Lech Kaczyński uważał, że nasza niepodległość wiąże się z polityką wschodnią i rozumiał ciągłość polskiej historii - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Lech Kaczyński uważał, że nasza niepodległość wiąże się z polityką wschodnią i rozumiał ciągłość polskiej historii

foto: Lukas Plewnia/flickr.com (CC BY-SA 2.0)

Zapamiętałem chłodny spokój Putina, jego skupienie na tym, żeby Rosja dobrze się zaprezentowała. Paweł Kowal wspomina w Radiu WNET rozmowy z Rosjanami 10 kwietnia i mówi o polityce Lecha Kaczyńskiego.

Paweł Kowal – polityk, historyk i współpracownik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wspominał w Programie Wschodnim Radia WNET i Radia Warszawa rozmowy z Władimirem Putinem po katastrofie smoleńskiej. Nasz gość mówił też o koncepcjach polityki wschodniej prezydenta. Myśl polityczna Lecha Kaczyńskiego była z jednej strony świadomym nawiązaniem do wielkiej tradycji polskiej polityki, równocześnie stanowiła jak najbardziej aktualną odpowiedź na wyzwania współczesności:

– Lech Kaczyński będzie przez historyków idei zaliczany do polityków, którzy kontynuowali myśl prometejską, którzy w zmienionych warunkach nawiązywali do myśli Józefa Piłsudskiego. Był być może ostatnim świadomym  kontynuatorem  prometejskiej tradycji romantycznej, który wiedział, dlaczego idzie tą drogą. Wiedział – to było charakterystyczne dla Lecha Kaczyńskiego – że kontynuuje pewną wielką  drogę polityki państwa polskiego. To się wyrażało w konkretnych działaniach, np. na polu energetyki.

Wydarzenia następnego dziesięciolecia przyznały rację Lechowi Kaczyńskiemu, ponieważ pokazały, że centralnym problemem jest problem imperializmu rosyjskiego. Paweł Kowal mówił też o najważniejszych problemach dzisiejszej wschodniej polityki RP:

– Lech Kaczyński miał wyczucie historii. Uważał, że niepodległość Polski jest związana z polityką wschodnią. Rozwijał jedną z najważniejszych polskich koncepcji, bo tak rozumiał bezpieczeństwo państwa. Był w tym element pokory, on wiedział, że idzie po śladach Polaków od XIX wieku. Chciał, żeby między Polską a Rosją istniały niepodległe państwa, które będą mogły rozwijać się według swoich planów. To nie chodziło o działalność „charytatywną”, tylko o głęboką myśl polityczną.

Komentując ostatnie wydarzenia, były wiceszef dyplomacji stwierdził, że liczenie na dłuższą  współpracę z Łukaszenką było nieco naiwne: – On nie jest całkowicie suwerennym politykiem. Wygląda na to, że spróbuje jeszcze raz wrócić w objęcia Rosji. Wydaje się, że jego czas się już kończy, projekt Białoruś jest dla Rosji coraz bardziej kosztowny. Pytanie, na ile suwerenna jest Białoruś po tylu latach rządów Łukaszenki. Być może czas Białorusi przyjdzie za dziesięć, dwadzieścia lat, po rozpadzie Rosji za 10, 20 lat – bo żadne imperium w historii świata nie przetrwało. Tymczasem powinniśmy inwestować nie tyle w opozycję, co w szeroko pojęte elity.

Nasz gość wskazał, że Federacja Rosyjska była już bliska rozpadu u progu lat 90. , zostało to powstrzymane przez pierwszą wojnę czeczeńską. Dziś także wojna jest podstawowym elementem legitymizacji władzy w Moskwie. Nie należy wykluczać kolejnej wojny, gdyby nastąpiła próba zmiany władzy na Kremlu.

Pytany o stosunki polsko-litewskie nasz gość stwierdził: – W wypadku niektórych naszych trudnych sąsiadów, z którymi dzielimy wspólną  historię wielkiego państwa, powinniśmy prowadzić politykę dyplomatycznej cierpliwości. Musimy mieć z Litwą relacje specjalne, jeżeli szanujemy własną historię.

 

 

 

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook