Konferencja białoruskiej opozycji na temat manewrów Zapad-2017:  Dezinformacja elementem rosyjskiej wojny hybrydowej - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Konferencja białoruskiej opozycji na temat manewrów Zapad-2017:  Dezinformacja elementem rosyjskiej wojny hybrydowej

Fot.By Kremlin.ru, CC BY 4.0,

Wokół manewrów Zapad-2017 toczy się wojna informacyjna będąca elementem rosyjskiej wojny hybrydowej – ocenili uczestnicy zorganizowanej przez opozycję na Białorusi konferencji.

W konferencji „Manewry Zapad-2017 a bezpieczeństwo regionalne”, zorganizowanej przez opozycyjną Zjednoczoną Partię Obywatelską (AHP) brali udział białoruscy eksperci, posłowie z Litwy, Polski i Ukrainy, a także przedstawiciele białoruskiej opozycji.

Pomimo podejmowanych przez Białoruś działań na rzecz transparentności manewrów, to jednak Rosja wiedzie prym w wojnie informacyjnej, która im towarzyszy – mówili eksperci.

„Z punktu widzenia Moskwy celem jest zaszkodzenie relacjom Mińska z Zachodem i utwierdzenie wizerunku Mińska jako państwa kompletnie zależnego od Rosji politycznie i wojskowo” – ocenił Andrej Parotnikau z uznanego w eksperckich kręgach Belarus Security Blog.

Analityk stwierdził jednak, że obecne manewry nie stanowią dla Białorusi zagrożenia w ścisłym sensie militarnym.

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę na fakt, że strona białoruska stara się prowadzić otwartą politykę informacyjną.

„Jednak czego by nie robił Mińsk, nie zmniejszy to obaw związanych z manewrami Zapad-2017” – mówił ekspert ds. wojskowych Alaksandr Alesin. W jego opinii jest to związane z drastycznym spadkiem zaufania do Rosji po aneksji Krymu w 2014 r.

W dyskusji brali udział deputowani litewskiego Sejmu, m.in. Audronius Ażubalis i Laurynas Kascziunas, którzy łączyli się z Mińskiem przez internet. Mówili oni m.in., że organizowanie wspólnych manewrów z Rosją „zagraża suwerenności Białorusi, jest próbą legitymizacji okupacji”. Przypomnieli również, że w czasie poprzednich manewrów Zapad ćwiczono elementy ofensywne.

Litewscy deputowani krytykowali także Mińsk za to, że przed poniedziałkową dyskusją nie wydano im wiz dyplomatycznych. W ubiegłym tygodniu rzecznik białoruskiego MSZ Dźmitry Mironczyk wyjaśniał, że odmowa wynikała z faktu, iż udział w spotkaniu „nie jest związany z dyplomacją”, a deputowani mogli skorzystać z ruchu bezwizowego działającego na lotnisku w Mińsku.

Białoruski ekonomista i komentator Jarosław Romańczuk uważa, że w obecnej sytuacji prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka kontynuuje politykę balansowania pomiędzy Wschodem i Zachodem. „To jest to, co robi już od 20 lat” – powiedział ekspert.

„Zgodzę się z opinią szefa NATO Jensa Stoltenberga, że manewry nie stanowią zagrożenia dla państw Sojuszu, ale moim zdaniem są one dużym zagrożeniem dla Ukrainy i w tym kontekście rozumiem zaniepokojenie władz w Kijowie” – ocenił.

„Wszystko jest możliwe. Najprawdopodobniej będzie tak, że manewry się skończą i rosyjscy żołnierze stąd wyjadą. Ale trzeba też pamiętać, że w 2008 r. Rosja przeprowadziła ćwiczenia przy granicy z Gruzją. Trzeba dmuchać na zimne i temu służy nasze dzisiejsze spotkanie” – powiedział PAP lider AHP Anatol Labiedźka. Jego zdaniem działania środowisk niezależnych przyczyniły się do lepszej polityki informacyjnej władz wokół manewrów. Według Labiedźki głównym problemem jest to, że „Białoruś odgrywa rolę drugoplanową, nie decyduje, a tylko udostępnia swoje terytorium dla ćwiczeń”.

W poniedziałek białoruskie ministerstwo obrony ogłosiło, że w czasie manewrów Zapad-2017 resort będzie organizować codzienne konferencje prasowe podsumowujące przebieg ćwiczeń. Na specjalnie uruchomionej stronie internetowej będą również udostępniane nieodpłatnie materiały fotograficzne i wideo.

Rano w poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Białorusi Walancin Rybakou przeprowadził briefing na temat manewrów Zapad-2017 dla szefów zagranicznych placówek dyplomatycznych i przedstawicielstw organizacji międzynarodowych akredytowanych w Mińsku.

PAP/MoRo

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook