Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Paweł Bobołowicz: Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz skazany na 13 lat więzienia

Sąd w Kijowie zaocznie skazał byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza na 13 lat więzienia uznając go winnym zdrady stanu.

Według ustaleń sądu Janukowycz, który po ucieczce z Kijowa od 24 lutego 2014 r. przebywał na terenie Federacji Rosyjskiej dopuścił się zdrady Ukrainy sprzyjając przedstawicielom władz Rosji w prowadzeniu agresywnej wojny. Janukowycz liczył, że dzięki temu otrzyma preferencje od moskiewskich władz umożliwiające mu zamieszkanie w Rosji i unikniecie odpowiedzialności kryminalnej na Ukrainie.

Według sądu Janukowycz działał w zmowie z przedstawicielami rosyjskich władz i sprzyjał okupacji Krymu. 1 marca 2014 roku, już po odsunięciu go od urzędu, wystosował do prezydenta Rosji Władimira Putina list z prośbą wykorzystania wojsk przeciwko Ukrainie. List ten był kluczowym dowodem zdrady. Warto przypomnieć, że o jego istnieniu poinformowano po raz pierwszy na specjalnym posiedzeniu Rady Federacji Rosyjskiej 1 marca 2014 roku, razem z prośbą samozwańczego lidera separatystycznych władz Krymu Sergieja Aksjonowa o pomoc w przywróceniu spokoju na Krymie. 3 marca 2014 list ten czytał na specjalnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ przedstawiciel Federacji Rosyjskiej, a 4 marca fakt istnienia listu potwierdził Władimir Putin wskazując, że daje mu to podstawę do zastosowania wszelkich środków, by bronić zdrowia i życia zagrożonych obywateli Ukrainy. List stał się uzasadnieniem rosyjskiej agresji, a w pierwszym stadium aneksji Krymu

Postępowanie przed ukraińskim sądem nie oceniało całej prezydentury Janukowycza, lecz ostatnie jej dni. Nie analizowano zatem innych działań Janukowycza, które często są oceniane także jako sprzeczne z racja stanu Ukrainy czyli np. kwestii tzw. umów charkowskich, które pozwalały na przebywanie Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu do 2042 roku. Janukowycz podpisał te umowy w 2010 roku. Nie analizowano również dlaczego odrzucił podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską na rzecz przystąpienia do kontrolowanej przez Rosję Unii Celnej, co było bezpośrednią przyczyną tzw. euromajdanu. Proces zatem nie jest oceną prezydentury Janukowycza, a jedynie odnosi się do jego działań w końcowej fazie Rewolucji Godności i podjęcia współpracy z Rosją w kontekście wojny i okupacji Krymu

Chociaż wczoraj sąd w Kijowie uznał byłego prezydenta za winnego zdrady, to jednak uznał, że w czasie postępowania nie dowiedziono, że Janukowycz działał na rzecz separatyzmu i zmiany granic państwa. Ten zarzut został uchylony

Sprawa trwałą 20 miesięcy, sąd przeanalizował 19 tomów akt, przesłuchał 52 świadków, z czego 15 było powołanych przez obrońców Janukowycza. Odbyło się 90 posiedzeń sądu.

Janukowycz zeznawał przez połączenia wideo, przebywając na terenie Federacji Rosyjskiej. Jednak nie wygłosił ostatniego słowa – nie stawiając się na posiedzenie w grudniu ubiegłego roku. Obrona informowała, że doznał ciężkiego urazu, a rosyjskie media pisały, że uszkodził sobie kręgosłup i kolano podczas gry w tenisa.

Według obrońców Janukowycz obecnie przebywa w jednym z moskiewskich szpitali, gdzie przeszedł operację, a stan jego zdrowia się polepsza

Wyrok ukraińskiego sądu jest zaoczny i oznacza, że Janukowycz zostanie zatrzymany jak tylko będzie to możliwe. Nierealnym jest by Janukowycza wydała Rosja na terenie której były prezydent przebywa. Niewątpliwie jednak będzie miał utrudnioną możliwość przemieszczania się po świecie.

Janukowycz ma również zapłacić 98 tysięcy hrywien z tytułu kosztów procesowych

Janukowycz pojawia się także w innych śledztwach: przejęciu majątku państwowego, czy dotyczących przestępstw gospodarczych. W sprawie zbrodni na Majdanie występuje jako świadek. To właśnie w czasie posiedzenia w tej sprawie ogłoszono mu podejrzenie o zdradę stanu.

Wczorajszy wyrok nie jest prawomocny. W ciągu 30 dni może zostać zaskarżony. Apelację już zapowiedziała obrona Janukowycza. Tekst wyroku zajmuje 143 strony.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

jn

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook