Baca-Pogorzelska: Zamknięcie kopalń było spóźnione o 2,5 miesiąca. Potrzebne są większe zmiany w górnictwie

Karolina Baca-Pogorzelska o zamykaniu kopalń w woj. śląskim, tym, czemu powinno nastąpić to wcześniej oraz o hałdach węgla i idei jednej spółki węglowej.

Karolina Baca-Pogorzelska wyjaśnia, że obecnie zatrzymano pracę w kopalniach, gdzie jeszcze nie przeprowadzono testów, by nie doszło do powstania kolejnych wielkich ognisk jak w Zofiówce czy w Jankowicach.

Odnosząc się do obaw górników, że zamykane obecnie kopalnie zamknięte już pozostaną, stwierdza:

Ja bym się zdziwił gdyby ktoś podjął dzisiaj decyzję o jakimkolwiek zamknięciu na zawsze kopalni Budryk czy Knurów-Szczygłowice w których prowadzone były potężne inwestycje po to by zdobywały węgiel koksujący, czyli dużo droższy niż energetyczny

Dziennikarka przyznaje przy tym, że wśród zamykanych teraz kopalń znajdują się kopalnie pokój i wujek, które są na liście kopalń przeznaczonych do zamknięcia. podkreśla, że najwyższy czas na podejmowanie decyzji długoterminowych ws. górnictwa. Zauważa, że na zwałach kopalń było w maju 7,7 ton węgla.

Ok. 6 mln ton węgla w zapasie ma energetyka bo zima była ciepła, bo zużycie było mniejsze, bo potem przyszedł Korona wirus i tak dalej i tak dalej.

Koronawirus może sprawić, że zwały uda się zmniejszyć, ze względu na zatrzymanie wydobycie. Baca-Pogorzelska stwierdza, że decyzja o zamknięciu kopalń jest spóźniona o dwa i pół miesiąca:

Przypomnijmy że pierwsze przypadki koronawirusa w kopalniach zostały wykryte pod koniec kwietnia wtedy dopiero tak naprawdę zaczęto podejmować jakieś działania.

Podkreśla, że w kopalni jest niemożliwe zachowanie dystansu społecznego. Nie zatrzymano jednak funkcjonowania kopalń w tym samym czasie co kin, szkół, teatrów etc. Z tego wynika pojawienie się w nich ognisk koronawirusa. Duża liczba wykrytych przypadków wśród górników wynika także z tego, że są oni masowo testowani. Redaktorka odnosi się do pensji otrzymywanych  przez górników w czasie zatrzymania pracy kopalń. Wcześniej miała to być pełna pensja podstawowa. Nie uwzględnia ona wszystkich dodatków, jakie górnicy otrzymują schodząc pod ziemię. Zamiast niej ma być więc wypłacana średnia urlopowa, bardziej zbliżona do pełnego wynagrodzenia.

Ten polski węgiel to jest zawsze taka sprawa umowna odkąd ja pracuję z górnictwem czyli od roku 2007, kiedy mówi się o jakiejś tam koncentracji kopalń w jednych rękach używa się tego właśnie tej nazwy polski węgiel.

Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego zauważa, że od 2007 r. mówi się o koncentracji polskiego węgla w jednych rękach. Zgodnie z tą koncepcją Węglokoks przejąłby na siebie eksport węgla. Nie wiadomo jednak skąd Węglokoks miałby wziąć pieniądze na przejęcie kopalń, a następnie na inwestycje.