Wiceminister MON Tomasz Szatkowski: Odwracamy proporcje zakupu śmigłowców – ważniejsze teraz będą śmigłowce szturmowe

„Dokonaliśmy wszechstronnej analizy i przetestowaliśmy nasze hipotezy w środowisku ćwiczeń wojskowych, gier wojennych i wielkich ćwiczeń dowódczo-sztabowych” – poinformował wiceminister.

– Odwracamy proporcje zakupu śmigłowców; uważamy, że ważniejsze będą śmigłowce szturmowe – powiedział PAP wiceminister obrony narodowej, Tomasz Szatkowski. – Przeanalizowaliśmy model ich użycia i uznaliśmy, że w pewnej konfiguracji będą bardzo ważnym manewrowym odwodem ogniowym, odwodem przeciwpancernym dla naszych sił zbrojnych.

W wywiadzie dla PAP wiceminister powiedział, że Strategiczny Przegląd Obronny po raz pierwszy został oparty na trzeźwym spojrzeniu na rzeczywistość: – Odkryliśmy, że trzeba odwrócić proporcje. Zacznijmy od tego, że wcześniej, wobec tego, że nie istniał w ogóle system analiz operacyjnych, program zakupu śmigłowców dla polskiej armii oparty był bardziej o dane „z sufitu” albo o jakieś inne kalkulacje – nie wynikające jednak z hierarchii potrzeb armii. To wynika z naszych analiz stanu obecnej floty śmigłowców i potrzeb operacyjnych.

– Odwracamy więc proporcje zakupu śmigłowców. Uważamy, że ważniejsze będą śmigłowce szturmowe. Przeanalizowaliśmy model ich użycia i uznaliśmy, że w pewnej konfiguracji będą bardzo ważnym manewrowym odwodem ogniowym, odwodem przeciwpancernym dla naszych sił zbrojnych.

Szatkowski powiedział, że trochę inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o śmigłowce wielozadaniowe: – Oczywiście obecnie kupujemy bardzo wyspecjalizowane wersje, które są absolutnie konieczne. Mówię tu o śmigłowcach dla wojsk specjalnych, maszynach do zwalczania okrętów podwodnych, ratownictwa morskiego, ale jeśli chodzi o budowę jakiejś wielkiej floty śmigłowców, które miałyby przerzucać nasze wojska w warunkach wojny, w której tak naprawdę nie będziemy sami panować w powietrzu, to jest to sytuacja oderwana od realiów, a także nieekonomiczna – środki przerzutu dla jednego, lekko uzbrojonego batalionu, kosztują miliardy.

Dodał też, że „zamiast tego postawimy na nasycenie terenu formacjami operacyjnymi działającymi przy wsparciu Obrony Terytorialnej”.

– Oczywiście nie oznacza to, że będziemy likwidować wojska aeromobilne. My je odpowiednio zintegrujemy, dodamy im pewne elementy po to, żeby mogły sobie radzić na współczesnym polu walki. Będą miały swoją rolę jako specjalny odwód czy wojska ekspedycyjne – stwierdził.

– W mniejszym stopniu będziemy inwestowali w systemy projekcji siły – np. przerzut strategiczny i takie, które sobie gorzej radzą w wymagającym środowisku antydostępowym. Musimy pamiętać, że jeśli my tworzymy system antydostępowy, to tak samo już teraz robi to potencjalny agresor; czyli bardzo trudno latać, pływać, przerzucać wojsko w takim środowisku. Musimy maskować nasze działania i systemy – działać tak, aby nie narażać żołnierzy, marynarzy, pilotów na niepotrzebne niebezpieczeństwa – powiedział wiceszef MON.[related id=”17828″]

– Kasujemy także takie programy, które okazały się zupełną ślepą uliczką, jak „produkt czołgopodobny”, Gepard. Coś, co miało być wszystkim, a byłoby niczym. Miało być zdolne do przerzutu na duże odległości – tak, jakbyśmy byli armią projekcji siły, której priorytetem jest udział w zagranicznych operacjach.

– Jednocześnie – dodał wiceszef MON – ten pojazd miał mieć odporność bliską nowoczesnym czołgom i podobną siłę ognia. Jest to niemożliwe do osiągnięcia, byłoby dużo droższe, a w efekcie także gorsze pod względem przydatności do obrony terytorium kraju. Kasujemy te koncepcję, zamiast tego proponujemy skupić się na czołgu nowej generacji.

– Mówimy wprost: do niedawna zakładano, że czołgi to przeżytek. My nie twierdzimy, że szarże czołgów będą wygrywały wojnę, ale te pojazdy wciąż będą bardzo ważnym elementem systemu obronnego. Kilka ważnych państw europejskich – Niemcy, Francja – już myśli o czołgu nowej generacji. Trwają wstępne sondaże, czy jesteśmy zainteresowani takim projektem. Jeśli zostaniemy potraktowani w sposób partnerski, to kooperacja europejska może być ciekawą drogą do jego budowy. Może tak się stać w oparciu o porozumienie międzyrządowe, ale ścieżką może być też porozumienie komercyjne z jedną czy kilkoma firmami – zapowiedział wiceminister.

PAP/LK

Ćwiczenia dowódczo-sztabowe Zima’17. MON weryfikuje założenia nowego systemu dowodzenia wojskiem

Resort obrony podkreśla, że „ćwiczący nie znają planów przeciwnika, które odzwierciedlają faktyczne zmiany, zachodzące w środowisku bezpieczeństwa międzynarodowego, zidentyfikowane w ramach SPO”

Weryfikacja wstępnych założeń nowego systemu dowodzenia wojskiem – to jeden z celów ćwiczenia dowódczo-sztabowego Zima’17, które otworzył w poniedziałek minister obrony narodowej Antoni Macierewicz – poinformowało MON w komunikacie.

W ćwiczeniu uczestniczy ponad 1,7 tys. oficerów i żołnierzy na wszystkich szczeblach dowodzenia. W jego rozpoczęciu wzięli udział szef MON Antoni Macierewicz, wiceminister Tomasz Szatkowski, który jest pełnomocnikiem ministra ds. Strategicznego Przeglądu Obronnego, kierownicza kadra sił zbrojnych oraz zaproszeni goście.

„Jednym z celów ćwiczenia jest weryfikacja wstępnych założeń nowego systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP, który został wypracowany w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego. Jest to pierwsze od wielu lat ćwiczenie z udziałem najwyższego kierownictwa MON oraz przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz innych ministerstw, a zarazem z udziałem Szefa Sztabu Generalnego WP jako Naczelnego Dowódcy SZ RP” – napisała w komunikacie Katarzyna Jakubowska z MON.

Ministerstwo podkreśliło, że „ćwiczący nie znają planów przeciwnika, które odzwierciedlają faktyczne zmiany, zachodzące w środowisku bezpieczeństwa międzynarodowego, zidentyfikowane w ramach SPO”. „Na podkreślenie zasługuje również fakt, że poprzednia reforma systemu dowodzenia nie była poprzedzona takimi ćwiczeniami” – zaznaczono.

We wprowadzonej w 2014 r. strukturze dowodzenia Sztab Generalny WP zajmuje się przede wszystkim planowaniem. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych odpowiada głównie za szkolenie żołnierzy, a Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych – za ich użycie. Według min. Macierewicza obecny system powoduje niejasności co do podziału kompetencji pomiędzy organami dowódczymi i brak jednolitości dowodzenia. Prezydent Andrzej Duda w grudniu 2016 r., po wizycie w SG WP, mówił, że zmiany w systemie dowodzenia są konieczne, a obecne rozwiązanie ma liczne mankamenty. W jednym z wywiadów dla PAP prezydent ocenił, że obecny system dowodzenia „de facto prowadził do rozmycia odpowiedzialności”.

W połowie grudnia 2016 r. Szatkowski poinformował o testowaniu podczas gry wojennej modelu nowych rozwiązań. Zapowiedział, że planowane są następne testy, przy użyciu bardziej zaawansowanych instrumentów symulacyjnych. Wiceminister mówił wtedy, że w tej – wówczas testowanej – propozycji założono uproszczenie i ujednolicenie hierarchii w ramach systemu dowodzenia w trakcie pokoju, kryzysu i wojny. Założono też zachowanie tzw. połączoności na poziomie operacyjnym.

9 lutego Macierewicz powiedział, że zakończyły się wewnątrzresortowe konsultacje projektu zmian w systemie dowodzenia (przedłożenie zostało tam skierowane tuż przed Bożym Narodzeniem). Dodał, że projekt że zostanie opublikowany w marcu. Minister powiedział, że chciałby, aby dotycząca tego ustawa weszła w życie przed wakacjami.

PAP/lk