Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Wojciech Wybranowski: Myślę, że list Falenty z prośbą o ułaskawienie to tylko reklama jego książki i szantaż prezydenta

Marek Falenta / Fot. newsrm.tv, Wikipedia, CC0 3

– Falenta swój list z prośbą o ułaskawienie napisał tak, jakby Andrzej Duda mimo swoich chęci nie mógł mu go udzielić. Szanujący się prezydent nie ulega takiemu szantażowi – mówi Wojciech Wybranowski.

Wojciech Wybranowski, dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”, odnosi się do listu z prośbą o ułaskawienie autorstwa Marka Falenty, który dziennik „Rzeczpospolita” opublikował w niedzielę na pierwszej stronie. Skazany na 2,5 roku za zlecanie podsłuchów w restauracjach mężczyzna napisał do prezydenta Andrzeja Dudy z więzienia w Walencji. To jego trzeci wniosek o ułaskawienie – dwa poprzednie okazały się bezskuteczne.

Gość Poranka twierdzi, że list jest elementem reklamy najnowszej książki Falenty, która ukazać się ma 17 czerwca nakładem wydawnictwa Arbitror. Krok ten ma być również częścią kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

„Ten list został tak napisany, żeby prezydent Andrzej Duda tego ułaskawienia Falencie nawet gdyby chciał dać – nie mógł. To jest tak naprawdę szantaż. Przed szantażem żaden szanujący się prezydent nie ulegnie”.

Wybranowski komentuje także apel posłów Platformy Obywatelskiej o powołanie komisji śledczej dotyczącej działalności skazanego. Zwraca uwagę, że organy tego typu powołane przez polityków wspomnianej partii nie są szczególnie aktywne i raczej komplikują wyjaśnianie spraw.

Dziennikarz mówi również o odtajnieniu w poniedziałek przez Instytut Pamięci Narodowej zbioru zastrzeżonego.

„Ja się bardzo cieszę, że dzisiaj poznajemy nazwiska ludzi, którzy współpracowali ze skompromitowanymi służbami, że dowiadujemy się, kto z osób publicznych na świeczniku – również zagranicą – współpracował z wojskowymi służbami informacyjnymi czy z wywiadem wojskowym PRL. Żałuję tylko, że ten zbiór zastrzeżony został odtajniony tak późno (…), bo gdybyśmy poznali ten zbiór, te nazwiska w latach 90. czy na początku 2000 r., to być może wielu skompromitowanym ludziom (…) nie udałoby się pełnić funkcji publicznych”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook