O. Kociołek: Bangladesz utrzymywał się głównie z szycia ubrań. W wielu wioskach nie ma prądu

O. Paweł Kociołek o trudnej sytuacji w Bangladeszu dotkniętym przez koronawirusa i cyklon Nisarga i tym, jak salezjanie pomagają potrzebującym.


[related id=113623 side=right] O. Paweł Kociołek jest na misji w Bangladeszu. Salezajnin zauważa, że obecnie wszystko jest zamknięte z powodu koronawirusa. Podkreśla, że

Bangladesz utrzymywał się głównie z szycia ubrań.

Wielkie korporacje, które mają swe fabryki w tym azjatyckim kraju, nie pragną poprawić bytu mieszkańców. Region, w którym leży Bangladesz nawiedził niedawno cyklon Nisarga. Kraj trapi głód, a w wielu wioskach nie ma prądu.

Państwo trochę tutaj pomaga. Duże zakłady pracy raczej nie pomagają za dużo.

Mimo nieszczęścia mieszkańcy nie tracą pogody ducha. Salezjanie pomagają im jak mogą. W kraju tym jest niewielu chrześcijan, ok. 600.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Tym razem Riksza Miłosierdzia jedzie na Czarny Ląd

Ks. Artur Bartol misjonarz w Kamerunie – chwilowo uwięziony w Polsce za sprawą wirusa COVID-19 wcześniej pracował w Czadzie i Republice Środkowoafrykańskiej.

W Afryce wybudował 40 studni, a obecnie posługuje między innymi jako kapelan więzienny – posłuchajmy jego historii.

 

Premiera filmu o pracy księdza Artura na Katoflix. Zapraszamy do oglądania i wspierania salezjańskiej produkcji filmowej.

Posłuchaj również poprzednich audycji

Ks. Sikoń SDB: Polscy misjonarze pokazują wspaniałą pracę i piękne świadectwa niejednokrotnie w trudnych miejscach

Ks. Roman Sikoń SDB zapowiada audycję Riksza miłosierdzia, która będzie przedstawiać życie misjonarzy. Pierwszy odcinek będzie tyczył obozu uchodźców w Ugandzie.

 

 

W najbliższy piątek w Krakowie o godzinie 15:00 rusza audycja Riksza miłosierdzia, która zabierze nas w różne strony świata, aby pokazać przede wszystkim wspaniałą pracę polskich misjonarzy i piękne świadectwa wiary niejednokrotnie w trudnych miejscach i ciężkich okolicznościach – mówi gość „Poranka WNET”.

Pierwsza audycja będzie mówiła o obozie uchodźców na północy Ugandy, gdzie pracują współbracia salezjanie. Starają się oni pomagać młodzieży, która z powodu wojny domowej w Sudanie Południowym, musiała uciekać do swoich domów.

Jest to obóz, który w tej chwili liczy ok. 50-ciu tys. uchodźców właśnie z Sudanu Południowego, głównie z plemienia Achioli. Sytuacja cały czas się zmienia, codziennie przyjeżdżają nowe autobusy z punktu przejściowego na granicę z Ugandą, gdzie przewożeni są uchodźcy. „Z drugiej strony trzeba zagwarantować ludziom w miarę normalne życie, więc powstał obóz, a my jako salezjanie wypełniamy swoją misję” – zaznacza salezjanin.

Obok obozu powstała szkoła zawodowa, którą prowadzą salezjanie dla młodzieży sudańskiej. Młodzież uczy się zawodów, które będą im potrzebne w ich realiach wtedy, kiedy wrócą do swojej ojczyzny. Jest to mechanika dotycząca małych motocykli, które są podstawowym środkiem transportu dla wielu ludzi. Jest tam również szkoła rolnicza, uczymy krawiectwa i fryzjerstwa.

Trzeba pomóc człowiekowi podnieść go w górę za pomocą dania mu tych umiejętności zawodowych, które pozwolą mu w przyszłości dawać sobie radę w życiu – podkreśla rozmówca.

Jak dodaje: Nasze zgromadzenie na całym świecie liczy 16 tys. współbraci. Trudno nam nieraz określić, jakie są nasze tereny misyjne. Byliśmy w wielu miejscach na świecie, chcemy powiedzieć, aby duch misyjny panował wszędzie. 

M.N.