Korea Południowa: Prezydent Mun Dze In potępił północnokoreańską próbę rakietową podczas wizyty w ministerstwie obrony

Mun Dze In ocenił w środę, że ostatnia próba rakietowa Korei Północnej stanowi poważne zagrożenie dla światowego pokoju. Tego typu działania nigdy nie mogą być tolerowane – podkreślił.

„Korea Północna wystrzeliła pocisk rakietowy cztery dnu temu i przekonuje, że próba z bronią balistyczną średniego zasięgu zakończyła się powodzeniem. (…) Wystrzeliwanie rakiet balistycznych to poważna prowokacja i naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, a także stanowi poważne wyzwanie dla światowego pokoju i stabilizacji. Nigdy nie będziemy tolerować takich prowokacji i gróźb ze strony Korei Północnej” – oświadczył Mun.

Południowokoreański prezydent zapowiedział, że razem ze społecznością międzynarodową Seul „stanowczo zajmie się Północą”. Dodał, że wojska Korei Południowej są przygotowane, aby odeprzeć wszelką prowokację zbrojną ze strony Pjongjangu.

[related id=”17456″]

„W ciągu ostatnich kilku miesięcy nasz polityczny krajobraz znacząco się zmienił. Wierzę, że te zmiany przebiegły w sposób pokojowy i demokratyczny, ponieważ wojsko strzegło naszego bezpieczeństwa” – tłumaczył Mun. Podtrzymał przy okazji swoje wcześniejsze zapowiedzi dotyczące zwiększenia budżetu na obronność i modernizacji uzbrojenia.

Władze północnokoreańskie kontynuują program jądrowy i próby rakietowe mimo zakazujących tego rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i międzynarodowych sankcji. Zapowiadają też budowę międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM), która byłaby zdolna dosięgnąć terytorium USA.

Pocisk balistyczny, jaki Korea Płn. wystrzeliła w niedzielę rano czasu lokalnego, pokonał ok. 800 km, po czym wpadł do Morza Japońskiego; według źródeł amerykańskich nie był to pocisk międzykontynentalny.

Reżim północnokoreański twierdzi, że wystrzelony pocisk to nowa rakieta średniego zasięgu Hwasong-12. W oświadczeniu wydanym w języku angielskim zaznaczono, że „test miał na celu sprawdzenie taktycznych i technologicznych specyfikacji opracowanego właśnie pocisku balistycznego zdolnego do przenoszenia głowic nuklearnych”.

PAP/JN

Korea Południowa: Komisja wyborcza potwierdziła wygraną Mun Dze Ina. Został on już zaprzysiężony na prezydenta

Zwycięzca wyborów prezydenckich Mun Dze In oficjalnie objął dziś urząd. Jego pięcioletnia kadencja rozpoczęła się o godz. 8:09 czasu lokalnego, po potwierdzeniu wygranej przez komisję wyborczą.

Liberalny kandydat Demokratycznej Partii Razem zdobył we wtorkowym głosowaniu 41,08 proc. głosów od 13 mln 423 tys. 800 wyborców. Uprawnionych do głosowania było 32 mln 807 tys. 908 osób.

[related id=”17767″]

Pierwszą aktywnością nowego prezydenta była rozmowa telefoniczna z przewodniczącym połączonych sztabów, Li Sun Dzinem, który poinformował Mun Dze Ina o sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa kraju i możliwych ruchach wojsk Korei Północnej.

Następnie Mun Dze In udał się z wizytą na narodowy cmentarz w Seulu, gdzie złożył hołd swoim poprzednikom i bohaterom wojennym.

W środę spodziewane są rozmowy nowo wybranego prezydenta z przedstawicielami parlamentu, opozycji oraz nominacje premiera i doradców prezydenta.

PAP/JN

Wynik sondaży exit poll: Centrolewicowy Mun Dze In został zwycięzcą wyborów prezydenckich w Korei Południowej

Były adwokat specjalizujący się w obronie praw człowieka i kandydat centrolewicowej Demokratycznej Partii Razem Mun Dze In zwyciężył w przedterminowych wyborach prezydenckich w Korei Południowej.

Mun Dze In opowiada się za powrotem do dialogu z Koreą Płn. i deklaruje dążenie do zjednoczenia obu państw.Wybory rozpisano po usunięciu z najwyższego urzędu w państwie Park Geun Hie, która w areszcie czeka na proces w sprawie korupcji.

Według sondaży exit poll Mun Dze In zdobył 41,4 proc. głosów. Konserwatysta Hong Dzun Pio uzyskał 23,3 proc. głosów, a centrysta i przedsiębiorca An Czol Su – 21,8 procent.

[related id=”13866″]

Szacunki frekwencji na godzinę przed zamknięciem lokali wyborczych, czyli godz. 19 czasu koreańskiego (godz. 12 czasu polskiego), wynosiły 75,1 proc. Agencja Yonhap, powołując się na organizację czuwającą nad poprawnością wyborów, informuje, że frekwencja może sięgnąć 77,2 proc.

Podczas poprzednich wyborów prezydenckich w 2012 r. głosy oddało 75,8 proc. uprawnionych, a w 2007 r. frekwencja wyniosła 63 proc.

Według zapewnień komisji wyborczej ogłoszenie zwycięzcy będzie możliwe w nocy z wtorku na środę, czyli wieczorem czasu polskiego. Wówczas przeliczone zostanie od 60 do 65 proc. wszystkich oddanych głosów.

Ostateczne wyniki mają zostać podane rano w środę czasu koreańskiego. Jeżeli komisja wyborcza nie stwierdzi nieprawidłowości, poznamy nazwisko nowego prezydenta. Według dziennika „Korea Times” zostanie on natychmiast zaprzysiężony, bez okresu przejściowego.

Kampania wyborcza trwała 22 dni i zakończyła się w poniedziałek. Komentatorzy zwracają uwagę, iż nowy prezydent będzie miał do rozwiązania liczne problemy. Chodzi m.in. o decyzję o dalszym kształcie współpracy z USA, budowie systemu obrony przeciwrakietowej THAAD mającego strzec Korei Płd. przed możliwym atakiem rakietowym ze strony Korei Płn., ewentualny powrót do negocjacji z Pjongjangiem czy rozwiązanie problemu nieformalnych ekonomicznych sankcji wobec południowokoreańskich produktów w Chinach, które mszczą się za rozpoczęcie montażu THAAD na terenie Korei Płd.

Lokalne media podkreślają, że nowy prezydent stanie także wobec wyzwań dotyczących niskiego przyrostu naturalnego w kraju, braku perspektyw zawodowych dla młodych ludzi oraz wszechobecnej korupcji.

We wtorek rządowe media w Korei Północnej zaapelowały do mieszkańców Korei Południowej, by nie udzielali poparcia kandydatom konserwatywnym. Pjongjang zachęcał Seul do ocieplenia stosunków.

Komentarz pojawił się w oficjalnym dzienniku Partii Pracy Korei „Rodong Sinmun”. Napisano w nim, iż odsunięcie od władzy grupy polityków konserwatywnych utorowałoby drogę do nowej polityki i nowego życia w Korei Płd.

„Koreańczycy z Południa powinni w tych wyborach osądzić grupę konserwatywnych marionetek, wspólników Park Geun Hie, tak samo jak ukarali Park” – czytamy.

Ujawniony w październiku 2016 roku wielki skandal korupcyjny doprowadził do odsunięcia od władzy prezydent Park, sparaliżował prace rządu w Seulu oraz wyprowadził na ulice miliony ludzi, którzy domagali się odejścia szefowej państwa.

Południowokoreańskie ministerstwo ds. zjednoczenia ostrzegało wcześniej, że Pjongjang będzie starał się zwodzić obywateli Południa i podsycać nastroje prowadzące do skłócania społeczeństwa. „To nic nowego, że Korea Płn. chce wpływać na politykę Korei Płd.” – powiedział w połowie kwietnia rzecznik ministerstwa Li Duk Heng dodając, iż „Korea Płn. powinna skończyć z tym anachronicznym zachowaniem”.

PAP/JN