Nawet 30% ryb w Zatoce Puckiej nie ma tkanki ocznej, a ministerstwo nie opublikowało wyników przeprowadzonych badań

Sytuacja w Zatoce Puckiej ciągle się pogarsza. Rybacy zgłaszają występowanie dużej ilości ryb ze zmianami skórnymi i brakiem tkanki ocznej. Ministerstwo zapewnia, że wszystko jest w porządku.

 

Marcin Buchna, prezes stowarzyszenia Naszej Ziemi opowiada o aktualnej sytuacji w Zatoce Puckiej, która staje się coraz trudniejsza:

Mamy jesień, rybacy w tej chwili poławiają narzędziami dennymi rybę z zatoki Puckiej i coraz więcej chorych ryb się pojawia, to zjawisko potęguje.

Gość „Poranka WNET” podkreśla zaniepokojenie tą sytuacją. Jeszcze do niedawna jedynie u ryb dennych można było zauważyć zmiany chorobowe, teraz coraz częściej spotyka się je też u ryb pelagicznych, tzw. śledziowatych:

Tylko ryby denne miały zmiany widoczne na skórze, tzw. perforacje. Tkanka skórna i sama kondycja ryby były bardzo złej jakości. Teraz ryby pelagiczne tzw. śledziowate również mają te zmiany. Ryby nie mają tkanki ocznej i to jest bardzo niepokojące.

Jak zaznacza Marcin Buchna, nie są to jednostkowe przypadki. Rybacy kiedyś przekazywali informacje o pojedynczych sztukach, jednak sytuacja od lat zaczęła się nasilać:

W obecnej chwili z połowu jest to ok 30% ryb. To jest potężna ilość i to nie jest zjawisko naturalne. Widać ewidentnie, że środowisko i uwarunkowania w tej zatoce musiały się niesamowicie zmienić na gorsze, a efektem jest jakość tych zwierząt. […] Ryby żyją w takich męczarniach w tym środowisku.

Okazuje się, iż Ministerstwo Gospodarki Morskiej zleciło badania, jednak z nieznanych powodów wyniki nie zostały podane do publicznej wiadomości:

Wiemy, że takie badania i ekspertyzy były zlecone i też się niepokoimy, że mimo zapewnień ministerstwa, że jest wszystko w porządku, nie otrzymaliśmy tych ważnych informacji i materiałów źródłowych. Sytuacja jest bardzo pilna. […] trzeba ocenić, z czego to wynika i jaki czynnik spowodował te niesamowite zwiany.

A.M.K.

Studio Dublin – wydanie specjalne w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego – 21 kwietnia 2019 r. – Jajko w zwyczajach

Choć wydaje się to niemożliwe, to po wprowadzeniu chrześcijaństwa w Polsce przez 250 lat duchowni zakazywali spożywania jajka podczas Wielkanocy. Czy dziś da się wyobrazić bez niego świąteczny stół?

Uczta u Radziwiłłów pędzla Aleksandra Orłowskiego (1777–1832) / Obraz ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie

Swego czasu śniadania wielkanocnego oczekiwano z dużo większą niecierpliwością niż obecnie. Trudno się temu dziwić – posiłek ten kojarzono z prawdziwą ucztą po czterdziestu dniach Wielkiego Postu opartego na znienawidzonym przez ten czas żurze i śledziu. Pamięć o tym zwyczaju zachowała się w ludowej przyśpiewce powtarzanej od Niedzieli Palmowej:

Jedzie Jezus, jedzie, weźmie żur i śledzie

Kiełbasę zostawi i pobłogosławi

Polscy chłopi wierzyli ponadto, że żadna część poświęconego pokarmu nie może się zmarnować. Z tego powodu okruszyny ciasta rozrzucano po ogrodzie, a skorupki jaj zakopywano przy roślinach by te lepiej rosły. Nie było to jednak jedyne zastosowanie najważniejszego symbolu Wielkiej Nocy – jajka. Lecz o tym w nagraniu.

 

A.K.