Jegliński: Chciałbym, aby wyjaśniono sprawę śmierci ks. Blachnickiego. Wątpię jednak, że do tego dojdzie - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Jegliński: Chciałbym, aby wyjaśniono sprawę śmierci ks. Blachnickiego. Wątpię jednak, że do tego dojdzie

Piotr Jegliński / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Piotr Jegliński, wydawca, publicysta, działacz opozycji demokratycznej w PRL, mówił o swojej znajomości z ks. Franciszkiem Blachnickim, jego działalności oraz niewyjaśnionych okolicznościach śmierci.

24 marca mija setna rocznica urodzin ks. Franciszka Blachnickiego, wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, organizatora Krucjaty Wstrzemięźliwości, założyciela Ruchu Światło-Życie. Duchownego  na antenie Radia WNET wspominał Piotr Jegliński.

Miałem zaszczyt go poznać jeszcze podczas studiów na KUL-u. (…) Bliżej poznałem do już na emigracji, kiedy przyjeżdżał do Paryża i zatrzymywał się u mnie.

Jak zaznacza rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego  duchowny był bardzo zaangażowany w pracę z młodzieżą.

Ks. Blachnicki był także  więźniem obozów koncentracyjnych.

Maltretowano go w bunkrze, w którym umarł św. Maksymilian Maria Kolbe.

Za swoją działalność nie ominęły go też represje ze strony Służby Bezpieczeństwa PRL. Ruch Światło-Życie był szykanowany przez władze. Upatrywano w nim zagrożenie.

Był poddawany różnego rodzaju represjom. (…) Ruch się rozrastał. Był tępiony przez władze. To był największy ruch katolicki, który zbierał młodzież.

Powołał także takie ruchy jak  Instytut Niepokalanej Matki Kościoła, Wspólnotę Chrystusa Sługi oraz Unię Kapłanów Chrystusa Sługi.

Kiedy w Polsce wybuchł stan wojenny ks. Franciszek Blachnicki znalazł się w Rzymie. Nie zdecydował się na powrót do kraju, ponieważ tam najprawdopodobniej czekało go więzienie, był ścigany listem gończym.  W 1982 zamieszkał w ośrodku polskim Marianum w zachodnioniemieckim Carlsbergu. Nawet na emigracji nie zaprzestał jednak pracy społecznej.

Stworzył Krucjatę Wyzwolenia Człowieka i Chrześcijańską Służbę. Wyzwolenia Narodów. Uważał, że chrześcijanin ma obowiązek walki z dyktaturą (…)  Co roku organizował marsze do zamku Limbach, gdzie w 1848 roku proklamowano Deklarację Wyzwolenia Narodów podczas Wiosny Ludów. Myślę, że  te działania przyczyniły się do jego śmierci. Władze wiedziały o jego bliskich związkach z papieżem.

Ksiądz Blachnicki zmarł nagle w Carlsbergu 27 lutego 1987.  Jako  oficjalną przyczynę śmierci wskazano zator płucny. Do dziś budzi to jednak wiele wątpliwości.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook