Gmyz: trwająca w niemieckich mediach nagonka na Polskę przechodzi wszelkie pojęcie

Korespondent TVP w Niemczech wskazuje, że to w tym kraju, a nie w Polsce, wymiar sprawiedliwości jest silnie upolityczniony,

Cezary Gmyz omawia niemieckie echa niedzielnych manifestacji w Polsce. Tamtejsze media sporo piszą o tych demonstracjach, jak i o rzekomym planem wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Relacjonuje, że w Niemczech nie patrzy się już z nadzieją na Donalda Tuska, w przeciwieństwie do ostatnich lat.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zauważa, że Niemcy krytykują wprowadzanie do polskiego systemu sądownictwa rozwiązań, która nad Odrą i Renem obowiązują od dawna.

Nie ma w UE drugiego tak upolitycznionego systemu sądownictwa jak w Niemczech.

Jak podkreśla korespondent TVP, rosnące płace w Polsce niekorzystnie odbijają się na niemieckim rynku pracy, gdzie Polacy przez lata stanowili tanią siłę roboczą. Gość „Popołudnia WNET” informuje ponadto, że formowanie nowego niemieckiego rządu jeszcze potrwa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Gmyz: Sławomir Nowak powinien pozostać w areszcie. Istnieje obawa, że będzie chciał uciec z kraju

Korespondent TVP w Niemczech ocenia, że decyzja o uchyleniu aresztu dla byłego ministra transportu jest kolejnym dowodem na upolitycznienie polskiego sądownictwa.


Cezary Gmyz odnosi się do decyzji sądu o uchyleniu decyzji o areszcie tymczasowym dla Sławomira Nowaka. Jak mówi:

W tej sprawie występują wszystkie przesłanki do decyzji o pozostawieniu Nowaka w areszcie.

[related id= 125460 side=right]Wyraża zdumienie słowami Donalda Tuska, który stwierdził, że były minister transportu jest więźniem politycznym. Ubolewa nad tym, że sędzia Agnieszka Domańska, należąca do surowo krytykującego rząd Zjednoczonej Prawicy stowarzyszenia „Iustitia”, nie wyłączyła się z orzekania ws. byłego prominentnego polityka PO.

Przestańmy traktować sędziów jak święte krowy. Zbyt długo dominowało przekonanie, że wyroków się nie komentuje.

Gość „Poranka WNET” obawia się, że sędzia będzie działać tak, by utrudnić prokuraturze dążenia do ponownego rozpoznania sprawy.  Uwypukla ponadto powiązania Sławomira Nowaka z tzw. układem gdańskim:

Nowak dużo wie o przestępczych działaniach innych polityków PO. Być może będzie musiał wyjechać z kraju.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Gmyz: Niemcy usiłują się podzielić winą za swoje zbrodnie. Policjanci zachowują się wobec Strajku nader pobłażliwie

Cezary Gmyz o skandalicznym wpisie na Twitterze ministra niemieckiego MSZ Heiko Maasa i o problemie opublikowanych w sieci wizerunków i danych policjantów interweniujących wobec Strajku Kobiet.

Dokładnie 75 lat temu rozpoczął się proces norymberski. Przed sądem stanęli mężczyźni odpowiedzialni za najohydniejsze zbrodnie w historii.

Tak w swym tweecie napisał 20 listopada minister spraw zagranicznych RFN Heiko Maas. Cezary Gmyz wskazuje, że we wpisie nie ma słowa o narodowości podsądnych. Ocenia, iż jest to nieprzypadkowe:

Niemcy usiłują się podzielić odpowiedzialnością za swoje zbrodnie.

Korespondent TVP w Niemczech podkreśla, że już od lat Niemcy nie identyfikują nazistów ze swoimi przodkami i nie przypisują im narodowości. Przypomina, że prześladowania mniejszości narodowych i etnicznych zaczęło się przed w Rzeszy jeszcze przed wojną, po objęciu w 1933 r. władzy przez NSDAP.

Ponadto dziennikarz odnosi się do ujawnienia danych funkcjonariuszy, którzy podczas środowego strajku kobiet mieli podejmować interwencję wobec protestujących. Podkreśla, że ochrona tożsamości policjantów służy ich bezpieczeństwu i nie oznacza braku odpowiedzialności za popełniane przestępstwa.

Pomysł zgłoszony przez związki policyjne, by na mundurach nie było nazwisk funkcjonariuszy jest dobry.

Zamiast nazwisk na mundurze powinien być widoczny numer funkcjonariusza umożliwiający jego identyfikację w przypadku gdyby dopuścił się nadużyć. Chroni go to jednocześnie przed prześladowaniem.

Policjanci zachowują się wobec protestujących nieraz nader pobłażliwie.

Cezary Gmyz wskazuje, że to Marta Lempart dokonywała napaści słownej wobec funkcjonariuszy. Sądzi, że należałoby rozważyć wprowadzienie obligatoryjnej kary więzienia dla naruszających nietykalność cielesną policjantów na służbie, bez możliwości wyroku w zawieszeniu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Cezary Gmyz: Politycy wykreślili z prawa artykuł, który mógł doprowadzić do skazania Ryszarda Krauzego

Cezary Gmyz o zwolnieniu z aresztu trójmiejskiego biznesmena, reaktywacji spółki Zakłady Ogrodnicze C. Ulrich i Lex Krauze.

Nie wierzę, żeby w ciągu dwóch godzin można było się zapoznać z stoma tomami akt.

Cezary Gmyz wskazuje, iż sędzia musiała podjąć decyzję przed upływem 48 godzin od zatrzymania Ryszarda Krauzego, czy przychylić się do wniosku prokuratury o areszt dla biznesmena.  Sąd uznał, że prokuratura nie uprawdopodobniła wystarczająco zarzutów. Dziennikarz śledczy przypomina udział Ryszarda Krauzego w warszawskiej reprywatyzacji. Dzięki reaktywacji przedwojennej spółki Zakłady Ogrodnicze C. Ulrich biznesmen przejął jej nieruchomości na Woli, upaństwowione w 1945 r. Tymczasem w analogicznej, jak mówi Gmyz, sytuacji spółki Giesche SA, sąd uznał nielegalność reaktywacji. Na przejętym przez reaktywowaną spółkę terenie znajduje się m.in. Wola Park. Nasz gość przypomina swój tekst 2011 r., w którym odnosił się do rozprawy jaką miał miliarder.

Adwokaci podnieśli argument, że Ryszard Krauze nie może być skazany z 585 artykułu spółek handlowych, bo on już nie istnieje.

Okazało się, że ten artykuł faktycznie został dopiero co wykreślony. Jak ustalił Cezary Gmyz, w sprawę byli zaangażowani liczni politycy, którzy w kuluarach nazywali całą sprawę „Lex Krauze”.

Politycy wykreślili z prawa artykuł, który mógł doprowadzić do skazania Ryszarda Krauzego.

Skazanie go z tego artykułu oznaczałoby, że nie mógłby już zasiadać w radach spółek.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Gmyz: Sławomir Nowak i jego ludzie zakładali firmy w Polsce. Proponowali wykup spółki za 30-krotność jej wartości

Cezary Gmyz o protekcji politycznej Donalda Tuska, zarzutach wobec Sławomira Nowaka, budowaniu PO i ukraińskiej służbie NABU.


Cezary Gmyz wyjaśnia, co zarzuca się Sławomirowi Nowakowi w związku z jego działalnością jako zarządcy ukraińskich dróg:

Sławomir Nowak i jego współpracownicy zakładali firmy w Polsce. […] Padała propozycja wykupu połowy lub całości spółki za kwotę często trzydziestokrotności jej wartości, gdy była zakładana i ta różnica była de facto ukrytą łapówką.

Były minister transportu by objąć stanowisko na Ukrainie korzystał, zdaniem naszego gościa, z politycznego wsparcia Donalda Tuska. Przypomina, że

[Sławomir Nowak] budował Platformę od podstaw, był szefem młodzieżówki.

Dziennikarz podkreśla, że gdy Nowak kierował resortem „Ministerstwo Infrastruktury realizowało największy w historii program infrastrukturalny” w związku z organizacją Euro 2012. Wskazuje, że Nowak

Wbrew temu, co się mówi, nie był sprawnym ministrem.

nie zgadza się z tym, by aresztowanie byłego polskiego polityka miało przykryć sprawy niewygodne dla obecnej władzy. Stwierdza, że „każdą rzecz można zinterpretować jako próbę przykrycia czegoś”. Zaznacza, że śledztwo trwało od dawna i akurat w takim momencie doszło do etapu umożliwiającego aresztowanie. Dodaje, że prowadząca śledztwo wraz ze stroną polską ukraińska

NABU to bardzo specyficzna służba, w znacznej mierze wyszkolona przez Amerykanów by zdusić hydrę korupcji.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jan Bogatko: 70% niemieckich dziennikarzy popiera SPD i Zielonych

Sojusz niemiecko-rosyjski jest coraz bardziej ewidentny. Niemcy są zaskoczeni informacjami o pluralizmie medialnym w Polsce – kraju, gdzie rzekomo obowiązuje zamordyzm.

 

 

Korespondent Radia WNET w Niemczech Jan Bogatko mówi o wprowadzeniu zakazu palenia flag, wprowadzonym przez Bundestag, w związku ze spaleniem flagi Izraela w zeszłym roku. Czyn taki zagrożony jest karą więzienia do lat 3. Zasada rozszerzona została również na flagę unii Europejskiej, która przecież, jak wskazuje nasz korespondent, państwem przecież nie jest. Partia AfD ostrzega, że taki precedens może doprowadzić do penalizacji palenia np. flag LGBT.

Jan Bogatko przywołuje echa wizyty Angeli Merkel  w Moskwie. Media niemieckie piszą o przyjaźni gospodarczej między Niemcami a Federacją Rosyjską. Krytykują za to Stany Zjednoczone:

Sojusz dwóch stolic jest coraz bardziej ewidentny.

Rozmówca Krzysztofa Skowroński relacjonuje również  IV polsko-niemieckie forum medialne w Görlitz, odbywające się pod hasłem „Budować mosty na Nysie”.  Uczestniczył w niej przedstawiciel fundacji im. Konrada Adenauera, dr Joachim Klose, korespondent TVP w Berlinie Cezary Gmyz, oraz dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitorowania Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dr Klose mówił o ujednoliceniu mediów niemieckich, w rezultacie którego trudno określić, które medium jest bardziej lewicowe, a które bardziej prawicowe.  Media polskie są bardziej zróżnicowane, co bardzo zdziwiło niemiecką publiczność. Jak zauważył zresztą dr Klose, w Niemczech unika się używania pojęć „prawicowy” i „konserwatywny”, ponieważ budzą one bardzo złe skojarzenia.  Dr Jolanta Hajdasz stwierdziła, że polskie media są bardziej pluralistyczne. Zdziwiło to niemiecka publiczność, przyzwyczajoną do opinii, zgodnie z którymi  w Polsce panuje zamordyzm i depcze się wolność słowa. Zaprezentowano na forum wyniki badania, które wskazało, że 70% niemieckich dziennikarzy popiera SPD i Zielonych:

Wyniki sondażu przeprowadzonego wśród dziennikarzy wywołały szok.

Jan Bogatko wspomina początki partii Zielonych, która na przestrzeni ostatnich 30 lat bardzo urosła w siłę.  Nasz korespondent zwraca uwagę, że współorganizatorem forum był niemiecki oddział Rotary International. Przedstawiciele tej organizacji odebrali bardzo wiele maili, stawiających polskich gości forum w bardzo złym świetle. Treść tych wiadomości pełna była oskarżeń o antydemokratyczne i antyeuropejskie nastawienia Cezarego Gmyza, dr Jolanty Hajdasz, oraz nieobecnego  na forum Krzysztofa Skowrońskiego:

Ta akcja mailowa unaoczniła wielu Niemcom, że akcje prowadzone przez opozycję w Polsce nie mają wiele wspólnego z normami cywilizacyjnymi przyjętymi w Niemczech.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Gmyz: Niemieckie media są ślepe na lewe oko. Najwyraźniej nie zauważyły ataku na Magdalenę Ogórek przed siedzibą TVP

Hitem niemieckich mediów jest reportaż o polskiej wołowinie. Podobny news z października, ale dotyczący niemieckiej rzeźni nie został rozdmuchany w mediach aż tak, jak ten pochodzący z Polski…

– Nie licząc jednego dziennikarza, niemieckie media nie zauważyły ataku Obywateli RP na Magdalenę Ogórek – mówi w Poranku WNET Cezary Gmyz, publicysta. – Niemieckie media są „ślepe na lewe oko”. I choć nigdy nie przepuszczą okazji, by skrytykować sytuację w Polsce, jednak tym razem dziwnym trafem nabrały wody w usta.

Gmyz broni policjantów, którym zarzuca się zbytnią pobłażliwość wobec agresji „totalnej opozycji”. Przypomina, że to właśnie oni najczęściej padają ofiarami przemocy Obywateli RP.

– Hitem mediów zza Odry jest reportaż o polskiej wołowinie. Podobny news z października, ale dotyczący niemieckiej rzeźni nie został rozdmuchany w mediach aż tak, jak ten pochodzący z Polski – opowiada Cezary Gmyz. – Nie wiem, czy nie jest to odgórne zlecenie kół niechętnym polskiemu przemysłowi.

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

mf

Czy tak się walczy na prawicy? „Jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”

Zapłatą za grzech jest śmierć, tak mówi Biblia. Ale zapłata spoczywa w rękach Boga. Tymczasem podpisani pod listem autorzy postanowili sami wymierzyć karę i skazać człowieka na śmierć publiczną.

Wczoraj, 6 lutego, pojawił się na portalu wPolityce list otwarty, podpisany przez poważne autorytety naukowe i publicystyczne – prof. Sławomira Cenckiewicza, dra Witolda Bagieńskiego, Piotra Woyciechowskiego, Piotra Nisztora, Wojciecha Dudzińskiego, Macieja Marosza i Cezarego Gmyza – zarzucający Piotrowi Jeglińskiemu, jednemu z pierwszych w Polsce działaczy opozycyjnych, współpracę biznesową w latach dziewięćdziesiątych z tajnymi współpracownikami SB oraz niezapłacenie honorariów autorskich podpisanym pod listem osobom.

To, co zostało nazwane współpracą biznesową (wprawdzie nie wprost, ale jako wyraz zatroskania, zaniepokojenia; broń Boże nie stwierdzenia faktu), jest, moim zdaniem, rzuceniem podejrzenia w celu zniszczenia dobrego imienia człowieka za to, że nie prześwietlił na tyle swojego partnera biznesowego, żeby stwierdzić, że jest on pracownikiem służb.

Z tego zarzutu pan Jegliński będzie bronił się sam, ja nie mam wiedzy na ten temat. Uważam tylko, że w otoczeniu pana Jeglińskiego wielu było ludzi tego rodzaju przez wiele lat, i gdyby wszystkich miał podejrzewać, zwłaszcza gdy pojawiali się u niego w Paryżu z wiarygodnymi listami polecającymi, nie byłby w stanie zrobić czegokolwiek.

Jednak prawdziwą przyczyną postawienia zarzutu o współpracę biznesową z pracownikiem służb jest niewypłacenie honorariów. Wygląda na to, że spotkało się kilku autorów, którzy wydali książki w wydawnictwie Editions Spotkania, nie dostali za nie pieniędzy i postanowili się zemścić, a jako osoby powszechnie znane i mające praktycznie nieograniczone możliwości wyniesienia kogoś na szczyty albo wdeptania w ziemię – postanowili te możliwości wykorzystać.

Nie bronię tego, że pan Jegliński nie zapłacił należnych pieniędzy. Powinien to zrobić. Jednak sprawy honorariów można załatwić prosto. Istnieją rozmowy, istnieje wezwanie do zapłaty, ścieżka sądowa.

„Wart jest robotnik swojej zapłaty”. Niepłacenie pracownikowi jest przez Kościół klasyfikowane jako grzech wołający o pomstę do nieba. To są sprawy sumienia, bardzo poważne zwłaszcza w sytuacji, gdy nieotrzymanie zapłaty zagraża bytowi pracownika.

Jakiej wielkości sumy jest winien autorom pan Jegliński, nie wiem. Ale żadne pieniądze, tym bardziej honorarium za jedną książkę – nawet bestseller, a nie były nimi książki autorów listu, którzy zresztą przecież mają inne źródła utrzymania – nie jest usprawiedliwieniem do zadawania takich ciosów.

Zapłatą za grzech jest śmierć, tak mówi Biblia. Ale taka zapłata spoczywa w rękach Boga, nie człowieka. Tymczasem podpisani pod listem autorzy postanowili sami wymierzyć karę i skazać człowieka na śmierć publiczną. Jest to ich ewidentna zemsta z powodu pieniędzy. Przyznają się nieopatrznie do tego w tym samym liście, wiążąc sprawę współpracy biznesowej ze sprawą niewypłacenia honorariów.

Wszystkie osoby zainteresowane pochodzą z kręgu szeroko pojętej prawicy. Chyba nie pomylę się twierdząc, że przyznają się do wartości chrześcijańskich. W Piśmie św. jest powiedziane, że jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie, rozmawiaj z nim. Jeśli cię nie posłucha, weź dwóch świadków i próbuj dalej. Jeśli nadal się nie uda – szukaj pomocy w Kościele. A jeśli i to nie pomoże – dopiero wtedy niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. Ale i poganina i celnika można próbować nawracać, można też mu, jak każdemu, przebaczyć. Chrześcijaństwo nigdy nie zachęca do niszczenia człowieka, nawet wroga.

To jest uderzenie niegodne, nieetyczne, niechrześcijańskie. To nie jest poszukiwanie prawdy, tylko zemsty. Jaki cios jest najbardziej bolesny dla opozycjonisty, który z narażeniem życia działał na rzecz wolności słowa i niezawisłości Polski? Zarzucić mu współpracę z tymi, przeciwko którym walczył.

Czy autorzy, którzy nie otrzymali swojej zapłaty, wykorzystali wszystkie możliwości domagania się jej? Czy list otwarty, jaki ogłosili, jest równorzędną odpłatą, nawet według starotestamentowego „oko za oko”, które w gruncie rzeczy jest wezwaniem do tego, żeby nie mścić się ponad miarę doznanej krzywdy?

Jak to napisał w liście do Galatów św. Paweł: „Jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”.

Magdalena Słoniowska