Janusz: Protest LGBT pokazał ogrom hipokryzji tego środowiska. To mieszanina beneficjentów i sabotażystów społecznych

Mikołaj „Jaok” Janusz mówi o protestach środowisk LGBT w Warszawie, hipokryzji płynącej ze wznoszonych haseł i mieszaninie osób, którzy celowo dzielą społeczeństwo lub naprawdę wierzą w ideologię.

Mikołaj „Jaok” Janusz z kanału „pyta.pl” opowiada o swoich doświadczeniach ze środowiskiem LGBT i wskazuje, że składa się ono z mieszaniny „sabotażystów, którzy chcą siać zamęt” i „beneficjentów”, którzy wznoszą postulat tolerancji, a jednocześnie plują w twarz swoim przeciwnikom. Dodaje też, że ich działania prowadzą do podziałów społecznych, a niektórzy z nich są prawdziwie przekonani o racjonalności swoich poglądów.

Wydaje mi się, że jest to mieszanina takich sabotażystów, którzy chcą siać zamęt (…) i tych ludzi, którzy są beneficjentami jak Margot, który ma 4 dziewczyny i jest chłopakiem (…) i po trzecie jest to wypadkowa ludzi, jak Sylwia Spurek, którzy naprawdę uwierzyli w to z jakiegoś powodu.

Zdaniem rozmówcy Magdaleny Uchaniuk, wczorajszy protest lewicowych aktywistów pokazał ogrom hipokryzji, gdyż osoby wzywające, by nie używać przemocy, same stosowały agresję.

Wykorzystują oni hasła związane z tradycją chrześcijańską na zasadzie broni. Nie atakujcie mnie, bo przecież mówicie o miłości bliźniego (…) Te hasła są tylko próbą użycia naszych wartości przeciwko nam.

Wskazuje także, że agresywne zachowania wobec jego osoby, stosowały jedynie nieliczne osoby spośród protestujących w Warszawie aktywistów:

Spotkałem się owszem z agresją, ale nie chce by wszyscy myśleli, że są to ludzie strasznie agresywni, bo zazwyczaj są to ludzie bardziej skrzywdzeni, niż agresywni – powiedział dziennikarz.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Gmyz: Niemieckie media są ślepe na lewe oko. Najwyraźniej nie zauważyły ataku na Magdalenę Ogórek przed siedzibą TVP

Hitem niemieckich mediów jest reportaż o polskiej wołowinie. Podobny news z października, ale dotyczący niemieckiej rzeźni nie został rozdmuchany w mediach aż tak, jak ten pochodzący z Polski…

– Nie licząc jednego dziennikarza, niemieckie media nie zauważyły ataku Obywateli RP na Magdalenę Ogórek – mówi w Poranku WNET Cezary Gmyz, publicysta. – Niemieckie media są „ślepe na lewe oko”. I choć nigdy nie przepuszczą okazji, by skrytykować sytuację w Polsce, jednak tym razem dziwnym trafem nabrały wody w usta.

Gmyz broni policjantów, którym zarzuca się zbytnią pobłażliwość wobec agresji „totalnej opozycji”. Przypomina, że to właśnie oni najczęściej padają ofiarami przemocy Obywateli RP.

– Hitem mediów zza Odry jest reportaż o polskiej wołowinie. Podobny news z października, ale dotyczący niemieckiej rzeźni nie został rozdmuchany w mediach aż tak, jak ten pochodzący z Polski – opowiada Cezary Gmyz. – Nie wiem, czy nie jest to odgórne zlecenie kół niechętnym polskiemu przemysłowi.

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

mf