Marcin Buchna: Wybrzeże jest naszym dobrem narodowym, musimy robić dużo, by je chronić

Prezes stowarzyszenia „Nasza Ziemia” sygnalizuje zagrożenia dla rybołówstwa nad Zatoką Pucką.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Marcin Buchna alarmuje, że w związku z wprowadzeniem Programu Rybackiego 2023-2027 najbardziej zagrożenie będą rybacy małoskalowi. Brak ryby oraz dofinansowania ze strony państwa może spowodować zniknięcie dziedzictwa kulturowego północnych Kaszub.

Prezes stowarzyszenia „Nasza Ziemia” widzi możliwe rozwiązanie w zdiagnozowaniu i odbudowaniu zasobów na Bałtyku południowo-wschodnim. Zgodnie z informacjami Międzynarodowej Rady Badań morza inne obszary Bałtyku są w lepszym stanie. Naukowcy twierdzą, że jest to związane z ociepleniem klimatu i braku wlewek z Morza Północnego.

Trzeba przede wszystkim zdiagnozować, ustalić inne dodatkowe przyczyny, które spowodowały tak gwałtowne zmiany w tym środowisku.

Marcin Buchna stwierdza, że dany problem przekłada się również na inne gałęzi gospodarki: przede wszystkim turystykę, z której słynie ten region.

Staramy się w jakiś sposób wpłynąć na ceny, bo patrząc chociażby na nasze rybółówstwo tradycyjne; dostarczało nam rybę do tej pory z tych najbliższych obszarów i było to tanie. = Wszyscy mogli skosztować, a dzisiaj importujemy rybę i wiemy, że po prostu te koszty zdecydowanie rosną. 

Czytaj także:

W gdańskim Śródmieściu brak miejsca kąpielowego dla osób wykluczonych społecznie – mówi Piotr Połoński

K.P.

Prof. Romuald Szeremietiew, Marcin Buchna, Paweł Rakowski, Maciej Jastrzębski – Popołudnie Wnet – 10.05.2022 r.

Popołudnia Wnet można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm oraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku, Szczecinie, Łodzi i Bydgoszczy.

Goście „Popołudnia Wnet”:

prof. Romuald Szeremietiew – były minister obrony narodowej

Marcin Buchna – prezes stowarzyszenia Nasza Ziemia;

Maciej Jastrzębski – dziennikarz związany z Radiem WNET, twórca programu „Oko na Maroko”;

Kamil Zajdel – twórca podcastu The Human Story;

Paweł Rakowski – ekspert ds. bliskowschodnich;

Sebastian Stodolak – dziennikarz Radia WNET, autor programu „0+ dla przedsiębiorczości”, członek Warsaw Enterprise Institute, wokalista zespołu Scream Maker


Prowadzący: Jaśmina Nowak

Realizator: Szymon Dąbrowski, Joanna Rejner


Prof. Romuald Szeremietiew ocenia, że wczorajsze oblanie rosyjskiego ambasadora czerwoną farbą to „ustawka”. Zauważa, że kobieta, która oblała dyplomatę jest powiązana z Fundacją Otwarty Dialog Bartosza Kramka.

Rozmówca Jaśminy Nowak podkreśla, że niepodległości nie zdobywa się łatwo. Obecnie o swoją niepodległość walczą Ukraińcy.


Władysław Wróblewski, Mikołaj Jeliński, Marcin Buchna / Fot. Radio WNET

 Marcin Buchna mówi o problemie braku ryb w Zatoce Puckiej. W smażalniach coraz trudniej uświadczyć rodzime ryby. Prezes stowarzyszenia Nasza Ziemia podkreśla, że potrzebna jest interwencja Ministerstwa Środowiska.


Maciej Jastrzębski wyjaśnia jak postanowił razem z Kamilem Zajdlem stworzyć podcast The Human Story. Mówi w jaki sposób pracują nad historiami interesujących ich ludzi. Kamil Zajdel tłumaczy, że podcasty są długie, żeby można było lepiej poznać zaproszonych gości. Jastrzębski mówi, że interesowało ich zapraszanie szerzej nie znanych ludzi. Opowiada z jakimi ludźmi przeprowadzali wywiady.


Sebastian Stodolak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Sebastian Stodolak o najnowszym klipie zespołu Scream Maker. Jego tematyka dotyczy nadużycia władzy. W klipie wystąpił Jerzy Zelnik- aktor znany m.in. ze swej roli Ramzesa XIII w filmie Faraon (1965) Jerzego Kawalerowicza.


Paweł Rakowski komentuje wizytę ministra Zbigniewa Raua w Iranie.

  Omawiano kwestie współpracy obu krajów.

Ekspert zauważa, że Polskę na Bliskim Wschodzie odbiera się przez pryzmat naszych bliskich relacji z Amerykanami. Jak dodaje, nie każdemu się podoba powrót Iranu do „rodziny cywilizowanego świata”.

Rakowski mówi o wyborach w Libanie. Można się spodziewać zwycięstwa koalicji chrześcijan, sunnitów i Hezbollahu.

Nawet 30% ryb w Zatoce Puckiej nie ma tkanki ocznej, a ministerstwo nie opublikowało wyników przeprowadzonych badań

Sytuacja w Zatoce Puckiej ciągle się pogarsza. Rybacy zgłaszają występowanie dużej ilości ryb ze zmianami skórnymi i brakiem tkanki ocznej. Ministerstwo zapewnia, że wszystko jest w porządku.

 

Marcin Buchna, prezes stowarzyszenia Naszej Ziemi opowiada o aktualnej sytuacji w Zatoce Puckiej, która staje się coraz trudniejsza:

Mamy jesień, rybacy w tej chwili poławiają narzędziami dennymi rybę z zatoki Puckiej i coraz więcej chorych ryb się pojawia, to zjawisko potęguje.

Gość „Poranka WNET” podkreśla zaniepokojenie tą sytuacją. Jeszcze do niedawna jedynie u ryb dennych można było zauważyć zmiany chorobowe, teraz coraz częściej spotyka się je też u ryb pelagicznych, tzw. śledziowatych:

Tylko ryby denne miały zmiany widoczne na skórze, tzw. perforacje. Tkanka skórna i sama kondycja ryby były bardzo złej jakości. Teraz ryby pelagiczne tzw. śledziowate również mają te zmiany. Ryby nie mają tkanki ocznej i to jest bardzo niepokojące.

Jak zaznacza Marcin Buchna, nie są to jednostkowe przypadki. Rybacy kiedyś przekazywali informacje o pojedynczych sztukach, jednak sytuacja od lat zaczęła się nasilać:

W obecnej chwili z połowu jest to ok 30% ryb. To jest potężna ilość i to nie jest zjawisko naturalne. Widać ewidentnie, że środowisko i uwarunkowania w tej zatoce musiały się niesamowicie zmienić na gorsze, a efektem jest jakość tych zwierząt. […] Ryby żyją w takich męczarniach w tym środowisku.

Okazuje się, iż Ministerstwo Gospodarki Morskiej zleciło badania, jednak z nieznanych powodów wyniki nie zostały podane do publicznej wiadomości:

Wiemy, że takie badania i ekspertyzy były zlecone i też się niepokoimy, że mimo zapewnień ministerstwa, że jest wszystko w porządku, nie otrzymaliśmy tych ważnych informacji i materiałów źródłowych. Sytuacja jest bardzo pilna. […] trzeba ocenić, z czego to wynika i jaki czynnik spowodował te niesamowite zwiany.

A.M.K.

Arciszewska-Mielewczyk: Polscy rybacy od lat upominają się w Europie o ochronę środowiska

Dorota Arciszewska-Mielewczyk

Jakie są problemy polskich rybaków, kto niszczy naturalne środowisko Bałtyku i jak naprawić dotychczasowe zaniedbania polskich rządów? Odpowiada posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Dorota Arciszewska- Mielewczyk, odnosi się do problemów związanych z chorą fauną w Zatoce Puckiej. Jak mówi, „jestem w kontakcie z osobami, które na tym się znają”.

My musimy połączyć dwa cele: ochronę bezpieczeństwa energetycznego z ochroną środowiska. […] Rybołówstwo to bardzo poważna gałąź polskiej gospodarki.

Przewodnicząca Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej stwierdza, że świadomość wagi rybołówstwa jest wciąż za mała w polskim społeczeństwie. Dziękuje Radiu WNET, że zajmuje się tym tematem.

Ostatnie 3 lata to były skutki wcześniej wydanych decyzji.

Posłanka PiS mówi o problemach, z jakimi się mierzą polscy rybacy. Zgadza się, z krytyką Marcina Buchny i jego propozycjami dotyczącymi odprowadzania solanek. Podkreśla, że te rozwiązania można było wprowadzić już lata temu. Jak podkreśla decyzje, które krytykuje Buchna, podejmowane były w 2008 r. Stwierdza, że to zadziwiające jak władze województwa wywodzące się powiatu opierającego się na rybołówstwie, mogły wydawać decyzje tak nieprzemyślane i szkodliwe dla rybaków. Obecnie jak mówi, ekipa dobrej zmiany działa na rzecz naprawy zaniedbań poprzednich rządów, ale jest to czasochłonne.

Niemcy i inne kraje nazywały Polaków jedynymi kłusownikami na Bałtyku, chcieli zamieść pod dywan połowy paszowe.

Arciszewska- Mielewczyk mówi o skandalicznej polityce morskiej Unii Europejskiej, wobec której nasz kraj musi się podporządkować, przez co muszą cierpieć nasi rybacy. Jak mówi, mamy do czynienia z „bardzo egoistycznym podejściem krajów, których głosowania sankcjonują politykę europejską”. Prowadzą one szkodliwe dla środowiska połowy paszowe.

Posłanka PiS przedstawia także rolę Rosji w degradacji Morza Bałtyckiego. Buduje ona gazociąg Nord Stream II, co jest okazją do wycieków zanieczyszczających Bałtyk i wstrzymuje się przed podpisywaniem konwencji mających na celu ochronę środowiska.

Port Ustka to piękny port, przystań gdzie bezpiecznie będą mogli cumować rybacy.

W „Poranku WNET” zapewnia, że ok. 200 mln złotych zostanie zainwestowane w rozbudowę portu w Ustce. Dodaje, że za mało mówi się o rybakach-marynarzach.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Do Zatoki Puckiej wpływa solanka o niezbadanym składzie. Padłe foki i ryby są ważnym sygnałem, że dzieje się coś złego

PGNiG od kilku lat zrzuca do Zatoki Puckiej miliony ton solanki wypłukiwanej przy okazji budowy tzw. kawern, czyli podziemnych komór, służących jako magazyny do przechowywania gazu ziemnego.

Marcin Buchna, Lech Czerniak, Roman Szwarc

Dlaczego się boimy? Jeszcze nigdy nie było tak źle! Nawet „za komuny”, gdy do Zatoki ścieki nieoczyszczone lub na wpół oczyszczone zrzucał Gdańsk, Gdynia, Puck i Hel, Zatoka była rajem dla rybaków i wędkarzy. Nawet jeśli – z powodu zanieczyszczeń – bywała okresowo zamykana dla łaknących kąpieli. Teraz jest odwrotnie.

Nie ma ryb. Ludzie różnie to komentują. Najczęściej jako sprawców wymieniają foki i kormorany, które „nadmiernie się rozmnożyły”. Albo zbyt intensywne połowy, w szczególności aktywność tzw. kutrów paszowych, które wchłaniają wszystko, co żyje i stanie na ich drodze. (…)

Zarówno foki, jak i ryby giną w ponadprzeciętnej ilości. Fakty tego rodzaju powinny być skrupulatnie odnotowywane i badane. Niestety tak nie jest i to pierwszy sygnał, że źle funkcjonują procedury w obszarze odpowiedzialności Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Po prostu nie mieści się nam w głowie, że foki zabiera „Bakutil” i są one utylizowane bez ustalenia przyczyny śmierci. Jeszcze gorzej oceniamy fakt, iż usuwanie padłych ryb pozostawia się ptakom.

A co, jeśli Zatokę zatruwa zrzucany do morza roztwór minerałów wypłukiwanych z kawern? Gdyby zapytać, co nowego zdarzyło się w rejonie Zatoki w ciągu ostatnich siedmiu lat, a mogło mieć aż tak poważny wpływ na środowisko, to na pewno wymienić należy wypłukiwanie kawern! Jednak, mimo że upłynęło tyle czasu, ciągle nie wiemy, czy wspomniany roztwór jest tylko mieszanką wody i soli, jak zapewnia nas Inwestor, czy może zawiera też inne – dużo bardziej szkodliwe – związki chemiczne? Po prostu nikt dotąd nie wykonał wiarygodnych badań. (…)

Najgorsze jest to, że w ciągu tych kilku lat realizacji inwestycji można było zapobiec tego rodzaju oskarżeniom i spekulacjom dotyczącym zagrożeń. Wystarczyło systematyczne gromadzić i upubliczniać wyniki rzetelnie wykonanych badań naukowych! To z winy Inwestora ciągle nie wiemy, czy ma on do ukrycia coś, co może zaszkodzić powziętym planom, czy – po prostu – nie obchodzą go nasze problemy, ponieważ nigdy dotąd nie musiał poważnie liczyć się z opinią społeczną. Niestety, drugi powód jest równie prawdopodobny jak pierwszy, ponieważ inwestycję propaguje się pod hasłem „Energetyczne bezpieczeństwo kraju”. Cóż, oceniamy to – niestety – jako kolejną manipulację, która pozwala Inwestorowi odwołać się do spec-ustaw i dzięki temu kontynuować inwestycję, mimo wygranego przez lokalną społeczność referendum. Dlatego proponujemy, by bliżej przyjrzeć się temu problemowi. (…)

Kawerny, sztuczne jaskinie uzyskiwane poprzez wypłukiwanie soli przy pomocy strumienia wody pod wysokim ciśnieniem, są uważane za najtańszą i najbardziej bezpieczną formę przechowywania gazu ziemnego. Mogą też służyć do przechowywania wielu innych materiałów, od paliw ciekłych po odpady radioaktywne. Kawerny w Kosakowie mają wysokość około 200 m i średnicę około 60 m. Znajdują się na głębokości około 1000 m w rozległym pokładzie soli kamiennej. (…)

Głównym uzasadnieniem, by je lokalizować nad morzem, jest nieopłacalność wydobycia soli na cele spożywcze, wynikająca z jej niskiej ceny rynkowej. Dużo taniej jest ją wyrzucić, np. do morza, ponieważ rozwiązuje to nie tylko problem wysokich kosztów przetwarzania solanki na sól, a następnie składowania i zbytu milionów ton soli, ale i pozwala użyć dużo tańszych ścieków pochodzących z oczyszczalni.

W latach 80. były plany wypłukiwania kawern na Kujawach ze zrzutem solanki do Wisły, która – jak argumentowano – i tak była dość mocno zanieczyszczona (w tym zasoloną wodą wypompowywaną z kopalni węgla). Warto o tym pamiętać, by uświadomić sobie, jak łatwo środowiska przemysłowe „radzą sobie” z problemami społecznymi i ochroną środowiska. (…)

Zagrożenia związane z kawernami nie wiążą się tylko z ich budową (zrzut soli, ale też potencjalnie innych, bardziej niebezpiecznych substancji chemicznych) i użytkowaniem (np. możliwość rozszczelnienia i wybuchu). Być może najbardziej niebezpieczny jest moment, kiedy następuje ich zużycie i trzeba je – przed opuszczeniem – wypełnić jakimś materiałem, który zapobiegnie zapadnięciu się kawerny, co mogłoby skutkować – najogólniej mówiąc – szkodami górniczymi.

Niewykluczone, że właśnie wypełnianie opuszczanych kawern może okazać się najbardziej opłacalnym momentem całego przedsięwzięcia. Wystarczy tylko znaleźć bardzo niebezpieczne i trudne do utylizacji (czytaj: bardzo drogie do pozbycia się) materiały, które za odpowiednią opłatą zostaną zrzucone do kawern i – teoretycznie – pogrzebane po wsze czasy. Jakie mogą wynikać z tego zagrożenia, trudno rozpatrywać w oderwaniu od konkretnej lokalizacji.

(…) Po pierwsze to, nad kawernami znajduje się największy na Pomorzu podziemny zbiornik słodkiej wody, który, jak na razie, gwarantuje, że w aglomeracji Gdańsko-Gdyńskiej nie zabraknie w przyszłości wody pitnej. Już teraz korzystają z niej mieszkańcy Rumi, Redy, Wejherowa i Gdyni. Czy nie można wyobrazić sobie rozszczelnienia odwiertów i dostania się do zbiornika ścieków lub substancji przechowywanych w kawernach?

Po drugie, cała naziemna infrastruktura obsługi i dostępu do kawern jest zlokalizowana w obrębie dna rozległej doliny, pokrytej kilkumetrową warstwą torfów. Gdyby ktoś je podpalił, to gaszenie torfu mogłoby trwać nawet kilka lat! I co wtedy z gazem w kawernach?

Po trzecie, i to jest najmocniejsze ostrzeżenie przed potencjalnym pożarem! Dosłownie obok naziemnej infrastruktury obsługi kawern znajduje się ogromna baza paliw płynnych, funkcjonująca dla potrzeb wojskowych. Gdyby nastąpiło tam przypadkowe pęknięcie zbiornika, pożar lub zamach terrorystyczny, nie mówiąc już o nalotach w czasie działań wojennych, setki ton paliwa spłynęłoby w dolinę i spowodowało zniszczenia całej wspomnianej infrastruktury, a także nasączyło torfy, ułatwiając ich zapłon. (…)

Nie oskarżamy PGNiG, że jest winne śmierci Zatoki. Nie mamy do tego wystarczających danych. Jednak sprowadzenie zagrożeń, zarówno w części wodnej, jak i lądowej, jest wysoce prawdopodobne. Natomiast oskarżamy PGNiG, że za mało zrobiło, by właściwie rozpoznać te zagrożenia i je ujawnić oraz – w zależności od wyniku – albo uspokoić lokalne społeczności, albo przerwać inwestycję i naprawić szkody.

Cały artykuł Marcina Buchny, Lecha Czerniaka i Romana Szwarca pt. „Śmierć Zatoki” znajduje się na s. 1 i 2 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Początek artykułu Marcina Buchny, Lecha Czerniaka i Romana Szwarca pt. „Śmierć Zatoki” na s. 1 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl