w Watykanie. Przynajmniej taką informację dostał w 2015 roku. Dlatego napisał kolejne pismo i ono zostało przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

– Kanonizacja grekokatolickiego arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego została wstrzymana – poinformował Starczewski.

Chcesz wysłuchać całej audycji, kliknij tutaj

 

Dekalog Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Armii Powstańczej. Wersja obowiązująca w 1943 roku

Zbiór zasad, którym mieli się kierować, i podczas wojny kierowali się radykalni ukraińscy nacjonaliści, aby zbudować własne państwo. Został opracowany przez głównego ideologa OUN Dmytro Doncowa.

„Ja – Duch wiecznego żywiołu, który uratował Ciebie z tatarskiego potopu i postawił na rubieży dwóch światów, abyś tworzył nowe życie (nakazuję):
1. Zdobędziesz Państwo Ukraińskie lub zginiesz w walce o nie.
2. Nie pozwolisz nikomu znieważać chwały i honoru twojego Narodu.
3. Pamiętaj o Wielkich Dniach naszych zmagań wyzwoleńczych.
4. Bądź dumny z tego, że jesteś dziedzicem walki o chwałę Trójzęba Wołodymyra.
5. Pomścisz śmierć Wielkich Rycerzy.
6. Mów o sprawie z tym, z kim jest to konieczne, a nie z tym, z kim można o niej mówić.
7. Nie zawahasz się popełnić największej zbrodni, jeśli dobro sprawy tego wymaga.
8. Wobec wroga Narodu twojego kierujesz się tylko podstępem i nienawiścią.
9. Nie zdradzisz tajemnicy na żadne prośby, groźby ani na torturach, ani w obliczu śmierci.
10. Dążyć będziesz do rozszerzenia siły, chwały, bogactw, obszaru Państwa Ukraińskiego, nawet przez zniewolenie cudzoziemców”.

Tekst ten ewoluował, publikujemy ostateczną wersję, która obowiązywała w 1943 roku, kiedy dokonano zbiorowych mordów na Polakach.